Gość: Świr
IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl
09.06.02, 09:24
Wielokino?
Odwiedziłem te przybytek. Autem. Okazały obiekt.
Troszkę jak dworzec (wrażenie ogólne) troszkę jak bar szybkiej obsługi (zapach
frytury).
Bardzo ładne czerwone wykładziny. Bardzo.
- poprosimy bitety na "Dzień świra"; na teraz, jeden studencki, trzy normalne i
jeden ... no nie wiem .. szkolny jakiś ...
- do piętnastu lat? - pyta miła pani
- nieee powyzej lat, szesnaście chyba, no .. dla gimnazjum, .. albo dla liceum
- to nie, nie mam takiej rubryki - mówi miła pani
- nie ma rubryki dla ucznia? no to jak nie ma to cztery normalne - mówię
"normalne? może k..a popiepszone, nie ma rubryki, ale syf" - myśle i już mnie
sie odechciewa. A zapach smażonego się nasila. Robi mnie się niedobrze. Tak.
Chcę na dwór. Chcę się odlać.
Bardzo ładne pastelowe toalety. Bardzo.
Na sali okazuje się, że nasze miejsca zajęte. Udaje się łatwo spacyfikować
intruzów.
Oprócz miłej pary. Miła para ma dwa bilety na rząd C, miejsca 12 i 13. Ja też
mam bilety na rząd C miejsce 12 i 13. Miła para ani myśli sie ruszyć z
dupskiem. Cudownie.
Obok są jakies wolne miejsca! Nie zganiajmy ich niech siedzą. Tak decydujemy.
NIE! K..A NIE!. Mają sistiemę kompiuterową co im te bilety zarządza nie się
k..a nauczą.
Wstaję. Ide..
Bardzo ładny pan w gajerku stoi u wyjścia.
- pan jest kiniarzem? .. czy ochroniarzem? - pytam głupawo
- o . c . h . r . o . n . a - wycedził prze zęby miły pan.
- to świetnie - mówię - mam dla pana zadanie
i klaruję chłopu, co i jak z tymi biletami.
- to niemozliwe, to trzeba wyjaśnić - mówi ładny pan
i poszliśmy do kas gdzie byli dowódcy ochroniarzy (chyba) i gdzie problem
cudownie sie rozwijał i spiętrzał. Pedejmowali decyzje. Poszliśmy na salę.
- zaraz przyjdzia taki straszny ochroniarz i was pobije - mow do milej pary co
nie chce zejść z miejsc, co to niby są podwójne bilety. Oczywiście juz para
zeszła żartuję sobie. Miejsca i tak mamy bo obok są wolne.
Do czasu. Przychodza prawomocni wlasciciele miejsc. Spędzają nas. Stoimy w
obliczu niewiadomo czego.
Brak dwóch miejsc.
Mila para nie chce zejść.
Za chwilę będzie nerowo i niekulturalnie. Projekcja sie zaczyna.
Tymczasem pod drzwiami sali zbiera sie cztereł ładnych panów w garniturach a
jeden ma cos jakby krótkofalówke milicyjną.
- nie mamy gdzie usiąść - mryczę pod nosem.
Ale oni już wszystko wiedzą! Mają plan! Jeden z nich sprawdził bilety miłej
pary, mają złą godzinę! (jak sie póżniej okazało z nieporozumienia przy tych
kasach kinowych a bardziej dworcowych)
Szybka akcja.
Konkretna wyjebka.
Wyjebali ich grzecznie i stanowczo
- proisze państwa, nie ma miejsc wolnych, cala sala pełna, państwo mają zle
bilety, prosze wyjść.
Sytuacja zrobiła się n i e w y r a ź n a.
Efektem wznieconego przez nas zamętu była wyjebka miłych państwa.
Nie mieli gdzie usiąść poszli do domu. Szkoda ich kurde
Ten kolega powinien mi teraz po filmie dać po ryju za rogiem.
Niedobrze. Zamęt, nerwowo i niekutruralnie (choć na pozor bardzo kulturanie i w
garniturze)
Bardzo Was przepraszam bydgoscy kiooperatorzy i własciciele kin.
Właściciela 'Poloni' (szczególnie!), Pomorzanina, Orła.
Kajam się przed Wami.
Wybaczcie.
Udaję się tedy do Kannossy w worku pokutnym na grzbiecie.
Śluby kładę.
Nie zrobię już tego więcej.
Moja wina.
M i l t i W i n a