Dodaj do ulubionych

Co z historią?

IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 16:11
Mam pewien problem z moją nauczycielką historii. Chcę się nim podzielić z
forumowiczami i może ktoś z Was będzie wiedział co z nią można zrobić.

Zacznę od stwierdzenia, że historii uczy mnie glówna p. dyrektor. Następnym
ważnym faktem, jest to, że ostatnia moja lekcja historii (po za dzisiejszą)
odbyła się 22stycznia, a powinnam mieć 2 godz. tygodniowo. Po feriach na
trzech kolejnych lekcjach p. dyr. nie było, a na czwartej my (tzn klasa)
byliśmy na wycieczce. Na te trzy lekcje nikt nigdy nie przyszedł na
zastępstwo. Nasza wychowawczyni przychodziła tylko powiedzieć, które zadania
z podręcznika mamy wykonać. Musieliśmy je zrobić pojedyńczo lub parami, na
kartkach i oddać po lekcji, by p. dyr. mogła je ocenić. 12 lutego
wychowawczyni powiedziała nam, że 26 lutego bedziemy miec sprawdzian z
rozdziałów : 12, 13, 18 (tak się składa, że trzynasty rozdział przerabialiśmy
akurat 22 stycznia). Dziś, gdy po ponad miesięcznej przerwie lekcja historii
się odbyła, p dyr zapowiedziała, że za tydzień mamy sprawdzian z rozdziałów:
12, 13, 18, 19, 20 (50 stron). Na nasz protest powiedziała, że przecież my
mieliśmy to przerobić, a poza tym przecież wychowawczyni zapowiadała już ten
sprawdzian! I co teraz z tym zrobić?! Czy ona ma prawo tak poprostu zrobić
nam sprawdzian z czegoś, czego nie omawialiśmy na lekcji???????
Pomóżcie???!!!









Obserwuj wątek
    • miltonia Re: Co z historią? 24.02.03, 18:40
      Drogi Fugotku.
      W jednej sprawie mogę Ci pomóc bezzwłocznie, a mianowicie informuję Cię, że
      poza pisze się razem. Dzięki temu przy okazji następnej klasówki z polskiego
      masz szansę zrobić o jeden błąd ortograficzny mniej.
      Co do historii, to jest przedmiot, którego z powodzeniem można nauczyć się
      samemu. O ile matematyka, fizyka czy język polski wymagają pewnych objaśnień i
      odwołania się do wcześniej przerobionego materiału, który zazwyczaj uczniom
      dawno z głowy wyleciał, w przypadku historii to aż tak konieczne nie jest.
      Jeśli Ci się nie chce uczyć, co bardzo dobrze rozumiem, to zrób sobie ściągi i
      nie daj się złapać na zrzynaniu.
      • Gość: Iza Re: Co z historią? IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 19:09
        To po co w ogóle dzieci mają chodzić do szkoły? Podręczników w księgarniach
        dostatek, że nie wspomnę zasobów bibliotek bądź Internetu. A wspaniali
        nauczyciele niech biorą swoje pensje (przecież są takie mikroskopijne - to
        chyba tłumaczy nieróbstwo) i nie zawracają sobie głowy uczniami. Uczniowie to
        przecież zbędny dodatek do szkoły, czyż nie?
        • miltonia Re: Co z historią? 24.02.03, 19:22
          Dopiero teraz to odkryłaś?
          • Gość: Niech Re: Co z historią? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 19:26
            Drogi Fugotku. Troche niepokoi mnie brak rozdzialow 14-17. Co sie z nimi stalo?
            • Gość: Fugotek Re: Co z historią? IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 20:53
              15 był chyba ze dwa miesiące temu. A jeśli chodzi o 14 i 16 to jak na
              razie "niet", ale p dyr powiedziala nam niedawno, że "historia kołem się
              toczy", więc czemu nie robić najpierw 25 a potem 13?
            • Gość: ziółko Re: Co z historią? IP: *.abo.wanadoo.fr 24.02.03, 20:57
              Fugota daj zarys tych dzialow, a my ci juz paragrafy odpowiednie zrobimy,
              powtorke z historii przygotujemy, ze nie bedziesz musial moczyc nog w miednicy
              i kuc tych pierdol nocami;
              no to z jakich Habsburgow, Burbonow, Piastow, Romanow'ow ta kartkowka?

              • Gość: Fugotek Re: Co z historią? IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 21:25
                Gość portalu: ziółko napisał(a):

                > Fugota daj zarys tych dzialow, a my ci juz paragrafy odpowiednie zrobimy,
                > powtorke z historii przygotujemy, ze nie bedziesz musial moczyc nog w
                miednicy
                > i kuc tych pierdol nocami;
                > no to z jakich Habsburgow, Burbonow, Piastow, Romanow'ow ta kartkowka?
                >
                Chodzi o Polskę: tuż przed I wojną światową, podczas i po - do II wojny
                światowej.
          • Gość: Iza Re: Co z historią? IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 20:54
            • Gość: Niech Re: Co z historią? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 20:56
              Droga Izo, a czy ty masz problemy z niektorymi rozdzialami, czy tez juz
              wszystkie zaliczylas?
          • Gość: Iza Re: Co z historią? IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 24.02.03, 20:57
            Poprzednia wypowiedź była tylko po to, żeby tak trochę powiało "smrodkiem
            dydaktycznym", żeby sobie małolat nie myślał i wziął się do roboty
            • Gość: Niech Re: Co z historią? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 21:17
              Izo droga, z poprzedniej twej wypowiedzi wialo jedynie pustka:
              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=540&w=4738232&a=4740991
              • miltonia Re: Co z historią? 24.02.03, 22:15
                Fugotku drogi.
                Okres międzywojenny jest mi dobrze znany, może nie tyle historycznie (chociaż
                też), ile literacko i we wszelkich sztuk dziedzinach. Zapewne odezwą się tu
                zataz głosy życzliwych kolegów, że z autopsji ma wiedza wynika, ale w nią nie
                wierz. Poudzielałabym Ci korepetycji, ale obawiam się, że po nich miałbyś z
                panią dyrektor większe kłopoty niż obecnie. Nie wiem jak jest aktualnie ze
                sztuką ściągania, ale przy takim postępie technicznym, powinna ona być
                rozwinięta. I skoro za moich, zmierzchłych czasów się dało, to za Twoich
                powinno też.
                • Gość: Fugotek Re: Co z historią? IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 25.02.03, 11:49
                  Wy wszyscy chyba mnie nie zorumiecie! To nie chodzi o to, że ja nie mogę wykuć
                  się wiadomości z podręcznika - oczywiście, że mogę! Problem polega dla mnie na
                  bezczelności i nieróbstwie p dyr i zastanawiam się, czy od strony prawnej nie
                  dałoby się tego ukrócić. Ona nie prowadzi co drugiej, lub nawet dwóch z trzech
                  lekcji!
                  • Gość: Normals Re: Co z historią? IP: 195.94.207.* 25.02.03, 12:17
                    Ta Twoja Pani dyrektor to zwyczajna zbrodniarka. Do więzienia z Nią! Lenistwo
                    powinno być surowo karane!!! Masz pełną rację!!! Napisz do Ministra, albo
                    jeszcze wyżej!!! Pokaż jej!!!
                    • Gość: Fugotek Re: Co z historią? IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 25.02.03, 13:41
                      Cóż. Widzę, że wszyscy tutaj uważają, że najlepszym wyjściem z sytuacji jest
                      grzeczne i pokorne przytaknięcie nauczycielowi i/lub postępowanie zgodne z
                      zasadą "niech się dzieje wola nieba". No jasne. To właściwie jak ma być w
                      szkołach, skoro nauczyciele czują, że są bezkarni i mogą robić co im się podoba?
                      To przecież nie jest ważne, że nauczyciel od polskiego dyktuje uczniom notatki
                      z błędami językowymi - uczeń przecież może po lekcji w domu sprawdzić wszystko
                      w słowniku, że nauczyciel angielskiego nie zna tego języka - w końcu wszyscy
                      wiemy, że w szkole i tak nie da się dobrze nauczyć języka, a także, że inny
                      nauczyciel na każdą lekcję spóżnia się 15 min - popełnia "zbrodnię" za jaką
                      ucznia czekałaby karczemna awantura. To może od razu zaproponujcie mi żebym
                      zaliczyła gimnazjum eksternistycznie. Przynajmniej nie będę tracić czasu w
                      szkole i oglądać mojej wiecznie obrażonej na świat wychowawczyni, która od pół
                      roku nie odpowiada swoim uczniom, gdy oni powiedzą jej "dzień dobry"?
                      • miltonia Re: Co z historią? 25.02.03, 16:15
                        Droga Fugotku (zorientowałam się że jesteś dziewczyną dopiero teraz).
                        Masz rację i wierzę, że Cię to wkurza. Mnie nauczyciele swoją niekompetencją,
                        lenistwem, nielubieniem młodzieży obrzydzili szkołę wystarczająco. Spotkałam
                        zaledwie kilku, którzy się do czegoś nadawali. Reszta zdecydowanie powinna
                        zmienić zawód. Czasami próbowałam się buntować, ale kończyło się to tym, że nic
                        nie zwojowałam, a miałam przechlapane. Szkołą (poza nielicznymi wyjątkami) jest
                        instytucją totalitarną i zazwyczaj zabija indywidualności, gloryfikując
                        konformistów i przeciętniaków. A o sprawiedliwości nie masz co marzyć, bo ona
                        nie istnieje. Pewnie nie raz boleśnie przekonasz się o tym w dorosłym życiu.
                        Szkołę niestety trzeba odbębnić, choćby po to by nie rezygnować na wstępie z
                        np. studiów (tam już będzie trochę lepiej). Pomyśl, jak zrobić to w miarę
                        bezboleśnie, realizując program minimum. Nie rezygnuj jednocześnie z
                        samokształcenia i rozwijania swoich zainteresowań, tym bardziej, że warunki po
                        temu są w dzisiejszych czasach znakomite (choćby internet). Nie wiem czy na coś
                        Ci się przyda mój sposób na dobre stopnie, który z powodzeniem realizowałam w
                        szkole średniej, ale Ci go sprzedam. Polegał on z grubsza na tym, że na
                        początku semestru szłam do nauczycieli większości przedmiotów i opowiadałam im
                        bajeczkę, że ten temat, dwie lekcje dalej, mnie niepomiernie interesuje i że
                        chciałabym wygłosić nań referat. Nauczyciele byli zazwyczj wniebowzięci,
                        oczywiście się zgadzali, ja uczyłam się tej jednej lekcji dość dokładnie, nawet
                        ją poszerzając (jeśli mi się chciało), dostawałam zazwyczaj 5 i miałam spokój
                        do następnej serii pytań. Wpadka zdarzyła mi się raz, gdy geograf wyrwał mnie
                        do odpowiedzi i nic nie miałam mu do powiedzenia. Nie mógł w to uwierzyć, że
                        taka niby dobra uczennica i nic nie wie. A na klasówkach ściągałam.
                        Mam nadzieję droga Fugotku, że Cię trochę zdemoralizowałam i że przy okazji
                        przybliżyłam Ci prozę życia. Pamietaj, z silniejszym nie wygrasz, najwyżej
                        możesz podejść go sposobem, czego Ci życzę.
                        • Gość: Niech Re: Co z historią? IP: 168.143.123.* 25.02.03, 16:24
                          Z silniejszym, powiadasz? Sposobem? Musze to sobie
                          zapamietac...
                          • miltonia Re: Co z historią? 25.02.03, 16:31
                            Parę innych mądrości wcześniej powiadałam, tyle że nawet słuchać nie chciałeś,
                            o pamiętaniu nie mówiąc.
                            Ps. Doczekaliśmy się i my. Usunięto wątek z Edukacji, po raz pierwszy chyba.
                            Nawet go na oślej nie ma. Nie to żebym żałowała, wprost przeciwnie, ale
                            dobiliśmy do denka, niestety.
                        • Gość: kanuk Re: Co z historią? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.02.03, 16:31
                          tako se myslim , Miltonia, gdzie i kiedy Ty do szkoly sredniej chodzila, ze
                          semestry tam juz byly? poza tym twoje rady sa moje rady. ahoj!
                          • Gość: Niech Do Miltona... IP: 130.94.123.* 25.02.03, 16:40
                            Ktory watek? Ja teraz nie mam za bardzo czasu na forum
                            patrzec bo musze odswiezac swoje listy proxow, zeby moc
                            troche szybciej pisac.
                            • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 16:44
                              No ten wątek sieroto, gdzie w jego tytule postponowałeś Anielę.
                              • Gość: Niech Re: Do Miltona... IP: 130.94.107.* 25.02.03, 16:49
                                Aaa, fakt. Ale ja pisalem ze ona nie jest qrwa, a nie ze
                                jest. To bez znaczenia - teraz zaloza taki skrypt, ze
                                jak ktos w poscie umiesci slowo "niech", to post wyleci
                                w kosmoch, IP autora zabanuja, a prokurator
                                automatycznie dostanie zgloszenie o zbrodni.
                                • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 17:02
                                  Nudny Niech się robisz na stare lata. I już lepiej się nie chwal niektórymi
                                  swoimi popisami, bo jeśli robią na kimkolwiek wrażenie, to tylko negatywne. A
                                  Twoja świeża rola męczennika mocno śmieszna jest.
                                  • Gość: Niech Re: Do Miltona... IP: 209.234.166.* 25.02.03, 17:13
                                    Niezbyt cie zrozumialem. Mam wrazenie ze to raczej ty
                                    chcesz za wszelka cene pokazac sie jako nie tyle
                                    poprawna, co az do znudzenia poprawna osoba. Ale normy
                                    obowiazujace na forum sa dosc skomplikowane - kazda
                                    proba radykalnego uproszczenia ich moze pachniec
                                    urawnilowka. Mi tak pachna. A po drugie - zablokowano mi
                                    IP. Nie ja to zrobilem. Ktos to zrobil. I tyle - a ze to
                                    nie dziala do konca tak jak ten ktos by chcial - swiat
                                    nie jest doskonaly. Ja uwazam to za niezbyt
                                    fortunne "rozwiazanie" mojego problemu - takie
                                    czesciowe "endlosung". Natomiast jak kolega grzeczny
                                    zaczal pisac o lamaniu prawa to faktycznie poczulem sie
                                    dumny jak paw.
                                    • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 17:35
                                      Dobra, dobra, ja niby do znudzenia poprawna, Ty niby ten buntownik. Nie do
                                      końca tak to wygląda, ale niech tam i tak się nieporozumiemy w tej materii.
                                      Naprawdę liczyłeś, że Cię nie zbanują? Przecież to było do przewidzenia. Admini
                                      nie są specjalnie skomplikowani ani umysłowo ani pomysłowo. Po co mają się
                                      przemęczać, narażając przy okazji na pośmiewisko? Postarali się odpłacić Ci, w
                                      ich mniemaniu, pięknym za nadobne, a że nie wszystko mogą, to tyle Twojego.
                                      • Gość: Niech Re: Do Miltona... IP: 130.94.123.* 25.02.03, 17:55
                                        A tam, tyle mojego... Pisac na forum wiedzac ze jakis
                                        kretyn spoglada ci zza ramienia na klawiature i tylko
                                        czeka, zeby wywalic ci twoj post. (Ciekaw jestem, czy
                                        slowo kretyn przejdzie?) Niezbyt mi to pasi...
                                        • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 18:23
                                          A masz inne wyjście? W końcu to ich portal, a nie Twój. Teraz to odkryłeś? Sam
                                          zresztą parę razy wcześniej też leciałeś na skargę (na Normalsa na przykład)
                                          domagając się usunięcia wątku (a to jednak z edukacji już coś wcześniej
                                          skasowano, na Twoje życzenie zresztą. Było to wtedy, gdy Normalsa dopadły
                                          niepokoje egzystencjonalne czy egzystencyjne i wykrzyczał nam tutaj swój ból
                                          istnienia).
                                          • Gość: Niech Re: Do Miltona... IP: 209.234.157.* 25.02.03, 18:33
                                            To byl test na adminow i normalsa. Wpierw podpisujac sie
                                            normals napisalem na W-wie takie posty z @@@... lamiace
                                            troche format zapisow watkow na stronie, a potem
                                            skarzylem sie na AAA... na E. Chcialem sprawdzic czy
                                            zadziala. Zadzialalo. I tyle. Taka glupawa zabawa w
                                            forum. Natomiast byl czas kiedy rzeczywiscie domagalem
                                            sie kasowania idiotyzmow z Warszawy. Raczej
                                            bezskutecznie. Wtedy sam zaczalem pisac bzdury -
                                            szybciutko od pewnego momentu usuwane - tak szybko, ze
                                            nie dawano nikomu szansy nawet na napisanie skargi. Ale
                                            zmilczmy juz to... Mnie nie ma - problemu nie ma.
                                            • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 18:45
                                              Zaraz, to już nic nie rozumiem. To co swoją działalnością chciałeś osiągnąć?
                                              Żeby usuwali, czy żeby nie usuwali? A może, żeby usuwali, to co wg. Ciebie
                                              powinno być skasowane? Tyle, że admini niekumate są, co już dawno zostało
                                              kolektywnie stwierdzone, więc trudno, żeby zmądrzeli od Twoich sztuczek.
                                              Wkurzyli się i ułatwili sobie życie częściowo Cię banując. A skoroś taki
                                              Machiawelli, to nie trać ducha i znajdź na nich sposób. Tak szybko parę i
                                              bojowość straciłeś Tylko jęczysz, że Cię nie ma, a tu nawet pocieszycielek nie
                                              widać, bo je albo poobrażałeś, albo wykurzyłeś.
                                              • Gość: Niech Re: Do Miltona... IP: 168.143.123.* 25.02.03, 19:00
                                                Moze bede sie powtarzal, ale mam w dupie takie forum. A
                                                oni jak sie upra to zabanuja anonymizery, najczesciej
                                                uzywane adresy proxy serwerow, a nawet tysiace adresow
                                                neostrady (jak zobaczylem ze zbanowali jeden, to
                                                myslalem ze zwariowalem - to jest malutki krok do
                                                zamkniecia calego forum). Nie zbanuja dsotepu
                                                modemowego, ale nie po to place za stale lacza, zeby
                                                sobie blokowac telefon. Jest kilku ludzi na tym forum,
                                                ktorzy wiedza, ze to co zrobili jest histeryczna proba
                                                obrony czegos, czego i tak za grosz nie posiadaja. A
                                                reszcie jest wszystko jedno. Mi juz tez, ja swoje
                                                zrobilem.
                                                PS. Oczywiscie ze podkladalem sie sugerujac - wywalacie
                                                Niecha, a w czym jest gorszy od innych dewiantow?
                                                Niestety w odroznieniu od dewiantow zrobilem jeszcze
                                                jedna drobna rzecz - pisalem to do adminow. A oni chca
                                                miec tylko usmiechniete buzki na wspolnym zdjeciu z
                                                dwudziestoma forumowiczami.
                                                PS2. Milton, koncze. Jak powiedzial pewien klasyk - dosc
                                                pierdolenia.
                                                • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 19:14
                                                  Niech, też myślę, że warto skończyć TEN TEMAT. Zresztą pierwszej połowy Twojego
                                                  wywodu i tak nie zrozumiałam, bo się na tym nie znam. Odpuść sobie udowodnianie
                                                  czegokolwiek adminom, bo im to pewnie zwisa, chcą mieć świety spokój, pensyjkę
                                                  regularnie przelewana na konto, zapłacony ZUS i dopłatę do wczasów pod gruszą.
                                                  No i wiernych forumowiczów na fotce przed Agorą. Ty z tej walki zrobiłeś
                                                  SPRAWĘ, a tak naprawdę nikogo to nie obchodzi. Nie lepiej było, jak emablowałeś
                                                  panienki, ciągnęły za Toba wartko, a po tej całej walce to masz tyle, że
                                                  zrobiłeś sie nerwowy i myląc swoje wielbicielki z adminami nawrzucałeś
                                                  wszystkim po równo. I jako osoba pragmatyczna pytam się słowami popularnej
                                                  ongiś piosneczki "i co z tego dziś masz?"
                                                  • Gość: k`k Re: Do Miltona... IP: *.acn.waw.pl 25.02.03, 19:57
                                                    przyjaciele zostali przy Niechu
                                                  • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 22:00
                                                    Taaaak. Siedzą sobie w mysiej dziurce i ewentualnie go podpuszczają. Gdyby byli
                                                    prawdziwymi przyjaciółmi, to może próbowaliby mu coś przetłumaczyć (jak ja nie
                                                    przymierzając!), tyle że wtedy można się na Niecha gniew straszny narazić. I
                                                    jaki efekt tego pozostawania niby przy Niechu? Taki, że musi kombinować z jakąś
                                                    proxsą czy koksą, a panienki niechowe w tym czasie kto rwie? Inni przyjaciele!
                                                  • Gość: Niech Re: Do Miltona... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 22:08
                                                    Mielismy porzucic ten temat. Chyba ze chcesz dowiedziec sie czegos o serwerach
                                                    proxy.
                                                  • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 22:16
                                                    O rany, tylko Kasce odpowiedziałam. Co do serwerów proxy, to po pierwsze nie
                                                    wiem za bardzo co to jest serwer, a po drugie co to jest proxa. Ale oczywiście
                                                    mogę się dowiedzieć, tylko uprzedzam, że w komputerowj materii wyjątkowo tępa
                                                    jestem. Jak niechcący czegoś się dowiem, czy nauczę, to szybko zapominam.
                                                  • Gość: Niech Re: Do Miltona... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 22:36
                                                    Pewnie juz zapomnialas.
                                                  • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 22:40
                                                    Co trzeba pamiętam. Tylko poznawanie tajników komputera mnie nudzi. Jak dotąd
                                                    niewiele ich poznałam, natomiast z innymi dziedzinami bywa znacznie lepiej.
                                                  • Gość: k`k Re: Do Miltona... IP: *.acn.waw.pl 25.02.03, 22:40
                                                    miltonia napisała:

                                                    > Taaaak. Siedzą sobie w mysiej dziurce i ewentualnie go podpuszczają. Gdyby
                                                    byli prawdziwymi przyjaciółmi, to może próbowaliby mu coś przetłumaczyć (jak
                                                    ja nie przymierzając!), tyle że wtedy można się na Niecha gniew straszny
                                                    narazić. I jaki efekt tego pozostawania niby przy Niechu? Taki, że musi
                                                    kombinować z jakąś proxsą czy koksą, a panienki niechowe w tym czasie kto rwie?
                                                    Inni przyjaciele!

                                                    =======================
                                                    Niech jak chce to może do mnie do domu przyjść i wojne prowadzić dalej z mojego
                                                    kompa.
                                                    Oczywiście nazwałem sie przyjacielem z lekka na wyrost:),ale mam nadzieje Niech
                                                    wie o co mi chodzi(ja sam do końca nie wiem,ale bedę walczył:))

                                                  • miltonia Re: Do Miltona... 25.02.03, 22:42
                                                    Do mojego też może przyjść, tylko nie wiem, czy będzie mu się chciało wtedy
                                                    walczyć!
                                                  • zarlaczka Re: Do Miltona... 25.02.03, 22:45
                                                    Będzie, będzie, tylko już nie z Adminami.
                                                  • Gość: Niech Re: Do Miltona... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 22:47
                                                    Z kotami?
                          • miltonia Re: Co z historią? 25.02.03, 16:42
                            Aaaa, chodziłam do takiego beznadziejnego ogólniaka, że nie ma co wspominać.
                            Większość chęci do poznania mi odebrano, zanudzając mnie na śmierć. A ten
                            sposób (naprawdę go praktykowałam, dzięki niemu dobiłam do klasowej czołówki)
                            sprzedał mi kolega, co był dwa lata wyżej i mnie lubił.
                            • Gość: ziółko Re: Co z historią? IP: *.abo.wanadoo.fr 25.02.03, 20:25
                              no tak! parole-parole, a nic na temat!
                              a o kasztance Pilsudzkiego, o cudzie nad Wisla, o pakcie Libentropp-Molotow, o
                              Nikodemie Dyzmie nic?! I jak mamy pomoc Kolezanko-Koledze (sexu nie ustalilem)
                              w dziejowych naukach i podnoszeniu szczebla kultury osobistej?

                              no po prostu fstyt!
                              • Gość: Niech Re: Co z historią? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 20:35
                                To kolezanka fugotek zrezygnowala. Cala mlodziez, cala ona...
                                • Gość: ziółko Re: Co z historią? IP: *.abo.wanadoo.fr 25.02.03, 20:50
                                  znaczy sie, ze na ten quizz z 'histerii' nadwislanej nie sie stawi? oleje?
                                  wezmie i pojdzie na wagary? bedzie udawac chorowitke i slabeuszke? da za
                                  wygrana tej starej belferce?
                                  no to takim sposobem nasza kolezanka niewiele wskora! trzeba wziac byka za
                                  rogi i ryc daty i figurynki dziejowe;

                                  licz na sama siebie! im wczesniej nauczycz sie tej prawdy zyciowej tym dalej w
                                  zyciu zajdziesz! wierz mi na slowo!
                                  • Gość: Fugotek Re: Co z historią? IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 25.02.03, 21:28
                                    Po pierwsze - nie zrezygnowałam.
                                    Po drugie - mojej klasie udało się dziś wywalczyć, żę sprawdzian będzie tylko z
                                    rozdziałów 12,13,18 :-)
                                    Po trzecie - problem na prawdę nie leży w tym, że ja nie mogę się tego nauczyć.
                                    Jasne, że mogę! Jeszcze jak się dobrze wykuję z podręcznika, to dyr gotowa
                                    będzie mi postawić 6 (ma taki zwyczaj, że za bezbłędnie napisaną klasówkę
                                    stawia 6 a nie 5)
                                    Chodzi o to, że chciałabym znaleść rozwiązanie tego problemu na dłuższą metę.
                                    Mam poprostu dość lekcji, których przebieg jest następujący: Wchodzi
                                    nauczyciel. Zadaje nam pracę np odpowiedzieć na kartkach na wszystkie pytania
                                    do rozdziału 20. Idzie do pokoju nauczycielskiego zaparzyć sobie kawę, wraca i
                                    zajmuje się swoimi sprawami. Na koniec lekcji zbiera prace do oceny. Na 5
                                    takich prac 3 nie sprawdza.
                                    Jeśli tak mają wyglądać lekcje, to po co ja chodzę do szkoły?
                                    • Gość: k`k Re: Co z historią? IP: *.acn.waw.pl 25.02.03, 21:47
                                      Wszystko zależy od tego,czy chcesz sie nauczyć, czy zaliczyc.
                                      W moich czasach(dwudziestolecie międzywojenne),chodziło nam tylko o stopnie.
                                      Pamiętaj ,że i tak ta wiedza do niczego w życiu sie nie przyda(no ,chyba zebyś
                                      planował{a} dalszą swoją egzystencje oprzeć na wygranych w teleturniejach)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka