homosapiens_incognito
15.05.10, 13:16
Żyjemy ponoć w demokratycznym kraju, w którym zgodnie z Art. 54 Konstytucji przysługuje "wolność słowa" - podobno !
Na podstawie wielu publikacji prasowych (głównie w Gazecie Wyborczej: z 30.04 "MPK. Zmiana warty?"; z 05.05 "Mamy wojnę O MPK"; z 06.05 "Powołani - odwołani") można przeczytać "ciekawe wieści" rodem z sycylijskiej krainy.
Powołany przez p.o. Prezydenta Miasta członek Rady Nadzorczej zostaje na polecenie ("rozkaz") Prezesa MPK wyprowadzony "pod eskortą" poza teren MPK - gdyż zaczął "grzebać" w papierach; co jest oczywiste w przypadku prowadzenia nadzoru nad działalnością spółki miejskiej. Oczywiste ale nie dla wzystkich "wygodne" !!!
Pojawiły się różne niejasności, zaczęto je wyjaśniać ALE BEZ DOKŁADNEGO WYJAŚNIENIA natychmiast zwolniono ... członków R N. Oficjalne komunikaty i oświadczenia zmieniały zasadność odwołania (sic!) świadcząc o "co najmniej nie do końca zrozumiałych decyzjach" (jednoznacznie nie wyjaśniono wielu argumentów).
Padły również deklaracje o "nadrzędnym interesie spółki" - chociaż to Prezes MPK "wyrzucał" i nie wpuszczał do biurowca Przewodniczącego Rady Nadzorczej (nie wspominając o wcześniej wyrzucanych w asyście ochroniarzy INNYCH pracowników, czyli utrwalonym "syndromie wykidajły").
Podsumowując: w imię "nadrzędnego interesu MPK ???" Prezes X jest uprawniony do wyrzucania w asyście ochroniarzy nie tylko podległych pracowników ale także członków organu kontrolnego (zwierzchniego) jakim jest Rada Nadzorcza.
Rodzą się pytania:
- czy Prezesi mają statutowe uprawnienia do kontrolowania i wyrzucania członków Rad Nadzorczych spółek ?
- kto ma powinność sprawdzania uprawnień do zasiadania w Radach Nadzorczych i kto odpowiada za rzetelność weryfikacji?
- czy "nadrzędny interes spółki" uzasadnia wyrzucanie i nie wpuszczanie ze względu na brak WSPÓŁPRACY Prezesa z Przewodniczącym Rady Nadzorczej.
- czy pojęcie WSPÓŁPRACA w relacjach Zarząd - Rada Nadzorcza(zaistniała odmowa dostarczania do kontroli wnioskowanych dokumentów) - nie jest przesłanką do tworzenia "układu" i korupcji ???
Na takie i inne pytania nie istnieją jednoznaczne odpowiedzi ale biorąc pod uwagę ciąg ostatnich wydarzeń w życiu politycznym (m. in. referendum) - można wysnuwać różniste domysły; a miało być przejrzyście i praworządnie (wyszło ... jak zwykle !).
Przy "okazji" całego zamieszania umknęła uwadze sprawa kosztów sądowych poniesionych przez MPK w prywatną "wojenkę" z R. Raczkiem - zaledwie jakieś 180. 000,- PLN pieniędzy podatników "na zabawę" to fraszka (w sądzie jest kolejny pozew o ponad 150 tys.). Zabawa jest kosztowna ale pasażerowie MPK aż palą się do płacenia kolejnych odszkodowań.
Kto "dotyka nietykalnych"(będących pod ochroną protektorów) - ma p o w a ż n e KŁOPOTY.
Odwołany z funkcji Pan G. Więciorkowski - musi teraz udowadniać, że "nie jest wielbłądem".
Za to wystawienie Go jako "tarczy strzeleckiej" na widok publiczny oraz strategiczne "odstrzelenie" za próby "grzebania" i wyjaśniania - wyszło p e r f e k c y j n i e.
I nawet prawie nikt nie domyśla się, że istniały nieoficjalne naciski,poufne telefony, ustalenia, pouczenia i prawdopodobnie elementy szantażu - sprawa "umrze", zostanie "zamieciona pod dywan" a wszelka szczęśliwość ogarnie ludzki ród.
Wszystko zmierza ku wyciszeniu i "niebytu w otchłaniach zapomnienia", bo przed wyborami nie może nic "śmierdzieć" gdyż może uciec koryto ...
Oficjalnie nigdy nie dowiemy się "who is who" i jaką odegrał rolę - bo w polityce (szczególnie gdy chodzi o KASĘ) prawda nie jest ważna i miewa różne "oblicza".
" ..............
Szło zło przez świat,
miało ludzką twarz
bardzo dbało o to
kto fałsz ten znał
ale kryć go chciał
zło zamieniał w złoto
................ "
"panta rhei ..."