Gość: Barone
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.03.05, 19:02
Dzisiaj pojechałem do Reala, bo było losowanie Hondy FR-V. Właściwie jechałem, bo o dojechaniu nie było mowy.
Godzina 15.45, skrzyżowanie al. Armii Krajowej i Dekabrystów: samochody stoją. Pomyślałem: wypadek. No nic, trzeba jechać dalej. Ale nie było żadnego zdarzenia. Okazało się, że wszyscy jadą do Reala na losowanie.
Około godz. 16.00 udało mi się dojechać do ul. PCK. A tam? Oczywiście: korek, wszyscy do Reala. Po kolejnych 15 minutach dojechałem do skrzyżowania z ul. Obrońców Westerplatte. Nie trudno się domyśleć, że również zakorkowana.
Prawdziwy korek to był po ogłoszeniu zwycięzcy, kiedy wszyscy zaczęli wychodzić z Reala. Była wtedy godzina 16.30, a ja stałem (trudno mówić o jeździe) przy Statoil.
Godzina 17.00 - udało mi się opuścić parking marketu i wyjechać na ul. Michałowskiego.
W przyszłości już chyba nie wrzucę żadnego kuponu, choćby do wygrania był Hammer.
Pozdrawiam