aha123
21.08.05, 21:56
Witam!
Od jakiegoś czasu usiłuję znaleźć pracę.Doświadczenie mam, wykształcenie a i
owszem, jakieś tam kwalifikacje dodatkowe "po drodze" też się znajdą...
Ponieważ jestem babeczką z "ikrą", nie czekam nigdy aż coś się "samo zrobi" -
wolę brać sprawy w swoje ręce. Tak też się dzieje z poszukiwaniem pracy.
Działam kilkoma "kanałami". Jeden z nich, to ogłoszenia w
gazecie "Pośrednik", oczywiście w rubryce "szukam pracy".
Moj anons brzmiał mniej więcej tak: "SZUKAM PRACY - NIE KONIECZNIE NA ETAT.
HANDLOWIEC 31 LAT, KOBIETA, PRAWO JAZDY, KOMPUTER, DUŻE DOŚWIADCZENIE
ZAWODOWE. Akwizycja, ubezpieczenia wykluczone!!!"
...jaki efekt? Kilka telefonów od Panów proponujących mi "spotkania
sponsorowane"(co kojarzy mi się jednoznacznie), jeden od Pana, który nic z
takowymi nie miał wspólnego, ale... proponował mi "układ partnerski"... Parę
nachalnych sms-ów od jakiegoś "dyskretnego" Krzysztofa (38 lat).
Dodam, że jestem mężatką i mamą...
Umieszczając anons w "Pośredniku" do głowy by mi nie przyszło, że będą padały
pod moim adresem takie oferty?!?!?!
Zastanawiam się, czy Ci mężczyźni potrafią czytać ze zrozumieniem i
odpowiednio interpretować tekst??? Rubryka "TOWARZYSKIE" znajduje się w innej
częsci gazety...
Czy to możliwe, że miałam szczęście trafić na "dyslektyków"? hmmmm....?