Gość: ad
IP: *.man.czest.pl
03.11.05, 21:41
PKP nie potrafi liczyć. Najpierw zlikwidowano pociąg do Wrocławia
wyjeżdżający po 16-tej, który kursując z Częstochowy wyjeżdżał zapełniony.
Zastąpiono go "przelotowym" pospiesznym, do którego wsiadało w Częstochowie
mnóstwo ludzi (większość studentów z dużymi bagażami). Teraz chce się
całkowicie zlikwidować pociąg o tej porze rozmyślając o ewentualnym pociągu
wyjeżdżającym po godz. 18-tej (sądząc po super szybkości tej trasy kolejowej
może być on we Wrocławiu około 22.30 bądź 23-ciej). Proponuje się podróż
autobusami (trasy "przelotowe). Czy ktokolwiek z pracowników PKP próbował
policzyć podróżujących z samej Częstochowy do Wrocławia? Nie mają oni szansy
na zabranie się autobusem, a nieopłacalność tej trasy PKP - w świetle
dodatkowych pociągów na dobrze już skomunikowanej trasie do Krakowa- wydaje
się absurdalnym argumentem. PKP winno się zastanowić, do czego dąży? Czyżby
do całkowitego zaniku podrózujących na tej trasie? Do "skazania" bardzo dużej
grupy młodych osób studiujących w Wrocławiu, aby chcąc odwiedzić dom
przyjeżdżali na jeden dzień, wracając w niedzielny poranek? A być może do
napędzania zysków przewoźnikom autobusowym? Radzę władzom PKP aby policzyły
ilość podróżujących na tej trasie. Myślę że zdrowy rozsądek zwycięży.