Gość: Alan
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
15.11.06, 23:15
PKN Orlen przegania psa
Anna Malinowska2006-11-14, ostatnia aktualizacja 2006-11-14 18:56
Kundelek Kuba od lat mieszka na stacji benzynowej Orlenu przy ul.
Murckowskiej
w Katowicach. Jednak nowy ajent stacji, zdecydował: pies musi zniknąć.
Ludzie nazywają go Kubą. 13 lat temu pracownicy stacji benzynowej znaleźli
szczeniaka w zaroślach, przywiązanego do drzewa. Przygarnęli psa. Od tamtej
pory kundel przypominający owczarka niemieckiego mieszka na stacji. - Bardzo
boi się ludzi, w ogóle do nich nie podchodzi, czasem tylko na kogoś
szczeknie.
Całymi dniami błąka się wokół stacji - mówi mieszkająca w pobliżu pani Ilona.
Kuba nikomu nie przeszkadzał. Na stacji stały miski z pożywieniem dla niego,
dobrzy ludzie wybudowali mu budę. Tak było do momentu, gdy stację przejął
nowy
ajent.
- Rozebrał budę, przegania psa. Kuba chowa się po krzakach, ale wraca. Gdzie
ma
iść, skoro tyle lat tu mieszkał? - pyta pani Ilona.
Znaleźliśmy Kubę w lasku nieopodal stacji. Leżał na ziemi, w rozpadlinie.
Zapytaliśmy kierowniczkę stacji, w czym przeszkadza jej pies.
- Od kontaktów z dziennikarzami jest rzecznik prasowy. Mogę tylko powiedzieć,
że psa nie wyganiałam, a jego budę ktoś w nocy ukradł - ucięła rozmowę
kierowniczka.
- Nigdy nikogo nie ugryzł, kierowcy się na niego nie skarżyli. Psisko żyło tu
tyle lat. Nie powinno się go przeganiać - mówią pracownicy stacji, która stoi
po drugiej stronie Murckowskiej. Podobnego zdania jest Joanna Zaremba z
Fundacji for Animals. - Kiedy dowiedzieliśmy się, że pies jest wyrzucany,
próbowaliśmy pomóc. Znaleźliśmy mu miejsce w stadninie koni. Problem w tym,
że
psa nie można schwytać i nie da się go gdzie indziej przewieźć. To zresztą
ostateczność, bo psa nie powinno się zabierać z jedynego środowiska, które
zna.
Byłaby to dla niego potworna krzywda. Stacja to jego cały świat - mówi
Zaremba.
Beata Karpińska z biura prasowego PKN Orlen: - Nowe kierownictwo stacji
benzynowej zauważyło szereg problemów związanych z tym psem. Klienci
zostawiali
resztki jedzenia w różnych miejscach stacji. Pies obsikiwał opony samochodów,
a
tak być nie powinno. Nie jesteśmy potworami i dlatego najlepszym rozwiązaniem
będzie umieszczenie zwierzęcia w schronisku. Już wkrótce podejmiemy kroki w
tej
sprawie.
- To już lepiej psa uśpić, bo on w schronisku nie wytrzyma. Wyląduje w małym
kojcu, a przecież przez całe życie miał tyle przestrzeni. Ludzie chętnie by
go
przygarnęli, ale on się wszystkich boi. Czy naprawdę nie można pozwolić dożyć
mu starości w tym miejscu? - pyta pani Ilona.
- Będziemy w tej sprawie jeszcze rozmawiać i przekonywać ajentów stacji. W
lasku obok wybudujemy Kubie nową budę. Zapewnimy mu też pożywienie. Chcemy
tylko, by został w sąsiedztwie tej stacji, blisko swojego domu - mówi Zaremba.