segel
03.07.07, 19:12
Z dzieciństwa pamiętam "Bombonierkę" w połowie drogi między Placem Biegańskiego i światłami po parzystej stronie - to była chyba kawiarnia, osobno było wejście do cukierni, gdzie były bezy. Jako małe dziecko uwielbiałam tam chodzić z Mamą.
Na końcu Alei - dla mnie na końcu, bo mieszkam na Szymanowskiego, czyli gdzieś pod nr NMP 2, lub 4 była kolektura Polskiej Loterii Państwowej (jakoś tak się nazywał przodek Lotto) - chodziłam tam z Babcią kupować losy, nigdy nie wygrała nic większego, czasem jakieś drobne sumy.
Po drugiej stronie Alei był Związek Emerytów i Rencistów, Babcia opłacała tam składki.
Obok Apteki pod nr chyba 52 była "Renoma" - coś w rodzaju kiosku ruchu, ale w większym pomieszczeniu, co wtedy (połowa lat 60) było raczej rzadkie, teraz takie saloniki prasowe to nic nadzwyczajnego.
W budynku, gdzie teraz jest cukiernia "Jałowca" od strony Śląskiej był duży sklep z zabawkami - lalki, wózki, rowerki. Na pewno jedno wejście było od Śląskiej, czy na rogu budynku, tego już nie pamiętam.
Jedyne skrzyżowanie ze światłami w mieście, do tej pory mówi się "za światłami", "przed światłami" i starsi częstochowianie wiedzą, o co chodzi.
No i już bliższe wspomnienia, lata siedemdziesiąte - "Kac" na rogu Alei i Piłsudskiego - wtedy jeszcze Świerczewskiego, kto pamięta lody Cassate?
No i "Iwan", pod którym umówiłam się na pierwszą randkę.
Fajnie tak powspominać. Popiszmy na forum, kto jeszcze pamięta miejsca w Alei, których już nie ma?