Dodaj do ulubionych

Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu

17.02.08, 23:17
Szkoda szkryflac !!! Kaj tyn Wiyrchny Szchloonsk sprzed lot ?
Teroski yno jedyn dupny hasiok !!! Gorole powiydzcie co zescie
uczynili z toom krainoom ?
Obserwuj wątek
    • ciulaty.slaski.kret Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu 17.02.08, 23:19
      No coszescie gorole ucynili?
      • kontestujacy Ja chcę II RP - tam pociągi były punktualne 18.02.08, 01:14
        A PKP trzymała poziom. Nie wspomnę o tym, że pociągi jeździły znacznie szybciej.
        Niby parowozy a jak pomykały... Łezka się w oku kreci...
        • Gość: Pero Re: Ja chcę II RP - tam pociągi były punktualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 05:42
          a ja pamiętam (za PRL-u) pociągi jeździły nie tylko na czas, ale wręcz zdarzały
          się parę minut wcześniej, a teraz?
          mieszkam w Bolesławcu, tu, od 11 lat (miałem wypadek, utraciłem pamięć, mniej
          więcej od 88-97 - oczywiście nie wszystko, ale PKP mało ważne, więc o powrót
          pamięci nie walczyłem) nie jechałem jeszcze pociągiem który przyjechałby na czas
          - a dodam, że parę lat studiowałem, a teraz jeżdżę, w miarę często, do
          Zgorzelca, więc dosyć sporo zaliczyłem wyjazdów :)
          • Gość: mejloo Re: Ja chcę II RP - tam pociągi były punktualne IP: *.kat.3s.pl 18.02.08, 15:37
            Mieszkańcy Katowic codziennie przeżywają horror odwiedzając najobrzydliwszy na
            świecie dworzec przecinający miasto na pół.
            • ciulaty.slaski.kret Re: Ja chcę II RP - tam pociągi były punktualne 18.02.08, 19:42
              Wom medalikorkie podciepy pochnie na noszym katowickiym banhofie bou
              niymoga porachowac skuli wos tak wiela rankiym wyłazi ze cuga i
              rozpełzo sie takiych blank wulcoow po cołkiym Wiyrchnym Szchloonsku !
              • Gość: Gość Re: Ja chcę II RP - tam pociągi były punktualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 22:58
                PKP na miarę UE.
        • Gość: anty,anty Re: Ja chcę II RP - tam pociągi były punktualne IP: 82.146.248.* 24.02.08, 05:50
          kontensujący-nie blużnij tak jak piszesz to było za komuny a teraz jest
          kapitalizm wywalczony przez SOLIDARUCHóW i przez nich rządzony.Chcieliście
          kapitalizmu to macie kapitalizm gdzie tylko pieniadz się liczy.
    • damianbsc Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu 18.02.08, 00:43
      do czego wracac ;-(((((((((((((((((((
    • Gość: horror Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: 128.61.146.* 18.02.08, 01:24
      Horror na dworcu PKP przezyc nie trudno :). Ja ostatnio bylam na Warszawskim
      centralnym i przezylam horror wchodzac w przejscie podziemne od strony
      nowiutkich i drogich zlotych tarasow. Wystarczy przejsc pare metrow i zejsc po
      schodach, zeby sie znalezc w innym swiecie, w rzeczywistosci dworcowej :). Te
      podziemia sa zimne, smierdzace, brudne i obskurne. Ich obecnosc w samym centrum
      stolicy to jakis kompletny absurd. Jeszcze przezylam horror jezdzac pol godziny
      wokol dworca w poszukiwaniu miejsca parkingowego. No ale nic, moze jestem zbyt
      wygodna i zbyt wybredna ;).
    • Gość: Sluszny Artykul Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.abhsia.telus.net 18.02.08, 01:30
      napewno do Europy nie mozna wchodzic poprzez Koszecinski dworzec i
      kolejowa obyczajowosc. LG
    • Gość: joachim mierzwa ale o czym my tutaj... IP: *.lodz.mm.pl 18.02.08, 02:00
      wszystkie połaczenia z, i do Łodzi to horror, i mowie tu tylko o przejazdach, bo
      kazdy rozsadny pasażer, przychodzi na dworzec TUŻ przed odjazdem pociagu zeby
      uniknac horrou w dworcowych poczekalniach...

      Łodz Fabryczna ? Kaliska ? Widzew ? - przepraszam - wole sie nie przyznawac ze
      to w moim miescie
      • Gość: eloo Horror IP: *.kat.3s.pl 18.02.08, 15:41
        Największy horror to stan do jakiego doprowadziło PKP dworzec w Katowicach!
      • habima Re: ale o czym my tutaj... 24.02.08, 09:58
        Taka podróż z Łodzi do Berlina via Kutno, to już niezłe ekstremum. Łódź nie ma
        ani jednego bezpośredniego połączenia z innym europejskim miastem. Kto za to
        odpowiada?
    • Gość: śmiechacz A skąd Gazetka wie, jakie wizje ma 3-latek? IP: 89.244.130.* 18.02.08, 07:30
      • Gość: gosc Re: A skąd Gazetka wie, jakie wizje ma 3-latek? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 08:43
        W zeszłym roku jechalismy z katowic do łeby.Mozna smiało zec trasa przez cały
        kraj i brak warsu.To jest mozliwe tylko w polsce.
      • thorgal_aegirsson Re: A skąd Gazetka wie, jakie wizje ma 3-latek? 18.02.08, 22:56
        "Re: A skąd Gazetka wie, jakie wizje ma 3-latek?"

        A zerknij kto napisał ten artykuł...
    • Gość: michal Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 08:49
      kiedyś byłem w Cieszynie i uciekł mi ostatni pociąg którym m ógłbym dojechać do domu. Zdziwiło mnie to że w tak dużym mieście dworzec też jest zamykany!!! Dowiedziałem się że po czeskiej stronie czynny jest całą dobę i tam też spędziłem noc. Nad ranem poszedłem spowrotem na polską stronę skąd odjechałem pierwszym pasującym pociągiem - dworzec nadal był zamknięty!!!
    • Gość: paata Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.autocom.pl 18.02.08, 09:50
      Jakos w ogole nie jestem ani zaskoczona ani oburzona, jak pewnie wiekszosc
      czytelnikow artykulu pomyslalam sobie, ze to raczej norma.
      A co do wlasnych doswiadczen... Podroz na trasie Krakow - Gdynia, ekspres, w
      Warsie sprzedaja piwo "bezlkoholowe" - puszki sa owinieta w foliowke - za
      ktorego picie potem konduktor grozi mandatem, bo przeciez alkoholu w pociagu
      spozywac nie wolno.
      A powrot pociagiem pospiesznym na tej trasie byl jeszcze ciekawszy, otoz
      pogryzly nas pluskwy. Zyja gdzies w tych ochydnych przedzialowych kanapkach i
      wylazly jak zgasilismy swiatlo...
      Dlatego wlasnie jesli chodzi o PKP, to niewiele mnie zdziwi.
    • Gość: kiki Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: 195.94.208.* 18.02.08, 10:00
      ....i jeszcze kolejarze śmią strajkować (6 marca, 7-9h rano!!).
      rozmyslam co zrobic zeby przestac korzystacz usług PKP!nie dosc ze
      dziadostwo to jeszcze do tego strajki, dzieki ktorym nie dojade do
      pracy i nie zarobie aby moc kupic od was PKPowcy bilecik!!!ciao!
    • Gość: Anna Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 10:10
      Swoją drogą to trudno by wózek gondolowy mieścił się do przedziału!
      Wtedy jedna matka z wózkiem zajmowała by cały przedział,
      przeznaczony dla osmiu osób! A nosidełko to nie łaska było wziąść?
      Wtedy można by wygodnie usiąść w przedziale,a i wysiadanie byłoby
      łatwiejsze tym bardziej,ze matka nie była sama.A jakąż to laurkę
      moze dać dziadkom pieciomiesieczne dziecko?Ten artykuł mimo dobrych
      chęci autora jest po prostu naciągany!Typowe wzbudzanie oburzenia
      przy pomocy dzieci!natomiast jeśli chodzi o dworce PKP, to cóz, sami
      do tego doprowadzamy promując busy, a nie kolej.
      • Gość: czytajka Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 13:09
        Gość portalu: Anna napisał(a):

        > Swoją drogą to trudno by wózek gondolowy mieścił się do przedziału!
        > Wtedy jedna matka z wózkiem zajmowała by cały przedział,
        > przeznaczony dla osmiu osób! A nosidełko to nie łaska było wziąść?
        > Wtedy można by wygodnie usiąść w przedziale,a i wysiadanie byłoby
        > łatwiejsze tym bardziej,ze matka nie była sama.

        Pamiętam czasy, że bywały wagony dla podróżnych z dużym bagażem, w
        których swobodnie zmieściłoby sie nawet kilka wózków.

        > A jakąż to laurkę moze dać dziadkom pieciomiesieczne dziecko?

        Drugie dziecko miało 3 lata, więc chyba juz mogło coś narysować. A
        pięciomiesięczne ty z pewnością zostawiłabys w domu, bo skoro nie
        potrafi...

        > Ten artykuł mimo dobrych chęci autora jest po prostu naciągany
        > Typowe wzbudzanie oburzenia przy pomocy dzieci!

        Życzę udanych podróży śmierdzącymi, niepunktualnymi pociagami. Tylko
        sie nie oburzaj - nie jestes dzieckiem.

        > natomiast jeśli chodzi o dworce PKP, to cóz, sami
        > do tego doprowadzamy promując busy, a nie kolej.

        To PKP mnie zmusza do jeżdzenia czym innym. Spróbuj podróży
        pociągiem choćby z Lublina do Białegostoku. wtedy zrozumiesz
        dlaczego mieszkańcy mniejszych miejscowosci zapominają, co to pociąg.
      • Gość: bsh19 Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 15:38
        "Swoją drogą to trudno by wózek gondolowy mieścił się do przedziału!
        Wtedy jedna matka z wózkiem zajmowała by cały przedział,
        przeznaczony dla osmiu osób! A nosidełko to nie łaska było wziąść?"

        A spróbuj tak z wózkiem inwalidzkim :P

        Wtedy można by wygodnie usiąść w przedziale,a i wysiadanie byłoby
        łatwiejsze tym bardziej,ze matka nie była sama.A jakąż to laurkę
        moze dać dziadkom pieciomiesieczne dziecko?Ten artykuł mimo dobrych
        chęci autora jest po prostu naciągany!Typowe wzbudzanie oburzenia
        przy pomocy dzieci!natomiast jeśli chodzi o dworce PKP, to cóz, sami
        do tego doprowadzamy promując busy, a nie kolej.

        A jak nie promować - porównaj liczbę połączeń sprzed 1989 i obecnie. Ile miast
        zostało brutalnie odłączonych od sieci? ile kursów można dalej zmniejszyć?
      • Gość: Albin Siwak Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.kngw.nt.ftth2.ppp.infoweb.ne.jp 18.02.08, 18:29
        "Wziąść" to mogłabyś słownik. O czym tu dyskutować z analfabetami? Sami tacy w PKP.
      • Gość: Paweł Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: 80.48.71.* 24.02.08, 08:46
        A kto przy zdrowych zmysłach promował by kolej w obecnej postaci (PKP)?

        Ta firma ma nadprzyrodzony wręcz talent do marnowania własnych i unijnych pieniędzy. Gdyby firma z takim podejściem działała w jakiejkolwiek branży na wolnym rynku, padła by z hukiem w 3 miesiące.
        Tu nikt za nic nie jest odpowiedzialny, liczą się tylko 2 dziedziny dzialalności. Pierwsza to wyrywanie jak największych dopłat, dotacji, kasy na inwestycje. Druga to obłaskawianie przerośniętych związków zawodowcych.

        To wszystko, pasażerowie nie są tej firmie do niczego potrzebni, a właściwie to przeszkadzają: robią tłok, śmiecą, a czasem nawet zabierają czas pracownikom PKP swoimi głupimi pytaniami i uwagami.
        Pasażerowie nie mówiący po polsku to już zupełne nieszczęście i dopust boży.

        Mam nadzieję, że kiedyś kolej doczeka się skutecznego i absolutnie bezwzględnego szefa z dużym poparciem politycznym i bardzo silną motywacją. W 4-5 lat zrobi porządek nie patrząc na skamlenie pracowników PKP i związków zawodowych.
    • Gość: pl.misc.kolej.pl Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 12:17
      Komentarz znaleziony na grupie dyskusyjnej pl.misc.kolej.pl:

      Maly Jarek i Leszek, blizniaki, na rekach u swojej mamy czekaly w
      strugach
      sniegu na dworcu przy Podzamczu w Lublinie. Dzieci plakaly glosno,
      bo bylo
      bardzo zimno, a dodatkowo jezdzace autobusy z rozregulowanymi
      wtryskami
      smrodzily bardzo czarnym gestym dymem, a przejezdzajac obok
      przystanku
      chlapaly na matke z dziecmi brudnym posniegowym blotem. Mama chciala
      pojechac z dziecmi od siebie, z Lukowa, do Chelma. Na miejscu czekal
      na
      nie wujek Stasiek, brat stryja siostry babci matki. Wszyscy byli juz
      umeczeni, po podrozy z Lukowa, a w Lublinie musieli sie przesiadac
      na bus
      do Chelma. Na podzamczy grube Cyganki chodzily niecierpliwie
      pokazujac
      sobie palcami matke z dwojka dzieci, ktorej 15 min wczesniej ukradly
      wozek
      i torebke, jak wysiadala z busa.

      Busy do stacji Chelm PKP odjezdzaja co godzine. niestety nie mogla w
      rozklad.busy.pl sprawdzic godzin odjazdu, i wczesniej nabyc biletu.
      Widzac
      nadjezdzajacy bus matka odetchnela z ulga. Niestety wszystkie
      miejsca byly
      juz zarezerwowane telefonicznie, zatem nasza matka z dwojka dzieci
      nie
      wsiadla do busa. Zrezygnowana postanowila poczekac jeszcze godzine.
      Poniewaz opadla z sil, to postanowila podejsc do pobliskiej budy z
      kebabem
      u rosyjskiego Turka, i nabyla przepyszny kebab w picie. Na ostro.
      Zjadla
      ze smakiem, brudzac przy okazji twarz Leszka ostrym sosem. Jak maluch
      slodko wygladal! ;)

      Po godzinie nadjechal bus. Matka weszla z dziecmi, ale kierowca
      odmowil
      przewozu bez pieniedzy (pamietamy ze ukradziono jej torebke),
      mowiac, zeby
      sobie szla na pociag jak chce jechac kredytowo. Biedna niestrudzona
      postanowila zatem czekac na kolejny bus.

      Gdy po kolejnej godzinie dojechal, kierowca tym razem okazal sie
      bardziej
      ludzki, i zgodzil sie by jechala bez pieniedzy, pod warunkiem ze
      zrobi mu
      na szybko loda. Kobieta zgodzila sie, nie widzac innego wyjscia.
      Usiadla w
      nowoczesnym klimatyzowanym busie, w siedzeniu majac 40cm miejsca do
      oparcia nastepnego fotela. Jedno z dzieci polozyla sobie na
      kolanach, a
      drugie na polce pod sufitem, gdyz na kolanach nie miescilo sie.

      Rozpoczela sie podroz w kierunku Chelma. Procesy trawienne kebaba,
      ktore w
      miedzyczasie zaczely niepostrzezenie zachodzic, w polaczeniu z
      salmonella
      z sosiku spowodowaly obstrukcje. Busiarz jednak musial trzymac sie
      rozkladu, nie pozwolil wiec matce wysiasc, by mogla wyproznic sie do
      rowu,
      obok pola kapusty. Sytuacja zakonczyla sie wydaleniem z matki 3kg
      plynnej
      zielonkawej kupy.

      W srodku busa zaczelo tak smierdziec, ze kierowcy zaparowaly okulary
      i z
      impetem wjechal w bialoruskiego TIRa, ktory przewozil nielegalny
      metanol,
      ukradziony z ukrainskiej stacji kolejowej z cysterny. Wszystko
      stanelo w
      plomieniach. Krzyki plonacych dzieci, polaczone z zapachem
      podgrzanej i
      unaszacej sie w powietrzu sraczki dopelnialy obrazu katharsis.

      Godzine pozniej nadjechal Aaron, ktory chcial zostac strazakiem
      ochotniczej strazy pozarnej, i uratowal biednych blizniakow, z
      ktorych
      kazdy stracil jedna noge, oraz matke, ktora stracila lewe oko. W
      nagrode
      Aaron dostal od prezydenta Parczewa medal "dla odwaznych" oraz
      laurke z
      kolka gospodyn wiejskich w Parczewie. Powiesil go obok
      dyplomu "wzorowy
      rolnik", ktory dostal dwa lata temu za najbardziej wydajna loche
      wysokoprosna w gminie.
    • Gość: marek Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 12:45
      I to tez czlowiek czlowiekowi zgotowal ten los.
      A jakie mamy o sobie piekne wyobrazenia, my Polacy.
      • Gość: dyżurna ruchu Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.08, 13:36
        Ekstremalną przygodę z PKP przeżywam prawie codziennie pracując na
        stacji jako dyżurna ruchu. Dyżurka pamiętająca przedwojenne czasy
        ogrzewana jedynie dwoma małymi elektrycznymi grzejnikami( dwa lata
        temu w ramach oszczędności odcięto CO), w której nie ma WC
        wyposazona jest biurko z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku i
        takiez krzesła twarde i niewygodne. Dla potrzeb dyżurnego
        przywieziono Toi-Toi, który podczas mrozów zamarza i powoduje
        przeziębienia damskiej części załogi, bo wiatr hula tam bez
        skrępowania. Szefostwo nic a nic nie przejmując się brakiem
        możliwości dojazdu na dyżur pracowników zamiejscowych tak układa
        dyżury, aby pracownik spędzał w domu jedną- dwie noce w tygodniu, bo
        po skończonym o godz 0.00 dyżurze popołudniowym niemający własnych
        środków lokomocji pracownik zmuszony jest koczować na dyżurce do
        rana, poniewaz stacja kończy swoją działalność o tej właśnie godzinie
        (stacja czynna okresowo). Pociągów brak, autobusów brak.
        Dyżurny podczas okresu obowiązywania rozkładu jazdy
        wydawnictwo:"Sieciowy rozkład jazdy pociągów" przepisuje od nowa
        ręcznie i w całości nanosząc dostarczane niemal codziennie nowe
        poprawki do tegoż rozkładu( przez rok zbiera się ich ok 200). Często
        zdarza się, że rozkład przestaje być czytelny, bo wprowadza się
        poprawki poprawek. Ponadto, jeśli się chce przebywać te 24 godziny
        we w miare ludzkich warunkach, to trzeba przynieść własne środki
        czystości(płyny i proszki, owszem, dostajemy ale w niewystrczających
        ilościach) i następnie osobiście wysprzątać dyżurkę, w miarę
        konieczności myjąc także okna itp.
        Poza tym wykonuje się wszystkie normalne czynności służbowe a więc
        obsługa urządzeń sterowania ruchem( semafory, rozjazdy itp),
        prowadzi na bieżąco stosy dokumentacji, często trzeba podjąć szybkie
        i ważne decyzje a także usunąć drobne usterki jak trzeba. Zimą
        dyżurny ruchu uzbrojony w łopatę, miotłę, skrobaczkę i smar odkopuje
        ze śniegu rozjazdy i a następnie je konserwuje. A to wszystko za
        1150 złotych miesięcznie. W moim przypadku 20 lat pracy na
        stanowisku dyżurnego ruchu, ukończone studia ekonomiczne, znajomość
        najnowszych technologii( bez możliwości wykorzystania tej znajomości
        w praktyce) a także znajomość języka angielskiego( to czasem się
        przydaje bo udzielam informacji zagranicznym turystom a pracuję na
        stacji w dość znanym polskim kurorcie).

        I sama narzekam na jakość podróży gdy muszę skorzystać usług
        własnej firmy( od dawna już nie za darmo).
        • Gość: klecha Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 17:06
          Czy ta pani nie wie o istnieniu przedziału dla osób z dziećmi ???

          • Gość: Albin Siwak Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.kngw.nt.ftth2.ppp.infoweb.ne.jp 18.02.08, 18:25
            A czy ktoś ją o tym poinformował? W Japonii jak się zwykły podmiejski pociąg
            zatrzymał na 30 sek. to informowali pasażerów, że coś spadło na tory i bardzo
            przepraszali, że musieli się zatrzymać na 30 sek. Jak we Wrocławiu poszedłem na
            peron i spytałem kolejarza gdzie jest tor 5, to mi odpowiedział "E! Co, nie
            widzi?" wskazując jakąś obsmarkaną zasraną tabliczkę 200 m dalej. Tyle w temacie
            PKP. Ojciec porządny a sym kolejarz.
        • thorgal_aegirsson Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu 18.02.08, 22:53
          Gość portalu: dyżurna ruchu napisał(a):

          > Ekstremalną przygodę z PKP przeżywam prawie codziennie pracując
          na..."

          Z jednej strony - nie zazdroszczę. Ale z drugiej - dlaczego nie
          próbujesz zmienić pracy, zwłaszcza jeśli merytorycznie jesteś
          przygotowana?
    • Gość: pasażer Horror w PKP InterCity IP: 156.17.92.* 18.02.08, 17:18
      W listopadzie musiałem pojechać na jeden dzień z Wrocławia do Warszawy.
      Zdecydowałem się na jazdę pociągiem. Po 5 letniej przerwie w korzystaniu z
      pociągów w polsce.
      Zdecydowałem się pojechać wieczorem Intercity żeby przenocować w hotelu i od
      rana zacząć załatwianie swoich spraw.
      Kupiłem bilet w klasie biznes. Konduktor i kontroler ponad 3 razy sprawdzali
      moje bilety. Pewnie ze względu na strój (dzinsy, polar, adidasy, plecak).
      Kelnerka też ze trzy razy. Jak wyżej. Obsługa w garniturach a toaleta cuchnąca,
      zatkana, bez wody i reczników (w klasie biznes!).
      Następnego dnia w drodze powrotnej już było lepiej. Toalety obie czynne ale bez
      mydła, ręczników i papieru (no i dość smrodliwe).
      Od tego czasu nie mam zamiaru podróżować PKP bo jeśli w klasie biznes tak
      wygląda to co w klasie 1 czy 2
    • Gość: Wlodek Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.st.vc.shawcable.net 18.02.08, 19:16
      Swoich wrazen nie oisze, bo szkoda mi czasu.
      Wie ktos moze ile budzet doplaca do PKP?
      I ile zwiazkow zawodowych tam funkcjonuje?
      • emarcki Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu 18.02.08, 20:37
        1.Nie chcieliście/śmy i nie przeprowaziliście/my reformy tego najważniejszego
        sektora transportu publicznego. Wszyscy, którzy rządzili (a twarze przecież
        wciąż te same) nie zrobili nic, by podczas prywatyzacji nasz narodowy przewoźnik
        miał szansę przeżyć konfrontację z usługodawcami na europejskim poziomie.
        2.A cóż innego maja robić zawodowe związki, jeśli widzą, że żadna z ekip nie
        zamierzała na serio wziąć się za modernizacje tego systemu? Cóż, poza strajkiem,
        w obronie słabo opłacanego miejsca pracy, w rozpadającej się dyspozytorni?
        Szczególnie, że nikt z tych ubolewających nie musi i nie chce zmienić pracy na
        inną - mnie z musu wypadło zmieniać ją parokrotnie i wiem, co to za stres. To
        już czasem wygodniej ponarzekać za 1100 zł niż cały dzień zasuwać za np dwa czy
        trzy razy tyle. No tutaj argumentów pani z któregoś postu powyżej nie jestem w
        stanie przyjąć.
        3.Na kolei nie ma ani jednej osoby odpowiedzialnej za ten katastrofalny skansen,
        brud, smród i syf; ale do awansów i nominacji chętnych nie brakuje. Vide
        działalność Warsów i innych nomenklaturowych spółek, z pełnym błogosławieństwem
        włodarzy ze skarbu państwa.
        4.To proste: wpuścić innych przewoźników na polskie tory i już teraz zacząć
        odkręcać tabliczki pkp i inne historyczne insygnia molocha - na pamiątkę. Oni
        nie przetrwają.
        5.A już poza wszystkim - włodarze klejowi nie maja tak do końca klapek na
        oczach. Taka np poczekalnia dla VIPów z IC na dworcu w Wawce - wystarczy widac
        czasem tylko przypudrować smrodliwy problem i jedna oazą udowodnić, że
        biznesplany zostały przeciez wykonane a dodtakowo dbałość o podróżnego to na
        pkp nr.1
    • kroliklesny Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu 18.02.08, 23:56
      Europa?
      • Gość: Wlodek Re: Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.st.vc.shawcable.net 19.02.08, 01:15
        kroliklesny napisał:

        > Europa?

        Europa, ale co z tego? Moze tyle, ze posledniejszego gatunku.
        A jesli o dworcach, to wladze miasta powinny wziac za pysk
        odpowiedzialnych kojarzy i naslac sanepid, inspekcje pracy i straz
        miejska za nieuprzatanie syfu na terenach miejskich, brak dbalosci o
        stan sanitarny, zagrozenie epidemiologiczne i walic grzywny, albo
        wnioski do sadow.
        Indywidualne, a nie na konto firmy.
    • Gość: Wściekła ciotka Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.centertel.pl 19.02.08, 22:25
      Joachim mierzwa - Są jednak tacy, którzy się przesiadają, oni oczywiście też
      przyjeżdżają na dworzec przesiadkowy w ostatniej chwili ;)
      Eloo – to miejsce na szereg innych opowieści...
      Śmiechacz – gazetka wie od wściekłej ciotki :P
      Paata: a ja jestem oburzona, chociaż zaskoczona oczywiście nie jestem. Ale to
      nie znaczy, że mam cicho siedzieć i nie protestować. Bo nie po to płacę za
      bilety oraz płacę podatki, żeby zacisnąć zęby i czekać aż mnie pluskwy pogryzą
      ;)a notoryczne przemarzanie w oczekiwaniu na opóźnione pociągi(na 20 minutowej
      trasie 15 minutowe programowe spóźnienie) do przyjemności nie należy.
      Anna - To jest pociąg podmiejski. W pociągach podmiejskich jak to pisze niżej
      czytajka ( pozdrawiam :) ) są przedziały bagażowe. I kiedy się na nie trafi jest
      już trochę po ludzku. Tyle tylko, że nigdy nie wiadomo czy ów przedział będzie
      na początku czy na końcu pociągu. Trudno biegać po całym peronie (w ulewie) w
      poszukiwaniu wygodnego miejsca, kiedy pociąg ma minutę postoju.
      Owszem matka nie była sam, była z drugim dzieckiem :P Wbrew temu co napisane
      matka podróżowała z dziećmi sama, uprzejmi panowie kierownicy pociągów pomagali
      jej wtaszczyć i wytaszczyć wózek i jak mogli starali się być pomocni.
      Z przyjemnością popatrzę jak podróżujesz z dzieckiem w nosidełku, z drugim za
      rękę i z torbą na podręczne klamoty tej dwójki.
      Klecha - pewnie już doczytałeś(łaś) jak wygląda sprawa z „przedziałami dla matek
      z dziećmi” :( Problem jest w tym, że jak już wsiądziesz do pociągu (o ile
      wsiądziesz, bo nie do każdego pociągu będzie ci dane) to już się nie ruszysz, bo
      opcja jest tylko „jednymi lub drugimi drzwiami do przodu lub w tył na zewnątrz”
      zależnie z której strony jest peron.
      Pasażer - bez obawy. tak samo ;) nie gorzej.

      poza tym - dla nas większym problemem niż sama podróż, co jakoś bardziej
      zaprzątnęło waszą uwagę, były warunki oczekiwania na nią i dostępność
      poczekalni. i tu pozdrawiam panią dyżurną ruchu, bo omal się nie schowaliśmy
      właśnie w takiej "wypasionej" kanciapie zawiadowców ruchu, ale warunki nas
      skutecznie odstraszyły - po co ludziom pracy utrudniać życie ;)
    • Gość: Brett Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.nycmny.east.verizon.net 24.02.08, 06:39
      Sprywatyzować to szambo, bo państwo ewidentnie ma w d... zajmowanie się
      kolejami. Takimi kolejami to można przewozić bydło, ale nie ludzi. Ta stacja
      wygląda gorzej niż jakaś stara obora.
    • Gość: Jaaja Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu IP: *.grs-k0.g1.pl 24.02.08, 07:28
      Trzeba im dosypać jeszcze kilka miliardów to może nawet otworzą
      poczekalnię.
    • Gość: kiminohikari niereformowalni... IP: 212.23.103.* 24.02.08, 09:07
      w czasie swiat odbylem podroz polskimi kolejami panstwowymi
      (trasa berlin-warszawa-lodz-legnica-berlin).
      tuz przed swietami jechalem z lodzi kaliskiej do legnicy (wyjazd
      byl w piatek). pare dni wczesniej sprawdzalem rozklad jazdy w
      internecie (niedziela... wciaz stary rozklad). bodajze od
      srody/czwartku (w zwiazku z remontami) pociag wyjezdzal z lodzi 1,5h
      pozniej.

      bilet byl kupiony dzien wczesniej w warszawie. kasjerce
      powiedzialem, ze chce bilety na pociag X o godzinie Y. nie zostalem
      poinformowany o zmianie rozkladu jazdy (godzina Y + 1,5h).

      dzien przed odjazdem bylismy na lodzi kaliskiej i na planszy z
      rozkadem jazdy godzina odjazdu pociagu wciaz byla Y (a nie Y + 1,5h).

      jestesmy na lodzi kaliskiej pare minut przed odjazdem pociagu.
      zadnej informacji o zmianie rozkladu jazdy (w widocznym miejscu).
      udajemy sie na peron i czekamy na pociag. po 20 minutach dopadam
      kierowniczke ruchu, ktora odpowiada mi, ze "o ile ja pamiec nie
      myli" to pociag ma okolo 30minut opoznienia. po kolejnych 10
      minutach udajemy sie do informacji... i znajdujemy tam przylepiona
      do drzwi (jedyna na dworcu) informacje o zmianie rozkladu jazdy.

      rozmowa z kierowniczka stacji sama w sobie byla dosc zabawna.
      pani przyznala, ze "byc moze" powinieniem byc poinformowany o
      zmianie rozkladu jazdy, aczkolwiek panienienki z okienka nie maja
      obowiazku wiedziec o zmianach.
      na moje sugestie, ze moze klienci powinni byc informowani przez
      megafony o zmianie rozkladu jazdy, kierowniczka stacji
      odpowiedziala, ze "wprowadzi to wieksze zamieszanie". takze
      propozycja wystawienie informacji w bardziej widocznym miejscu
      (wejscia na dworzec etc.) zostala zbyta milczeniem.

      najzabawniejsze jest to, ze dowiedzialem sie tego, ze
      jestem "nieswiadomym" klientem... dlaczego?
      tu cytat (kierowniczka stacji) : "gdybym jako SWIADOMY klient,
      ZNAJACY problemy kolei i WIEDZACY o remontach, udawala sie w podroz,
      to bym sprawdzila przed udaniem sie na dworzec, czy pociag jedzie o
      okreslonej godzinie". stwierdzilem, ze nie kazdy klient musi byc
      SWIADOMY, ZNAC problemy kolei i WIEDZIEC o kazdym remoncie
      (szczegolnie po sprawdzeniu rozkladu jazdy na stronie kolei pare dni
      wczesniej i na planszy na dworcu dzien wczesniej). koniec koncow
      kierowniczka stacji stwierdzila, ze nie bedzie ze mna polemizowac.

      inne wspomnienia z tej podrozy :
      * kupowanie biletow w warszawie
      kolejka dluga... z 6 okienek pracuja 3. jedno jest "okupowane"
      przez 30 minut, czyli w zasadzie pracuja 2. jedno okienko
      "wylaczone" przez przerwe (14.00-14.30). w czasie przerwy (przez
      10-15 minut) pani - widzac jak dluga jest kolejka - przerzuca
      papiery z jednej sterty na druga...
      * kupowanie biletow w legnicy
      dwa okienka otwarte. przy jednym dluga kolejka, przy drugim zadnej
      osoby. udajemy sie do "wolnego" okienka. przerywamy rozmowe dwom
      zadowolonym z zycia kasjerkom. zostajemy odeslani do okienka nr 4,
      bo "wolne" okienko nie obsluguje tych polaczen. okienko nr 4
      zamkniete, wiec wracamy. zostajemy poinformowani, ze pani "jest w
      toalecie" i musimy na nia poczekac. panie wracaja do rozmowy.
      zakup biletow trwal ok. 10-15 minut. a to pani ma problemy z
      logowaniem (chyba swojego hasla zapomniala), a to siec pada...
      * kultura konduktorow
      jadac z lodzi do legnicy siedzielismy niedaleko przedzialu
      konduktorskiego. jedyne "k*rwy, ch*je, wpi*rdol, w*.." pochodzily
      nie od jakichs pijanych podroznych, a z rozmow miedzy konduktorami.

      na zakonczenie dodam, ze jazda teoretycznie pospiesznym pociagiem z
      lodzi do wroclawia trwala 5 godzin...

      kolej jest niereformowalna.
      chamstwo na kazdym kroku.
      kompletny brak poszanowania dla klientow.
    • Gość: gosc Ja spedzilem podroz z Wroclawia do Poznania w .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 09:09
      ... POŁĄCZENIU WAGONÓW - w gumowym rekawie miedzy drzwiami kolejnych
      wagonow na metalowym podescie.Bylo to 4 lata temu, jechalem ze
      znajomymi nad morze na moajowke. byl taki straszny scisk ze nie bylo
      gdzie stanac! Co prawda bylem pod wplywem alkoholu i nie
      przeszkadzal mi halas ani tlok ,ale jak dzis ppo prostu balbym sie
      to powtorzyc.
      • Gość: ojapierdziu Re: Ja spedzilem podroz z Wroclawia do Poznania w IP: *.net.autocom.pl 24.02.08, 10:02
        Ja spędziłam jako dziecko podróż Kraków-Sanok w przełączce (babcia, 2 mamy i 3 małoletnich dzieci+bagaże), ponieważ pociąg w Krakowie już był tak zapchany (kto mógł przypuszczać, że w wakacje ludzie jadą w góry). To było dawno temu, ale nic do tej pory się nie zmieniło. Jak jechałam 2 lata temu w Nowy Rok do znajomych (Kraków-Warszawa) to:
        -kupiłam bilet na pospieszny, a połowa wagonów była osobowa
        -pociąg był baaaardzo długi (połowa standardowego pociągu a ludzi mnóstwo po Sylwestrze)
        -ktoś się chyba bawił grzejnikiem (który był za moimi nogami) bo raz nie grzał, a raz boleśnie parzył mnie przez dżinsy (nie, nie mogłam się przenieść bo nie było gdzie)
        -standardowo pociąg już w połowie trasy ma 30min opóźnienia (min.), ale niezmiennie piszą czas jazdy 2:30godz.
    • Gość: krzysztof Rzygać się chce. PKP won z Polski! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 09:34
      PKP powinien ktoś w całości przejąć, bo teraz ta firma przynosi tylko wstyd.
    • Gość: discount horror w toalecie IP: *.wroclaw.mm.pl 24.02.08, 10:57
      polecam zobaczyć toaletę na dworcu w Przeworsku (Podkarpackie) - jeśli w ogóle
      ktoś do niej trafi: trzeba wyjść z głównego budynku na peron i skręcić w prawo,
      przejść jakieś 30 m i zejść schodami do piwnic. pomieszczenie ma wysokość 2 m z
      rurami u sufitu, ciemno, mokro [z rur przeciekała woda], ściana nie pamiętające
      farby, choć miejscami było szpitalnie zielono, gdzieś tam wisiała migocąca,
      stara, słaba świetlówka, po środku brudny odpływ, połamane drzwi od ciemnych
      kabin, do których bałem się nawet zajrzeć.
      było aż tak egzotycznie, że mnie to strasznie zafascynowało. gdyby pomieszczenie
      było odrobinę większe, powiedziałbym, że kręcili tam "Piłę"
    • Gość: lisek Wrocław Mikołajów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 11:22
      Dworzec Wrocław Mikołajów - koszmar. Brud, syf, totalna demolka. Wrocław -
      miastem spotkań ? W sam raz na Euro 2012. Ale obciach.
    • veroy Wyprawa ekstremalna, czyli witaj na dworcu 24.02.08, 11:38
      czy ktos wzrocil uwage, ze w polsce wszelkie bilety komunikacyjne sa
      bardzo tanie ? czy zdajecie sobie sprawe, ze w anglii przejazd
      autobusem w jedna strone, czyli odpowiednik naszego biletu za 2 zl
      kosztuje 5 funtow, czyli odpowiednio 25 zl ?
      nie wiem, ile kosztuje kolej w anglii, ale domyslam sie ze
      analogicznie drozej do busow. w Polsce place za przejechanie koleja
      300 km 14 zl (bilet ulgowy , caly kosztuje ok 30 zl) - wydaje mi
      sie, ze to prawie darmo. czego byscie chcieli za taka cene ?
      odwalonego dworca spelniajace normy UE i podrozy nowoczesnymi
      pociagami ? nie ma sprawy, tylko cena tez bedzie zachodnioeuropejska
      i nikogo nie bedzie na to stac .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka