Dodaj do ulubionych

Przypowieść o podatkach

22.02.08, 21:36
Zaczerpnięte z innego forum :

"Załóżmy, że każdego popołudnia 10 znajomych wybiera się wspólnie na obiad do
restauracji. Rachunek za cały obiad wynosi 100 zł.
Ponieważ cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie - mają
bardzo zróżnicowane zarobki, postanowili, że rachunek będą płacić w
następujący sposób:
- Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.
- Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.
- Szósty - 3 zł.
- Siódmy - 7 zł.
- Ósmy - 12 zł.
- Dziewiąty - 18 zł.
- Dziesiąty, najbogatszy z nich wszystkich - 59 zł.

Tak sobie postanowili.
Ale pewnego dnia właściciel restauracji oznajmił im:
- Jesteście takimi dobrymi klientami, że obniżę wam cenę za 10 obiadów o 20 zł.
Więc posiłek kosztował ich 80 zł. Ale ciągle chcieli płacić rachunek w ten sam
sposób. Więc czterech najbiedniejszych ciągle jadłoby za darmo.
Pozostałych 6 policzyło, że obniżka, 20 zł, podzielona na 6 daje 3,33 zł,
jeśli więc każdemu płacącemu oddać te pieniądze, to właściwie piąty i szósty
dostaliby pieniądze za zjedzenie posiłku.
Właściciel restauracji, widząc, że panowie mają problem z podzieleniem kwoty
obniżki, zaproponował im, żeby każdy z płacących dostał zwrot proporcjonalny
do tego, ile wcześniej płacił. I tak:
- Czterech najbiedniejszych ciągle jadło za darmo.
- Piąty, teraz nie płaci nic, tak jak poprzednich czterech.
- Szósty teraz płaci 2 zł, zamiast 3 zł (obniżka o 33%).
- Siódmy - 5 zł, zamiast 7 zł (obniżka o 28%).
- Ósmy - 9 zł, zamiast 12 zł (obniżka o 25%).
- Dziewiąty - 14 zł, zamiast 18 zł (obniżka o 22%)
- Dziesiąty - 49 zł, zamiast 59 zł (obniżka o 16% ).
Pierwszych czterech ciągle je za darmo, a z pozostałej szóstki każdy
skorzystał i je taniej niż poprzednio. Jednak kiedy wyszli z restauracji
zaczęli porównywać, ile każdy zyskał:
- Dostałem tylko złotówkę z 20 zł - powiedział Szósty - ale Dziesiąty dostał
połowę, 10 zł!
- Właśnie! Ja też dostałem tylko złotówkę - przytaknął mu Piąty - To
niesprawiedliwe, że on dostał 10 razy więcej niż ja!
- To prawda! - dodał Siódmy - Czemu on dostał 10 zł, a ja tylko 2 zł? Bogaci
dostają najwięcej!
- A my nic nie dostaliśmy - zaczęła krzyczeć pierwsza czwórka - Ten system
wykorzystuje najbiedniejszych!
Cała dziewiątka otoczyła Dziesiątego i dotkliwie go pobiła.
Następnego dnia znów przyszli na obiad. Ale Dziesiąty się nie pojawił.
Kiedy przyszło do płacenia, zorientowali się, że pomimo obniżki ceny, nie są w
stanie zapłacić nawet połowy rachunku!
I tak to już jest z podatkami, drodzy lewicowcy, zwolennicy państwa socjalnego
i głosiciele "sprawiedliwości społecznej".
Bogaci najbardziej zyskują na obniżce podatków, ale spróbujcie ich opodatkować
za bardzo, atakujcie za bycie bogatymi, a następnym razem mogą nie pokazać się
przy stoliku.
Jest wiele świetnych restauracji w innych krajach :))
Obserwuj wątek
    • Gość: @ Re: Przypowieść o podatkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 22:26
      Jesteś facet taki nudny i żałosny z tymi pseudointelektualnymi wypocinami, że
      już chce się rzygać. Ciekawe ile ci płacą twoi mocodawcy za te bzdurne posty,
      POlitowania godne.
      Skończ Waść, wstydu oszczędź.
      • Gość: mateusz Re: Przypowieść o podatkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 08:21
        Gość portalu: @ napisał(a):

        > Jesteś facet taki nudny i żałosny z tymi pseudointelektualnymi wypocinami, że
        > już chce się rzygać. Ciekawe ile ci płacą twoi mocodawcy za te bzdurne posty,
        > POlitowania godne.
        > Skończ Waść, wstydu oszczędź.

        Człowieku nie irytuj się.
        Nie masz nic ciekawego do powiedzenia ,tylko jadem plujesz.
        Żółcią zadławisz się, więc radzę woreczek żółciowy mniej eksploatować.
        • Gość: Anka Re: Przypowieść o podatkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.08, 11:21
          A co tam podatki.Wszak teraz walczymy o godny byt!!!

          Gardła i żołądki mamy wszyscy takie same”, głosił napis na
          transparencie podczas wiecu przeprowadzonego w pobliżu kopalni
          Halemba. Uczestnicy zgromadzenia domagali się zorganizowania im
          sponsorowanych wycieczek przez farmaceutyczne koncerny z taką samą
          obfitością alkoholi i jadła, jaką miewali lekarze.

          „Mam już tego dosyć”, mówił Roman Wójcik, czterdziestoletni sztygar
          z Sosnowca. „Moja żona od dwóch lat leczy się na kaszel, a doktor po
          każdej wizycie zapisuje jej spiralę Scheringa. Już jej się nie
          mieszczą. Jeszcze trochę i zrobi z niej materac sprężynowy, a ona
          nadal kaszle”, stwierdził sztygar.

          Roman Wójcik uważa, że sam mógłby reklamować firmę farmaceutyczną
          Scheringa. „Po czternastu godzinach na przodku jestem już jednym
          wielkim środkiem antykoncepcyjnym. Można by mnie na receptę
          wypisywać”. :-))))
          • n.i.p.69 Re: Przypowieść o podatkach 24.02.08, 21:50
            Anka!.... czytając twoje wywody, mam wrazenie, że przedawkowałaś kremy
            przeciwzmarszczkowe, ktore wchlonely sie zbyt głęboko i wygladzily, korę
            mózgową!!! (...to chyba taki, efekt uboczny ?????)
            • Gość: Anka do nipa Re: Przypowieść o podatkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.08, 22:41
              Nipciu,czytając twoje ponure i tak bardzo serio-zne
              wypowiedzi,odnoszę wrażenie iż nastąpiło definitywne rozwapnienie i
              tak już zdemenciałego mózgowia...

              Idź starcze przez trawnik...tylko trzymaj się trawy,bo upadniesz..:-
              )))))
              • n.i.p.69 Re: Przypowieść o podatkach 25.02.08, 08:43
                Ponure???......dla ciebie?/!

                Rozumiem!.... i gorąco wspołczuje!
                Zdrówka życzę!
                • Gość: Anka Re: Przypowieść o podatkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.08, 09:07
                  n.i.p.69 napisał:

                  > Ponure???......dla ciebie?/!
                  >
                  > Rozumiem!.... i gorąco wspołczuje!
                  > Zdrówka życzę!

                  Dla wszystkich ,nipciu...dla wszytkich...

                  Za życzenia zdrowia dziękuje.Właśnie mam katar..:)Takie wiosenne
                  uczulenie na głupotę tych co myślą,że zjedli wszystkie rozumy.A w
                  rzeczywistości zaspali,gdy rozdawano szare komórki..
                  • n.i.p.69 Re: Przypowieść o podatkach 25.02.08, 09:39
                    "...Takie wiosenne uczulenie na głupotę tych co myślą,że zjedli wszystkie
                    rozumy..." przestań głupio mysleć!....alergen ustapi......katar
                    minie!(....najskuteczniejsze sa proste rozwiazania!)

                    "..gdy rozdawano szare komórki.." ZA DARMO!!! TO MOGLAś DOSTAć TYLKO WYBRAKOWANY
                    TOWAR!!!
                    • Gość: Anka do nipa Re: Przypowieść o podatkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.08, 10:12
                      No popatrz...a ty musiałeś kupić te komórki ...ojojoj..:).

                      Tak się domyślałam.Czy Stwórca powierzyłby swoje dzieło tak pustej
                      głowie ?
                      Żeby obijały się po czerepie ,niczym w garnku emaliowanym ,z dwoma
                      uszami ..i mocno dziurawym ?:)))

                      ps.a od kogo je nabyłeś ? Od zmarłego na dyzynterię,nie daj buk,o
                      rety.?:)))))
                      Cieplutko pozdrawiam..
                      • n.i.p.69 Re: Przypowieść o podatkach 25.02.08, 10:27
                        Skoro twoja pusta nie była.....to nawet tych wybrakowanych, zmiesciło sie niewiele!
                        ...anka odpusc sobie, bo z kazdym zdaniem sie pogrążasz. (...lepiej stań jeszcze
                        w kolejce, moze coś ci skapnie.)
                        • Gość: Anka do nipcia Re: Przypowieść o podatkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.08, 11:24
                          Nipciu,słońce Wyborczej i Peło tyż..

                          Nie mogę odpuścić ,bo muszę mieć słowo ostatnie..
                          Poza tym lubię czytać jak się odgryzasz,niczym pchła w spodniach..:)

                          ps.O czym to mówiłeś ? O pustym swoim czerepie ?
                          Ależ nie przejmuj się tak.Możesz wypełnić go watą szklaną,to ta
                          jedynaczka- komóreczka ,kupiona za ciężkie pieniądze i na talony
                          pewnikiem,nie będzie sobie boków obijać..

                          A tak w ogóle,twój wódz mówił,że macie teraz dopiero pokazać..
                          To pokaż,nip..pokaż ..A ty kurna tylko na forum siedzisz..

                          Mimo wszystko ..miłego dzionka życzę..:)
                          I jedynaczce też.Niech się nie przegrzeje,bo pożar będzie..hih..
                          • n.i.p.69 Re: Przypowieść o podatkach 25.02.08, 11:53
                            Szkoda tylko, ze przez buble w głowie muszisz się tyle napracowac, zeby jakąś
                            "mysl" wysnuć. (...upsss przez przypadek, komplement ci sie trafił:))
                            • Gość: Anka do nipa Re: Przypowieść o podatkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.08, 14:31
                              n.i.p.69 napisał:

                              > Szkoda tylko, ze przez buble w głowie muszisz się tyle napracowac,
                              zeby jakąś
                              > "mysl" wysnuć. (...upsss przez przypadek, komplement ci sie
                              trafił:))


                              Ni pies ...ni wydra .Kto cię tam zrozumie ..Snuj się serce
                              dalej,jak ...pajęczyna między nogami bezrobotnej TIR-
                              ówki..upsss....bez sensu...całkiem jak ty..:)
                              • n.i.p.69 Re: Przypowieść o podatkach 25.02.08, 14:55
                                Mialem nadzieje, że choć spróbujesz zrozumieć.....no ale cóż, chyba
                                przeszacowałem twoje mozliwości

                                p.s.... bez sensu byloby "PRACUJACEJ! TIR-owki"...lecz logika to ostatnia rzecz,
                                o którą mozna cie posadzić...pozdrawiam! przyjemnej pracy życzę!
                                • Gość: Anka Re: Przypowieść o podatkach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.08, 15:25
                                  Pisząc - bez sensu - miałam na myśli głupie porównanie.Pajęczyna
                                  jest rodzajem żeńskim.Do ciebie pasowałby...snujący się smród po
                                  gaciach...:),ale nie przewidziałam iż ta jedna komórka ,którą
                                  nabyłeś za ciężkie pieniądze,jest tak analityczna ..
                                  Musiała poprzednio należeć do ruskiego programisty..:)

                                  Ps.A może z sensem napisałbyś coś o podatku liniowym,który zapowiada
                                  twój guru ?
                                  Zgadzasz się z Mateuszem,czy nie masz swojego zdania?
                                  Skąd u licha wiem,że to drugie raczej ?

                                  papatki..nipciu.Co złego to nie ja..:)
                                  I nie złość się tak.Bo nie ma o co .
    • Gość: frogman Re: Przypowieść o podatkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 16:09
      fajne i pouczające :-) ale stare, już chyba było na forum.
      choć może powinno się takie teksty puszczać co tydzień.
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka