Dodaj do ulubionych

Czy słyszał ktoś o możliwości rodzinnej cesarki???

20.10.08, 23:21
Witam! Mam pytanie. Czy ktokolwiek słyszał o możliwości pobytu ojca
na sali porodowej podczas cesarskiego cięcia? Jesli tak , to w
którym szpitalu jest możliwa taka opcja? Ja zamierzam rodzić w
szpitalu w Myszkowie. Czy ktos może słyszał o przypadku rodzinnego
cc tam??
Obserwuj wątek
    • Gość: profamilia Re: Czy słyszał ktoś o możliwości rodzinnej cesar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 00:17
      Ja słyszałem- rodzącą była żona ginekologa , który ją operował.
      No cóż we łbach sie wywraca- rodzinna cesarka - jednak ciąża odbiera rozum. To
      róbmy od razu rodzinne przeszczepy serca - zaraz oczywiście po rodzinnym
      pobraniu narządów.I dlaczego tylko z ojcem a jego kumple z wojska i znajoma
      teściowej z magla to gorsi są czy co. I czemu cesarka ma być w obrzydliwym
      szpitalu- żądajcie cesarek w domach i żeby ojcie poczuł duchową więż z kochanym
      maleństwem najlepiej niech ja przeprowadzi sam.
    • Gość: misiekk Re: Czy słyszał ktoś o możliwości rodzinnej cesar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 07:06
      Widzisz Kasiu, po co było pytać...zaraz znajdzie się jakiś malkontent, który
      pojęcia o życiu nie ma i swoje wywody pisze:-/styr....
      • Gość: profamilia Re: Czy słyszał ktoś o możliwości rodzinnej cesar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 09:10
        Drodzy kasiudolly001 i miśkuk - jestem malkontentem. a co do tematu - to cięcie
        cesarskie odbywa sie na sali operacyjnej a nie porodowej. Jest to klasyczna
        operacja z zachowaniem reżimu sanitarnego- tak jak każda inna operacja. Nie było
        , nie ma i nie bedzie wycieczek postronnych osób , nawet najbliższych, na blok
        operacyjny żeby sobie popatrzeć i zaspokoić ciekawość . Nawet w Leśnej Górze
        tego nie praktykują a to modelowy szpital.Najwyżej możecie poszukać kliniki w
        Ohaio , która ma zamontowany tor wizyjny na sali operacyjnej i mąż będzie
        sledził przebieg akcji na ekranie.pzdr.
      • Gość: Wietnamski kucharz Re: Czy słyszał ktoś o możliwości rodzinnej cesar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.08, 10:50
        Misiuuu... Malkontent czy nie malkontent - ale ma rację. Przed zadaniem pytania
        naprawdę powinno się pomyśleć. To nie boli.
    • ala.81 Re: Czy słyszał ktoś o możliwości rodzinnej cesar 21.10.08, 10:38
      wątpie aby gdziekolwiek była taka możliwość
      • Gość: do Dolly Re: Czy słyszał ktoś o możliwości rodzinnej cesar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.08, 10:53
        Ale tak właściwie o co chodzi - nie masz zaufania do lekarzy?
        Czy chcesz, żeby mąż zemdlal z wrażenia?
        Przecież to jest operacja, a nie przedstawienie dla rodziny.

        • Gość: gość dla niedowiarków i zacofanych IP: *.rev.masterkom.pl 21.10.08, 14:58
          mamy 21 wiek a co niektórzy wciąż żyją w średniowieczu a do tego
          ksiądz jest ich bogiem.Więc macie niedowiarki:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=85594595&a=85594595
          • Gość: hmm Re: dla niedowiarków i zacofanych IP: 195.16.88.* 21.10.08, 15:04
            Same "podobno" ,"obilo mi sie o uszy" , "chyba"... Swoja droga to faktycznie
            ludziom sie we lbach pie... :) Szkoda slow ...
            • Gość: gość Re: dla niedowiarków i zacofanych IP: *.rev.masterkom.pl 21.10.08, 15:12
              przeczytaj wszystkie wypowiedzi tak ok 10 razy,później usiądź i
              przez 10 minut przemyśl sobie to co przeczytałeś/aś.Jeżeli w dalszym
              ciągu nic nie zrozumiesz to współczuje.
              Ps.dać ludziom czarne na białym to dziś za mało...
          • Gość: d Re: dla niedowiarków i zacofanych IP: *.ntlworld.ie 21.10.08, 17:06
            @gosc - nie widze zwiazku ze mamy 21 wiek i ze lekarze nie wpuszczaja osob 3cich
            na sale operacyjna, forum do ktorego podalas/les link nie wnosi nic do dyskusji,
            jedna osoba cos slyszala, drugiej lekarz pozwolil (jego sprawa). Dla mnie jest
            to niedorzeczne, to tak jakbym wpuscil meza przy wycinaniu jajnikow...

            odp**** wam ludzie, ale spoko jak chcecie ogladac flaki zony to smialo, nic nie
            stoi na przeszkodzie, na lodzkim forum lekarz siw zgodzil, a "gosc" uwaza to za
            super sprawe
            • Gość: aaanka Re: dla niedowiarków i zacofanych IP: 89.174.23.* 21.10.08, 17:21
              A może jeszcze rodzinne przeszczepy/serca?/,wycinanie wyrostka. Cesarka to
              operacja i koniec.Moja córka miała niedawno wycinane migdałki.Nawet przez myśl
              mi nie przeszło pchać się na salę operacyjną.To co to znaczy? wyrodna matka jestem ?
              • Gość: Michał K Re: dla niedowiarków i zacofanych IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.10.08, 00:05
                to jest operacja z zachowaniem wszystkich jej reżimów. A dodatkowa osoba w
                czasie jakiś komplikacji może narobić tylko kłopotów.

                Proponuje nie narażać się na śmieszność i nie zadać takich pytań w szpitalu.
              • aaola Re: dla niedowiarków i zacofanych 22.10.08, 15:46
                miałam dwie cc w zzo i wiem jaki to stres i jak bardzo brakuje osoby bliskiej
                która potrzymała by za rękę Stres, bezradność gdy jesteś bez czucia przywiązany
                do łózka jest okropny Fajnie by było gdyby ktoś mógł być z "rodzącą" Niemniej
                widziałam you tube jak wyglada cc........ja bym uciekła I nie wydaje mi się że
                przeciwwskazaniem jest sama cc-operacja tylko własnie ten widok
                • olinerkha Re: dla niedowiarków i zacofanych 22.10.08, 16:15

                  Wcale nie w Ameryce, ale np w Warszawie w Szpitalu im Św Zofii na
                  ul. Żelaznej w 2004 roku rodziłam córkę przez cc z mężem - koszt
                  200zł. Pozycja ta jest ujęta w cenniku, usługe opłaca się w kasie
                  szpitala. Ja bardzo sobię chwalę - czułam się bardziej komfortowo,
                  mąż mógł asystować przy badaniu córki i to on miał ją pierwszy w
                  ramionach. A ja miałam świadomość, że bliska osoba jest od razu z
                  dzieckiem, podczas gdy byłam zszywana.
                  Nie widzę w tym nic nagannego - oczywiście jest to możliwe gdy cc
                  jest planowane, a nie robione na cito.

                  pozdrawiam,
                  • Gość: d Re: dla niedowiarków i zacofanych IP: *.ntlworld.ie 22.10.08, 16:50
                    Sorry, ale moglabys to bardziej zobrazowac? Znaczy sie co? maz stal przy lekarzu
                    ktory Pania cial? mogl sobie chodzic po sali operacyjnej? nie bardzo rozumiem.
                    • Gość: gość Re: dla niedowiarków i zacofanych IP: *.rev.masterkom.pl 22.10.08, 18:38
                      nie przesadzajcie z tym staniem obok lekarza i patrzeniem na cięcie
                      oraz chodzeniem swobodnie po sali.Chodzi zapewne o to aby być przy
                      rodzącej i trzymać za rękę a nie zaglądać za "parawan".
                      • olinerkha szczegóły techniczne ;-) 22.10.08, 19:33
                        Mąż został poproszony na sale gdy już wszystko było przygotowane do zabiegu
                        (anestezjolog założył wcześniej wkłucie i podał znieczulenie)Do wejścia na sale
                        przygotowywał się razem z jednym z lekarzy który wykonywał nasze cc - ubierał
                        się w zielone wdzianko, mył ręce. W trakcie zabiegu Mąż siedział przy mnie -
                        mniej więcej na wysokości mojej głowy, mógł trzymać mnie za rękę, mogliśmy
                        rozmawiać. Absolutnie nie chodził po sali, nie patrzył na ręce lekarzom, bo po
                        pierwsze się na tym nie zna, a po drugie - jak wielu z Was zauważyło nie jest to
                        przyjemny widok... Gdy córka się urodziła mógł wstać i asystować przy jej
                        badaniu - odbywało się to w tej samej sali, ale "za moją głową". Później usiadł
                        z córką (już zawiniętą w becik) koło mnie i mogłam sobie na nią popatrzeć
                        podczas gdy lekarze kończyli szycie. Na koniec on poszedł z Małą na oddział
                        noworodków, a ja na kilka godzin trafiłam na sale pooperacyjną.
                        Nie wydaje mi się, żeby było w tym coś strasznego, czy niebezpiecznego...
                        Bakterie, które on ewentualnie mógł na sobie przynieść i tak są z całą pewnością
                        mniej niebezpieczne od bakterii "szpitalnych"
                        • Gość: d Re: szczegóły techniczne ;-) IP: *.ntlworld.ie 23.10.08, 12:50
                          Ok, dzieki za wyjasnienie.
                          pozdrawiam.
                        • Gość: aaanka Re: szczegóły techniczne ;-) IP: 89.174.23.* 23.10.08, 23:23
                          Każdy pacjent w czasie operacji chciałby być trzymany za rękę przez bliską
                          osobę. Zastanówcie się dokąd by to zaprowadziło? Dlaczego nie trzymać za rączkę
                          dziecka podczas np.usuwania polipów. To by była jakaś paranoja. Chyba ktoś
                          poszedł po rozum do głowy i zabronił przebywania osób postronnych na sali
                          operacyjnej. Wg.mnie tak powinno być. Bo inaczej trzeba by dołączyć do zespołu
                          operacyjnego osobę, która ocuci w razie omdlenia męża.
                          • Gość: al hakima Re: szczegóły techniczne ;-) IP: *.rev.masterkom.pl 24.10.08, 09:20
                            Znieczulałam raz pacjentkę do cięcia cesarskiego i mąż był obecny w
                            sali operacyjnej. To był pierwszy i... ostatni raz. Cięcie
                            zaplanowano wcześniej na zyczenie pacjentki, która niemiłosiernie
                            histeryzowała w czasie zabiegu, ciekawe, ze najbardziej wtedy, gdy
                            ginekolodzy akurat jej nie dotykali. A mąż prawie odpalił i sam
                            wymagał pomocy, dodatkowo spod jednorazowego ubranka wystawał mu w
                            paru miejscach sterylny najpewniej garnitur... Pozdrawiam!
                            • dolly001 Re: szczegóły techniczne ;-) 26.10.08, 21:35
                              Drodzy Państwo! Dziękuję za burzliwą dyskusję, a w szczególności za
                              wypowiedzi wnoszące konkretne wnioski i odpowiedzi do postawionego w
                              temacie problemu. Bardzo się cieszę, że znalazły się osoby, które
                              udzieliły mi wyczerpujacej odpowiedzi:) Co do osób oburzonych i
                              zgorszonych moim pytaniem-nikt nie wymaga od Państwa pobytu ze mną
                              na porodówce. Nie zmuszam nikogo do "asystowania" w jakichkolwiek
                              zabiegach w Państwa rodzinach. Tak jak są w życiu gusta i guściki,
                              tak i każdy z nas ma różne oczekiwania i preferencje. Komuś sama
                              myśl o przebywaniu na sali operacyjej,czy patrzenie na jakąkolwiek
                              interwencję chirurgiczną przeszkadza, a dla innych jest to budujące
                              przeżycie. Nie mówimy tu o patrzeniu na to jak "ktoś kogoś
                              patroszy", ale o przebywaniu w pobliżu. Tego właśnie pragniemy z
                              ojcem mojego dziecka. Zasięgnęliśmy więc języka u osoby najlepiej
                              zorientowanej-naszego lekarza. Uzyskaliśmy bardzo satysfakcjonującą
                              odpowiedź i bardzo się cieszymy, ze tato będzie jedną z pierwszych
                              osób, które zobaczą dziecko:)To jest nasza decyzja i nasze zdanie,
                              którego Państwa piana na ustach nie zmieni:)
                              Swoją drogą, jeszcze krótka dygresja dla kilku osób zabierających
                              zdanie w tym wątku- postawiłam pytanie o to, czy ktoś słyszał o
                              takich cesarkach rodzinnych i gdzie mozna taką wykonać, natomiast
                              nie przypominam sobie pytania dodatkowego w postaci "jakie jest
                              Twoje zdanie o asystowaniu przy cięciu cesarskim"..... Te poglądy
                              kompletnie mnie nie interesują-proszę to mieć na uwadze chcąc
                              jeszcze cokolwiek dopisac w tym wątku.
                              Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka