Gość: Piotr
IP: 213.199.253.*
05.08.11, 21:49
Dzisiaj prawie stałaby się tragedia przez "kierowcę" ciemnej meganki "żelazka". Mianowicie: wracam sobie spokojnie motocyklem ul. Armii Krajowej w kierunku biedronki, jestem na lewym pasie, a przede mną owy "kierowca" zmienia pas na prawy, ja nieznacznie przyspieszam. Kiedy ten za chwilę z prawego pasa lewy kierunek i bezpośrednio skręca w lewo zajeżdżając mi drogę..Tak ja z wciśniętymi hamulcami i klaksonem jadę prosto na niego. Kierowcę nie było stać nawet na machnięcie ręką w geście przeprosin..Dogoniłem go na Mleczarskiej i chciałem porozmawiać jednak nawet nie uchylił szyby. Doczekałem się tylko w.w. machnięcia ręka i szybki odjazd..