ola
16.09.09, 12:34
Witam,
Wiem, że było milion razy, ale ośmielę się jeszcze raz...
Moja córka ma 2 lata i 3 miesiące.
Zrobiłam dziś kolejne, 124 podejście do zdjęcia pieluch.
Odpieluchowywanie ćwiczymy już od MARCA!
Mamy w domu 2 nocniki, lalę która sika i robi kupę, pozdejmowane
dywany itd.
Przerabialiśmy okresy zdejmowania pieluch tylko w domu (w marcu i
kwietniu) oraz długie okresy niechodzenia w pieluchach wogóle (w
lipcu, zakładałam tylko do samochodu)
Potem, na 3 tygodnie wyjazdu zagranicznego) zrobiłam przerwę. Dziś
kolejne podejście.
No i znów NIC. Dziecko wogóle nie współpracuje.
Nie ma żadnego postępu.
Nagadałam się jak złoto, lala pół litra wydaliła do nocnika, a 5
minut później... kałuża.
No to przebrałam, nie naciskając poinstruowałam co i jak, wyszłyśmy
na dwór i ... zlała się zaraz pod windą.
No to wróciłyśmy, uświadomiłam, przebrałam i ... wchodzę do kuchni,
a tam następna kałuża... Cieknie jej po nogach i dopiero wtedy
zaczyna się rozglądać za nocnikiem. Albo przychodzi do mnie dumna i
cała mokra i mówi "zrobiłam siusiu!".
To dopiero pierwszy dzień, a ja już nie mam suchych majtek! Staram
się być wyrozumiała, nie naciskać itd, ale weź tu badz spokojny!
Ten dzieciak mówi prawie biegle, umie liczyć do 16, zna kolejnośc
bajek na MINI MINI, a sikać w nocnik jakoś nie umie! Od marca udało
jej się dosłownie 3 razy!
I co? poddać się, czy twardo brnac dalej??