Moj synek (3 latka) i zreszta moja coreczka (1 r. i 2 m-ce) nie lubia babci. Synek jak babcia sie pyta czy on do niej przyjdzie to mowi zeby sobie jego siostrzyczke zabrala a cora to wogole reaguje placzem na babcie. Zupelnie nie wiem co mam na to poradzic

. Dodam ze mieszkamy razem z moimi tesciami w tym samym domu, tylko wszystko mamy oddzielnie (oprocz wejscia), widze ze takie zachowanie sprawia przykrosc tescowej ale moje tlumaczenia dla synka nic nie daja. Czuje ze tesciowa ma do mnie zal o to jak moje dzieciatka sie zachowuja. Moim zdaniem to ich zachowanie to wynika z tego ze one tak naprawde to swojej babci nie znaja......babcia wcale do nas nie zachodzi a ja z dziecmi nie zwalam sie tescowej na glowe bo wiem ze ona tak naprawde to za takimi malenstwami nie przepada (woli takie co siedza grzecznie a nie biegaja i nie rozrabiaja). Dzis to nawet sie tesciowa zapytala czy ja dzieci przeciw jej nie nastawiam.....zalamka normalnie. Teorii swojej dlaczego tak jest nie wylozylam bo co by to dalo? Sorki ze tak pisze ale musialam sie wyzalic bo jest mi strasznie przykro zrobilo. Mam powoli dosc sluchania jakie to "szalone i nieposluszne" mam dzieci i tego ze to pewnie po mnie bo :tesciowej dzieci takie nie byly"
Mialyscie moze takie przypadki? Jak mam przekonac dzieci do babci? Albo jak (delikatnie!!!!)dac do zrozumienia babci aby sie wnukami zainteresowala? A moze to ja sie czepiam? Dodam ze moja tesciowa to z synkiem sie pobawila (a raczej jak sie dowiedzialam wziela na ploty do sasiadki) 2 m-ce temu. A tak to tylko ogranicza sie do pytania gdzie idzie synek, gdy wybieramy sie do przeczkola, cora za to jak babcia do niej mowi to sie zawraca na piecie i ucieka!!!

Co tu robic!???? A moze to ja powinnam schodzic do babci z dziecmi i wtedy bedzie MUSIALA troche czasu z nimi spedzic? Tak na marginesie to kontakty z tesciowa mam dobre.