Dodaj do ulubionych

klapsy...metoda wychowawcza

    • w.i.l Ciągłe klapsy świadczą o naduzyciu siły wobec 27.11.09, 12:09
      dziecka. O nieumiejętności wychowania. Źle wpływają na psychikę
      dziecka bo nie rozwijają jego rozumu.
      Z kolei bywają sytuacje wyjątkowe, gdy klaps jest niezbędny.
      Dziecko przecież ma mały rozum i nie zawsze jest zdolne pojąć
      tłumaczenie.
      Ale to powinny być wyjątki.
      • memphis90 Re: Ciągłe klapsy świadczą o naduzyciu siły wobec 28.11.09, 21:22
        > Dziecko przecież ma mały rozum i nie zawsze jest zdolne pojąć
        > tłumaczenie.
        Dlatego dziecko ma czasami słuchać bez tłumaczenia i tyle. Do tego ma się
        autorytet. Jak nie masz autorytetu, to bazujesz na strachu przed biciem.
    • sapalka1 Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 12:13
      Klapsy świadczą o bezsilności i nieumiejętności radzenia sobie z dzieckiem.
      Rodzic dający klapsy nie dojrzał do roli rodzica. Dodatkowo jest leniwy skoro
      nie stara się dociec powodów złego zachowania dziecka i/lub po prostu
      konsekwentnie i rozsądnie wychowywać dziecko, a nie jedynie doprowadzać do jego
      karnego zachowania.
      Czy w stosunku do dorosłego, który zachowuje się wg.nas niewłaściwie - podnosimy
      rękę? Nie? To dlaczego akceptuje się bicie o tyle słabszej istoty, którą należy
      się opiekować, chronić i wychowywać (o poczuciu bezpieczeństwa i miłości nie
      wspomnę nawet).

      Nie biję i nie będę nigdy biła dzieci.
      • agnienienia Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 12:33
        sapalka1, uważam dokładnie tak jak Ty i podpisuje się pod tym,

        Ja również nie biłam i nigdy nie będę biła dzieci, bo je kocham i
        szanujęsmile.
        • sokolasty Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 13:17
          Czy w stosunku do dorosłego, który zachowuje się wg.nas niewłaściwie - podnosimy
          rękę?


          Jeżeli zachowuje się bardzo niewłaściwie, to nie tylko rękę się podnosi.
          • w.i.l Np. policja używa broni maszynowej. 27.11.09, 13:35
            • deela Re: Np. policja używa broni maszynowej. 28.11.09, 12:04
              albo chociaz armatek wodnych big_grin
    • a_lucka Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 12:43
      Rodzice stosuja przemoc, bo nie znaja innych metod wychowawczych.
      Moze czas najwyzszy sie nimi zainteresowac? Polecam strone
      www.gordon.edu.pl Pozdrawiam.
      • kontestatorbg Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 12:53
        1. człowiek jest ssakiem
        2. ssaki które nie dorobiły sobie ideologi karcą swoje dzieci poprzez
        podgryzanie w szyje lub inny sposób który nie ma skrzywdzić dziecka ale wskazać
        że źle robi.
        3. ponieważ bodziec "bardzo źle robię=klaps" jest skuteczny ( i żaden pseudo
        fachowiec nie wmówi mi że nie ) więc w sprawach naprawdę dużej wagi uważam że
        można dać dziecku klapsa jeśli całkowicie zawiodły inne metody wychowawcze ( np.
        gdy po raz n-ty mimo tłumaczeń i krzyków wyrywa się i wskakuje bez patrzenia na
        ulice )
        4. klaps jest skutecznym środkiem tylko wtedy gdy jest używany do naprawde
        ważnej rzeczy bo jest to rodzaj szoku dla dziecka, a jak ktoś chodzi i za każde
        pierdnięcie klepie dziecko to jemu to tak powszednieje że rzeczywiście żadnego
        efektu nie daje
        5. Nie demonizowałbym skrzywienia psychiki przez danie klapsa, natomiast w drugą
        stronę jest niestety inaczej bo efekty "bezstresowego" wychowania widać na
        ulicach i czasem aż ręce idzie załamać do czego "bezstresowcy" są zdolni i jak
        durnych maja rodziców którzy nawet gdy wina dziecka jest ewidentna obwiniają
        cały świat tylko nie własne dziecko. Przykład ostatnio w Warszawie na przystanku
        5 może 6-latek kopnął Panią ot tak bez niczego, a durna matka nawrzeszczała na
        kopniętą kobietę że to jej wina bo po cholere się głupio gapi na jej dziecko
        • memphis90 Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 19:00
          > 2. ssaki które nie dorobiły sobie ideologi karcą swoje dzieci poprzez
          > podgryzanie w szyje lub inny sposób który nie ma skrzywdzić dziecka ale wskazać
          > że źle robi.
          Psy przyciskają młode do podłoża. Nie sprawiają im bólu, nie poniżają - po
          prostu unieruchamiają. Albo warczą. Klacze kłapią zębami albo machają nogą, ale
          nigdy tak, żeby zranić młode.
          > 3. ponieważ bodziec "bardzo źle robię=klaps" jest skuteczny ( i żaden pseudo
          > fachowiec nie wmówi mi że nie )
          Nie jest skuteczny. Dziecko i tak zrobi swoje, tylko będzie się bardziej
          pilnować, żeby sprawa się nie wydała. Vide: Deela i jej uciekający na ulicę
          dzieciak.
          > 5. Nie demonizowałbym skrzywienia psychiki przez danie klapsa, natomiast w drug
          > ą
          > stronę jest niestety inaczej bo efekty "bezstresowego" wychowania widać na
          > ulicac
          Na tej zasadzie możnaby dziecku zakładać obrożę pod prądem, jak psu (google:
          antyszczek i tresura czy jakoś tak). Krzywdy nie robi, aczkolwiek jest
          nieprzyjemne, można dawkować na zimno, same zalety. Kto pierwszy spróbuje?
      • sikorka68 Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 00:24
        No tak, tylko żeby poznać sposoby trzeba zapisać się na kurssmile To co jest na
        stronce, to reklama, nie wiedza.
    • iza232 Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 12:44
      Czytam i śmiać mi się chce z tych wszystkich super mamusiek, które
      prezentują święte oburzenie z powodu klapsa. I same zapewne są
      chodząca dobrocią, anielską cierpliwością, nigdy nie bywają zmęczone
      swoimi własnymi dziećmi, zawsze są uśmiechnięte, nigdy nie mają PMS
      i zawsze mają czas tłumaczyć wszystko swoim dzieciom, bo są MATKAMI
      POLKAMI. I klapsa nie, bo klaps to poniżenie, bezsilność itp itd.
      Ale za to wydzierają się na dziecko nez opamiętania, poszarpują je i
      wyzywają. Parę waszych nicków samo się przyznaje do tych słabości:
      że już nie mają siły do dziecka, że nawrzeszczały, że poszarpały.
      Ale dumne jak paw, bo NIGDY nie uderzyły i nawet posuwają się, że
      stwierdzeń, że NIGDY NIE UDERZĄ! Klapsy potępiacie (oraz te, które
      je dają), ale wrzeszczenie na dziecko wam nie zatruwa spokojnego
      sumienia. Żałosne....
      • deela Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 13:49
        mi tez chce sie z nich smiac
        a najbardziej chce mi sie smoac z tych wariatek - poltora roku temu lekko
        klapnelam swoje dziecko - nie moge sobie wybaczyc - moze jak sa takiej
        delikatnej konstrukcji psychicznej powinny nie posiadac dzieci tylko np chodowac
        trawe?
        • deela Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 13:50
          hodowac*
          czizus co sie dzisiaj ze mna dzieje?
          • rock73 Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 23:43
            To co, po łapach za każdego orta?
            • deela Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 00:10
              wow wnioski wyciagane przez ciebie sa jak kupa wyciagnieta z chmury
              • rock73 Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 00:27
                Po tym poście chyba nikogo już nie będziesz przekonywać, że dzięki biciu
                wyrosłaś na porządną osobę. Jeśli jeszcze nie łapiesz: porządni ludzie nie
                odzywają się po chamsku.
                • aneta-skarpeta Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 01:55
                  przede wszystkim pokazała maksymalny brak dystansu
          • sikorka68 Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 00:13
            klawiatura nawaliłasmile
        • sikorka68 Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 00:12
          deela napisała:

          > mi tez chce sie z nich smiac
          > a najbardziej chce mi sie smoac z tych wariatek - poltora roku temu lekko
          > klapnelam swoje dziecko - nie moge sobie wybaczyc - moze jak sa takiej
          > delikatnej konstrukcji psychicznej powinny nie posiadac dzieci tylko np chodowa
          > c
          > trawe?

          Mam takie same odczuciasmile No i wątpliwości, czy piszą prawdę- taka, mała
          przesada literackasmile
    • kyyriad Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 15:17
      Jakoś nie mogę w to uwierzyć, ciekawe dlaczego? pewnie dlatego, że spotykam
      wiele matek, które uwielbiają głosić podobne hasła o niewinnych aniołkach,
      poszanowaniu praw milusińskich czy traumie po podniesieniu głosu na dziecko, a w
      praktyce ich wychowanie sprowadza się do tego, że siedzą przed komputerem a
      dziecko ogląda cały dzień kreskówki albo plotkują z koleżanką przy kawie a od
      dziecka oganiają się zapychając go batonikiem, w markecie nie umieją odmówić
      zabawki i opanować wyjącego trzylatka, który kopie je w kostkę i wali na odlew,
      w piaskownicy szczebioczą jak niedorozwinięte "Wojtusiu, nie bij chłopczyka
      łopatką" i same dostają tą łopatką w łeb! Jak widzę efekty takiego wychowania,
      to dałbym klapsa nie dziecku ale matce i to najlepiej czymś ciężkim aby
      oprzytomniała i zamiast rozpływać się nad swoim "bezklapsowym" wychowaniem
      wzięły się do wychowywania w ogóle, bo bo dzieciach śladów jakiegokolwiek
      wychowania nie widać!
      Bezmyślne dawanie klapsów jest głupie i niepotrzebne ale czasem klaps ratuje
      sytuację i autorytet rodzica a większość z nas była pewnie w takiej sytuacji z
      dzieckiem, że musiała coś zrobić a nie wiedziała co, jak, straciła cierpliwość,
      miała dość i impulsywnie dało klapsa! I co? I NIC! Dziecko popłakało, uspokoiło
      się, przytuliło i wyjaśniliście sobie całe zamieszanie już spokojnie. I tyle.
      Oczywiście lepiej rozwiązać to inaczej, nie dać się ponieść, tłumaczyć ale nikt
      z nas nie jest robotem a dziecko to nie figurka z porcelany! Lepiej dać
      niesłusznego klapsa niż nie robić nic i pozwolić dziecku przejąć kontrolę nad
      sytuacją, sobą, rodziną a obserwuję to coraz częściej!
      • pepsilight Re: Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 15:33
        teoria teoria, a ja mysle, ze niewiele sprawdza sie w praktyce tzw wychowywanie
        bezstresowe i bezklapsowe
        absolutnie nie jestem za biciem, klapsy rowniez sa ostatecznoscia, ale uwazam,
        ze czasem pomagaja
        taaa, zaraz bede slyszla o tym jakie to wtedy dziecko jest biedne i jak sie nad
        nim rodzice znecaja, bo mu dali klapa raz na rok i ze to sie odcisnie na jego
        psychice
        ale w swoim zyciu, z racji swojego zawodu - spotkalam wiele dzieci, ktorych
        rodzice sa psychologami, pedaogami i gorzej rozwydrzonych, nieposluchanych,
        nieobliczalych dzieci nie widzialam
        to, jak sie zachowuja na ulicy, na placach zabaw, w sklepie, to jak sie odnosza
        do innych przekracza wszelkie granice
        widac to juz zreszta po zachowaniu dzieci i mlodziezy wspolczesnej i tej z tzw
        damych lat (niebo a ziemia): widac to na ulicy, w szkole (nawet nauczyciel boja
        sie do pracy przychodzic, bo nieobliczalna, bezstrosowo wychowana mlodziez kpi
        sobie z wszelkich zasad)
        • aneta-skarpeta Re: Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 16:00



          pepsilight napisała:

          > teoria teoria, a ja mysle, ze niewiele sprawdza sie w praktyce tzw
          wychowywanie
          > bezstresowe i bezklapsowe
          > absolutnie nie jestem za biciem, klapsy rowniez sa ostatecznoscia,
          ale uwazam,
          > ze czasem pomagaja


          a skąd wiesz, ze grzeczne dzieci sa grzeczne bo dostaja klapsy?

          i nie dawawanie klapsa nie jest równoznaczne z bezstresowym
          wychowaniem


          bo dziecko musi ponosic konsekwencje swojego zachowania. czyli
          system nagród i kar z naciskiem na chwalenie zeby go zmotywowac
          • pepsilight Re: Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 16:11
            aneta-skarpeta napisała:


            > a skąd wiesz, ze grzeczne dzieci sa grzeczne bo dostaja klapsy?
            >
            > i nie dawawanie klapsa nie jest równoznaczne z bezstresowym
            > wychowaniem
            >
            >
            > bo dziecko musi ponosic konsekwencje swojego zachowania. czyli
            > system nagród i kar z naciskiem na chwalenie zeby go zmotywowac

            ja nie pisze, ze grzeczne dzieci sa grzeczne, bo dostaja klapsy, bo jak juz sama
            napisalam, nie jestem za biciem, a klaps to w ostatecznosci
            chodzi mi tylko o to, zeby nie robic tragedii z tego, ze dziecko dostalo klapsa
            od matki raz na rok i nie nazywac tego znecaniem sie nad dzieckiem
            napisalam tez o swoich spostrzezniach odnosnie dzieci psychologow, pedagogow -
            to tyle
            • aneta-skarpeta Re: Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 16:29
              > ja nie pisze, ze grzeczne dzieci sa grzeczne, bo dostaja
              klapsy, bo jak juz sam
              > a
              > napisalam, nie jestem za biciem, a klaps to w ostatecznosci
              > chodzi mi tylko o to, zeby nie robic tragedii z tego, ze dziecko
              dostalo klapsa
              > od matki raz na rok i nie nazywac tego znecaniem sie nad dzieckiem
              > napisalam tez o swoich spostrzezniach odnosnie dzieci psychologow,
              pedagogow -
              > to tyle



              rozumiem, tez nie uwazam ze tragedii nie ma itd, o sensownosci
              dawania klapsa mogłabym dyskutowac, bo w ostatecznosci to mozna dac
              szlaban nie na 1 dzien, nie na tydzien, a na miesiącsmile, albo nie
              pojsc z dziecka do kina na obiecany seans

              chodzi o to zeby miec swiadomosc, ze nawet jak sie juz dało klapa,
              ze moznabylo to rozegrac inaczej

              nie chodzi i poczucie wielkiego nieszczęścia bo "zbiłam swoje
              dziecko"

              chodzi o to ze warto sie zastanowic ( na przyszłośc) czy faktycznie
              ten klaps byl potrzebny, czy mozne jakbym ja jednak bardziej
              uwwazała na dziecko to byl wczesniej zwróciła uwage ze źle sie bawi
              z dziecmi na placu zabaw

              widze ze moje dziekco jest niegrzeczne na placu zabaw to zabieram
              manatki i idziemy do domu, bo sie bawic ładnie nie umiesz, a jak
              dziecko sie bawi ładnie to jak zdarzy mu sie kogos potrącic,
              uderzyc to czasem to jest przez przypadek- wtedy wystarczy
              wytłumaczyc

              i na drugi raz moze sami dojdziemy do wniosku, ze madrzejsze i
              skuteczniejsze beda bardziej "cwane metody" niz klaps

              Klapsa dac najłatwiej-tak jak krzyczeć

              sama mam czasem dni ze krzykne, albo ustawiam wszystkich do pionu
              podniesionym tonem, ale sama przed soba widze, ze to dlatego ze mam
              dorszy dzien i milion spraw na raz i mam wszystkiego dosyc

              a dziecko jest takie jakie sobie wychowamy- taka smutna prawda

              mój np ma spore problemy z utrzymaniem porzadku, ale w sumie sama go
              tego specjalnie nie uczyłam, bo sama mam z tym porblem- choc burdel
              w jego pokoju czasem mnie przerazawink i sprzata, ale jak mu powiem-
              sam z siebie to średnio
              • aneta-skarpeta Re: Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 16:37
                tez nie uwazam ze tragedii nie ma itd,*

                *tez uważam ze tragedii nie masmile
              • janu5 [...] 27.11.09, 21:31
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • sikorka68 Re: Przeżywasz klapsa?! 28.11.09, 00:04
            aneta-skarpeta napisała:

            > a skąd wiesz, ze grzeczne dzieci sa grzeczne bo dostaja klapsy?
            >
            > i nie dawawanie klapsa nie jest równoznaczne z bezstresowym
            > wychowaniem
            >
            >
            > bo dziecko musi ponosic konsekwencje swojego zachowania. czyli
            > system nagród i kar z naciskiem na chwalenie zeby go zmotywowac

            Bo tak sklasyfikowano. Łatwiej tak, niż wprowadzić właściwą "propagandę", gdzie
            rodzic mógłby podpatrzeć sposoby na małego uparciucha. Można znaleźć, ale trzeba
            kupić i przeczytać tony literatury. Natomiast coś "lekkiego", co nawet wpadnie
            przypadkiem- to rzadkość. Przecież nie będzie tak, że zaganiani rodzice będą
            zaraz "uczyć" się alternatywnych sposobów na swoje pociechy. Jednak krótkie
            teksty chętnie by się przyjęły. Może nie zlikwiduje to problemu, ale go ograniczy.
      • budzik11 Re: Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 18:27
        kyyriad napisał:

        zamiast rozpływać się nad swoim "bezklapsowym" wychowaniem
        > wzięły się do wychowywania w ogóle, bo bo dzieciach śladów jakiegokolwiek
        > wychowania nie widać!

        Sądzisz, że są tylko dwie opcje:
        - dziecko bite
        - dziecko niewychowane?
        Nie znasz innych form wychowywania poza biciem? Jak nie zbijesz, nie wychowasz?

        > Bezmyślne dawanie klapsów jest głupie i

        Bicie jest głupie: www.biciejestglupie.pl/

        niepotrzebne ale czasem klaps ratuje
        > sytuację i autorytet rodzica

        Bicie zawala autorytet rodzica. Dziecko uczy się, że słowa ojca czy matki można
        mieć w dupie, liczy się prawo pięści. Jak nie walniesz - nie posłucha.

        > Oczywiście lepiej rozwiązać to inaczej, nie dać się ponieść, tłumaczyć ale nikt
        > z nas nie jest robotem a dziecko to nie figurka z porcelany!

        Niemożność pohamowania agresji można leczyć. Poza tym takie bicie uczy dziecko,
        że można bić, więc nie dziw się, że dzieciak w piaskownicy leje matkę łopatką.
        To ona go nauczyła, że jak się wkurzy, to się bije.

        Lepiej dać
        > niesłusznego klapsa niż nie robić nic i pozwolić dziecku przejąć kontrolę nad
        > sytuacją, sobą, rodziną a obserwuję to coraz częściej!

        Ta, jasne. Weź poczytaj jakieś książki o wychowaniu, bo na razie tkwisz w
        średniowieczu - wychowanie dziecka nie polega tylko na jego biciu i nie tylko
        przez bicie można dziecko wychować. Naprawdę są inne metody, niż rękoczyny. Moje
        dzieci w życiu klapsa nie dostały a w domu jakoś nie panuje totalna anarchia,
        dzieci nie przejęły kontroli nade mną, nad całą rodziną itd.
        • rock73 Re: Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 23:56
          Zejdźcie z tego średniowiecza, bo średniowiecze miało całkiem fajne metody wychowawcze. Nie wiem kiedy się zaczęło bicie, pewnie wcześniej, ale mnie się kojarzy z przełomem XIX i XX wieku i początkiem totalitaryzmów. Ojciec Stalina krótko go trzymał, nap**** bez końca, karma boląca, Ojciec Hitlera ciągle go nap****, pasem go ćwiczył, a mały razy liczył, ojciec Hitlera stworzył fuhrera.
          • budzik11 Re: Przeżywasz klapsa?! 28.11.09, 09:39
            rock73 napisał:

            > Zejdźcie z tego średniowiecza, bo średniowiecze miało całkiem fajne metody wych
            > owawcze. Nie wiem kiedy się zaczęło bicie, pewnie wcześniej, ale mnie się kojar
            > zy z przełomem XIX i XX wieku i początkiem totalitaryzmów.

            To źle ci się kojarzy. Dzieci bito od zawsze, wierzono, że dziecko nie bite nie
            trafi do nieba, mówiło się, że "Wybija mu się drogę do nieba", że "kto kocha,
            ten bije" itp. Polecam ciekawą książkę "Dziecko w dawnej Polsce".
            Niewiele to średniowieczne podejście się różni od dzisiejszego "dzieci
            nieznające klapsa wyrastają na anarchistów, nie znają dyscypliny, nie są
            wychowane" itp.
      • sikorka68 Re: Przeżywasz klapsa?! 27.11.09, 23:42
        "Oczywiście lepiej rozwiązać to inaczej, nie dać się ponieść, tłumaczyć ale nikt
        z nas nie jest robotem a dziecko to nie figurka z porcelany! Lepiej dać
        niesłusznego klapsa niż nie robić nic i pozwolić dziecku przejąć kontrolę nad
        sytuacją, sobą, rodziną a obserwuję to coraz częściej!"

        Bo mówi się "tego nie wolno", a alternatyw się nie podajesmile Łatwo, bo po co się
        wysilać nad szerzeniem innych form wychowywania dzieci. Fajnie jest mówić:
        rodzice- dajecie klapsa, to jesteście do niczego itp.
        W Polsce modne stało się połowiczne załatwianie problemów. Nakarmić naród
        kilkoma pustymi hasłami, niedopowiedzeniami itp.
      • memphis90 Re: Przeżywasz klapsa?! 28.11.09, 21:26
        > Bezmyślne dawanie klapsów jest głupie i niepotrzebne ale czasem klaps ratuje
        > sytuację i autorytet rodzica
        Sytuację może i tak, ale autorytet wali się w gruzy. A już szczególnie kiedy
        dziecina rośnie i w którymś momencie oddaje.
        • literka_m Re: Przeżywasz klapsa?! 18.12.09, 12:56
          > Sytuację może i tak, ale autorytet wali się w gruzy. A już szczególnie kiedy
          > dziecina rośnie i w którymś momencie oddaje.

          znam takich którzy dzisiaj mówią, "dobrze, że kiedy trzeba było dostałem w
          tyłek. dzisiaj wyrosłem na ludzi"
          uwierz, że szanują rodziców bardzo
          • berdebul Re: Przeżywasz klapsa?! 19.12.09, 00:33
            literka_m napisał:

            > > Sytuację może i tak, ale autorytet wali się w gruzy. A już szczególnie ki
            > edy
            > > dziecina rośnie i w którymś momencie oddaje.
            >
            > znam takich którzy dzisiaj mówią, "dobrze, że kiedy trzeba było dostałem w
            > tyłek. dzisiaj wyrosłem na ludzi"
            > uwierz, że szanują rodziców bardzo
            Ja znam takich co nie szanują, mają żal i pretensje o bicie - bo przecież można bez tego wychować. W wychowaniu unikają bicia mówiąc że nie powtórzą błędów rodziców.
            Każdy dzieciak coś wykręci, ale to czy 'wyjdzie na ludzi' nie jest zależne od tego czy dostanie w tyłek.
            • malwisul Re: Przeżywasz klapsa?! 19.12.09, 21:13
              berdebul napisala:

              > Ja znam takich co nie szanują, mają żal i pretensje o bicie - bo przecież można
              > bez tego wychować. W wychowaniu unikają bicia mówiąc że nie powtórzą błędów ro
              > dziców.
              > Każdy dzieciak coś wykręci, ale to czy 'wyjdzie na ludzi' nie jest zależne od t
              > ego czy dostanie w tyłek.

              jestem tego zywym przykladem....
    • geehee a ja jestem za zakazem bicia dzieci 27.11.09, 16:42
      wcale nie dlatego, że uważam że klaps to taka straszna trauma dla dziecka, to
      bzdura, ja dostawałam klapsy choć moi rodzice uwielbiali mnie i miałam świetne
      dzieciństwo, krzywda mi się nie stała, trwałych urazów nie mam! podobnie, jak
      sądzę, dzieci wypowiadających się tutaj zwolenników klapsów nie doznają
      uszczerbku na zdrowiu psychicznym i fizycznym od rodzicielskiego klapsa raz na
      rok przy szczególnym przewinieniu, to nie o to chodzi! Chodzi o to, że to, co
      większość ludzi rozumie przez klapsa, nie dla wszystkich jest jasne i nie
      wszyscy tak do tego podchodzą! Są ludzie, którzy jako metodę wychowawczą stosują
      BICIE dzieci a otoczeniu wmawiają, że to tylko klapsy, a że siniaki na pupie to
      tylko przypadek! Nie wszyscy odróżniają rzeczywistego klapsa od takiego, od
      którego dziecko się przewraca i cały dzień nie może siedzieć i to właśnie dla
      takich ludzi powinien być absolutny zakaz bicia dzieci aby nie podszywali się
      pod klapsy waląc w swoje dziecko jak w worek treningowy! Rozpętana histeria na
      temat klapsów u przewrażliwionych mamusiek takich jak autorka wątku to tylko
      nieistotny odprysk problemu, który sprowadza się do jakże częstej przemocy
      domowej, bo ludzie nie uświadamiają sobie że dziecko to nie jest ich własność i
      uważają że uderzenie dziecka to żadne przestępstwo, bo to przecież tylko moje
      dziecko, "wychowuję" je tak i wolno mi! A właśnie że nie powinno być wolno, jak
      będzie bezwzględny zakaz stosowania przemocy wobec dzieci, to nikt nie będzie
      się chował za "klapsowanie" tylko policja i prokurator uświadomią mu jego błędy!
      I to jest ważne a nie wydumane problemy ze zwykłym skarceniem niesfornego
      kilkulatka.
      • janu5 To trochę podobnie jak z alkoholizmem 27.11.09, 21:21
        Są ludzie, którzy jako metodę wychowawczą stosuj
        > ą
        > BICIE dzieci a otoczeniu wmawiają, że to tylko klapsy, a że siniaki na pupie to
        > tylko przypadek! Nie wszyscy odróżniają rzeczywistego klapsa od takiego, od
        > którego dziecko się przewraca i cały dzień nie może siedzieć i to właśnie dla
        > takich ludzi powinien być absolutny zakaz bicia dzieci
        No fajnie tylko jak to chcesz niby wprowadzić ,że dla tylko jakiejś grupy osób
        zakaz bicia ( rozumiem ,ze klapsów również?)
        Myśle ,że w tej dyskusji o klapsach i biciu jest pełna analogia z piciem
        okazyjnym lampki szampana lub lampki koniaku z jakiejs okazji i alkoholizmem
        niektóych. Możesz albo zakazać wszystkim picia jakiegokolwiek alkoholu albo
        niezakazywać. Niestety administracyjne próby wprowadzania prohibicji si.ę
        niesprawdziły ale pijaków z ulicy wozisię doizbywytrszeźwień.
        Klaps w wychowaniu jest bardzo naturalna zgodna z psychiką dziecka forma kary i
        ma się tak dokładnie do bicia jak picie okazyjnego drinka do alkoholizmu.
        Wszelkie histeryczne próby ograniczania klapsów są po prostu głupie i
        społeczęństwo musi dorosnąć do rozgraniczania bicia od klapsa.
        • aneta-skarpeta Re: To trochę podobnie jak z alkoholizmem 27.11.09, 21:33
          myślę, że odgórne zakazy sa bez sensu, bo łatwo je obejsc, trudno
          utrzymac przestrzeganie i generalnie sa bez sensusmile

          jednak ważna jest swiadomosc społeczenstwa, ze zamiast klapsa można
          wymyslic co s lepszego i sa inne skuteczne metody wychowawcze- fakt
          trudniejsze, bardziej pracochłonne, ale w wychowaniu wsłasnego
          dziecka, ktore kochamy chyba nie chodzi o pojscie o najniższej linii
          oporu?

          a to wszystko można uzyskać dyskusjąsmile
          • sikorka68 Re: To trochę podobnie jak z alkoholizmem 27.11.09, 23:33
            A ewentualnego klapsa użyć nie jako sposób wychowania dziecka, ale jako środek
            na teraz i to tylko w sytuacji, gdy dziecko próbuje zrobić coś, co może mu
            zrobić krzywdę z utratą życia włącznie.
            Tylko takiego klapsa uznaję i nie może się na nim skończyć. Dziecko musi
            wiedzieć dlaczego, co się stało.
          • yola13 Re: To trochę podobnie jak z alkoholizmem 28.11.09, 11:00
            aneta-skarpeta napisała:

            > myślę, że odgórne zakazy sa bez sensu, bo łatwo je obejsc, trudno
            > utrzymac przestrzeganie i generalnie sa bez sensusmile
            >
            > jednak ważna jest swiadomosc społeczenstwa, ze zamiast klapsa
            można
            > wymyslic co s lepszego i sa inne skuteczne metody wychowawcze-
            fakt
            > trudniejsze, bardziej pracochłonne, ale w wychowaniu wsłasnego
            > dziecka, ktore kochamy chyba nie chodzi o pojscie o najniższej
            linii
            > oporu?
            >
            > a to wszystko można uzyskać dyskusjąsmile

            spróbuj podyskutowac sobie z dwulatkiemuncertain ciekawe czy Ci sie uda?
            • aneta-skarpeta Re: To trochę podobnie jak z alkoholizmem 28.11.09, 11:57
              yola13 napisała:

              > spróbuj podyskutowac sobie z dwulatkiemuncertain ciekawe czy Ci sie uda?
              >
              >

              jakos wychowałam 7-latka, w tym w okresie 1.5 r- 3.5 r. jako samotna
              matka
              jakos mi sie udawało
              wiadomo ze z 2 latkiem dyskusja jest skrócona do prostych zdan i
              powtarzanych czasem 5 razy pod rząd
              jak zaczal histeryzowac to widział po mojej minie że kompletnie mnie
              to nie rusza ( jak zaczynał sie rzucac to bralam w ręke gazete i
              udawałam ze czytam itd) i szybko przestał stosowac takie wymuszenie
        • sikorka68 Re: To trochę podobnie jak z alkoholizmem 27.11.09, 23:26
          "Klaps w wychowaniu jest bardzo naturalna zgodna z psychiką dziecka forma kary i
          ma się tak dokładnie do bicia jak picie okazyjnego drinka do alkoholizmu.
          Wszelkie histeryczne próby ograniczania klapsów są po prostu głupie i
          społeczęństwo musi dorosnąć do rozgraniczania bicia od klapsa.

          Niekoniecznie. Jeżeli dziecko często dostaje klapsy, przestaje reagować tak,
          jakby sobie tego życzył rodzic. Zdesperowany rodzic zaczyna bić, bo nie zna
          innego sposobu.
        • rock73 Re: To trochę podobnie jak z alkoholizmem 28.11.09, 00:05
          Mnie też się nasuwa takie skojarzenie, że może jednak jest gdzieś jakieś bicie
          nieszkodliwe, tak samo jak istnieje nieszkodliwe picie alkoholu. Tyle że łatwo
          jest określić kiedy się przesadziło z piciem: można zmierzyć zawartość alkoholu
          we krwi, a temat alkoholizmu też jest dosyć rozpoznany. Łatwo też jest określić
          sytuacje, kiedy w ogóle nie wolno pić. A jak odróżnić bicie nieszkodliwe od
          szkodliwego oraz kiedy bić wolno, a kiedy absolutnie nie?
      • sikorka68 Re: a ja jestem za zakazem bicia dzieci 27.11.09, 23:22
        Z jednej strony tak, ale czy wolno robić z ludzi kryminalistów na siłę?
        Kiedyś na innym forum pisałam: ludzie, którzy twierdzą, że NIGDY nie dali klapsa
        raczej kłamią. Sama znam przypadki takich kłamstw.
    • jagger2009 Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 17:55
      karanie klapsami to przemoc fizyczna wobec slabszego i niestey
      bardzo czesto jeszcze stosowana w Polsce jako metoda wychowawcza, a
      przeciez wyobraz sobie maluch ktoremu rodzic daje klapsa a czasami
      dobrego klapa i jeszcze w dodatku z wscieklym wyrazem twarzy jak ten
      maluch moze to odebrac? i jezeli to jest metoda wychowawcza to ten
      maluch dorasta ze swiadomoscia ze to jest normalne i robi to samo i
      bledne kolo sie toczy
      powiedz kolezance ze jak bedzie to robic to ja zglosisz do
      odpowiednich wladz a jak ty nie chcesz to ja moge to zrobic bo
      jetem w 100% przeciwko tym metodom powodzenia
      • vesna_83 Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 18:34
        dziecinstwobezprzemocy.pl - kompendium wiedzy o klapsach i wychowaniu bez bicia,
        prowadzone przez Fundację Dzieci Niczyje - więc można zaufać.

        Pozdrawiam, m
      • sikorka68 Re: klapsy...metoda wychowawcza 27.11.09, 23:09
        Jeszcze klapsy nie są zakazane. Coraz więcej ludzi donosi i to o rzeczy dla
        polskiego prawa nieistotne. Na razie klapsy nie są zabronione, a zgłasza się
        przestępstwa, czy wykroczenia.
    • sikorka68 Czy naprawdę klaps 27.11.09, 23:05
      to najgorsze, co można spotkać? Owszem, nie jestem za, są gorsze rzeczy. Nie
      jest to też metoda wychowawcza; dziecko często i za byle co poklepywane,
      przestaje reagować: a co, najwyżej pokrzyczy, da klapsa a i tak, co zrobię, to
      moje. Stąd się bierze: zaczyna się od klapsów a kończy na biciu. Metoda klapsa
      przestaje działać i zdesperowany rodzic zaczyna bić, bo nie potrafi (dosłownie)
      inaczej. Taka matka da klapsa, ale też często przytuli. Natomiast wzywanie
      policji "za klapsa" to absurd. O ile bicie może źle fizycznie skończyć się dla
      dziecka, o tyle klaps na pupę nie. A może policja dzięki temu nie była tam,
      gdzie naprawdę jest źle i powinna być. To tak, jak z pogotowiem: trzeba rozważyć
      wagę tego, co się dzieje. Nie tak bezmyślnie.
      Według mnie wprowadzenie zakazu klapsa jest po to, aby zniknęła ta płynna
      granica: gdzie kończy się klaps, a zaczyna "lanie". To potrzeba prawników, aby
      nie było kłopotu z zakwalifikowaniem czynu.
      Są gorsze rzeczy: znieważanie, przeklinanie przy dziecku, czy do niego- o tym
      się nie pisze. Sama słyszałam jak matka mówiła takim językiem do dziecka. To
      poniża, obniża poczucie własnej wartości- sam klaps nigdy.
      Innym razem widziałam, jak nauczycielka próbowała poniżyć (i jednocześnie
      zaszkodzić zdrowiu) ucznia, bo zapomniał kapci. Kazała mu chodzić po szkole w
      skarpetkach. Zobaczyła mnie i zmieniła zdanie. Dokładnie wiedziała, że tak jej
      nie wolno robić. Sorki, może zamiast prowadzić kampanię anty-klapsową, to lepiej
      propagować te dobre sposoby wychowywania, a nie z rodziców robić zwyrodnialców.
      Wielu się przyda.
      • kellss Re: Czy naprawdę klaps 27.11.09, 23:34
        ofkorz najlepiej wylac dziecko wraz z kapiela........
    • rock73 Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 00:16
      Niektórzy mówią, że jak się dziecko kocha, to trzeba je bić. Dobra, niech Wam
      będzie, że jak rodzic kocha, to bije. A co robi rodzic, który swojego dziecka
      nienawidzi? Tak samo bije. Jak więc odróżnić rodzica kochającego od
      nienawidzącego? Nie, nie mówcie, że rodzic nienawidzący nie będzie bił, żeby
      celowo źle dziecko wychować. Tak będzie robił rodzic obojętny,
      niezainteresowany. Wy jakbyście kogoś nie znosili, to wytrzymalibyście obojętnie
      18 lat mieszkając z tym kimś i utrzymując go, w nadziei, że ta obojętność, to
      najgorsze co może go spotkać?
      • jedynyjezuitaitamta Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 04:46
        Klapsy są świetną metodą wychowawczą, pod warunkiem jednak, że nie jedyną.
        Przypomnijmy zgodne z naukami pedagogicznymi zasady stosowania kar i nagród.
        Otóż wykształceni pedagodzy twierdzą, że wychowując młodego człowieka należy
        częściej stosować nagrody niż kary. Nagroda lub kara powinny być adekwatne
        (proporcjonalne) do zasługi lub winy. Nagroda lub kara powinny następować
        maksymalnie szybko po zasłudze lub przewinieniu. Nagroda lub kara powinny być
        spodziewanie i nieuniknione.
        Mówiąc o klapsach, pomińmy ze zrozumiałych powodów kwestię nagradzania (nie
        umniejszając jej roli), a skupmy się na karaniu.
        Otóż klapsy idealnie spełniają swoją rolę i jako jedyne spełniają wszystkie
        zasady pedagogiki.
        1.Możemy je zapowiedzieć i samodzielnie wykonać (będą spodziewane i nieuniknione).
        2. Możemy stopniować zarówno siłę klapsów jak i ich ilość.
        3. Możemy je zastosować natychmiast po tym, gdy dowiemy się o przewinieniu
        dzieciaka.
        3a. Możemy zaraz potem dziecko przytulić i zapowiedzieć następne klapsy, gdyby
        te nie odniosły pożądanego skutku.
        ==========================
        Wyrzućmy na śmietnik mity o bezstresowym wychowaniu. Życie jest stresowe.
        Wychowywanie dzieci jest stresowe dla obu stron. Gdy klapsy będą stosowane
        zgodnie z zasadami pedagogiki, to raczej będą stosowane bardzo rzadko. Dziecku
        musi mieć w rodzicach ostoję i bezwarunkową miłość, a jednocześnie musi
        bezwarunkowo spełniać oczekiwania rodziców.
        • berdebul Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 14:56
          jedynyjezuitaitamta napisał:
          > Przypomnijmy zgodne z naukami pedagogicznymi zasady stosowania kar i nagród.

          Jak rozumiem wykład o nie stosowaniu przemocy w wychowaniu przespałeś?

          > 3. Możemy je zastosować natychmiast po tym, gdy dowiemy się o przewinieniu
          > dzieciaka.
          Jeżeli dzieciak sam się przyzna to wlanie mu będzie nie tylko nie wychowawcze, ale może (i pewnie spowoduje) że więcej o niczym się nie dowiemy. Będzie liczył że uda się uniknąć, kary...w końcu tylko frajer się przyznaje i dostaje w tyłek. Chyba nie tego chcemy nauczyć?
          > 3a. Możemy zaraz potem dziecko przytulić i zapowiedzieć następne klapsy, gdyby
          > te nie odniosły pożądanego skutku.
          Stajemy się niewiarygodni jeżeli potępiamy przemoc a stosujemy ją na dziecku. Jak również trochę sadystycznie brzmi uprzedzanie że mamusia/tatuś wleje ci jeszcze raz jak się to powtórzy. Jedną z cech dobrej kary (w sensie skutecznej) jest to że niepożądane zachowanie nie powtarza się. Jeżeli się powtarza to kara jest nieskuteczna i nie powinna zostać zastosowana.
          > 2. Możemy stopniować zarówno siłę klapsów jak i ich ilość.
          Gdzie postawimy granicę kiedy zaczyna się bicie, a kiedy to tylko karcenie/klaps? Jak daleko chcesz w tym iść, aż w końcu zatłuczesz bo się nie posłuchał po raz któryś?

          Bezstresowe wychowanie, a wychowanie bez bicia to nie jest to samo! Można wychować dziecko nie bijąc go. Można mieć niewychowane dziecko tłukąc je. Nie ma reguły że te grzeczne dzieciaki to te bite, a te które okładają kolegów łopatkami w życiu w tyłek nie dostały.
    • yola13 Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 10:55
      klaps faktycznie nie jest dobra metoda wychowawczą, ale napewno
      trzeba wobec dziecka stosowac metodę kija i marchewki, system kar i
      nagród jak najbardziej, bo wtedy wiemy ze dziecko nie wejdzie nam na
      głowę po ilus latach, znam takie dzieci które były wychowywane
      całkowicie bezstresowo, a teraz w wieku 12-14 lat są w bandach
      osiedlowych które są postrachem całej okolicy, takze nad całkowitym
      bezstresowym wychowywaniem to ja bym sie mocno zastanawiała
      • deela Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 12:06
        a co ciekawsze sa to dzieci NIE bite wiec skad potrafia bic
        reh reh reh
        • memphis90 Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 21:33
          A skąd to przekonanie, że w bandach są dzieciaki nie bite?
          • deela Re: klapsy...metoda wychowawcza 28.11.09, 21:47
            wszak to bezstresowe wychowanie tutaj walkujemy w drzewku?
            a swoja droga te posty - w domu nei ma przemocy nikt nikogo nie bije, nigdy nie
            uderzylam a moj dwulatek mnie bije :o
            • kobraluca Re: klapsy...metoda wychowawcza 16.12.09, 14:49
              dwulatki bija, bo inaczej nie potrafia wyrazac swoich frustracji i
              agresji,ale ucza sie tego od rodzicow
              jesli bijemy, uczymy dziecko,ze bicie akceptujemy
    • sloneczko979 Re: klapsy...metoda wychowawcza 29.11.09, 03:17
      mój jeszcze nie dostał klapsa.- a ma prawie 2 latka
      czasem krzykne ale to naprawde - jak widze że za dużo przegina
      a tak wystarczy że powiem on przychodzi i jeszcze sie w tuli

      bardziej skoncentrował sie ostatnio na bajkach i nic mu w tym nie przeszkadza.
      nawet przychodzi młodszego brata głaskać big_grin
    • majaa Re: klapsy...metoda wychowawcza 14.12.09, 16:36
      Widzę, że temat wraca jak bumerang, a mimo to wciąż budzi żywe
      emocje i zainteresowanie.

      Moim zdaniem klaps absolutnie nie powinien być metodą wychowawczą.
      Dopuszczam jednakże klaps jako "wyjście awaryjne",
      ostateczny "argument", gdy inne zawodzą z kretesem, a sytuacja jest
      na tyle poważna, że coś zrobić trzeba i to natychmiast. Uważam, że w
      takich przypadkach klaps po prostu sprawdza się w tej roli
      najlepiej. Taki "mądry" klaps z pewnością przynosi więcej pożytku
      niż szkody. A zatem nie popadajmy w klapsową paranoję, bo
      niekończące się debaty na ten temat zakrawają już na absurd.
      • elf Re: klapsy...metoda wychowawcza 15.12.09, 10:22
        Wiecie co, smutny ten wątek tak naprawdę. Smutne jest to, że tak
        wiele osób w naszym kraju nie radzi sobie z wychowaniem dziecka i
        dopuszcza tego przysłowiowego klapsa jako metodę, żeby
        dziecko "zrozumiało".
        Wydaje mi się, że znaczna większość z tych osób nie wie albo nie
        pamięta, jak to jest "dostawać klapsa". Otóz ja doskonale pamiętam,
        bo dostawałam klapsy w dzieciństwie. Nie jakieś katowanie, nie.
        Właśnie te "niewinne" klapy.
        Powiedzieć Wam, co czuje dziecko?
        - nienawiść do rodzica (tak tak - nienawiść, w tym danym momencie)
        - jeszcze większe wkurzenie (bynajmniej się dziecko nie uspokaja w
        środku)
        - strach
        Naprawdę o to Wam chodzi? Żeby Wasze dziecko takie uczucie do Was
        żywiło? Jeśli byliście bici - to naprawdę, z ręką na sercu,
        uważacie, że cokolwiek zrozumieliście w momenice otrzymania lania?
        Że spływa nagle jasność na umysł dziecięcy i zaczyna mysleć "dzięki
        Ci o mamusiu, dzięki Tobie właśnie zrozumiałem, że nie mozna
        wybiegać na ulicę i nie będę tego więcej robił"?
        Owszem, dziecko w momencie otrzymania uderzenia przestaje robić "coś
        złego". Przestaje wyłącznie ze strachu. Nie ma to NIC wspólnego ze
        zrzoumieniem. Dlatego jak czytam "dostał to zrozumiał", to mi się
        śmiać chce.
        Mojego dziecka nigdy nie uderzyłam i nie planuję. A jak wybiega na
        ulicę, trzeba je PRZYTRZYMAĆ.
        • anmanika Re: klapsy...metoda wychowawcza 15.12.09, 11:02
          Ci co biją dzieci w ogóle nie myślą, według nich dziecko jest rzeczą którą mogą
          dowolnie dysponować. Rzeczy nadmieniam mają chodzić jak w zegarku.
        • bacha1979 elf super to podsumowałaś 18.12.09, 08:08
          ja nie byłam bita, nie wiem jak się czuje dziecko po klapsie, ale może Twój post
          otworzy niektórym zagorzałym zwolennikom/ zwolenniczkom "niewinnych" klapsów na
          uczcucia dziecka, skoro w główkach nie są w stanie sobie wyobrazić uczuć małego
          zbitego dziecka.
    • artmasters Re: klapsy...metoda wychowawcza 15.12.09, 13:06
      Każdy akt przemocy rodzi nowy akt przemocy! Nikt nie powinien mieć co do tego
      wątpliwości!!!
      • magda.kunicka Re: klapsy...metoda wychowawcza 16.12.09, 11:37
        Nawet zwykłym klapsem dajemy dziecku sygnał, że przemoc jest sensowną drogą
        rozwiązywania problemów. Dzieci, zwłaszcza małe, bazują na naśladownictwie, więc
        zachowanie rodziców jest dla nich tym, co wyznacza normy. Czy chcecie, żeby
        jedną z wartości waszego dziecka było przyzwolenie na przemoc wobec słabszych?
    • aniaonr oczywiscie ze tak! 16.12.09, 17:37
      mówimy o klapsach żeby mi od razu nikt katowanie nie zarzucił. tzw wychowanie
      bezstresowe jest modnym wymysłem sąsiadów z zachodu, dziecko trzeba wychować gdy
      jest to konieczne trzeba dać klapsa. ja dostałam kilka razy w pupę i wyszłam na
      ludzi
      • majaa Re: oczywiscie ze tak! 16.12.09, 19:44
        Masz do tego wszystkiego zdrowe podejście, Aniu. Przeginanie w
        jakąkolwiek stronę nie jest ani dobre ani mądre. Odnosi się to
        zarówno do samych klapsów, jak i do roztaczanych przez niektórych
        forumowiczów przerażających wizji "zdołowanych" klapsem dzieciaków,
        którym to owe, jakże traumatyczne, przeżycia rzekomo wyciskają
        piętno na całym życiu. No wybaczcie, ale takich głupot nie da się po
        prostu czytać.
        • fatamorgana0 Re: oczywiscie ze tak! 16.12.09, 23:53
          Zgadza się. Mnie akurat nie bito, dostałam w calym swoim zyciu moze
          z 5 razy, tyle pamietam. O wiele gorsza jest w wychowaniu przemoc
          psychiczna niz fizyczna!! I to ta zostawia pietno na lata a nawet
          całe życie.
          • leneczkaz Re: oczywiscie ze tak! 17.12.09, 11:54
            Mnie akurat nie bito, dostałam w calym swoim zyciu moze
            > z 5 razy

            Hmm. To chyba jednak Cię bito!
            Ja dostałam ze 3x i uważam sie za 'tą bitą'
            • fatamorgana0 Re: oczywiscie ze tak! 17.12.09, 22:45
              No widzisz, a ja nie uważam się bo poza 1 to w ogóle tego nie
              pamiętam. Widac nie mialo znaczenia. Nie wyrosłam tez na
              psychopatkę.
      • berdebul Re: oczywiscie ze tak! 16.12.09, 21:09
        aniaonr napisała:

        > mówimy o klapsach żeby mi od razu nikt katowanie nie zarzucił. tzw wychowanie
        > bezstresowe jest modnym wymysłem sąsiadów z zachodu, dziecko trzeba wychować gd
        > y
        > jest to konieczne trzeba dać klapsa. ja dostałam kilka razy w pupę i wyszłam n
        > a
        > ludzi
        Podaj definicję 'bezstresowego wychowania'. To, że rodzic nie bije dziecka nie znaczy, że go nie wychowuje. Każde wychowanie generuje stres, nie trzeba go zwiększać stosowaniem przemocy.
        Mnie nikt nie bił, nie uważam aby na złe mi to wyszło.
        Pytanie czy gdyby Cię nie bito to już byś na ludzi nie wyszła?
    • malwisul Re: klapsy...metoda wychowawcza 17.12.09, 11:45
      www.kochamniebije.pl/
      • azoorek Re: klapsy...metoda wychowawcza 17.12.09, 14:39
        kazdy ma róźne pojęcie klapsa. Dla jednych może to być lekkie
        uderzenie ręką, dla innych kapcie, a dla jeszcze innych bicie
        smyczą. Dla mnie to powinno być prawnie zabronione, bo inaczej bije
        52-kg kobieta, a inaczej jej mąż, ktory ma 100 kg. Kiedys czytałam
        wywiad z lekarka z pogotowia, ktora opisywała przypadki "klapsów"
        ktore sie wyrwały spod kontroli, bo dzieciak sie śmiał, nie
        reagowal, to matka biła wiecej i więcej... Zreszta dla mnie ta
        metoda ma krótkie nogi i niczego nie uczy, oprócz strachu przed
        karą. Przestaje skutkować jak dzieciak zaczyna miec przewage
        fizyczną nad rodzice lub jest na tyle rozumny, ze zgłosi sie do
        psychologa szkolnej ze jest w domu bity (znam takie przypadki 6-
        latków). Jak przestaje byc skuteczny, to co pozostaje? Lepiej jest
        sobie wypracować sposób rozmowy, sposób rozwiązywania problemów, bo
        jak dziecko jest bite za rozlanie mleka, to co bedzie jak go ktoś w
        szkole będzie molestować- juz nie przyjdzie do rodzica, bo sie
        bedzie bało kary (a dzieci, co wynika z ich konstrukcji psychicznej,
        biorą na siebie odpowiedzialnosc za niektore sprawy, ktorych nie
        rozumieja jak np. molestowanie, mają poczucie winy). Ja dalam
        swojemu dziecku kilka razy klapsa i naprawde nie zauwazyłam, zeby to
        cokolwiek rozwiązało. NIC nie rozwiazało, kończyło sie na tym, ze
        dziecko dostało przyzwolenie na bicie, więc potem mnie sie dostawało
        przez kilka dni. Ale w tych przypadkach naprawde miałam cięzkie dni
        i nie starczyło mi siły na inne rozwiązanie. Natomiast bardzo pomaga
        pokazanie dziecku jakie są konsekwencje danej sytuacji z dokładnym
        opisem. Zrezsta dzieci są ruchliwe i naprawde wiele sytuacji
        powinien RODZIC przewidziec, bo za kilkulatka ma rodzic myslec. A
        czasami mam wrazenie, ze niektorzy rodzice traktuje dzieci jak
        dorosłych, bo gowniarz powinien wiedziec, ze sie nie wybiega na
        ulice. Dla rodzica to jest oczywiste, dla kilkulatka juz nie. Trzeba
        tłumaczyc, bo rozumek jest malutki i szybko zapomina. Czasami widze,
        ze dopiero po kilku miesiacach dziecko zalapie o co chodzi i pamieta
        co ma robic i jak sie zachowywac (np. tak było z wchodzeniem do
        zajetej łazienki). Potem bylismy na imprezie i moj synek mnie
        zszokowal, bo ładnie zapukał do drzwi toalety i sie zapytał czy
        wolne. A w domu nie pamietał o tym!!! Tłumaczenie na pewno
        procentuje, ale musi byc łopatologiczne, na poziome kilkulatka,
        mówione jego językiem i jego tokiem myslenia. Wbrew pozorom takie
        mówienie nie jest proste.
        • fatamorgana0 Re: klapsy...metoda wychowawcza 17.12.09, 22:49
          Klaps w moim pojeciu jest lekkim uderzeniem danym dziecku
          spontanicznie w sytuacji gdy nie ma innej mozliwości w danej chwili.
          I działa tylko na małe dzieci, gdy dziecku mozna juz wytłumaczyc
          nalezy tłumaczyć. Ale tez ptrawda ze nie zawsze tłumaczenie
          skutkuje, mi bardzo dużo tłumaczono że nie wolno dokuczać
          siostrze smile Poskutkował dopiero klaps, ciekawe dlaczego, ale
          przestałam jej tak złosliwie dokuczac. Zrozumiałam że to cos złego.
          • anmanika Re: klapsy...metoda wychowawcza 18.12.09, 09:24
            Dla mnie ktoś to klapsami wbija dzieciom wiedzę w głowę nie powinien być rodzicem.
            www.rp.pl/artykul/9141,369873_Bicie_dzieci_wplywa_na_ich_IQ_.html
            szczególnie ciekawy ostatni fragment:
            Jak relacjonuje „New Scientist”, Murray Straus nie potrafi z cierpliwością wysłuchać argumentu, że w pewnych sytuacjach gwarantem dyscypliny może być tylko mocny klaps. — Badania tego nie pokazują – odpowiada. – Bicie nie działa lepiej niż powiedzenie dwulatkowi, by czegoś nie robił. Ja biłem swoje dzieci, kiedy były małe. Żałuję, że wtedy nie wiedziałem tego, co wiem teraz
    • angrusz1 Re: klapsy...metoda wychowawcza 18.12.09, 11:43
      Do beatiness :
      Tak klapsy to dobra metoda wychowawcza .
      Ból działa na każdego .
      Nie dać się zakrzyczeć przez różnych "lyberalnych " oszołomów .

      W szkole dawniej były tzw łapy i dyscyplina była o niebo większa .
      Teraz to nazwano agresja i uczeń pokazuje nauczycielowi gest " fuck
      you " a nauczyciel tylko może uwagę mu wpisać ( a piszse pan ) ,
      sgłosił pedagogowi - po raz kolejny i dyrektorowi, który odbierze to
      jako natrętne zakłócanie mu spokoju i dowód na to , ze nauczyciel "
      nie radzi sobie ".

      Pora z tym skończyć , bo chuliagństwo - stadionowe chuligaństwo ,
      zacznie rządzić szkołą .
      • mamamisiasia Re: klapsy...metoda wychowawcza 18.12.09, 20:31
        życzę tym, ktorzy są zwolennikami klapsów, zeby, pewnego
        dnia,przebywając w domu spokojnej starosci jakaś pielegniarka, w
        imię nauki poprawnego zachowania nie uderzyla was w twarz, albo nie
        straszyla pasem, albo tym, ze dostaniecie w dupe. Bo to sie tak
        zaczyna- od klapsów dawanych malym dzieciom. Bo agresja zawsze rodzi
        agresję.
      • berdebul Re: klapsy...metoda wychowawcza 19.12.09, 00:31
        angrusz1 napisał:
        > W szkole dawniej były tzw łapy i dyscyplina była o niebo większa .
        Dyscyplina nie jest zależna od przemocy. Zależy od autorytetu nauczyciela. Dlaczego ta sama klasa u jednego nauczyciela jest nie tylko dobrze przygotowana do zajęć, ale też wspaniale współpracuje a u drugiego przewraca salę do góry nogami? To dorosły kszłtatuje relację z uczniami, powinien być liderem i prowadzić dzieciaki. To on ustala granice.

        >nauczyciel tylko może uwagę mu wpisać ( a piszse pan ) ,
        > sgłosił pedagogowi - po raz kolejny i dyrektorowi, który odbierze to
        > jako natrętne zakłócanie mu spokoju i dowód na to , ze nauczyciel "
        > nie radzi sobie ".
        Nauczyciel może znacznie, znacznie więcej.
        Pedagog ma obowiązek współpracować z nauczycielem jeżeli tego nie robi to znaczy że nie wykonuje swojej pracy (tak, znam szkoły w których pedagog robi to co do niego należy).
        Dyrektor tak postępujący również nie wypełnia swojej roli wychowawcy. Każdy nauczyciel szkoły to przede wszystkim wychowawca, dopiero później dydaktyk!
      • anmanika Re: klapsy...metoda wychowawcza 21.12.09, 10:31
        Uwielbiam takie teksty: że dawniej było lepiej i dyscyplina była lepsza. Z moją
        klasą w szkole podstawowej w głębokim PRLu żaden nauczyciel nie dawał rady. Było
        wszystko - urywanie się na wagary całą klasą, wchodzenie do sali przez okno,
        totalna olewka nauczycieli.
        Z takiego pruskiego drylu z biciem tak zachwalanego mieliśmy w poprzednim
        stuleciu dwie wojny światowe.
        A tu w załączniku artykuł który dobitnie mówi, że jak się chce to można
        dyscyplinę mieć w szkole bez bicia:
        wyborcza.pl/1,75248,3999273.html
        • berdebul Re: klapsy...metoda wychowawcza 21.12.09, 20:03
          Anmanika i pochwalasz metody pani Ćwikły? Podawanie oleju, czy soli z pieprzem za karę?
          • anmanika Re: klapsy...metoda wychowawcza 22.12.09, 08:30
            Skoro są skuteczne.
    • mamamadzienka Re: klapsy...metoda wychowawcza 21.12.09, 15:40
      Uważam że klasps to najwiekasza głupota przecież to nie jest metoda
      wychowawcza.W takim razie jeżeli mąż uderzy żone to też wszystko
      powinno byc o.k bo powie ona mnie wkurzyła nie słuchała tego co
      mówie.Żona ma nad tym przewage że może się obronić lub oddać a
      dziecko jest bezbronne.Klaps to jest najgorsze co może rodzic zrobić
      dziecku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka