mam pytanie do mam przedszkolakow, zwlaszcza corek, ale nie tylko:
czy uwiadamiacie dzieci, ze moga byc dotykane w niewlasciwy sposob
i jak sie maja przed tym bronic?
mialam ostatnio taka sytuacje: przyszli do mnie znajomi z dzieckiem,
maluchy siedza i ogladaja bajke, a tu nagle maz znajomej lapie moja
corke za koszulke niby łaskoczac i mowi "a co ty tam masz, cycuszki?
". zbaranialam, bo nie przyszloby mi do glowy obłapiać cudze dzieci
(wlasne zreszta tez nie, gwoli scislosci), moja corka siedziala
zdezorientowana, bo chyba nawet nie zalapala o czym mowa, bo nie zna
wyrazu "cycuszki" (wie, ze dorosle kobiety maja piersi, natomiast
nie uzywamy slow "cyce", "cycuchy" itp. dziwolagi). Nie chcialam
wlasciwie skupiac uwagi malej na tej sytuacji, wiec nic nie
powiedzialam, oczywiscie gdyby sytuacja sie powtorzyla
powiedzialabym facetowi, ze nie zycze sobie takich akcji,
niezaleznie od jego intencji (bo w sumie nie sadze zeby mial
upodobanie do malych dziewczynek, aczkolwiek nigdy nie wiadomo), w
kazdym razie na tym jednym incydencie sie skonczylo.
no i tu pojawia sie kwestia "zlego dotyku" - moja corka (niecale 4
lata) wie, ze pupa i okolice intymne sa wyjatkowym miejscem, ktore
moze ogladac i dotykac tylko mama i lekarz i ze jesli ktos bedzie ja
chcial tam dotykac to ma glosno powiedziec, ze tego nie chce i
powiedziec mi. natomiast nigdy nie poruszalysmy kwestii klatki
piersiowej, piersi, czy jakkolwiek to nazwac, bo de facto niczego
jeszcze tam nie ma

ale niekoniecznie mam ochote, zeby ktos mi tam
oblapial dziecko i rzucal dwuznaczne teksty. jak dziecku wytlumaczyc
i czy w ogole tlumaczyc?