Delikatna sprawa....

26.03.10, 22:24
Słuchajcie mam taki problem otóz nie moge patrzeć jak moja bratowa
traktuje swojego synka...no tak mnie to drażni a przede wszystkim
żal mi dziecka.jak był młodszy za wszystko dostawał 'po łapkach'
albo wprost w pupe a teraz no może już tak go nie bije ale wydziera
się na niego o byle co i to lecą kur... hu... i inne takie ciągle
tylko słysze że ją wykończy a mały ma dopiero dwa latka...jak ją
może wykończyć przecieżą ona sama go wychowuje po swojemu jest
troche ryczoszek ale to chyba dlatego że ona taka jest teraz jest
inne dziecko ona chodzi do pracy mama się nim zajmuje i jest taki
fajny spokojny...tyle osób jej zwracało uwagę żeby się tak do niego
nie odnosiłą moja mama i tata nie raz ją o to skrzyczeli a o jej
mężu nie wspomnę...ja dzisiaj nie wytrzymałam tak jej nagadałam
potem była dla niego milutka.ja wiem to jej sprawa jak wychowuje
swoje dziecko ale jak mozna tego słuchać kubuś ciągle płącze a ona
drze tą jape-za przeproszeniem....
    • batutka Re: Delikatna sprawa.... 26.03.10, 22:55
      nic nie zrobisz - mozesz ,za kazdym razem jak widzisz taka nieprzyjemna
      sytuacje, zaracac uwage (nawet powinnas), ale co bedzie robila jak od nich
      wyjdziesz, nikt nie wie
      pewnie to samo, co do tej pory - tacy ludzie najczesciej sa niereformowalni
      szkoda dzieciaka
      • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:03
        Dziecko ma także ojca i ojciec jest tak samo odpowiedzialny za wychowanie jak i
        matka.
        Jak matka sobie nie radzi to przede wszystkim on powinien zareagować i coś
        zrobić z tą sytuacją.
        Jeżeli i on sobie nie radzi to dopiero wtedy jego siostra czy inne osoby z rodziny.
        Mam kilka pytań do autorki:

        Jakie są stosunki pomiędzy jej bratem a żoną? Rozumiem,że mieszkają ze sobą i
        nie są po rozwodzie?
        Czy brat pomaga i dzieli się z opieką nad małym z żoną?
        Czy wspiera żonę także w innych dziedzinach?
        Jaki jest jego stosunek do dziecka i jak reaguje gdy widzi,że żona sobie z
        dzieckiem nie radzi i krzyczy na nie?
        Czyją bierze stronę np.w sporze pomiędzy Waszą rodziną a żoną?

    • tym08 Re: Delikatna sprawa.... 26.03.10, 23:09
      Pokaz bratowej filmik o niani:
      forum.gazeta.pl/forum/w,566,109206375,109206375,widzialyscie_to_.html
      Zapytaj, czy chcialaby, zeby ktos tak traktowal jej dziecko? Jesli
      nie, to dlaczego sama tak je traktuje?!
      • mynia81 Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 00:58
        Kocham-nie biję,Kocham nie krzycze...Przeciez to dziecko wyrosnie na zakompleksionego,zahukanego i biednego człowieka.Przez taka sfustrowaną,zwyrodniałą suke,ktora juz od najmłodszych lat odbiera mu szanse na normalne zycie.Przemoc,czy to fizyczna,czy psychiczna to jednak cały czas przemoc!I jest na to paragraf.Moze postrasz ją odpowiednimi słuzbami.No cos trzeba zrobic.Serce mi pęka na samą mysl,ze są takie matki i takie dziecisad
        • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 23:58
          A jej brat to fujara albo upośledzony psychicznie że nie umie odpowiednio
          porozmawiać z żoną i zająć się odpowiednim wychowaniem dziecka?
          To także jego wina.
    • piekielna-diablica Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 05:31
      ja bym bratową po mordzie wytłukła
      jestem choleryczką, często gęsto się wydzieram na wszystkich i miewam napady
      złości ale w życiu mi nie przyszło do głowy drzeć się na takie małe dziecko -
      mój syn ma nieco ponad rok i krzyknęłam na niego tylko jeden raz - nie rozumiem
      bicia dzieci i właśnie za to dostałaby ode mnie w łeb
      • lukrecja34 Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 06:40
        postrasz,że zgłosisz sprawę do opieki społecznej.jak tak zrobiłam kiedyś-miałam
        sąsiadkę,która małą córeczkę ciągle wyzywała od kurew,bachorów,debilów i no i
        mnóstwo jeszcze innych,darła się na nią non stop.poinformowałam ją,że jeśli się
        to nie skończy to zgłoszę gdzie należy no i pomogło.
        ona mieszkała 4 piętra nade mną..a ja słyszałam jakby była w sąsiednim pokoju..
    • alicja_ala Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 08:07
      przykre to co piszesz, dobrze,ze zwracacie jej na to uwage-to juz
      duzo.A czy ona jest bardzo nerwowa? moze powinna isc do lekarza,
      moze ona potrzebuje pomocy, moze powinna brac cos co ja bedzie
      troche wyciszalo?Sa ludzie, ktorych drobna rzecz potrafi wyprowadzic
      z rownowagi, ale mozna sobie jakos pomoc.Byc moze ona sama sie z tym
      meczy , a nie wiem,ze tak nie musi byc...Porozmawiaj z nia czemu
      jest taka nerwowa i naprowadz na rozwiazanie problemu.Powodzenia
    • myyychaaa Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 09:57
      powiedziałam jej że jeszcze raz zobacze jak tak go traktuje to
      zgłosze sprawe tam gdzie tzreba a ona na to-tylko
      spróbuj.powiedziałam że spróbuje a ona na to że to jej dziecko i ona
      je wychowuje a ja jej na to że to dziecko jej i mojego brata czyli
      moja krew wiec go bronie i kocham jak swoje a ona nic zatkało ją od
      wczoraj-czyli odkąd jej zwróciłam uwage narazie jest
      spokój...najgorsze jest to że do innych dzieci jest taka milutka...a
      swoje tak traktuje.
      • przeciwcialo Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:09
        Oby kolejnych nie rodziła. Szkoda dzieciaków.
      • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:12
        A czemu to Ty tak bardzo się angażujesz w tę sprawę a nie ojciec dziecka?
    • koza_w_rajtuzach Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 10:40
      kurczę, no to rzeczywiście baba ma poważny problem ze sobą.
      Może ją przekonaj, żeby poszła do psychologa, skoro nie potrafi zapanować nad
      agresją. Szkoda, żeby niszczyła dzieciaka.
    • ariana1 Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 10:45
      Zdaje się, że już weszła w życie ustawa (albo wejdzie na dniach), że
      pracownik socjalny ma prawo odebrać dziecko rodzicom, nawet bez
      rozpatrzenia sprawy przez sąd rodzinny. Uświadom jej to. Poza tym
      mimochodem wspomnij, że syn na pewno jej się odpłaci jak dorośnie:
      albo będzie wyniesie się z takiego domu najszybciej jak się da i
      zerwie kontakty z rodzicami. Albo przyłoży mamusi w papę, bo tego
      się nauczy. BTW po co takim ludziom dzieci?
      • agar2208 Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 11:56
        Biedne dziecko.
        Synek będzie nerwowy, dzieci , na które rodzice często krzyczą , odpacają tym
        samym. Bronią się po swojemu i krzyki daja skutek odwrotny, dziecko staje sie
        wtedy bardziej nieznośne i robi na złość.
        Ja też bym jej nagadała. Może niech wybierze sie do jakiegos lekarza po leki
        uspokajajace, bo robi Wielka Krzywdę dziecku.
        A sąsiedzi słysząc takie krzyki mogą wezwać np. policję a ta musi to zgłosić do
        opieki. Znęcanie psychiczne jest równie złe jak fizyczne.
        Porozmawiaj z nią na spokojnie i wyjaśnij , że robi krzywde dziecku.
        Podejrzewam, że nie potrafi panować nad swoimi nerwami a później żałuje, że
        krzyczy na dziecko.
        Może poradz jej, zeby inaczej wyładowywała swoją złość. Jak się wkurzy , to
        zamiast krzyczeć na dziecko niech wyjdzie i tam w samotności niech sie wykrzyczy
        i wróci jak jej przejdzie.
        Co takie dziecko jest winne. Jest malutkie i nie rozumie jeszcze wszystkiego.
        Dziecko jak dziecko zasami psoci i robi coś wbrew naszej woli. Żadne dziecko nie
        jest aniołkiem, ale to nie powd do tak strasznego wydzierania sie i wyklinania.
        Później dziecko będzie ciagać po psychologach, będzie miało problemy w szkole,
        będzie wystraszone itp.
        • agar2208 Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 12:03
          Zawsze jeszcze mąż może ją postraszyć, ze jak nie przestanie to odejdzie od niej
          zabierze dziecko i pozbawi ją praw.
          Trzeba reagować jak najszybciej, bo szkoda dziecka.
          Ja bym też polecała jej wizytę u psychologa, czy psychiatry, bo jak widać nie
          panuje nad swoimi emocjami. Specjaliści jej pokarza jak nad tym panować.
          A jeżeli bym słyszała, że tak wrzeszczy na dziecko to po prostu bym je
          zabierała. Albo mąż niech wtedy weźmie dziecko i wyjdzie, albo Ty, czy rodzice.
          Jeżeli by się stawiała i mówiła, że to jej dziecko to bym kazała się jej
          opanować, bo inaczej zadzwonicie na policję.
          Może to do niej dotrze.
          • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:08
            >Zawsze jeszcze mąż może ją postraszyć, ze jak nie przestanie to odejdzie od
            niej zabierze dziecko i pozbawi ją praw.

            Mało realne w polskich warunkach.
            Nawet czynnym alkoholiczkom rzadko odbiera się prawa.
            Same "nerwy" (o ile nie jest to ewidentne katowanie dziecka z widocznymi
            śladami) nie są podstawą do przyznania opieki ojcu.
            Poza tym każdy sąd zapyta jak do tej pory mąż opiekował się dzieckiem i jakim
            był mężem.
            Szczęśliwa mężatka z kochającym ją i wspierającym w opiece nad dzieckiem mężem
            raczej tak się nie zachowuje.
    • chmurzysko Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 13:16
      Pewnie nie spodoba Ci sie co napisze, ale odnosze wrazenie, ze: i Ty
      i Twoja rodzina ( mam, tata, brat) jestescie tak samo agresywni w
      stosunku do bratowej jak ona w stosunku do malucha. Bo co to
      znaczy "moja mama i tata nie raz ją o to skrzyczeli a o jej
      mężu nie wspomnę" albo "ona drze tą jape"?
      Moze ma zbyt wiele obowiazkow, moze jest sfrustrowana, moze nie ma
      oparcia w waszej rodzinie, moze... Czy zapytalas ja dlaczego tak sie
      zachowuje?
      Jezeli faktycznie chcecie cos poradzic to poszukajcie
      psychoterapeuty, moze zaplacicie za jej pierwsza wizyte? Dajcie jej
      do zrozumienia ze wam na niej zalezy chocby wlasnie dlatego, ze
      dzieki niej macie cudownego bratanka/wnuka.
      • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 00:03
        Jedyny rozsądny post.Też na to zwróciłam uwagę.Bratowa zła.
        Ale brat,rodzice,ona same-świetne...
        Nie dziwię się,że kobietę ponoszą nerwy skoro rodzina jej męża jest tak źle do
        niej nastawiona.
        Żadnej realnej pomocy typu psycholog tylko jeszcze większe sekowanie złej bratowej.
        Brat autorki wątku pewnie też nie najświętszy podejrzewam,ale coś podejrzanie
        mało o nim pisze...
        • batutka Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 00:13
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Nie dziwię się,że kobietę ponoszą nerwy skoro rodzina jej męża jest tak źle do
          > niej nastawiona.

          i to oczywiscie jest powodem do tego, zeby tak traktowac wlasne dziecko...
          no prosze Cie
          • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 11:58
            Nie jest powodem.
            Ale nie pomagając matce tylko ją potępiając nie pomoże też się dziecku.
            Widzę dużo niechęci autorki wątku do bratowej i dziwnym trafem mało mówi o roli
            swojego brata (ojca dziecka jakby nie było) w tej sytuacji.
            Jak zwykle winna jest tylko matka (nie mówię że pochwalam jej zachowanie-tak nie
            powinna postępować) o ojca w tym wszystkim prawie nie ma.

            • przeciwcialo Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:13
              Tez nie pałałabym sympatią do osoby tak traktującej malutkie
              dziecko. Z rodziny czy nie.
              • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:23
                Ja niezależnie od sympatii czy antypatii
                (o ile nie jest to samotna matka) zastanawiałabym się także gdzie w tym
                wszystkim jest ojciec,jak ją wspiera (o ile w ogóle),czy czasem np.nie podnosi
                na niej ręki stąd cała agresja skierowana na niewinne dziecko.
                Dlaczego wszystkie gromy są na matkę (nie mówię,że niesłuszne) a nikt nie
                podnosi kwestii ojca?
                Dziecko w pełnej rodzinie ma przecież i matkę i ojca.
                Oboje powinni być tak samo odpowiedzialni za dziecko.
          • przeciwcialo Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:12
            Jasne, to że tesciowa na nią huknie to powód żeby lac dwuletnie
            dziecko. Dziwna tolerancja.
            • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:19
              Może ona (a wiesz kobieta-matka to też człowiek i też ma swoje uczucia i
              emocje,czasem problemy,też czasem potrzebuje czyjejś pomocy czy wsparcia) nie
              radzi sobie zwyczajnie z dzieckiem,wsparcia nie ma żadnego bo "teściowa
              krzyczy,bratowa do niej negatywnie nastawiona".
              Mi jej jest żal.
              No i gdzie w tym wszystkim ojciec dziecka??
              Bardzo nie wiele o nim pisze.
      • memphis90 Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 22:49
        > Moze ma zbyt wiele obowiazkow, moze jest sfrustrowana, moze nie ma
        > oparcia w waszej rodzinie, moze... Czy zapytalas ja dlaczego tak
        sie
        > zachowuje?
        Jak się dziecko wyzywa od ch..., to to nie frustracja, tylko zwykłe
        prostactwo jest. Ale wiadomo- prawdziwa natura w stresie z człowieka
        wychodzi i jak ktoś chamem jest, to jak cham się zachowuje. Brat,
        jak widać, jakieś prościdło za żonę wziął.

        > Jezeli faktycznie chcecie cos poradzic to poszukajcie
        > psychoterapeuty, moze zaplacicie za jej pierwsza wizyte?
        A może szkołę wdzięku i kultury?
    • camel_3d Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 13:33
      mysle, ze po prpstu nie kazdy ma silne nerwy, nie kazdy ma wiedze i nie kanzdy
      wie, ze mozna inaczej. i niestety iwelu ludzi odebralo takie a nie inne
      wychowanie. i takie metody sami stosuja..bo u nich "poskutkowaly" i wyrosli na
      porzadnych obywateli...
      coz, przyznam ze wstydem, ze tez czasme malemu sie klaps przylepil, ale
      strasznei przykro mi z tego powodu bylo.. Wszytsko jest niestety kwestia
      opanowania nerwow. Poza tym, no coz...dla niektorych dziecko to udreka, koniec
      zycia..kolejne 18 lat w kieratach...
      jezeli tak dalej bedzie go wychowywala to raczej nie osiagnei dobrego celu a
      zestresowane dziecko...
    • deela Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 15:08
      nagraj ja z ukrycia i jej pokaz jak bedzie spokojna
      pewnie ona sobie w ogole nie zdaje sprawy jak to z boku wyglada
      • dagaba Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 22:57
        o tym samym pomyślałam ! nagraj ją i niech kobieta zobaczy i potem jeszcze
        nagraj dziecko jak pytasz je o mamusię ... może się otrząśnie
    • budzik11 Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 16:48
      Za 15 lat to synek będzie ją wyzywał od suk i kurew, i tak to się skończy, bo
      tego go matka uczy. Fajny filmik o tym, jaki przykład dajemy dzieciom:
      www.youtube.com/watch?v=KHi2dxSf9hw
      • ewikowa Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 17:33
        nawet do 3-go roku dziecka mozna miec objawy depresji poporodowej. A moze ma
        tylko to wychodzi agresja i brakiem cierpliwosci do dziecka. Nie musi to byc
        placz i zaniedbanie. Nie mozna tak sie do dziecka odnosic, ale problem moze tez
        lezec gdzie indziej. Moze wlasnie dobrze zeby porozmawiala z lekarzem czy
        psychologiem.
        • emilli3 Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 17:40
          U mnie w rodzinie jest kobieta która ma dzieci w wieku 8 lat i dwóch
          lat,tez drze ryja.Dzieci przez to są nie grzeczne bo biorą przykład
          z matki.Kiedyś ta starsza uderzyła mlodszego a matka do niej żeby go
          nie biła, bo od picia jest ona a oni są tylko materiałem do
          bicia,byłam w szoku, a potem podeszła do tej starszej i bez powodu
          uderzyła ją w głowe.Mamusia nie widzi nic w tym złego.Masakra jakaś
          normalnie.
          • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 23:59
            A co na to ojciec tych dzieci? Nie żyje?
    • scarlet_s Re: Delikatna sprawa.... 27.03.10, 23:31
      Durna baba. Słów brak sad
    • przeciwcialo Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:06
      Jak zobaczysz następnym razem że bije dziecko i przekleństawmi do
      niego rzuca to powiedz grzecznie " Za takie coś moga ci odebrać
      dziecko". Może kubeł zimnej wody pomoże a jak nie to poruszyc
      odpowiednie słuzby. Gdy cos sie dziecku stanie bedziesz współwinna.
      • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:10
        Przede wszystkim będzie współwinny ojciec.
        Jakoś bardzo mało wspomina się o nim w tej całej sprawie.
        Ciekawe,że mnie to nie dziwi.
        W Polsce dziecko najwyraźniej to zawsze głównie sprawa matki a nie ojca.
    • figrut Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:29
      Kto wyręcza bratową z opieki nad dzieckiem aby mogła trochę odetchnąć i
      naładować akumulatory ? Co robicie aby jej pomóc oprócz szkodzenia, czyli
      krzyków i wymagania ? To może być depresja, a jeśli to jest depresja, to jeszcze
      się wszyscy przyczyniacie do jej pogłębienia. Bratowej zasugerować BEZ
      ZŁOŚLIWOŚCI i wywyższania się ze swoją mądrością, aby sprawdziła, czy to nie
      depresja.

      ps. Też byłam miła dla innych dzieci, bo nie miałam ich na co dzień i
      wiedziałam, że jakikolwiek ich wybryk to nie moja działka i nie mnie to obciąży.
      • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 12:57
        >Kto wyręcza bratową z opieki nad dzieckiem aby mogła trochę odetchnąć i naładować akumulatory ? Co robicie aby jej pomóc oprócz szkodzenia, czyli krzyków i wymagania ?

        Dobre pytanie.
        Ciekawe czy autorka wątku odpowie.
        • chmurzysko Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 18:52
          Pewnie sie juz nie odezwie - niestety...
          • lupa_87 Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 20:21
            A gdzie w tym wszystkim jest Twój brat? Skoro to jego żona i on też
            uważa, że ona robi źle to niech do cholery zrobi z babą porządek.
            Jak się nie zmieni to niech ją wypieprzy z domu i weźmie rozwód.
            Żona to tylko obca baba, ale dziecko to jego krew i powinno być dle
            niego najwazniejsze. To moim zdaniem przede wszystkim jego wina i
            koniec.
    • myyychaaa Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 22:43
      kto jej pomaga w opiece nad dzieckiem i czy ktoś wogóle jej pomaga
      hmmm no cóz do tej pory czyli dwa lata zajmowała się tylko dzieckiem
      moja mama robiła wszystko inne i gdy miała wolny czas też chodziła i
      zajmowała się dzieckiem-czyli jej pomagała a pomagała jej czesto
      uwierzcie mi gdy tylko mały zapłakał i nie mogła go uspokoić moja
      mama biegła z odsieczą teraz ona pracuje moja mama jets z dzieckiem
      a jak bratowa wraca z pracy to kto zajmuje się dzieckiem-też moja
      mama no i teraz ja bo chwilowo jestem u rodziców brat pracuje jako
      kierowca często nie ma go w domu jak jest w domu zajmuje się małym
      kiedy tylko może bo mieszkając na wsi poza pracą normalną wiadomo że
      jest jeszcze wiele obowiązków w domu.ale co to zmienia czy ktoś jej
      pomaga ja jestem od początku sama z dzieckiem i mi nie pomaga nikt i
      nie bile dziecka i nie krzycze na nie od kur... i tym podobnych i
      dodatkowo jeszcze zajmuje się domem moim zdaniem to chyba kwestia
      charakteru.moj brat jak dla mnie ejst naprawde dobrym ojcem m,a duzo
      cierpliwości do synka i wogóle jestem w szoku że tak fajnie potrafi
      mu wytumaczyć wiele rzeczy ale fakt jest taki że praca kierowcy jest
      czasochłonna...nie chodzi o to że ja czy moi rodzice nie lubimy
      bratowej chociaż teraz po tym co ona wyprawia nie powiem że pałam do
      niej super sympatią ona wkurzy się na byle co i wyładowywuje złość
      na dziecku i ma naprawde dużo pomocy od moich rodzuców nawet jej
      zazdroszcze b też bym chciała mieć taką pomoc a jestem sama i jakoś
      daje radę nie powiem że jestem ideałem ale wiem co wolno mówić przy
      dziecko a czego nie!!
      • gazeta_mi_placi Re: Delikatna sprawa.... 28.03.10, 23:24
        Nie każdy jest taki jak Ty.
        Może bratowa jest zmęczona pracą i opieką nad dzieckiem plus jeszcze toksyczną
        teściową i bratową (niezależnie od tego czy pomagacie jesteście przeciwko
        niej-sama przyznaj,z Twojego postu aż wypływa niechęć Twoja i Twoich rodziców do
        bratowej,krzyczycie na nią itp.).
        Może częsta nieobecność męża źle wpływa na bratową? Nie jest sztuką być dobrym
        ojcem godzinę dziennie bo większą część czasu pochłania praca.
        Dalej jej współczuję.
        Może zmieńcie nastawienie do niej?
        Skoro praca brata jest czasochłonna a bratowa nie jest alkoholiczką czy dziwką
        raczej mało prawdopodobne,że sąd przyzna opiekę nad dzieckiem ojcu.
        Czy teściowa niezależnie od pomocy życzliwie się do niej odnosi?
        Czy zaproponowałaś jej pomoc psychologiczną lub zapytałaś ją co ją gryzie i czy
        ma jakieś kłopoty (np.w pracy) skoro jest taka nerwowa do dziecka?
        Pamiętaj sądy bardzo rzadko przyznają opiekę nad dzieckiem ojcu zwłaszcza jeżeli
        "jego praca jest czasochłonna" a matka nie ma nałogów i nie katuje dziecka.
        Zastanów się nad Waszymi (Twoich rodziców i Twoje) relacjami z bratową.
        Bo widzę,że traktujecie jaką jako samo zło i tak naprawdę nie zgłębiacie się w
        to czemu i czy ma powody bratowa być nerwowa.



      • guciowamama Re: Delikatna sprawa.... 29.03.10, 12:51
        Absolutnie podpisuje sie pod tym co napisala gazeta_mi_placi
Pełna wersja