Dodaj do ulubionych

18 miesiecy - jak dyscyplinowac?

15.05.10, 11:44
Chodzi mi o zachowanie typu, rzucanie zabawkami i innymi rzeczami w zlosci,
gdy bije mnie jak mu cos zabiore itp
Nie zgadzam sie z uzywaniem klapsow jako metody wychowawczej, ale zastanawiam
sie co innego mozna zastosowac.
Obserwuj wątek
    • dragica Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 15.05.10, 12:27
      Konsekwencja,uparte tlumaczenie,odrwacanie uwagi,chwalenie-w skrocie...Jak rzuca
      zabawkami-wyjasnic,ze zabawkami sie nie rzuca,tylko sie nimi bawi,jak rzuci
      pomimo ostrzezenia-zabrac zabawke,zajac czyms innym.Jak sie bawi zabawka,ktora
      rzucal-pochwalic jak ladnie sie bawi.Bicia stanowczo zabronic-wyjasnic
      dlaczego,ja zatrzymywalam lapke corki jak sie chciala zamachnac i pacnac mnie.I
      jeszcze raz-tlumaczyc,tlumaczyc,tlumaczyc.smile
      • leneczkaz Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 15.05.10, 13:51
        A jak to wszytko robisz i nie działa to co? Można a dupkę wlać? :-0
        • slonko1335 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 15.05.10, 14:22
          lenka nawet tak nie pisz Fogito czuwa......
          • leneczkaz Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 15.05.10, 20:54
            Niech dzwoni po opiekę społeczną bo ja już ze swoim nie wyrabiam. Nie wiem czy
            to te zęby czy stał się diabłem rogatym w 1 dzień. Nie mam siły i tyle. Z
            wszystkich cudownych rad działa tylko T.H. nt. trzymania plecami do moich piersi
            i niech się drze choćby 30 min. Resztę mogę o kant dupy rozbić, bo on rozwala,
            bije, drze się i jak zabraniam to przeprasza, przytula i.. wali z dyni albo
            ciągnie za włosy. Potrafi mu odbić w trakcie zabaw albo przytulania. Nikogo się
            nie słucha, krzyczy niszczy i bije by po sekundzie być cudownym i kochanym
            syneczkiem i tak naprzemiennie.. I to jest nowość tego tygodnia. Bo on był
            zawsze aniołkiem (zresztą zapewne się chwaliłam tongue_out). I co robić? Bić nie wolno,
            reszta nie działa.. Zamknąć w klatce uncertain Albo szukać już ADHD po mamusi i
            dziadziusiu indifferent
            • karro80 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 15.05.10, 21:54
              To już został tylko egzorcysta chyba...skoro dupka posiada już i
              prawną nietykalność.
              Albo naliczaj mandaty jak Cię leje - odbierzesz jak pójdzie do
              robotywinki to z procentami...

              Moja też ostatnio "rogata", studiuję z zapamiętaniem 2i 3 rok z
              życia dziecka w poszukiwaniu inspiracji.

              Na szczęście na moją działa związanie i umieszczenie na matki
              plecach.Hehe, dobrze, że krępowania nie zabronilisuspicious
              • leneczkaz Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 16.05.10, 07:47
                Nielogiczne, niedorzeczne.. On chce nas rozchwiać emocjonalnie tongue_out
                Dziś wstał ANIOŁEK nie synek. Uśmiechnięty, przytulny.. Wszytko mu się podoba,
                bawi się grzecznie z nami, albo sam w pokoiku. WTF?
                • karro80 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 16.05.10, 11:15
                  Ściemniawink Skapnął się, że matka szuka "haka" na niego i postanowił
                  się przyczaićbig_grin

                  Słuchaj, a moja to jest taka grzeczna jesli dzeń wcześniej odwinie
                  jakąś histerię - to tak jakby baterie jej padały, następny dzień
                  dziecię przymilne, lekko wymęczone(tylko ja zwalałam to na jej
                  płucka, że faktycznie ją to moze meczyć bardziej niż inne dzieci, bo
                  płacz to jednak jest niezłe ćwiczenie i wysiłek, a ona generalnie to
                  mało w zyciu płakała, więc potrenować nie miała kiedy)-u Was tez
                  taka prawidłowość, bo mi teoria zaczyna się chwiaćwink
                  • patysia00 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 16.05.10, 17:02
                    Tłumaczę- mówię, że nie wolno bić, bo boli, mówię że nie wolno
                    rzucać bo zabawka się popsuje i wyrzucimy do śmieci. Jak nie pomaga
                    to mówię, że zabiorę zabawkę jak rzuci. Jak rzuci to zabierm i
                    tłumaczę czemu zabrałam i że nie dam jej i tyle. I wtedy jest płacz.
                    Chociaż zazwyczaj pomaga i nie rzuca.
                    Ogólnie uważam, że takie małe dziecko nie bije specjalnie. Tzn.
                    walnie, ale nie wie że walnęło, tylko sprawdza jak rodzic zareaguje.
                    Dla takiego malucha to walnięcie to nie jest jeszcze bicie, bo nie
                    wie co to znaczy. Przyjamniej moja nie wie, bo nikt jej nie bije i
                    przy niej też nikt się nie bije.

                    Dawanie klapsów takim małym dzieciom uważam za porażkę. Jak można
                    uderzyć 1,5 roczne dziecko? Takie dziecko nie robi nic specjalnie,
                    nic żeby sobie zasłużyć na bicie, zwłaszcza na lanie od osoby, którą
                    bardzo kocha.
                    Ja byłam dzieckiem bitym, obiecałam sobie że swojego dziecka bić nie
                    będę. Mąż nigdy nie dostał nawet klapsa, a był dzieckiem wychowanym
                    tak, jak należało wychowywać dzieci. Klapsy to żadna metoda.
                    • leneczkaz Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 16.05.10, 20:12
                      Ja tam bita to nie byłam ale klapa dostałam pewnie nie raz tongue_out
                      • slonko1335 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 16.05.10, 20:19
                        > Ja tam bita to nie byłam ale klapa dostałam pewnie nie raz tongue_out

                        a pomagało?

                        Mój jakoś ostatnio się uspokoił, bez klapsów się obyło...ale się tak zastanawiam
                        może to cisza przed burzą?
                        • leneczkaz Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 17.05.10, 08:50
                          > a pomagało?

                          Nie widać? Spójrz jaka jestem dobrze ułożona, miła i kulturalna big_grin
                          • slonko1335 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 17.05.10, 13:21
                            > Nie widać? Spójrz jaka jestem dobrze ułożona, miła i kulturalna big_grin

                            eh chyba w takim razie mąż Cię zdyscyplinował ostatnio, bo faktycznie nie można
                            się do niczego przyczepić wink no przyznam obiektywnie grzeczna jesteś.
                            • leneczkaz Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 17.05.10, 13:30
                              Syn mnie dyscyplinuje uncertain
                    • karro80 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 16.05.10, 21:13
                      Nie w temacie bicia dziecka tylko w temacie bicia w wykonaniu
                      dziecka.

                      U mojej do 1,5 roku to bywało niespecjalnie, tak jak piszesz(tylko
                      moja z rozwojem wówczas była bardziej do tyłu niż metryka
                      wskazywała, więc nie wiem jak to u innych dzieci).
                      Jak zaczęła tłuc(lać kogo popadło, oprócz no, dość honorowo
                      dzieci mniejszych od niej
                      ) dzieci(udało się znacznie ograniczyć)
                      czy teraz ma napady żeby kogoś uderzyć to robiła to specjalnie z
                      premedytacją - często jesteś w stanie zapobiec takiemu incydentowi,
                      bo ma na twarzy wypisane, że zaraz np. przyfasoli dziewczynce, która
                      już któryś raz ją popchnęła czy coś w tym stylu, czasem nie zdążysz,
                      bo leje celnie i szybko.
                      Umie bardzo precyzyjnie rzucić się z uzębieniem np. To już nie są
                      takie trochę przekorne machnięcia łapką, które były baardzo łatwe do
                      oduczenia.

                      Klapsów nie daję - spowodowałyby eskalację histerii, ale tłumaczenia
                      moja ma centralnie w pieluszce -jeśli już histeria jest to i tak nie
                      słucha, względnie rozjątrza się bardziej, przy "pokojowym"
                      ząłtwieniu spraw klasycznie zmienia temat lub ignoruje - mogę se
                      zabierać co chcę, znajdzie inną zabawkę, albo zajmie się czymś tam
                      jeszcze.

                      Moja wie jak uderzyć- tata trenuje, więc umie nawet dość ładnie
                      kopnąć...choć nikt jej nie uczy "oddawać", ani żadnych takich
                      zachowań, rodzina patologiczna też nie jestwink-może dziwna trochę,
                      ale w szeroko pojętej normie chyba się mieścimytongue_out
                      • patysia00 karro80 16.05.10, 23:14
                        Nie słucha jak tłumaczysz, albo nie słyszy jak ryczy, a ty do niej
                        mówisz...Moja jak jest "niegrzeczna" (o ile takie dziecko może być
                        nie grzeczne) tzn. nie słucha co do niej mówię i dalej robi swoje,
                        albo jest już tak wkurzona że ryczy/krzyczy jak opentana, to biorę
                        ją za rękę, wyprowadzam z pokoju do jej pokoiku i mówię "jak nie
                        słuchasz mamy, to będziesz tu siedzieć aż się nie uspokoisz" i
                        wychodzę. Mała co prawda wpada w większy szał (na chwilkę tylko),
                        ale zaraz zaczyna tylko popłakiwać. I co dziwne, nie wyjdzie sama z
                        pokoju dopóki po nią nie przyjdę, albo jej nie zawołam. Po chwili ją
                        wołam, mała sie przylula i jej przechodzi...
                        • karro80 Re: karro80 17.05.10, 00:22
                          Twoja to słodzik jestsmile
                          Moja jak weźmiesz za rękę to użre w rękęwink
                          Na szczęście takie jazdy nie są strasznie częste -ale jakoś ten
                          tydzień był obfity.
                          Ja też wstawiam do łóżka, lub jak jestem na psacerze przypinam do
                          wózka(masakra jest jak mam w chuście -raz u autobusie mnie użarła).
                          Na razie wedle wskazań mądrych ksiąg próbuję zapobiegać i chyba to
                          działa najlepiej - furiata trudno uspokoić jak już wpadnie w furię.

                          ech...moja też do tej pory większych problemów nie sprawiała,
                          właśnie wszelkie normalne sposoby wystarczyły, nawet z biciem dzieci
                          udało się przystopować(teraz tylko oddaje).
                  • leneczkaz Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 16.05.10, 20:18
                    Tyle, że mój cwancyk jak nie płakał tak nie płacze.. On wydaje z siebie dźwięk
                    miałcząco- marudzący takie łeeeeeee albo eeeeeeeeeee albo aaaaaaaaaaa tongue_out To nie
                    płacz..
                    Dziś był aniołkowaty z całym całowaniem, przytulaniem, grzecznym chodzeniem za
                    rączkę na spacerze i dziękowaniem paniom w sklepie.
                    Ciekawe co czeka nas jutro..

                    A co do 'bicia'. Młody dostał raz klapa takiego który zabolał. Średnie uczucie
                    dla mnie i dla niego także nie polecam i mam nauczkę na przyszłość bo musiałam
                    go przecież potem pocieszyć i ukochać jak bolało. Wariatkowo takie, więc jeszcze
                    gorzej niż brak reakcji. A on po prostu chciał poczuć stopą czy mój omlet nie
                    jest za gorący wink A że się pośliznął w talerzu i uwalił kanapę, dywan, siebie i
                    mnie to już 'wypadek przy pracy' tongue_out
                    • patysia00 leneczkaz 16.05.10, 23:08
                      a ile Twój synek ma miesięcy? Bo z tego co widzę w sygnturce to jest
                      2 miesiące starszy od mojej córki... Jakoś sobie nie wyobrażam, że
                      moja córka za dwa miesiące będzie potrafiła powiedzieć dziękuję, tym
                      bardziej do pań w sklepie...
                      Kiedyś też pisałaś (o ile dobrze pamiętam to Ty), że Twój syn wybrał
                      sobie łóżko-autko do pokoju i nie wiesz czy kupić...
                      Twoje dziecko musi być chyba bardzo "dorosłe" jak na swoje
                      19/20miesięcy...

                      Wsadza nogę do talerza? To dlaczego mu na to pozwalasz? Zostawiasz
                      talerz z jedzeniem na podłodze (skoro wsadza do niego nogę, to chyba
                      tak), bo dziecko chyba nie wchodzi na stół, żeby tą nogę wsadzić w
                      jajko... Widziałaś co zamierza zrobić i nie zareagowałaś..?
                      Ja wychodząc z pokoju swój posiłek stawiam tak, żeby mała nie mogła
                      go dosięgnąć, szklankę tak żeby nie wylała... dla mnie to oczywiste,
                      że może wpaść na taki pomysł i ściągnąć talerz...
                      A jak ściągnie... no cóż, moja wina, mogłam postawić wyżej, mogłam
                      bardziej pilnować-napewno nie jest to powód do bicia czy dawania
                      klapsów (dla mnie to jedno i to samo, dając klapsa bijesz dziecko,
                      bo przeciez go nie głaszczesz)
                      • misiupka1 Re: leneczkaz 17.05.10, 08:39
                        zgadzam sie, jak moj cos wyleje, albo napapra, to moze i krzykne w pierwszym
                        momencie,ale wiem ze to moja wina, bo cos zostawilam i na niego nie
                        patrzylam...trudno, mowie mu ze tak nie wolno i ze jest niegrzeczny i
                        scieram/sprzatam.
                        I z tym dziekowaniem...moj ma 18 miesiecy i tylko mama i tata potrafi
                        powiedziec. I odglosy zwierzatek, i tyle.
                        Ale roznie dzieci sie rozwijaja.
                        • leneczkaz Re: leneczkaz 17.05.10, 08:47
                          To lepiej napiszę. JA miałam ten talerz w ręce! big_grin
                          I 100x go upomniałam, żeby nie skakał po mnie, nie ciągnął za włosy. Jadłam 5
                          min. I wsadził nogę do talerza. No moja wina ewidentnie ale dzieć niesamowity i
                          tak big_grin
                        • memphis90 Re: leneczkaz 17.05.10, 19:23
                          > zgadzam sie, jak moj cos wyleje, albo napapra mowie mu ze jest
                          niegrzeczny i
                          > scieram/sprzatam.
                          A dlaczego jest niegrzeczny? Dziecko poznaje świat, testuje. Wyleje
                          - trudno, nie jest niegrzeczny, ale musi po sobie posprzątać. Daruj
                          mu może wymowki, a daj do łapy szmatę. U mnie skutkuje.
                          • my_valenciana Re: leneczkaz 20.05.10, 23:36
                            memphis90 napisała:

                            Daruj mu może wymowki, a daj do łapy szmatę. U mnie skutkuje.

                            Mój by się ucieszył ze szmaty i wszystko byłoby w rozlanym piciu i
                            rozdeptanym jedzeniu, bo za pomocą ścierki rozwlókłby toto po całym
                            mieszkaniu. Czasem rozlewa tylko po to, zeby po tym pomyziać ścierką.
                      • leneczkaz Re: leneczkaz 17.05.10, 08:44
                        Tak, moje dziecko mówi dziękuję i proszę i obecnie wali zdaniami jak papuga. Ma
                        19 m-cy i tydz.

                        > Wsadza nogę do talerza? To dlaczego mu na to pozwalasz? Zostawiasz
                        > talerz z jedzeniem na podłodze (skoro wsadza do niego nogę, to chyba
                        > tak), bo dziecko chyba nie wchodzi na stół, żeby tą nogę wsadzić w
                        > jajko...

                        Talerz nie stał na podłodze a Ty masz jakąś mimozę jak sobie nie możesz
                        wyobrazić dziecka wchodzącego na stół.

                        Widziałaś co zamierza zrobić i nie zareagowałaś..?
                        >

                        Takie głupie pytania no.. Nie, dopingowałam go, żeby ładnie wskoczył do talerza.
                        • misiupka1 Re: leneczkaz 17.05.10, 09:25
                          no roznie dzieci sie rozwijaja, moj do tego ma dwa jezyki w domu wiec tez pewnie
                          mu to troche szarych komorek i polaczen nerwowych zajmie zanim zacznie mowic
                          wiecej smile
                          No a z talerzem, kurcze zdarza sie.
                          Moj w trzy sekundy jest na stole, haha
                          Ale wlasciwie jest grzeczny, bo wie ze mu nie wolno i nieraz wystarczy ze sie na
                          niego popatrze, i juz schodzi.
                          Nie wykluczam ze kiedystam w przyszlosci jak nie wytrzymam nerwowo, to moze i go
                          pacne, ale mam nadzieje ze nie.
                          • leneczkaz Re: leneczkaz 17.05.10, 09:30
                            No ja już raczej nie pacnę bo wiem, że nie było wesoło uncertain

                            Ale mi nie wystarcza wyjście do drugiego pokoju i oddychanie. Co ja bym się
                            naoddychać z moim sreberkiem smile
            • monnap Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 17.05.10, 22:50
              Wsadz do kojcalub lozeczka na dwie minuty, za kazdym razem jak
              zaczyna byc agresywny. Po kilku dniach zalapie, ze jest to kara za
              bicie. Klapsy tylko wzmagaja agresje, uczysz dziecko ze bedac
              silniejsza fizycznie wygrywasz i tyle.
              • misiupka1 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 18.05.10, 14:27
                do monnap:
                Nie chce go wsadzac za kare do lozeczka, bo ponad rok meczylismy sie z tym aby w
                ogole przesypial noce cale w tym lozeczku... teraz gdy idzie spac to widac ze ma
                ochote juz polozyc glowke na poduszce i sam przykrywa sie kolderka, a czasem w
                ciagu dnia dla zabawy chce zebym go wsadzila do lozeczka i tam 'udaje' ze idzie
                spac, bawi sie miskami itp, jesli zaczelabym go wsadzac do lozeczka za kare to
                obawiam sie ze zle znow by mu sie kojarzylo i ze znow ze spaniem bylyby problemy...
                kojca nie mam, byc moze gdybym miala w salonie to rozwazylabym cos takiego, ale
                nie zmiesci mi sie, pol salonu zajmie.
            • matemil Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 19.05.10, 10:03
              .Leneczkaz czasmi przypadkiem gdzies trafaiam na twoje posty. Jestes
              moim idolem
              Leneczkaz na prezydenta!!!
              Uwielbiam ciebie dziewczyno!!!! jestes boska. Niech wala gromy z
              nieba!! Ty jestes człowiekiem!! Zyjesz w tej samej czasoprzestrzeni
              co ja!!! To wszystko co mi sie na mysl nasunęlosmile
              pozdrawiam ciebie o człowieku normalny!!
        • dragica Leneczka 16.05.10, 09:05
          Nie-ja swojego dziecka nie bije i nie zamierzam bic.Jak nie dziala nic,wychodze
          do drugiego pokoju,oddycham gleboko.Uwazam,ze klaps,uderzenie i inne formy
          agresji w stosunku do dziecka sa przejawem slabosci rodzica.
      • zagolska Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 15.05.10, 17:16
        no a jak lapie za ta raczka mowie stanowczo nie a ona mi z premedytacja sie
        smieje ze to zabawne??
        to sadzam na podlodze i mowie nie wolno bo mame boli i odchodze..
        i wtedy jest ryk jeden wielki....
        i przychodzi do mnie i wyciaga raczki i placze..

        i co ja mam robic wziac na te raczki i tlumaczyc czy zostawic niech sie uspokoi,
        czy moze zajac czyms??
        powiem ze nie mam serca patrzec jak lzy leca po policzkach ..
        zastanawiam sie ze moze te raczki to przeprosiny smile))
        • mama38 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 15.05.10, 17:33
          Jak chce na ręce to ja biorę. Traktuję to jako wyraz przeprosin. Z
          resztą lubię ją przytulać smile
    • camel_3d ide do kosciola... 16.05.10, 21:29
      bo mnie sie jakis aniol trafill..

      najgorsze co robi to wjezdza motorkiem w meble..ale tez nie jakos szybko.
      czasem puka widelcem w stol..i na zwrocona uwage.... puka bardzo delikatnie w
      talerzykwink i jego wzrok mowi " a tak sobie moge pukac"? i lekki, rzbrajajacy
      usmiech, ktorego nie da sie odwzajemnic...

      ale klapa w tylek dostal... tylko nie mocnego i przez pieluche.. chyba sie
      bardziej wystraszyl....powod byl.,

      a co do autorki... ja tez jestem przeciwnikiem bicia dzieci, ale ..no wlansie
      ..trafilo sie dwa czy trzy razy w tylek... przykro mi bylo..przyznaje. ale ja
      nie jestem fanem dwusetnego tlumaczenia i ciaglego ignorowanie.
      no ale jak napisalem..u mnie to jakies wyjatki sa.
      • karro80 Re: ide do kosciola... 17.05.10, 00:28
        Camel, weź od razu namiary na egzorcystę, moja też była też
        anielskie dzieciętongue_out byyyyłaaa jeszcze miesiąc temu(ma dokłdnie 26
        mies)
        • leneczkaz Re: ide do kosciola... 17.05.10, 08:53
          Moje dziecko od 1 dnia do roku płakało raz. Pamiętam, że w panice włączyłam
          suszarkę bo myślałam, że to kolka. Jeden raz. Zawsze piękny i cudowny. Ludzi się
          nie bał, towarzyski, uśmiechnięty. Aniołek.

          A teraz.. Superniania zwiałaby z przerażeniem hahahah big_grin

          Ale generalnie jest tak, że my K. jesteśmy przyzwyczajone do grzecznych dzieci i
          to co inne forumki mogą uznawać za normę, dla na jest 'bydłowaniem' smile
          Mój dziś wstało o 4.30 jęczący i potworowaty. Zaczynam rysować sinusoidę indifferent
          • linkap_wawa Re: ide do kosciola... 17.05.10, 10:40
            Jezu.. tylko raz? no szok!!! Moj do roku, ryczal, kweczal, marudzil,
            zawodzil kilkanasicie razy dziennie, a moze i w dziesiatki by
            poszlo... a i tak wydawalo mi sie ze dziecko mam pogodnewink Po roku
            wlasnie zmnmiejszyl czestotliwosc.. albo sie juz przyzwyczailam...
            przynajmniej wiem, z jakiego powodu ryczy i to bardzo podnosi mnie
            na duchu.
            • leneczkaz Re: ide do kosciola... 17.05.10, 10:58
              Mój nie płakał jako niemowlę. W nocy na mleczko postękiwał. W 5 m-cy przestał
              się budzić w nocy na mleko. Rano zawsze budził nas rechot w łóżeczku. Aniołek.

              "Płakać" (piszę w cudzysłowie, bo płacz to jest jak się przewróci, albo coś go
              boli i wtedy zazwyczaj pojawiają się łzy) nauczył się w okolicach roku dla
              własnych kożyści, obserwując zachowanie rodziców podczas wydawania jednostajnego
              dźwięku aaaaaaaaaaaa lub eeeeeeeeeeeeee big_grin

              Nasze nadgorliwe reakcje (spowodowane faktem, że nigdy nie płąkał, więc jak
              płacze to znaczy, że się dzieje koniec świata) umocniły go w przekonaniu, że
              jest to niezły środek na zwrócenie na siebie uwagi.

              Szybko to sobie utrwalił i choć próbowaliśmy sytuację odkręcić było już za późno tongue_out
              • camel_3d Re: ide do kosciola... 17.05.10, 13:05
                no poczekam i zobacze co bedzie dalej. ale mysle i mam nadzieje, ze wszytsko
                jest do opanowania.
      • leneczkaz Re: ide do kosciola... 17.05.10, 08:49
        Mojego zabolało tylko dlatego, że nie miał pieluchy bo nie waliłam sadystycznie
        mocno tylko pacnęłam. Ale, że goły tył to zabolało uncertain
    • m_laczynska A może zrozumieć? 17.05.10, 00:38
      Trochę mnie zawsze zastanawiają takie wątki, bo to jakby oczekiwać,że jest jakaś
      magiczna technika, jak guziczek w pilocie po której nasze dzieci będą robiły
      dokładnie to, co byśmy chcieli. A tu nic z tego. Co tydzień jest taki wątek i
      jeszcze nikt nic przełomowego nie wymyślił. Albo tłumaczenie, albo karne jeżyki,
      albo kąty, klapsy itp.
      A ja mam w tej sprawie inaczej. Bo przyjmuję roboczą hipotezę, że trudne dla
      rodzica zachowania mają swoje drugie dno. Znaczy wynikają z czegoś innego -
      trudnego dla dziecka. Słowem są trochę jak płacz u niemowlęcia. Moje świruje
      zazwyczaj z bardzo prozaicznych powodów - albo zmęczone, albo głodne, albo coś
      go boli, albo coś jest inaczej niż zazwyczaj. No i wystarczy, że się mniej
      więcej domyślam, o co chodzi i zamiast chęci dyscyplinowania, karania itp włącza
      mi się współczucie. Często wystarczy usunąć "ukrytą" przyczynę i dziecko wraca
      do psychicznej równowagi (a rodzic razem z nim).
      • misiupka1 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 09:07
        No ok, czesciowo rozumiem twoj punkt widzenia, ale nie mam zamiaru w
        nieskonczonosc pozwalac mu pokazywac swoje niezadowolenie bijac mnie lub
        rzucajac rzeczami. To, ze jest glodny, nie znaczy ze moze tak robic. Mamy sygnal
        na glod, i gdy wiem ze moze byc glodny i widze ze dziwnie (marudnie) sie
        zachowuje, pytam go, czy jest glodny. A on mi odpowiada. Gdy jest zmeczony od
        razu widze. I wiem ze zachowuje sie marudnie, lub niegrzecznie gdy cos mu
        dolega, ale jesli teraz w nieskonczonosc pozwole mu na takie reakcje, to tylko
        czekac a bede miala wlasnie takiego rozhisteryzowanego diabla rogatego, bez
        granic, zasad i bez konsekwencji.
        Teraz ma 18 miesiecy, juz tylko patrzyc a zacznie sie wiek buntu (okolo 2 latek)
        i jesli do tego czasu nie bedzie mial zadnych zasad ustalonych, to czeka mnie
        gehenna.
        I wcale nie uwazam ze ma byc jakies jedno lekarstwo i dziecko nagle zacznie sie
        zachowywac grzecznie. Wcale tego od mojego dziecka nie wymagam ani nie oczekuje,
        musialabym byc nienormalna, zeby nie rozumiec ze dzieci musza broic i juz.
        Chcialam tylko uslyszec sugestie odnosnie tego jak zasygnalizowac mu ze tak sie
        nie wolno zachowywac, bo do tej pory stosowalam tlumaczenie, odwracanie uwagi,
        kompromis, a czasami gdy bardzo sie zloscil gdy na przyklad zabralam mu cos, i
        podszedl do mnie i mnie z premedytacja uderzyl (widzialam ze sie nad tym
        zastanawial, bo podniosl reke, ja do niego 'nie wolno bic' a on bach) - wynosze
        go wtedy do drugiego pokoju, i go tam zostawiam, nie zamykam drzwi. Przewaznie
        po chwili sie uspokaja.
        Chcesz mi powiedziec, ze jak zostawisz na przyklad swoj portfel w torebce, a
        dziecko sie wdrapie po torebke, wyciagnie portfel i zacznie bawic... gdy nie
        jest glodne, ani zmeczone, a ty mu zabierzesz, powiesz ze portfel jest mamusi i
        nie wolno sie nim bawic, a ono zacznie sie drzec wnieboglosy i cie uderzy, to
        nic nie robisz? Potrafie sie wczuc i rozumiem dlaczego placze, ale uwazam ze
        jakies zasady i konsekwencje powinien zaczynac poznawac.
        • mama_kotula Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 11:32
          misiupka1 napisała:

          > Chcesz mi powiedziec, ze jak zostawisz na przyklad swoj portfel w
          torebce, a dziecko sie wdrapie po torebke, wyciagnie portfel i
          zacznie bawic... gdy nie jest glodne, ani zmeczone, a ty mu
          zabierzesz, powiesz ze portfel jest mamusi i nie wolno sie nim
          bawic, a ono zacznie sie drzec wnieboglosy i cie uderzy, to nic nie
          robisz?


          No wiec jak mi sie zaczyna drzec wnieboglosy i mnie uderzy, odsuwam
          mala lape i mowie stanowczo, ze bic nie wolno. Co wiecej moge
          zrobic? Niech sobie wrzeszczy. Odwracam uwage, jak wrzeszczy za
          dlugo.

          A torebke nastepnym razem zostawiam w miejscu dla dziecka
          niedostepnym, tak, aby nie moglo do niej sie "wdrapac" i portfela
          wyciagnac. Co i tobie polecam. Jak rowniez patrzenie, co dziecko
          robi. A jesli zamierzam spuscic dziecie z oka, to godze sie z
          ewentualnymi stratami materialnymi na moje wlasne zyczenie.
          I zgadzam sie z jedna z forumowiczek powyzej - dziecko to nie jest
          robocik na pilota z guziczkiem. Jedno dziecko zrozumie szybciej, ze
          bic nie wolno w zlosci, drugie bedzie potrzebowalo kilkunastu, albo
          i kilkudziesieciu tlumaczen ze stanowczym odsunieciem bijacej lapki.
          Fajnie byloby jakby kazdy mial to pierwsze dziecko, ale takie rzeczy
          tylko w erze.
          • patysia00 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 12:49
            no racja, dzieci różnie się rozwijają, też chciałabym żeby moja w
            wieku 19 miesięcy ładnie już mówiła...

            Tak, dla mnie to dziwne, że dziecko wchodzi na stół. Bo moje dziecię
            tak nie robi. Wie że nie wolno i koniec. Wchodzi na stół, to nie
            stawiaj jedzenia na stole jak wychodzisz z pokoju!tongue_out Łazi po Tobie
            jak jesz? To czemu mu nie wytłumaczysz że nie wolno?
            Moja jak chce biegać podczas jedzenia to biega, ale ja jem to mi się
            nie przeszkadza. Może usiąść obok, jak chce to ją poczęstuje, ale
            nie ma grzebania w talerzu ani łażenia po mnie. Wie, że jak mama je
            to się z nią nie bawi, nie poda zabawki, ani nie będzie czytać
            bajki. Pewnie, jak trzeba to się ruszy, ale nie dla przyjemności
            dziecka.
            Dziecko musi mieć wytyczone granice i wiedzieć co i kiedy może a
            czego nie. A jak Twój mały nauczy się włazić na parapet i otwierać
            okna to to też będzie takie normalne jak włażenie na stół?
            • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 12:58
              Myślę, że nawet nie mamy co dyskutować. Pogadać to ja mogę z Kotulą co ma złote
              dzieci albo z deelą (btw gdzie jest deela?) i Słonkiem.

              A o czym ja mam z Tobą pisać jak Ty małej zakazałaś na stół wchodzić i ona nie
              wchodzi. No o czym? Ja mojemu mogę to mówić 10000x, narysować, odtańczyć a on i
              tak po 5 min. wlezie na stół. Nawet jak spadnie to wlezie jeszcze raz.

              Tak samo jak nie pojmujesz, że mój mały mówi większość potrzebnych do
              porozumienia się słów i nie mamy problemu w komunikacji.

              (Mamy problemy słuchowe (syn) lub z wymową (ja) chyba big_grinbig_grinbig_grin)

              Masz mimozę, możesz ją sobie nazywać "grzeczną" a sobie narysować order uśmiechu.

              To czemu mu nie wytłumaczysz że nie wolno?
              >

              A to jest najgłupsze hasło roku big_grin
              • slonko1335 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 13:36

                Na stół wchodzić to super sprawa, na meble, krzesła, taborety, gadam, tłumaczę,
                ściągam tysiąc razy dziennie i co? ledwie się odwrócę już leci z czegoś, krew
                się leje, idziemy myć dzioba z tej krwi i za chwilę to samo. Krzesła i taborety
                na balkon poszły ale do diaska stołu potrzebuję w pokoju. Mamy zabezpieczenia na
                wszystko chyba ale w sumie to tak jakby ich nie było bo radzi sobie z nimi
                świetnie, przez bramkę górą przechodzi bo wyszło mu że szybciej niż męczyć się z
                otwarciem - co mu już kilka razy zresztą też się udało...

                Pogadać to sobie z Alką mogłam, tak sobie myślę i za diabła przypomnieć nie mogę
                żeby moja, obecnie czterolatka, kiedykolwiek na stół wlazła, jej raz wystarczyło
                powiedzieć...
                Przy Alce żadnych zabezpieczeń nie było, bramek, osłon, na regale wazoniki i
                wszelkie bzdurki a mojemu dziecku raz się powiedziało że może tylko oczkami
                patrzeć a dotykać nie wolno i więc mówić nie trzeba było...no i dla równowagi
                sobie Szymka zrobiliśmysmile

                No ale co robić, gadam dalej, ściągam, na histerie nie reaguję, w końcu kiedyś
                zakmini chyba??? może już zakminił bo jakby spokojniejszy się zrobił tyle, że
                nie wiem na jak długo...
                • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 13:47
                  Moja mama patrzy na mnie jak na wariata jak ja nowe mieszkanie urządzam pod
                  syna. Firanki- NIE, ozdoby- pow. 1,5 n.p.podłogi, piekarnik- pod sufitem (nowa
                  kryjówka uncertain), szczotki do kibla- brak (zamiennik dla tej do zębów) itd. ...

                  Ile ja się nagadam. Naprawdę, tłumaczę po dobroci z długim opisem, potem
                  stanowczo z krótkim, potem już tyLko NIE NIE NIE. Tyle, że dla młodego
                  zamiennikiem włażenia na stół jest skok z krzesła, wieszanie się na firankach
                  albo wyrzucanie dosłownie wszystkiego z premedytacją z balkonu (bo potem taki
                  fajny spacerek matka urządza.

                  I najgorsze są te wachania. Jeden dzień no anioł dosłownie. A drugi to nawet
                  strach się odezwać ..
              • karro80 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 14:33
                E, może być dwojako - może córa Patysi jest grzeczna i będzie
                grzeczna, a może być czego nie życzę "magiczna przemiana" z dnia na
                dzień.

                Leneczka z tą mimozowatością - ty młoda kobita jesteś, ja z 10 lat
                temu nie wyobrażałm sobie mieć dziewczynki(właśnie, bo takie mimozy,
                mialam w rodzinie porównanie -chłopaki rozrabiaki, a córeczka
                siostry mega spokojna), teraz widzę, że zarówno "mimoza" jak i
                rozrabiaki(koszmarne zresztą, ale ich uwielbiałam własnie)wyrosły na
                dokładnie takie same nastolatki z pasjami, energią.
                Także ja tam jakby 2gie to zapisuję się na "mimozę"tongue_out spokój matki
                rzecz niezbędna, człowiek z wiekiem wygodny się robi(niby parę lat,
                a wszystko mi się pozmieniało).

                No a ja mam miks grzecznej i wstydliwej panienki(umie tak
                oczywiście), która nawet daje matce pospać do południa spokojnie
                zajmując się sobą z krwiożerczą istotąsmileTaki Jekyll i Hyde.

                M-laczynska - szukam tej tajemnej przyczyny, oj szukam, o ile
                wcześniej udawało mi się znjdywać i rozwiązywać problemy, to teraz
                mogę tylko zminimalizować, bardzo rzadko zapobiec erupcjiwink
                I nie chodzi o przycisk(choć gdbyby był to tyż piknie)jeno o fakt,
                że dziecię było do tej pory dosć anielskiej natury(choć wiadomo, że
                jakies tam problemy były, ale takie rozwiazywalne) i nagle
                bez przyczyn w stylu problemy w domu, narodziny rodzeństwa, powrót
                mamy do roboty czy inne takie, które zaburzają świat dziecięcia to
                się zmienia. Dlatego to takie zaskakujące i wydaje sie
                mało "swoiste" dla tego egzemplarza akurat.

                Cholerka nie wiem, może mi jakiś meteor spadł do piaskownicy i dzieć
                się napromieniował, albo ten pył wulkaniczny?
                • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 14:38
                  Jak na placu zabaw mój jest najskoczniejszy, najodważniejszy i najbardziej
                  wygadany to duma mnie rozpiera. Jak demoluje dom i z łapami skaczę to siedzę i
                  marzę o mimozce co to by wiersze pisała i liczyć się sama cichutko w kącie uczyła wink
                  • karro80 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 15:44
                    hahahahabig_grin
                    Ja już chyba przedkładam wygodnictwo nad dumęwink Normalnie czuję
                    chyba te 3 dychy na plerachbig_grin

                    choć jak moja teraz osiąga szczyt swej sprawności fizycznej i ludzie
                    to widzą(po długim okresie bycia z tyłu z racji problemów)to też
                    mnie rozpiera to i owo, kłamać nie będęwink
                    • karro80 a przed momentem 17.05.10, 15:51
                      moje dziecię na tłumacznie, że czegoś tam nie wolno(chodziło tu o
                      wrzucanie kremów mamusi do kibla
                      )popatrzyło na mnie jak na
                      kosmitę i zagrało dość lekceważąco na trzymanej w ręku trąbce, z
                      pełnym zadowoleniem zresztąwink

                      Tak to obecni wyglądają moje sukcesy wychowawcze.
                      • leneczkaz Re: a przed momentem 17.05.10, 16:10
                        ja - M. nie wal szczotką w drzwi
                        maleńtas odwraca się i wali w ścianę

                        ja - M. nie baw się żelem do higieny intymnej mamusi
                        M. rzuca żel to wanny (żel się wylewa).

                        ja - M. nałożymy czapeczkę na podwórko?
                        m.- nie!
                        ja - ale pada deszczyk
                        m.- kap kap?
                        ja- yhy
                        m. kaptul!

                        Tak czy owak wychodzi na jego.
                        • hanalui Re: a przed momentem 17.05.10, 21:38
                          Cytat leneczkaz napisała:

                          > ja - M. nie wal szczotką w drzwi
                          > maleńtas odwraca się i wali w ścianę
                          >
                          > ja - M. nie baw się żelem do higieny intymnej mamusi
                          > M. rzuca żel to wanny (żel się wylewa).
                          >
                          > ja - M. nałożymy czapeczkę na podwórko?
                          > m.- nie!
                          > ja - ale pada deszczyk
                          > m.- kap kap?
                          > ja- yhy
                          > m. kaptul!
                          >
                          > Tak czy owak wychodzi na jego.


                          Nie ma to jak chwalic sie swoja bezdenna glupota i tym ze jest sie
                          TRESOWANYM przez wlasne dziecko, zaledwie 2 letnie tongue_out big_grin
                          • mama_kotula Re: a przed momentem 19.05.10, 07:40
                            Heh, bo to tak jest, jak się wymaga od niespełna dwulatka posłuchu i oczekuje
                            "właściwej" reakcji na 150 zakazów.
                            Zamiast pruć gębę "nie wal szczotką w ścianę" bądź "nie baw się żelem", trza
                            dziecinie odebrać szczotkę/żel i wręczyć inny adekwatny przedmiot.
                            Oczywiście, można również dać w dupę. Co będzie bachor złośliwie rzucać i
                            wylewać, zamiast ustawić żelik mamusi na właściwym miejscu w rządku wg
                            wzrastającej wysokości butelek.
                            Dodatkowo nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mając JEDNO dziecko pod opieką
                            to dziecko mi wchodzi na stół i depcze w talerzu z obiadem. Ale może mam małą
                            wyobraźnię, nieprawdaż. Jestem w stanie sobie to wyobrazić przy, załóżmy, trójce
                            dzieci, nakręcających się nawzajem.
                            • leneczkaz Re: a przed momentem 19.05.10, 08:21
                              > Dodatkowo nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mając JEDNO dziecko pod opieką
                              > to dziecko mi wchodzi na stół i depcze w talerzu z obiadem. Ale może mam małą
                              > wyobraźnię, nieprawdaż.

                              Nie. Po prostu Ty psychotropy już bierzesz, a ja jeszcze nie smile
                              • mama_kotula Re: a przed momentem 19.05.10, 08:41
                                Leneczka, poważnie piszę. Zdyscyplinowanie jednej sztuki to lajt i bułka z masełkiem. Zwłaszcza 1 sztuki w wieku półtora roku.
                                Dzieciątko półtoraroczne jest do opanowania, bo rozumek ma maleńki, nie ma umiejętności skomplikowanej kalkulacji co mu się opłaca, a co nie. A że czasem bije mu palma na łeb, to jest fizjologia - klucz w tym, jak tę energię do świrowania skanalizować na odpowiednie tory. Wierz mi, gorzej jest, jak palma na łeb bije pięcio- czy sześciolatkowi, który dokładnie sobie umie skalkulować, jakie ryzyko wkurzenia matki jest w stanie podjąć, aby mieć fun tongue_out. Oraz, jak występuje zjawisko wzajemnego nakręcania, wspólnego frontu przeciwko matce i zjawisko, jak ja to nazywam, nieslusznych konsekwencji - kiedy za świrowanie jednego obrywa się drugiemu (np. jak dziecina na placu zabaw dostaje palmy na łeb - jedną sztukę można karnie zaprowadzić do domu, mając dwie sztuki jest gorzej, bo druga sztuka jest słusznie wkurzona, że przez cholernego brata musi wracać).
                                Ostatnio moja słodka córuś w ramach popisu przed nową ciocią postanowiła powskakiwać mi na plecy (siedziałam na podłodze). Dwa razy jej się udało - pierwszy i ostatni. Tyle, że do niej mogę czasami nawet rozumowo przemówić, ale, o dziwo, takiemu dużemu dziecku też czasem odwala, czasem wpada w małpi humor i wtedy najlepiej działa, heh, typowa metoda dyscyplinowania niespelna dwulatków, czyli odwrócenie uwagi jakąś atrakcją (w naszym przypadku z reguły jest to propozycja rozłożenia namiotu albo zezwolenie na wymalowanie sobie pyska jakimś mazidłem kosmetycznym typu róż, cienie, kredki).

                                Delikwenta który wchodzi mi na stół i ma w pampersie moje <gorzki śmiech> napomnienia odizolowałabym w innym albo w tym samym pokoju, w bezpiecznym miejscu. Tak, wiem, twój wyłazi z łóżeczka, z kojca, z czegokolwiek. No więc dla własnej wygody postarałabym się o miejsce, gdzie mogę gnojka na czas mojego posiłku, który mi się należy jak psu zupa, czymś zająć. W życiu nie mówiłabym 150 razy, aby nie wchodził na stół czy nie szarpał mnie za włosy. Byłabym za to bardzo niemiła. Bardzo. Podejrzewam, że mogłoby to podejść pod przemoc psychiczną.

                                PS. czy kiedyś nie rozmawiałyśmy aby o korzyściach płynących ze wspólnych posiłków? tongue_outtongue_out

                                BTW, ostatnio przychodzi do mnie często koleżanka z dzieciną niewiele ponad dwuletnią. To dziecko to szatan nieokiełznany. Matka 100 razy tłumaczy "no nie wolno, nie wolno, nie zabieraj cioci, nie wolno rysować po książeczce, no nie wolno..." zamiast zwyczajnie ruszyć dupsko i dać dziecku alternatywę, POBAWIĆ SIĘ Z DZIECKIEM, które raczej z 6 i 7-latkiem nie znajdzie wspólnych tematów (poza skakaniem na materacu i chowaniem się w namiocie). Jako wredna ciocia nie daję sobie zabrać książki, którą właśnie czytam mojemu dziecku, zabieram książkę, po której dziecina ma zamiar rysować - wręczam inną książkę, papier do rysowania, zapraszam do skakania na materacu. Ale miła to ja naprawdę nie jestem i w moim domu egzekwuję moje zasady (a jestem baaardzo tolerancyjna dla wielu wyskoków, niemniej nie jestem tolerancyjna dla oczekiwania, że dobra ciocia zajmie się dziecinką, a mamusia się poopieprza).
                                • leneczkaz Re: a przed momentem 19.05.10, 08:45
                                  Bosh kotulu epopeja! Idę siku zabieram się za lekturę.
                                  • leneczkaz Re: a przed momentem 19.05.10, 08:46
                                    Kurde, telekonferencja uncertain
                                    Epopeja musi poczekać ..
                                    • mama_kotula Re: a przed momentem 19.05.10, 09:08
                                      Nie kłopocz się odpisywaniem, bo ja i tak wiem, co napiszesz smile

                                      PS. Podsunę propozycję - możesz zawsze mnie odesłać do roboty, co będzie się
                                      taka opieprzać na forumie za państwowe pieniądze podatników tongue_outtongue_out
                                • leneczkaz Re: a przed momentem 19.05.10, 10:32
                                  Kotulu. Uważam, że masz rację.
                                  Mój syn nie ma problemów w kontaktach z innymi dziećmi (nie wyrywa zabawek, nie
                                  bije itd.). Nie ma problemów z uciekaniem, wyrywaniem..
                                  Jest problem z rozpierającą energią (co Ty akurat powinnaś zrozumieć).
                                  Znam swoje dziecko i wiem że trzeba mu zabawnić multum możliwości to wyłądodania
                                  energii (na placach zabaw, halach itd. nie mamy problemów z buntem.. baa nie
                                  mamy nawet problemów z pożegnaniem się z zabawą i powrotem).
                                  Zrzyty pojawiają się w tych momentach kiedy to matka postanawia zjeść, lub
                                  wysuszyć włosy a syn się nudzi. Czy nie zapewniam innych możliwości. Ależ
                                  zapewniam. Tyle, że moje dziecie ma je w nosie bo akurat chce robić to co ja (ja
                                  mu nie pozwalam.. on się irytuje, nakręca i impreza gotowa). Ale chciałabym,
                                  żebyś zrozumiałą, że celowo wyolbrzymiam problem i piszę tylko o negach bo jeśli
                                  chodzi o resztę rad nie potrzebuję. Jego agresja i złość to 5 % dnia (czasami
                                  więcej, ale to się zdarzyło do tej pory ok 3-4 x).

                                  Straciłam wenę, wiec teraz Ty tongue_out
                                • memphis90 Re: a przed momentem 20.05.10, 14:08
                                  zamiast zwyczajnie ruszyć dupsko i dać dziecku alternatywę, POBAWIĆ SIĘ Z
                                  > DZIECKIEM,
                                  Ech, jak tak patrzę na moją rodzinę, to "problemy" z Lilą pojawiają się wtedy,
                                  kiedy zwyczajnie nie chce mi się poświęcać jej uwagi... Zaraz robi się marudna,
                                  wszystkopsująca, wd...mająca itd. Opcje mam dwie- albo ruszam szacowne litery i
                                  zamieniam moje dziecko (które zwyczajnie nudzi się, potrzebuje uwagi albo
                                  tulenia) w anioła, albo godzę się na różne zniszczenia dla wyższego celu
                                  (kawa+gazeta). Jasne, nikt nie jest robotem i czasem naprawdę nie mam już
                                  siły, ochoty i czego tam jeszcze. Teraz jestem po 6 dniach "trzydniówki" u Lili,
                                  przedwczoraj miałam kryzys i naprawdę myślałam, że Lilę uduszę, jak znów zacznie
                                  wyć. Ale wiem, że problem nie leżał w niej, bo zachowywała się jak typowe, chore
                                  dziecko, tylko w moim zmęczeniu (też uzasadnionym).
                            • memphis90 Re: a przed momentem 20.05.10, 14:01
                              Ale przecież ten dzieciak reaguje na zakazy- nie ma walić w drzwi, to nie wali w
                              drzwi. Czego tu się czepiać? Że jest kreatywny? A że woli kaptur zamiast
                              czapki...? Cóż, przecież idea jest taka, żeby głowa była zakryta, a nie- żeby
                              koniecznie była ta konkretna czapka.
                              • leneczkaz Re: a przed momentem 20.05.10, 14:49
                                Dlatego piszę, że ogólnie nie jest źle.. Tylko cwancykowaty taki wink
                      • ciociacesia ale na trabce grac umie 19.05.10, 08:04
                        > moje dziecię na tłumacznie, że czegoś tam nie wolno(chodziło tu o
                        > wrzucanie kremów mamusi do kibla
                        )popatrzyło na mnie jak na
                        > kosmitę i zagrało dość lekceważąco na trzymanej w ręku trąbce, z
                        > pełnym zadowoleniem zresztąwink

                        moje na ten przyklad nie umie. w takim wypadku nalezy dla wzmocnienia przekazu
                        odciac dziecku dostep do owych kremów. no bo zakazywac to sobie mozna - u mnie
                        jest zakaz bawienia sie aparatem foto (portfel mam pusty a telefon
                        dziecioodpoorny) - w praktyce wyglada to tak ze od kiedy pełzac zaczela zawsze
                        ja ciagnelo do tego aparatu, od roku powtarzam ze nie wolno, ale ze mi zalezy
                        zeby go nie rozwalila to po prostu chowam go przed nia tam gdzie go na pewno nie
                        dostanie w swe lapki
                • patysia00 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 19:00
                  > Jednakże uważam, że ingerencja państwa w wychowanie polegająca na
                  zakazaniu
                  > wszelkich klapsów to zbyt duży Orwell. Zauważam różnicę między
                  biciem a klapsem
                  > i mimo iż mam swoją opinię na ten temat, i postępuję zgodnie ze
                  swoim sumieniem
                  > to nic mi do tego jak postępuje np. moja koleżanka, która potrafi
                  dać klapa
                  > przez pieluszkę swojemu 2-latkowi za złe zachowanie.

                  Tak, jest grzeczna, ale to nie znaczy, że nie rozrabia. Ma lepsze i
                  gorsze dni, jak każdy człowiek. Jednego dnia ciągle buczy i krzyczy,
                  drugiego przynosi wszystkie gary z kuchni do pokoju i urządza
                  całodzienny koncert, a trzeciego potrafi pół dnia przesiedzieć na
                  dywanie i bawić się dwoma autkami... Może i jej się odmieni,
                  zobaczymy. Wtedy i ja będę miała problem. Na razie moje dziecko
                  rozumie co to znaczy nie wolno, mimo że nie mówi całymi zdaniami,
                  potrafi posprzątać rozrzucone kredki, pozanosić zabawki na miejce,
                  wie że przez ulice przechodzi się za rękę i wyrywać się nie wolno.
                  Po sklepie może chodzić sama bo i tak nawet nic z półki nie
                  ściągnie, ba! nawet nie dotknie. A i dogadać się z nią potrafię bo
                  rozróżniam jej "buki" i wiem o co jej chodzi.

                  I mimo, że nie jest najskoczniejszym dzieckiem na placu i nie
                  dziękuje panią w sklepie bo nie umie to jestem z niej dumna, bo
                  bardzo dużo rozumie. I mimo, że uwielbia bawić się na placu i
                  piaskownicy wystarczy jej powiedzieć, że już idziemy i sama zaczyna
                  zbierać zabawki.
            • misiupka1 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 21:11
              a ja nie wiem czy to do mnie czy do laneczki o tym stole, ale prosze mnie nie
              traktowac jak debila!
              Oczywiscie ze mu nie wolno wychodzic na stol, i bardzo sporadycznie
              do tego dochodzi, to znaczy, ze na przyklad siedzi na krzeselku przy stole,
              normalnie na pupie, a za sekunde juz raczki na stole i probuje noga wlezc na
              stol, no to mowie ze nie i go sciagam, lub sam sie cofa, co nie znaczy ze nie
              potrafi, i gdyby chcial i mnie nie posluchal, to zajeloby to 3 sekundy.
              Wszyscy tak pisza ze dziecko to trzeba pilnowac itd, to moment, znaczy ze
              wszystkie te mamy dziecko ze soba do kibla zabieraja na siusiu i na kupe tez...
              albo trzymaja do wieczora, az tata bedzie w domu, hahaha, dzieci potrafia
              wykombinowac niewiarygodne rzeczy, nawet jak sie pilnuje, odwrocisz sie na
              sekunde bo wieszasz pranie itp a on juz cos broi, wiec prosze, nie mow mi ze go
              nie dopilnowuje, skoro potrafi wejsc na biurko czy stol. Potrafi,i gdybym mu
              pozwolila to by wylazil. Ale tez wie ze mu nie wolno.
              Denerwuje mnie takie wypominanie kazdej autorce kazdego wersu jej posta, zeby
              tylko jej udowodnic ze dziecka wychowywac nie potrafi i ze jest do du.. matka...ech
              • patysia00 misiupka1 17.05.10, 22:40
                jeżeli piszesz do mnie, to Ci odpowiem. Nie nie pisałam do Ciebiesmile
                Odpowiadając na Twoje pytanie: nie nie zabieram dziecka do kibla i
                nie trzymam do wieczorasmile Poprostu wychodzę do toalety i już. Mała w
                tym czasie bawi się jak dotąd. Czasami przyjdzie i puknie w drzwi,
                wtedy jej mówię, że mama robi siku i idzie spowrotem się bawić...
                poprostu sprawdza gdzie jestem i tyle.
                I nie chcę nikomu udowodnić, że nie potrafi wychować swojego
                dziecka! Każda mama jest najlepszą mamą dla swojego dziecka i
                wychowuje tak jak chce i jak potrafismile Proste.
                • misiupka1 Re: misiupka1 18.05.10, 10:52
                  tak Patysia00, do ciebie oraz rowniez do mama_kotula,
                  ale oczywiscie jak zwykle na forum, nie dociera do ludzi sedno wypowiedzi...
                  Skoro wlasnie zostawiasz bawiace sie dziecko, gdy idziesz do toalety,
                  i zakladam ze mama_kotula rowniez, to dlaczego czepiasz sie mnie w swoim poscie,
                  ze dziwisz sie ze moje dziecko na stol wychodzi itd.
                  To twoje dziecko nigdy nic nie psoci gdy na przyklad wejdziesz do toalety... byc
                  moze nie, bo sa takie grzeczne dzieci, w takim razie masz szczescie, ale to nie
                  znaczy, ze kazde dziecko jest takie.
                  A do mamy kotula to chyba juz pisalam, ale chodzilo mi o to ze napisala, ze
                  radzi mi patrzec co dziecko robi...i dlatego napisalam tego posta o chodzeniu do
                  kibelka i wieszaniu prania itd, bo mnie irytuje jak taka 'madra' sie wypowiada,
                  zebym dziecka lepiej pilnowala, gdy czasem jest to po prostu nie mozliwe, a poza
                  tym nie mam zamiaru wychowac taka nieporadna kluche, ktora sama dwoch krokow nie
                  potrafi zrobic, jakbym go tak na kazdym kroku pilnowala ze wszystkim to dopiero
                  bym miala... ale to juz inna sprawa.

                  • mama_kotula Re: misiupka1 18.05.10, 16:30
                    CytatA do mamy kotula to chyba juz pisalam, ale chodzilo mi o to ze napisala, ze
                    radzi mi patrzec co dziecko robi...i dlatego napisalam tego posta o chodzeniu do
                    kibelka i wieszaniu prania itd, bo mnie irytuje jak taka 'madra' sie wypowiada,
                    zebym dziecka lepiej pilnowala, gdy czasem jest to po prostu nie mozliwe, a poza
                    tym nie mam zamiaru wychowac taka nieporadna kluche, ktora sama dwoch krokow nie
                    potrafi zrobic, jakbym go tak na kazdym kroku pilnowala ze wszystkim to dopiero
                    bym miala...


                    Brednie, Misiupko droga smile
                    Najzwyklej w świecie - na pewnym etapie życia dziecka, w pewnym wieku, się tego
                    dziecka po prostu PILNUJE i rzadko się je spuszcza z oczu. Albo inaczej -
                    kanalizuje się jego energię i chęć poznawania świata, odwracając uwagę od
                    torebki matki i skakania po tejże matce jak rzeczona spożywa posiłek, w zamian
                    podsuwając inne, bezpieczniejsze i mniej absorbujące uwagę rodzica zajęcia.
                    Wbrew temu, co sądzi większość rodziców niespełna dwuletnich jedynaków, nie ma
                    to nic wspólnego z nadopiekuńczością i hodowaniem ciepłej kluchy co bez mamusi
                    kroku nie zrobi.

                    Krótko mówiąc, jakkolwiek okropnie to zabrzmi - chodzi o to, że od zapewnienia
                    bezpieczeństwa i właściwej rozrywki dwulatkowi jest rodzic. Co nie znaczy, że
                    tenże rodzic ma cały czas organizować dziecku czas w taki sposób, jak to dziecko
                    chce i nie spuszczać go z oka.
              • ciociacesia ja tam biore do kibla 19.05.10, 08:06
                sadzam na nocnik i mam z glowy - sikanie synchroniczne uprawiamy. ewentualnie
                jak juz sie sama wysikam to jade sciera po zasikanej lazience bo dziecku
                cierpliwosci do siedzenia na nocniku nie starczylo
                • ciociacesia a co do prania 19.05.10, 08:09
                  wieszamy razem. mloda podaje mi ciuchy z miski. mam spokój za cene jedmnego czy
                  dwóch ciuchów do ponownego uprania
          • camel_3d Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 13:09

            > A torebke nastepnym razem zostawiam w miejscu dla dziecka
            > niedostepnym, tak, aby nie moglo do niej sie "wdrapac" i portfela
            > wyciagnac. Co

            no tak, niby sie zgadza..tylko czy my mamy obowiazek wszytsko przed dzeicmi
            chowac i tak ukladac, zeby nie moglo tego dotknac. a nie lepiej jest usiasc na
            podlodze i wysypac zawartosc tej torebki, pokazac rzeczy poopowiadzac co to i do
            czego to...ale dziecka taka palanina jest bardzo nudzacasmile)) u mnie
            zainteresowanie kartami do bankomatu spadlo do zera jak usiadlem z nim na
            podlodze wyjlaem raty i zaczelam mu opowiadac o tym co to,ze czego zrobione, do
            czego sluza..it... no nud ataka, ze uciekl do klockowsmile

            • lacitadelle Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 13:38
              > no tak, niby sie zgadza..tylko czy my mamy obowiazek wszytsko przed dzeicmi
              > chowac i tak ukladac, zeby nie moglo tego dotknac. a nie lepiej jest usiasc na
              > podlodze i wysypac zawartosc tej torebki, pokazac rzeczy poopowiadzac co to i d
              > o
              > czego to...ale dziecka taka palanina jest bardzo nudzacasmile)) u mnie
              > zainteresowanie kartami do bankomatu spadlo do zera jak usiadlem z nim na
              > podlodze wyjlaem raty i zaczelam mu opowiadac o tym co to,ze czego zrobione, do
              > czego sluza..it... no nud ataka, ze uciekl do klockowsmile

              Ty Camel czasem napiszesz coś mądrego wink

              dokładnie tak jest - najlepiej jest po prostu poświęcić chwilę czasu i zaspokoić
              dziecka ciekawość w kwestii przedmiotów codziennego użytku - one bardzo szybko
              się nudzą, jeżeli nie ma już tego zapachu zakazanego owocu. Nie mówię, że
              dziecku trzeba na wszystko pozwalać, ale na poznanie przedmiotów codziennego
              użytku w warunkach kontrolowanych spokojnie można.
              • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 13:49
                Mój tam się nie nudzi. Portfel uwielbia bo tam są fotki taty i dziadka + dowód
                mamy. Siedzi i sobie puzzle układa ze zdjęć. Pieniądze zaś rwie, monety smakuje big_grin
          • misiupka1 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 21:22
            nie wiem czy w ogole jest sens sobie strzepic jezyk... torebka i portfel to byl
            tylko taki przyklad... kolejna forumowiczka, ktora w kazdej sekundzie dziecka
            pilnuje, do kibla nie chodzi, nie wychodzi nigdy do innego pokoju i wszystkie
            rzeczy ktorych dziecku nie wolno dotykac, zawsze i codziennie i bez wyjatkow sa
            pochowane przed dzieckiem, i jest po prostu idealna, a ja glupia nie wiem ze
            torebke mozna schowac... hahaha, po prostu zaskakujecie mnie ludzie!!!
            Ilez mozna najezdzac na innych...
            Ja zadalam pytanie - jak inne mamy radza sobie z dziecmi gdy ich nie sluchaja
            lub gdy bija i rzucaja rzeczami, a obrywa mi sie, ze niby jestem takim
            polglowkiem, co to o niczym nie ma pojecia, dajcie sobie na wstrzymanie.

            A w takim razie powiedz mi moze, co zaczniesz robic, gdy dziecko jednak nie
            zrozumie, i bedzie cie tak co chwile bilo na przyklad, lub innych lub nie daj
            boze inne dzieci, i jak tak sobie bedzie roslo, az bedzie mialo kilka latek, tez
            bedziesz tylko lapke brac i mowic ze nie wolno nadal, az zrozumie, hahaha
            • mama_kotula Re: A może zrozumieć? 18.05.10, 15:21
              misiupka1 napisała:

              > kolejna forumowiczka, ktora w kazdej sekundzie dziecka
              > pilnuje, do kibla nie chodzi, nie wychodzi nigdy do innego pokoju
              i wszystkie rzeczy ktorych dziecku nie wolno dotykac, zawsze i
              codziennie i bez wyjatkow sa pochowane przed dzieckiem, i jest po
              prostu idealna, a ja glupia nie wiem ze torebke mozna schowac...
              hahaha, po prostu zaskakujecie mnie ludzie!!!

              Owszem, torebkę zawsze miałam schowaną i nie widzę w tym nic
              dziwnego. Do tej pory mam schowaną w szafie, co by jedna taka
              wścibska sześcioletnia mi nie robiła w niej sajgonu, szukając np.
              błyszczyku czy długopisu.
              Nie widzę nic dziwnego w tym, że przed dzieckiem niespełna 2-letnim
              się chowa pewne rzeczy, bo nie uwłaczając inteligencji tegoż
              dziecka, rozumowe wyjaśnienie pt. "nie wolno ruszać torebki mamusi,
              a fe, a fe" w przeważającej ilości przypadków jednak nie dotrze do
              łebka. Egzekwować bezwzlędnie to ja mogę u załóżmy, najwcześniej 3-
              latka. Choć prędzej się skłaniam ku 4-latkowi.
              Tak więc to, co jest dla mnie cenne, chowam, aby SOBIE
              oszczędzić stresu. I, co dla mnie było na tym etapie wychowania
              dziecka, nie mnożyć dziecku zakazów i nie wystawiać dziecka na
              niepotrzebne pokusy.
              Jak dyscyplinować, już ci napisałam - odsunąć łapsko i do znudzenia
              tłuc, że bić nie wolno. Ale to raczej dla zasady, w tym wieku działa
              przede wszystkim odwracanie uwagi dziecka i - jak już napisałam -
              niemnożenie pokus.
              I tak, choć to może trudno wyobrazić sobie, w większość miejsc poza
              kiblem zabierałam tak małe dziecko ze sobą i z reguły angażowałam w
              to, co robię, albo dawałam jakiekolwiek inne zajęcie. Nie, nie
              uważam, abym była idealna, jestem raczej wygodna i robiłam to
              bardziej dla siebie niż dla dziecka, co by oszczędzić sobie
              sprzątania syfu czy wiezienia dziecięcia do szpitala jak rozwali
              sobie łeb.
              Generalnie chodzi o to, że w przypadku niespełna 2-latka ma się
              niewielkie możliwości dyscyplinujące. Idei karnego jeża/krzesełka
              takie dziecko nie zaczai (poza tym uważam, że to sadystyczna
              metoda), bicie - chocby takie po łapach - nie wchodzi w grę, wrzask
              tudzież. Tłumaczenie do znudzenia, uniemożliwianie (fizyczne) bicia,
              czy np. wchodzenia na stół (ściąganie ze stołu do upartego) plus
              odwracanie uwagi dziecka (co akurat działa najlepiej i w tym wieku
              jest najłatwiejsze do przeprowadzenia, u starszych dzieci już
              przestaje działać).
              • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 19.05.10, 08:26
                > Generalnie chodzi o to, że w przypadku niespełna 2-latka ma się
                > niewielkie możliwości dyscyplinujące. Idei karnego jeża/krzesełka
                > takie dziecko nie zaczai (poza tym uważam, że to sadystyczna
                > metoda), bicie - chocby takie po łapach - nie wchodzi w grę, wrzask
                > tudzież. Tłumaczenie do znudzenia, uniemożliwianie (fizyczne) bicia,
                > czy np. wchodzenia na stół (ściąganie ze stołu do upartego) plus
                > odwracanie uwagi dziecka (co akurat działa najlepiej i w tym wieku
                > jest najłatwiejsze do przeprowadzenia, u starszych dzieci już
                > przestaje działać).
                >
                >

                O Boże! Kotula. Zmienili Ci pixy na lepsze! Odkryłaś Amerykę!

                A tak serio. Każda mama to robi (a przynajmniej ja). Tyle, że od czasu do czasu
                torebka wyląduje nie tu gdzie trzeba a żel nie będzie wystarczająco daleko.
                Poza tym można "łobuzować" tym co dostępne (np. buty, albo nawet jego zabawki) i
                tu już tylko gadania i gadanie zostaje. Co czynię. Myślałam, że mi jakąś cudowną
                receptę podasz, ale Ty wszystkim farmaceutyki zalecasz ostatnio. Nie, dziękuję wink
                • mama_kotula Re: A może zrozumieć? 19.05.10, 08:46
                  Tii, no jak widać Leneczka nie każda mama to robi, bo niektóre to by chciały aby 1,5-latek zaczaił, że żelu mamusi się nie rusza. Rozumowo, znaczy się zaczaił. Misiupka też pyta, jak dziecko dyscyplinować, więc odpowiadam, rozumiem jednak jej rozczarowanie, bo spodziewała się, że sobie słodko odpocznie przy zdyscyplinowanym dzieciątku, a tu zonk, bo dzieciątka pilnować trzeba i rzadko z oka spuszczać, a co gorsza, rozrywki mu jeszcze wymyślać tongue_out

                  PS. najcudowniejszą receptą jest posiadanie w zanadrzu jakichś "asów" czyli zajęć/przedmiotów atrakcyjnych dla dziecka, których nie robi się na co dzień. Są przydatne do odwracania uwagi, kiedy bije palma na łeb. Palma na łeb generalnie bije a) z nudów, b) z przeładowania bodźcami, c) z nadmiaru zabawek, d) o tak o tongue_outtongue_out - i chodzi o to, do upartego będę powtarzać, żeby tę palmę kierować na właściwe tory, tak, aby nie oberwać kokosem.
                  • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 19.05.10, 10:38
                    u nas a), c) i d) smile
            • memphis90 Re: A może zrozumieć? 20.05.10, 14:24
              > Ja zadalam pytanie - jak inne mamy radza sobie z dziecmi gdy ich nie sluchaja
              > lub gdy bija i rzucaja rzeczami,
              Hmm, tak z ciekawości- a skąd Twoje dziecko wie, że można bić? Moja nigdy nie
              była bita i nawet nie wie, że tak można. U nas dyscyplinowanie w tym kontekście
              polega na zakazywaniu np. kładzenia nóg na głowie podczas zabawy, ale złośliwie
              nigdy nie robi krzywdy nikomu. Rzucanie przedmiotami to normalna rzecz,
              umiejętność- trzeba tylko zapewnić właściwe miejsce i czas. A jak Lila nie
              słucha? Zabieram, co jest do zabrania, zabezpieczam, co jest do zabezpieczenia,
              odwracam uwagę.

              te
              > z
              > bedziesz tylko lapke brac i mowic ze nie wolno nadal, az zrozumie, hahaha
              Z bitych dzieci wyrastają bijący dorośli. Albo wprowadzasz jasne zasady w domu,
              albo pozwalasz na anarchię.
        • m_laczynska Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 13:41
          misiupka1 napisała:


          ale jesli teraz w nieskonczonosc pozwole mu na takie reakcje, to tylko
          > czekac a bede miala wlasnie takiego rozhisteryzowanego diabla rogatego, bez
          > granic, zasad i bez konsekwencji.
          > Teraz ma 18 miesiecy, juz tylko patrzyc a zacznie sie wiek buntu (okolo 2 latek
          > )
          > i jesli do tego czasu nie bedzie mial zadnych zasad ustalonych, to czeka mnie
          > gehenna.
          Ale chyba mnie nie zrozumiałaś. Ja wcale nie uważam, że dziecku się na wszystko
          pozwala i że ma nie mieć granic itp. Bardziej chodzi o to, że te granice moim
          zdaniem mają wynikać z życzliwości do dziecka, a nie chęci ukarania czy
          zdyscyplinowania. Wydaje mi się, że taki maluch nie jest bezinteresownie
          "złośliwy", że robi różne rzeczy bo sobie nie potrafi poradzić ze swoimi złymi
          emocjami, stanami. Że dziecko i jego "wybryki" są trochę jak burza - takie nagłe
          wyładowanie. A rola rodzica to być trochę jak taki stary dąb - pod którym sobie
          można bezpiecznie tą burzę przetrwać. No i tu oczywiście jest szereg rzeczy,
          które warto robić - zabronić bicia siebie, chronić np. przytrzymując żeby
          dzieciak nie walił. No nie wierzę, że nie jesteś w stanie uchylić się od ciosu
          1,5 roczniaka. I nadal śmiem twierdzić, że warto patrzeć na głębszą przyczynę
          dla którego dzieć robi coś trudnego dla rodzica. No i że jak usuniesz powód dla
          którego dziecko broi, to ono już nie broi - czyli cel został osiągnięty tylko
          innymi środkami niż zostawianie w pokoju itp. (i cały arsenał różnych rzeczy,
          które robisz, a jakoś nie jesteś zadowolona z rezultatów skoro ten post).
          • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 13:51
            No nie wierzę, że nie jesteś w stanie uchylić się od ciosu
            > 1,5 roczniak

            JA nie umiem. JAk złapię rączkę to wali z dyni. Ale to jeszcze nic.
            Najlepsze motywy są jak przychodzi na buziaka i 1,2,3 buziaki i 4 raz już z
            dyńki w nos lub usta uncertain
            Albo przychodzi się przytulić.. kizia się i mizia i nagle ciąąąąąąąąąąąąąąagnie
            za włosy zaciskając zęby i podskakując.
            • m_laczynska Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 14:03
              wink no niezły agent. Ale wiesz, ja to trochę mam wrażenie, jak czytam różne
              Twoje posty, że to trudny okaz, ale Ty też jesteś z tego na swój sposób dumna
              (bo to fajnie mieć takiego wyjątkowo wyjątkowego psotnika, co to tylko ze 3 mamy
              na forum mają podobnego). No nie jest tak? I mały też to po swojemu dziecięcemu
              rozumie więc fika dalej.
              • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 14:09
                Oj, tu akurat bardzo się mylisz. W okresach jego mega buntu nie ma śmiechów a
                raczej trwoga. Bo można mi tu radzić to i owo tyle, że ja to wszytko robię..
                Tłumaczę, zabraniam, zabezpieczam, odciągam. A on jak ma czas buntu to nie ma
                zmiłuj. Nie.. nie ma tu powodów do radości uncertain
                • m_laczynska Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 14:22
                  tylko takie wirtualne wrażenie, nawet się nie znamy. Ale jest coś w opisach
                  nowych psot Twojego dziecka - jakoś z dużą dawką humoru i miłości o tym piszesz,
                  ale to nadal tylko wrażenie
                  • leneczkaz Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 14:34
                    jakoś z dużą dawką humoru i miłości o tym piszesz
                    >

                    Rozgryzłaś mnie- kocham go! wink

                    Teraz mi do śmiechu bo w pracy siedzę, ale pewnie jak wrócę będzie niej zabawnie.
          • misiupka1 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 21:43
            Ale ja tak wlasciwie to z tym zrozumieniem i zyczliwoscia to sie z toba zgadzam,
            i w ogole zadko u mnie dochodzi do takich sytuacji, zebym musiala go w koncu do
            tego pokoju wyniesc, a przewaznie jak sie zlosci to probuje z nim rozmawiac, jak
            wlasnie uzywam takiego zatroskanego glosu, typu ' no wiem kochanie ze sie
            zloscisz, bo chcesz sie pobawic telefonem, ale chodz tu do mamy, ja cie
            przytule, bla bla bla, to on sie uspokaja' lub po prostu pokazuje mu cos innego
            i tez wszystko gra.
            Ja nie mowie ze czerpie radosc z wymyslania kar i nowych metod dyscyplinowania i
            ze generalnie chce go ustawic jak w zegarku.
            Ale wiem tez na przyklad, ze czasem im wiecej mu poswiece uwagi, tym bardziej
            sie robi nieznosny, a gdy go wyniose tak do drugiego pokoju, to po prostu sie
            uspokaja w kilkanascie sekund i powraca z usmiechem na buzi gotowy do zabawy.
            A wlasnie nad przyczyna tego ze mnie bije, to sie zastanawialam, i nie wiem skad
            mu sie to wzielo, bo ja go nie bije, nikt go nie bije, ani klapsa ani nic,
            rodzenstwa nie ma, jedyne co, to z tata nieraz sie bawi troche ostrzej, typu
            fikolki i jak tate pacnie w zabawie to ten wydaje rozne dziwne dzwieki itp, ale
            zabawa a bicie w zlosci to chyba inna sprawa? A jak chodzi o sam powod w danej
            chwili tego ze uderza, to zawsze jest jasny - mianowicie - gdy mu cos zabiore,
            lub gdy mu czegos zabronie... nie dam rady wyeliminowac tego, bo czasem musze mu
            cos zabrac lub czegos zabronic. Nieraz jak sie zamachnie, to po prostu szybko
            odchodze i nie zwracam na niego uwagi, zeby wiedzial ze takim dzialaniem nic nie
            wskora, a do tego straci moje zainteresowanie i mysle ze to dziala, bo dziecko
            przeciez zwykle chodzi o ta uwage, ktora mama mu poswieca...
            W kazdym razie uwazam ze masz troche racji.
            A posta napisalam, poniewaz ktos bliski zasugerowal mi cos zupelnie okropnego, i
            zastanawialam sie czy ludzie w ogole tak robia... chociaz bylam prawie pewna ze nie.
            A mianowicie zeby go zamknac w pokoju. Z czym powtarzam, ze zupelnie sie nie
            zgadzam, uwazam ze nic to nie wskora i niczego nie nauczy.
            • misiupka1 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 21:58
              czy to normalne, ze moje posty nie wyskakuja w tym miejscu w kolejce gdzie bym
              chciala... daje 'odpowiedz' gdy czytam konkretnego posta, a moj wyskakuje 10
              postow dalej... przez co jest raczej bez sensu smile
              • patysia00 Re: A może zrozumieć? 17.05.10, 22:48
                Posortuj sobie posty od najstarszego i będzie dobrze.
                Ja nie napisałam, że zamykam dziecko w pokoju. Ja ją tylko
                odprowadzam do pokoju (ona nawet nie ma jeszcze drzwi do swojego
                pokoju;P), nigdy nie powiedziałam jej że nie może z niego wyjść. Jak
                wychodzi to przychodzi do mnie się przytulić. Ja traktuje to jako
                pewnego rodzaju "rozejm". Nigdy nie odmówiłam przytulenia. Ona w tym
                pokoju poprostu się uspokaja. Chce niech krzyczy, ale zaraz się
                ucisza i jest ok.
                Sama pomyśl. Lepiej chyba odprowadzić do pokoju niż dać klapsa
                prawda?
                Wiem, że nie bijesz małej. Ale w takiej sytuacji odprowadzenie jest
                chyba najlepszym sposobem. Bo co... uderzysz ją, żeby zrozumiała, że
                nie można bić? Bezsensu...
                • misiupka1 Re: A może zrozumieć? 18.05.10, 10:56
                  No wlasnie, to ja tak samo robie... po prostu moj maly, jak widzi ze ryczy na
                  prozno, czyli ze mnie nie ma i nie pytam sie czemu placze i nie mowie mu uspokoj
                  sie kochanie, to mu zaraz przechodzi bo widzi ze nie ma sensu i przychodzi
                  spowrotem sie bawic, tez nie zamykam, bo uwazam ze to byloby okrutne i bez sensu...
            • m_laczynska Re: A może zrozumieć? 18.05.10, 15:24
              misiupka1 napisała:


              A jak chodzi o sam powod w danej
              > chwili tego ze uderza, to zawsze jest jasny - mianowicie - gdy mu cos zabiore,
              > lub gdy mu czegos zabronie... nie dam rady wyeliminowac tego, bo czasem musze m
              > u
              > cos zabrac lub czegos zabronic.

              No pewnie, że tak. Ale mi chodziło o to (moje dziecko tak ma przynajmniej), że
              jak jest w dobrym nastroju, wyspane itp. to mu zabieram coś i np mówię dlaczego
              to coś akurat nie jest do zabawy i wszystko gra - uśmiech z twarzy nawet nie
              znika. A jak coś mu się dzieje - u nas to na ogół jest zmęczenie - to w takiej
              samej sytuacji wybucha płaczem albo się złości. Chodziło mi o taki powód nie
              bezpośredni tylko, to co kryje się pod spodem. My raz mieliśmy dziecka
              serdecznie dosyć, no po prostu wariował, a było to 2 dnia świąt wielkiej nocy,
              po 3 dniach, kiedy jego normalny rytm dnia został zaburzony, jak nie było
              spacerów tylko siedzenie za stołem, jak nie miał swojej drzemki, widywał
              codziennie osoby z dalszej rodziny. We wtorek wszystko wróciło do normy.
              • misiupka1 Re: A może zrozumieć? 18.05.10, 23:25
                No tak, zgadza sie, gdy marudzi to najpierw proponuje mu posilek, bo to
                najczestrza przyczyna, poza tym gdy jest zmeczony, to nawet nie probuje mu
                tlumaczyc, ani krzyczec, bo wiem ze to i tak nic nie da i ze po prostu musi isc
                spac, a kolejna czesta u nas przyczyna, to zabkowanie - jakby diabel w niego
                wstapil, ale wtedy widze ze sie slini bardziej i wszystko do papy wsadza. Ja
                bardzo go obserwuje i wydaje mi sie ze go dosc dobrze znam, i wiem kiedy mu
                wlasnie cos dolega, a kiedy po prostu 'wydziwia'. Widze tez kiedy nie placze
                naprawde, a tylko wyje i obserwuje czy zwroce na niego uwage i czy pozwole mu na
                to o co sie wydziera.
                Nie zakladam z gory ze kiedy zachowuje sie nieladnie, to ze robi to specjalnie,
                lub z premedytacja, wrecz przeciwnie, wydaje mi sie ze wlasnie jestem dosc
                wyrozumiala, wole reagowac w wiekszosci przypadkow zrozumieniem i rozmowa, lub
                polubownym 'rozwiazaniem problemu', czy kompromisem... naprawde zadko zdarzaja
                nam sie histerie lub krzyki, chociaz zauwazylam ostatnio, ze na przyklad kladzie
                noge na stol, tzn tak jakby w polowie juz na niego wychodzi i patrzy sie na mnie
                co powiem. Jak mowie stanowczo, ze nie wolno, to nadal sie wdrapuje, caly czas
                patrzac sie na mnie, i dopiero gdy dosc mocno podniose glos, to slucha i zlazi...
                moze rozne dzieci tez maja rozna wrazliwosc na takie bodzce - jedne wystarczy
                upomniec powaznym glosem i juz sie stosuja, a na inne trzeba glosniej smile czasem.
                • hanalui Re: A może zrozumieć? 18.05.10, 23:36
                  Cytat misiupka1 napisała:

                  > moze rozne dzieci tez maja rozna wrazliwosc na takie bodzce -
                  jedne wystarczy
                  > upomniec powaznym glosem i juz sie stosuja, a na inne trzeba
                  glosniej smile czasem
                  > .


                  Nie sadze ze trzeba glosniej...raczej sprytniej smile.
                  To o czym myslisz ze glosniej to tak zwana gluchota wybiorcza -
                  dzieci slysza to co chca slyszec i gluche jak pien na inne
                  polecenia wink, szczegolnie na slowo NIE big_grin
    • an_ni Leneczka 18.05.10, 15:38
      ja juz nie moge czytac twoich postow, dorosla kobieta zmanipulowana
      przez poltoraroczne dziecko, przeczytaj te posty jakbys czytala
      kogos obcego to moze to zobaczysz
      wyobrazam sobie ciebie jako gadajaca bez przerwy TYM SAMYM TONEM
      glosu: "syneczku chodz zjemy kanapeczke, syneczku nie przewracaj
      lampy, synusiu mamusia cie kocha, syneczku nie nie nie wolno,
      uspokoj sie prosze cie bardzo, mamusia tak bardzo prosi, chodz
      wypijemy troche soczku skarbeczku"
      umiesz byc stanowcza albo krzyknac?
      a moze problem polega na tym ze dzieciak sie nudzi po prostu w domu?
      bo wiadomo jak sie dzieci nudza to psoca
      • camel_3d Re: Leneczka 19.05.10, 10:39

        > umiesz byc stanowcza albo krzyknac?

        a po co krzyczec?
        wystarczy odpowiedni ton glosu..
    • memphis90 Re: 18 miesiecy - jak dyscyplinowac? 20.05.10, 14:17
      Hmm, ja się zastanawiam, czy moje sukcesy wychowawcze (hy, hy) nie biorą się z
      tego, że ja generalnie stosuję mało zakazów... Nie wolno: bić, skakać mamie po
      brzuchu (ciąża!), bawić się kontaktami i kuchenką, chodzić z sokiem w szklance
      po pokoju. Uczymy się zatrzymywania na komendę "stop"- póki co w ramach zabawy,
      ale już kilka razy udało mi się ją tak zatrzymać na spacerze. Aparatem foto
      bawić się może- ale aparat musi leżeć na kanapie; portfelem bawić się może- ale
      nie wolno rozrzucać zawartości; rysować może- byle nie po ścianach i meblach.
      Rzucać zabawkami może- ale na dywanie (żeby sąsiedzi nie przychodzili z
      pretansjami), jak zepsuje- to nie będzie miała zabawki i tyle. Kiedy tylko mogę-
      daję jej wybór: jaki jogurt chce, jakie buty itd. Jak już Lila słyszy "nie", to
      wie, że nie wolno. Póki co, szczęśliwie, nie mam z nią problemów. Zobaczymy co
      będzie, jak pojawi się braciszek- przewiduję bunt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka