Dodaj do ulubionych

dziadkowie - pacyfkacja

27.05.10, 01:07
W sumie to chyba się chcę tylko wygadać, bo rady nie ma dobrej. Chyba że
znacie. Stare jak świat: dbamy z żoną o małą, żeby nie jadła za często
słodyczy, bo wiadomo, zębów porządnie nie umyje, bo trzech lat nie ma, a
słodycze nie są najfajniejszym pokarmem. A dziadkowie? Ledwo ją zobaczą, to
już by czekoladą karmili. Mój ojciec to czekoladki non stop nosi i wpycha we
wnuczkę. Ile wlezie. Tłumaczymy, prosimy, czasem wręcz wydzieramy (raz
próbował nakarmić wnuczkę cukrem, bo nie miał pod ręką nic innego, szok). Skąd
ta obsesja? Fakt, że córa dziadków lubi, cóż, skoro jednego wita "cześć,
dziadek, czekoladka!". Kupić przywiązanie za czekoladę??
Obserwuj wątek
    • kasiak37 Re: dziadkowie - pacyfkacja 27.05.10, 02:01
      ja mam swoja teorie na ten tematsmile.U nas slodycze sa zawsze ogolodostepne dla
      wszystkich w dozwolonych ilosciach i moja corka lat w tej chwili 3 i pol bierze
      to za cos normalnego ze sa,ze zawsze moze sobie wziac i ich najczesciej NIE
      BIERZE choc sa w zasiegu jej rak.Zeby zdrowiutkiesmileInna sprawa ze u nas pije sie
      tylko wode,zadnych soczkow czy slodzonych cukrem innych napojow.
      • lukrecja34 Re: dziadkowie - pacyfkacja 27.05.10, 07:36
        rozumiem twój ból..moje dzieci są niestety pazerne na słodycze i gdyby mogły
        zjadłyby ciężarówkę czekolady i cukierków.i o ile syn (12 lat) kłopotów z wagą
        nie ma żadnych,zęby idealnie zdrowe o tyle córka (prawie 3 latka) ma po mnie
        tendencje do tycia i muszę bardzo pilnować co je,szczególnie w kwestii słodyczy.
        u nas dziadkowie również przychodzili zawsze z jakimś batonem czy ciachami
        dopóki nie powiedziałam,że proszę bardzo ale leczenie zębów i otyłości to oni
        zasponsorują.pomogło smile teraz albo nie przynoszą wogóle albo pytają cichutko w
        drzwiach czy mogą dać..
    • black_edith Re: dziadkowie - pacyfkacja 27.05.10, 07:41
      > Kupić przywiązanie za czekoladę??

      może nie tyle kupić przywiązanie, co zyskać przychylność wink
      Moim zdaniem trzeba pozwolić dziadkom na pchanie słodyczy, o ile nie
      widują dziecka codziennie, tzn. jeśli dziecko ma kontakt z dziadkami
      raz w tygodniu czy raz w miesiącu, to olałabym temat słodyczy na
      waszym miejscu.
      większość znanych mi dziadków pcha we wnuki słodycze, dziadkowie
      moich dzieci robią oczywiście to samo. Już się przestałam
      zastanawiać, z czego to wynika i co myślą ludzie, którzy dają 3-
      latce ciastka, cukierki, żelki itp. w ilościach hurtowych pół
      godziny przed obiadem, a potem są niezmiennie zdziwieni, że nie je,
      martwią się i próbują przez godzinę namówić na ten obiad smile Nie
      wiem, czy na starość im sie mózg zlasował, bo już kilka razy
      próbowałam im bezskutecznie tłumaczyć, że te słodkości moga dać po
      obiedzie, wyjdzie na to samo, ale dziecko zje obiad. Generalnie nie
      zabraniam małej jedzenia słodyczy u dziadków, jestem w stanie
      przyjąć zasadę, że u dziadków słodycze jedzone są tonami, wkurzam
      się tylko, gdy dają je przed głównym posiłkiem, co w praktyce
      oznacza słodycze zamiast posiłku

    • namrata86 Re: dziadkowie - pacyfkacja 27.05.10, 09:26
      Współczuję. I niestety wiem,że mnie też to czeka. Bo moi teściowie mają sklepy
      spożywcze i kiedy tylko nie zajrzę z synkiem do nich do pracy zawsze coś chcą w
      niego pakować. Tylko tyle,że mój synek ma dopiero rok i ledwo 6 zębów, a oni już
      mu chcą wszystko dawać. Strasznie mnie to denerwuje. Więc Cię w pewien sposób
      rozumiem. No ale cóż poradzić. Dziadkowie rozpieszczają.

      Najbardziej mnie wnerwiło jak synek miał imprezę urodzinową, wyszłam na chwilkę
      do domu, wracam do ogrodu a mały siedzi i wcina ciasto całe w czekoladzie. Gdzie
      jeszcze nigdy czekolady nie jadł wcześniej! Zabrałam i ochrzaniłam. Ehh...

      życzę wytrwałości smile

      --
      Daniel (23.05.2009) 58 cm, 3600
    • camel_3d pokolenie... 27.05.10, 09:38
      bo w czasat twojego ojca slodycze byly luksusem. nie bylo ich na zawolanie.
      Cukier byl na kartki i tez byl towarem luksusowym.

      Ja mam podobnie. Mam takie super starsze malzenstwo, ktor si eczasem opiekuja
      malym. Moge wyjsc ze znajomymi, do kina do teatru itd...
      i mam podobny problem co ty...maly napycha sie u nich ciastkami. Zeby to
      jeszcze sam eciastka byla..ale nie..sa czekoladowe, czasem jajko niespodzianka
      id...

      Szczerze mowiac nawet nie chodzi mi o to, ze maly utyje, bo przy tej ilosci
      ruchu jaka mu serwuje nei ma szansy..ale wlasnei o zeby... Tak wiec po takiej
      wiyzycie jest szorowanie zebow.

      Mysle, ze pewnych nawyko tego pokolenia nie zmeinimy.
      My tez bedziemy sie naszymi wnukami zajomwyc i np dawac im owoce, a za 30 lat
      okaze sie ze owoce wywoluja marskosc mozgu smile))))

      Jak czesto sie dziadkowie widuja z mala? bo jezeli nie jest to codziennie..to
      chyba mozesz przymknac oko.

      • sabrina_30 Re: pokolenie... 27.05.10, 13:30
        chyba wszyscy dziadkowie tak mają, kupuja nawet słodycze mojej córce co ma
        niecałe 15 miesięcy i tez nie rozumią "jak to nie dajesz jej??", a czego.
        Powiedziałm dziadkom, ze jeśli dadzą słodycze bez mojej zgody to poprostu nie
        bedziemy ich odwiedzać a wnuk przychodzić. I po małych walkach poskutkowało, jak
        daje słodycze synowi (4lata) to te najpierw biegnie do mnie lub męze i sie pyta
        czy może. Córce na razie daja biszkopty. Zrobiliśmy, też tak, ze w dzień
        odwiedzin dziadkuw nie dostają łakoci smile).
    • nombrilek Re: dziadkowie - pacyfkacja 27.05.10, 13:37

      U nas jedni i drudzy dziadkowie wszystko wpychają co bardzo mnie
      wkurza, takie okazywanie uczucia dziecku przez jedzenie, ze np
      własnie zjadl obiad a babcia sie pyta co ci kochanie zrobic do
      jedzonka, a moze to a moze to itd....
      • lupa_87 Re: dziadkowie - pacyfkacja 27.05.10, 13:51
        Ja tam zawsze po prostu zabieram jak przynosi od razu (jedna tylko
        babcia tak ma) i mówię, że zje potem na podwieczorek czy coś, albo
        tłumaczę i zabraniam babci. Gorzej, że to samo ma z zabawkami.
        Ciągle kupuje nieodpowiednie wiekowo, daje synkowi, a potem tylko
        ryk, że się mu zabiera. Ostatnio kupiła wielkie, twarde, ostre jak
        igły kredki, dała synkowi, a on zaczął biec z nimi ;-( Oczywiście
        jak zabrałam to synek w ryk i afera cała. Niektórzy po prostu są
        bezmyślni i nieodpowiedzialni i rzadne tłumaczenia tego nie
        zmienią ;-(
        • frida_a Re: dziadkowie - pacyfkacja 27.05.10, 22:24
          My jasno postawiliśmy temat słodyczy , jak najdłużej się da nie dajemy ( głównie
          chodzi tu o czekoladę , cukierki , lizaki )i póki co rodzina i znajomi szanują
          to . Wiem, że przyjdzie moment że nie ustrzegę tym bardziej że przebywa wśród
          innych dzieci które jadzą słodycze a i pójdzie do przedszkola gdzie przecież są
          podwieczorki póki co , chronię smile
          • thegimel Re: dziadkowie - pacyfkacja 28.05.10, 21:26
            Ja mieszkam z teściami, ale rozsądnymi pod tym względem, młody coś tam czasem
            słodkiego dostanie, ale rzadko. Babcia lubi Grześki, więc jak młody zauważy, że
            sobie kupiła, to wtedy dostanie kilka gryzów i szorujemy zębów. Ale ogólnie
            przekąski jakie serwuje teściowa to gotowane jarzyny, albo owoce, więc akurat
            mam pod tym względem. Moich rodziców syn widuje dwa razy w miesiącu, więc są oni
            dziadkami do rozpieszczania i ogólnie u nich jest zasada hulaj dusza piekła nie
            masmile
    • karro80 Re: dziadkowie - pacyfkacja 28.05.10, 22:00
      Zawsze możesz rzucic, ze młoda ma po tych słodkościach zaparcia,
      wysypke czy coś innego - jak dobrze opiszesz jak męczyła sie
      ostatnio przy zrobieniu kupy, to może zmięknąsuspicious

      Moja przy większej ilości słodyczy ma te objawy i cała rodzina sie
      pyta czy teraz moze zjesc coś słodkiego z czkeoladą(wysypka jest
      sezonowa tylko)
      Córka kocha ptasie mleczko i wszyscy to wiedzą, ale wiedzą też, że
      ma problemy po nim więc babcia zazwyczaj ma dla niej przez cały
      zimowy sezon truskawki mrozone, które podaje z cukrem(nie mam nic do
      cukru w niewielkich ilosciachtongue_out, a po których nie ma ani wysypki, a
      i na ten drugi kłopt dobre sąwink

      Może podsuń dziadkom jakiś słodki zdrowszy zamiennik? Może upieką
      specjalne ciato czy ciasteczka dla wnusi, zrobią domowy deser, nie
      wiem cokolwiek -możesz znaleśc przepis na fajne ciasta, bez
      maragaryny, z masłem, z mąka razową(nawet ich zaopatrzyć -np dodać
      też amarantusa i powedzieć, ze ona na krew dobry), owocami -takich
      się nie kupi, a dziadki mogli by paść wnusię dobrym i przy okzaji
      zdrowym słodyczem. Jakieś fajne mufinki czy babaeczki na krcyhym
      spodzie z domowym budyniem i owocami?
    • mamaorzeszka Re: dziadkowie - pacyfkacja 29.05.10, 11:32
      Ja tak zrobiłam z dziadkami i ciociami, że pozwalam przynieść coś
      słodkiego, ale mówię co: ciemna czekolada, domowe ciasto drożdżowe,
      świeże i suszone owoce, jogurty, bakalie. Oni mają poczucie
      spełnienia i się cieszą, a dziecko trochę skubnie słodkiego i nic mu
      się przecież nie stanie.

      Aha, i określiłam ilość. Jak ciocia przyniosła 3 czekolady gorzkie,
      to wziełam jedną, a za resztę podziękowałam, bo to dla nas za dużo.
      Niech przyniesie kolejnym razem.
      • manala Re: dziadkowie - pacyfkacja 29.05.10, 13:32
        Pacyfikacja dziadków to nie lada wyzwanie...

        Moja mama np. kompletnie nie przyjmuje do wiadomości tego co do niej
        mówię. Bo ona oczywiście wie lepiej...Kiedy już nie wytrzymuję i
        wybucham to oczywiście się obraża i słyszymy teksty, żebyśmy sobie
        szukali niańki jeśli nam coś nie odpowiada...

        Sama od dziecka mam problemy z nadwagą i irytuje mnie cholernie, że
        jak jesteśmy u babci to moje dziecko musi non-stop ruszać szczęką.
        Młoda oczywiście lubi chodzić do babci - wczoraj też mnie tam
        zaciągneła. I od progu babcia wyskakuje z jogurcikiem (nota bene
        nadjedzonym wcześniej przed nią samą), po chwili jest już
        kanapeczka, za chwilę dziecko dopomina sie lodów i tylko moja
        interwencja powstrzymała babcię przed wyjechanem z lodami...za to za
        chwile słyszę już coś szelepie w kuchni i babcia leci z chrupkami
        (takie ciasteczka do jedzenia z mlekiem)...i tak w kółko...

        Nawet nie chcę się zastanawiać jak to wygląda kiedy młoda jest z nią
        sama...Na pewno jada dużo kiełbasy bo czuć wink

        Nie wiem jak rozmawiać z moją mamą (jest już starszą osobą) i
        generalnie nigdy nie liczyła się z moim zdaniem. Poza niezdrowym
        żarciem obawiam się jeszcze tego, że babcia jest typem 'kitracza' -
        u niej nic się nie marnuje...Kiedyś zaproponowała mojemu
        póltorarocznemu dziecku tygodniowy popcorn (który kiedyś tam kupiła
        jej w parku)
        Dodatkowo prosiłam babcię o nie używanie wspólnych sztućców, nie
        dmuchanie młodej do zupy, itd...(babcia choruje na boreliozę) no ale
        pogadać sobie mogę i tyle...

        Ostatnio kupiliśmy młodej rowerek biegowy - i usłyszałam, że męczę
        dziecko a młodej dodatkowo powiedziała, że wszyscy się z niej będą
        smieli bo ma rower bez pedałów.
        Ręce mi opadają...
    • mamasi Re: dziadkowie - pacyfkacja 29.05.10, 13:34
      Moja widzi dziadków przez kilka dni co 1,5-2 mce. Rodice kupuja jej
      raczej "zdrowe" jedzonko: serki homogenizowane, jogurty naturalne,
      jakies soczki. Czasami jak ktos przychodzi w odwiedziny to dostaje
      jajko niespodziankę - bierze zabawkę, zjada połowę jajka, reszta na
      później, a po zjedzeniu myjemy ząbki. Czasami dajemy jej chrupki,
      biszkopty, ciasta, rurki, paluszki itp. Ostatnio dostała żelki i
      mambę to nie wiedziała co z tym zrobićsmile
    • aleosochozi Re: dziadkowie - pacyfkacja 31.05.10, 00:10
      To ja nie wytrzymam i się pochwalę: teściowa przychodzi do Małego z... jabłkami,
      a mój tata z winogronami. Są zupełnie bezproblemowi pod tym względem, a przed
      porodem podejrzewałam że teściowa, która uwielbia gotować i karmić a wręcz
      wciskać na siłę jedzenie, będzie miała z tym problem. A tu mila niespodzianka.
    • b.bujak Re: dziadkowie - pacyfkacja 31.05.10, 10:28
      radzę nałożyć na dziadków obowiązek regularnych wizyt z dzieckiem u stomatologa
    • kanna Re: dziadkowie - pacyfkacja 31.05.10, 11:53
      Moja Mama jest kochana i bardzo sie stara - jak Młody miał alergie,
      to same słodycze bez mleka znajdowała. Ale nie potrafi moich dzieci
      NIE karmić. Więc praktycznie jedzą u Niej w kółko, też normalne
      jedzenie, bo Mała grymasi nieziemsko i Mama ciągle cos nowego jej
      gotuje.. Potem mi opowiada, ile zjadły, to jestem zadziwiona..
      Najbardziej mnie denerwuje, ze Młodego - prawie 8 lat - karmi. Mała
      sie nie pozwala, na szczęście. Pilnuje, żeby nic na talerzu nie
      zostało i takie inne duperele uncertain wczoraj była u nas na obiedzie, ja
      stawiam jedzenie na półmiskach, dzieci same moga nakładac ile i co
      chcą. Więć ona dzieciom ponakładała, i wmusza "no, kawałeczek
      sałatki, bardzo dobry" "pyszne mięsko" "powinien dokończyc, co na
      talerzu zostało, może go nakarmie ?" wrrr...

      No dobra, nagadałam sie :p
      • nika1310 Re: dziadkowie - pacyfkacja 31.05.10, 18:22
        a ja tam biorę na maxa i sama zjadam, niam, niam...mam idealną wagę do swojego
        wzrostu to sobie nie żałuję. Od dziecka lubiłam słodycze a że ja byłam wychowana
        w komunie gdzie nie było żadnych słodyczy oprócz bloku i wyrobow
        czekoladopodobnych to teraz sobie odbijam. A Wy przeciez możecie brać i oddawać
        potrzebującym, jak ja
    • yagnik Re: dziadkowie - pacyfkacja 31.05.10, 22:38
      A wiesz że ludzie którzy kiedyś głodowali często noszą ze sobą w kieszeni
      jedzenie np. chleb smile
      Tak samo pewnie jest i w tym przypadku. Lata komuny o słodycze było raczej
      ciężko więc dziadkowie chcą dać swojej kochanej wnuczce to co najlepsze znaczy
      się czekoladę wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka