princess_bride
15.07.10, 11:20
Sytuacja, która mi się ostatnio przydarzyła: asystowałam mojemu
dziecku bawiącemu się w piasku. Synek spokojnie jeździł sobie
autkami, trochę kopał łopatką, raz na jakiś czas prosząc mnie o
pomoc w przyczepieniu czegoś lub pokazując mi coś. Dzieci było mało,
nie zwracały na siebie uwagi. Nastepnie pojawił się nieco starszy od
mojego, trzy lub czteroletni chłopczyk z mamą i małym braciszkiem.
Zaraz podszedł do mojego, chcąc się bawić. Nie robił nic złego, ale
jako starszy miał swoje wizje zabawy, pouczał mojego, mówił, że tak
się nie sypie, że tu jest suchy piach. Zaczął decydować, ktorymi
zabawkami bedzie się nbawił on, a którymi synek. Ciagle tez zadawał
mi rożne pytania. Jego mama tymczasem zajmowała się swoimi sprawami,
w ogóle nie zwracając na niego uwagi. Nie miałam ochoty zajmować się
cudzym absorbującym dzieckiem, a moje tez już straciło ochotę na
zabawę, skoro było skazane na niechciane towarzystwo. Wkrótce
poszliśmy stamtąd. I sama teraz nie wiem czy jestem totalnym gburem,
czy może nieasertywną ciapą.