Adaptacja - proszę o rady

18.08.10, 10:51
Od poniedziałku zaczynamy pomalutku adaptację żłobkową. Na razie mam
przychodzić z synkiem (2 lata i 3 miesiące) na plac zabaw do dzieci
żłobkowych, potem już na dłużej do grupy normalnie do pomieszczeń.
Mam wątpliwości, jak powinnam się zachowywać w czasie tej adaptacji?
Czy zachęcać syna do zabawy, czy też raczej pozwolić mu na własny
rytm adaptacji? Problem w tym, że moje dziecko jak na razie raczej
nie zauważa innych dzieci, generalnie traktuje je jak element
wystroju otoczenia smile i nie wiem, czy nie zachęcany będzie w ogóle
nawiązywał kontakt. Poza tym - czy zachęcać go, żeby podchodził do
pań, żeby np. im mówił, że chce siusiu? (raczej nie od razu
pierwszego dnia, no ale powiedzmy trzeciego - czwartego?)

Jeśli któraś z Was ma za sobą taką adaptację, podzielcie się proszę
doświadczeniami.
    • mama-ola Re: Adaptacja - proszę o rady 18.08.10, 11:00
      > Mam wątpliwości, jak powinnam się zachowywać w czasie tej
      > adaptacji?

      Wysyłać dziecko do zabawy, np. pokazywać jakąś zabawkę leżącą daleko
      w kącie ze słowami "tam jest ciekawa... idź, zobacz..." i usuwać się
      na jakąś ławeczkę. Nie baw się z nim, raczej weź książkę dla siebie,
      daj mu do zrozumienia, że ma się bawić sam.

      > Problem w tym, że moje dziecko jak na razie raczej
      > nie zauważa innych dzieci, generalnie traktuje je jak element
      > wystroju otoczenia smile i nie wiem, czy nie zachęcany będzie w ogóle
      > nawiązywał kontakt.

      Nawet dzieci rok starsze nie bawią się z innymi dziećmi, nie
      potrafią podać imion dzieci z tej samej grupy. Od 3-letnich dzieci
      się tego nie oczekuje, a co dopiero od 2-latka. Nam na początku
      przedszkola (grupa 3-latków) dano spis umiejętności dziecka, tak
      żeby rodzic wiedział, jak to wygląda i się nie martwił - jednym z
      punktów było, że dzieci 3-4-letnie przeważnie nie bawią się z innymi
      dziećmi tylko obok siebie. Więc nie masz co zachęcać do kontaktów w
      sensie współpracy.

      > Poza tym - czy zachęcać go, żeby podchodził do
      > pań, żeby np. im mówił, że chce siusiu? (raczej nie od razu
      > pierwszego dnia, no ale powiedzmy trzeciego - czwartego?)

      Ja bym tego uczyła od I dnia.
    • lullanka07 Re: Adaptacja - proszę o rady 18.08.10, 11:01
      moj syn poszedl do zlobka jak mial 2 lata.
      u nas nie bylo okresu adaptacjnego,odbieralo sie tylko dzieci przez tydzien o 12.
      panie uwazaly (i ja sie z tym zgadzam) ze w taki sposob robi sie metlik dziecku w glowie;raz przychodzi z mama,raz sam i dlaczego jak kiedys mama z nim przychodzila teraz musi sam zostac.

      a co do dwulatka wszystkie maluchy w tym czasie bawia sie same,nie potrzebuja towarzystwa innych dzieci do zabawy.

      na twoim miejscu stala bym z boku i pozwolila dziecku na samodzielna zabawe.
      • za-ciekawiona Re: Adaptacja - proszę o rady 18.08.10, 11:17
        Zgadzam się z Lullanką. Synek prowadzony był przez babcię na zajecia
        adaptacyjne na 2 h dziennie, założenie było takie, że w pierwszym
        tygodniu babcia siedzi z boku, a potem wychodzi najpierw na pół
        godz., potem na godz., dwie... nie udało sie synkowi przejść tej
        adaptacji. gdy nadszedł czas zostawiania go opór był straszliwy,
        panie po babcię dzwoniły bo nie potrafiły go uspokoić. Po 4 tyg
        odpuściliśmy, a miesiac później (syn miał 2 lata i 4 miesiace)
        zaczęliśmy powtórnie tym razem w punkcie przedszkolnym, tym razem
        babcia zostawiła go od razu i przyszła po 2 h. I syn zaakceptował,
        ze w "przedszkolu" zostaje sam.
        Każde dziecko jest inne ale akurat w przypadku syna wiem, że nie ma
        mu co mieszać w głowie tylko od początku ma wiedzieć, ze w
        przedszkolu jest bez mamy/babci/opiekunki. Teraz zaczynamy od
        września przedszkole, będą 2 dni na adaptację po 2 h i mam sygnały
        od niektórych rodziców, że zostaną z dziećmi na te 2 h. Babci
        zapowiedziałam, ze ma nie zostawać.
        • lacitadelle Re: Adaptacja - proszę o rady 18.08.10, 11:31
          Przyłączam się do poprzedniczek - w naszym żłobku też było wyraźnie powiedziane,
          że opiekunowie nie zostają z dzieckiem, bo to adaptację utrudnia. W pierwszym
          tygodniu po prostu syn był krócej, byliśmy też dostępni pod telefonem w razie
          problemów, chyba raz panie z tej opcji skorzystały. Syn miał półtora roku, jak
          zaczął chodzić do żłobka i początkowo raczej się przyglądał (najlepiej z kolan
          którejś z cioć), z czasem zaczął uczestniczyć w zajęciach, zdarza mu się też
          bawić z dziećmi, wiem, że niektóre kojarzy (ma teraz 26 miesięcy). Poza żłobkiem
          chętnie i ładnie się bawi, ale raczej ze starszymi lub pod kierunkiem dorosłych.

          O siusianiu powinien mówić od razu paniom.
    • ciocia_ala Re: Adaptacja - proszę o rady 18.08.10, 11:42
      W moim przedszkolu bylam z mala dwa razy po dwie godziny, trzecim
      razem czekalam w recepcji (czy jak to nazwac) i tyle. Na poczatku
      nie byla zadowolona jak wychodzilam, a teraz od probu mowi "papa
      mamusia".

      Podczas wizyt ja rozmawialam z opiekunka, lub siedzialam na boku i
      sobie patrzylam. Mala widziala, ze jestem i to jej starczalo.
    • pagaa Re: Adaptacja - proszę o rady 18.08.10, 11:46
      a ja Ci radzę niczego nie planować. podejdź do tego w miarę na
      luzie, bo dziecko wyczuje Twój niepokój. Wcale się nie zdziwię,
      jeśliTwój synek Cię zaskoczysmile ja też miałam obawy jak i co, a na
      miejscu sprawy się same potoczyły, synek szybko sobie poradził, i
      więcej było moich rozmyślań jak to bedzie niż całej akcji
      adaptacyjnej;P najlepiej bądź, ale nie ingeruj za mocno, tzn. nie
      wołaj go ciągle bo "cośtam", daj paniom wytrzeć mu ręce, ubrać itp.-
      jesli tylko na to pozwoli, a jak bedzie chciał, to sam pójdzie do
      Ciebie (jak sobie przypomniwink ). to samo wszystko wyjdzie w praniu,
      nie przewidzisz jak się zachowa. a dziećmi to się zainteresujewink
      wspólne zabawy są oksmile
Pełna wersja