Dodaj do ulubionych

codzienna nerwówka

14.09.10, 09:02
Niestety każdego dnia powtarza się w naszym domu ten sam scenariusz.

Już nie pamiętam, kiedy udało mi się przyjść do pracy punktualnie.
Wszystko przez synka. Ma 4 lata.
Przede wszystkim nie lubi rano wstawać - rano, to znaczy parę minut przed 7-mą. Budzenie go to prawdziwy teatr. Jeśli nie trafie w jego humor to od razu robi mi awanture.
Kiedy już wstanie, zupełnie nie reaguje na moje prośby odnośnie tego, że ma zrobić siusiu, zdjąć piżamkę i ubrać rzeczy, które mu przygotowałam.
Byłoby łatwiej, gdybym ubierała go sama, ale ma już 4 lata i musi uczyć się samodzielności. Zresztą o to samo prosiły panie przedszkolanki.

Nie potrafi skupić się na tym co ma wykonać. Zanim dojdzie do łazienki, zdąży dwa razy się popłakać, pokrzyczeć, sponiewierać młodszą siostrę, wyrazić swoje niezadowolenie co do ubrania itp itp...
Jest uparty, wszystko wymusza płaczem i krzykiem. Staram się nie ustępować, aż mam przez to coraz częściej wrażenie, że moje dziecko jest nieszczęśliwe. Wiem, że to głupie, ale tak jest.
Zrobił się nerwowy, a ja wraz z nim. Ostatnio nawet zaczął się trochę jąkać.

Staram się dużo z nim rozmawiać, tłumaczyć, proponuje różne zabawy, ograniczam coraz bardziej telewizje, na rzecz spacerów. Pilnuje, by najpóźniej o 20:30 był już łóżku.

Nie wiem jak mam trafić do mojego dziecka. A jeśli macie jakieś sprawdzone sposoby, by poranna krzątanina była bardziej sprawna to będę niezmiernie wdzięczna.
Obserwuj wątek
    • tusia-mama-jasia Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 09:20
      U nas poranna krzątanina musi działać jak w szwajcarskim zegarku, bo musimy zdążyć na autobuś, który odjeżdża 6:29 z okolic naszego domu, potem prawie 20 minut marszu do przedszkola i ja lecę na kolejny autobus do dworca i jadę do pracy do innego miasta. Jeśli się spóźnimy na którymkolwiek etapie, to pozamiatane. Więc się nie spóźniamy tongue_out
      Zaczynam budzić synka /też 4-latek/ kilka minut przed 6 - ja już wtedy jestem ubrana, makijaż itd., staram się, żeby czynnikiem pionizującym była jakaś wieść absolutnie wielkiej wagi dla niego - jeśli akurat ma fazę na elfy, to mówię, że musi się szybko obudzić, bo jakieś elfy zaglądają przez okno, jeśli przeżywa czytaną niedawno książeczkę to budzą go postacie z tejże itd. To już daje 90% szans, że w ciągu 5 minut się spionizuje. Czasem skrzywiony "bo ja jestem jeszcze zaspany, mamusiu", ale rzadko się to zdarza, płacz nigdy. Zawsze mam przewidzianą chwilkę - choćby 2 minutki - na tulenie. Biorę zaspańca na kolana i przytulam, po 2-3 minutkach takiego siedzenia na łóżeczku razem humorek już murowany i idziemy oglądać te elfy czy co tam innego za oknem /oczywiście resztę robi wyobraźnia synka/. W toalecie obsługuje się sam i przychodzi do kuchni, gdzie "popatrz, elfy zostawiły już mleczko dla ciebie! kiedy one tu wleciały, w ogóle ich nie zauważyłam!!" tongue_out W chłodne ranki ciepły miły kocyk narzucony na nóżki w czasie picia rzeczonego mleczka wprawia dziecię w błogostan. Zęby myje pod kontrolą i z pomocą, a potem już wie, że ma się ubierać - ciuchy zawsze gotowe na krzesełku, ja idę pakować manele, a on przychodzi do mnie już gotowy z nieśmiertelnym pytaniem "dobrze się ubrałem?" smile Buty, kurtki i ruszamy. Szybko to wszystko idzie, a jak już wyjdziemy na dwór to w ogole jest ekstaza, bo wszystko jest piękne i ciekawe "popatrz, mamusiu, jakie niebo barwne/kropelki rosy na trawie/ile mgły elfy rozpięły na drzewach" itd itp. No i w czasie marszu do przedszkola koniecznie coś śpiewamy albo gramy w zgadywanki. Wpada do przedszkola tuz przed 7 rano z taaaakim rogalem smile
      • shellerka Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 15:54
        tusia! podziwiam! smile

        • tusia-mama-jasia Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 20:06
          shellerka napisała:

          > tusia! podziwiam! smile
          >
          To miłe bardzo, tylko co tu podziwiać? smile
    • stypkaa Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 09:22
      Czy tak miał od zawsze czy to niedawno sie zaczęło? Jak długo chodzi do przedszkola? Lubi przedszkole? Czy taki nieszczęśliwy to jest tylko rano czy popołudniu też mu się zdarza?

      Czy on się wysypia? Czy śpi w przedszkolu? Wydaje się, że 10-11 godzin to dla 4 latka ok, ale może on potrzebuje więcej snu? Czy zawsze był śpiochem?

      Wiem co to znaczy poranna nerwówka. Mój syn przez 2 lata nie chciał chodzić do przedszkola, więc dochodził jeszcze płacz "mamo, ja nie chcę iść do przedszkola"
      Teraz już chodzi chętnie, może dlatego, że poszedł też i młodszy brat. Jest im raźniej.

      Ja ograniczyłabym czynności poranne do minimum. A jednocześnie starałabym się na tyle wcześnie zacząć budzić synka, zeby bez pośpiechu można bylo się wyszykować.
      Ja mojego 3,5 latka ubieram rano. Mimo, że potrafi się ubrać sam, to rano po prostu nie chce mi się z nim walczyć albo 100 razy powtarzać jedno i to samo. Na naukę samodzielności możesz przeznaczyć popołudnie i wieczór. A nie najbardziej nerwową częśc dnia u Was - czyli poranek.
      Poza tym jak moim chłopakom włączam rano bajkę. Dzięki temu mam 20-30 minut spokoju, na wyszykowanie samej siebie. I potem już idziemy w dobrych humorach do przeszkola.

      Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości smile

      • zuzuua Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 09:41
        u nas to samo... najgorsze jest to jak wstanę lewą nogą i córa wstanie lewą nogą - awantura gotowa uncertain
        ja robię tak - po dobranocce od razu kąpiel. przed 20 jest w łóżku, potem czytanie max do 20.30. zasypia po chwili. córa po przedszkolu jest b. zmęczona, więc jak tylko zamknie oczy zasypia. zaczęłam też przed dobranocką wychodzić na 20 min na spacer z nią i psem, co powoduje, że jest bardziej padnięta.
        rano budzę o godz 7. oczywiście jest marudzenie na wszystko. na śniadanie, na pobudkę, na ubranie itd... w piżamie je śniadanie, potem toaleta - siusiu, żeby, buzia, potem ubieranie. mąż ubiera córę, w tym czasie ja się ubieram. ja nie idę do pracy makijaż sobie odpuszczam. jak idę zaczynam się szykować wcześniej a m. dokarmia przy śniadaniu.
        poranne ubieranie odpuściłam. córa jak chce to się potrafi do rosołu rozebrać i przebrać, i nawet rajstopy założyć. jak ją proszę żeby się ubrała to mówi mi "mamusiu, ja nie umiem". szkoda mi nerwa na awantury.
        córa w październiku skończy 4 lata. gadałam z sąsiadką, która ma syna w tym samym wieku - mówi że jak go nie ubierze to nie wyjdzie z domu.

        ps. to nasz już drugi rok w przedszkolu. w zeszłym roku przez cały rok musiałam nosić na rękach do przedszkola! w tym roku na szczęście idzie sama. powoli ale na własnych nogach smile
    • black_edith Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 09:33
      a tak samo wygląda poranek w weekend, czy tylko na tygodniu, gdy mały musi wstać o określonej godzinie?
      moja córka też nie zawsze chce wstać rano (generalnie pobudka na tygodniu jest o podobnej godzinie, co jej standardowa pora budzenia się, ale czasem łapie śpiocha) i oczywiście nie jest zadowolona, gdy ją obudzimy. Staram się zmienić to w zabawę, np. mała nie chce wstać, więc wygłupiam się, że ubiorę ją na śpiąco, mała nie rusza się, a ja ściągam jej piżamę na leżąco, stękam przy tym z wysiłku i rozpaczam na niby, mała przeważnie zaczyna się śmiać. Zaznaczam, że na co dzień i w normalnych okolicznościach nie pomagamy jej już od dawna w ubieraniu czy myciu, jednak w takie dni, gdy mała ma problem z rozbudzeniem się to trochę odpuszczam, ale w taki sposób, by mała wiedziała, że to nie jest normalna sytuacja, czyli robię z tego zabawę w śpiącą królewnę, która nie może sie obudzić. Domyślam się, że jest trudniej, gdy dziecko codziennie ma problem z pobudką. Z moich obserwacji wynika jednak, że każda próba zmobilizowania "na ostro" dzieciaka do pobudki i pośpiechu kończy się płaczem, awanturą i jeszcze większym opóźnieniem.
      A jeśli chodzi o humorki: moja też ma 4 lata i dosyć często serwuje nam nagłe wybuchy płaczu, złego nastroju bez powodu itd. Trudno jest to cierpliwie znosić i czasami i mnie i męża ponoszą emocje, ale za każdym razem uświadamiam sobie, że to tylko pogarsza sytuację. Generalnie u nas zawsze sprawdza się zasada: spokojni rodzice=spokojne dzieci, uśmiechnięci rodzice=uśmiechnięte dzieci
    • lila1974 Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 09:39
      Samej wstać na tyle wcześnie, by się wyszykować bez stresu i mieć swobodę przy synku.
      Jego obudzić pół godziny wcześniej niż dotychczas i dać mu czas na przeciąganie, marudzenie, zmianę zdania odnośnie stroju (jeśli miewa tego typu rozterki). Zapytać, czy chce się przytulić i potwierdzić, że rozumiesz, jak bardzo trudno wstaje się rano.

      Budząc powołac się na jakies fajne wydarzenie czekajace go w przedszkolu - ulubiony kolega niemogący się go już doczekać, wycieczka, przedstawienie ... zastanów sie, co mu może sprawić przyjemność.

      Wydawać wyłącznie jedną dyspozycję a nie hurtem. I dopilnować będąc przy nim oraz pomóc, gdy widzisz, że próbę, np. ubierania, poczynił, ale idzie wyjątkowo niemrawo.

      Po sobie wiem, że największym wrogiem naszych poranków jest mój pośpiech. Dość długo dawałam się dziewczynkom wyspać maksymalnie długo, co jednak później skutkowało pośpiechem i nerwówką. Odkąd budzę je pół godziny wcześniej i mają czas na wszystko bez gniewnego poganiania, to poranki stały się bardziej znośne.
      • najma78 Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 10:34
        Moim zdaniem 20.30 to za pozno dla 4-latka, dzieci to nie dorosli potrzebuja wiecej snu, wypoczynku. Skoro musi wstawac przed 7 zwlaszcza jesienia i zima to powinien chodzic spac 19-19.30. Nie piszesz czy spi w ciagu dnia. Ubrania mozesz przygotowac wieczorem, niech wybierze z twoja ewentualna korekta co chce ubrac nastepnego dnia. Wiecej konsekwencji w utrzymaniu rutyny porannej, bez dyskusji, no i ewentualnie rozpoczynanie dnia wczesnie czyli z pewnym zapasem, az sie wszystko unormuje.
        U mnie wyglada to tak, obecnie dwoje dzieci 7 i 3 ale byly mlodsze tez pracowalam i rozwozilam rano. Wstajemy o godzinie 7.30, syn na nogach wczesniej, ale corke trzeba obudzic, poranna toaleta, ubieranie, corka sama, malemu pomagam, choc radzi sobie. Sniadanie, corka normalne, syn mleko/kakao bo sniadanie zje w przedszkolu. Bez zadnych problemow, maz tez mi pomaga on wychodzi do pracy o 8.15, ja z dziecmi o 8.25. Najpierw z synem do przedszkola o 8.30 jest w sali, a potem z corka do szkoly o 8.45 otwieraja, potem wracam na chwile do domu lub jade na zakupy i na 10 do pracy, mamy tak wszystko zorganizowane, ze jest w miare blisko i bez korkow. Spac dzieci chodza ok. 20.00-20.30 z tym, ze moj 3-latek i tak budzi sie pomiedzy 6.00-7.00 wiec on moze pozniej, ale corka gdyby chodzila np. po 21 to mialaby problem.
        • nika1310 Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 10:50
          ja uważam że powinnaś sobie odpuścić poranne samodzielne ubieranie się przez synka. Treningi w tej kwestii możesz uskuteczniać po południu i w weekendy. A rano nie potęgować nerwówki. Mój syn jest kropka w kropkę taki jak Twój z tym że nienawdzi przedszkola- zawsze całą drogę histeryzuje, nie chce sam założyć w przedszkolu kapci, rozebrać się, zrobi wszystko żeby opóźnić wejście. Ja go rano ubieram, przebieram w przedszkolu. Gdybym czekała aż zrobi to sam to do 10 bym tam siedziała a on by nie zjadł śniadania i czekałby na czczo do obiadu wyjąc że jest głodny. Ja organizuję po drodze do przedszkola zawody kto znajdzie pierwszy żółty liść, ile będzie czerwonych aut po drodze, czy będzie kot pod domem czy nie i w ten sposób zachęcam do wyjścia z domu.
    • m-amma Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 12:38
      Bardzo dziękuję Wam za porady i oczywiście proszę o jeszcze smile

      Odpowiadając na pytanie, czy mały śpi w ciągu dnia - to tak - ok. 1,5 godziny w przedszkolu.
      20-20:30 to moim zdaniem nie jest bardzo późna pora. Z doświadczenia wiem, że nawet jeśli będzie leżał już w łóżku o 19:30 to i tak wcześniej nie zaśnie. On jest bardzo ruchliwy, więc wiele czasu upływa, zanim naprawdę się wyciszy do spania.

      Co do samodzielnego ubierania się, to bardzo mi na tym zależy, ponieważ zauważyłam, że synek zrobił się wygodnicki. Nie stara się pokonywać "trudności" (ubieranie się, szukanie czegoś, narysowanie, samodzielne jedzenie), a wręcz przeciwnie, z góry zakłada, że czegoś nie umie, że nie ma siły, że... że... że... ogólnie koniec świata i lament na pół godziny.
      Dostaje pochwały za każdą rzecz którą samodzielnie wykona, często też jakieś drobne nagrody (słodycze, wyjście na loda, zabaweczka itp)

      • bozenka78 Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 13:07
        Jezeli pokojowe proby wprawienia go w dobry humor nie daja rezultatu, to ja bym postawila na bardziej drastyczna metode.
        Jezeli sie nie ubierzesz, wychodzisz w pizamie, tak jak stoisz. Chcesz isc do przedszkola w pizamie? prosze bardzo, twoj wybor.
        To nie jest przyjemne, ale bardzo skuteczne.
        Z tym, ze moje dzieci wiedza, ze ja nie zartuje i jestem bardzo konsekwentna.
        W zasadzie nie stosuje zadnych kar, tylko naturalne konsekwencje ich zachowania: zniszczyles - nie masz, nie chcesz zalozyc butow mimo kilku prosb - nie idziemy do kina.
        Przeciez nie bede stala nad dzieckiem pol godziny i prosila.
        Tylko raz syn poszedl w pizamie do przedszkola, wzielam ze soba ciuchy i przebralam go w szatni. Potem juz nigdy nie mialam z tym problemu.
    • daga_j Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 13:18
      W Twojej sytuacji zrobiłabym tak, że budzę dziecko o 20 minut wcześniej. On i tak nie zna się na zegarku i tak samo trudno mu będzie wstać i tak samo jak co dzień będzie marudził, ale jeśli wszystko zajmie podobną ilość czasu to będziecie gotowi o 20 minut prędzej, prawda? Nie mów tylko dziecku, że dziś wcześniej wstało i macie więcej czasu na spokojne szykowanie się, bo przedłuży swoje marudzenie automatycznie nawet nie ze złej woli wink Sama spróbuj krzątać się bez pośpiechu i paniki w oczach. Ja uważam, że jeszcze kilka lat to od rodzica zależy czy dziecko spóźnia się do przedszkola/szkoły, bo to ona organizuje poranki (ona, on - rodzic w każdym razie). Ja muszę teraz prowadzać 6 -latkę do szkoły na 8 trzy dni w tygodniu i najpierw ledwo zdążałyśmy, więc po prostu wstaję wcześniej, budzę ją wcześniej i udaje się!
      Też kładę dzieci spać koło 20.
      • iwoniaw Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 16:56
        CytatJa uważam, że jeszcze kilka lat to od rodzica zależy
        > czy dziecko spóźnia się do przedszkola/szkoły, bo to ona organizuje poranki (on
        > a, on - rodzic w każdym razie). Ja muszę teraz prowadzać 6 -latkę do szkoły na
        > 8 trzy dni w tygodniu i najpierw ledwo zdążałyśmy, więc po prostu wstaję wcześn
        > iej, budzę ją wcześniej i udaje się!


        A ja się z tym całkowicie zgadzam. I przychylam się do wszystkich opinii, że jedyną metodą ogarnięcia poranka, gdy z dzieckiem są problemy jest wcześniejsze wstawanie rodzica i wcześniejsze budzenie dziecka. I szykowanie wieczorem wszystkiego, co naszykować się da (ubranie, spakowane plecaki/torebki, produkty do śniadania)
    • sloooneczko Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 16:34
      jezeli Ty go budzisz to lepiej bedzie 'powierzyc' te zadanie budzikowiwink nastawic 10 minut wczesniej niz syn powinien wstac..budzik dzwoni, Ty wchodzisz, mowisz, ze OK, widzisz ze zaspany wiec 10 minut na slodkie leniuchowanie i przeciaganie dostaje w bonusie..ubrania przygotowywujecie razem dzien wczesniej, wieczorem..warto rano podkreslic, ze on samwink je na dzisiaj przygotowal..dobrze budzic dzieci bedac samemu juz wyszokowanemu, zaoszczedzisz sobie masy stresu i gonitwysmilewieczorem mozna zapytac co najchetniej zjadlby na sniadanie, itp..
      • ewikowa Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 20:31
        co do samego ubrania - to moze pomogloby wieczorne wspolne wybieranie stroju na nastepny dzien?
    • kasiak37 Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 20:42
      wstajesz wczesniej,robisz "kolo siebie",robisz kawe,wykonujesz makijaz popijajac pachnaca kawke,ubierasz siebie,robisz sniadanie dla malych,przychodzisz do nich z uszykowanymi ubraniami,budzisz,siku,mycie,sniadanie,ubieranie(wlasnie ta kolejnosc) i wychodziszsmile
      • agulka04 Re: codzienna nerwówka 14.09.10, 21:06
        Jak córka była mniejsza to ranek wyglądał tak - budziłam, na pół śpiącą zanosiłam do łazienki i sadzałam na ubikację. Jak się wysikała to już była prawie obudzona wink Sama wracała do pokoju a ja ją ubirałam (chociaż sama już dawno potrafiła) - wtedy jeszczą ją poprzytulałam, porozmawiałam, ... . Jakby się miała sama obudzić, iść do łazienki, ubrtac to by trwała z pół godziny dłużej.
        Teraz a 6 lat i nadal rano pomagam jej np. ubrać rastopy a przy okazji poprzytulam - lubię takie zaspane poranki smile
    • jkl13 Re: codzienna nerwówka 15.09.10, 11:34
      Po kilku dniach użerania się z moim wówczas 4-latkiem, które to użeranie dotyczyło głównie ubierania się zastosowałam sposób, który zadziałał w 100%: "Nie, to nie. Pojedziesz do przedszkola w piżamie". Nie uwierzył mi. Jakiż był zdziwiony, gdy po kilku minutach bez słowa wzięłam go pod pachę i w piżamie wsadziłam do samochodu. Przebierał się sprintem w samochodzie pod przedszkolem i od tego czasu na poranne marudzenie tekst "bo pojedziesz w piżamie" skutkował od razu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka