no wiec wrocilismy. spedzilismy tydzien we wloszech...w miasteczku cipressa. super. dziura taka, jakich malo. chyba zero ludzi tam mieszka

tylko w co 10 domu swiatlo sie palilo wieczorem. male uliczki, tulnele, ganki..ogolnie po prostu magia sredniowiecza walnela nas w twarz

))) ale bylo super..duzop spacerow..wypad co cannes na zupe rybna

i zwiedzanie okolic. w tym dabawa ludzkimi koscmi i uzywanie zeba jako kredy

))
zabawa kameiniem, zaraz potem tata dolaczyl sie do zabawy..a misiek podlozyl palca pod kamien..i domyslacie sie co sie stalo... na szczcscie skonczylo sie siniakiem...uffff
czerwony autobus w Alassio
wspomniana "zabawa" ludzkimi szczatkami

- maly na szczescie nei zalapal co znalazl
ciekawosc nie zna granic....
czerwone krzeselko
nasza ulica
? gdzie poszedl miau-miau
na plazy w cannes