Dodaj do ulubionych

depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te noce

17.11.10, 10:54
nie wiem czy to depresja, pewnie przesadzam, ale płaczę co rano... mój syn 13 m. nie soi, wiecznie płacze w nocy, zaśnie po czym budzi sie z krzykiem, pisałam już tu o tym nie raz...nocke przesypia raz, może dwa w tygodniu. ja nie spię prawie wcale, nabawiłam się okropnej bezsenności przez te jego nocki. dziś krzyczał od 1 do 4.30, nic nie pomagało, przeciwbólowe, żele na zęby, noszenie, wzięcie do łóżka. myślałam że pęknie mi głowa i kręgosłup od noszenia go. na dodatek mega kłóćimy sie po nocach z męzem, ze złości, z besilności.. byłam już u tylu pediatrów i nic. jutro neurolog. ale ja naprawdę już nie mogę. za chwilę wracam do pracy, jak ja mam egzystować? faszeruję się środkami na sen, może i zasnę, ale co z tego jak synek i tak mnie krzykiem wybudza? cięzki przypadek nam się trafił, w dzien taki kochany, pogodny, żywy, a noc..sad chyba oszaleję. w zień mi mąz pomaga jak wróci z pracy, nie mówię że nie. ale psychicznie te nocki mnie wykańczają i niszczą moje małżeństwo. poradzcie, jak dajecie radę?
agagula, Twoja mała w końcu zaczęła spać? co jej pomogło?
Obserwuj wątek
    • magnes1978 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 11:32
      ja spię z córa odkad skończyła roczek - wczesniej spała we własnym łóżeczku, a po roku odmówiła współpracy....
      Zasypia przy mnie ( tyle , ze nadal karmie ja piersia, ale wydaje mi się ze problem ten sam bo w nocy chodzi raczej o moja obecność i pewność ze jestem), po kilku wspólnych nocach mała zaczeła spac spokojniej, czasami budzi sie w nocy i woła mama i teraz wystarczy ze powiem mama jest , przytula sie i spi dalej.
      Minus - mąz musiał wyprowadzić się z sypialni bo razem się nie miesciliśmy ( mała aktywnie wędruje w nocy po całym łóźkusmile)))
    • mag_pie Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 13:31
      moja córka tez tak miała - też mieliśmy dość i nie dało się żyć.

      Męczyliśmy się dwa miesiące. Przeszperałam fora, artykuły itd .
      Co zastosowałam :
      1. Przecztałam książke Kazde.dziecko.moze.nauczyc.sie.spac - wprowadziłam kilka sugestii z niej np nie reagowanie na każdy płacz , przestałam usypiać z nią, ona się w nocy przebudzała mnie nie było i była afera takze tłumaczylam przed snem ze mama spi u sibie w łózku i daje jej zasypiać sama . O dziwo nauczyła sie wciagu trzech dni - spiewa sobie przed snem , opowiada historie ( ma prawie 3 lata wiec bardziej rozumna) ale zasypia i śpi do rana.
      2. Wprowadziłam krople Passiflora - to na forum znalazłam.
      3. Przed pójściem spać poświęcam jej około 1,5 h zabawy - odkładam na bok sprawy domowe i jesteśmy tylko dla niej - wcześniej właśnie budziła sie w nocy z krzykiem mamo , chce do mamy itd
      4. W nocy zaczał cześciej do niej wstawać tato - z nim nie dysktuje . Pada hasło ze wszystko jest ok, jest noc, mam spi i młoda sie zawijała do spania.

      Nie wiem co pomogło . Na poczatek jesli chcesz mogę Ci podesłać ksiązkę mam w pdf , mi wiele rzeczy uświadomiła a przedewszystkim to że to wcale nie jest tak ze tylko moje dziecko płacze a inne grzecznie spią i to mnie trochę uspokoiło a wiadomo spokojna matka = spokojne dziecko.
    • semi-dolce Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 13:54
      Jesli dziecko ogląda telewizję to może byc to przyczyna złego spania.

      Możesz spróbowac spac z dzieckiem, czesto pomaga. Możecie spać z nim na zmianę czy nawet nie spac ale w ogole robic dyzury na zmiane, jedna noc ty jedna mąż, przynajmniej co druga noc się wyspicie (ze stoperami do uszu na przykład).

      Mozesz podac dziecku przed snem melisę lub syrop homeopatyczny sedalia.
    • hanulllka Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 14:07
      to mogą być początki depresji, może masz możliwość skonsultowania się z jakimś specjalistą... nie lekceważyłabym tego na Twoim miejscu...

      Co do płaczu w nocy... może są tego jakieś prowizoryczne powody? Może mu za gorąco/za zimno? Może jest spragniony? Może zęby? A może po prostu "ten typ tak ma"?
      Przyczyną też może być zbyt wiele bodźców w ciągu dnia (tv, hałas, zbyt wiele ludzi, brak rutyny (czyli chaos organizacyjny)...
      I jeszcze jedno, moim zdaniem warte rozpatrzenia... wiem z doświadczenia, że jak między rodzicami jest "nie-halo" i kłócą się przy dziecku, bo bardzo negatywnie to na niego wpływa i reaguje na to dość mocno. Sama mam nieciekawą sytuację (depresja, wszystkie możliwe kryzysy) i widzę, jak moja 3-latka reaguje na jakieś sytuacje stresowe (głównie awantury z M, ) - zasypia wieczorem, po 15 min się budzi, krztusząc tak długo, aż nie zwymiotuje uncertain Wiem, jak ciężko jest zapanować nad emocjami, zwłaszcza jak człowiek zmęczony i sfrustrowany, ale może czasem warto ugryźć się w język, przemilczeć, zdusić w zarodku, dla dobra dziecka...?
      • geda77 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 14:20
        ehhh, staram się dziewczyny, naprawdę. czytałam te wszystkie mądre książki, mały sam wieczorem zasypia, a poświęcam my cały dzeń przecież więc na pewno nie za mało mu mamy. gorąco/zimno-chyba nie, bo co którąs noc przesypia, odkrywa się generalnie, czasem minimalnie go przykrywam. rutynę ma codziennie aż do znudzenia posiłki o tej samej porze, sedalie, melise, homeopatie na zęby probowałam. no i czasem spi ale wiecznie wracają te koszmarne nocesad zabieramy go do siebie, bo nie idzie słuchać tych krzyków,śpi lepiej-owszem ale tez się budzi. a ta moja bezsenność mnie załamuje, wieczorem padam, śpie dobrze i czy on zacznie płakac czy nie to ja sie budze miedzy 2 a 4 i koniec spania do rana, normalnie glowa pęka. a ta sytuacja z mężem, masz rację, wiem że dziecko to czuję, no ale szlag mnie trafia, jak ja pół nocy siedzę przy łóżeczku a ten sobie śpi albo udaje, a potem mi rano powiem że wymyślam, bo dziecko ryczało a ja nie reagowałam.dołuje mnie to wszystko strasznie. a od M. słysze tylko ze przesadzam i wiecznie narzekamsad kiedy to sie skonczy?!
        • loolik Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 15:27
          przebudzenie się w nocy i niemożność zaśnięcia do rana jest jednym z symptomów depresji, jeśli inne czynniki (samopoczucie itd) na nią wskazują, udałabym się na Twoim miejscu do specjalisty.
        • kamisa7 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 21:44
          Hej, ja po dwóch sezonach karmienia nocnego także również miewam problemy ze snem. Kiedy się wybudzę jak kiedyś na karmienie, mam pod ręką neospasminę i sobie łyczek zapodaję. Jakoś działa na serducho, że się wycisza i mogę zasnąć z powrotem. Małemu pewnie zęby idą caaaałym stadem. Może co kilka nocy podaj mu coś jakiś panadol, albo nurofen na noc, poza tym są kuli homeopatyczne dagomed 44. Dwie córcie na tym poleciały, przez całe ząbkowanie. U nas sedalia nie działała ale spróbuję jeszcze passiflory, bo mojej młodszej też ostatnio w nocy nieźle odbija. Poszła do przedszkola we wrzesniu i tu się skończył mój spokojny nocny sen. Mojej starszej przeszło jakoś tak jak skończyła 3 latka i zrobiła się rozumna, jak chce to przychodzi w nocy do mnie. Młodsza jeszcze jest w fazie strachów nocnych więc jak się wybudzi w nocy to robi afere na pół bloku. Siły dużo ci życzę, nie poddawaj się i probuj wszystkiego.( Tak w tajemnicy....najlepiej działa nurofen csssiiii. Wtedy raczej pewna nockawink )
          • szajma Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 22:40
            pójście do specjalisty nic nie kosztuje. myślę, że to on powinien ocenić czy to depresja, co na tą bezsenność w kontekście dziecka i też ciebie itd. z doświadczenia wiem, że najlepiej konsultować się ze specjalistą w początkowej fazie, a nie czekać aż wydarzy się coś... złego. jeśli to nie depresja, to też ci powie i przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz. i dostaniesz wskazówki co robić.
            nie napisałaś, czy twoje dziecko tak kiepsko śpi od zawsze czy teraz ma taki okres nie spania (rozumiem, że jeśli to nie było zawsze to i tak trwa już dość długo). mój syn właśnie tak koło roku miał problemy ze spaniem, przeszło mu, później wróciło jak miał dwa lata, może dwa i kawałek. wtedy to było nie do wytrzymania. posunęłam się do tego, że co kilka dni usypiałam go w samochodzie jeżdżąc po mieście do 12, 1 w nocy. budził się, ale jak płakał, brałam go do siebie i jakoś spał dalej. może na prawdę to zęby- to by było nawet ok, bo wiadomo, że kiedyś się skończy. ja zawsze w takich sytuacjach piszę, żeby spać, kiedy się da. w dzień też spać nie możesz? może jak mąż wraca z pracy to ty korki w uszy i lulu??? my tak robiliśmy. ponieważ mój artur wstawał do pracy wcześnie rano a sen ma taki, że armata go nie zbudzi jak już zaśnie w nocy wstawałam ja (w tygodniu, weekend na zmianę) a w dzień odsypiałam po jego powrocie. może w dzień lepiej będzie ci się spało. wiem, że to nie jest rozwiązanie ale pomoże choć trochę.
            i jeszcze może zbadaj na te robaki. wiem, że z tego się śmieje wiele osób, ja też jestem daleka od doszukiwania się u dzieci takich problemów i tłumaczenia pasożytami dziecięcych dolegliwości, ale jednak jeśli nic się nie da znaleźć, to warto sprawdzić ten trop?

            z mężem musicie się sami dogadać. nie ma złotego środka. myśmy też się kłócili, nawet teraz nie jesteśmy specjalnie zgodnym małżeństwem. ale kochamy się i zawsze jakoś się dogadamy. jedna zasada- nie kłócimy się przy dziecku. on zaczął powtarzać nasze teksty w stylu "nie chce mi się z tobą gadać", "wynoś się".. to było straszne. teraz czekamy aż mały pójdzie spać. a do tego czasu emocje opadają i wszystko inaczej wyglądasmile
            trzeba spokojnie gadać, gdy dziecko śpi (u was może być problemwink), trzeba mieć czas tylko dla siebie. trzeba dbać o siebie na wzajem. robić sobie "dobrze"wink może małe prezenty? nie mówię o kupowaniu. ja na przykład pisałam kartki do męża i wieszałam na drzwiach. tak mało czasu mieliśmy, on w pracy, potem ja spałam, potem to było tylko kąpać alka, kolacja i kłaść alka spać. i potem art padał. wstawał rano, ściągał kartkę z drzwi i czytał jedząc śniadanie. co się działo, co alek, co ja, że go kocham. był czas, że to była jedyna forma konwersacji która nie kończyła się kłótnią. a teraz jest cudownie (odpukać). alek grzeczny, zdolny i śmiały. my szczęśliwi ze sobą (choć spięcia są, ale załatwiamy to normalnie).
            życzę z całego serca, żeby wszystko się ułożyło. i dawaj znać, jak tam u ciebie.
            pozdrawiam.
        • ancymon123 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 25.11.10, 11:31
          Ja tak miałam (tylko) przez pierwsze 5 m-cy życia naszego malucha. Nabawiłam sie nerwicy, Spać nie mogłam kolejne pół roku. Z mężem stosunki są złe od tamtej pory do teraz (pozostał jakiś uraz i tyle....a to już 2 lata). Mam tez ogromną niechęc do płaczących dzieci, jak mi ryczy w autobusie, albo w sklepie normalnie bym...ech, no nie cierpie tego hałasu. Syn juz nie płacze w "ten sposób" taki...Ty wiesz jaki...rozdzierający. Tylko jak sie uderzy itp. a to zupełnie co innego i wogóle mi nie przeszkadza. Oczywiście kolejnego dziecka nie chce, bo nie zniosłabym kolejny raz tych nieprzespanych nocy. Na "niepocieszenie" u nas samo przeszło, tzn. mały zaczął przesypiac całe noce we własnym łózku tak prawie z dnia na dzień.
    • mamitymi Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 17.11.10, 22:32
      Rozumiem cie... Moj synek skonczyl 2 lata, i jeszcze nie mialam przespanej nocy... Przez dluzszy czas spal z nami w lozku, ale jak juz zaczal kopac nas po glowach, przenioslam sie z nim na kanape do jego pokoiku. Teraz wciaz zdarzaja mu sie 2-3 razy w tyg.krzyki i histerie w nocy nawet do 2 godzin. Mysle ze to lęki nocne. Czekam az wyrosnie z tego. Abym sie wyspala, co kilka dni klade sie z nim o 20.00.
      Co do twojego stanu, mysle ze to depresja. Im szybciej pojdziesz po pomoc do psychiatry, tym krocej bedzie trwalo leczenie. Bedziesz miala wiecej sil. I cierpliwosci. I nie bedziesz zaczynala dnia od placzu- czego ci zycze!! A jesli to nie depresja to przynajmniej zdiagnozuje twoje przygnebienie. I nie szprycuj sie lekami nasennymi.
      Moze tak jak dziewczyny sugeruja, dogadaj sie z M. i spijcie z malym wymiennie co druga noc.
      • geda77 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 09:14
        dzięki wielkie dziewczyny za tak miłe słowa otuchy. rodzinie i znajomym aż mi już głupio narzekać, no bo ile można. w końcu macierzyństwo powinno cieszyć, prawda? cieszy, ale w dzień, w nocy najchętniej byłabym gdzieś indziejsad Mały ciągle z tymi swymi pobudkami, krzykami. neurolog wczoraj zbadał i prawie wyśmiał, dziecko zdrowe, plus "no wie pani dzieci się budzą, zwłaszcza w trzecim półroczu", poradził dac mu w nocy kaszkę dla zapchania, rano szybciej go budzić (często spi do 9 ale przecież odsypia nockę, jak i ja), i nie dawać mu spać w dzień (śpi 1,5-2h, bez temu nie wytrzymały raczej), także średnio pomógł, mi dał.. benosen.. ręce odpadają. zgarnął stówę do kieszeni i tyle. z mężem lepiej, ale wiem że do czasu, bo znów nam nerwy lada dzień siądą.
        Synek nigdy nie spał dobrze, ząbek od dawna mu nie szedł żaden, ma 6 póki co, na pasożyty badałam. ehh, a wczoraj dwie koleżanki się odezwały z młodszymi dziećmi, że już marzy im się drugie, bo te takie aniołki, spią od 4 miesiąca życia całą noc i one zupełnie nie czują zmęczenia. jakieś niesprawiedliwe to wszystko. na szczęście siedzi to moje serduszko tu obok i ładnie się bawi, to choć mogę sobie herbatę wypić..
    • kaskahh Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 09:34
      jej swpolczuje.. bo mialam podbnie
      z tym, ze nie ryczala az tak...
      a ma 2 lata
      bywalo lepiej ale ostatnio juz przeszla swoje granice /mama myje zeby, tata czyta, mama wyjmuje z lozka w nocy, tata trzyma za reke w nocy iptwink
      zasypiala sama (z pomoca ksiazki udalo sie, troche to tresura, ale...)
      przez goraczki, choroby itp znowu zasypianie z trzymaniem za raczke, a w pon mowie; koniec
      polozylam do wyrka, tlumacze, ze musi sama itp
      poplakala, bylam moze z 5 razy u niej i zasnela
      drugi wieczor, juz 3 razy bylam
      a trzeciego obylo sie bez placzu
      i wiecie co? pierwsza noc z krotka pobudka, nie wyjelam z lozka, zasnela
      a nastepne noce przespala bez pobudki!
      juhu!
      nie spimy juz z dzieckiem posrodku, tata smutny, bo nie ma rano corki miedzy namiwink hm

      zycze wytrwalosci, wiem, ze ciezko, ale to takie fazy i trzeba probowac wszystkiego
      • geda77 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 09:53
        ale on umie zasypiać sam, co wcale nie daje przespanych nocek. a nie biegnę do niego na pierwszy płacz, zawsze trochę czekam, czasem sam zaśnie, ale przeważnie zaczyna mega wrzeszczeć
      • mamunia-x2toja Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 11:36
        Żadna wizyta u psychologa czy psychiatry z powodu depresji ci nie pomoże jeśli nie zwalczycie tych nocnych wrzasków.
        Moje dzieci od początku były uczone samodzielnego spania w łóżeczku. Z córką generalnie nie mieliśmy żadnych problemów w nocy, jest tak do tej pory - ma 4 latka. Raz tylko budziła się w nocy i sprawdzała czy ktoś jest obok - gdy miała dwa latka a ja wylądowałam w szpitalu z zagrożoną ciążą. Ale po kilku dniach spędzania z nią ogromnej ilości czasu udało nam się z tym uporać.

        Synek od początku budził się często - co 1-2 godziny, czasem częściej. Dodatkowo miał od początku problemy skórne - AZS - a naszym przypadku ładna kliniczna nazwa na zarobaczenie jak sie okazało. Ale to się okazało dopiero jak w akcie desperacji wybłagałam mleczko na robale mimo, że w kale ciągle nic nie wychodziło.
        Okazało się, że to strzał w 10tkę był, bo już 2gą noc po daniu przespał mi całą noc... Po 1,5 roku!!!
        I jest tak do tej pory. Już 2gi miesiąc... Nasze "AZS" też nagle zniknęło, moja deprecha też smile

        Ja chodziłam jak neptyk, wiecznie nie wyspana, o powrocie do pracy nie było mowy. Gdy oddawałam małego do babci na kilka dni by odsapnąć to nawet za nim nie tęskniłam. A gdy zdawałam sobie z tego sprawę, że robię wszystko by tylko po niego nie jechać - dopiero zaczynałam się czuć jak potwór. Musiałam się po prostu nauczyć z tym żyć. Żebym wiedziała wcześniej, ze przyczyna była tak prosta........ ehhhhhhh

        Co do spania z dzieckiem/mężem. Mąż dużo pracował by nadrobić to, że ja nie mogłam.
        Noc była dla nas jedynym czasem by się choćby przytulić i wypłakać w jego ramię i od początku razem ustaliliśmy, że małego nie zabieramy do nas i kropka. Zdarzały się oczywiście wyjątki, typu 40stopni gorączki gdy chcieliśmy go mieć na oku cały czas. Jednak po chorobie też nie było kłopotu z powrotem do jego łóżeczka, próbował oczywiście wymuszać krzykiem, ale wtedy jeszcze szybciej lądował w łóżeczku i szybko zrozumiał, że nie tędy droga.

        Moja rada - przebadaj dziecko w kierunku pasożytów (robale, lamblie, candida), badaj najlepiej po pełni bo wtedy żyjątka składają jajca. A jak nic w wyniku nie będzie to nie znaczy, że twoje dziecko tego nie ma.
        Ja do tej pory badałam kał synka 6x po 3 próbki i nic nie znaleziono, a robale były na 100% (ale jak potem sprawdzałam nigdy nie badałam tuż po pełni).
        Zastosuj w diecie coś czego pasożyty nie lubią, typu piołun. Jeśli to faktycznie jest przyczyna efekty powinny być już po 1-2 tygodniach.
        Jeśli nie to tymczasowo zastosuj jakieś zioła uspokajające na noc (syrop). Nie pamiętam nazwy, ale jest coś co mamy bardzo chwalą.
        Jeśli nie na każdą noc, to choćby na 3 żebyś mogła odespać i myśli pozbierać.
        I uzbrój się w cierpliwość.
        I najgorsze co możesz zrobić, to kłócić się z mężem przy dzieciach. Może to jest powodem waszych problemów?
        • pszczolaasia Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 13:07
          no wiec wlasnie...smiem obrazoburczo zalozyc, ze jak dziecie zacznie im w nocy ladnie spac to i oni zaczna sie wysypiac i deprecha minie. karmisz go jeszcze? zaczelabym tez brac magnez jak nie karmisz. on pomaga na stany wyczerpnai psychofizycznego w jakim napewno teraz jestescie. i sparwdzilabym te robale... bo nie podoba mi sie ze piszesz ze wrzeszczy. ja wiem ze to teraz jaks dziwna moda...ale nam po przeleczeniu pomoglo na spanie, rzucanie sie, jeczeznie, placze etcetera etcetera...a tez niby bylo wsyztsko ok, tylko alergia, tylko azs i tylko bo dzieci moga nie spac. w tym wieku to wsyztsko. zeby sreby i inne rzeczy. nie mowie ze to pomoglo w 1086 procentach bo lekka alegia nadal jest, bo azs nadal ma, ale jest nieporownywalnie lepiej. i ne faszerowalabymd zieciaka od razu piolunemsuspicious przeciez tego diabelstwa sie nie da jesc...wystarczy dieta bezcukrowa absolutnie na czas jakis, wzglednie mozna slodzic fruktoza jakies budynie czy kisiele, do picia soczki z sokowirowki z marchewka i innymi warzywami i owocami. nam to pomoglo i na razie nawrotow tfu! nie mamy.
          na samym poczatku sparwdzilabym jednak robale.
          i zycze spokoju i cieprliowsci i oby sie wam jak najszybciej udalo zwalczyc przyczyne. powodzenia!
        • hanulllka Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 18:26
          > Żadna wizyta u psychologa czy psychiatry z powodu depresji ci nie pomoże jeśli
          > nie zwalczycie tych nocnych wrzasków.

          Co za bzdura! To nie wrzaski nocne są bezpośrednim powodem jej samopoczucia, ale sytuacja w jakiej się znalazła, poczucie niemocy, rutyny itd. Idąc Twoim tokiem myślenia, jeśli wyeliminuje płacz dziecka, będzie od razu szczęśliwa... ja mam w tym temacie duże wątpliwości.
    • pszczolaasia Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 10:06
      od 1-wszej do 4-tej w nocy nieprzerwany placz? czy np. jak probujecie go polozyc ?
      wiesz co? moje dzieic dopiero teraz zaczely spac w miare dobrze...a maja 2,5 roku. najgorsze nocki byly jak wykryismy u nich lamblie. jak przeleczylismy bylo lepij...ale tylko troche.
      • lucky80 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 10:21
        Muszę Cie zmartwić, to Twoje niespanie to jest na bank depresja niestety. Koniecznie szybko idź do psychiatry! I to dobrego, znaczy się polecanego przez jakąś inną kobietę z podobnym problemem..Ja też tak miałam ale już od 4 msca życia mojej córki, męczyłam się okrutnie, dziecko już przesypiało noce nieźle a ja nie spałam np od 1-2 w nocy do rana. Wpadałam w nocy już czasem w histerię, budziłam męża, kłóciłam się z nim, z czasem zaczęłam mieć lęki nocne i myśli samobójcze, a że była to ciężka zima zeszłego roku, to jeszcze bardziej ciepriałam..W końcu ktoś mądry mi polecił lekarkę, poszłam, diagnoza - leczenie, po ok 2 tygodniach zaczęłąm się czuć coraz lepiej i śpię nadal dobrze. No, ale leki ciągle biorę. Nie wiem co będzie jak zacznę odstawiać, ale muszę to zacząć niedługo robić...
        Co do dziecka, moja 14msczna teraz córka też w wakcaje nam takie akcje urządzała, ciągłe ryki, wybudzała się po 5 razy, wyszły 4 zęby na raz i na razie jest spokój.
        Chyba masz po prostu mega wrażliwe dziecko, ma to po mamiesmile
        Idź do lekarza dziewczyno, nie zwlekaj!
    • kaskahh Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 10:43
      placze nawet na rekach?.. oj niedoczytalam
      to ja nie mam pomyslu
      • mamunia-x2toja Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 12:23
        www.forumginekologiczne.pl/forum/vt,41,249,2911,0,0,super_t
        może tu znajdziesz coś ciekawego, może ci pomoże, w wielu miejscach też mamy piszą, że dawały już rocznym dzieciom melisal przed spaniem. Nie twierdzę, że masz dziecko faszerować, ale wspomóc się kilka dni -jak najbardziej.
    • black-cat Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 13:35
      Czy podanie butli z mlekiem/ piciem pomaga? (rozumiem, że nie karmisz piersią, dlatego pytamsmile Czy jeżeli z nim śpisz jest lepiej? U mnie pomagało. Córka domagała się w ten sposób naszej obecności. Odkąd wprowadziła się do naszego łóżka było lepiej. W nocy jak tylko zaczynała się kręcić wystarczyło pogłaskać ją delikatnie po głowie i zasypiała z powrotem. I tak było 4 latasmile Pewnego dnia stwierdziła, że jest za duża, żeby spać z rodzicami i wyniosła się do siebie. Znam przypadek, gdzie pomagało włączenie odkurzacza, ale to metoda na krótkosmile Moje dziecię też było raczej z tych trudnych, dlatego nigdy o drugim nie myśleliśmysmile Teraz za to ma 6 lat i złote dziecko z niej się zrobiło.
      • geda77 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 13:43
        nie karmię już, karmiłam 9 miesięcy i gł. przez nocki przestałam, przynajmnej mąż mógł wstawać wink zabieram małego do siebie, jest niby lepiej, bo zaśnie ale i tak sie budzi i płacze. ten melisal.. nie wiem, neurolog odradzał podawanie czegokolwiek. no a robale. podałabym mu coś profilaktycznie, ale skąd mam to wziąć? robiłam mu badanie, wyszło negatywne, pediatra mnie wyśmiał że wymyślam i że dziecko ma prawo się budzić. więc o recepcie mogłam pomarzyć, inny dał mi tylko Biseptol , i miałam wrażenie że było lepiej, ale przecież nie mogą go tym wiecznie faszerować. w nocy mały nie (pije wodę czasem), sporo zjada na noc, i nie chciałabym mu w nocy nic dawać , bo sporo czasu zajęło oduczanie go tego. już nie wiem czego się chwytać kurcze, spróbuję może Passiflore. teraz to jeszcze dam rade, ponarzekam, ale wychowawczy, to ok. ale nowy rok praca i wczesne wstawanie.. pewnie już z nerwów też nie mogę spać! a w dzień to mój śmieszek aniołeczek ukochany jestsmile
        • mamunia-x2toja Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 14:05
          to powiedz lekarzowi, że małe białe niteczki długości centymetra w pieluszce znalazłaś (owsiki) i tyle.
          Ja właśnie tak zrobiłam, bo miałam już dość szukania cudownego leku po prawie 2 latach dość ciężkiego "AZS" i alergii na nie wiadomo co u córki.
          Swoją drogą recepty na antybiotyki dawali mi zawsze chętnie - bo może pomoże, i na sterydy do zaleczania skóry gdy już była tragedia też...
          Wiesz, jak lek na robale wam pomoże to lekarz cię pewnie szybko nie zobaczy, a to właśnie za wizytę dostaje kasę od NFZ.
          Ja nie byłam u lekarza od połowy września. Wcześniej 2x w miesiącu z każdym dzieckiem to norma była.
          • pszczolaasia Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 14:10
            ale u niej nie ma azs. i tu jest problem. u ciebie i u mnie byly oznaki takie jak wlasnie to cholerne azs.a u nich sa TYLKO albo az -zalezy od punktu widzenia- niepokoje nocne.
            • geda77 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 21:22
              no własnie, każdy lekarz mówi że dziecko zdrowe. więc jaką ja chcę receptę..?

              pszczolaasia napisała:

              > ale u niej nie ma azs. i tu jest problem. u ciebie i u mnie byly oznaki takie j
              > ak wlasnie to cholerne azs.a u nich sa TYLKO albo az -zalezy od punktu widzeni
              > a- niepokoje nocne.
          • mamunia-x2toja Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 14:20
            Dodam jeszcze tylko, że synek też się budził z wrzaskiem. Żadnego ostrzeżenia, tylko od razu na cały regulator "Łeeeeeeeeee" i u nas cyklicznie to występowało. Czyli jak było lepiej ze dwa tygodnie to budził się po 3-4x, a kolejne dwa tygodnie po kilkanaście. I tak w kółko.
            Tylko ja go nie nosiłam, co najwyżej przytuliłam. Klocek waży 15 kg!!!

            Karmienia nie ucz go. Jak nie je w nocy to dobrze.
            A zabieranie dziecka do swojego łóżka uważam za wpadanie z deszczu pod rynnę. Załatwisz, jeden problem będziesz mieć nowy...
            Wiem, że nie można generalizować (i tu proszę nie gniewaj się na mnie), ale od razu widzę rodzica, któremu dzieciak na głowę wchodzi, robi sceny na ulicy i rodzic nie daj boże nie da klapsa bo to znęcanie jest, a sam purpurowy ze wstydu się robi i tłumaczy dziecko, że "źle spało i to dlatego". A na koniec dziecku loda kupi, żeby tylko przestało się drzeć (a dzieciak to jako nagrodę za zachowanie odbiera).

            Co do piołunu - fakt sam w sobie jest okropny, ale jako mieszanka z cynamonem i goździkami i to z olejem z dyni... Nie mam problemu by przekonać dzieci do zjedzenia tego.
        • black-cat Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 14:08
          Spróbuj po prostu z nim spać. Nie przenoś go do was jak już zaczyna się niepokoić. Jak tylko zacznie się kręcić pogłaszcz go po główce, u nas czasami wystarczyło położyć małej na głowie rękę i już była spokojna.
        • pszczolaasia Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 14:08
          ma prawo sie budzic to jest jasne, ale nie wrzeszczec. jemu cos jest. nie chce cie namawiac ale powtorzylabym badania na pasozyty plus lamblie. najlpeiej w felixie w warszawie... albo w gdyni w instytucie medycyny mroskiej i tropikalnej, albo w bialymstoku ejst lab ktory robi to zkrwi. nie wiem skad jestes nowink
          nic profilaktycznie nie podawaj tylko psoatraj sie nie karmic go slodkim i jogurty naturalne, duzo warzyw i owocow -warzywa lepsze- no i soczki samorobne marchewkowe z dodatkami. w tym upatruje sukces ze nam nie wrocily na razie...jeszcze. w razie czego psiz na priv.. pszczolaasia@gazeta.pl
          • black-cat Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 14:20
            Są dzieci, które wrzeszczą. I są zdrowe. W naszym przypadku też różne ciocie próbowały wmówić, że dziecku napewno coś jest, bo to niemożliwe, żeby tak się darła. A jednak możliwesmile Potrzebowała: a) intensywnego bujania w ciągu dnia i czasami w nocy (w nosidełku zawieszonym w drzwiach na linkach alpinistycznych) - niedojrzałość układu przedsionkowego?, b) wymiotowała, kiedy sąsiad wiercił wiertarką - nadwrażliwośc słuchowa?, c) wrzeszczała w nocy, dopóki nie zaczęła z nami spać. Wtedy tak jak pisałam wystarczyło położyć rękę na główce, kiedy zaczynała się wiercić i był spokój. Czuła się bezpiecznie i było ok. Robiłam wszystkie możliwe badania, bo matce można wmówić wszystko. Wyrosła. Jest mądrą, fajną,rozsądną dziewczynką.
            • pszczolaasia Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 15:17
              wiesz...ja sie nie kloce..moje wrzeszczaly jak im cos bylo. po prostu. dla mnie to cholernie niepokojace jest i tyle. a w kale wyszly lamblie wiec po prostu bylo cos na rzeczy. przy pierwszym badaniu. w byle jakim labie.
    • mynikitka ...zapytam o Młodego 19.11.10, 16:19

      ...a jesteś w stanie bardzo dokładnie opisać jak wygląda wieczór i to co się dzieje w nocy? tzn kiedy zaczyna płakać, czy zdarza się że nie płacze, jak długo śpi zanim zacznie płakać, jak się zachowuje gdy bierzecie go na ręce- czy was odpycha? Jaki to rodzaj płaczu, kwękanie czy raczej krzyk? czy w ciągu dziennych drzemek też tak ma?
      • mynikitka Re: ...zapytam o Młodego 19.11.10, 16:35
        i jeszcze jedno ważne- od kiedy tak ma
      • geda77 Re: ...zapytam o Młodego 19.11.10, 18:37
        Synek wstaje ok. 8. drzemkę ma ok. 13ej, 1,5-2h, jak śpi dłużej to raczej go budzę, ale to rzadko się zdarza. wieczorem ok 19 kaszka, o 20 kąpiel, o 21 po mleku, czasem herbatce (melisa) sam zasypia, są dni że od razu, są dni że muszę kilka razy do niego wejść albo obok posiedzieć. i łądnie śpi do 22.30-23, wtedy zaczyna się wiercić, słyszymy w drugim pokoju że postękuje, ale nie idziemy do niego. czasem o tej 23 raz zapłacze, musimy iść pogłaskac, dac smoczek i śpi dalej. a potem różnie, czasem już o 1, czasem "dopiero" o 3 po prostu siada i zaczyna bardzo głośno płakać. raz na siedząco tak rozpaczliwie, raz na stojąco, patrząc w naszym kierunku. w pokoju nie jest zupełnie ciemno, (w kuchni pali się mała lampka która daje światło). są noce że wystarczy wstac, pogłaskać, dać wody, smoczka i zaśnie i jest ok, ale częściej za jakąś godzinę, dwie to samo. i tak do rana. ale i tak te noce sa light. najgorzej jak zaczyna krzyczec ok 3, biorę go na ręce, przestaje na moment, jak odłożę znów zaczyna więc biorę go do nas, nie od razu, ale szybciej uspokaja się i zasypia. jednak rzadko spi spokojnie do rana, przeważnie jeszcze kilka razy zbudzi, staram się nie reagować od razu, czasem wtedy sam zasypia. i potem między 6-7 (dziś 7.30) budzi się na mleko (jak wcześnie to jeszcze po nim zasypia). najgorzej jest jak przy pobudce o 3 nic nie pomaga i on krzyczy tak strasznie ... robimy cokolwiek, dajemy nurofen, dentinox, pić wody, smoczka, przytulamy, a on tak 2,3 h, po czym zasypia i budzi sie ok. 7 na mleko. ehh ciężko to opisać, bo naprawde jest różnie. nigdy nie wiem wieczorem co mnie czeka w nocy. dwa tyg. temu nawet ładnie spał, jakieś 2,3 pobudki na moment,kilka nocek przespanych. już miałam nadzieję...myślałam że może za dużo przeżyć, ale np. po "głośnym roczku" spał calutką noc, po pół dnia zabaw u babci (wraz z nami) już pół nocy płakał sad dzienna drzemka spokojniutka. zawsze spał kiepsko, ale te krzyki, no od chyba 2 tygodni. nie pamiętam już, czasme nie odróżniam dni od siebuie...
        • ola33333 Re: ...zapytam o Młodego 19.11.10, 19:17
          moim zdaniem twoje dziecko jeszcze nie doroslo do samodzielnego spania.
          Na poczatku owszem zasypia sam, bo jest bardzo zmeczony, ale kolo trzeciej w nocy to juz pewnie jego sen nie jest taki mocny i sie zwyczajnie boi byc samemu.
          Niech spi z wami. Kladz go do waszego lozka wieczorem o porze jak zwykle. Pierwsze kilka godzin spi to bedziesz miala czas dla meza, przeciez seksu nie musicie w lozku obok spiacego dziecka uprawiac? Na pewno macie w mieszkaniu inne mozliwosci smile
          O waszej normalnej porze idzcie spac do tego lozka gdzie jest mlody, jak sie obudzi to wyczuje wasza obecnosc i powinien spac duzo lepiej...
          To takie proste smile

          • geda77 Re: ...zapytam o Młodego 19.11.10, 21:07
            Może i racja, ale nie boję się go zostawiać samego na naszym łóżku, wierci się bardzo, przekłada z boku na bok, przekręca głową w dół lub w poprzek, z naszego łóżka mógłby wtedy spać. co innego gdy my w nim leżymy, wtedy go czasem bierzemy, co nie zmienia faktu że tez się budzi. ale za radę dziękismile

            ola33333 napisała:

            > moim zdaniem twoje dziecko jeszcze nie doroslo do samodzielnego spania.
            > Na poczatku owszem zasypia sam, bo jest bardzo zmeczony, ale kolo trzeciej w no
            > cy to juz pewnie jego sen nie jest taki mocny i sie zwyczajnie boi byc samemu.
            > Niech spi z wami. Kladz go do waszego lozka wieczorem o porze jak zwykle. Pierw
            > sze kilka godzin spi to bedziesz miala czas dla meza, przeciez seksu nie musici
            > e w lozku obok spiacego dziecka uprawiac? Na pewno macie w mieszkaniu inne mozl
            > iwosci smile
            > O waszej normalnej porze idzcie spac do tego lozka gdzie jest mlody, jak sie ob
            > udzi to wyczuje wasza obecnosc i powinien spac duzo lepiej...
            > To takie proste smile
            >
            • mynikitka Geda- 19.11.10, 23:19
              nie jestem specjalistą, jestem tylko mamą ale wydaje mi się że Wasz Bąk ma lęki nocne. Przeanalizuj raz jeszcze to co się dzieje z dzieckiem, bo ta przypadłość dotyka również w nocy po zarówno stresującym jak i po bardzo miło spędzonym dniu.
              Dziecko w ataku śpi i nie zdaje sobie sprawy że krzyczy, nie wolno go budzić. Pomaga delikatne głaskanie i mówienie ściszonym głosem.
              Gdzieś wyczytałam jak jedna matka drugiej poradziła aby (tak jak ona) poprosiła księdza egzorcystę o modlitwę za dziecko- u kresu wytrzymałości nawet tak debilne pomysły przychodzą do głowy- podobno pomogło. W necie nie ma wiele informacji na temat lęków u tak małych dzieci.
              Ja podawałam swojemu synowi hydroxizinum, przepisał nam to lekarz który postawił diagnozę. Teraz "jedziemy" na melisie ale też nie za często- Mały śpi z nami więc szybko reaguję gdy coś złego się dzieje.
              Co do Twojego stanu psychicznego wink- doskonale rozumiem jak bardzo frustrujące są sytuacje gdy nie wiesz jak masz pomóc dzieciakowi i co mu wogóle dolega...? Więcej spokoju i wszystko się ułoży- zobaczysz. Trzymam kciuki
            • ola33333 Re: geda77 20.11.10, 00:01
              geda77 napisała:

              > Może i racja, ale nie boję się go zostawiać samego na naszym łóżku, wierci się
              > bardzo, przekłada z boku na bok, przekręca głową w dół lub w poprzek, z naszego
              > łóżka mógłby wtedy spać. co innego gdy my w nim leżymy, wtedy go czasem bierze
              > my, co nie zmienia faktu że tez się budzi. ale za radę dziękismile

              Jak sie boisz ze spanie, to moze przenos go na spiocha do waszego lozka jak bedzieci szli spac. Zeby sie juz przy was obudzil pozniej w nocy. Jak sie zacznie wybudzac i stekac kwekac to tylko go poglaskaj i cicho mow do niego zeby mial swiadomosc ze jestes przy nim. Niech sie przyzwyczai do nowej rzeczywistosci. Jak alternatywe to mozecie polozyc duzy materac (podwojny) w pokoju dziecinnym na podlodze, niech ktos tam z mlodym spi, a moze wszyscy, bo w tlumie razniej smile Ewentualnie lozeczko wywalic. Chyba lepiej przemeblowac, niz sie tak meczyc. Nie ma nic gorszego niz niewyspanie.

              Aha, i niektore dzieci w tym wieku jeszcze sa w nocy glodne, wiec moze mlodemu jeszcze butle podsun chociaz nad ranem. Moja cora w tym wieku to jeszcze cyca w nocy dostawala. Dzis ma niecale 4 lata a zdarza jej sie sporadycznie wybudzic i musze leciec zrobic kanapeczke, a chudziak z niej. Ja tez nie umiem spac jak jestem glodna.

              Na pocieszenie powiem, ze moja corka zle spala cale pierwsze dwa lata, dopoki wszystkie zeby nie wylazly, teraz juz przesypia noce cale, ale nadal nie umie sama zasypiac. Trzeba przy niej byc, ale nie ma problemu, a ja pracuje i jestem WYSPANA smile
              Jedyne co to telewizji malo ogladam, bo nie mam czasu, ale bez tego da sie zyc..
              • ola33333 Re: geda77 20.11.10, 00:03
                poczatek mial byc:
                jak sie boisz, ze spaDnie..
    • naomi19 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 19:24
      Bezsenność powoduje depresję. Deresja powoduje bezsenność. To zamknięte koło, czasem nie wiadmo, co było ierwsze, u Ciebie wiadomo, brak snu.
      Ze mną było tak: Mała nie dawała mi sać, przez kilka miesięcy karmiłam piersią i wtey musiałam wstawać co godzinę. Spałam z małą, ale co to dawało jak i tak się wybudzałam. Po skończonym karmieniu piersią było już tylko lepiej, wstawać już nie trzeba było tak wcześnie, niby wszystko zmierzało ku dobremu. Ale tylko na pozór. Organizm był wycieńczony, a zaraz coraz bardziej przyzwyczajał się do nie-spania. W końcu rzestałam w ogóle karmić w nocy, taka kolej rzeczy, ale dziecko jeszcze się wybudzało, teraz ma 2,5 roku i dalej się wybudza. Ja już rzed ukończeniem przez nią roku wadłam w bezsenność a potem (chyba?) w depresję, było mi bardzo źle. Niby nie musiałam wstawać w nocy, no może raz, dwa razy, a nie mogłam zasnąć, a jak zasnęłam, to po 2 godz budziłam się i już nie spałam do rana. W dzień brak sił, by wstać, by zrobić cokolwiek. Fizyczny ból całego ciała, z wyczerpania, z niewyspania. I powiem Ci, że zaczęłam bardzo dbać o swój sen, to było dla mnie najważniejsze. Nawet spanie w osobnym pokoju, by dziecko Cię nie budziło, żeby organizm znów nauczył się spać normalnie. Nie wolno spać w dzień, przeczekać ciężki czas ok 18-20 kiedy bardzo chce się spać, do ok 22 i dopiero wtedy położyć się. Mimo wyczerania- dawać z siebie wszystko w dzień, gotować, pracować, prasować i sprzątać. U mnie wyregulowało się, ale trwało to bardzo długo. Teraz mała ma ponad 2,5 roku i jeszcze mam płytki sen, ale już sypiam normalnie i wróciło wszystko do normy.
      • rybalon1 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 20:28
        miałam bardzo podobnie , zakupiłam Melisal w aptece i podawałam wieczorem , pomogło smile podawałam 2 tyg i robiłam przerwę jak było lepiej - jak się znów pogarszało wracałam na jakiś czas do Melisalu i tak przez kilka m-cy 2-3 ?? nie pamiętam juz dokładnie. Wreszcie noce stały się spokojne.Trwało to trochę ale było warto - zdecydowania były to leki nocne - wyglądało dokładnie tak samo jak opisujesz.
        • geda77 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 21:05
          a w jakim wieku było wtedy Twe dziecko? bo tam niby napisane że od 6 lat
          • rybalon1 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 21:30
            miał 2 lata podawałam 1 malą łyżeczkę na noc - za radą pediatry
      • geda77 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 21:13
        miałam podobnie jak karmiłam (gł. przez to przestałam). wtedy nawet zasnąć nie umiałam (bo teraz to choć zasypiam wieczorem łatwo). pamiętam tamto, byłam tak zmęczona że po prostu zasnąć nie mogłam. a wiesz.. chwile po tym jak przeczytałam Twego posta dostałam maila od koleżanki na temat jej 10miesięcznego syna, było tam mniej więcej tak: mój Mateuszek od 4 mies. przesypia nocki, w dzień też spi duzo, ciągle latamy samolotem, podróżujemy, a on nie sprawia żadnych problemów. i tak sobie myślę że przez te 10 m. ANI RAZU NIE BYŁAM ZMĘCZONA i myślę już o drugim dzidziusiu". no i zobacz jak to różnie w życiu bywa. dzięki ze napisałaś, ciesze się ze lepiej sypiasz, ja od kilku dni na Benosenie, zasypiam dobrze, w nocy się męczę, ale odeśpię nad ranem z dwie godzinki, to nie jest źle. tylko najgorsze widmo powrotu do pracy!

        naomi19 napisała:

        > Bezsenność powoduje depresję. Deresja powoduje bezsenność. To zamknięte koło, c
        > zasem nie wiadmo, co było ierwsze, u Ciebie wiadomo, brak snu.
        > Ze mną było tak: (...)

        • mamajaneczki Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 22:04
          W depresji Ci nie pomogę, musisz iść do lekarza. Bardzo Ci współczuję.
          Co do małego, wyraźnie widać że on się boi. Piszesz, że budzi się w nocy i wrzeszczy patrząc w Waszą stronę. To jest ewidentnie lęk, nie? Zacznijcie z nim spać, po co się męczyć. Jeśli boisz się że spadnie z łóżka, możesz: 1. zakupić materace rozkładane na podłodze (my tak mamy), 2. zastawić go czymś, 3. nie pilnować go przez pierwsze 2 godziny snu, wtedy śpi bardzo mocno, a potem położyć się koło niego i spokojnie np. poczytać.
          Janka ma 2,5 roku, śpimy z nią od urodzenia, małżeństwo nie ucierpiało (mamy w domu kilka pomieszczeńwink) a my wyspani i mamy luz. Dla jakiej idei mamy się męczyć?
          Jeszce jedno: na bezsenność bardzo pomaga kładzenie się codziennie o tej samej porze, ale u Ciebie to już chyba taki stan, że potrzebujesz lekarza. Trzymam kciuki, daj znać jak poszło
          • joasiek.1 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 19.11.10, 22:47
            Ja też miałam kryzys, kiedy moja mała płakała wieczorami, albo nocą, a ja już nie miałam siły jej nosić i usypiałam na stojąco. Denerwowałam się, płakałam, kilka razy na nią nawet krzyczałam, miałam naprawdę dość. I chciałam się w końcu wyspać. Mała płakała, ja się denerwowałam, ona dalej płakała, mąż się denerwował, że na dziecko krzyczę, chodzę w nocy po pokoju i się wściekam na dziecko, dziecko dalej płakało i koło się zamykało. W końcu dotarło do mnie to, co i tak wiedziałam - dziecko wyczuwa mój nastrój. Jeśli ja się denerwuję - ono płacze. Zaczęłam sama sobie tłumaczyć, że malutka niczemu nie jest winna, że może coś ja boli, może się czegoś boi, a ja powinnam ją utulić, pocieszyć, zrozumieć i kochać, a nie krzyczeć i się denerwować. Od tej pory kiedy zaczynała płakać brałam na ręce, tuliłam, śpiewałam, starałam się nie denerwować i nie myśleć o moim zmęczeniu. Pomogło. Dziecko stało się spokojniejsze, przestało urządzać koncerty. Teraz ma prawie 19 m-cy, ciągle w nocy ssie, budzi mnie co 2 godz., ale pogodziłam się z tym. Pomyśl o tym, że twoje nerwy i kłótnie z mężem straszą synka. Nauczył się, że w nocy rodzice krzyczą, może dlatego płacze, bo się boi nocy i tego co będzie.
    • m_laczynska Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 20.11.10, 00:03
      A nie myślałaś o takiej "systemowej" interpretacji - nie ważne od czego się zaczęło - od niespania dziecka czy Twojego, ale z tego co piszesz to w nocy nawzajem się nakręcacie. Ty jesteś niespokojna, kłócicie się z mężem, dziecko wyczuwa napięcie (też już pewnie się boi tego, co w nocy) i płacze, to powoduje Twoją "depresję" i napięcie, a to jeszcze bardziej nakręca niepokój dziecka. Może to nie problem medyczny tylko tak napięcie odreagowujecie. Może warto by o jakiegoś terapeutę rodzinnego zahaczyć.
    • imogen0 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 20.11.10, 13:00
      Moja mała też do dzisiaj budzi się w nocy a ma 16m,bywało różnie,raz lepiej raz gorzej ale od pewnego czasu jest znacznie lepiej;na drodze obserwacji wprowadziłam kilka zmian:
      -kąpiel przesunęłam na wcześniejszą pore,bo moja po kąpieli się ożywia i musi jeszcze sie pobawić,pobiegać
      -śpi z nami bo w nocy lubi się przytulać
      -nie reagujemy na każde kwęknięcie,pomarudzi nieraz i zasypia sama
      -dostaje jeszcze w nocy mleko,zjada mało na kolacje jest ok 4 rano głodna;

      Wiem,że kazde dziecko jest inne,nieraz wystarczy poobserwować by znaleźć przyczynę,
      Pozdrawiam i cierpliwości życzę
    • zaklinka_k Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 20.11.10, 18:19
      u mnie jest dokładnie tak samo... nie wiem od kiedy to trwa... moja córeczka zachowuje się identycznie w nocy i też od czasu do czasu jest spokojna noc... nie znam sposobu żeby to zmienić, natomiast radzimy sobie tak:
      - na zmianę mamy dyżury nocne - dzisiaj ja jutro mąż itd., czasem jak jest bardzo źle to wstajemy oboje na zmianę (oboje pracujemy),
      - wieczorem łykam melatoninę (5mg)- nie otumania, ale pomaga zasnąć i jak już zasnę to mam znacznie głębszy i bardziej efektywny sen,
      - jak jest możliwość to staram się przespać godzinkę w ciągu dnia.
      Nasza córeczka jak znajdzie się w naszym łóżku to od razu jest chętna do zabawy, więc spanie z nami odpada (może to i lepiej). Wstajemy więc do niej ciągle, ale łatwiej jest to znieść jak wiesz, że jutro jest dyżur męża i wtedy się wyśpisz...
    • geda77 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 25.11.10, 10:47
      o ręcę opadaja, mówię Wam. przełamałam się i podałam Melisal-pół małej łyżeczki przed snem, diwe nocki było lepiej, bo I płakał tylko o północy, a II całą noc spał, a potem płakał albo marudził i wiercił się od 5 do 7, ale dziś znów masakra! do 23 spał jak zabity, a od tej 23 pobudki z bekiem co godzinę potem co pół..sad wzięłam go do łózka, bez zmian, dopiero od 5 do 8 jakoś spał, ja na szczescie też (po leku nasennym). nie mam pojęcia co zrobić, czytałam od odrobaczaniu bez wyników pozytywnych na pasożyty, ale leki które dziewczyny wymieniają na forum nie są dla dzieci poniżej 2 lat życia. z męzem sie nie kłócimy już, zreszta teraz wyjechał do końca tygodnia. czytałam Wasze wszystkie sugestie, i naprawdę próbuję coś zmienić, ale same widzicie.. załamka normalnie. zamówiłam jeszcze lampkę do kontaktu, bo u nas w pokoju jest ciemno, lampkę mamy obok w pokoju co daje półcień w sypialni, ale może za ciemno i sie boi (żaluzje antywłamaniowe dają zupełną ciemność), macie ciemno w pokojach? juz aż mi się naprawde głupio żalić. dzięki za wsparcie!
      • mumi7 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 25.11.10, 11:21
        Przeczytałam rozkład dnia twojego synka. Mysle, że powinnas go powoli przestawiac na to, żeby chodził wczesniej spac. 21 to póxno, jesli wtedy leci Ci przez ręce to już za późno - czasem dzieci ze zmęczenia źle śpią. Może spróbuj dawac jedzednie, od razu kąpiel i spanie, najpierw ok. 20.30, potem 20, aż do 19.30 - może to pomoże.
        Poza tym nie budź go w dzień w czasie drzemki, niech wyspi się tyle ile chce. To paradoks, ale dzieci im lepije spia w dzien, tym lepiej w nocy. U mojego syna też to działa (choc dziś zrobił 2 godzinny sajgon w nocy, zwykle je ok. 2-3 i spi dalej, ma roczek).
        Poza tym odrobaczanie - jak najbardziej. próbuj wszytskiego, co Ci przyjdzie do głowy, byle konsekentnie - jak zmieniasz godziny snu i pozwalasz sie wysypiac w dzień do oporu - róhb tak min 1 miesiąc, żeby zobaczyc, czy sa efekty. Jak odrobaczasz -zrób kompleksowe badania. I tak da;lej. Wykluczaj po kolei rózne warianty.
        W ostateczności pozostaje jakiś dziecięcy psycholog, który może jakoś zdoła pomóc. Ale najpierw spróbuj sama, ile możesz. bardzo Ci współczuje, ja po niewyspanej 1 nocy padam z nóg.
        Aha, męża zatrudniaj do spania z Młodym co najmniej w weekend, Ty odpoczniesz.

      • mumi7 Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 25.11.10, 11:23
        ha, w pokoju mamy ciemno, zasłoniete zasłony blendowe czyli dające calkowite zaciemnienie. Pali sie kontrolka na podgrzewaczu do butelek, daje niewielkie zielone światło, a w zasadzie poświatę. Widac przy nim minimalnie, ale coś jednak. Nie jest max ciemno w pokoju. Próbuj z odsłonientymi żaluzjami, cześciowo zasloniętymi, odsłonietymi. A smoczka dziecie używa? Niech trzyma go i cała noc, byle spał. Zgryzem zajmiecie sie później.
    • agulalula Re: depresja...? a naprawdę już nie mogę przez te 25.11.10, 11:19
      A dzien dobry, a Ty nie jesteś mną ? bo to moja historia smile
      Ja rycze codziennie, nie mam siły - jedyne czego czasem chce to chyba umrzeć.
      Witam w klubie, moze zabierzemy dzieci gdzies razem ? wyjedziemy, wsadzimy je do jednego pokoju a my pojdziemy spać.
      Bo zdaje się, nikt inny do konca nas nie rozumie....
      Ktos mi powiedział ze jak rodzi sie dziecko to matka umiera - tak jest w moim przypadku.
      poczytaj moj wczorajszy wątek pt ZAŁAMKA...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka