nie wiem czy to depresja, pewnie przesadzam, ale płaczę co rano... mój syn 13 m. nie soi, wiecznie płacze w nocy, zaśnie po czym budzi sie z krzykiem, pisałam już tu o tym nie raz...nocke przesypia raz, może dwa w tygodniu. ja nie spię prawie wcale, nabawiłam się okropnej bezsenności przez te jego nocki. dziś krzyczał od 1 do 4.30, nic nie pomagało, przeciwbólowe, żele na zęby, noszenie, wzięcie do łóżka. myślałam że pęknie mi głowa i kręgosłup od noszenia go. na dodatek mega kłóćimy sie po nocach z męzem, ze złości, z besilności.. byłam już u tylu pediatrów i nic. jutro neurolog. ale ja naprawdę już nie mogę. za chwilę wracam do pracy, jak ja mam egzystować? faszeruję się środkami na sen, może i zasnę, ale co z tego jak synek i tak mnie krzykiem wybudza? cięzki przypadek nam się trafił, w dzien taki kochany, pogodny, żywy, a noc..

chyba oszaleję. w zień mi mąz pomaga jak wróci z pracy, nie mówię że nie. ale psychicznie te nocki mnie wykańczają i niszczą moje małżeństwo. poradzcie, jak dajecie radę?
agagula, Twoja mała w końcu zaczęła spać? co jej pomogło?