Dodaj do ulubionych

Co ignorować a co już nie?

20.12.10, 17:30
Piszę o rozumnym 2-2,5-latku a nie roczniaku.

Rzuca zabawkami. Ignorować?
Rzuca rzeczami które może uszkodzić. Interweniować (jak?)?
Rekreacyjnie w czasie zabawy uderzy w rodzica (nieboleśnie). Reagować (jak)?
Torturuje psa (boleśnie). Jak reagować?

Dodam, że to logiczne, że mu tłumaczę i w syt. przemocy robię to dosadnie, ale nie wiem czy ingerować jak on rzuca rzeczami. Z jednej strony boję się, że coś zniszczy lub zrobi sobie krzywdę, a z drugiej wiem, że to jego sposób zwrócenia na siebie uwagi i lepiej byłoby olać (np. przed chwilą walił zabawką w mebel- przeczekałam i skończył.. jakbym zwróciła uwagę to powtarzałby to ze 100x aż dostałby karę).

Młody nie miewa histerii i płaczów. To rzucanie/stukanie to jedyny element buntu ale występuje jako stały element dnia i jest niereformowalne indifferent
Obserwuj wątek
    • sonrisa06 Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 17:41
      Wypowiem się tylko odnośnie "torturowania psa", bo rzucania przedmiotami nie przerabiałam z dzieckiem smile
      Córka torturowała psa u babci i kota w domu. Moja reakcja:
      - tłumaczenie, że tak nie można robić, że to psa/kota boli, że może ugryźć z bólu
      - jeśli to nie pomaga zakaz zbliżania się do kota/psa np. kot leży na fotelu czyli nie wolno podchodzić do fotela
      - jeśli to nie pomaga, odsyłam dziecko do pokoju (czyli kara) oczywiście dziecko wówczas płacze
      Trzeci punkt stosowałam ze dwa -trzy razy. Zwykle kończy się na drugim.
      • sonrisa06 Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 17:45
        A, jeszcze dobre jest odwrócenie uwagi i zaproponowanie fajnego zajęcia, bo zwykle męczy kota z nudów. Właściwie to kot sam rozwiązuje sprawę, bo po prostu drpie smile z psem gorzej, bo jest bardzo łagodny (golden).
      • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 17:47
        My posiadaliśmy szczeniaka 1 dzień, ale mój syn wymyślił tyle sposobów na zabicie go, że jest już u moich rodziców. Zwariował z zazdrości i złośliwie próbował zrobić mu krzywdę. W końcu kopnął go kolanem (tak naskoczył) aż mały się zatoczył ze skowytem. Tłumaczenie i odsyłanie tylko go nakręcało.
    • mucha-live Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 17:49
      - jeżeli rzuca zabawkami ze złością, ale wiesz, że nic nie zrobi, to nie reaguj, pewnie wyładowuje się w jakiś sposób. Mój syn lubi uderzać zabawkami, aby zrobić hałas. Gdy interweniuje, to krzyk, płacz, histeria. Jeśli nie reaguje - przestaje po chwili...
      - Też pozwalaliśmy uderzać rekreacyjnie, ale w końcu okazało się, że syn nie zna umiaru i teraz mamy problem, bo jak wytłumaczyć, że tak można było, a "tak" już nie uncertain
      - co do psa, to nie wiem, no ale pewnie zabraniać, tłumaczyć, przytrzymać
    • franczii Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 18:14
      Ja nie pozwalalam rzucac od samego poczatku. Rzucanie zabawkami moze nie tylko cos w domu uszkodzic ale przede wszystkim w innych okoliczniosciach np. w przedszkou lub w parku pelnym dzieci moze byc bardzo niebezpieczne. Od samego poczatku bylam surowa jesli chodzi o rzucanie a dopoki sie nie wyzbyl tych odruchow rzucania to uwazalam na kazdy ruch w parku.
      Raz rzucil samochodem w przedszkolu i niestety oberwalo inne dziecko w glowe.
    • majutek1980 Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 18:42
      A ja tak odnośnie rzucania zabawkami.
      Kuba był jeszcze bardzo mały, jak zaczął próbować na ile można sobie pozwolić i zaczął rzucać.Za każdym razem jak czymś rzucał mówiłam mu,że jeśli zrobi to jeszcze raz to zabiorę zabawkę.Rzucał, a ja ją zabierałam.Płakał, ale nauczył się bardzo szybko o co chodzi.Teraz już mu się nie zdarza (też ma 2.5 roku).
      Jeśli chodzi o psa, my mamy dużego labradora, który omija Kubę dużym łukiem, bo cały czas próbuje go szkolić.Od początku mówiłam,że pies może ugryźć. U rodziców też jest duży, który raz na męża wystawił zęby w trakcie zabawy, więc ma już lekką potrzebną rezerwę do psów.
      Za bicie łapałam od zawsze za ręce w momencie uderzenia, czy klepnięcia i mówiłam,że niewolno bić, bo...albo będzie siedział za karę,albo nie dostanie czegoś tam.Mówiłam o czymś na czym mu zależało w danym momencie.Jak mu się włączy histeria to nadal próbuje klepania, ale zazwyczaj, jak widzę,że leci z ręką to mówię, uważaj i on już wie o co chodzi.
      Ale się rozpisałam smile
    • mamaigiiemilki Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 18:43
      odnośnie rzucania zabawkami- wprowadzamy zasadę: jak rzucasz, to zabawki zabieram; powinien bardzo szybko zruzumieć, że się to nie opłaca; bo jak juz ktoś napisał- tu nie chodzi nawet o samą zabawkę, ale może trafić w inne dziecko i wtedy będzie problem;

      odnośnie psa- to chyba tłumaczenie, ew. zakaz zbliżania się do zwierzęcia; no ale u ciebie- jak piszesz- chodzi o zazdrość, to chyba nie poradzę...
    • frestre Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 19:02
      zabierałam zabawki, którymi rzucał do końca dnia-poskutkowało
      a szczeniak?! mój synek omija wszystkie psy z daleka więc nie pomogę wink
    • mikams75 Re: Co ignorować a co już nie? 20.12.10, 19:21
      rzucanie zabawkami - groze ze zabiore zabawke i zabieram.
      Atak na rodzica - przytrzymuje reke i zabraniam.
      • leneczkaz A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 20.12.10, 19:25
        Zabieranie zabawek go absolutnie nie wzrusza. Wysyłam go na karę to grzecznie idzie i śpiewa sobie na kanapie. Jak zabraniam słownie to w ogóle działa wręcz odwrotnie (ton głosu- im bardziej stanowczy tym efekt odwrotny- taki przekorny mój dzieć).
        • franczii Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 06:20
          Zabieralam do oporu. Nie ma zabawki to czym bedzie rzucal?
          I pilnowalam, moj przestal rzucac dopiero po ponad roku. Do tego czasu pilnowalam a kiedy bylam w parku lub u kogos to caly czas na oku mialam. Ostatni raz rzucil zabawka w wieku 3,5 lat, wlasnie w pzedszkolu i omal krzywdy innemu dziecku nie zrobil.
          Z psem bylo to samo, uciazliwe pilnowanie non stop ale nie bylo innego wyjscia po prostu bo tez meczyl psa. Tlumaczenie tlumaczeniem, mam dziecko uparte jak osiol, nauczyl sie dopiero po wielu miesiacach.
        • mikams75 Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 08:03
          moja utrata zabawki bardzo wzrusza i jest ryk natychmiast. Jak sie uspokaja to tlumacze kilka razy dlaczego zabralam. Z reguly nie powtarza tego samego nastepnego dnia np. nie rzuca ciezkim telefonem o szybe, ale znajduje co innego wink i testuje moja cierpliwosci. Choc uwazam, ze i tak z tym rzucaniem sie uspokoilo.
          Natomiast wszelkie zakazy tez wywoluja wielka zlosliwosc i jeszcze zadziornie patrzy na moja reakcje. Staram sie nie pokazac, ze wlasnie sie zagotowuje, ale i tak wyczuje i ma przy tym wyrazna satysfakcje. Konczy sie to wlasnie odebraniem zabawki, wyniesieniem wrzaskuna do drugiego pokoju. Z tym, ze moja bardzo przezywa i histeryzuje, nie zdarza sie, zeby sobie siedziala i spiewala i gwizdala na zakaz. Jest zawsze bardzo glosny sprzeciw z rzucaniem sie po podlodze.
        • halapta Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 08:15
          Ale jak zabierasz zabawkę?
          Zabierasz i potem oddajesz? Albo odkładasz na półkę.
          Ja mówię, że zabawka wyląduje w koszu, raz tak zrobiłam i teraz dziecko w to wierzy , że tak zrobię i się stosuje.

          Ale co jest złego w rzucaniu zabawkami, pomijając zabawki, które mogą się przez to zniszczyć lub zniszczyć coś w co zostały rzucone? Mi rzucanie zabawkami jako takie nie przeszkadza.
          • franczii Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 09:28
            no tak, w rzucaniu zabawkami nie ma nic niefajnego dopoki ta zabawka przypadkiem nie trafi w kogos innego
          • leneczkaz Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 09:35
            Wczoraj rzucił książką w dziadka. Dziadek ma rozciętą twarz.
            W przedszkolu 'podawał' i rzucił w koleżankę rozcięta twarz.

            On rzadko rzuca w nerwach. Częściej rekreacyjnie.

            Za zabawkę jak zabieram to odkładam w miejsce 'karne' w którym ją widać, ale nie można się nią bawić. Ale ona ma dużo zabawek. I nie jest do nich przywiązany. Z resztą ostatnio bawi się tylko puzzlami i lego.
            • camel_3d Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 10:42
              czyli wychodzi na to, ze duzo zabaek konczy sie tym, ze si eich nei szanuje..bo na 100% niedlugo bedzie nowa.
              • leneczkaz Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 11:01
                Tu jestem skłonna się zgodzić, ale są też tego +. Nigdy o nic nie prosi w sklepie- nie wzruszają go tony zabawek na półkach. Nie zabiera dzieciom, nie zazdrości.
                - taki, że mało się cieszy z nowych zabawek i nie wzrusza go ich zabieranie.
            • halapta Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 12:15
              leneczkaz napisała: Wczoraj rzucił książką w dziadka. Dziadek ma rozciętą twarz.
              > W przedszkolu 'podawał' i rzucił w koleżankę rozcięta twarz.

              A to nie można rzucać zabawek w kogoś bo można zranić. Musisz usciślić, bo komuniakt jest zbyt ogólny.


              > Za zabawkę jak zabieram to odkładam w miejsce 'karne' w którym ją widać, ale ni
              > e można się nią bawić. Ale ona ma dużo zabawek. I nie jest do nich przywiązany.

              Czyli wie, że i tak ją dostanie z powrotem. Wg mnie żadna kara. W tym wieku dzieci mają raczej silne poczucie własności i zabranie mu zabawki, nawet nielubianej ale jego jest niefajne.

              > Z resztą ostatnio bawi się tylko puzzlami i lego.
              Ale zabierasz tę zabawkę, przy pomocy której akurat nabroił? Jeżeli jest to akurat lego, to zabrałabym lego.
        • camel_3d Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 10:39
          leneczkaz napisała:

          > Zabieranie zabawek go absolutnie nie wzrusza.

          to mu nie oddawaj.. i kazda inna tez zabierz..


          Wysyłam go na karę to grzecznie i
          > dzie i śpiewa sobie na kanapie. Jak zabraniam słownie to w ogóle działa wręcz o
          > dwrotnie (ton głosu- im bardziej stanowczy tym efekt odwrotny- taki przekorny m
          > ój dzieć).

          a moze taki ton glosu?
          • leneczkaz Re: A jeśli jedno i drugi nie skutkuje? 21.12.10, 11:00
            ton głosu zdecydowany. Na co dzień jestem łagodna i kochana. Mój ton głosu wsazujący na to, że jestem zdenerwowana budzi w nim mega złość.
    • halapta Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 08:09
      > Rzuca zabawkami. Ignorować?
      to zależy jak rzuca, ja pozwalam na to, ale jeżeli rzuca w kogoś albo coś co moze uszkodzić to reaguję. Jeżeli rozrzuca zabawki to potem musi to posprzątać, zanim zacznie bawic sie czymś innym, a nie jak zwykle na koniec zabawy.


      > Rzuca rzeczami które może uszkodzić. Interweniować (jak?)?
      oczywiście, ze reagować. Ja reagowałam od początku. A jak?: powiedzieć, ze tak nie wolno robić z tą rzeczą i pokazać co można z nią robić, ewentualnie, że można tylko oglądać i trzeba być delikatnym, bo można zniszczyć.


      Rekreacyjnie w czasie zabawy uderzy w rodzica (nieboleśnie). Reagować (jak)?
      oczywiście i to trzeba było robić od początku. My reagujemy na każde zadawanie bólu, nawet niechcący w zabawie. Przerywamy zabawę i mówimy "aua, boli", potem wracamy do zabawy, ale dziecku tłumaczymy co i dlaczego nas bolało. Ja uderzy z premedytacją zatrzymuję rękę i mówię "nie wolno to boli."

      Torturuje psa (boleśnie). Jak reagować?
      Pokazać jak głaskać psa, co wolno robić, czego już nie. Za każdym razem jak dziecko podchodzi do psa, przypominać, żeby było delikatne. Jeżeli dziecko dalej z premedytacja zadaje ból, odciągnąć od psa i nie pozwalać się zbliżać. Jeżeli mimo to dziecko idzie do psa i zadaje ból, zastosowałabym time out na krzesełku na 2-3 minuty, ale po karze nie pozwoliła do końca dnia się zbliżać do psa.


      Reagować trzeba od początku na niepożądane zachowanie dziecka, bo skąd miałoby wiedzieć w wieku 2,5 lat, ze coś jest nie tak.
      Informacja, ze to jest normalne w tym wieku zwalnia nas z myślenie a naszym dziecku, że coś jest z nim nie tak, ale nie zwalnia nas z uczenia go poprawnego zachowania.
      Nie wyobrażam sobie przeczekiwania pewnych okresów i uprzykrzających mi życie jego zachowań. Z doświadczenia widzę, że nawet małe dzieci potrafią dużo się nauczyć i stosować do reguł, trzeba mu je tylko wytłumaczyć, potem powtarzać, powtarzać, ....
    • fajnykotek Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 09:10
      To ja Ci napiszę a propos psa i to będzie na pewno niepedagogiczne i niezgodne z forumowym trendem. Ale wypróbowane i skuteczne na moich dzieciach.
      Mamy kota, Mała go uwielbia, ale chcialaby traktować jak zabawkę. Z początku ciągnęła go za ogon, tłumaczenia nie pomagały, musialam ja odciągać od niego albo odwracać uwagę. W końcu jak go mocno pociągnęła, powiedzialam jej (po raz ktoryś) że kotka boli i pociągnęłam ją za włosy. Okropnie się zdziwiła, zapytałam czy ją bolało? Bolało - a widzisz, kotka tak samo boli ogonek! Od tej pory mam spokój. Owszem przytula sie do kota, głaska go czasem trochę za długo, ale już go nie ciągnie ani za ogon, ani za futro.
    • mama-008 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 09:21
      ja bym nie ignorowała ani rzucania zabawkami ani bicia rodzica ani maltretowania szczeniaka.

      mój rzucał dość długo zabawkami - i klockami drewnianymi, i miskami i autami - raz walnął się sam w głowę raz moją 6 letnią chrzesnicę w zęby raz moja mama dostała klockiem w głowę - pani psycholog kazała dosadnie acz spokojnie tłumaczyć że tak nie wolno robić i przy każdej próbie rzucania czymś przez syna łapałam go za rączke i kazałam wrzucać do garnuszka czy kubełka daną rzecz a nie na oślep - szybką pojął że można fajnie układac rzeczy, przekłądac , segregować i znudziło mu sie rzucanie na oślep...poprostu mu sie to znudziło. (Twój chyba to robi aby zwrócić swoją uwage a mój poprostu tak się bawił i rzucając patrzył gdzie poleci dana rzecz czy w coś walnie czy zrobi BAM itp)

      bicie rodzica - łapię za ręke i mówie ze tak nie wolno - dobitnie ale nie agresywnie - tak aby zrozumiał - 99 razy nie kuma ale za 110 pojąłwink

      maltretowanie psa - nasz pies pójdzie żywcem do nieba - syn łapie za ogon, za uszy, za śierść, kłądzie sie na nim , siedzi przy jego misce, na jego posłaniu , bawi sie jego gumowymi obślinionymi zabawkami - ale nie robi mu krzywdy - poprostu jest tak starsznie w naszym psie zakochany ze mógłby tylko sie z nim bawic 24 na dobę - owszem, były momenty drastyczne jak łapał za ucho czy ogon i pies pare razy zaskowyczał ale nie było nic w stylu kopania czy bicia pięściami - tłumaczyłam ze pieska to boli i przestał za 10 razem łapac za ogon...ale to było bardziej w kwesti poznawczej - inna faktura, sierść, pluszak biegający po domu itpwink

      lenka - wg mnie powinnaś tłumaczyć małemu co robi źle a za 236 razem zrozumie i nie zrobi już nikomu "krzywdy" ani klockiem ani łapką...szkoda tylko psa - oby sie nie zraził do Maxa po tych "torturach" a jesli chodzi o rzucanie zabawkami - czy w przedszkolu też rzuca w dzieci czy jest spoko? bo pewnie on tak w domu reaguje i sprawdza Was i tym rzucaniem i "biciem"Was - a co do psa to pewnie nie świadomie robi mu krzywdę - on może tak sie z nim bawi hehewink
      • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 09:54
        No on taki dzik, niby niegroźny ale od czasu do czasu ktoś stanie na linii rzutu (wczoraj- dziadek).
        On nas nie 'bije', tylko np. się bawimy, a on podchodzi, klepnie mnie w nogę i mówi "bijem mamusię a to jest biko (brzydko)". No i co robić? Toż on sam sobie wytłumaczył tongue_out. I nie robi nam tym krzywdy ale.. sprawdza?
        Z rzucaniem to inna historia bo on non stop rzuca- czy to w zabawie, czy rekreacyjnie (żeby zwrócić na siebie uwagę). I żadne tłumaczenia i zabieranie nie pomagają.
        Psa oddaliśmy do dziadków.
    • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 09:48
      Torturowanie psa - małemu dac w dupę i to mocno. A sobie w glowę za to pytanie - jak można nie wiedziec, że zwierząt sie nie maltretuje?!
      • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 09:58
        Po prostu oddałam psa bo to torturowanie skończyło by się na milion % śmiercią 1,4kg. yorka.
        Klapa dałam raz i nie jestem z tego dumna.
        • ancymon123 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 10:00
          Aaa teraz jasne, dałaś raz klapsa dziecku i datego tak się teraz zachowuje sad
        • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:19
          To ciekawe - a gdzie oddałaś psa? Nie wiedziałam, że problemy wychowawcze załatwia się usuwając spoza zasięgu dziecięcia wsyztsko, co problem rodzi... No cóz, ja bym nie miała żadnych wyrzutów sumienia, gdyby mój syn po wielokrotnym upominaniu dostał klapsa za znęcanie się nad zwierzęciem. jestem wyczulona na krzywdzenie zwierząt i tego będe uczyc swoje dziecko
          • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 17:12
            Psa oddałam rodzicom. Gdyby nie im to bym go zwyczajnie sprzedała bo kosztował mnie 1500zł.
            Ale dziadkowie zakochani tylko problem teraz z pozostawianiem syna u nich bo torturuje małą. Klapsa dostał raz za psa. Znienawidził go jeszcze bardziej. A sunia cudowna i przekochana. Nic mu nie robi. To wszytko tylko z zazdrości.
            Ciekawe czy jakby pojawiło się drugie dziecko to też zalecałabyś bicie bo dziecko jest zazdrosne? Jeśli tak, to szczerze Ci współczuję.
            • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 09:12
              To ja Ci szczerze współczuję - braku umiejetności przewidywania, że zakup psa i dziecko wymaga większego nakładu pracy, siły, tłumaczenia, konsekwencji. Jak można być tak nieodpowiedzialnym, żeby wziąć psa, a potem go oddać - nie umiesz poradzic sobie ze zgraniem zwierzęcia z dzieckiem? To trzeba było nie decydować sie na zwierzę - w naszym kraju to prawdziwa plaga ludzi nieodpowiedzialnych, kupujących psa jak zabawkę lub przedmiot. W tym kotekście Twoje stwierdzenie, że gdybys nie oddała psa dziadkom, to byś go sprzedała, mówi samo za siebie. Dobra rada: nie bierz drugiego psa, bo wyrzadzisz kolejnemu zwierzęciu kolejną krzywdę emocjonalną.

              Poza tym polecam czytanie ze zrozumieniem - nie proponuje bicia dziecka, tylko klapsa - widzisz chyba róznice między laniem a klepnięciem dziecka w pupę? Przede wszystkim jednak polecam rozmowę, tłumaczenie, odwracanie uwagi dziecka. Kiedys dziecko załapie. Ale trzeba dac szansę, a nie oddawać psa. Cóż, pójście na łatwizne wiele rzeczy czyni bezproblemowymi, prawda?
              • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 18:24
                Promujesz klapsowanie jako metodę wychowawczą. Trzeba być nienormalnym, żeby się tym chwalić.
                • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 23.12.10, 07:52
                  Nie promuję. Uznaje to za ostatecznośc, choc nie wykluczam. Trzeba urwac się z choinki, żeby ignorować fakt, że dzieci czasem dostaja klaspy (nie mylić z laniem czy dużo gorszą, moim zdaniem, przemoca psychiczną, rujnującą osobowośc i charakter człowieka). Tym samym - trzeba byc hipokrytą, żeby twierdzic, że jest inaczej. Nie życze Ci, ale podejrzewam, że czasem każdemu zdarza się nakrzyczec na dziecko czy dac klapsa-tym tez się nie będziesz "chwalić", mimo że to będzie miało miejsce?

                  Odpowiedz sobie sama, mnie przepychanki slowne nie interesują.
      • ancymon123 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 09:59
        Uważaj mumi7- dzieci nie wolno bić, (tylko dzieci bic i dręczyc mogą) zaraz będzie "szum".
        A tak ode mnie, zostałam "zgnojona" bo dałam sanowi raz czy dwa klapsa i wytłumaczono mi, że to dlatego syn źle się zachowywał, bo ja go bije. Czy teraz ktoś mi wytłumaczy dlaczego niebite dziecko (bo rozumiem, że nie klapsane) zachowuje się jak terrorysta, o niebo gorzej od mojego, które kilka razy dostało po pupie?
        • franczii Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 10:08
          wiesz co ja mojemu dalam pare razy przez klapsa tylek i nic nie pomoglo. Co proponujesz, powinnam mu solidnie tylek zloic, moze pasem dopoki go nie zlamie?
          Czy 2latek sie bedzie zachowywal jak terrorysta zalezy tylko i wylacznie od rodzicow.
          Opisane zachowania da sie wyeliminowac bez bicia dziecka ale trzeba chciec poswiecic swoj czas.
          • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:23
            Owszem, da się wyeliminować. Na pewno jednak nie tak, że psa sie oddaje - jestem ciekawe, co autorka postu odpisze na moje pytanie gdzie oddała psa, bo czasem kończy sie ulica. No bo dziecko jest juz takim pieszczochem, że nawet nie mozna na niego z ukosa spojrzec, bo zaraz sie różowi jako ta niewinna lilija;-(
            Nie mówię o biciu, mówię o konsekwencji i o tym, że jeden klaps albo np. pociągnięcie za wlosy w zamian za pociągnięcie psa za ogon moga świetnie zadziałać na wyobraźnię
            • franczii Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:28
              a ja pisze o sytuacji kiedy klaps NIE DZIALA i czekalam na konkretna propozycje i odpowiedz, czy mam lamac dziecko solidnym mantem ale sie nie doczekalam
              Ja mojego psa nigdzie nie oddalam tylko pilnuje i po prostu nie pozwalam psa dotykac jesli widze ze bawi sie z nim w nieodpowiedni sposob
              • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:33
                Jesli klaps nie działa, to faktycznie manta nie ma co sprawiać. Po prostu pokazujesz poglądowo (pociagnięcie włosów za pociagnięcie ogona psa, uszczypnięcie za uszczypnięcie etc) i mówisz, że nie wolno tak robić, bo chyba dziecko widzi, że to nieprzyjemne.. Bo psa/kota/chomika etc. to boli, a dziecko zwykle wie, co to znaczy jak boli - chyba każde kiedys sie o cos uderzyło, potkneło etc. A poza tym poczuje w tym momencie na własnej skórze, że to niemiłe, jak pociagniesz za te włosy etc. Oczywiście nie każę ciągnąc silnie, to nie ma być ból, ale chodzi o wywołanie wrażenia i danie bodźca do zastanowienia.
                Myslę, że problem jest w mentalności rodziców - boja się stawiac granice własnemu dziecku. A bez tego dziecko nie wie, gdzie się zatrzymac i na dodatek czuje sie niepewnie. Duzo lepsze jest stanowianie wymagan, granic i egzekwowanie tego - wszytscy znaja reguły. Konsekwencja to magiczne słowo (żeby nie było, nie jestm idealnie konsekwentna, ale starm sięwink)
                • franczii Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 18:13
                  Jak oduczyc meczyc psa to akurat wiem bo w koncu mojego syna oduczylam.
                  Zadnej filozofii w moim sposobie nie bylo, po prostu cierpliwa bylam i konsekwentna a to wymagalo ode mnie pilnowania syna na kazdym kroku przez dlugi okres i nieodpuszczania nie tylko wtedy kiedy bawil sie z psem ale tez w innych sytuacjach bo moj syn oporny strasznie.
                  Dlatego napisalam do Ancymonki, ze nie trzeba wcale bic dziecka zeby nie miec w domu terrorysty.
                  • bacha1979 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 09:33
                    Jak oduczyć gnębienia zwierzaków? My mamy kota, tez na początku było rożnie, niby nie dokuczała mu celowo, ale np. non stop chciała kota na rękach nosić, co akurat kotu niekoniecznie sie spodobało.Za każdym razem powtarzałam kategorycznie, ze kotu niewygodnie, że nie lubi, że może go bolec brzuch. Poskutkowało po jakiś 3-4 dniach.Nigdy nie posiłkowałam sie klapsem, ani ja ani mąż. Bo to nie sztuka przylać w dupę, sztuka jest wytłumaczyć dziecku dlaczego chcemy wymóc na nim takie czy inne zachowania.


                    I jeszcze warto uświadomić sobie, ze dziecko zazwyczaj nie robi nam na złość.I to nie od 2 czy trzylatka należy wymagac dojrzałych zachowań tylko od dorosłych.

                    Oprócz tego ja nie może zakazów - dziekco musi mieć sporo swobody i nie słyszeć w kółko, to nie wolno, tego nie wolno, tamtego nie wolno.
                    • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 09:43
                      Ale pewnych podstawowych rzeczy naprawdę nie wolno: nie wolno krzywdzić ludzi ani zwierząt. Od tego nie ma wyjątków. I tu słowa: nie wolno nie sposób nadużyć
                      • bacha1979 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 09:50
                        mumi ale to chyba wynika z mojego postu?
                        • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 11:30
                          (...) dziekco musi mieć sporo swobody i nie słyszeć w kółko, to nie wolno, tego nie wolno, tamtego nie wolno.

                          To wynika z Twojego postu. Bez doprecyzowania, w jakich sytuacjach dziecko ma słyszeć/nie slyszec w kółko "tego nie wolno, tamtego nie wolno". Nie napisałaś, że sa sytuację, w których zawsze ma to usłyszęć, a raczej, że wyczerpanie limitu dziennego "nie wolno" powoduje, że dziecko, żeby w kółko nie slyszało tych słów, juz nie może ich absolutnie nie słyszec, choćby właśnie dusiło chomika.
                          Oczywiście wiem, że chodzi Ci o reakcję w sytuacjach naprawde tego wymagających. Ale pytałaś, czy to nie wynika z Twojego postu. No na pierwszy rzut oka mnie nie wynikło.

        • zjawa1 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 10:16
          Ja tez chcialabym poznac ta zagatke?? Dlaczego dziecko, ktore nigdy nie zostalo uderzone nagle( sporadycznie, bo sporadycznie) uderza swoich kolegow w przedszkolu?
          Laneczkaz, Twoje dziecko chodzi juz do przedszkola?
          Jesli tak, to przypomnij sobie czy wczesniej, zanim poszlo do przedszkola miewalo takie zachowania?
          Bo widzisz, ja mam po czesci podobny problem, od jakiegos czasusad
          Moje dziecko nigdy, nikogo nie uderzylo. Tez mamy w domu zwierzaka i (na szczescie jesli o to chodzi) to w dalszym ciagu troskliwie zajmuje sie nim i nie robi krzywdy. Natomiast od jakiegos czasu stal sie bardzo niegrzeczny. Rzuca niby dla zabawy rozne przedmioty na podloge, robi celowo balagan w swoim pokoju, nie chce sprzatac. Panie w przedszkolu z 3 razy poinformowaly mnie, ze zaczepia dzieci. Nawet raz, ku mojemu zaskoczeniu po raz pierwszy uderzyl mnie!! Nie wiem co sie stalo? Nagle zmienil sie nie do poznania, a wychowujemy go tak samo. Rozne rzeczy przychodza mi do glowy. Np. to, ze w przedszkolu bieze ,,przyklad" od innych dzieci itp. Nie wiem sama co robic?
          • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 10:20
            Chodzi do przedszkola od sierpnia (wcześniej chodził 3 m-ce do żłoba). Rzucał od ZAWSZE. Zawsze był uczony, że nie wolno ale na ten jedyny przypadek nic nie skutkuje.
            Bić to on nie bije a sprawdza "czy aby na pewno dobrze wie, że być nie wolno". Dzieci nie tyka.
            Ale tak jak Twój rozwala 'ot tak' zabawki, rzuca, stuka.. To u nas główny -.
        • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 10:16
          Że niby mój terrorysta? Ha! Chciałabyś takiego 'terrorystę'. Moje dziecko nie ma napadów szłału i histerii, nie płacze, nie wymusza. Jedyny problem jaki mamy to rzucanie. Ale żadne klapsy i kary (tak jest karany) nie skutkują.
          Ale do terrorysty to mu lata świetlne.
          W przedszkolu jest jednym z grzeczniejszych i kumatszych dzieci.
          No i moje dziecko nigdy nie bije kolegów ani nas. To co nazwałam 'biciem' to jak pisałam wyżej, niebolesne klapnięcie w np. nogę z komentarzem 'nie wolno bić bo to biko'.
          • zjawa1 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 10:27
            No moj szczypac zaczal ponoc. Dziwi mnie to bardzo, bo takie zachowania nie biora sie z nikad. Ponoc zdarzylo mu sie pare razy podejsc bez powodu do kolezanki i ja uszczypnac. Tym bardziej jest to zaskakujace, ze wczesniej jak nawet od kogos dostal lopatka w glowe, w piaskownicy to odsowal sie i nie reagowal.
            A co do pokoju i zabawek, to od jakiegos miesiaca ma masakrae. Dziecko, ktore zawsze odkladalo wszystko na swoje miejsce, teraz smiejac sie rozwala caly pokoj. Np. mam takie sytuacje, w ktorych ja sprzatam, a on celowo z usmiechem to, co przed chwila posprzatalam spowrotem wywala na ziemie i tak wkolo. Rece mi opadaja. Nie jest to akt zlosci, bo tak jak u Ciebie robi to niby w formie zabawy. Wiec tlumacze 10 raz z rzedu, ze tak nie wolno itp. Po 40 razie juz pare razy nie wytrzymalam i krzyknelam. Doslownie Syzyfowa pracasad((
            • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:25
              dziecko musi przejśc okres tzw. niegrzeczności, żeby wyznaczyć sobie granice. Wyznacz mu je, ono będzie je nieraz sprawdzac, ale kiedy będziesz konsekwentna, paradoksalnie wśród nakazów i zakazów lepiej sie poczuje. Bo bedzie sie czuło bezpieczne
        • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:21
          Nie wiem, jak Ci to wytłumaczyc, ale masz rację, to zawsze rodzice sa winni, a dziecku włos ma z glowy nie spaść. Oczywiście, nie ma dzieciaka od razu klapsić, ale kiedy tłumaczenie i stanowczy ton nie działa, to klaps chyba czasem zadziała. No i niech teraz inne matki nade mną kraczą...wink Ale zdania nie zmienię, szacunku do wszelkich istot żywych nalezy uczyc od początku, i to uczyc skutecznie
          • ancymon123 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:22
            Mumi gratuluje odwagi. Zakraczą Cię na pewno.
            • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:28
              A niech kraczą. Ja mam swoje zdanie na różne tematy i tyle. Dziecka nie biję, ale nie uważam, że klaps dany w ostateczności nie będzie czasem ostatnia deską wychowawczego ratunku. Poza tym duża podejrzliwością darze ludzi, co to w małżeństwie nigdy sie nie kłocą, na dziecko nawet glosu nie podnieśli etc...podejrzane dla mnie, wieczna szczęśliwość tych ludzi jakoś mnie napawa niejasnymi podejrzeniami, że jest w rzeczywistości inaczejwink
              • franczii Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:34
                Z ciekawosci zapytam, czy dalas kiedykolwiek klapsa i czy odniosl jakikolwiek sutek?
                Bo ja mialam zadziwiajaco podobne zdanie na temat klapèsow dopoki sama synowi nie dalam. A kiedy dalam i nie zadzialal to stwierdzilam ze klaps nie przedstawia zadnej wartosci w wychowaniu
                • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 11:37
                  Nie, nie dałam. Wiem tez, że dzieci są różne - córka znajomego dostał lekko w pupę (a w zasadzie w pampersa) i od razu wiedziała, o co chodzi. Nastepnym razem zapytał, czy chjce klapsa i od razu stało się jasne, że nie chce i będzie ok. Ale rozumiem, ze są dzieci, na które to nie działa. Wtedy może byc metoda, o której napisałam - powtarzam, nie chodzi o duzy ból chodzi o to, żeby dać asumpt do zastanowienia się. I nie w czasei zabawy, jak ktoś pisze, bo to nei ma sensu - to trzeba na poważnie i tłumaczyć, o co chodzi
                  • zjawa1 mumi7 21.12.10, 13:32
                    Ja rowniez zgadzam sie z wieloma Twoimi pogladami. Wlasciwie do nie dawna zgodzilabym sie z kazdym. Niestety i ku mojemu zaskoczeniu nie moge zgodzic sie tylko z jednymsad Tym, ze tylko rodzicie, rodzina maja wplyw na zachowanie dziecka.
                    Podam Ci konkretne przyklady. Tak, jak juz wspominalam. Moje dziecko zanim poszlo do przedszkola bylo posluszne i grzeczne. W sumie w dalszym ciagu kiedy jestesmy w miejscach publicznych jest jednym z grzeczniejszych dzieciakow. Prpblemy zdarzaja sie czasmi, sporadycznie w przedszkolu. Zauwazylam, ze zycie przedszkolne w bardzo widoczny sposob zmienia niektore zachowania mojego dziecka. Kiedys elegancko, zawsze jadlo przy stole, wszystkie mozeliwe produkty. Traz wybrzydza, je jak swinka. Mowi np., ze nie bedzie tego czy tamtego jadl, bo Ola, Kasia mowia, ze to niedobre i niezdrowe( kolezanki z przedszkola). Zaczynam miec problemy z myciem zebow, bo ,,Inne dzieci nie myja wcale zebow, wiec on tez nie bedzie". Raz widzial scsene w przedszkolu jak jeden chlopczyk pokopal matke itp. Uwazam, ze nie tylko srodowisko rodzinne ksztaltuje osobowosc dziecka. Bardzo duzy wplyw ma np. przedszkole. U nas niestety negatywny. Ja jestem troche przerazona, bo znalazlam sie w sytuacji, w ktorej musze nauczyc sie postepowania i wychowywania od nowa. Jakbym momentami miala inne dzieckosad
                    Ponadto przynosi z przedszkola rozne dziwne i niebezpieczne zabawy. Raz widzialam jak jeden 6 latek biegal po korytarzu i rzucal sie na podloge, cos w stylu ,,upadek kontrolowany". To samo zaczal powtaraza moj syn w domu.
                    Nie mam pojecia dlaczego zaczepia czasami inne dzieci??
                    Nie jestem w stanie sama sobie z tym poradzic tym bardziej, ze takie sytuacje maja miejsce tylko w przedszkolu. Sadze, ze pani widocznie nie radzi sobie w jakis sposob. Nie mam pojecia. No, powiedz? Co ja moge zrobic w domu prucz tego, ze przeprowadze z nim rozmowe na temat tego, ze nie wolno zaczepiac dzieci? Przeciez sama wiesz, ze najbardziej skuteczne jest reagowanie na ,,goraco" zaraz po fakcie.
                    • ancymon123 Re: mumi7 21.12.10, 13:45
                      Tak, wpływ przedszkola, potem szkoły, jest ogromny. Na szczęscie nam udało się trafić na cudne przedszkole, a właściwie "ciocie", gdzie syn właśnie się poprawił. Skupienie nad zadaniem, wspólna i samodzielna zabawa, jedzenie...wszystko świetnie mu tam idzie i przynosi te dobre nauki do domu. Choc na początku średnio mu wychodziło okazywanie uczuć - "zakochał się" w kolezance i tak sie do niej tulił, że malutka płakała, był roszczeniowy, jak to jedynak wychuchany, i zrobił afere o to, że on chce cośtam natychmiast itp. Ja oczywiście cała w nerwach, że może potrzeba nam psychologa, ale wychowawczynie, ze nie, że one sobie radzą i jest coraz lepiej.

                      https://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5e4p6rrlma.png
                      • zjawa1 Re: 21.12.10, 13:59
                        Ja Ci zazdroszcze takiego przedszkolasad Gdybym ja takie znalazla.... Do tego brak tych gulismile
                        Ja ,usze walczyc z syfami i dziwnymi nawykami dziecka.... Dodatkowo zapomnialam jeszcze dodac, ze wszystko zaczal wkladac do buzi, nawyk od kolegisad
                        • ancymon123 Re: 21.12.10, 14:04
                          Mój raczej nie łapie nawyków od innych, bo to on jest "liderem stada". Tzn. odkąd się zaaklimatyzował, to rządzi i dzieli smile On sie bardzo dobrze czuje na swoim terytorium, ustawia zabawe tłumaczy innym dzieciom. Jedynie w nowych sytuacjach sobie nie radzi i wtedy leci na kolana do cioci. Na zdjeciach z wizyty mokołaja jest albo na kolanach, albo na rękach smile
                          Jestem zachwycona tym przedszkolem, ale ze wzgledu na finanse będę małego chciała przepisać do państwowego...i już licze , że sie nie dostanie, głupie co?
                    • mumi7 Re: mumi7 22.12.10, 09:27
                      Miło mi, że się zgadasz z moimi zdaniem w tych paru kwestiach, które tu na forum wypowiedziałam. Co do wychowania i wpływu głównie rodziców na dziecko, to przemyślalam Twoja wypowiedź i faktycznie, może masz rację z tym, że nie tylko rodzina na na dziecko wpływ. Ja mam malutkiego syna, dopiero ponadrocznego, więc obserwuję tylko wpływ na niego rodziny i niani. Zapewne w wieku podszkolnym potwierdzę, że i inne osoby z otoczenia maja wpływ na moje dziecko, tak jak i Ty to stwierdziłaś.
                      Wiesz, myslę, że w wypadku przedszkolaka działać musi (choc efekty będą widoczne z opóźnieniem tj. po okresie zapatrzenia w kolegów z przedszkola) metoda zdartej płyty - powtarzasz i tłumaczysz, że u nas w rodzinie sa inne zasady, że my utrzymujemy porządek, myjemy zęby, nie kopiemy ludzi czyli że naszym wyróznikiem jest grzeczność. Może jak się to małemu sprzeda jako pozytywną cechę, to może zacząć być z tego dumny i przekonywać kolegów, że robi sie inaczej (a tamci tylko na tym zyskają). Ale znów: nie mam doświadczenia z takimi starszymi maluchami, czy im sie spodoba tak sprzedana cecha.
                      Poza tym współpraca z przedszkolanka, która byc może trzeba będzie dopiero zaktywizować do współpracy i reakcji "na gorąco" - kiedy dziecko zobaczy konsekwencję w zachowaniu rodziców i opiekunów w przedszkolu, na pewno zacznie inaczej się zachowywac.
                      Trzymam kciuki za powodzenie przedsięwzięcia! wink
                  • franczii Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 18:04
                    Kiedy moj dostal pierwszy raz w pampersa wlasnie, przy uciekaniu na ulice to popatrzyl na mnie zdumiony az sie zmieszalam a potem sie mi rozesmial w nos.
                    Potem dalam jeszcze raz klapsa jako 3latkowi to mi oddal. To mnie jezcze bardziej zafrapowalo bo w duchu musialam mu przyznac racje. Od tamtej pory klapsow nie stosuje.
                    Kiedys kiedy sprawil psu bol bo po raz kolejnby pociagnal za ucho to ja tez go pociagnelam lekko ale wczesniej mu wytlumaczylam, ze chce mu pokazac, co pies czuje. Niestety potem jeszcze wielokrotnie niedelikatnie sie z psem obchodzil. W koncu to minelo ale zdarlam gardlo na tlumaczeniach, ciagle pilnowac kiedy sie z psem bawil, izolowac i przede wszystkim uzbroic w cierpliwosc.
                    • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 09:38
                      Faktycznie egzemplarz masz z silnym charakteremwink Ale w takim wypadku pomóc może tylko tłumaczenie i raz jeszcze tłumaczenie, oczywiście nie cichym łagodnym tonem, ale z naciskiem i raczej głośniej niż cieszej. Wiadomo, wrzask odpada, ale nieco podniesiony i stanowczy ton - niech dziecko wie, że matka nie toleruje okreslonych rzeczy.
              • ancymon123 Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 13:10
                Mumi, ja mam identyczne poglądy i odczucia z tym temacie, niestety juz nieraz byłam za nie zakrzyczana. A "dogryzki"/ kąśliwe uwagi pod moim adresem pojawiają sie w wielu moich postach- zobacz np. moje pytanie "co sądzicie-zabrania mi..." i odpowiedź _bachy.
                • bacha1979 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 09:27
                  Nie kąślilwe tylko dla Ciebie jedyne rozwiązanie. Upewniasz mnie jak czytam Twoje "złote myśli" w tym wątku. I kurde myślę- skąd sie takie niunie biorą.
                • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 09:41
                  Widziałam, widziałam - niech Cie jednak nie zwiodą te szczęsliwe wychowawczo mamuski, które Cię krytykują - każdej z nas zdarza sie krzyknąc czy dac klapsa, ale większość się z tym ukrywa, bo to nie wpisuje się w trend nowoczesnej matki wychowującej bezstresowo dzieci - czyli czytaj: radzącej sobie świetnie i jednym palcem z dziećmi i nie potrzebującej zniżać się do przemocy fizycznej...
                  • bacha1979 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 09:49
                    Widziałam, widziałam - niech Cie jednak nie zwiodą te szczęsliwe wychowawczo ma
                    > muski, które Cię krytykują - każdej z nas zdarza sie krzyknąc czy dac klapsa,

                    mumi naprawdę nie widzisz różnicy miedzy incydentem, popełni9onym w nerwach błędem a klapsem jako metodą wychowawcza i uzasadnieniem- co mam zrobić, przecież do domu dziecka go nie oddam?
                    • ancymon123 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 10:15
                      Jeśli pijesz do moich wypowiedzi to czytaj je ze zrozumieniem. W wielu piszę nie tylko o sobie i moich przeżyciach, ale czysto hipotetycznych sytuacjach.
                      • bacha1979 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 10:24
                        Hmmm uderz w stół...?
                        • ancymon123 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 10:36
                          Skojarzyłam ten dom dziecka, a gdzieś użyłam takiej "anegdoty".
                    • mumi7 Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 11:27
                      Widzę. Niemniej na tym forum sa osoby, które nigdy nie traca nad soba panowania i zawsze przemawiają anielskim glosem do dziecięcia. W każdym razie same sie tak pozycjonują.
                      Z tym, że dziekco i tak nie dostrzega niuansu, że jesteś w nerwach albo jest to metoda wychpowawcza - bo zwykle taka metoda wychowawcza w danej chwili jest przyjmnowana w zdenerwowaniu. Więc?
    • camel_3d nic nie ignorowac 21.12.10, 10:35
      dziecko
      a. testuje jak daleko moze sie posunac
      b. nie radzi sobie z uczuciami, ktore nagle sie pojawily..i z tym, ze jest SOBA w sensie Cogito ergo sum...mysle, wiec jestem.




      > Rzuca zabawkami. Ignorować?

      nie. powiedziec, ze tak sie nie robi..jezeli sie to powtprzy to zagrozic zabrabniiem kazdej rzuconej zabawki i jezeli sie to powtorzy zabrac kazdy rzucona zabawke, schowac..i tyle,


      > Rzuca rzeczami które może uszkodzić. Interweniować (jak?)?

      Tak, tylko nie wiem jak bo u mnie wystarczy ze mo powiem, ze moze to zepsuc... i odklada..ale moze inne mama maja pomysly.


      > Rekreacyjnie w czasie zabawy uderzy w rodzica (nieboleśnie). Reagować (jak)?

      Oddac.. byle nie przesadzac.. nawet jezeli oddasz w formie zabawy..to maly poczuje, co to znacz ybol i zrozumie, ze jezeli kogos bije to inny moze mu oddac. Tak samo to dziala w przedszkolu. Jezeli jedno dziecko uderzy drugie, to to drugie albo si epodda i poplacze..albo mu odda zgodnie z zasada fizyki - rekacja wywoluje kontrreakcje... Na pewno to drugie dziecko nie bedzie mu tlumaczylo, ze to boli i prosi zeby wiecej tego nie robic.


      > Torturuje psa (boleśnie). Jak reagować?

      jezu..nie iwem... na pierwsz rzut mysle, ze doalbym klapa w tylek..ale nie wiem, bo nie mam psa..musialbym sie znalesc w takiej sytuacji.



      > Dodam, że to logiczne, że mu tłumaczę i w syt. przemocy robię to dosadnie, ale
      > nie wiem czy ingerować jak on rzuca rzeczami.

      Al eja nie rozumie, co znaczy logiczen tlumaczenie dwulatkowi...
      Mowie sie "poloz bo sie potlucze. "koniec, "zostaw pas bo go to boli".. koniec. Dla dwulatka tlumacznie logiczne..to jakby tobie za popelniony blad ktos 10 strny niezrozumielego tekstu przeczytal..z uzasdanieniem i uzyciem slow, ktorych nei znasz.


      > Z jednej strony boję się, że coś
      > zniszczy lub zrobi sobie krzywdę, a z drugiej wiem, że to jego sposób zwrócenia
      > na siebie uwagi i lepiej byłoby olać (np. przed chwilą walił zabawką w mebel-
      > przeczekałam i skończył..

      serio? czekalas az skonczy walic zabawka w meble? ja bym podszedl i zabral zabawke. I kazda nastepna tez.



      > Młody nie miewa histerii i płaczów. To rzucanie/stukanie to jedyny element bunt
      > u ale występuje jako stały element dnia i jest niereformowalne indifferent


      jezeli to tylko stukanie to po pristu testuje gdzie jest granica. Al emysle, ze tez trzeba reagowac. Moj lubi kopac nogami pod stolem .. smile)) i kiedy staje sie to namolne zwracam mu uwage..a on po minucie tak od niechcenia kopnie sobei znow... wink
      • zjawa1 Re: 21.12.10, 10:51
        > Rekreacyjnie w czasie zabawy uderzy w rodzica (nieboleśnie). Reagować (jak)?

        Oddac.. byle nie przesadzac.. nawet jezeli oddasz w formie zabawy..to maly poczuje, co to znacz ybol i zrozumie, ze jezeli kogos bije to inny moze mu oddac. Tak samo to dziala w przedszkolu. Jezeli jedno dziecko uderzy drugie, to to drugie albo si epodda i poplacze..albo mu odda zgodnie z zasada fizyki - rekacja wywoluje kontrreakcje... Na pewno to drugie dziecko nie bedzie mu tlumaczylo, ze to boli i prosi zeby wiecej tego nie robic.
        Sorry ale ja nie zgodze sie z tym absolutnie. Jesli dziecko uderza w trakcie zabawy, a my oddajemy mu tez niby w trakcie zabawy, to tylko pogorszy to problem.
        Raz, ze bedziemy utrwalac w dziecku schemat zachowan, a wiec ,,bawimy sie to mozemy bic, bo to jest zabawa". Dwa dziecko nie zrozumie tego w taki sposob jak Ty przedstawiasz... Ono dostanie komunikat od was: Mamie podoba sie takie zachowanie tj. bicie, bo sama bawi sie ze mna w ta zabawe". A co bedzie jak zacznie sie tak bawic w miejscach publicznych i z innymi dzieciakami? W dodatku z reguly takie ,,delikatne" zaczepki z czasem poteguja sie i nasilaja.
      • leneczkaz Re: nic nie ignorowac 21.12.10, 10:58
        > nie. powiedziec, ze tak sie nie robi..jezeli sie to powtprzy to zagrozic zabrab
        > niiem kazdej rzuconej zabawki i jezeli sie to powtorzy zabrac kazdy rzucona zab
        > awke, schowac..i tyle,
        >

        Robię tak- nie działa.

        > > Dodam, że to logiczne, że mu tłumaczę i w syt. przemocy robię to dosadnie
        > , ale
        > > nie wiem czy ingerować jak on rzuca rzeczami.
        >
        > Al eja nie rozumie, co znaczy logiczen tlumaczenie dwulatkowi...
        > Mowie sie "poloz bo sie potlucze. "koniec, "zostaw pas bo go to boli".. koniec
        > . Dla dwulatka tlumacznie logiczne..to jakby tobie za popelniony blad ktos 10 s
        > trny niezrozumielego tekstu przeczytal..z uzasdanieniem i uzyciem slow, ktorych
        > nei znasz.

        Camellku Ty już za długo po za krajem pzrebywasz.
        Do DLA MNIE LOGICZNE, że mu tłumaczę smile

        serio? czekalas az skonczy walic zabawka w meble? ja bym podszedl i zabral zab
        > awke. I kazda nastepna tez.

        i za chwilę..

        Moj lubi kopac nogami pod stolem .. smile)) i kiedy staje s
        > ie to namolne zwracam mu uwage..a on po minucie tak od niechcenia kopnie sobei
        > znow... wink

        No dokładnie u nas jest tak samo.
        • camel_3d Re: nic nie ignorowac 21.12.10, 11:00

          > Camellku Ty już za długo po za krajem pzrebywasz.
          > Do DLA MNIE LOGICZNE, że mu tłumaczę smile

          no faktycznie, zle przeczytalem......al emoze mu zbyt zawile to tlumaczysz?

          >
          > i za chwilę..

          i za chwile tez bym zabral. smile


          >
          > Moj lubi kopac nogami pod stolem .. smile)) i kiedy staje s
          > > ie to namolne zwracam mu uwage..a on po minucie tak od niechcenia kopnie
          > sobei
          > > znow... wink
          >
          > No dokładnie u nas jest tak samo.

          no czyli chyba to norma...
          • leneczkaz Re: nic nie ignorowac 21.12.10, 11:03
            Tyle, że ja wolę kopanie pod stołem od rzucania tongue_out
    • dzoaann Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 15:02
      nie3 pozwalalam i nie pozwalam na zadna z tych rzeczy. a jak? stanowczo i konsekwentnie. Jedne dzieci szybciej lapia inne dluzej i trudno, trzeba konsekwencji. U Cie bie widac jej brak, skoro pytasz o tak proste sprawy. Kazda z wymienionych przez Ciebie rzeczy jest potencjalnie niebezpieczna i musi zostac wyeliminowana. A sposoby na rekracje i odreagowanie zlosci musza byc inne.
    • rulsanka Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 18:11
      Nie znam osobiście twojego dziecka, ale z tego co piszesz jest ponadprzeciętnie inteligentne. I tu może być problem - młody nie rozwija się harmonijnie. Dużo umie, ale ma słabo rozwiniętą empatię, inteligencję emocjonalną. Myślę, że same zakazy i nakazy są bez sensu, tym bardziej kary i klapsy (co nie znaczy, że kary są całkowicie złe - nie są, ale to tylko półśrodki). Chodzi o to, by dziecko samo rozumiało, że nie bije się nie tylko psa, gdy mama jest w pobliżu, ale też kota sąsiada lub pająka w lesie. Moim zdaniem powinniście mówić o uczuciach i emocjach np. w czasie oglądania lub czytania bajek. Poza tym ważny jest przykład ze strony rodziców. Bez zbędnego teoretyzowania i moralizowania.
      Co do konkretów. Bicie w zabawie - lekkie - olałabym. Dzieci lubią się bić i o ile to nie boli, ja pozwalam. Traktuję to jako zabawę. Wbrew pozorom dzieci doskonale czują różnicę między lekko a mocno, a przynajmniej można ich tego nauczyć. Nie pozwalam na bicie mocno - reaguję stanowczo - koniec zabawy. Nie pozwoliłabym też na bicie z agresji ale u nas się nie zdarzyło. Nie klapsuję, bo jest to bicie agresywne, czyli sama dawałabym najgorszy przykład. Szczerze - jak młody miał ok. 14 miesięcy i miał fazę gryzienia - dałam mu klapa na gołą pupę. Zdziwił się, nie płakał, nie zadziałało. Mnie było wstyd i nie mam zamiaru i powodu do tego wracać.
      Rzucanie. Mój syn czasem lubi rzucać, jak się rozochoci w zabawie. Wie, że wolno rzucać rzeczami miękkimi oraz że nie rzucamy niczym twardym ani piaskiem w ludzi.
      Co do psa. W zasadzie powinnaś pozwalać na kontrolowane kontakty z psem. Uczyć jak się psa głaszcze, karmi, poi i czesze. Za robienie psu krzywdy powinnaś wymyślić skuteczną karę o skutku natychmiastowym. Tu może być ciężko coś wymyślić, ale posunęłabym się do zamknięcia gdzieś aż zrozumie lub zacznie płakać. Wiem to drastyczne, ale dręczenie psa też jest drastyczne i trzeba działać stanowczo.
      • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 18:32
        Dużo
        > umie, ale ma słabo rozwiniętą empatię, inteligencję emocjonalną.

        Hmmm. Żeby nie ten pies to bym się nie zgodziła. Syna ciągnie do wózków i mówi "malutka dzidzia w wózeczku.. pytulam malutką dzidzię..". Dziś w nocy (po wczorajszej 'psiej traumie') w nocy budził się kilka razy żeby się przytulić i powiedzieć, że mnie kocha (spał ze mną od połowy nocy). Kocha koty, więc jeździliśmy do koleżanki żeby mógł pogłaskać i był mega delikatny. Dzieci innych nigdy nie bił. Ja jestem raczej uczuciową osobą i uczę go pozytywnych a także negatywnych emocji (nazywam złość- złością itd.).
        Z tym psem to była taka zazdrość jak o rodzeństwo (i nie poczyniłam przygotowania psychicznego bo się tego nie spodziewałam).
    • hermetyczka Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 19:06
      tak czytam i czytam te wypowiedzi, i musze przyznac, ze zadneo z tych zachowan bym nie ignorowala u moich dzieci.... stanowczo i konsekwentnie.
      kara ma byc taka, zeby byla dotkliwa, a nie spiewanie na kanapie. u nas dzialalo tylko i li wyjscie do swojeo pokoju- sorki, ale jak stanowczy ton nie dziala, to krzycze. na palcach jednej reki moge policzyc, kiedy moje dzieci dostaly jakiegos klapsa, i to oboje.
      sprawa psa: dla mnei nie do przejscia. tak po prostu oddalas psa, bez zadania sobie trudu wychowania dziecka w tym wzgledzie???? a jak mu sie rodzenstwo urodzi i jak bedzie zazdrosny to do domu dziecka oddasz???? zwierze sie przyzwyczaiło, a ty o bylas gotowa sprzedac???? cos nie tak jest w waszej rodzinie....koszmarnie niepedagogiczne, nie rozumiem sytuacji ze dziecko to robi "od zawsze- czyli wy to tolerujecie? rzuca książka w dziadka??? przeciez ci gorzej niz terorysta rosnie. duzo bledów popełnionych, to juz nie taki maly dzieciak: rzuca, rzadzi, przemyscie sprawe. naprawde nie masz zadnego wplywu na dzieciaka?
      kara za zachowaie jak opisalas powinna byc dolegliwa, jeszcze raz powtarzam.
      • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 19:28
        Błądzisz myślowo.

        kara ma byc taka, zeby byla dotkliwa, a nie spiewanie na kanapie. u nas dzialal
        > o tylko i li wyjscie do swojeo pokoju-
        Ma karę- idzie do swojego pokoju i siedzi na kanapie. Tyle, że on z uśmiechem siedzi i 3 min. podśpiewując. Co mam go kijem okładać żeby płakał?

        > sprawa psa: dla mnei nie do przejscia. tak po prostu oddalas psa, bez zadania s
        > obie trudu wychowania dziecka w tym wzgledzie???? a jak mu sie rodzenstwo urodz
        > i i jak bedzie zazdrosny to do domu dziecka oddasz???? zwierze sie przyzwyczaił
        > o, a ty o bylas gotowa sprzedac???? cos nie tak jest w waszej rodzinie....koszm
        > arnie niepedagogiczne,

        Pies się niby przyzwyczaił w 1 noc i 3h. za dnia?? To szybki on! Po 1 nocy i poranku w którym prawie został zabity dla psiego dobra oddałam go rodzicom. Pies o wadze 1,4 kg. york, który ma słabe kości. Młody się na nią nawalał i najeżdżał jeździkiem a ja tylko latałam i odsyłałam go na kary albo się wydzierałam. Non stop, bo on schodził z kary i robił to samo.
        Dziś był 1h. u dziadków i też ponoć z kolanka naskakiwał na sunię.

        >rzuca książka w dziadka???

        Nie RZUCA, a rzucił. Twoje dziecko nigdy niczym nie rzuciło? Mój akurat raz na życie trafił w dziadka. Został oczywiście ukarany i 1000000 x powtarzam, że nie wolno (to chyba logiczne dla przeciętnie rozgarniętego rodzica).


        duzo bledów popełnionych, to juz nie taki maly dzieciak: rzuca, rzad
        > zi
        Wymień mi moje błędy. Od ZAWSZE powtarzam mu, że rzucać nie wolno. Daję kary i krzyczę. NIC. Rzuca. Tej jednej czynności nie umie sobie odmówić.

        >naprawde nie masz zadnego wplywu na dzieciaka?

        W kwestii rzucania jak widać nie. Próbowaliśmy wszytkiego. On ma to rzucanie jakoś we krwi.

        Mój syn (tak ja pisałam) nigdy nie miewa napadów histerii, nie wymusza, nie bije dzieci, ładnie się dzieli. Jest przekochany. Ma problemy z rzucaniem i zazdrością o psa.
        • hermetyczka Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 19:55
          nie leneczko, nie bladze myslowo. widze dysfumkcyjna rodzine. rzucanie sie na podloge, zlosc, jest w tym wieku NORMA, natomiast naskakiwanie z kolanka (???? matko!) na psa, czy tez rzucanie- juz nie.
          i ty temu nie potrafisz zaradzic- a jest to zachowanie, wg twojego opisu- niebezpieczne. jest tez niebezpieczny dla zwierzecia, ktore dla jego widzimisie oddaliscie- powtarzam pytanie- a jak sobie np z potencjanym rodzenstwem bedziecie radzic? tez oddacie?
          i sama przyznajesz- dziecko przekochane, jeden masz problem, a radzic sobie nie potrafisz.
          BTW- 3 minuty ze spiewaniem na kanapie to nie kara. sama to twierdzisz. wyslil glowke piekna i wymysl cos lepszego- to jest sprawa indywidualna, ale skoro sobie nie potrafisz poradzic z 2 latkiem, drze na mysl o rosnacym dziecku...
          • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 20:15
            Widzisz hermetyczko, jesteś zwykłą pieniaczką. Bo nazywanie mojej rodziny dysyM(hahaha)kcyjną jest jakimś żartem (samo w sobie tongue_out) i obrazą. Na jakiej podstawie mnie oceniasz? Że nie biję dziecka? Że nie mam z nim problemów wychowawczych prócz rzucania i zazdości o psa? Zazdrość jest w tym wieku normalna, ale nie pozwolę żeby Z A B I Ł małe zwierze bo jakaś mamuśka z problemamy bierze mnie pod włos, że sobie nie radzę z dzieckiem. Radzę sobie świetnie, ale nie kosztem życia kilogramowej kulki rasy York. Chyba nigdy nie widziałaś tak małego i kruchego pieska. Przecież ja mogę na 1 min. iść siku a on najedzie na psa jeździkiem i nie będzie czego ratować. Myśl czasami!
            Dziecka nie oddamy bo jak już pisałam (widzę problemy czytania ze zrozumieniem) na dziecko się młodego przygotowuje i potem tłumaczy o MIŁOŚCI DO rodzeństwa a nie Ty mi wyszukujesz co lepsze kary. Współczuje Twoim tresowanym dzieciom.

            > BTW- 3 minuty ze spiewaniem na kanapie to nie kara. sama to twierdzisz. wyslil
            > glowke piekna i wymysl cos lepszego- to jest sprawa indywidualna, ale skoro sob
            > ie nie potrafisz poradzic z 2 latkiem, drze na mysl o rosnacym dziecku...

            Świetnie sobie radzę z dzieckiem i wszystkim matkom życzę takich problemów jak ja mam ze swoim. Bo 3 problem na 2 lata to sielanka.

            I nie mam zamiaru znęcać się nad 2-latkiem bo heretyczka orzekła że kara to nie kara i że ma cierpieć i boleć. Puknij się w łeb sadystko.
            • hermetyczka Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 20:25
              Puknij się w łeb sadystko.
              to twoj syn jest sadysta.
              moje dziec wychowuja sie ze zwierzetami w domu, i NIGDY nie mialy takich problemów
              • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 20:28
                > moje dziec wychowuja sie ze zwierzetami w domu, i NIGDY nie mialy takich proble
                > mów

                Aż szkoda atramentu na Ciebie.
                Twoja sytuacja: najpierw psy (duże)- potem dzieci.
                Moja: syn 2 lata i nagle pies 1,4kg. z którym nie idzie się bawić a matka non sto parci i staje w obronie zwierza.

                0 pomyślunku hermetyczko. 0. Ale Twój post o bajkach wiele o Twobie powiedział, także kończę dyskusję bo nie reprezentujesz poziomu.
              • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 20:41
                > moje dziec wychowuja sie ze zwierzetami w domu, i NIGDY nie mialy takich proble
                > mów

                Aż szkoda atramentu na Ciebie.
                Twoja sytuacja: najpierw psy (duże)- potem dzieci.
                Moja: syn 2 lata i nagle pies 1,4kg. z którym nie idzie się bawić a matka non stop karci i staje w obronie zwierza.

                0 pomyślunku hermetyczko. 0. Ale Twój post o bajkach wiele o Twobie powiedział, także kończę dyskusję bo nie reprezentujesz poziomu.
        • franczii Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 20:05
          To moze niech siedzi dluzej niz 3 minuty.
          Przyznam, ze u mojego siedzenie nawet pol minuty jest zawsze katusza wiec ta kara dziala, ale gdyby nie skutkowalo 3 minuty to sprobowalabym troche dluzej.
          • leneczkaz Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 20:17
            Supernainia mówi, że ma siedzieć tyle ile ma lat, więc i tak wydłużyłam wink
            Tyle, że on siedzi grzecznie, przeprasza i za godzinę czy 3 to samo (tak jak pisał Camel- chyba to norma dla tego wieku).
            Choć szkoda, że u wszystkich działa zabieranie zabawek i siedzenie na jeżu a u nas nie. Utrudnia mi to diagnozę wink
            • franczii Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 20:42
              To ze u mnie dzialalo siedzenie na jezu i zabieranie zabawek (w sensie, ze bylo widac, ze dla malego ta kara byla dotkliwa) nie znaczy, ze za godzine znow to samo sie nie powtarzalo. Kara dzialala doraznie przede wszystkim.
              To normalne, u mnie ponad rok dziecko rzucalo zabawkami. Wiele razy zostalo ukarane a i tak zaraz znow swoje robilo. Trzeba go bylo non stop pilnowac. Wiele razy kiedy sie zamachnal zdazylam go powstrzymac dlatego, ze na niego uwazalam zwlaszcza w miejscach publicznych gdzie mogl komus powazna krzywde zrobic.
            • camel_3d Re: Co ignorować a co już nie? 21.12.10, 22:03
              > Choć szkoda, że u wszystkich działa zabieranie zabawek i siedzenie na jeżu a u
              > nas nie. Utrudnia mi to diagnozę wink

              ja nie sadzam na jezu,....
    • m_laczynska A czemu rzuca? tak naprawdę czemu? 22.12.10, 00:11
      A może warto przeanalizować w jakich momentach rzuca, uderza itp i o co za tym stoi (np co się wydarzyło chwilkę przed). Bo mój jest (a trochę był) schematyczny do bólu - u nas chodzi z reguły o brata. Ja zmieniam małemu pieluchę i się "za bardzo" z nim bawię - za długo miziam zamiast po prostu zmieniać kontynuując konwersację z Mikołajem - mogę być pewna, że zaraz coś zleci, zmęczony + coś niewielkiego mu się wydarzy - coś spada, zabroniłam mu sekundę temu czegoś - coś spada. Wyraźnie bardziej zajmuję się mniejszym - z reguły komunikuje (i szczęśliwie na tym ostatnio koniec) że kogoś uderzy.
      A do tego patent mam prosty, ani ignoruję ani zwracam uwagę tylko właśnie wprost pytam i/lub stwierdzam, że złości się, bo..., że mu przykro, bo coś innego, że jest zmęczony itp. Po takiej interwencji + posprzątaniu wspólnym tego co zleciało na ogół jest ok. Ewentualnie mówię, że mnie to wkurza i chcę żeby przestał. Bo naprawdę (może dla nas błahy i głupi) ale dziecko z reguły ma powód dla którego robi to, co nas wkurza.
      A w ogóle to Ci polecam książki Faber i Mazlich, gdzie szeroko jest opisane, to o czym ja tu skrótowo.
      • zjawa1 Dziewczyny! 22.12.10, 10:49
        Przestancie z tymi ,,przyslowiowymi"smile klapsami bo Was zamnka i zabiora dziecko do rodziny zastepczej..... Takie mamy nowe przepisy, jednorazowy klaps gorszy od oddania dziecka do domu dziecka czy rodziny zastepczej!! Paranoja!! Nie dziwcie sie wiec, ze wiekszosc nie przyznaje sie na forum, ze zdarzylo sie klapsnac dzieckosmile)))))
    • linkap_wawa Re: Co ignorować a co już nie? 22.12.10, 11:56
      - co do zabawek, tlumacze tylko, ze jak bedzie rzucal, to zabwaki sie zepsuja i nie bedzie mial sie czym bawic, ale nie interweniuje - jesli zdarzy sie sytuacja, ze cos sie zepsuje podczas takiego rzucania to od razu mu pokazuje co sie stalo i mowie dlaczego
      - jesli rzuca czyms we mnie albo probuje sie zamachnac i mnie walnac (czasem sie to zdarza jak jest bardzo zly, bo np. czegos mu nie pozwalam), to reaguje natychmiastowo - przytrzymuje reke i mowie stanowczo ze takie zachowanie mi sie nie podoba i odchodze na kilka metrow zostawiajac go samego do ochloniecia - jak sobie to przetrawi, to zazwyczaj podchodzi do mnie jeszcze naburmuszony po chwili ale sie przytula
      - mamy w domu psa: nigdy nie pozwalam na fizyczne maltretowanie zwierzaka - przy probach rekoczynow, reaguje tak jak w przypadku proby uderzenia czlowieka. Synek natomiast uwielbia ganiac za nasza sunia - wymachuje rekami i krzyczy i to czasem ja denerwuje, wtedy tez go upominam, zeby przestal, bo pies jest zmeczony. Kilka razy w sytuacjach naprawde kryzysowyc, kiedy moje upomnienia i reakcje nie przynosily skutku pozwolilam, zeby nasza sunia sama zalatwila sprawe - powiedzialm tylko, ze jak pies ugryzie to bedzie mial racje a ja synka wcale nie bede zalowac - nasz pies to stara ratlerka, prawie bezzebna, wiec wiedzialam, ze krzywdy dziecku nie zrobi, co najwyzej drapnie - tak tez sie stalo - synek sladu po zebach nawet nie mial ale sie troche wystraszyl i przynajmniej wie, czego sie moze spodziewac.
      • phantomka Re: Co ignorować a co już nie? 23.12.10, 09:45
        Czy to naprawdę wymagało aż takiej inteligencji, żeby stwierdzić, że Twój dzieciak nie będzie żył w symbiozie z psem? Sorry, ale jesteś po prostu klasyczną blondynką: nie pomyślisz nad konsekwencjami, tylko spełniasz swoją zachciankę i kupujesz sobie a'la psa wagi 1,4 kg. No gratuluję. Nie wiem, czy ktoś Cię uświadomił, ale pies to nie zabawka i jego zakup powinien być dobrze przemyślany. Poradź sobie najpierw z dzieckiem, bo ewidentnie brak mu zasad. I nie piernicz tutaj o jakiejś konsekwencji, bo na pierwszy rzut oka widać, że w domu brakuje dziecku jasnych reguł.
    • budzik11 Re: Co ignorować a co już nie? 23.12.10, 09:37
      Polecam książkę www.gwp.pl/256,kiedy-pozwolic-kiedy-zabronic-jasne-reguly-pomagaja-wychowywac.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka