Młody 14 miesięcy. Masakra, przez 2 godziny darł sie jak opętany. Nic nie pomagało. Nigdy nie widzialam czegoś podobnego, ledwo oddychał. Myślałam że trzeba dzwonić na pogotowie bo dzieciak zaraz oszaleje...Nic sie nie wydarzyło złego, dzień jak codzień.....
Normalnie pogodne dziecko, dobrze śpiące itd. Nagle wszystko przeszło, zadowolony, uśmiechnięty. Normalnie położył sie spać na noc i przespał do 9..
Dziś maruda ale taka "normalna maruda"

Miałyscie taką sytuacje?
Co to mogło być? Możliwe że zęby (już prawie wyszły)
Cały czas jestem w szoku..