Dodaj do ulubionych

Prosze o rade dot. lekarza

20.02.11, 12:37
Witam!
U mojego syna (3 latka i 4 m-ce) w zeszłą srode pojawil sie wodnisty katar,w czwartek doszedł lekki kaszel (od czsu do czasu). Apogeum nastapilo w nocy z czwartku na piatek. Mocny, krotki duszacy kaszel i bardzo płytki oddech. Rano wybrałam sie do naszej pediatry. Stwierdziła, że to jest bardzo mocne zapalenie oskrzeli na tle wirusowym z dusznosciami. Grozil szpital mojemu synowi. Żeby nie skonczylo sie szpitalem przepisała takie tabletki:
- na poprawe oddychania THEOSPIREX i drugi lek
- PABI-DEXAMETHASON oraz syrop wyksztusny
bylo naprawde żle z moim synem. Kazała szybko rano rozpuscic mu te tabletki w herbatce oraz żeby zażyl syrop i po 3 godz. mialam przyjsc z synem aby mogla go powtornie osłuchac i podjac ostateczna decyzje co do szpitala.
W domu: rozkruszylam jedna tabletke i wymieszalam z małą iloscia herbaty. Nie chciała sie za nic w swiecie rozpuscic. Drobinki osiadaly na dnie kubeczka. Po wielu namowach i przy pomocy szczykawki syn polknol tą rozgnieciona tabletke. Po 20 min. w herbatce udalo mi sie calkowicie rozpuscic 3 nastepne tabletki w herbatce. Po meczarniach wypil. Natomiast bez problemu wypil syrop. O wyznaczonej godzinie ponownie zbadala go lekarka. Troszeczke bylo poprawy. Nie musielismy jechac do szpitala. Opowiedzialam jej jakie mam problemy z synem ze nie chce pic/połykac tych rozpuszczonych/pokruszonych tabletek. Czy nie moze dostac syn zamiast tabletek zaszykow? Odpowidziala ze zaszyki moze dostac jak bedzie w szpitalu. Że mam mu podawac szczykawka. Wieczorem w piatek tez mialam dac tabletki. Pierwsza tabletke jakos szczykawka polknoł. Po pol godzinie 3 kolejne tabletki podawane szczykawka od razu zwymiotowal. Musialm mu podac jeszcze raz. Rano w sobote bylo juz widac i slychac znaczna poprawe. Rano po meczarniach jakos przyjol te lekarstwa. Horror byl wczoraj wieczorem. Za nic w swiecie nie chcial ani z kubka, ani z łyżeczki ani tez ze szczykawki polknac tych tabletek. Na rzesach ja z mezem stawalismy aby mu jakos podac te tabletki. Nie pomogl danonek wymieszany z tabletka. Zwymiotował. Wyczol ze tam jset tabletka. Nie pomogla obietnica ze dostanie cos slodkiego w nagoode. Nic nie pomoglo. Byl wieli placz. Zatykanie buzi rekami, mocne sciskanie zebów. Nie dal sie przytszymac na rekach. Rzucal sie, wierzgal. Nie szlo ani na spokojnie ani na krzyk że musi polknac te tabletki. Meczylismy sie tak wszyscy z dobre 1,5 godz. Co mu chcialam podac szczykwaka to od razu wymiotowal. Krzyczal ze nie chce tego wypic.
Lekarka dala mi swoj numer komorki powiedziala ze ma co prawda dyzur w sasiednim miescie w szpitalu ale dzwonic moge. Wyczerpana, nie wiedzialam co robic postanowilam zadzwonic do niej. Wiem ze byo juz pozno po 22.00 ale chcialam jakas rade uslyszec od niej.
Dzwonilam pare razy odzwyala sie poczta glosowa, nagralam sie poprosilam aby jak bedzie miala chwile czasu oddzwonila do mnie. Po 23.00 maz tez nagral sie jej na komorke z prosba aby zadzwonila. Nie odzwonila ani w nocy ani do tej godziny.
Zdaje sobie sprawe że mogla byc zajeta, ale wydaje mi sie ze chyba by znalzala czas na 2 min rozmowe dzisiaj rano. A rano tez dzwonilam pare razy i nic. Zero kontaktu. Chcialam jej powiedziec ze nie moglam synowi za nic podac tych lekow i co mam robic w tej sytuacji.
Do kontroli zeby go osluchala idziemy jutro przed 14.00. Dzisiaj tez syn nie chcial przyjac lakarstw. Mówi ze to niedobre tabletki i bedzie wymiotowal.
Boje sie zeby dusznosci nie wrocily. Bo leki mial przyjmowac do dzisiaj do wieczora.
Nie wiem co mam myslec o takim lekarzu, ktorym naprawde w bardzo pilnej spariw nie moge sie skontaktowac po mimo zostawienia wiadomosci na poczcie glosowej. Zmienic go nie moge bo mieszakm w malej miejscowosci.
Boje sie o syna bo nie chce zeby wyladowal w szpitalu. Dodam jeszcze ze to tej pory nie mialam z nim problemu jesli chodzi o przyjmowanie lekarstw. Nawet antybiotyki ladnie polykal i nie wymiotowal. To co teraz przy tych tabletkach robil to koszmar.
Co mam myslec o takiej lekarce???
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:12
      Po pierwsze; strzykawka, zastrzyk, połknął itd.

      Po drugie - zastanów się, co ma myśleć lekarka o rozhisteryzowanej mamusi, która wydzwania do niej późnym wieczorem, bo nie potrafi podać 3 i pół rocznemu dziecku tabletki.
      • jaguarka1 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:17
        "Po pierwsze; strzykawka, zastrzyk, połknął itd.

        łatwo powiedziec jak on zaraz pluje i wymiotuje to.

        "Po drugie - zastanów się, co ma myśleć lekarka o rozhisteryzowanej mamusi, któr
        > a wydzwania do niej późnym wieczorem, bo nie potrafi podać 3 i pół rocznemu dzi
        > ecku tabletki.

        Tak. Nie dadaje sie na rodzica bo nie potrafie mu podac tabletki i zabronic zeby ja nie zwymiotował. Jestm histeryczka bo dzwonie to lekarza z pytaniem jakie moga byc nastepstwa nie podania dziecku lekow. Czy dusznosci moga powrocić.
        • w_miare_normalna Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:31
          Autorko, robisz takie błędy, że aż po oczach biją i nie można skupić się na tekście.
          Co do leków, tak duszności mogą powrócić jeśli dziecko leków nie przyjmuje.
          3,3 letnie dziecko rozumie co się do niego mówi także postaraj się wytłumaczyć, że MUSI brać leki bo inaczej nigdy nie wyzdrowieje. Ja z moją problemów nie mam, każdy lek zażyje bez problemu. sama nie raz spróbuje co jej daje i się kwasze, a ta rozdziawi pyszczek i zadowolona, że lekarstwo dostaje, ale to pewnie przez to, że jest do leków przyzwyczajona od małego.
          Moja kumpela, która również miała problemy ze swoim dzieciakiem, bo nie chciał przyjmować leków robiła tak, że rozduszała tabletkę na łyżeczce i dodawała troszkę czekolady Nutelli do chleba. Także dzieciak nie wiedział, że w środku jest tabletka bo nie było widać, i nie czuł bo czekolada jest słodka. Jeśli to nie poskutkuje to niestety, ale chyba dawałabym na siłę.
          może jak pójdziesz jutro na kontrolę to zapytaj lekarkę co myśli o podaniu dziecku zastrzyku z dexavenu. Kiedy moja lekarka była na zwolnieniu, pani która była na zastępstwie kazała dać dziecku ten zastrzyk, na drugi dzień byłą ogromna poprawa. zeszłym razem kiedy cóka miała zapalenie oskrzeli i byłyśmy na pogotowiu (grudzień) kazano dać antybiotyk i czekać na poprawę. Ale ja czekać nie chciałam bo młoda mi się lała przez ręce dosłowie, i wtedy poprosiła o ten zastrzyk, bez problemu lekarka dała zastrzyk, na drugi dzień było po problemie. Pewnie, że osłuchowo pewnie jeszcze zap. oskrzeli było, ale znikła temperatura, osłabienie i nocny kaszel.
          Także spróbuj pogadać z lekarką na temat tego zastrzyku, jest on podawany w pupę i działa dosłownie w mig. Rozszerza oskrzela także Twojemu dziecku też powinno pomóc.

          • jaguarka1 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:36
            Za błedy przepraszam.
            Co do rozgniecionej tabletki probowalam ja schowac lub wymieszac np. w danonku ktory uwielbia lub w czekoladzie. Ale on jakims cudem ten smak wyczuwa i od razu to wypluwa lub wymiotuje.
        • semi-dolce Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 14:27
          > Tak. Nie dadaje sie na rodzica

          A to już twoja interpretacja. Być może prawdziwa, tego nie wiem, ja nic takiego nie pisałam.
          • jaguarka1 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 14:46
            Po pierwsze; strzykawka, zastrzyk, połknął itd.

            Po drugie - zastanów się, co ma myśleć lekarka o rozhisteryzowanej mamusi, która wydzwania do niej późnym wieczorem, bo nie potrafi podać 3 i pół rocznemu dziecku tabletki.


            A jak mam to rozumieć? To co napisałaś. Wedłług Ciebie to jest takie proste. Strzykawka i połkniecie. A co mam zrobic jak syn wymiotuje zaraz i wszystko zwraca???
            A jak dzwonilam do lekarza to skad wiesz ze bylam rozhisteryzowana? Bylam zdenerwowana i zaniepokojona. Chcialam porady od niej.
            • w_miare_normalna Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 14:56
              jagua Ty nadal nic nie rozumiesz ..
              semi chodziło o to, że masz poprawić błędy
              pisze się strzykawka, a nie szczykawka zastrzyk, a nie zaszczyk i połknął, a nie połknoł
            • semi-dolce Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 15:02
              Możesz sobie rozumieć jak tylko ci się podoba.

              Nie wiem, co masz zrobić, kiedy dziecko wymiotuje. Zresztą nie o to pytasz w tym wątku. Pytasz o to, co masz myśleć na temat lekarki, która niedobra, nie odbiera telefonów od ciebie, późnym wieczorem, gdy ty nie umiesz podać swojemu trzy i pół letniemu dziecku tabletki. Trzy i pół latek to nie niemowlę, dużo rozumie.

              Skoro sytuacja jest poważna - a jeśli dzwonisz do kogoś kilka razy późnym wieczorem, mimo że ten ktoś nie odbiera, to według mnie jest to emergency - to jedź na pogotowie. Ja osobiście nie znoszę, gdy ktoś wydzwania, kiedy nie odbieram. Wystarczy zadzwonić raz, numer się wyświetli, kiedy będę mogła to oddzwonię. Można nagrać się na pocztę głosową - tez raz. Można wysłać smsa. Wnioskuję, że byłaś rozhisteryzowana właśnie po tym, że jak opisujesz dzwoniłaś kilkakrotnie i dwukrotnie nagrywaliście się na pocztę.

              Wnioskuję, że nadal jesteś, no może nie rozhisteryzowana, ale zdenerwowana, skoro propozycję spojrzenia na sytuację z drugiej strony i zdanie inne od twojego interpretujesz jako stwierdzenie, że nie nadajesz się na rodzica.
      • deela Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 11:10
        semi mam na ciebie mega focha - to JA to miałam napisać!!!!
    • tijgertje Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:29
      Nie wiem co mam myslec o takim lekarzu, ktorym naprawde w bardzo pilnej spariw
      > nie moge sie skontaktowac po mimo zostawienia wiadomosci na poczcie glosowej. Z
      > mienic go nie moge bo mieszakm w malej miejscowosci.

      Od naglych wypadkow jest pogotowie albo numer alarmowy. Co amsz myslec o lekarzu? Pomysl,z e lekarz tez czlowiek, tez mu sie zdarza spac czy miec wlasna rodzine. Zwlaszcza w weekend.

      A tabletke sprobuj rozgniesc i podac na lyzeczce wymieszany z syropem owocowym, do tego troszke wody czy wlasnie syropu ale juz rozcienczonego do popicia, u mojego mlodego wchodzilo wszystko.
      • jaguarka1 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:40
        A tabletke sprobuj rozgniesc i podac na lyzeczce wymieszany z syropem owocowym,
        > do tego troszke wody czy wlasnie syropu ale juz rozcienczonego do popicia,

        Tak tez probowalam. Pluje wymiotuje. Tłumaczenie, ze jak połknie to bedzie zdrowy, ze to od Pani doktor są lekarstwa ktore musi przyjac nie pomagają.

        Wiem,ze lekarz ma swoje sprawy (zycie) ale sama mi dala nr komorki i powiedziala ze moge zadzwonic. A na pogotowie po co mialam dzwonic jak syn nie mial dusznosci i na razie od pukac nie ma.
        • w_miare_normalna Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:43
          zadzwonić zawsze można np. po to by zapytać jak masz te leki podać.
          Ja np. mam pogotowie jakieś 3 min. od domu. mam zapisany w telefonie nr. na to pogotowie i jak np. mam coś ważnego i nie wiem co robić to po prostu dzwonię, nie jadę bo po co narażać młoda na kolejne zarazki. Po prostu dzwonię i jestem spokojniejsza.
          • jaguarka1 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:50
            W tym sęk, że wiem jak mam podawać tylko problem jest żeby moj syn po podaniu tabletek nie wypluwal tego lub zeby tego nie zwymiotował. Tu jest cały szkopul w tym.
            Naprawde razem z mezem probowalismy na rozne sposoby. Do tej pory nie istniał u nas taki problem.
    • zebra12 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 13:55
      A ja Cię rozumiem, bo z mojej trójki dzieci jedno było takie, które nie było w stanie łyknąć leków i wymiotowało. Dziś ma 11 lat i nadal ma z tym problemy: krztusi się i ma odruch wymiotny.
      Nie ma rady, zostają tylko zastrzyki.
      Co do lekarza to sie nie wypowiadam, bo mozeliwe, że na dyżurze miał takie zamieszanie, że miał czasu się nawet wysikac. Tak bywa. Ale w takiej sytuacji zadzwoniłam bym na SOR z zapytaniem co w tej sytuacji zrobić.
      • jaguarka1 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 14:05
        Dziekuje, że chociaż Ty mnie rozumiesz. Wiem, że lekarz moze miec mnostwo pracy w szpitalu. Liczyłam sie z tym ze moze byc zajeta. Chcialam tylko zeby do mnie odzwonila jak bedzie miala czas lub dzisiaj.
        Zobaczymy co mi jutro powie jak syna zbada.
        • jaguarka1 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 15:21
          witam
          tak się składa że to ja jestem mężem tej Pani, dziękuje bardzo za słowa zrozumienia, tym paniom które to rozumią, a pozostałym gratuluje "idealnych dzieci" muj niestey taki nie jest, do tej pory z lekami nie było większych problemów, byłem u lekarki na badaniu sama z własnej inicjatywy dała telefon i powiedziała żeby w razie problemów zadzwonić i przjechać na dyżur do szpitala,prubowaliśmy podać na siłe, nieuwierzycie ile taki malec potrafi mieć siły, życze wszystkim matkom idealnych dzieci aby miały taki problem i nie mogły się dodzwonić do lekarza, my niestety jesteśmy tu sami nie mamy żadnej babci ani ciotki pod ręką, od lekarki chciałem tylko rady, a nie było jeszcze tak puźno.
          Ale na szczeście mamy coś co daje nam siłe i pozwoliło przetrwać niejeden cięzki dzień Naszą Miłość i to uczucie dało nam cudownego syna ktury niestey czasem choruje.
          • w_miare_normalna Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 15:28
            aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
            W takim razie oboje powinniście cofnąć się do szkoły podstawowej.
            "mÓj" "prÓbowaliśmy "pÓźno" "ktÓry" ITD.
            Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
          • katka74 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 15:32
            Rany, to pisanie z błędami to u Was rodzinne?!
            Aż oczy bolą od błędów ortograficznych, w rezultacie wypacza się sens wypowiedzi! Jeśli masz problemy z pisaniem poprawnie użyj słownika ortograficznego lub ustaw opcję sprawdzania pisowni w przeglądarce.
            Przepraszam za czepialstwo ale przez takie pisanie nigdy nie będziecie traktowani poważnie.
            Zdrowia dla syna życzę.
            • sonrisa06 Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 15:36
              Nigdy, przenigdy nie czepiałam się błędów, ale jak to zobaczyłam to padłam

              "tym paniom które to rozumią"

              A może to żart?
              • pazdana Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 19:20
                A nie połknął by bez rozpuszczania w wodzie? Ja mam niespełna czterolatkę i bez problemu łyka tabletki a herbatką tylko popija... Różne są dzieci więc nie wiem ale można spróbować, bo szczerze to po takiej brei z herbatki i (być może gorzkiej) tabletki to ja też bym zwymiotowała...

                Zuzanka - mój Skarbek - ur.2.04.2007
                • zebra12 Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 05:32
                  No nie połknie nawet rozpuszczonego w wodzie. Moja córka nie jest w stanie wypić fervexu ani nawet ranigastu w płynie. Ledwo łyka kropl żołądkowe, ale często po nich wymiotuje i łyka je nad miską, zeby w razie czego móc od razu zwrócić. A ma 11 lat. Gdy była mała, to był koszmar! Zawsze prosilam o zastrzyki.
          • deela Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 11:13
            taaa, mężem, sratatata i też nieudolny językowo - przez podstawówkę się chociaż przeczołgałaś?
            • deela Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 11:14
              a ja coś wiem! w czasie ferii dzieci się nuuuuuuuuuuudzą!
    • julinekk Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 19:59
      Szczerze mowiac wydaje mi sie ze klopot z podaniem masz z powodu rozgniatania tabletki. W wiekszosci przypadkow taka rozgnieciona smakuje ohydnie i te drobinki wcale nie sa latwiejsze do polkniecia. Teraz twoj maluch juz sobie pewnie skojarzyl ze lek = wstretny smak, ale sprobuj nie rozgniatac tylko poprosic go zeby polknal w calosci i jak najszybciej. I natychmiast daj mu duzo picia. Im wiekszy szum robi sie wokol podania leku tym gorzej, stad te wymioty. Sprobuj moze zabawy- kto szybciej polknie (ty wez sobie cukierka).
      A co do lekarki - nie dziwi mnie, bo w pogotowiu chyba nie pracuje i nie ma obowiazku odbierania telefonu tak pozno w nocy i w dodatku w weekend. Jesli byloby to naprawde pilne to zadzwonilabys na pogotowie, prawda?
      • ancymon123 Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 11:34
        A nie boisz sie, że dziecko może sie tabletką zadławić i skończyc jak córka Błaszczyk?
        Ja nigdy do ok. 10 r.ż. nie podam synkowi tabletki sad Są syropy, zawiesiny i zastrzyki. No i własnie można rozgnieśc, mimo, ze smak paskudny. Wolę, żeby syn się skrzywił niż miał niedotleniony mózg.
        • w_miare_normalna Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 12:17
          ancymon no proszę Cię.
          na jednym z forum był ostatnio wątek o podawaniu dzieciom tabletek. pytanie było od jakiego wieku forumowiczki podają: na powiedzmy 50 wpisów 39 było, ze 2 letnie dzieci pięknie połykają tabletki. Moja 2,5 letnia córka od prawie 3 miesięcy pięknie połyka lub rozgryza ( w zależności jaki ma smak). Powiedziałam o tym lekarce i ta stwierdziła, ze to żadna nowość bo już w tym wieku powinna ! sama połykać. Córka Błaszczykowej miała po prostu pecha. Nie podawaj dziecku tabletki do połknięcia do 10 r. ż, a jak pójdzie do przedszkola to mu belka spadnie na łeb.
          • ancymon123 Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 12:54
            Jest w przedszkolu, belka nie spadła, tabletki nie podam. Błaszczykowa do tej pory nie połyka i nie daje drugiej córce tabletek. Są inne możliwości.
        • memphis90 Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 22:47
          > Ja nigdy do ok. 10 r.ż. nie podam synkowi tabletki
          I do 10r same papki mu podajesz? No nie żartuj... Cukiery pewnie łyka, gryzie twarde rzeczy, czemu akurat tabletką ma się dławić?
          • ancymon123 Re: Prosze o rade dot. lekarza 23.02.11, 09:07
            Ok, gryzie, ale cukierków nie łyka (zreszta nie jada cukierków). Nie chcę dawać mu nic do łykania, bez gryzienia (jak tabletka), i tyle. Moje prawo. Każdy sie smieje, póki mu sie maluch nie zadławi.
    • lykaena Re: Prosze o rade dot. lekarza 20.02.11, 20:02
      Taaaaa

      Jusz monz napisał o zasczykach zaraz napisze teściowa też miszczyni ortografii

      Rodzina trolli ot co!
    • tygrysiatko1 Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 00:23
      Po pierwsze - lekarz to też człowiek i ma swoje życie prywatne...
      Po drugie - gyby lekarz miał oddzwaniać do każdego pacjenta, od którego ma nieodebrane połącznie to by mu pensji na rachunki nie wystarczyło...
      Po trzecie - nie każdy lek można rozpuszczać w herbatkach, danonkach etc... niektóre w pewnych połączeniach mogą stać się trujące lub nieskuteczne....
      Po czwarte - tak małe dziecko nie zrozumie, że ma wziąć lek,. bo inaczej będzie chore... to Ty MUSISZ sobie poradzić z dzieckiem i znaleźć taki sposób, żeby je zmusić do przyjęcia leków... jeżeli nie umiesz dziecku podać doustnie to może należy przejść na wziewy lub zastrzyki...
    • ancymon123 Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 09:55
      Tak małym dzieciom nie daje sie tabletek, ja tak uważam, taka rozpuszczona (o ile sie uda) tabletka podraznia przewód pokarmowy. Są antybiotyki w zawiesinach i można je spokojnie dzieciom podawać.
      Jeśli nie możesz zmienić tej lekarki, to cóz my mozemy Ci poradzić sad
      • w_miare_normalna Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 12:20
        Ancymon jesteś w błędzie i to wielkim błędzie.
        Jak moja córka miała 2 lata i 2 miesiące to Pulmonolog zapisał tabletki MONTEST. Na moje pytanie do lekarza, jak mam podać dziecku tę tabletkę (w ulotce jest napisane, że tabletkę trzeba rozgryzć i żuć). Odpowiedział "normalnie, przecież to niemowlak". I rzeczywiście nie było problemu.

        -
        Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
        • w_miare_normalna Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 12:21
          * "przecież to nie niemowlak">
        • ancymon123 Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 12:56
          w ulotce jest napisane, że tabletkę trzeba rozgryzć i żuć
          No własnie- rozgryźć i żuć, a nie łykać.
          Do łykania nie dam i już. Do ssania dawałam, choćby homeopatie. Choć jak sie dało to rozpuszczałam w odrobinie wody.
    • memphis90 Re: Prosze o rade dot. lekarza 22.02.11, 22:42
      > Nie wiem co mam myslec o takim lekarzu, ktorym naprawde w bardzo pilnej spariw
      > nie moge sie skontaktowac po mimo zostawienia wiadomosci na poczcie glosowej.
      Myśl, że to normalny człowiek, nie Twój pracownik dostępny 24h/d. Po pracy ma dom, rodzinę, życie osobiste albo sobie śpi i niekoniecznie chce odbierać tysiąc telefonów po nocach. A tym bardziej oddzwaniać na własny rachunek. Poza tym przez telefon się nie leczy nikogo, za takie działania lekarz może mieć potem prokuratora na karku.

      Chcialam jej powiedziec ze nie moglam synowi za nic podac tych lekow
      > i co mam robic w tej sytuacji.
      Jechać na pomoc doraźną, do poradni lub do szpitala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka