Dodaj do ulubionych

Czasami tracę cierpliwość...

29.04.11, 14:39
Poświęcam dużo czasu synkowi (2 lata), mamy świetny kontakt.
Ma etap mamma, rozumiem to.
Usypiam, wstaję w nocy (Młody się budzi), wstaję rano (dziś 0 5).. Tata też się zajmuje (głównie bawi), ale generalnie jest mamma! Staram się ich zostawiać razem, żeby Młody wiedział, że z tatą też może być fajnie.
Dziś w nocy poprosiłam męża, by przygotował młodemu picie. Wołałam go kilka razy, w końcu wstał, ale był nieprzytomny. Podniosłam głos, nie wytrzymałam, młody się rozpłakał...
Mam wyrzuty! Tłumaczę sobie, że nie zawsze może, a nawet musi, być dobrze, miło... ale...
Obserwuj wątek
    • ernia Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 15:20
      Asieńka, skad ja to znam! Kocham moje męza, ale czasem normalnie mi rece opadaja! Nasza cora jest dzieckiem cyckowym wiec od samego poczatku Mama, mama, mama! No i wszyscy teraz traktuja to jako cos oczywistego. Tak wiec biore ostatnio prysznic, i prosze meza zeby uspil mala, on ze ok. Wygladalo to tak, ze tv byl na full, tak ze ja przez sciane i przy lejacym pryszniu wszystko slyszalam, moj maz ogldal film i chyba myslala ze dziecko usnie bo bedzie wolalo to zamiast takiego halasu! Normalnie zero wyobrazni! Jak mowie pobaw sie z ZOsia, to najczescie wyglada to tak, ze Maz siedzi na kanapie i mowi malaje jakie zabawki ma przyniesc!!! No a jak ja juz nie wytrzymuje i zaczynam sie wydzierac, to wtedy corka tez krzyczy i dopiero sie zaczyna masakra!!! Normalnie zeby faceci choc raz sie czyms przejeli, i przy okazji porzadnie zajeli dzieckiem!
      • 18_lipcowa1 Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 18:17
        Normalnie zeby faceci choc raz
        > sie czyms przejeli, i przy okazji porzadnie zajeli dzieckiem!


        no to trzeba porządnego faceta znaleźc
        • paliwodaj Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 18:30
          lipcowa no chyba troche pozno na takie spostrzezeniasmile
          co do facetow, to tak, zgadzam sie , nie znam i nie poznam takiego z wyobraznia, poswieceniem, zdolnoscia przewidywania, zaradnoscia w sprawach wychowania dziecka i takich co to zona( partnerka) nie musi palcem pokazywac co i jak. I moj tez do takich nalezy, mimo ze moje kolezanki wszystkie stawiaja go na czele przykladnosci ojcowskiej i mezowskiej to i tak czasami trzeba " huknac " bo nie dotrze inaczej
          A jak piszecie ze takich mezow macie, to znaczy ze nie znacie ich jeszcze dobrze.
          No ale mozna ich w miare pozycia w jakis tam sposob wychowac
          • 18_lipcowa1 Re: Czasami tracę cierpliwość... 30.04.11, 09:10
            nie znam i nie poznam takiego z wyobraznia
            > , poswieceniem, zdolnoscia przewidywania, zaradnoscia w sprawach wychowania dzi
            > ecka i takich co to zona( partnerka) nie musi palcem pokazywac co i jak.



            moj taki jest
      • camel_3d Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 20:14
        No a jak ja juz nie wytrzymuje i zaczynam sie wydzierac, to wtedy cor
        > ka tez krzyczy i dopiero sie zaczyna masakra!!! Normalnie zeby faceci choc raz
        > sie czyms przejeli, i przy okazji porzadnie zajeli dzieckiem!


        a moze zeby niektore matki sie tak zamknely? i przestaly si eprzejmowac wszytskim? skoro powierzasz facetowi jakas role to sie odpindol, wyjdz na dwor i niech sie dzieje wola neiba...
        smile))
        • amarantos Re: Czasami tracę cierpliwość... 30.04.11, 00:11
          Camel ma rację. Jak Stary coś robi z Młodym, to ja się staram nie wtrącać ze swoimi "złotymi" radami. I jakoś po swojemu potrafi wszystko zrobić. Kontakt mają świetny smile
        • atrapcia Re: Czasami tracę cierpliwość... 30.04.11, 14:43
          Haha ja nieraz tak robiłam. I po powrocie miałam:
          1. Tornado w mieszkaniu.
          2. Faceta śpiącego z dzieckiem, przy czym dziecko w pozie ewidentnie wskazującej kto odpadł pierwszy i dlaczego nie było to dziecko.
          3. Dziecko brudne, zalane kawą/sokiem, nawet nie przebrane - bo rozlała i musiałem wycierać (20 minut temu) big_grin

          On taki roztrzepany, że jak na chwilę coś go zajmie (na przykład wyczyta coś w internecie albo pogrzebie przy swoich gitarach) to reszta świata znika i niestety dziecko też smile Dlatego muszę powtarzać po 10 razy przed wyjściem co ma zrobić i nakazać 80 razy ŻEBY JEJ KURDE PILNOWAŁ BO JAK NIE TO W RYJ, zero seksu i kanapeczek do pracy!! big_grin big_grin big_grin
    • budzik11 Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 18:41
      Podniosłam głos, nie wytrzymałam, młody
      > się rozpłakał...
      > Mam wyrzuty! Tłumaczę sobie, że nie zawsze może, a nawet musi, być dobrze, miło
      > ... ale...

      Spoko, z czasem będzie tylko gorzej. Z perspektywy matki dwójki przedszkolaków z rozrzewnieniem wspominam jacy byli fajni w wieku 2 lat...
      • paliwodaj Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 20:25
        budzik11 ale tu o chlopa chodzi nie o dzieci smile
        • mala220 Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 22:43
          to i ja sie wlacze. moj maz po wymianie zdan powiedzial mi ze drugiego dziecka na razie nie chce, bo ja sie caly czas o to pierwsze czepiam, ze on czasu mu za malo poswieca.
          a poswieca za malo. a jak juz zostanie z malym to traci cierpliwosc przy rozlaniu wody czy zrzuceniu kaszki ze stolu;p

          jednak ja mam anielska cierpliwosc... smile
          • awina1 Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 23:18
            Ja tak mysle opierajac sie na wlasnym doswiadczeniu, ze jednak trudno tak wyjsc i zostawic dziecko i niech sie dzieje co chce, no my mamy juz tak chyba mamy, ze chcemy zeby wszystko bylo super, a przy okazji zeby ktos nam troche pomogl! W koncu to Tatus! No a jak ja czasem slysze: zajmowalem sie TWOIM dzieckiem, to mnie szarpie!!
    • klubgogo Re: Czasami tracę cierpliwość... 30.04.11, 07:59
      Musiałabym zwariować jakbym miała tak nieprzytomnego męża wołać, żeby zrobił w środku nocy pić dziecku i gdyby nie reagował, a dziecko prosiło pić (zrobić pić!!??, dziecko w nocy powinno pić tylko wodę, wystarczy przygotować sobie szklankę koło łóżka na noc i żadna robota) . Nakręcasz się sama, a wyjście jest o wiele prostsze (j.w. w nawiasie).
      Jeżeli chcesz angażować męża przy dziecku, zostawiaj ich samych w domu, czy na podwórku, a nie krzycz po nocach.
      • q_fla Re: Czasami tracę cierpliwość... 30.04.11, 09:53
        Amen.
        Moja jak miała dwa lata stawiałam jej kubek niekapek z wodą koło łóżka w jej pokoju i jak chciało jej sie w nocy pić to się sama obsługiwała.
        Niektóre matki wolą się katować zamiast uczyć dzieci samodzielności.
      • mruwa9 Re: Czasami tracę cierpliwość... 30.04.11, 14:55
        klubgogo napisała:

        > Jeżeli chcesz angażować męża przy dziecku, zostawiaj ich samych w domu, czy na
        > podwórku, a nie krzycz po nocach.

        Dokladnie. I najlepiej robic to od dnia porodu, tzn. dopuszczac ojca do opieki i pielegnacji dziecka, uznac, ze dziecko ma dwoje rodzicow, a nie zakladac, ze facet jest jak dziecko, nieodpowiedzialny, na pewno sie nie nadaje, na pewno sobie nie poradzi , a wszystko i tak zrobi zle, a juz na pewno nie tak dobrze, jak matka. A potem , po roku-dwoch jest placz i zgrzytanie zebow, i wielkie zdziwienie, ze dziecko uznaje tylko matke. A to jest tylko naturalny zwiazek przyczynowo-skutkowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka