Dodaj do ulubionych

do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka...

15.06.11, 12:40
a nie maja samochodu.
Jak to bylo na poczatku? Maly duzo chodzi,ale nie tak szybko jak czasami musze isc jak pcham wozek. Do tego deszcz czy nie deszcz,wsadzilam w wozek,przykrylam folia,a teraz bede troche jak bez reki przez jakis czas.
Zastanawiam sie nad zwykla parasolka,ze jak juz naprawde bede musiala gdzies biec to sie przyda. Co myslicie?
Moj maly jest za ciezki poprostu. Jak siedzi to robi sie juz wglebienie,ze boje sie,ze wozek sie ktoregos dnia zapadnie i zlozy jak za mocno na niego usiadzie.
Na rowerze czy hulajnodze tez w kazde miejsce pojsc nie mozna.
Bez glupich tekstow prosze,ze taki chlop a w wozku jeszcze,jakby nie bylo jeszcze nie ma 3 lat.
Ludzilam sie,ze zime jeszcze przejezdzimy jak bedzie trzeba big_grin No nic predzej czy pozniej kazdego to czeka (kto nie ma samochodu wink )
Obserwuj wątek
    • ciociacesia mam parasolke 15.06.11, 12:56
      sobie chwale
    • ancymon123 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 12:57
      Ja właśnie szukam wózka dla swojego ponad 3 latka. Po pierwsze nasz wózek jest do 15 kg i już się "męczy", po drugie mały na dłuższych wyprawach - typu jedziemy na cały dzien do Powsina- wracając zasypia (też nie mamy auta, a weź nieś 15 kg flaczkasmile), po trzecie - to moja ostatnia możliwość wybrania i zakupu wózka smile A przeciez to taka frajda smile
      Więc ja sobie nic nie robie z tego, że innych dzieci "już dawno z wózka w tym wieku nie korzystały", tylko szukam czegoś o mocnej konstrukcji, dość lekkiego. Nawet jak młody idzie, to ja wózkiem wioze sobie np. prowiant na wycieczke, ciuchy na zmiane itp.
      Jeśli szukasz takiego wózka jak ja to napisz na priv, a wyśle Ci modele, które wg mnie są ok dla 3-4 latka (a nie ważą dużo).
      • doa1980 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 13:00
        ancymon123 napisała:

        > Jeśli szukasz takiego wózka jak ja to napisz na priv, a wyśle Ci modele, które
        > wg mnie są ok dla 3-4 latka (a nie ważą dużo).


        Jasne z wielka checia,my jestesmy w Irlandii,mam nadzieje,ze ktorys z tych modeli bedzie tutaj.
        • doa1980 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 13:01
          Szukalam tutaj po sklepach ale nie mam szczescia,wszystkie do 15kg.
          • ancymon123 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 13:12
            To są do 18, do 19, do 20, do 22, do 25 i do 30 kg smile
            • ciociacesia podeslij mi tez 15.06.11, 15:12
              moja wazy 13kg ale se poogladam z ciekawosci
              • 3-mamuska Re: podeslij mi tez 15.06.11, 17:30
                Mi tez na gazetowy
                • ancymon123 Re: podeslij mi tez 16.06.11, 10:47
                  Niżej w poście wymieniłam i zalinkowałam.
        • maxtonka Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 15:34
          Tez mieszkam w Irlandii, krainie deszczowcowwink Mieszkam w malym miasteczku. Komunikacja miejska zadna. Mialam podobne rozterki jak ty, synek ma 3 lata i kiedy wyrosl z wozka brak samochodu zaczal mi stanowczo doskwierac. Wybralam przedszkole blisko domu( na szczescie dobrze trafilam). Chodzimy na piechotke mamy jakies 10 minut, ale przy tak nieprzewidywalnej pogodzie nie raz juz zmoklismy po drodze. Szlag mnie trafia jak wszystkie dzieci podjezdzaja elegancko samochodami, a my dralujemy zawsze, nierzadko w ulewnym deszczu i szalonym wietrze i nawet te pare minut na dojscie doprowadzalo mnie do rozpaczy...Nie wspominajac ze nigdy nie wiadomo w co dziecko ubrac( zwlaszcza w zime).
          I dlatego zdecydowalam sie na zrobienie prawka w wieku 30 latsmile i wlasnie jestem w trakcie nauki. Samochod stoi na razie pod domem a ja dalej draluje ale od wrzesnia mam nadzieje ze dolacze do grona zmotoryzowanych szczesliwcowwink
          Jesli masz mozliwosci(zwlaszcza finansowe) i checi to tobie tez polecam to rozwiazanie, bo z czasem brak samochodu moze ci naprawde ciazyc. Pozdrawiam.
          • doa1980 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 18:14
            Dobrze wiem o czym mowisz,komunikacja w Irlandii oprocz luasow wogole jest tragiczna,mam na mysli autobusowa a tylko taka w naszym malym miescie wink
            Uwierz myslalam o zrobieniu prawa jazdy bo tez nie mam,nawet zabiore sie za to,auto kupic jakies male to nie problem,gorzej z ubezpieczeniem tutaj,bo jako poczatkujacy kierowca bez zadnych znizek jest bardzo drogie ale pewnie to wiesz. No i jako nowy kierowca, wystraszona minie troche zanim nabiore wprawy i poczuje sie pewnie za kierownica.
            • maxtonka Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 18:50
              Tez sie balam bo ja z tych co to sie zarzekala ze za kolko nigdy nie wsiadzie, bronilam sie rekami i nogami i caly czas wmawialam sobie ze ja sie do tego nie nadaje. Ale nigdy nie mow nigdy... Ta sytuacja:irlandzka pogoda, kulawa komunikacja i spora odleglosc od miasta niejako mnie do tego zmusilawink Jak myslalam nastepnie(np za 2 lata) o szkole syna oddalonej o wiele dalej to juz teraz robilo mi sie slabo.
              Troszke sobie co prawda ulatwilam bo kupilam malego automata (Micre) ale bardzo sobie chwale i naprawde zaluje ze tak pozno sie za to wzielam, bo jak na totalnego laika calkiem niezle sobie radze.
              Jak zdasz teorie ,teoretycznie mozesz jezdzic( chociaz teraz od kwietnia trzeba wykupic dodatkowe 12 jazd zeby moc podejsc do egzaminu praktycznego).
              Ale masz na to 2 lata i w tym czasie sie uczysz najlepiej z kims.
              Jesli chodzi o znizki to mamy z mezem wspolne ubezpieczenie, wychodzi o wiele taniej.
              No i w ogole jakbys miala jeszcze jakies pytanie to moze na priva bo powoli robi sie off topicsmile
              • doa1980 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 20:19
                maxtonka napisała:


                > No i w ogole jakbys miala jeszcze jakies pytanie to moze na priva bo powoli rob
                > i sie off topicsmile


                Doslownie jakbym siebie slyszala wink dzieki ,jasne jak cos odezwe sie na piriv.
    • camel_3d laufrad? 15.06.11, 13:04
      czemu nie mozna na rowerze czy hulajnodze??
      • ancymon123 Re: laufrad? 15.06.11, 13:13
        A jak zmęczone dziecko ma posuwać na laufradzie czy hulajnodze, albo w czasie deszczu?
        • camel_3d Re: laufrad? 15.06.11, 15:15
          ancymon123 napisała:

          > A jak zmęczone dziecko ma posuwać na laufradzie czy hulajnodze, albo w czasie d
          > eszczu?

          przeciez ma prawie lata..a autorka mieszka albo miescinie wiec tam jest wszytsko blisko, albo w duzym miescie, sa autobusy.-.
          chyba ze meiszka faktyzcnei na wsi..daleko od szosy..to bedzie do szkoly dziecko w wozku wozila...
          • ancymon123 Re: laufrad? 15.06.11, 15:31
            Ja mieszkam w mieście i poruszam się komunikacją miejską. Jak mi mały w autobusie uśnie to bez wózka nie dam rady go do domu zanieść. Zauważ, ze autobus nie zatrzymuje się tak jak auto w garażu pod domem smile
            • camel_3d Re: laufrad? 16.06.11, 08:17
              no popatrz... to wtedy dzeciko budzisz... a jak ci usnie kiedy bezdie mial 12 lat? tez na wozek wlozysz?


              > Ja mieszkam w mieście i poruszam się komunikacją miejską. Jak mi mały w autobus
              > ie uśnie to bez wózka nie dam rady go do domu zanieść. Zauważ, ze autobus nie z
              > atrzymuje się tak jak auto w garażu pod domem smile
              • ancymon123 Re: laufrad? 16.06.11, 10:49
                Przynajmniej na razie mój niewyspany jest nieznośny, nie budze go jak zaśnie, wręcz się ciesze.
          • 3-mamuska Re: laufrad? 15.06.11, 17:36
            camel_3d napisał:

            > ancymon123 napisała:
            >
            > > A jak zmęczone dziecko ma posuwać na laufradzie czy hulajnodze, albo w cz
            > asie d
            > > eszczu?
            >
            > przeciez ma prawie lata..a autorka mieszka albo miescinie wiec tam jest wszyts
            > ko blisko, albo w duzym miescie, sa autobusy.-.
            > chyba ze meiszka faktyzcnei na wsi..daleko od szosy..to bedzie do szkoly dzieck
            > o w wozku wozila...
            Tylko ze za autobus trzeba placic,za to ja chce polazic, a dzicko nie koniecznie (pojdzie ale takie tepo ze cholery idzie dostac),u mnie przyjmuja tylko drobne, a czasem mam tylko papierkowe ,sklep zeby rozmienic daleko ,a czasem tylko karty do bankomatu w portfelu i h...idziesz piechota deszcz czy mroz.
            A potem gdzie taki rowerek zostawisz pod sklepem czy lecisz za dzieckiem miedzy polaki sklepowymi (widze takie madre mamusie, najczesciej polki co z hulajnoga po markecie za dzieckiem lataja,bo wstyd miec wozek)
            Kazdy sadzi po sobie kiedy potrzebuje.
            • camel_3d Re: laufrad? 16.06.11, 08:20

              > Tylko ze za autobus trzeba placic,za to ja chce polazic, a dzicko nie konieczni
              > e

              ale czy wszytsko musi byc tak, jak dzeicko chce?

              normlany czlowiek zostawie rower czy hulejnoge przyczepiona gdzies przed sklepem... no al eniektorzy wiza 3 etnei kaleki w wozkach po sklepie bo albo dziecko nie potrafi sie zachowac, albo mama ma tyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyle zakupow..ze az mus godzine pomiedzy polkami sie walesac. Najlepiej jest robic sobei przed wyjciecm liste i kupic to co potrzebne... chyba ze po prostu chodzisz z nudow do tego centrum handlowego..to wtedy wierze, ze dziecku si enie chce isc na taki "spacerek"... smile)

              i asz racje.. to wstyd wozic 3-4 latak w wozku...
              • 3-mamuska Re: laufrad? 17.06.11, 19:49
                > normlany czlowiek zostawie rower czy hulejnoge przyczepiona gdzies przed sklepe
                > m... no al eniektorzy wiza 3 etnei kaleki w wozkach po sklepie bo albo dziecko
                > nie potrafi sie zachowac,
                Wiesz masz racje jak ktos ma kaleke to wozi w wozku.NA swiecie nie sa tylko zdrowe dzieci.
                albo mama ma tyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyle
                > zakupow..ze az mus godzine pomiedzy polkami sie walesac. Najlepiej jest robic s
                > obei przed wyjciecm liste i kupic to co potrzebne...
                Oj jakis ty madry jedno dziecko,robie listy i mam duzo i mam duzo zakupow.

                . chyba ze po prostu chodzi
                > sz z nudow do tego centrum handlowego..to wtedy wierze, ze dziecku si enie chce
                > isc na taki "spacerek"... smile)
                Z dzieckiem do centrum nie chodze tylko jak jest w przedszkolu.

                > i asz racje.. to wstyd wozic 3-4 latak w wozku...
                Ja nigdy wstydzic sie wojego dziecka nie bede,a ty sie wstydz ze tak latwo ludzi oceniasz i krytykujesz.I masz takie ograniczone myslenie.
      • doa1980 Re: laufrad? 15.06.11, 13:18
        camel_3d napisał:

        > czemu nie mozna na rowerze czy hulajnodze??

        Nie widze siebie biegnaca z zakupami za malym jak jedzie na rowerze (laufrad nam nie potrzebny,maly juz jezdzi bez bocznych kolek, chwalilam sie ostatnio z filmikami wink ),na hulajnodze juz dwa razy na takie wyprawy tak sie zgrzal,ze plecy mokre i przewialo co za tym idzie chory.
        W centrum handlowym maly musi z rowerem byc przy mnie a jakbym miala prowadzic rower to plecy by mi wysiadly. Na hulajnodze tez czasami sie zmeczy,ze musze ja niesc.
        • camel_3d Re: laufrad? 15.06.11, 15:19
          a nie mozna przypiac gdzeis roweru w tym centum handlowym?
          • doa1980 Re: laufrad? 15.06.11, 15:29
            camel_3d napisał:

            > a nie mozna przypiac gdzeis roweru w tym centum handlowym?


            a wiesz,ze nawet o tym nie pomyslalam,chyba dlatego,ze nie widzialam miejsc na rowery szczerze mowiac i nie mam zapiecia do malego rowera (musze kupic) smile .

            Mieszkamy na takim nowym osiedlu od najblizszego przystanku 15 min moim szybkim krokiem,w miateczku okolo 50tys. Szybkim krokiem do centrum handlowego i supermarketu,poczty jakies 30 min,spokojnie z malym idziemy ale godzine.
            • camel_3d Re: laufrad? 16.06.11, 08:21
              ja kupielm i przypinam przed sklepem..jakies drzewo czy cos sie znajdzie.
              kolo centrum handl masz na pewno miesca z wozkami..przypnij do stojaka..
    • ewa_mama_jasia Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 13:14
      Pożegnałam się z wózkiem jak mały miał 1,5 roku. Nawet nie to, ze wyrósł, po prostu zabrano mi autobus niskopodłogowy spod domu. A do normalnego wysokiego nie chciałam sie pchać z wózkiem. Najpierw wykorzystywałam nosidło (górskie), kiedy miałam gdzieś z nim jechać komunikacją (do żłobka, do rodziców) bo mnie było wygodniej. No i na wycieczki wakacyjne, gdzie dużo chodziliśmy. Natomiast dużo trenowalismy chodzenie: ze złobka codziennie 2 km (nic to, ze droga trwała 2 godziny), na długie spacery (takie po kilka kilometrów), na wakacyjnych wędrówkach (tyle, ile przeszedł, potem dopiero do nosidła) itd. Do przedszkola piechotą od samego początku 1 km i z przedszkola też, od dwóch lat co tydzien w soboty z zajęć dodatkowych z centrum Warszawy na Wolę (też jest ładne kilka kilometrów). Efektem jest to, ze syn ładnie chodzi (długo i w miarę szybko) no i co najwazniejsze - że lubi to robić. Kiedy mamy do przejścia drogę kilkukilometrową czasami pytam, czy tramwajem (autobusem) czy piechota. Zawsze wybiera piechota.
      • mak-111 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 13:24
        jak dziecko zasnie to ciezko je na rowerku lub hulajnodze ulozyc wink.
        • mak-111 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 13:25
          polecam forum forum.gazeta.pl/forum/f,101614,Wozki_Dzieciece_Wozkomania.html jesli chodzi o rady w kwestii zakupow wozkowych smile
      • marika012 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 13:37
        >Efektem jest to, ze syn ładnie chodzi (długo i w miarę szybko) no i co najwaz
        > niejsze - że lubi to robić.

        Ale to efekt czego????
        Bo mój młody korzystał czasem z wózka w wieku 4 lat. A od kiedy skończył 5 lat to piechur z niego taki, że nikt mu nie daje rady. Po górach idzie kilka kilometrów i nawet nie piśnie. Codziennie nas męczy żeby z nim na jakąś szwendaczkę iść. Może godzinami łazić i ciągle mu mało. Taki typ po prostu.
      • 3-mamuska Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 17:40
        ewa_mama_jasia napisała:Natomiast dużo
        > trenowalismy chodzenie: ze złobka codziennie 2 km (nic to, ze droga trwała 2 go
        > dziny), na długie spacery (takie po kilka kilometrów), na wakacyjnych wędrówkac
        > h (tyle, ile przeszedł, potem dopiero do nosidła) itd. Do przedszkola piechotą
        > od samego początku 1 km i z przedszkola też, od dwóch lat co tydzien w soboty z
        > zajęć dodatkowych z centrum Warszawy na Wolę (też jest ładne kilka kilometrów)
        Wiesz jak miala jedno dziecko to moglam sobie 2 godziny wracac z przedszkola,teraz nie mam na to czasu,a jak leje deszcz to nie usmiecha moknac przez 2 godziny spacerkiem idac.
      • mikams75 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 19:49
        hmmm 2 godz. droga do zlobka?!?
        ile godzin spedza tam twoje dziecko a ty ile godzin pracujesz, ze mozesz sobie na takie wedrowki pozwolic? Toz to 4 godz. dziennie!
        Moje dziecko wowczas byloby od 5-6 rano do 20.30 poza domem. Niewykonalne.
        • ewa_mama_jasia Czytanie ze zrozumienie się kłania 16.06.11, 09:11
          Droga ZE żłobka. Do żłobka jeździliśmy tramwajem. No i cóż z tego, że w domu byliśmy przed 20tą? Akurat optymalnie, zeby zjeść kolację, wykąpać dziecko i połozyć spać. A dziecko w żłobku było tyle ile Twoje, albo nawet krócej - około 9ciu godzin (moja praca 8 plus dojazd) a na spacer zawsze mogę sobie pozwolic, chociażby kosztem prac domowych, które można zrobić kiedy dziecko uśnie. Zawsze trzymałam się schematu, że po żłobku/przedszkolu byłam dla dziecka. Nie gotowałam, nie sprzatałam, nie siedziałam przed komputerem. Więc co mi za różnica, czy bawilismy się w domu czy wykorzystaliśmy ten czas na spacer?
          • ciociacesia przygadal kociol garnkowi 16.06.11, 10:04
            mialas do wyboru tramwaj i nogi. w jedna strone wybralas nogi w druga tamwaj. i super. tylko autorka pisze o sytuacvji kiedy ma do wyboru nogi i nogi bo tramwaju nie ma. wiec wybiera wozek i nogi.
            • ewa_mama_jasia A czy ja jestem duch święty? :) 16.06.11, 11:21
              Kiedy pisałam pierwszego posta, autorka nic jeszcze nie napisała o braku komunikacji. Było tylko o braku samochodu smile A potem odnosiłam sie tylko i wyłącznie do przedmówców. smile
              A poważnie: to naprawdę kwestia prywatna każdej osoby, co wybiera. Samochód, komunikację miejska, nogi własne i dziecka czy nogi własne i wózek.
          • mikams75 Re: Czytanie ze zrozumienie się kłania 16.06.11, 13:20
            nie wiem o ktorej chodzi twoje dziecko spac, ile czasu je (moje je godzine), ale dwugodzinne powroty po calym moim dniu pracy i bardzo aktywnym dniu dziecka sa dla nas niewykonalne.
            Moje dziecko zmeczone po calym dniu i glodne nie przemaszeruje dwoch godzin.
            Dlatego trase do domu pokonujemy jak najszybciej (wozkiem), jemy, odpoczywamy i szykujemy sie do snu. Ja wole dziecko (i ja tez przy okazji poleze) polozyc i poczytac niz wedrowac 2 godziny z marudnym dzieckiem. Dziecko co najmniej pol dnia spedza na powietrzu, maja wedrowki w przedszkolu, na brak ruchu nie narzeka.
            Szczerze mowiac to nie wiem jak to organizujesz, ze sie wyrabiasz ze wszystkim, wlacznie ze snem dziecka, wracajac codziennie o 20 do domu.

            • ewa_mama_jasia Re: Czytanie ze zrozumienie się kłania 17.06.11, 09:04
              Organizowałam. Kiedy było w żłobku. I było ok, dziecko nie było marudne. Dziecko bardzo chętnie szło, po drodze zbieralismy kamienie, roślinki, ogladalismy zmiany w przyrodzie itp. Widocznie mam taki egzemplarz. Teraz kiedy odbieram go z przedszkola, też często wracamy do domu około 19tej, czasami 20tej. Bo to albo plac zabaw po przedszkolu, tak ze dwie godziny, albo jakieś zajęcia dodatkowe (basen czy aikido), albo musimy pilnie jechać na zakupy (np. ciuchy dla małego czy buty).
              A spać chodzi przyzwoicie, około 20tej (z półgodzinnym odchyłem w jedną lub druga stronę).
              • ciociacesia no i fajno 17.06.11, 10:44
                jakbym ja wrcila z corka po calym dniu o 20 to padlaby zanim zdazylabym ja umyc
              • mikams75 Re: Czytanie ze zrozumienie się kłania 17.06.11, 13:42
                no i nadal mi sie cos nie zgadza...
                organizowalas sie jak dziecko bylo w zlobku czyli wszelkie prace domowe robilas w tym czasie?
                Jak wracasz o 20 i jeszcze musisz przygotowac kolacje, dziecko musi zjesc, umyc sie, zasnac (niektorym to tez troche zajmuje) to jak o 20 spi?
                Moja jak w przedszkolu nie spi, to jest nie do zycia juz wieczorem.
                Jak spi w dzien to pewnie by dala rade ale ja niestety nie mam czasu.
                W wolne dni generalnie tez robimy wedrowki, takze nie dziwi mnie to, ze twoje dziecko i ty cos takiego robicie, tylko ze w tygodniu dajecie rade z czasem.
                • ewa_mama_jasia Re: Czytanie ze zrozumienie się kłania 17.06.11, 15:47
                  A Ty się czepiasz tej 20tej jakby to była norma smile Z reguły wracamy około 19tej, 20ta to wyjątki. Kolacja dla dziecka to płatki z mlekiem, przygotowanie plus zjedzenie - 10 - 30 minut (w zależności od tego ,jaka bajka leci w telewizji) . Mycie - 5 - 15 (w zależności czy myje się sam czy stoję nad nim smile. Czytanie czy słuchanie słuchowiska - 5 - 30. Widzisz więc, że około 20tej, 20.30 może już spać smile A od 20tej mam czas dla siebie i dla domu. Nie przesadzajmy, pół godzinki - godzinka dziennie na roboty domowe to jest full czasu.
    • ancymon123 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 13:33
      Arti Traveller i City do 25 kg
      www.arti.pl/wozek-arti-traveller-aluminium_prod166.html
      Cybex do 22,5 kg www.cybex.pl/
      Sojan do 18 kg www.sojan.com.pl/
      CoTo baby Rythm do 20 kg www.aga-mart.home.pl/Wozek_spacerowy_Coto_Baby_Rythm_carbon_green-144.html
      Corrado do 20 kg allegro.pl/wozek-corrado-avanti-2-kolory-pelne-wyposazenie-i1646147900.html
      BabyStar do 18 kg allegro.pl/angielski-wozek-spacerowka-babystar-parasolka-hit-i1643842526.html
      Graco CitiSport do 30 kg

      Wózki nie przekraczają 8 kg wagi i mają wysokie oparcia.
      • doa1980 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 14:36
        ancymon dziekuje za linki
        • ancymon123 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 15:33
          Jeszcze Per Perego (Mama&Papas) Pliko P3 i inne modele- są mocne.
    • w_miare_normalna .. 15.06.11, 14:04
      Jak wyrósł z wózka ?
      Tzn, że na ten, który miałaś jest za duży tak ? zawsze możesz kupić tanią parasolkę.
      ja mam właśnie dla młodej taką tanią, lekką i jak idę gdzieś dalej to ją wkładam i spokój.
      • margo_kozak Re: .. 15.06.11, 14:16
        mi sie zdarza wozic w PP pliko p3 dwójke na raz (łącznie to 33 kg zywej wagi)
        wglebienie sie nie zrobilo, wózek ma sie dobrze i nie widzę oznak rozleceniasmile

        ciekawa jestem ile twoje dziecko wazy, że robi wglebienia, albo co to za wózek.
        niespełna 3 latek ogromnym człowiekiem nie jest.
        • ancymon123 Re: .. 15.06.11, 14:23
          Pliko są mocne, jak Graco. Niestety większość wózków ledwo zipie przy takim 3-letnim obciążeniu. Ja mam Maclarena (nie XLR) i już mi sie ciężko prowadzi.
          Te wszystkie popularne Coneco, Baby Design itp. to nie dają rady pow. 15 kg. Tzn. można używać jeśli się chce zajeździć, ale czasem lepiej sprzedać i kupic coś nowego, wytrzymalszego. Ja np. nie mogę 'zamęczyć' swojego, bo zostawiam dla siostry.
          • doa1980 Re: .. 15.06.11, 14:34
            Maly wazy prawie 17kg 100cm,mamy maclarena techno xlr,ale doslownie jak siada wozek sie lekko zapada i robi sie waski,mam wrazenie,ze peknie tak boczne ramy ida do srodka. Nie tylko ja to zauwazylam. Wozek jest do 15kg (chodzi o siedzenie,bo nastepne 5 wsadze pod wozek ale juz prowadzi sie ciezko). Moze wozek swoje przeszedl mam go odkad maly mial 6 m-cy,bo to tylko niecale 2 kg wiecej,nie wiem,nie wydaje mi sie,ze przesadzam.
            • ancymon123 Re: .. 15.06.11, 15:34
              Czyli jednak XLR tak samo słabiutki, a na stronie piszą, ze nośność: US 29,5 kg/UE 15 kg - inne wagi mają czy co smile
              • doa1980 Re: .. 15.06.11, 18:21
                Chyba inne wagi maja wink
                Wozek super ale slaby naprawde pod takim obciazeniem.
                Pamietam kiedys sprawdzalam jaki to maclaren wytrzymaly i tak jak mowisz w US ten sam wozek niby utrzymywal podwojna wage.
    • wszystko-wiedzaca Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 14:44
      Nie dawno byl watek ze nawet i pieciolatek na dluzszej wyprawie potrafi w wozku usiasc. Twoj syn jest jeszcze maly i ja bym sie w ogole nie przejmowala tylko wsadzala do wozka jak musze cos zalatwic, wydaje mi sie ze w takim wypadku spokojnie do czterech lat moze jezdzic. Nie pisze tu oczywiscie o wyprawach do parku, na plac zabaw, tylko gdzies gdzie trzeba cos zalatwic, czlowiek sie spieszy a holowac za soba nieprzytomne ze zmeczenia dziecko to zadna przyjemnosc.
    • mikams75 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 15:10
      jesli macie taka potrzebe to woz w wozku i stopniowo coraz rzadziej zabieraj wozek ze soba. Bo jak nagle z dnia na dziej zabierzesz to bedzie pewnie kiepsko.
      Ja moja ponad 3 latke woze nadal wozkiem do przedszkola, choc poza tym bez wozka chodzi od wieku 2,5 roku. Wczesniej byly tez oczywiscie bezwozkowe spacery.
      Kupilam sobie w Ikei fajny wozek na zakupy zeby nie targac siatek zolwim tempem.

      Do transportu dziecka fajny jest tez rowerek biegowy - dziecko potrafi wieksze trasy na tym przejechac calkiem szybko jak sie wycwiczy (o ile nie masz gorek w okolicy) a w razie czego (schody, autobus itd.) to jest lekkie (taki trzeba kupic) i mozna wziac pod pache i dziecko za reke. Hulajnoge tez w zasadzie mozna wszedzie wziac.
      • mikams75 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 15:12
        aaa i jeszcze na dluzsze trasy mam rower z fotelikiem - wsadzam mala i jedziemy, uzywam od dawna i mala uwielbia tak jezdzic a ja wszedzie szybko dotre.
    • klubgogo Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 19:06
      Daj dziecku chodzic samemu, jest już tak duże, że da radę. Ostatnio moja 2,5-latka przemaszerowała 3 godziny, co pół godziny odpoczywała 2 minutki na ławce, albo na 2 minuty brałam ją na ręce. Poza tym jest komunikacja miejska, na deszcz są kalosze i peleryna, na słońce rowerek. Uważam, ze przesadzasz ładując 3-latka do wózka.
      • doa1980 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 15.06.11, 19:25
        klubgogo napisała:

        > Daj dziecku chodzic samemu, jest już tak duże, że da radę. Ostatnio moja 2,5-la
        > tka przemaszerowała 3 godziny, co pół godziny odpoczywała 2 minutki na ławce, a
        > lbo na 2 minuty brałam ją na ręce. Poza tym jest komunikacja miejska, na deszcz
        > są kalosze i peleryna, na słońce rowerek. Uważam, ze przesadzasz ładując 3-lat
        > ka do wózka.


        Moj maly da rade,potrafi przejsc kilka kilometrow,dwa razy tyle rowerem przejedzie,bez przystankow co chwile.
        Powiedz, co jak nie ma lawki po drodze? W kaloszach i pelerynie tez odpoczywalabys z dzieckiem na lawce jak leje deszcz? Wzielabys na rece gdzie juz zakupy masz w rekach albo cos a do domu na pieszo jeszcze z pol godziny minimum?
        Tu nie chodzi o wsadzanie dziecka do wozka zawsze i wszedzie,bo mam taki kaprys.
        Tylko w sytucjach gdzie nie mam czasu na spacerki a mam wazna rzecz do zalatwienia i do tego w tym czasie pada deszcz.
        • camel_3d Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 08:35

          > Tylko w sytucjach gdzie nie mam czasu na spacerki a mam wazna rzecz do zalatwie
          > nia i do tego w tym czasie pada deszcz.

          a. taniej niz kupno wozka wyjdzie komunikacja miejska..
          b. mysle, ze wabrdzo wazne sprawy ma sie raz na kilka tygodni..wiec taniej wyjdzei nawet taksowka.
          • agni71 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 15:12
            camel_3d napisał:

            >
            >
            > a. taniej niz kupno wozka wyjdzie komunikacja miejska..

            serio masz komunikacje miejska tuż pod domem? Ja do autobusu mam pól kilometra. Nie mówiąc o tym, ze nie każdy mieszka w mieście - u mnie jest autobus podmiejski, który jeżdzi główną ulicą, a wszelkie inne dostepne są transportem indywidualnym (samochód, nogi, rower, wózek, hulajnoga itp.)

            > b. mysle, ze wabrdzo wazne sprawy ma sie raz na kilka tygodni..wiec taniej wyjd
            > zei nawet taksowka.

            bynajmniej - te wazne sprawy to np. pójście z dzieckiem do lekarza, na zajęcia dodatkowe, odebranie rodzeństwa ze szkoły, czy chociażby zakupy, jesli drugi rodzic wraca tak póżno, ze sklepy juz zamknięte.
        • mikams75 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 08:51
          no my tez lazimy i w deszcz, jezdzimy rowerem i w ulewe sie bawimy na placu zabaw, tylko trzeba sie odpowiednio ubrac.
          Ale zgadzam sie, ze nie zawsze ma sie czas i checi na cos takiego.

          Regularnie na forum pojawiaja sie dyskusje wozkowe-bezwozkowe. W rzeczywistosci wszystko zalezy od trybu zycia i miejsca zamieszkania, ale niektorzy maja mala wyobraznie i mysla, ze kazdy zyje wg jednego schematu.

          My mamy duzy wozek TFK, trojkolowke, jest do 80 kg (w sklepie sprzedawczyni sama w nim usiadla), woze tym wozkiem kartony z winem i zgrzewki wody, wiec nawet mi do glowy nie przyszlo, ze sa wozki z ograniczeniami wagowymi. Moje wysokie dziecko spokojnie sie w tym miesci i jeszcze wyspac moze.
          Z mniejszych mam tez moon fit - nie wiem do jakiej wagi, ale tez jest wytrzymaly.

          Jesli wiec uwazasz, ze wozek jest wam niezbedny a obecny sie nie nadaje, to kup cos i nie sugeruj sie za bardzo forum, bo jak zajrzysz do starych watkow, to sie dowiesz, ze twoje dziecko jest kaleka, bo powinno od wieku 9 mies. maszerowac po kilka kilometrow, ze 2godzinne przechadzki to pestka dla roczniakow i ty powinnas miec na to zawsze czas. W kazdym innym przypadku wychowasz kaleke. To tak w skrocie.
        • klubgogo Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 09:20
          Naprawdę nie widzę problemu, zeby usiąśc na trawie/murku, bez przesady, ławka zawsze się znajdzie jak jestes wygodna. Jak leje, nie robisz chyba wędrówek po 5 kilometrów, tylko wyskakujesz do sklepu/na krótki spacer/do przedszkola/podjeżdżasz taksówką. Nie biorę na ręce jak już mam zakupy, bo dziecko rozumie, ze ciężkie torby plus 13 kilo dziecka jest dla mamy niemożliwe, nie dźwigam zakupów z drugiego końca miasta, tylko z najblizszego sklepu lub jadę do marketu autem raz na 2 tygodnie. Trochę wyobraźni i szukanie rozwiązań, a nie robienie sobie problemów.
          No chyba, że mieszkasz 2 godziny drogi lasem od najbliższego sklepu tongue_out
          • ciociacesia no tak 16.06.11, 10:08
            napisane w pierwszym poscie i nawet podkreslone autorka nie ma samochodu, ale i tak znajdzie sie jakas madrala co napisze ze ona to po zakupy samochodem jezdzi
          • mikams75 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 10:15
            > lub jadę do marketu autem
            > raz na 2 tygodnie.

            i tu mamy odpowiedz jak sobie mozna poradzic bez wozka - zaloze sie, ze tym samochodem nie jezdzisz wylacznie raz na dwa tygodnie na duze zakupy tylko wsiadasz w niego czesciej zeby gdzies podjechac, cos zalatwic czy wlasnie leje albo cie po prostu boli mocno glowa.
            • klubgogo Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 10:55
              Sorry, nie doczytałam, że autorka nie ma samochodu.
              Samochodem jeździ mąż, jeśli ja mam coś do załatwienia, w urzędzie, przychodni, wsiadam do autobusu, bo nie odbiorę męzowi narzędzia pracy tylko z powodu bólu głowy, czy konieczności podjechania gdzieś tam.
              • mikams75 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 13:05
                a czesc spraw przekladasz na wieczor czy sobote kiedy mozesz wziac samochod.
                A z autobusami w niektorych rejonach tez roznie bywa.
                • klubgogo Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 13:38
                  Nie moja droga, nic nie przekładam na wieczór, nie mam potrzeby wychodzic o tej porze, i nie jestem na tyle leniwa, by podjeżdżac samochodem np. do apteki oddalonej o 200 m. Poza tym poruszanie się stołeczną komunikacją miejską jest czasami łatwiejsze niż jazda samochodem. I ani ja, ani moje dziecko autobusów się nie boimy, własnych nóg też nie.
                  • agni71 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 15:23
                    klubgogo napisała:

                    i nie jestem na tyle leniwa, by podjeżdżac samochodem np. do apteki odd
                    > alonej o 200 m.

                    A jak ktos ma aptekę w odl. 1 km?

                    >Poza tym poruszanie się stołeczną komunikacją miejską jest czas
                    > ami łatwiejsze niż jazda samochodem.

                    No tak, bo każdy mieszka w stolicy wink

                  • mikams75 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 15:32
                    a no wlasnie - mieszkasz w stolicy, wiec komunikacja MIEJSKA jest dosyc gesto a apteka to chaba jest juz na kazdym rogu. Do tego samochod na duze zakupy.
                    Jak sie jest w takiej sytuacji, to trudno zrozumiec, ze inni potrzebuja jednak wozek, bo nie maja tylu dogodnosci.
                    Jazda po warszawie samochodem to rzeczywiscie nie atrakcja i szybciej nie jest. Ale masz wiekszosc rzeczy pod nosem wlacznie z przystankami.
    • koza_w_rajtuzach Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 11:09
      Nie pytaj się, tylko kup mu parasolkę. Czasem taki sprzęt się przydaje.
      Też dużo chodzę pieszo, nie mam sklepów itd. pod nosem, wszędzie mam kawałek drogi i córka jak była w wieku Twojego syna to jeszcze nie dawała rady wszędzie dojść. Zanim dziecko będzie w stanie przemierzać codziennie kilometry musi nabrać kondycji, przystosować się do tego. Jak moja córka miała trzy lata (bez trzech tygodni), to zrezygnowałyśmy z wózka, tzn. sporadycznie zdarzało się, że jeszcze, że na naprawdę bardzo długie trasy, kiedy musiałam coś załatwić na drugim końcu miasta, to jechała w wózku, a mały siedział w chuście. Ostatni raz taka podróż zdarzyła się jak miała 3,5 roku, bo potem poszła do przedszkola i takie sprawy mogę załatwiać bez niej.
      • doa1980 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 16.06.11, 11:40
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > Nie pytaj się, tylko kup mu parasolkę. Czasem taki sprzęt się przydaje.
        > Też dużo chodzę pieszo, nie mam sklepów itd. pod nosem, wszędzie mam kawałek dr
        > ogi i córka jak była w wieku Twojego syna to jeszcze nie dawała rady wszędzie d
        > ojść.

        Kupie,kupie, napewno jeszcze nam sie czasami przyda.
        Do najblizszego przystanku mam 15 min moim szybkim krokiem (komunikacja autobusowa nawet nie chce sobie zaprzatac glowy,bo muisz miec szczescie,zeby autobus sie pojawil tak jak powinien byc big_grin ),dwa razy tyle do sklepu. Mam sklep blizej ale jest to sklep gdzie kupuje najwazniejsze chleb czy mleko,bo reszta duzo drozej niz w supermarkecie.
        Maly sam nie chce brac wozka i idzie,czasami chce na rece na chwilke,to mowie mu,ze musi isc bo jest juz duzym chlopcem i nastepnym razem wezmiemy wozek,bo mama nie ma sily go niesc. Twardo idzie,(znaczy on tak drepta jakby biegl przy mnie,tlumacze,zeby szedl nie biegl,dziala na chwile) widze jak jest padniety,ze mi go szkoda i biore go na ta wlasnie chwilke na rece.
        Nie spi w dzien juz odkad ma 2 lata,po takich wyprawach potrafi zasnac w dzien popoludniu albo o 19 juz spi wink
    • bluejanet Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 17.06.11, 10:13
      mi wozek sie zepsul jak maly mial ze dwaipol roku, potem mialam spacerowke, w zimie jezdzilam duzo tez spacerowka bo nie lubial za bardzo lazic,

      jak jest cieplo i ni jest slisko mozna doczepic przyczepke do wlasnych dwoch kolek wink
      jezdze z taka:
      cgi.ebay.de/Kinderanhanger-Fahrradanhanger-Lagerverkauf-Winsen-/200620081744?pt=Sport_Radsport_Fahrrad_Anh%C3%A4nger&hash=item2eb5e38250
    • budzik11 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 17.06.11, 13:35
      Mój mając niecałe 3 lata chodził (i nadal chodzi) pieszo do przedszkola - 2km w jedną stronę, 40 minut co najmniej. Jak pada deszcz - zakłada pelerynę. Jak muszę gdzieś dojść 'na czas" - wychodzę wcześniej, bo wiem, że on wolno chodzi (+ czas na oglądanie ślimaków, zrywanie dla mnie kwiatków itp.). Nie widzę problemu. Tez nie mam samochodu, mieszkam na wsi, gdzie nie ma komunikacji, wszędzie mam daleko, do najbliższego sklepu ma co najmniej kilometr - a wózka nie używam odkąd syn skończył 1,5 roku.
      • eliszka25 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 17.06.11, 14:45
        punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. moj starszy syn odmowil uzywania wozka, jak nauczyl sie pewnie chodzic po dworze, czyli w wieku 16 miesiecy. szczerze powiem, ze nawet mi bylo wtedy latwiej, bo nie musialam tagrac wozka. bralam dziecko za reke, wszystkie potrzebne rzeczy w plecak i w droge. tez mieszkam na wsi, ale w szwajcarii, a tutaj komunikacja publiczna jest dobrze zorganizowana. mimo to, zeby dojechac do miasta, musialam jechac autobusem i pociagiem. bez wozka bylo mi duzo latwiej i cieszylam sie, ze nie musze go targac.

        teraz mam dwoje dzieci. punkt siedzenia w sumie ten sam, bo mieszkam w tej samej miejscowosci, ale punkt widzenia mi sie nieco zmienil i mlodszy, choc juz niemal 2-latek, najczesciej podrozuje w parasolce, bo po prostu latwiej mi w ten sposob ogarnac dwoje dzieci. jedno bezpieczne w wozku, wiec martwic sie musze tylko o starszego. no i klamotow do wziecia zawsze 2x tyle, co przy jednym, wiec koszyk pod wozkiem jest czesto nieoceniona pomoca.

        nie przejmuj sie opiniami wszystkowiedzacych, ktorych swiat konczy sie na warszawie. jezeli uwazasz, ze wozek ulatwi ci zycie, to kup jakas parasolke np. do 25 kg i w razie potrzeby uzywaj. jasne, mozna wszedzie ciagnac dziecko za wszelka cene piechota, ale ja uwazam, ze glupota jest utrudniac sobie zycie, kiedy mozna je sobie ulatwic.
    • kaskahh Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 17.06.11, 14:31
      moja nie wyrosla z wozka, ale zaraz bedzie za maly. a nie ma 3 lat. jak swieci slonce jest ok, ale jak paa to bude ma na glowie.
      woze wozkiem do zlobka, choc mam bus pod nosem
      bo tak mi wygodniej iszybciej.
      ale jak bedzie w zimie?
      posty wasze nie pomagaja zaklopotanym mamom...

      co postanowila mama - zalozycielka watku?
      w lutym nie bede mogla do przedszkola busem, bo nie dojezdza
      w zimie nawet rowerem nie przejade, wspominajac ostaatnie zimy...
      corka chodzi owszem ale to ja dzwigam cos, zawsze plecak, czasem zakupY po drodze

      tez mam ten dylemat, ale poczekam do lutego, moze bedzie dzielnie maszerowala
      • doa1980 Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 17.06.11, 18:31
        kaskahh napisała:

        > co postanowila mama - zalozycielka watku?

        Postanowilam kupic zwykla parasolke,raz kiedys napewno nie raz sie jeszcze przyda.
    • mme_marsupilami Re: do mam ktorych dzieci wyrosly z wozka... 20.06.11, 10:46
      Rob jak Wam wygodnie. Jesli dziecka na sile nie wsadzasz do wozka, przy kazdej mozliwej okazji to nie widze problemu. Mojego 3 latka zdarza mi sie zapakowac do wozka i pojsc po wieksze zakupy i gucio to tego tym, ktorym sie to nie podoba. Jakos zadna z tych krytykujacych osob nie rwie sie do zaniesienia mi siatek do domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka