bombalina_net
13.08.11, 15:58
właściwie to chce tylko upuścić sobie jadu, bo mnie telepie, z góry przepraszam jezeli kogoś wkurzę
mieszkam w Wa-wie, na dużym osiedlu, ale nie z rodzaju tych zamkniętych enklaw, po prostu osiedle z lat osiemdziesiątych, dużo budynków i dwie zarządzające nimi spółdzielnie mieszkaniowe
place zabaw dotychczas były dwa, osiedlowe, ani złe, ani jakieś rewelacyjne, niby ogrodzone, ale wieczorami przesiadywała tam okoliczna młodzież i nie tylko, na terenie placu znajdowaliśmy niedopałki papierosów, butelki po piwie, czasem "coś grubszego" czyli psy też tam zaglądały
interwencje w spółdzielni niewiele przynosiły pozytywnych zmian, więc rodzice dzieci należący do naszej spółdzielni skrzyknęli się, żeby coś zrobić, spółdzielnia obiecała pomóc finansowo, ale warunkiem była dopłata ludzi do remontu placu zabaw.
okazało się, że ludzie mają różne kontakty, jeden z ojców załatwił taniej ekipę, kroś inny pomógł w uzyskaniu lepszych cen na ogrodzenie itp. i tak wspólnym wysiłkiem, przy wyłożeniu nawet nie małych kwot na każdą rodzinę udało się plac wyremontować, zrobiliśmy nowe ogrodzenie, wysokie, plac jest zamykany, klucze mają rodziny, które uczestniczyły w akcji, dokupiliśmy urządzeń do zabawy, jest nowa piaskownica, uporządkowana została zieleń
nowy - stary plac zabaw od razu przyciągnął tłum chętnych, ale szkopuł w tym, że jak pisałam jest zamykany i dostęp do niego maja dzieci, których rodzice wyłożyli pieniądze na remont placu i zakup nowych urządzeń, codziennie są jakieś scysje z ludźmi z zewnątrz, którzy żądają wstępu na plac dla swoich dzieci, lecą wyzwiska i groźby zniszczenia placu
powiedzcie, dlaczego ludzie tacy są, dlaczego chętnie przyjdą na gotowe, sami nie kiwną palcem, a jak sie okazuje, ze nie ma tak dobrze, to z piana na ustach grożą, wyzywają?
nie mam żadnych wyrzutów sumienia w stosunku do dzieci, których rodzice nie wzięli udziału w akcji ( jeżeli ktoś nie miał finansów, mógł np. pracować przy odnowie placu i było to jak najbardziej ok ), plac jest odnowiony, bo zaangażowani rodzice chcieli coś zrobić, polepszyć warunki zabawy dla swoich dzieci, nie siedzieli z założonymi rękami, a reszta wygodnickich chętnie teraz by skorzystała, ale niestety nie ma tak dobrze
co myślicie o tym? jesteśmy paskudni, bo zamknęliśmy plac zabaw ?
aha, nick mam nowy, nie jestem trollem, nie chciałam po prostu zostać rozpoznana