Dodaj do ulubionych

Błądzaca ręka...

02.09.11, 10:04
Pomóżcie bo nie mam już sił... Mam dosyć wstawania o 3:00...
Od jakiegoś czasu moja 19 miesięczna córka, która śpi razem ze mną i mężem w naszym łóżku, po fazie głębokiego snu zaczyna robic coś takiego (oczywiscie przez sen).. Macha reką w powietrzu w poszukiwaniu MOICH WŁOSÓW, jak już je znajdzie zaczyna głaskać, szarpać, wyrywać pojedyńczo.. no masakra jakaś - to boli !!! Ja w ogóle nie lubię jak mi ktoś we włosach grzebie - do szału mnie to doprowadza - mam dosyć ! Jak jej nie przerywam to potrafi tak sie bawić przez 3-4godziny (oczywiście wszystko sie dzieje kiedy ona śpi - a ja już nie) Jak lunatyk jakiś!
Gdy tylko spróbuję jej tą rękę przytrzymać, to płacz i przebudzenie.
Gdy próbuję ją odwrócić plecami do mnie i przytulić - płacz i przebudzenie
W ogóle kiedy próbuję ją w jakikolwiek powstrzymać to nasze spanie kończy się pomiedzy 03:00-04:00 w nocy.
Nie mam pomysłu jak ją tego oduczyć? Mam już powiązane włosy klamrami, pospinane spinkami, ale ona i tak zawsze sobie coś wyciągnie i rwie... rano na przescieradle same moje włosy... dużo...
Móż mąż leżący obok ją nie interesuje - interesują ją moje długie włosy.

Macie jakieś rady jak ją tego oduczyć? A może to czas na samodzielne łóżko dla niej?
Marzę żeby wsawać 6:00 a nie o 3:00.

Pomóżcie bo łysa zostanę ... smile
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:08
      Wlosy w luzniejszy warkocz a mloda do swojego lozka i jakas kudlata przytulanka czy szmaciana lalka z welnianymi wlosami. Pewnie, ze na poczatku bedzie wrzask i troche nieprzespanych nocy, ale jesli nie bedziesz konsekwentna, niczego nie uzyskasz.
    • walasia1 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:18
      Też proponuje eksmisje do swojego łóżka. Moja z kolei uwielbia trzymać mnie za pierś i miętosić sutek ... nienawidzę tego, a jak zabiorę rękę to płacz. Śpi osobno, ale ciągle karmiona piersią.
      • maja_2006 Re: Błądzaca ręka... 06.09.11, 09:34
        Mój robi to samo (miętosi pierś) odkąd w wieku 2 lat go odstawiłam. Wkurza mnie to i boli czasem (teraz jestem w ciąży, więc sutki wrażliwe), jak mu mówię, żeby nie szczypał, to on: "Pomalutku będę szczypał"smile No i płacz, jak zabraniam. Chyba czeka mnie drugie odstawienie. Tak samo z tymi włosami trzeba zabronić i już, przecierpieć parę nocy. Ja bym akurat wolała, żeby trzymał mnie za włosy...
    • donkaczka Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:23
      chyba czas
      ja wyprowadzalam dzieciaki okolo roku, zauwazylam, ze to byl moment, kiedy spaly spokojnie wieczorem, dopoki ja do lozka nie przyszlam, bo jak kladlam sie spac, zaczynaly sie wiercic, stekac, tulic, mietosic mnie itd
      a w swoim lozeczku spaly jak zabite

      a wrzasku moze nie byc wcale smile dziecko czuje Twoja obecnosc i dlatego wyciaga rece
      pomysl z misiem dobry, polecam misie bukowskiego, niezniszczalne
    • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:34
      Czas na samodzielne łóżko dla małej był juz dawno temu- chyba pierwszego dnia po jej przyjściu na ten świat.
      Kwestią pozostaje czy zamiast Twoich nie zacznie wyrywac swoich włosów. Dla mnie to nie jest do końca normalne, takie skubanie.
      • najma78 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:43
        Z dziecmi nigdy nie sypialam, przez pierwsze 6 m-cy w naszej sypilani a pozniej we wlasnych. Przenies ja do jej lozka i daj przytulanke, jest duze prawdopodobienstwo ze nie unikniesz placzu, ale chyba wyjscia nie masz. To skubanie twoich wlosow wydaje sie nieco dziwne, ale moze wcale nie jest, dzieci sa rozne,jednak zapytalabym profesjinalisty co o tym mysli, poszperalabym w internecie.
        • lucyna_1980 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:53
          W internecie nic nie ma - szukałam...
          Pytałam kuzynki która jest pediatrą o specjalności psychologia dzicięca i młodzieżowa czy to może byc na tle nerwowym, stwierdziła, że raczej nie bo dziecko spokojne, radosne (zna ją przecież) od 6 tygodnia życia przesypiała całe noce do teraz.... Stwierdziła, że moźe tak wyrażać swoje przytulanie, mizianie się , potzrebę bliskości nie zdając sobie sparwy z tego że mi sprawia ból - bo za mała jest jeszcze.
      • katriel Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:50
        > Czas na samodzielne łóżko dla małej był juz dawno temu- chyba pierwszego dnia p
        > o jej przyjściu na ten świat.
        Chyba jednak nie wink
        Oddzielne spanie nie jest zdrowe dla noworodka ani małego niemowlęcia.
        Ani fizycznie, ani psychicznie.
        • futro.1 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 11:06
          o! a to niby dlaczego? młody praktycznie od urodzenia śpi w swoim łóżeczku i zdrowy jest i normalny...a może nie jest tylko mi się wydawało...
          • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 12:28
            Z tego co ja czytałam spanie z dzieckiem jest niezdrowe zarówno dla niemowlaka jak i dla związku rodziców.
            Pewnie teorie są różne, kazdy wybiera tą, z którą sie utożsamia i która mu pasuje. Jednak ja nie wyobrażam sobie spania z kimkolwiek, kto powoduje mój dyskomfort. Nie jestem osobą, która w imię czegokolwiek nosi krzyż na plecach smile
            PS. czasem śpie z synem, gdy o to poprosi, jednak mój młody śpi spokojnie i są to od zawsze sytuacje wyjątkowe.
            • donkaczka Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 12:59
              czytalas jakies podreczniki z lat 60'? bo to by pasowalo wink
              mi sie nie miesci w glowie, ze dziecko prosto z brzucha gdzie caly czas slyszy glos matki i bicie jej serca trafia do lozeczka, jeszcze najlepiej w innym pokoju.. byle daleko wink
              • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 13:32
                Nie to nie były publikacje z lat 60'tych.
                Ja sobie nie wyobrażam spania z dzieckiem, choćby dlatego, że bym sie bała ze je zgniote (mowa o noworodku). Mój młody spał w małym koszyczku koło mojego łóżka, a od drugiego miesiąca życia w swoim łożeczku w swoim pokoju.
                Ale tak jak napisałam powyżej, każdy znajdzie sobie takie publikacje, które mu pasują.
                • joshima Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 15:23
                  ancymon123 napisała:

                  > Nie to nie były publikacje z lat 60'tych.
                  > Ja sobie nie wyobrażam spania z dzieckiem, choćby dlatego, że bym sie bała ze j
                  > e zgniote
                  No cóż to kwestia instynktu. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby zdrowa, nie będący pod wpływem żadnych alkoholu czy prochów matka zrobiła przez sen krzywdę dziecku.
                  • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 16:27
                    Ja mając raz na jakis czas godzine czy 30 minut snu wolałam wyspać się komfortowo, a nie martwić czy mam wystarczającą ilośc instynktu dla wrzaskuna smile A potem oczywiście juz byłam przyzwyczajona, że dziecko z nami nie śpi, zresztą takie było od początku załozenie i po przeczytaniu kilkunastu postów typu tego jak ten watek, albo "moje dziecko nie zaśnie beze mnie, moje dziecko kopie przez sen itp. czy moge już przeniesć do jego pokoj?"u, a potem skargi, że "samo nie chce spać, przychodzi po kilka razy w nocy", upewniam sie, że moja droga jest tą właściwą smile
                    • joshima Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 16:31
                      ancymon123 napisała:

                      > Ja mając raz na jakis czas godzine czy 30 minut snu wolałam wyspać się komforto
                      > wo, a nie martwić czy mam wystarczającą ilośc instynktu dla wrzaskuna smile
                      No popatrz. A ja się nie martwiłam i praktycznie nigdy nie cierpiałam na deficyt snu. Wszyscy się wysypiali bo dziecko dziwnym trafem śpiąc z nami nie płakało. Ciekawe czemu?

                      > upewniam sie, że moja droga jest tą właściwą smile
                      No cóż. Dla mnie i wielu innych kobiet na świecie, droga obrana przeze mnie była właściwa.
                      • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 16:35
                        Czyli?
                        To co napisałam, każdy robi co mu pasuje i znajduje sobie na swoje teorie poparcie albo podobnie myslących, albo w artykułach.
                        Tylko niech potem nie płacze, ze mu dziecko w łóżku przeszkadza, ale że dziecko nie umie zasnąć inaczej jak z mamą i co ona ma zrobić.
                        • joshima Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 17:22
                          ancymon123 napisała:

                          > To co napisałam, każdy robi co mu pasuje...
                          Wręcz przeciwnie. W Twoim pierwszym poście wyraziłaś się dość radykalnie na ten temat. Cieszę się, że jednak jesteś bardziej tolerancyjna.

                          > Tylko niech potem nie płacze, ze mu dziecko w łóżku przeszkadza
                          A co Cię to obchodzi? Nie masz z tym doświadczenia, nie umiesz doradzić, więc się nie udzielaj. Nie będziesz się tak irytować.
            • joshima Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 15:21
              ancymon123 napisała:

              > Z tego co ja czytałam spanie z dzieckiem jest niezdrowe zarówno dla niemowlaka
              > jak i dla związku rodziców.
              BZDURY
              • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 16:32
                Dla Ciebie bzdury a dla mnie nie. Łóżko rodziców NIE JEST łóżkiem dziecka. Koniec i kropka.
                www.psychologiakobiety.pl/dziecko/czy-mlodzi-rodzice-rzeczywiscie-sa-skazani-na-spanie-z-dzieckiem-w-jednym-lozku-dyskusja/
                • jul-kaa Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 16:38
                  Bzdura, wspólne spanie JEST korzystne zarówno dla rodziców, jak i dla dziecka. Koniec i kropka.
                  Fajna rozmowa...

                  www.mamania.pl/ksiazki/spimy-z-dzieckiem,10
                  • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 16:40
                    Fajna.
                    Ja bym nie mogła i żadna z moich kolezanek, spać z dzieckiem. Łóżko małżeńskie jak sama nazwa wskazuje..... itd, itp.
                    • jul-kaa Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 16:45
                      A moje koleżanki śpią z dziećmi (i mężami). Naprawdę nazywasz łóżko "małżeńskim"? Ja nie...
                      • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 16:50
                        No tak, łóżko jest rodzinne, hahaha.
                        Oczywiście, że małżeńskie, dla mnie i męża. A nie dla mnie, męża, syna, córki, kota, psa, a może jeszcze teściową zaprosić, żeby było bardziej rodzinnie i naturalnie zdrowo, wszystko blisko fizycznie i emocjonalnie ? smile
                    • donkaczka Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 18:47
                      > Ja bym nie mogła i żadna z moich kolezanek, spać z dzieckiem.

                      no kazdy dobiera znajomych podobnych sobie, co w tym dziwnego? moje kolezanki spaly z dziecmi z kolei, i pukamy sie w czolo, jak ktos z takimi rewelacjami jak ty wyskakuje smile

                      nasze wybory swiadcza o nas, naszym podejsciu do zycia (tu patrz - dzieci)
                      co do zycia malzenskiego - dzieci spaly z nami, piersia dlugo karmilam i patrz, mam trojke rok po roku, jakos nam to nie przeszkadzalo w "byciu malzenstwem"
                      • ancymon123 Re: Błądzaca ręka... 05.09.11, 11:48
                        To posiadanie kilkorga dzieci rok po roku świadczy o jakości małżeństwa? Ciekawe smile
                        • donkaczka Re: Błądzaca ręka... 05.09.11, 11:53
                          na pewno przeczy twojej teorii, ze tylko lozko bez dzieci jest lozkiem "malzenskim"
                          chyba ze mialas na mysli cos zupelnie innego niz bliskosc malzonkow i ich zycie intymne, ale wtedy to juz nie wiem, co..
                • joshima Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 17:22
                  ancymon123 napisała:

                  > Dla Ciebie bzdury a dla mnie nie. Łóżko rodziców NIE JEST łóżkiem dziecka. Koni
                  > ec i kropka.
                  Nasze łóżko jest również łóżkiem dziecka ilekroć sobie tego zażyczy, bo my mamy łóżko rodzinne. Koniec kropka.
      • jul-kaa Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 12:44
        ancymon123 napisała:
        > Czas na samodzielne łóżko dla małej był juz dawno temu- chyba pierwszego dnia p
        > o jej przyjściu na ten świat.

        Słuchaj, a po to takie komentarze?
        Piszesz potem "Pewnie teorie są różne, kazdy wybiera tą, z którą sie utożsamia i która mu pasuje.". Skoro rodzice wcześniej zdecydowali, że chcą spać z dzieckiem, być może również doczytali, że jest to jak najbardziej naturalne, zdrowe, na świecie powszechne, wygodne itd., to po co komentować ich wybór w taki sposób? Wolno w końcu kierować się różnymi teoriami czy niekoniecznie?

        Autorka wątku faktycznie pyta, czy wyprowadzić już dziecko ze wspólnego łóżka, ale po co uwagi na temat tego, że w ogóle kiedykolwiek spała z dzieckiem?
        • ona_bez_ogona Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 18:17
          A potem plącz, psychologowie, wedrówki po poradniach. Bo jak to wpuścić dziecko do wspólnego łozka Nie dziwie sie akurat dziecku ancymona, że ma powazne problemy psychologiczne, jak bym miala taka matkę to tez bym umiała po psychologach biegać.
      • truscaveczka Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 18:18
        ancymon123 napisała:

        > Czas na samodzielne łóżko dla małej był juz dawno temu- chyba pierwszego dnia p
        > o jej przyjściu na ten świat.

        Wiesz, ja myślę, że matka z pierwszego postu kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej.
        Ja też śpię z dzieckiem, bo je kocham i chcę, żeby jego potrzeby były zaspokajane.
    • lucyna_1980 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:47
      No to teraz pytanie do którego łóżka ją eksmitować?
      1. Do tego niemowlęcego ze szczebelkami w którym od urodzenia nie chciała spać, a które stoi ramę w ramę z naszym łóżkiem sypalnianym?
      2. Czy do łóżka 90x190 z barierką które stoi w jej pokoju - a jeśli tak to jakie macie rady związane z przeniesieniem dziecka do swojego pokoju?
      • rulsanka Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 11:21
        U mnie mlody dostal lozko jak mial 1,5 roku. 90/200. Usypiam go lezac z nim, a potem sobie ide. Teraz mlody ma 3 lata i nadal go usypiam, ale pozniej zasadniczo spi sam (czasem nie moze spac i wtedy przychodze do niego - na szczescie teraz coraz rzadziej, sam tez czasami zasypia gdy sie wybudzi w nocy). W naszym lozku spi jak jest chory i nie chce mi sie do niego wstawac. On woli spac u siebie. Posiadanie wlasnego lozeczka przywital z radoscia. Z tym, ze przez nastepne poltora roku po przeprowadzce musialam w nocy do niego wstawac, bo syn niespokojnie spi i czesto sie budzi (ma tak od wieku 6 miesiecy). Na razie jego lozko jest w naszej sypialni. Przeprowadzka do wlasnego pokoju juz wkrotce.
        Do szczebelkowego corki nie przeprowadzaj, bez sensu.
      • babyaggie Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 12:44
        Gdyby eksmisja do osobnego pokoju nie poszła gładko, spróbujcie stopniowo. Niech któreś z was śpi przez jakiś okres na materacu obok łóżka dziecka.

        Można też spróbować opcji kiedy to mała śpi z tatą. Jak się zbudzi to nich jej pokarze że mamy nie ma i że trzeba wrócić do spania. Brzmi pewnie nieprawdopodobnie ale u nas zadziałało. Fakt panna zażyczyła sobie oprowadzenia po mieszkaniu w celu naocznego obadania, że mnie nie ma i poszła potulnie z tatą spać. Ja byłam schowana pod prysznicem. To dziesku pokazało, że nie tylko mama jest dobra do utulenia i uśpienia. Uciążliwe na początku, ale mam zamierzony efekt - nie muszę do niej iść za każdym razem jak sie zbudzi.
      • joshima Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 15:26
        lucyna_1980 napisała:

        > No to teraz pytanie do którego łóżka ją eksmitować?
        Moja córka ma 2,5 roku i śpi w łóżeczku ze szczebelkami ale ma wyjęte szczebelki. Jeśli chcesz zmusić dziecko, żeby pozostało w łóżeczku to wyjęcie szczebelków odpada, ale ryk masz zagwarantowany.

        >jakie macie rady związane z przeniesieniem dziecka do swojego pokoju?
        No cóż. Ja bym zainwestowała czas i asystowała dziecku przy usypianiu, nawet jeśli miałoby to trochę potrwać. Mizianie, czytanie, śpiewanie. Nie wiem co tam u Ciebie działa.
    • rulsanka Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 10:48
      Czy czas na wlasne lozko, to nie wiem - sprawdzic warto, jesli obie z corka jestescie gotowe. Gdyby mnie syn tak skubal, to wyprowadzke mialby jak w banku. Mozesz sprobowac spac w czapce smile
      Daj jej jakas przytulanke. Moj syn ma zabke Monike, ktorej przez sen skubie futerko na powiekach. Pewnie gdyby zabki nie bylo, skubalby cos innego.
      • najma78 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 11:20
        To do jakiego lozka zalezy od ciebie i dziecka. Moje dzieci spaly w wozkach na poczatku, pozniej w lozeczkach, tak jak wspomnialam do 6 m-ca zycia w naszej sypilani pozniej nie wiec problem przenosin do wlasnego lozka nie istnial. Do dzis przychodza w nocy gdy sie cos niefajnego przysni i sie wybudza, wtedy sie przytula i przespia do rana, ale nie jest to regula, zdarza sie czasami i nie odmawiamy im tego. Dzieci sa spokojne, radosne, zdrowesmile Jesli twoja kuzynka pediatra twierdzi, ze wszystko ok. z dzieckiem to ja zajelabym sie przestawianiem jej na samodzielne spanie i dala przytulanke, moze ma ulubiona lub mozecie taka kupic wspolnie.
        • gajmal Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 11:27
          Na bank czas na duże, normalne łóżko.
          Pójdź z Małą do sklepu, kupcie razem pościel i nowa przytulankę. Wspólnie przygotujcie łóżko i wieczorem zanieś ją do jej łóżka.
          Bądź konsekwentna.
    • justfifty Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 11:39
      jeśli tak to jakie macie rady związane z przeniesieniem dziecka do swojego pokoju?

      pokój posprzątać, wstawić łóżko, zabawki dziecka, czysta pościel i położyć wieczorem w niej dziecko.
    • lucyna_1980 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 13:05
      Pokój jest przygotowany z tym nie ma problemu- umeblowalismy go jak córka skończyła rok. Ma tam wszystkie swoje rzezcy od ubrań zaczawszy na zabawkach skończywszy. Bawi si tam chętnie - tylko nigdy tam nie spała...
      W przed chwilą zamontowałam zastawkę do łóżka i musimy poćwiczyć schodzenie - bo młoda pcha się przez tą zastawkę i boję się że guza zaliczy. Jak opanuje do wieczora to idzie dzisiaj spać do siebie.
      I tak nie śpię po nocach więc co za różnica czy będzie mnie budziła w moim łóżku czy bedę musiała się do niej pofatygować?
      Mam nadzieję że pójdzie gładko - trzymajcie kciuki smile
      • babyaggie Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 13:46
        Trzymam kciuki. Tylko powiedz małej dziś parę razy, że będzie zmiana i dlaczego.
    • ancymon123 Trichotillomania... 02.09.11, 16:39
      Trichotillomania, w skrócie TTM, to zaburzenie psychiczne polegające na obsesyjnym wyrywaniu włosów. Może dotyczyć zarówno dorosłych jak i dzieci; najczęściej diagnozuje się je u kobiet. Szacuje się, że na trichotillomanię choruje blisko 3% całej populacji.
      • lucyna_1980 Re: Trichotillomania... 02.09.11, 16:57
        No to teraz pojechałaś - ubawiłaś mnie smile

        Oczywiście doczytałam .... żeby nie było...

        "Czynność wyrywania włosów poprzedzana wzrastającym napięciem, a po jej zakończeniu następuje uczucie ulgi lub zadowolenia" - jakoś nie zauważyłam żeby córka miała podniecenie z tej czynności

        "Początek najczęściej między 6 i 13 rokiem życia. Objawy na ciele to: łyse miejsca na głowie, rzadkie rzęsy, brwi lub ich brak" - jest za mała - nie skubie siebie tylko mnie

        "łyse miejsca na głowie, rzadkie rzęsy, brwi lub ich brak" - ja jeszcze tak nie mam big_grin big_grin big_grin
        • carmita80 Re: Trichotillomania... 02.09.11, 17:44
          lucyna_1980 napisała:

          > No to teraz pojechałaś - ubawiłaś mnie smile
          >
          Hmm dziwne podejscie. Ktos probuje ci pomoc a ciebie to bawi. To po co wogole roztrzasasz swoj problem? Rozne zachowania ludzie miewaja ale dziecko wyrywajace matce wlosy z glowy jest dosc nietypowym. Masz dwa wyjscia, albo latorosl bedzie spala sama, albo zostaniesz lysa do czasu kiedy z tego wyrosnie.
          • lucyna_1980 Re: Trichotillomania... 02.09.11, 18:35
            Bo problem natury neurologicznej i psychicznej został wykluczony - czytaj powyżej.

            Bo hasłem Trichotillomania bez zagłębienia się w temat - tylko tak - bo jakby pasuje do sytuacji?


            Natomist przez pół mojego wątku Pani ancymon roztrzasa czy spać z dzieckiem czy nie, czy łóżko rodzinne czy małżeńskie - JA NIE O TO PYTAŁAM, bo decyzję podjęłam dawno temu. Dla nas łóżko JEST RODZINNE - i Pani ancymon nic do tego bo nie śpi z nami - naszczęście....
            Są tu matki którym to odpowiada i są takie które są tego przeciwniczkami - czy tak trudno to uszanować jednej i drugiej stronie?
            Pani ancymon ma takie a nie inne poglądy - jak dla mnie OK - ma prawo. I koniec dyskusji.

            Ale nie zbagatelizowałam tego, przeczytałam w internecie co to znaczy, zadzwoniłam do pediatry-psycholożki żeby nie było.. - usłyszałam śmiech w słuchawce... więc... to chyba nie to...

            Owa Trichotillomania to robienie krzywdy sobie samemu poprzez wyrywanie włosów i czerpanie z tego przyjemności - nie komuś....
            A moja córka nie tarmosi i wyrywa sobie włosów - tylko mi...

            No to jakies inne pomysły?
            • jul-kaa Re: Trichotillomania... 02.09.11, 22:14
              Moje dziecko skubie mnie, czasem drapie, ciągnie za włosy, za uszy i wkłada palce do oczu, ale tylko w nocy podczas ssania piersi. Dla mnie to mały problem, bo włosy wystarczy podwinąć, żeby nie szarpał. Zwykle to skubanie to bardziej głaskanie, kiedy jest bardziej niespokojny, to jest to trochę brutalniejsze, wtedy staram się go uspokoić, śpiewam mu kołysanki, ale krzywdzić się nie pozwalam, nawet jeśli powstrzymywany płacze. Kiedy tylko mnie głaszcze lub trzyma za ucho, to nie reaguję.
          • donkaczka Re: Trichotillomania... 02.09.11, 18:52
            ee chocby z tego powodu jest to zabawne, ze opisywane zaburzenie dotyczy wyrywania wlosow SOBIE
            wiec pasuje jak piesc do nosa, bo ona mame skubie
            google trzeba umiec uzywac wink

            co do wyrywania wlosow sobie, to u malych dzieci miesci sie to w normie i zaburzeniem nie jest, ale ancymon za madra jest na czytanie poradnikow, wiec pewnie ksiazki "ROZWÓJ PSYCHICZNY DZIECKA OD 0 DO 10 LAT. Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy" w reku nie miala, bo po co? - tam jest to napisane dos wyraznie - ksiazke zreszta polecam



            a jak skubie mame, to
    • mikams75 Re: Błądzaca ręka... 02.09.11, 21:18
      isc z nia do sklepu zeby wybrac jakas kudlata maskotke czy lalke czy innego wlochacza zeby miala co przytulac we snie i wyeksmitowac do oddzielnego lozka. Jest ryzyko, ze bedze wstawac i w nocy wedrowac do ciebie, ale jak zasnie to ja znowu wyniesiesz zeby w fazie glebokiego snu zeby nie miala twoich wlosow pod reka.
      Pewnie bedzie pare nocy zarwanych, bo wszelkie dzieciece przezwyczajenia ciezko zmienic.
      Ale teraz tez masz zarwane noce jak cie tarmosi, wiec juz w sumie zadna roznica.
      Odcinasz ja kategorycznie od twoich wlosow i tyle. Beda protesty ale sie przezwyczai.
      • monniqque Re: Błądzaca ręka... 04.09.11, 23:35
        Lucynko, a tak poza tym, to dobrze Wam sie śpi z córką? smile

        Jeśli tak, to wciśnij kosz z wszystkimi odpowiedziami, które sugerują wyprowadzanie jej z łóżka z tego powodu smile. A już na pewno te o trichotilcośtam big_grin.

        Większość dzieci ma jakiś nawyk, który pomaga mu się wyciszyć, daje ukojenie. Mój eM w dzieciństwie miał troczki przyszyte do kołdry, inne dzieci miętolą pieluszkę albo pluszaka, jeszcze inne mają smoczka, a nasze - nasze włosy big_grin. I ciesz się, że to Twoje włosy, a nie jej, bo jeszcze inne wyciszają się, kręcąc swoje, a pozbyć się takiego nawyku, to dopiero by było wyzwanie.

        Moja córka ma to samo co Twoja. A raczej mogę napisać, że miała. Teraz ma 2 lata i zdarza sie jej to sporadycznie, a jak sie zdarzy i powiem ała boli, od razu zabiera rękę.
        I z tego co kojarzę, to nasilenie miała będąc właśnie w wieku Twojej córki, wiec pewnie to taki etap.

        Podejrzewam, że robiła to też jak karmiłaś (karmisz?) i jak usypiasz, to też sie tak wycisza, tak?

        Teraz o tym co pewnie mogło pomóc u nas.
        Na pewno tłumaczenie, że to boli i zabieranie ręki. W zamian możesz proponować, że potrzymasz ją za rękę. Przy usypianiu, zawierałyśmy właśnie taką umowę, że będę ją trzymać za rękę. Jak ręka mimo to zaczynała błądzić wink, starałam się układać tak, żeby błądziła po mojej twarzy, bez dostępu do włosów. Nad ranem często używałam tego ała boli, (pewnie nadużywałam wink) i mówiłam, żeby położyła się na swojej poduszce.

        Na ile to miało wpływ, że przestała, a na ile to, że wyrosła? Trudno powiedzieć. Pewnie i jedno i drugie miało znaczenie. Chociaż specjalnie konsekwentna w ograniczeniach nie byłam smile.

        W każdym razie, możesz być pewna, że wyrośnie. I to szybciej niż myślisz.

        A według mnie lepsze dla jej psychiki będzie takie stopniowe oduczanie tego nawyku, niż nagłe odizolowanie przez przeniesienie do drugiego pokoju.


        W dyskusję o wyższości spania razem nad spaniem osobno, wdawać się nie będę, bo po pierwsze, wątek nie o tym, a po drugie, tym którzy poszli za głosem instynktu i śpią razem, o zaletach pisać nie muszę, a Ci którzy wybrali inną drogę, i tak słuchać nie będą i do niczego im to niepotrzebne, więc szkoda czasu smile.
        • lucyna_1980 Re: Błądzaca ręka... 05.09.11, 21:51
          Nie, no generalnie my bardzo lubimy z nią spać bo ten kto śpi z dzieckiem wie jakie to uczucie czuć jego bliskośc, każdy oddech, pocałować nawet gdy spi...
          Metrażowo też nie narzekamy bo łóżko duże wiec każde się wygodnie wysypiało.

          A wracając do tematu czyli szukania ręką mnie i moich włosów to dokładnie to o czym piszesz. Czyli ona to traktuje jako taki gest? przy wyciszaniu się czyli jak odpływa przy zasypianiu i jak jest juz tak na krawędzi snu to ta ręka zawsze gdzies tam po omacku lata w powietrzu, jak tylko wyczuje moją czuprynę to musi kręcić sobie na palcu, skubać, zaciskać w pieści te moje kłaki.
          Gdy to zdarza się w okolicach popołudniowej drzemki to mówię "nie wolno - to boli" i wtedy rękę zabiera. Ale w środku nocy prowadzenie z nią dialogów i upominanie powoduje że wybudza się z tego półsnu w którym się znajduje i dla niej to jest znak "mama gada to nie śpi - idziemy się bawic smile " - i po spaniu...

          Pocieszyłaś mnie tym, że to mija... też tak myslę że to jakas faza przejściowa, bo niektóre dzieci mają swoje nawyki przed snem, może nie tak upierdliwe ale mają. Moja mama opwiadała mi że moja siostra musiała głaskać ją po gołej ręce póki nie zasnęła, wiec może to mizianie to u nas rodzinne smile

          A do pokoju zaczęłam przyzwyczajać ją stopniowo - narazie kładę ją tam na popołudniowe drzemki, po przemysleniach stwierdziałam , że nie zrobię tego tak brutalnie. No jakoś nie mogłam.
          • monniqque Re: Błądzaca ręka... 06.09.11, 00:00
            lucyna_1980 napisała:

            > "nie wolno - to bo
            > li"

            a spróbuj zamiast tego wprowadzić, to ała boli, z odpowiednią intonacją wink.
            z doświadczenia - działa lepiej smile. pewnie dlatego, ze krótsze, bardziej spontaniczne. a poza tym" nie wolno", na dwulatków działa jak płachta na byka i często ma skutek odwrotny do zamierzonego wink.

            > i wtedy rękę zabiera. Ale w środku nocy prowadzenie z nią dialogów i upomin
            > anie powoduje że wybudza się z tego półsnu w którym się znajduje i dla niej to
            > jest znak "mama gada to nie śpi - idziemy się bawic smile " - i po spaniu...

            ja nie zdążyłam tego wypróbować ale rozmawiałam z dziewczynami, które długo spały z dziećmi i w fazach wybitnej upierdliwości układały wałek np. z dodatkowej kołdry, między sobą a dzieckiem. może też wypróbuj?

            > Moja mama opwiadała mi że moja siostra musiała głaskać ją po gołej ręce pó
            > ki nie zasnęła, wiec może to mizianie to u nas rodzinne smile

            znam dziecko, które zasypia, dotykając językiem ręki swojej mamy smile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka