Dodaj do ulubionych

moja malutka córeczka..24 tydzień

10.10.08, 14:27
Beata. W niedzielę 05.10.08 urodziłam coreczkę. Był to 24 tydzień ciąży. Poród Spowodowany był infekcją wewnątrzmaciczną. Lekarze nie dają mi nadziei. Dnie spędzam płacząc i bojąc się każdego telefonu. Julia- moja córeczka ma 33 cm i 645 gram. Wiem , że przechodzi żółtaczkę, miała wylew II stopnia. Karmiona jest już pokarmem przez sondę do żołądka. Do 3 dnia miała podawany tlen. Teraz oddycha juz powietrzem , lecz respirator stymuluje wdechy i wydechy. Czekam co przyniesie każdy dzień. Mam ogromną nadzieje, że jej się uda . Chcę by walczyła i była silna. :{
Obserwuj wątek
    • ciesia Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 14:38
      Droga Beatko,dluga droga przed Toba.Nie chce Cie straszyc ale to
      prawda.Wszystkie to przeszlysmy ale musisz wierzyc ze Julcia da rade
      i bedzie walczyc,bo napewno bedzie.Po raz kolejny to pisze ale nasze
      wczesniaczki to bardzo,bardzo silne maluchy i potrafia walczyc jak
      lwy.Moj synek urodzil sie w 26tc ale mial tez 33 cm i 715g.Teraz ma
      juz 1,5 roku i wszystko jest w porzatku,nie przestawalam w niego
      wierzyc,mimo,ze spedzil 4 miesiace w szpitalu,mial duze problemy z
      oddychaniem.Dobrze,ze malutka juz toleruje pokarm,bedzie rosla,tylko
      daj jej troszke czasu.Tutaj rowniez sa mamy,ktore urodzily w 24tc
      swoje dzieciaczki i pewnie sie do Ciebie odezwa.
      Trzymam kciuki
      Ja codziennie odmawialam rozaniec i poswiecalam Kacpra Matce
      Boskiej,ktora nam pomogla.
    • goskagb Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 14:41
      Beatko Musisz być silna, choć to nie jest teraz łatwe, ale warto walczyć i
      wierzyć. Nasze Maleńkie Dzieciaczki naprawdę potrafią zaskakiwać. Staraj się być
      przy Juleńce jak najwięcej, mówić do niej ona ciebie bardzo potrzebuje i musi
      czuć, ze wierzysz w nią.
      Jestem z Wami całym sercem i trzymamy kciuki.
    • agajedi Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 15:01
      Witaj Beatko.
      Moja Marysia urodziła się w 25 tygodniu z wagą 580 gram. Przeszła wszystko, co tylko taki wcześniak przejść może. Nam też lekarka nie dawała nadziei, bo oni nie są od dawania nadziei ale od walki o nasze maluszki. Nigdy nie wiadomo jakie szanse ma dzieciątko na przeżycie. Super, że Julcia je i że układ pokarmowy już ruszył. A respirator jeszcze długo będzie za nią oddychał. Żadna z nas nie powie ci, że za tydzień-dwa będzie już dobrze, ale wszystkie mocno wierzymy, że z każdym dniem będzie coraz lepiej. Mamy już na forum taką dzielną wojowniczkę Julkę.
      Teraz musisz być bardzo silna dla siebie i dla swojej córeńki. I tego Ci życzę z całego serca. Pamiętam w modlitwie za was obie.
      Aga
    • oliwka125only Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 15:21
      Witaj Beatko,tak dziewczyny mają rację długa droga przed Wami ale zobaczysz
      wszystko będzie dobrze musi być nie ma innej obcji.Ja swoją Oliwkę urodziłam w
      25 tc ważyła 600gr,teraz 30 wrześni skończyła 2 latka.Z jej wcześniactwa zostało
      tylko tyle że jest bardzo drobniutka waży teraz 8,5 kg no i blizna po zamknięciu
      Botala ale to nic takiego.Trzymam mocno kciuki za Was,pisz co z malutką i
      pozdrawiam.
    • mamaroksanki84 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 18:08
      Witaj Beatko. Ja tez urodzilam w 24 tyg ciazy i rowniez przyczyna bylo zakazenie
      wewnatrzmaciczne oraz wielowodzie. Bardzo ale to bardzo sie balam. Moja coreczka
      bardzo dlugo byla na respiratorze i prawie przez miesiac nie przyjmowala
      pokarmu. Wiec bardzo sie ciesze ze twoja Julka juz trawi to naprawde ogromny
      sukces. Tak jak pisza dziewczyny czeka was dluga droga z wybojami. Raz bedzie
      lepiej ra gorzej ale ja bardzo wierze w szczesliwe zakonczenie.
    • hankam Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 18:11
      Witaj,
      powtórzę za dziewczynami - dużo czasu upłynie, zanim Julia wyjdzie
      do domu.
      Nastaw się na co najmniej kilka miesięcy w szpitalu. Z Twojego opisu
      wynika, że Julia nieźle sobie radzi.
      Ważne, że z główką jest całkiem dobrze, wylewy II stopnia mijają beż
      śladu.
      Lekarze nie dają nadziei, bo wiedzą, że to dopiero początek i wiele
      różnych rzeczy czyha na tak małe dzieci. A wcześniaki potrafią robić
      krok wprzód, krok wstecz.
      Natomiast Ty musisz wierzyć w swoją córeczkę, chodzić do niej tak
      często, jak możesz, mówić, być przy niej. Wcześniaki wyczuwają
      obecność mamy i to ma na nie dobry wpływ.
      I walcz o utrzymanie pokarmu, a więć ściągaj, ściągaj, ściągaj, bo
      to nie tylko pokarm, ale i lekarstwo dla Twojego dziecka.
      Mam nadzieję, że Wam się uda. Julki to silne dziewczynki.
    • niuniadr Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 19:20
      Beatko, musisz byś silna dla swojej córeczki.Julia jest bardzo
      skrajnym wczesniaczkiem, dlatego jeszcze wiele Was
      czeka.Wcześniaczki to bardzo silne i dzielne dzieciatka i potrafia
      zrobić z niemozliwego mozliwe i zadziwiają niejednokrotnie
      wszystkich dookoła a w szczególności lekarzy.Myśl pozytywnie i nie
      trać wiary i nadzieji, bo to potrafi zdziałać cuda.Bądź przy
      maleńkiej najwiecej jak możesz, mów do niej, śpiewaj, utwierdzaj w
      tym, że jest silna i da radę i że jest Tobie bardzo potrzebna.To
      pomaga, naprawdę.Jestesmy z Wami myslami, trzymamy kciuki i będziemy
      się modlić.
      Przytulamy mocno i jak tylko będziesz mogła, to pisz co u Juleńki.
    • kicius_85 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 19:35
      kochana Twoja córa ma 5 dni a trawi juz mleczko i oddycha powietrzem to juz
      ogromny sukces dla takiego malenstwa!!
      moja Julia urodzona w 25 tyg 610gr, 31cm ma juz 4 miesiace i jeszcze nie całkiem
      oddycha sama!!, mleczko zaczela trawic po około 1,5 miesiaca!!
      takze Twoja córa jest bardzo dzielna i jestem pewna ze wszystko bedzie dobrze!!!!

      a w jakim miescie i szpitalu jest twoja mala?
    • u_brzoska Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 20:17
      Kochana,
      trzymaj sie. Wierz w swoje dziecko. Moja corka przeszla tę sama drogę - 24tc,
      waga 490gramow. Lekarze skreslili ja juz podczas porodu, nie walczyli o nia w
      ogole. Powodem narodzin bylo odchodzenie wod i infekcja. Moja corcia ma teraz 3
      lata i jest zdrowa, madra, wesloa.
      Wiem co czujesz, pamietam swoja rozpacz. Ale cuda sie zdarzaja, a lekarze tez
      nie wiedza wszystkiego. Bede o Twojej corci myslec, a Tobie zycze duzo sil i
      jesli chcesz pogadac, to daj znac.
      Trzymaj sie cieplo.
    • mama_julii_24tc Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 21:18
      Dziękuje wszystkim. My jesteśmy z okolic Rzeszowa. Julcia leży w Szpitalu
      Miejskim na ulicy Rycerskiej. Byłam dziś u niej. Nic nowego sie nie
      dowiedziałam. Lekarze powtarzaja tylko ,ze jej stan jest bez zmian. Nie pogarsza
      sie ani nie polepsza. Ja jednak wierze , ze bedzie zyła. Ze ma tyle sił .czekam
      co przyniesie kazdy nowy dzien. Wiem , ze przed nami bardzo długa droga jednak
      jestem gotowa byle tylko malutka dawala sobie rade i chciala zyc. nasze zycie
      poswiecam teraz Bogu.
      • ela213 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 22:40
        Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją córeczke.Moja Michalinka w grudniu
        skończy 2 latka urodziła sie w 24 t.c.z wagą 600g.30cm.
        Wszystko co wcześniaki mogą"zaliczyła"ze wszystkiego wyszła obronną
        ręką(czego Twojej córeczce życzę).Od urodzenia miała własne zdanie
        tak mówiły o niej pielęgniarki.Dzisiaj jest wesołą drobną
        dziewczynka z silnym charakterkiem.
        Trzymam kciuki długa droga przed wami!!!!!!!!!!!!!!!!
    • mamaolenki25 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 22:35
      Witam, wierzę ze z twoją córeczką będzie wszystko dobrze, silna dziewczynka, ale silna musi byc też jej mama (wiem ze jest cieżko)Trzymam za Was kciuki i życzę dużo zdrówka dla maleńkiej oraz wytrwałości dla ciebie... Zobaczysz że za kilka tygodni bedziesz trzymala maleńką w swych ramionach, wiem ze tak bedzie... pozdrawiam cieplutko.
    • misia0000 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 10.10.08, 23:38
      Już walczy i już pokazuje swoją siłę - dzielna Julia!! Trawi
      podawany pokarm - to spory sukces. Choć nie ma co ukrywać, różnie
      może być i wiele jeszcze przed Wami. Z całego serca życzę
      powodzenia, a przede wszystkim siły dla Ciebie. Siły i wiary... nie
      załamuj się, musisz uzbroić się w cierpliwość i być gotowa na to, że
      czasem krok do przodu ale dwa w tył.. Wypłakuj się na tym forum,
      skarż, szukaj otuchy - pomożemy. W szpitalu bądź dzielna. Za dwie.
      • mlagodna Witaj w klubie 11.10.08, 00:44
        Ja też tam w końcu urodziłam Grzesia.
        Grześ za miesiąc kończy 4 lata. Jest łobuziakiem i jedyne co mu zostało po
        wcześniactwie to aparaty słuchowe. Podobnie rzecz się ma z bliźniaczkami które z
        nami leżały w tym czasie. Do tej pory utrzymujemy kontakt - od inkubatora do
        piaskownicy big_grin

        Życzę Ci mnóstwo cierpliwości, wiary i siły. W szpitalu nikt nie da Ci żadnej
        nadziei. Jest to ich asekuracyjne zachowanie żeby się nie tłumaczyć w razie
        gdyby coś się stało. Grześ urodził się w 28Hbd z wagą 990g. Był na Rycerskiej 2
        długie, jak dla mnie, miesiące. Największy komplement jaki usłyszałam o zdrowiu
        Grzesia to "dzisiaj nie sprawił nam żadnej przykrej niespodzianki"... Gdybyś
        miała jakiekolwiek pytania, pisz.

        Trzymaj się mocno.
        • mama_julii_24tc Re: Witaj w klubie 11.10.08, 13:36
          Kolejny dzień bez zmian. Wciąż te same słowa lekarzy : stan ciężki, ale
          stabilny. Ale wierze w to , że będzie dobrze.Choć jutro mija dopiero tydzień
          odkąd Julcia jest z nami. Dopiero tydzień albo już tydzień. Wiem , że przede mną
          jeszcze niejeden. Teraz proszę Boga o wytrwałość i cierpliwość dla siebie , a
          dla Malutkiej o wolę walki.
          Dziekuje Wszystkim za słowa otuchy.
      • mama_julii_24tc Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 23.10.08, 18:46
        Od lekarzy ciągle słyszę, że jest w stanie stabilnym. Ale wiem, że cały czas
        walczy. Dziś nie mogłam do niej pojechać bo jestem przeziębiona. Mogłam jedynie
        porozmawiać przez telefon z lekarką. ciężko mi, że dziś nie byłam u mojej
        córeczki. Ale poczekam aż wyzdrowieje bo boję się ją narażać.

        Kocham ją bardzo mocno. I wierzę,że sobie poradzi.
        • natala777 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 12.10.08, 20:04
          witam wszystkie szczęśliwe mamusie. Nazywam się Natalia i zwracam
          się do Pań z ogromną prośbą. Jestem studentką II roku Akademii
          Medycznej na kierunku pielęgniarstwo, pracuję też na OIOM-ie
          noworodka. Jestem właśnie w trakcie pisania pracy
          magisterskiej "wcześniactwo jako czynnik determinujący dalszy rozwój
          dziecka" i bardzo potrzebuje pomocy w wypełnieniu ankiety, jest ona
          anonimowa i skierowana do matek dzieci urodzonych w 24, 27 i 28
          tygodniu ciąży, które obecnie mają około 2-4 lat. Bardzo proszę o
          poświęcenie dosłownie 5 min. i wysłanie mi na meila:
          klemensiewicz@gmail.com swojego adresu meilowego na który wyślę
          ankietę. Z góry ogromnie dziękuję - natalia
      • niuniadr Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 12.10.08, 20:32
        Beatko, musisz być silna dla swojej córeczki.Z wczesniaczkami
        niestety tak juz bywa, że każdy dzień, to jedna wielka
        niewiadoma.Czasem wydaje się, że już jest dobrze, aż tu nagle jak
        grom z jasnego nieba, spada kolejny problem.Jednak nie mozna się
        poddawać, tylko trzeba walczyć do końca i nie tracić wiary w te małe
        istotki, które maja ogromną wolę walki i chęć życia.Czekać, czekać,
        czekać, to stale słyszymy od lekarzy, ale nawet z dnia na dzień może
        nastąpić poprawa i to całkiem niespodziewanie. Wierzę mocno, że
        lakarze uporają się z kwasicą i Juleńki stan zdrowia się polepszy.
        Odkąd napisałaś, modlimy sie o zdrówko dla niuni i siłę dla WAs i
        mocno wierzymy, że Was się uda i wszystko będzie dobrze, a wiara
        potrafi czynić cuda.
        Przytulamy mocniutko
    • skomroch1 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 12.10.08, 21:43
      Witaj.Ja pochodzę z Rzeszowa a moja siostra pracuje jako lekarz w Rzeszowie,
      dzwoniłam do niej i pytałam jakie szpitale są najlepsze dla wcześniaków i
      powiedziała, że na Szopena i w tym dużym na górce.Stan Twojej córeczki musi być
      stabilny skoro jej nie przewożą do tych szpitali.To wspaniale że malutka już
      trawi i że oddycha powietrzem,jej kondycja jest zadziwiająco dobra jak na taką
      kruszynkę.Rzadko kiedy jest tak, że wcześniaki tylko leżą sobie i tyją,niestety
      muszą stoczyć niejedną walkę zanim idą do domów, ale to bardzo waleczne istotki,
      które zadziwiają wszystkich, a najbardziej lekarzy. Lekarze zawsze mówia że jest
      gorzej niż na prawdę, bo nie mają potem skarg"a mówił pan że jest ok".Srodowisko
      szpitalne pełne bakterii też im nie służy i zapadają na różne infekcje, na
      szczęście zaleczane antybiotykami.Niestety następuje wtedy przeważnie powrót na
      respirator albo większe zapotrzebowanie na tlen.Na razie ciesz się każdą chwilą
      spędzoną z malutka, ona to czuje i będzie miała większą chęć do życia.Pozdrawiamy,
      Kaśka i Roch(27 t.c.1164 gr.)
        • ola_mi Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 13.10.08, 19:45
          Wiem, ze jest Ci bardzo smutno, jak słyszysz bez zmian, ale powiem
          Ci, że w pewnym momencie zaczęlam to odbierac taka informację
          pozytywnie, dlatego ze bez zmian, oznacza, że stan sie nie
          pogorszył.Nietety u takich skrajnych wczesniaków potrzeba duzo
          czasu. Moja siostra urodziła wczesniazki na przełomie 25/26 tc. Było
          róznie, bardzo ciezko innym razem lepiej i moze Ci napisac treaz ze
          wiara czyni cuda, bo jedna z dzieczynek po dwoch miesiacach pobytu w
          szpitalu w koncu wyjdzie do domu w przyszlym tygodniu( o ile
          oczywiscie nic niespodziewanego sie nie wydarzy). Niestety z druga
          nie jest różowo, ale jeszcze nic nie jest przesadzone...
          Uwierz w swoja córeczke, Julki to bardzo silne dziewczynki!!!
          Codziennie modle sie za Twoije dziecko i kazde inne z tego i innych
          forum. Sciskam mocna i przesyłam mnostwo pozytywnej energiii!!!!
        • niuniadr Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 13.10.08, 19:57
          Beatko, tak jak napisała Ola, bez zmian, to znaczy nie jest gorzej,
          a to juz daje ogromna nadzieję.Modlimy się codziennie za Juleńkę i
          inne małe istotki i wierzymy, że się uda i maleńka wyzdrowieje i za
          kilka tygodni będzie z WAmi w domciu.Trzeba tylko mocno wierzyć i
          mieć nadzieję, bo wcześniaczki są bardzo silne i z niemozliwego
          robią mozliwe.Bądź przy niuni, mów do niej, śpiewaj, a to bardzo
          pomaga.
          Przytulamy mocniutko
    • verka77 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 13.10.08, 19:57
      witaj,
      bez zmian znaczy dobrze,stabilnie.. minęło dopiero kilka dni, malutka oswaja się
      z rzecywistością,potrzeba min tyle czasu co do dnia planowych narodzin zeby
      jakos sie ustabilizowala, badz przy niej, glaszcz i kochaj smile to najlpsze co
      teraz mozesz dac jej a przy okazji i sobie, mam nadzieje ze wiesci jakie beda
      nadchodzic bed a tylko dobre,
    • mamciakasia Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 13.10.08, 22:44
      Trzymam mocno kciuki! Będzie dobrze!!! Tak naprawdę,to wszystko w rękach Boga.
      Polecam Twoja córcię Miłosierdziu Bożemu i św. Faustynie.Mnie i mojemu synkowi
      pomogła...głęboko w To wierzę, a rokowania lekarzy co do jego rozwoju były złe.
      Dziś jest bystrym i zdrowym 5-latkiem. Przytulam i ściskam. Głowa do góry!
      • mama_julii_24tc Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 17.10.08, 11:26
        Właśnie się do niej wybieram. Lekarze dużo nie mówią. Wiem jednak ,że przybrała
        troszkę na wadze. Miała przetaczaną krew. Są dni, w których potrzebuje więcej
        tlenu, a niekiedy praktycznie wogóle. Ma także niewydolne nerki, co powodowało
        krwiomocz. Ale podają antybiotyk.
        Jak to wczoraj powiedziała pani doktor : "Czas pokaże".
        A ja z każdym dniem coraz bardziej sie do niej przywiązuje. Wczoraj nie mogłam
        odejść od inkubatora. Juleńka była bardzo ruchliwa. Podnosiła rączki, ruszała
        nóżkami. Uchylała nawet oczka.
        Moja kochana córeczka. musi być dzielna i walczyć.
        • flowercia Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 17.10.08, 12:50
          Kochana musisz zaciskac zęby, dokladnie slyszalam to samo od lekaryz myslalam,
          ze nie dam rady psychicznie, mimo iz moja corcia urodzila sie w 32 tyg wiec to
          niby duzy wczesniak ale nie wiedziec dlaczego plucka miala na poziomie 26 tyg...
          tak przynajmnie twierdzila lekarka az do chrztu wtedy zdarzył sie moim zdaniem
          Cud (tydzien po rudzoinach) malej bardzo się poprawilo smile teraz ma 4 miesiace
          korygowane (6 urodzeniowych) i ma sie znakomicie )
          Trzymaj sie i uzbrój się w cierpliwosc na prawde to dlugo trwa i ciagnie się w
          nieskończonosc ale potem szybko sie zapomina smile te najgorsze chwile jak corcia
          się usmiecha i wyje wink np teraz
          pozdrawiam flowi
            • mama_julii_24tc Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 18.10.08, 11:15
              Dziś mam troche więcej czasu, bo do Julci pojadę dopiero popołudniu. To
              dokładniej czytałam Wasze historie..
              U mojej Malutkiej bez zmian. Lekarze nie mówią nic nowego. Tyle, że potrzebuje
              więcej pokarmu. Już się nie mogę doczekac kiedy ja dziś zobacze. Bo chociaż
              jetem u niej codziennie to i tak mam dziwne przeczucie, ze to za mało.
              Tak bardzo chciałabym żeby wszystko dobrz się układało.
              Choć jutro minie dopiero 2 tygodnie odkąd Juleńka żyje.
                • niuniadr Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 18.10.08, 21:54
                  Beatko, my również trzymamy mocno kciuki za Juleńkę i codziennie się
                  modlimy o jej zdrówko i siłę dla Ciebie.Sa to ciężkie chwile, lecz
                  jeszcze ich troszeczkę będzie, jednak wczęniaczki są silnymi
                  dzieciatkami i maja tak ogromną chęć życia i siłę, żeby
                  walczyć.Wierzymy mocno, ze wszystko będzie dobrze.Mojemu synkowi
                  dawali 5% na przezycie i to tylko po to,żeby nam przynajmniej reszty
                  nadziejhi nie odbierać, a my wierzylismy i modliliśmy się.Nawet
                  lekarz Huberta powiedział, że teraz to wszystko w rękach Boga, bo
                  oni nic więcej nie mogą zrobić, a my modlilismy się i prosilismy
                  Boga, zeby nam go nie zabierał i dał szansę bycia jego rodzicami.
                  Udało się, jak mówili lekarze, ze to naprawdę był cud, bo oni sami
                  nie wierzyli, że mały przeżyje.Dlatego pamietaj, ze nadzieja umiera
                  ostatnia, dlatego trzeba mocno wierzyć i się nie poddawać i cieszyć
                  każdym dniem.Ja codziennie dziekuję Bogu za tę szansę, którą
                  otrzymalismy w życiu.Jak tylko będziesz mogła, to napisz jak maleńka
                  sobie radzi.Jestesmy z Wami myslami i codzienną modlitwą.
                  Przytulamy mocniutko
        • mama_kubusia25tyg Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 21.10.08, 19:26
          Kochana wiem co czujesz. Ja urodziłam Synka Kubusia 06.10 w 25 tygodniu,ale
          oceniono Kubę na 24 tydz., waga 900gram, długi 33cm. Tak wczesny poród
          spowodowany był wielowodziem. Kubuś leży w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi,
          a ja jestem z okolic Kielc, więc dzieli nas sporo km. Z Kuba jednego dnia jest
          lepiej, a drugiego gorzej.Ja też jak wczoraj byłam u Kubusia to nie mogłam
          odejść od inkubatora. Kubuś otwierał oczka, nawet się do mnie uśmiechał. Lekarz
          powtarza że potrzeba czasu, a ja tak się boje o Niego.
          Synuś nasz ma infekcję, mial już przetaczaną krew, a dzisiaj jak dzwoniłam to
          pani dr mnie znów wystraszyła, bo powiedziała mi że ma znów zmieniony
          antybiotyk, bo w płuckach jest stan zapalny. Droga Mamo_julii musimy wierzyć i
          się modlić.
          pozdrawiam mama_kubusia
      • mama_julii_24tc Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 20.10.08, 20:46
        Moja kochana Julcia. Wczoraj usłyszałam pierwsze słowa otuchy od lekarza (
        przynajmniej tak je odebrałam) pani doktor powiedziała, że jest mile zaskoczona
        wynikami badań Juleńki. to znaczy Malutka przyjmuje więcej pokarmu. Minęła
        kwasica i krwiomocz. Nerki trochę lepiej pracują, dlatego sika sama. Straszyli
        mnie, że jeśli nie zacznie sama się wypróżniac tzn. robić kupki będą musieli
        interwieniować chirurgicznie. A tu niespodzianka moja Córeczka jakby posłuchała
        i w ten sam dzień po moich odwiedzinach zrobiła. Choć dalej z płuckami słabo
        tzn.teraz potrzebuje więcej tlenu. Ale mam nadzieję.coraz mocniej w nią wierzę .
        Choć słyszę dalej , ze jej stan jest stabilny bez wiekszych zmian, to wiem , że
        Julka dzielnie walczy.
        • niuniadr Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 20.10.08, 21:41
          Beatko, my cały czas mocno wierzymy w Juleńkę.Mopdlimy sie
          codziennie za nią i nie tracimy nadzieji, że maleńka da radę
          przezwyciężyć te wszystkie przeciwności.Ona jest taka dzielna,
          walczy z całych sił i juz pojawiają się pierwsze kroczki do przodu,
          oby takich jak najwięcej.Jest stabilna, a to juz daje nadzieje na
          to, ze Juleńka chce zyć i ma na to szansę.Myslimy o Was często i
          pamietamy w naszej modlitwie.
          Przytulamy mocniutko
          • sylwinka_julcia Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 21.10.08, 18:28
            Witam dokładnie tak jak kicius_85 pisze Julki to bardzo, bardzo
            silne babki, ja swoją podziwiam codzinnie, mimo że czasami jest
            bardzo ciężko(10m-cy po urodzeniu przebywała w szpitalu, i poźniej
            jeszcze wiele razy), ale najważniejsze że żyje i ją kochamy
            najmocniej na świecie.
            Będzie dobrze, głowa do góry!
        • darecky-tata-ewy Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 23.10.08, 10:49
          Mamo Julii. Bądź dzielna, pamiętaj, że Twoje dziecko potrzebuje twojego wsparcia i Twojej obecności w każdej minucie swojego życia. Może to głupie co powiem, ale wydaje mi się że moje dziecko przeżyło tylko dlatego że MY nie pozwoliliśmy mu odejść wisząc przez długie miesiące codziennie nad inkubatorem. Od lekarzy będziesz otrzymywała wiele informacji lecz wszystkie z nich będą się zaczynały podobnie - "stan ciężki..." lecz nie wolno się przez to załamywać (maluch to wyczuwa). Każdy z nas, rodziców wcześniaczków, potrzebuje wsparcia. Na pewno je znajdziesz tutaj na forum. Informacje także. Nasza siłą jest doświadczenie bo większość z nas to przeszła. Twoje dziecko walczy, Ty musisz walczyć razem z nim... Julci życzę szybkiego pozbycia się rurek i kabelków smile
    • mir-3 Re: moja malutka córeczka..24 tydzień 23.10.08, 10:31
      Wiem,że ci bardzo ciężko, ale czasami lepiej dla wszystkich jest
      kiedy dziecko nie przeżyje. Za jakiś czas zapomnisz i urodzisz
      zdrowe dziecko. Wiem, że wydaje Ci się to straszne, ale wiem co
      mówie. Urodziłam dziecko w 26 tygodniu. Ma teraz 16 miesięcy i nie
      wiadomo co z nią będzie. Dziadkowie nie chcą się nią zajmować,
      wszystko robie sama. Jestem już wrakiem, a to jeszcze nie koniec. W
      Polsce nie ma dobrych specjalistów dla wcześniaków, a w tej chwili
      nie ma też miejsc dla nowo narodzonych wcześniaków na
      rehabilitacje.
      • ola_mi Re: Do mir-3 23.10.08, 11:18
        Mur-3 rozumiem Twój wielki ból i rozgoryczenie. jestes sama i nie ma
        Ci kto pomóc. Domyslam się Ze Twoje dziecko jest niepełnosprawne,
        ale NIE POWINNAS PISAC TAKICH ZŁYCH RZECZY DLA MAMY< KTORA MA
        NADZIEJE, KTORA WIERZY W SWOJE DZIECKO. Ja jestem ciocia
        wczesniaczek blizniaczek, z 26tc. Jedna jest od dwoch dni w domu,
        druga walczy nadal na OIOMie o zycie. Ja sobie po cichu tez nieraz
        powiedzialam ze lepeij by było jakby natalka zamknela oczka, ale TY
        NIE MASZ PRAWA TAK "ZYCZYC" INNEJ MAMIE. Zrobiło mi się goraco jak
        przeczytrałam pierwsze zdanie, któere napisałaś. Zrobiło mi sie
        przykro, chociaz mnie bezpiosrednio to nie dotyczy. Daj mamie
        Julenki sile do walki z tym wszytkim a nie zawiewaj pesymizmem. nie
        tego ona teraz potrzebuje.
        • pepik309 Re: Do mir-3 23.10.08, 11:28
          Ja również uważam że mir-3 nie powinna takich rzeczy pisać ja też mam już prawie
          6-letniego wcześniaka z 26 tc. jest dzieckiem niepełnosprawnym też jest mi
          ciężko ale zrobiłabym dla Niego wszystko i nigdy nie pomyślałam że lepiej by
          było gdy by Go nie było nawet nie wyobrażam sobie życia bez Niego
          • mamaewci Re: mir-3 23.10.08, 16:21
            Kochana, trzymam za Was kciuki. Jestescie silne i wspaniale.
            W szpitalu, w ktorym lezala Ewa przyszli kiedys rodzice z 3 letnim
            dzieckiem w odwiedziny do lekarza i pielegniarek. Ten cudny, zdrowy,
            usmiechniety i bardzo energiczny 3-latek byl dzieckiem z 24 tygodnia
            ciazy. To byl wspanialy widok.
            Mam nadzieje, ze za 3 lata to Wy bedziecie dodawac otuchy innym
            takimi wspanialymi widokami smile
          • kicius_85 Re: mir-3 23.10.08, 18:14
            ojoj jak mozna tak napisać ze byłoby lepiej gdyby dziecko nie zyło!!
            skoro zyje to znaczy ze Bóg tak chciał, ze daje mu szanse i ze wszystko moze sie
            ułozyc!! dziecko moze wyzdrowiec!!
            u jednych moze to byc szybciej u innych dłuzej...
            wiem ze czasem brak sił, ale jak patrze na moje dziecko ono jest takie dzielne
            to i ja musze byc silna!!

            a jak Julenka sie czuje?
            • madzieks2 mir-3 23.10.08, 19:22
              Niestosownie napisane to fakt. Ale może rzeczywiście jesteś już na
              skraju wyczerpania i co gorsza bez wsparciasad. Czasem takie słowa
              pisze się w emocjach.
              Więc drogie koleżanki forumowe też nie osadzajmy tak szybko.
              Jeśli jednak można ci jakoś pomóc to napisz.
              • skomroch1 Re: mir-3 23.10.08, 20:49
                Jeśli jest sama, bez żadnego wsparcia,a na dodatek ma niepełnosprawne dziecko,
                to serdecznie współczuję.Ci dziadkowie powinni pod ziemie sie zapaść, nie
                wyobrażam sobie moich Rodziców że zostawiają mnie sama, tak samo Rodzice ojca
                dziecka.O nim już nie wspominając.To wszystko musi strasznie boleć. Mir, czy
                może jesteś z Warszawy? Daj sobie pomóc.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka