Dodaj do ulubionych

Tajemnice Brokeback Mountain

01.02.09, 13:32
Oglądaliście?
Czy celowo przełączyliście na inny kanał?
A jeśli juz obejrzeliście to zobaczyliście inny wymiar
homoseksualizmu?
Dostrzegliście dramat tych ludzi tak często nieakceptowanych przez
społeczeństwo, a przecież przeżywających swoją miłość w sposób
głęboki i duchowy?
Ja ten film widziałam już po raz drugi, ale skończyłam z taką samą
kulą w gardle jak 2 lata temu.....jak dla mnie to film o wielkiej i
nieszczęśliwej miłości, niezwykły.
I nie mówcie mi, że homoseksualizm to tylko powierzchowne
zaspokajanie swoich potrzeb w nienaturalny sposób....znam 2 pary, b.
blisko.
Jedna ze stażem 8 lat (USA, wiec inny komfort życia dla takich par,
jeden z nich to zreszta chrzestny mojej corki), druga para zyje w
Polsce, 7 lat, w obu przypadkach miłośc bez dwóch zdań, widoczna
gołym okiem.
Pewnie powiecie, że na takim forum nie ma miejsca na akceptację
tegoż zjawiska, że sprawa bezdyskusyjna....ale może jednak i Was ten
film poruszył?
Pozdrawiam
Mirellka
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 13:52
      Mnie wystarczy jeden wymiar homoseksualizmu, ten, o którym pisze
      święty Paweł. Innych nie jestem ciekawa, choć w kręgu moich
      znajomych znajdują się osoby homoseksualne. W tym jedna usilnie
      walcząca o to, żeby wytrwać w czystości - dla Królestwa Bożego a
      przeciw swoim naturalnym skłonnościom. No, ale o takich "wymiarach
      homoseksualizmu" nikt filmu nie zrobi...
      • mirellka74 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 13:55
        minerwamcg napisała:

        > Mnie wystarczy jeden wymiar homoseksualizmu, ten, o którym pisze
        > święty Paweł. Innych nie jestem ciekawa, choć w kręgu moich
        > znajomych znajdują się osoby homoseksualne. W tym jedna usilnie
        > walcząca o to, żeby wytrwać w czystości - dla Królestwa Bożego a
        > przeciw swoim naturalnym skłonnościom. No, ale o takich "wymiarach
        > homoseksualizmu" nikt filmu nie zrobi...
        Dlaczego? To bardzo ciekawy temat....może na forum pojawi się jakiś
        zbłąkany scenarzysta szukający inspiracji....kto wie?smile
        Pozdrawiam
        M.
        • minerwamcg Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 14:07
          Nie sądzę. Serio. To byłoby zanadto pod prąd współczesnemu światu, w
          którym promuje się wszechstronną samorealizację, nieograniczone
          uleganie "naturalnym" skłonnościom i popędom, seks zawsze, z każdym
          i bez żadnych ograniczeń. Taki film byłby albo kompletnie
          niezrozumiany, albo krytykowany jako "dyskryminacja"
          homoseksualistów, którym ktoś ośmiela się powiedzieć, że to co
          robią, jest złe.
        • zuq1 dla równowagi polecam... 03.02.09, 08:53
          ...francuski film "Nieodwracalne" z Monicą Belucci. Tam też masz
          pokazany inny wymiar homoseksualizmu, o którym wpływowe media
          wspominają nader niechętnie. Przestańmy wreszcie zastanawiać się, co
          jest dobre, skoro jasno definiuje nam to Biblia. Jedynie słuszna
          jest miłość męża i żony a nie męża i koleżanki z pracy, żony do
          dwóch facetów poznanych na GG itd.
    • a_weasley Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 14:04
      Mirellka74 napisała:

      > > jeden z nich to zreszta chrzestny
      > mojej corki)

      Każde słowo z osobna rozumiem, ale sensu nie łapię. Zabrzmiało, jakbyś na ojca
      chrzestnego dla córki wybrała człowieka świadomie i regularnie oddającego się
      jednemu z najcięższych grzechów.
      • mirellka74 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 14:07
        a_weasley napisał:

        > Mirellka74 napisała:
        >
        > > > jeden z nich to zreszta chrzestny
        > > mojej corki)
        >
        > Każde słowo z osobna rozumiem, ale sensu nie łapię. Zabrzmiało,
        jakbyś na ojca
        > chrzestnego dla córki wybrała człowieka świadomie i regularnie
        oddającego się
        > jednemu z najcięższych grzechów.
        Tak, swiadomie wybrałam na ojca chrzestnego człowieka, który jest
        moim przyjacielem od lat 30-stu (ach te lata przedszkolnewink),
        przy aprobacie moich teściów, męża a na końcu księdza.
        Zdziwiony?
        M.
        • a_weasley Niestety nie zdziwiony 01.02.09, 14:10
          Mirellka74 napisała:

          > Zdziwiony?

          Niestety nie.
          Natomiast zniesmaczony skrajnie. W przypadku księdza, jeżeli osobę akceptującą
          takie rzeczy można nazwać księdzem, również przerażony.
          • nati1011 Re: Niestety nie zdziwiony 01.02.09, 14:40
            Trudno zrozumieć wybór na przewodnika w wierze osoby żyjacej trwale
            w ciężkim grzechu. Mniejsza o to że to homoseksualista.

            A ksiadz - jeżeli faktycznie wiedział - to powinien zostać ukarany.
            Nie tylko sam popełnił grzech, ale jeszcze kilku ludzi w tym grzechu
            utwierdził.
            • mirellka74 Re: Niestety nie zdziwiony 01.02.09, 14:52
              Ukarać to Ty sobie możesz swoje dzieci, co najwyzej męża. Zadbaj
              lepiej o swoją czystą kartę, a nie opiniujesz księdza, wiarę, o
              których nie masz zielonego pojęcia.
              Wiara moich bliskich nie wypowiada sie w tych kwestiach, pozostawia
              to w sumieniu człowieka.
              Wiem, bo rozmawiałam o tym z teściem, który jest dla mnie
              autorytetem w tej dziedzinie.
              W Kosciele ewangelicko-augsburskim nie ma tylko koloru czarnego i
              bialego ja k w KK, sa też odcienie szarości.
              M.
              • nati1011 Re: Niestety nie zdziwiony 01.02.09, 15:03
                mirellka74 napisała:


                > Ukarać to Ty sobie możesz swoje dzieci, co najwyzej męża. Zadbaj
                > lepiej o swoją czystą kartę, a nie opiniujesz księdza, wiarę, o
                > których nie masz zielonego pojęcia.


                No akurat o Twojej wierze, to ja już mam całkiem spore pojecie.
                Niestety. Tylko nie bardzo mi to pasuje do wiary chrześijańskiej -
                nijak.

                > W Kosciele ewangelicko-augsburskim nie ma tylko koloru czarnego i
                > bialego ja k w KK, sa też odcienie szarości.

                To poprosze o te "szarości". Pokaz mi jedno miejsce w Piśmie
                Świetym, które dopuszcza współżycie homoseksualne.
              • a_weasley Re: Niestety nie zdziwiony 01.02.09, 15:05
                Mirellka74 po wstępie odległym od przyjętych tutaj standardów dyskusji, o
                których szanowanie niniejszym apeluję, napisała:

                > rozmawiałam o tym z teściem, który jest
                > dla mnie autorytetem w tej dziedzinie.

                Dla mnie autorytetem w tej dziedzinie jest Biblia, ale co kto lubi.

                > W Kosciele ewangelicko-augsburskim nie
                > ma tylko koloru czarnego i bialego jak
                > w KK, sa też odcienie szarości.

                Odcienie szarości to są u Les-Gay-Trans-Bi, to jeden z ich dyżurnych sloganów. W
                Biblii sprawy istotne są postawione jasno do bólu, a niekiedy poza tę granicę.
              • zuq1 a co na to dr Luter? 03.02.09, 09:00
                "W Kosciele ewangelicko-augsburskim nie ma tylko koloru czarnego i
                bialego ja k w KK, sa też odcienie szarości.
                M." - no to Luter musi się w grobie przewracać. Ciekawe co by Ci na
                ten temat Luter powiedział, gdybyś przeniosła się w czasie do roku
                1520. Chyba w ogóle tego nie zrozumiał: sodomita chrzestnym?
        • nati1011 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 14:36
          mirellka74 napisała:

          > przy aprobacie moich teściów, męża a na końcu księdza.

          No - pogratulować.

          A mozesz podać nazwę parafii lub nazwisko księdza, który przyjał
          (świadomie) na chrzestnego osobę żyjacą w związku nieskaramentalnym?
          Moze przydałyby mu się jakieś specjalne rekolekcje.
    • pawlinka Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 14:14
      Zauważyłam, że ten film "leci", ale nie zdecydowałam się go obejrzeć
      z dwóch powodów: po pierwsze -emisja była już w połowie; a co
      ważniejsze - nie czułam potrzeby, nie przewidywałam też żadnej
      przyjemności z obejrzenia. Wolę moje ostatnio ulubione, choć pewnie
      płytkie i trywialne CSI wink
          • nati1011 Re: OT 01.02.09, 15:16
            A CSI jako jeden z nielicznych kryminałów jest zgodny z wartościmi
            chrześijańskimi - a przynajmniej traktuje je normalnie i ich nie
            narusza.
              • nati1011 Re: OT 01.02.09, 15:22
                za to przeraża mnie Dexter - ktoś kreuje sympatycznego mordercę, a
                przy okazji rozmywa granice miedzy dobrem a złem. I za jakis czas
                już wszystko jest brudnoszare sad((
                  • nati1011 Re: OT 01.02.09, 15:32
                    nie masz czego załować.

                    A Housa lubię. Choć jest chamowaty - ale zawsze mnie pasjonowały
                    trydne przypadki medyczne wink
                    • magdalaena1977 Re: OT 02.02.09, 00:26
                      nati1011 napisała:
                      > A Housa lubię. Choć jest chamowaty - ale zawsze mnie pasjonowały
                      > trydne przypadki medyczne wink
                      On ma być chamowaty - to jest jego podstawowa cecha charakteru wink I chodzi o
                      to, żeby stanowił odtrutkę na doktorów Burskich, którzy z troską pochylają się
                      nad każdym pacjentem.
            • ewa_anna2 Re: OT 01.02.09, 15:41
              Ja tam serialó staram się nie oglądać wink Mam 3 wybrane, które w
              miarę regularnie śledzę wink No i raz na 2-3 miesiące obejrzę
              odcinek "Mody na sukces", coby być na bieżąco. A kryminały na
              Discovery odlądam - Doktor G, Na miejscu zbrodni, Detektywi sądowi big_grin
    • mirellka74 Odnośnie chrztu 01.02.09, 15:01
      w kościele protestancko-augsburskim.
      Ponieważ Polska jest w przeważającej większości krajem katolickim, a
      protestanci to mniejszosc w parze rodzicow chrzestnych jedna osoba
      musi byc ewangelik, a druga osoba nie musi, niejako towarzyszy.
      Po prostu musi być wierząca (ale nikt o to nie pytał, nie żądał
      żadnych zaświadczeń), ale nikt nie wnika czy jest świadkiem jehowy
      czy zielonoświątkowcem, czy chodzi do komunii i z kim śpi.
      I u nas tak dokładnie jest (u obu córek) - 2 osoby zaangażowane
      bardzo (nawet 1 z nich jesk katechetką), a 2 z zewnątrz.
      I tyle.
      M.
      • nati1011 Re: Odnośnie chrztu 01.02.09, 15:06
        to sie zdecyduj - czy ksiadz nie pytał, czy tez wiedział i
        zaakceptował czynnnego homoseksualistę. Bo to znaczna róznica.
        Zwłaszcza w przypadku księdza. Choćby i protestanckiego.
          • minerwamcg Re: Ksiądz protestancki 02.02.09, 14:25
            dominikjandomin napisał:

            > Właśnie - które kościoły protestanckie mają księży, których tak
            nazywają?

            Tzn. co, w których kościołach protestenkich do duchownego mówi
            się "proszę księdza" i tak też nazywa go w oficjalnych dokumentach?
            O ile wiem, we wszystkich starej reformacji, u luteran, u
            reformowanych i u metodystów na pewno. Tyle wiem z autopsji, nie
            wiem, jak jest u baptystów i adwentystów.
      • a_weasley Re: Odnośnie chrztu 01.02.09, 15:07
        Mirellka74 napisała:

        > w kościele protestancko-augsburskim.

        Nie słyszałem o takim, co to?

        > nikt nie wnika czy jest świadkiem jehowy
        > czy zielonoświątkowcem, czy chodzi do
        > komunii i z kim śpi.

        Zaraz, sekundę, bo się gubię. Ksiądz zaakceptował ten radosny dla Ciebie fakt
        czy po prostu o nim nie wiedział?
      • mirellka74 Re: Odnośnie chrztu 01.02.09, 15:13
        No dobrze, nie poinformowałam go radośnie o tym fakcie wczasie
        rozmowy przed chrztem otwartym tekstem.
        W miłej rozmowie przed padło pytanie (ale naprawde luźne) o stan
        cywilny, bardziej z ciekawości i uprzejmości.
        I padła odpowiedz: nieżonaty i raczej tak zostanie.
        Oczywiscie nie jest to jednoznaczna odpowiedz, true.
        Pytalam potem tescia czy gdybym otwarcie o tym ksiedzu powiedziala,
        czy bylby to jakis problem, powiedzial, ze zpewnoscią nie.
        Czy naprawde tak trudno uwierzyć, ze nie w kazdym Kościele sa
        zakazy, nakazy i twarde reguły?
        Pozdrawiam
        M.
        • pawlinka Re: Odnośnie chrztu 01.02.09, 15:17
          ;-(((Mirellko, rozumiem, że chcesz rozmawiać, a nie prowokować i
          obrażać uczucia forumowiczów tutaj piszących? Jest mi przykro, że w
          taki sposób komunikujesz swoje przekonania i dołączam się do apelu
          Artura. Szanuj nasze przekonania, nawet jeśli ich nie podzielasz.
        • a_weasley Pierwsza naiwna 01.02.09, 15:19
          Mirellka74 napisała:

          > przy aprobacie moich teściów, męża a
          > na końcu księdza.

          a w godzinę później:

          > padło pytanie (ale naprawde luźne)
          > o stan cywilny, bardziej z ciekawości
          > i uprzejmości.
          > I padła odpowiedz: nieżonaty i raczej
          > tak zostanie.

          i kpi w żywe oczy:

          > Oczywiscie nie jest to jednoznaczna
          > odpowiedz, true.

          Jasne. "Ksiądz nie spytał" = "przy akceptacji księdza".
        • nati1011 Re: Odnośnie chrztu 01.02.09, 15:20
          mirellka74 napisała:

          > No dobrze, nie poinformowałam go radośnie o tym fakcie wczasie
          > rozmowy przed chrztem otwartym tekstem.
          > W miłej rozmowie przed padło pytanie (ale naprawde luźne) o stan
          > cywilny, bardziej z ciekawości i uprzejmości.
          > I padła odpowiedz: nieżonaty i raczej tak zostanie.


          No trzymajcie mnie! Ty to nazwasz akceptacja czynnego
          homoseksualisty na chrzestnego? Chyba kpisz sobie z nas albo
          prowokujesz? I jeszcze bardzo oczerniasz duchownego, żeby nie
          powiedzieć że wszystkich protestantów.

          > Czy naprawde tak trudno uwierzyć, ze nie w kazdym Kościele sa
          > zakazy, nakazy i twarde reguły?

          Tylko czy to jeszcze jest Kosciół? Ale w opisanym przez ciebie
          przypadku to nie Kościół jest zły (czytaj nowoczesny). Tylko Twoje o
          nim (błędne) wyobrażenie.

          • minerwamcg Re: Odnośnie chrztu 01.02.09, 15:25
            Nati napisała to co i ja miałam na końcu języka:
            > No trzymajcie mnie! Ty to nazwasz akceptacja czynnego
            > homoseksualisty na chrzestnego? Chyba kpisz sobie z nas albo
            > prowokujesz? I jeszcze bardzo oczerniasz duchownego, żeby nie
            > powiedzieć że wszystkich protestantów.

            Prawda jest, że braciom protestantom taki "chrzestny" chwały nie
            przynosi. A raczej nie przynosiłby, gdybyśmy nie mieli do czynienia
            ze świadomym zatajeniem.
        • a_weasley Wszechwiedzący teść 01.02.09, 15:21
          Mirellka74 napisała:

          > Pytalam potem tescia czy gdybym
          > otwarcie o tym ksiedzu powiedziala,
          > czy bylby to jakis problem, powiedzial,
          > ze zpewnoscią nie.

          Nie prościej było spytać księdza? To chyba najwiarygodniejsze źródło.
        • ewa_anna2 Re: Odnośnie chrztu 01.02.09, 15:22
          mirellka74 napisała:

          >
          > Czy naprawde tak trudno uwierzyć, ze nie w kazdym Kościele sa
          > zakazy, nakazy i twarde reguły?
          > Pozdrawiam
          > M.


          I nie w każdym Kościele obowiązuje zasada "Róbta, co chceta".
          W niektórych Kościołach błogosławi się pary homoeksualne, święci
          kobiety. I wcale to napływu wiernych nie powoduje.

          Filmu świadomie nie oglądałam. Wolę National Geographic, Discovery,
          czy Animal Planet.
        • mmb Re: Odnośnie chrztu 01.02.09, 19:36
          Prawo wewnętrzne Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego:
          § 73 Ze słów zmartwychwstałego Chrystusa Pana: “Kto uwierzy i ochrzczony
          zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,16)
          odniesionych do Chrztu dzieci wynika zobowiązanie rodzi-ców i rodziców
          chrzestnych, a także Kościoła – zboru wobec ochrzczonego, zobowiązanie do
          wychowania w wierze i życiu chrześcijańskim.
          § 74 Duchowny winien wskazywać, iż rodzice chrzestni to nie wyłącznie
          zabezpieczenie materialne dla chrzczonego, lecz to przede wszystkim “ojcowie
          wiary”. Dlatego:
          a) rodzice powinni poradzić się u swego duchownego w sprawie wyboru przyszłych
          rodziców chrzestnych dla swego dziecka,
          b) wybierać chrzestnych spośród ludzi wierzących,
          c) w wyborze chrzestnych nie kierować się wyłącznie pokrewieństwem, warunkami
          materialnymi i podobnymi względami,
          d) rodzice chrzestni powinni być konfirmowani, przystępować do Sakramentu
          Ołtarza i wychowywać własne dzieci w duchu chrześcijańskim,
          e) powinni być członkami Kościoła Ewangelicko–Augsburskiego lub członkami
          Kościoła, z którym jesteśmy we wspólnocie ołtarza i am-bony; dopuszczalne jest,
          aby jedno z rodziców chrzestnych było innego wyznania chrześcijańskiego,
          f) nie mogą być rodzicami chrzestnymi w Ko-ściele Ewangelicko – Augsburskim
          ludzie, którzy z tego Kościoła wystąpili, ludzie niewierzący, obojętni lub nie
          należący do żadnego Kościoła,
          g) chrzestni pochodzący spoza Parafii ochrzczonego przedstawiają zaświadczenie o
          prawie do bycia chrzestnym.

          za www.luteranie.pl/pl/files/file/ps.pdf

          Tyle jeśli chodzi o obowiązujące luteran zasady dotyczące tego kto może a kto
          nie może być ojcem chrzestnym dziecka!
          • mader1 Trochę wiedzy od siostry protestantki :) 01.02.09, 22:07
            A ta mądra kobieta, czyli mmb, po prostu zamiast podpytywać szwagra czy teścia,
            co pomyśli o jej znajomych ksiądz, sięgnęła do źródeł smile
            W ten sposób dowiedzieliśmy się wszyscy, że nie dość, że Mirellka żyje w pewnej
            ułudzie na temat katolików i zasad panujących w ich Kościele, to jeszcze -
            zamiast poznać - wyobraża sobie jedynie wiarę Kościoła, w którym ochrzciła swoje
            dzieci sad
            Gratuluję wyobraźni, świadomości i wiedzy crying
            • isma Re: Trochę wiedzy od siostry protestantki :) 01.02.09, 22:34
              Za co moderacja sklada siostrze protestantce najunizensze podziekowania,
              albowiem czesc moderacji ostatnio miala w reku pragmatyke sluzbowa kosciola e-a,
              jak pisala cos o stroju duchownych, i tak jej sie wlasnie wydawalo, ze z tymi
              chrzestnymi to jakos inaczej stoi, ale sprawdzic nie zdazyla.
      • dominikjandomin Re: Odnośnie chrztu 02.02.09, 13:42
        mirellka74 napisała:

        > w kościele protestancko-augsburskim.
        > Ponieważ Polska jest w przeważającej większości krajem katolickim, a
        > protestanci to mniejszosc w parze rodzicow chrzestnych jedna osoba
        > musi byc ewangelik, a druga osoba nie musi, niejako towarzyszy.
        > Po prostu musi być wierząca

        Wierząca w Kogo lub w co?

        Skoro nikogo to nie obchodzi... może być wierząca w krasnoludki? Też wierzy, że
        istnieją...
        • a_weasley Re: Odnośnie chrztu 02.02.09, 19:11
          W międzyczasie sprawa została wyjaśniona: zgodnie z § 74 lit. e) i f) Prawa
          Wewnętrznego KEA muszą to być chrześcijanie, a co najmniej jedno musi być
          luteraninem, ewangelikiem reformowanym lub metodystą, przy czym nie może być
          chrzestnym były luteranin.
          • dominikjandomin Re: Odnośnie chrztu 02.02.09, 21:08
            Dokładniej chyba niż w katolickim...

            Mnie zainteresowało to stwierdzenie, że "wierzący i bliżej się nie wnika"...

            Interesują mnie też sytuacje (teoretycznie) z ludźmi ze wspólnot stojących
            "jedną nogą" w chrześcijaństwie - czy tu wspólnoty ogranicza są tylko do tych, z
            którymi jest wspólny chrzest?

            I podoba mi się, że obojętni i ateiści nie mogą być...
    • mamalgosia Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 15:35
      Filmu nie oglądałam. Myslałam, że może uda mi się obejrzeć, ale jak
      zwykle moje plany zostały pokrzyżowane przez okoliczności i czynniki
      zewnętrzne.
      Ksiażki nie czytałam, ale sięgnę.

      A dramat tych ludzi - dostrzegam i bez tego filmu. I nigdy nie
      twierdziłam, że homoseksualizm to lekka sprawa
      • mamalgosia "Maurycy" 01.02.09, 15:45
        Ale widziałam dawno temu film o tym tytule (oglądałam go ze względu
        na Hugh Granta) - dość ciekawie ukazana miłość homoseksualna.
        Widział ktoś?
      • nati1011 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 16:08
        mamalgosia napisała:

        > A dramat tych ludzi - dostrzegam i bez tego filmu. I nigdy nie
        > twierdziłam, że homoseksualizm to lekka sprawa

        Ale nie jest on wiekszy niż pragnienie dziecka, przez bezdzietne
        małżeństwo czy samotność każdego innego człowieka, który nie może -
        z rożnych wzgledów - zawrzeć małżenstwa z kimś kogo kocha. Lub
        dramat małżonka wcześnie owdowiałego, który nie potrafi już nikogo
        pokochać, czy tez małżonka porzuconego z dziećmi... Przykłady można
        by mnożyć.

        I w wielu tych przypadkach - niezawinionych przez te osoby - Bóg
        mówi im, że nie mogą zrealizować swoich pragnień - stworzyć sobie
        dziecka, wyjść ponownie za mąż, czy poślubić rowodnika
        • mamalgosia Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 16:35
          nati1011 napisała:


          >
          > Ale nie jest on wiekszy niż pragnienie dziecka, przez bezdzietne
          > małżeństwo czy samotność każdego innego człowieka, który nie może -

          > z rożnych wzgledów - zawrzeć małżenstwa z kimś kogo kocha.

          A, tego to ja nie wiem. I nie chcę stwierdzać, czyj dramat większy a
          czyj mniejszy.

          A interesuje mnie każdy temat.

    • isma Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 16:01
      Dlaczego nie jestem zdziwiona, ze to kolejny watek tego samego autorstwa,
      ktorego celem nie jest wychowywanie dzieci w wierze, ale wychowywanie
      forumowiczow? Wbrew ich wierze w dodatku?

      A co do homoseksualizmu, no, coz. Mnie doprawdy nie jest potrzebne ogladanie
      Brokeback Mountain (i, mysle, nikomu, kto ma wsrod "najblizszych przyjaciol"
      homoseksualistow - stad dziwie sie ogladaniu go przez takie osoby ze lzami w
      oczach...), zeby wiedziec, ze homoseksualisci moga obdarzac kogos "wielkim i
      nieszczesliwym" uczuciem. Ba, dopuszczam takze taka ewentualnosc, ze istnieja
      heteroseksualni mezczyzni (mojego wlasnego slubnego nie wylaczajac), ktorzy
      mogliby obdarzyc "wielkim i nieszczesliwym" uczuciem sasiadke zamiast wlasnej
      zony, a takze, ze mogliby temu "glebokiemu i duchowemu" uczuciu dac wyraz
      zupelnie fizyczny.

      Ale to, ze w przyrodzie moze wystapic takie zjawisko, to nie znaczy, ze ono
      przestaje byc grzechem.
      Elementarne, drogi Watsonie.
    • magdalaena1977 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 16:31
      Nie oglądałam, bo byłam na tym filmie w kinie (zresztą na sali były prawie same
      kobiety).
      I miałam co do niego mieszane uczucia. Bo z jednej strony bardzo realistyczny i
      przejmujący był obraz funkcjonowania gejów w społeczeństwie, nieudanych prób
      tworzenia heteroseksualnych rodzin, niezrozumienia itp.
      A z drugiej strony sam wątek miłosny jakoś mnie nie przekonał - ja nie widziałam
      na ekranie, żeby oni naprawdę się kochali, żeby to coś miedzy nimi było jakoś
      inne od męskiej przyjaźni. Może w filmie było za mało scen erotycznych ? nawet
      nie samego seksu tylko jakiejś bliskości, czułości ?
    • mader1 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 19:29
      > I nie mówcie mi, że homoseksualizm to tylko powierzchowne
      > zaspokajanie swoich potrzeb w nienaturalny sposób....znam 2 pary,
      b.
      > blisko.

      Rozumiem, że wyznaczasz już kierunek rozmowy...
      To następne Twoje wypowiedzi na forum, kiedy Tobie można napisać
      wszystko, natomiast Twoim rozmówcom nie sad
    • katriel Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 20:23
      > Oglądaliście?
      > Czy celowo przełączyliście na inny kanał?

      Ani jedno, ani drugie. Nie mam telewizora.

      > A jeśli juz obejrzeliście to zobaczyliście inny wymiar
      > homoseksualizmu?

      Inny - od czego?
      Od "powierzchownego zaspokajania swoich potrzeb w nienaturalny
      sposób", jak byłaś uprzejma to ująć kilka linijek niżej?
      Ale dlaczego i na jakiej podstawie zakładasz, że podstawowym
      wymiarem homoseksualizmu jest owo "powierzchowne zaspokajanie",
      a jakieś inne to trzeba dopiero pokazywać specjalnym filmem?
      To bardzo nietolerancyjnie z Twojej strony.
      tongue_out



    • paszczakowna1 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 20:46
      Nie ogladalam, ale ciagle zamierzam, bo bardzo cenie Anga Lee (uwazam go za
      jednego z najwybitniejszych zyjacych rezyserow), zwlaszcza po adaptacji
      'Rozwaznej i Romantycznej'. Mam nadzieje, znajac rezencje i poprzedni film tego
      rezysera o gejach (przejmujace i bardzo niejednoznaczne 'Przyjecie weselne'), ze
      nie jest to obrazek w stylu 'jak to okrutny swiat przesladuje gejow'.
    • sulla Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 21:36
      Ja byłam na tym filmie w kinie, razem z moim przyjacielem, który jest gejem, i
      obydwoje z przykrością stwierdziliśmy, ze to najnudniejszy film świata. W
      połowie bolało nas wszystko i chciało nam się spać.

      Ja się w swojej parafii (K E-A) otwarcie przyznałam, że mam troje przyjaciół
      homoseksualnych i spytałam się księdza, czy grzechem jest moja przyjaźń z nimi i
      fakt, ze mimo iż znam słowa Biblii to nie potępiam tych osób (choć jasne, że ze
      względu na nie wolałabym, żeby homoseksualne nie były, ale są, bo się takie
      urodziły i nic się z tym zrobić nie da). Ksiądz odpowiedział mi, że wierzy, iż
      dla każdego jest jakaś droga do zbawienia, choć dla niektórych przez ogień, jak
      stoi bodajże u Pawła, choć miejsca tak z pamięci dokładnie nie podam.
      Inna sprawa, ze na chrzestnego nie poprosiłabym żadnej z tych osób, jakoś mi się
      to oczywiste wydawało.

      Tyle mojego zdania w temacie. I więcej w tym wątku nie piszę, bo już nie jedną
      dyskusję na ten temat toczyłam i wiem, że zawsze każdy przy swoim zdaniu zostaje.
      • a_weasley Gdy dobry przyjaciel czyni złe rzeczy 01.02.09, 21:46
        Szczerze mówiąc, nie widzę powodu, dla którego przyjaźń z homoseksualistą
        miałaby być grzechem. Nasz Pan jadał z celnikami i nierządnicami. Dlaczegóż więc
        nie mężołożnicy?
        Tyle, że Jezus nie mówił im, że nierząd i zdzierstwo są w porządku.
        Przyjaźń to nie patrzenie bez sprzeciwu, jak przyjaciel prostą drogą zmierza ku
        zatraceniu. To nie poklepywanie po ramieniu "jesteś w porządku", kiedy wiadomo,
        że w porządku nie jest. Ananasa, który zamierzał nie nawróciwszy się wyrobić
        sobie lipną metrykę chrztu, a potem świętokradczo przystąpić do czterech innych
        sakramentów, też uważam za swojego przyjaciela, ale właśnie dlatego kiedy ma
        takie pomysły, mówię mu - suaviter in modo, fortiter in re* - "znaczy, pan nie
        jest w porządku".
        Chrześcijański uczynek grzeszących upominać, a pochwalać cudzy grzech - też
        grzech. Co prawda to z katolickiego katechizmu, ale zdaje mi się godnym
        polecenia wszystkim chrześcijanom, jakiegokolwiek obrządku.

        _______________________________
        * Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać: to znaczy "Łagodnie w formie,
        twardo w treści".
      • skrzynka3 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 22:00
        Ogladalismy jakis czas temu na plycie i nie mielismy zadnej ochoty
        ogladac jeszcze raz. Film raczej nudnawy i plaski, zadnej glebi
        uczuc sie nie dopatrzylismy. W zasadzie momentami ciezko bylo
        zrozumiec co tych facetow pcha zeby komplikowac zycie sobie i ranic
        najblizszych. I to zuplenie abstrachujac od tematu homoseksualizmu.
        Mowi sie o tym filmie chyba tylko w zwiazku z modnym tematem. Gdyby
        traktowal o analogicznej parze hetero pewnie szybko zapadlby w
        mroki.
      • nati1011 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 01.02.09, 22:05
        sulla napisała:

        > Ja się w swojej parafii (K E-A) otwarcie przyznałam, że mam troje
        przyjaciół
        > homoseksualnych i spytałam się księdza, czy grzechem jest moja
        przyjaźń z nimi


        Ja nie tylko wśród przyjaciół ale nawet w rodzinie mam kilka osób
        żyjacych w nieskaramentalnym związku. Też ich nie potępiam, choć i
        nie pochwalam. I jest dla wszystkich oczywiste, ze na chrzestnego
        się nie nadają. Acz kolwiek raz był z tym problem bo jeden z wójków,
        przy czynnym poparciu rodzicielki mocno sobie ubzdurał, ze on
        chrzestnym byc powinien. Nie został - z powodów powyższych - o co
        była cąłkiem neizgorsza awantura rodzinna.

        Homoseksualistów w bliższym otoczeniu nie mam. I nawet osób, które
        mogłabym o to podejrzewać. Wszyscy potwornie heteroseksualni. Kilka
        osob samotnych - ale nie bedę sie zastanawiać dlaczego. Czy oni też
        może.... Więc nie bedę sie wypowiadac w kwestii teoretycznego
        traktowania homoseksualisty.
      • ruda_kasia Re: Tajemnice Brokeback Mountain 02.02.09, 11:19
        Zatem tylko ogólnie - widziałam końcówkę filmu. I refleksję mam jedną, że
        problemem miałoby być chyba to, że nie mogli się do odmienności przyznać. A
        przecież to nie prawda - mogli, tylko zawaliłby się cały ich świat. Ale mają
        wolną wolę. Skorzystali z niej, jak chcieli.
        Ostatnio czytałam wywiad z brytyjskim reżyserem, nie pamiętam nazwiska -
        powiedział, że ubolewa nad swoimi skłonnościami, a zatem żyje w celibacie. I
        jest reżyserem, a tak może mógłby mieć rodzinę, bo o tym marzył. Też się
        przyznał, ale jakże inaczej...
        Nie znam homoseksualistów. No chyba że znam, a nie wiem. MAm wrazenie, że jeden
        z moich klientów może być, bo szukajac jego adresu znalazłam wpisy na stronach
        ewidentnie hm... no ale biorąc jego sprawę tego nie wiedziałam... zresztą dla
        sprawy o immisję big_grin to nie ma znaczenia.
    • otryt "Senność" w reżyserii Magdaleny Piekorz 02.02.09, 18:32
      Filmu nie oglądałem i nie zamierzam oglądać. To ckliwa bajeczka
      oparta na fundamentalnym kłamstwie. Nic nowego nie wniesie do mojej
      wiedzy, nie będzie nawet rozrywką. Wytwory kultury muszą spełniać
      kryterium prawdy (w różny sposób przedstawionej, czasem nawet na
      opak). Gdy mamy fałsz, można sobie film, książkę lub sztukę darować.
      Tu wiadomo czego się spodziewać, coraz częściej jednak bywam
      niemile zaskakiwany skuszony bardzo pozytywnymi recenzjami. Opowiem
      o innym filmie.

      Moja córka namówiła nas, pod wpływem reklam, na film Magdaleny
      Piekorz "Senność". Film opowiada kilka historii ludzkich. To ludzie
      pogrążeni w życiowym letargu. Wyzwoleniem z uśpienia jest w jednym
      przypadku rozwód, w innym znów rozwód a w jeszcze innym praktyczna
      realizacja skłonności homoseksualnych. Reżyserka pokazuje jak ci
      uśpieni ludzie nagle dostają wiatru w żagle. Pokazano postać młodego
      lekarza Adama, który mieszka w jakiejś obskurnej, śląskiej ruderze.
      Wrażliwy, samotny, wykształcony. Spotyka drobnego złodziejaszka i
      bandziora Bystrego (Obuchowicz). Tych ludzi wszystko dzieli, łączy
      ich tylko popęd. Mężczyźni śpią w jednym łóżku. Widzi to ojciec
      Adama, który przyjeżdża ze wsi z niezapowiedzianą wizytą do syna,
      aby zobaczyć, jak urządził się w mieście. Wielce wzburzony wybiega,
      mówi żonie, że nie mają już syna. Smaczku dodaje fakt, że w roli
      ojca Adama występuje Andrzej Grabowski czyli Ferdynand Kiepski,
      ucieleśnienie najgorszego ciemnogrodu.

      Inna historia. Robert młody pisarz, niegdyś odnoszący sukcesy, teraz
      przezywający niemoc twórczą. Mieszka z żoną w domu swojego teścia,
      zależny od niego pod każdym względem. Aby wyjść z tego letargu film
      proponuje porzucenie żony dla innej kobiety i oczywiście rozwód,
      zamiast prostego zrozumienia, że mając 38 lat najwyższy czas by
      wreszcie stać się dorosłym, niezależnym i odpowiedzialnym za swoją
      rodzinę.

      Film pozostawił we mnie niesmak, u żony i u córki także. A reklamę
      miał wyśmienitą. Nie pójdę szybko na kolejny film Magdaleny
      Piekorz.


      www.filmpolski.pl/fp/index.php/1221291
        • a_weasley Re: "Senność" w reżyserii Magdaleny Piekorz 02.02.09, 23:55
          Magdalaena1977 napisała:

          > nie wypowiadaj się autorytatywnie na temat
          > utworów, których nie znasz.

          Ja też nie oglądałem i nie zamierzam. Mimo to przynajmniej z drugą częścią
          komentarza Otryta:

          > oparta na fundamentalnym kłamstwie

          zgadzam się na podstawie tego, co mówią zarówno chwalcy jak i krytycy: że film
          ten pokazuje tzw. miłość homoseksualną jako rzecz wzruszającą, piękną i godną
          pochwały.
          Jeśli film jest artystycznie dobry - tym gorzej. Podobno filmy Leni Riefenstahl
          są artystycznie świetne.
        • otryt Re: "Senność" w reżyserii Magdaleny Piekorz 03.02.09, 09:12
          Zauważ Magdaleno, że piszę głównie o filmie „Senność”, który
          widziałem, zwabiony reklamą i licznymi nagrodami, jakie film
          uzyskał. Jeśli zaś idzie o Brokeback Mountain, którego nie
          widziałem, masz prawo jedynie kwestionować moje
          sformułowanie „ckliwa bajeczka”, które wyrobiłem sobie jedynie na
          podstawie nachalnych zwiastunów i szumu medialnego. Bajeczka, czyli
          rzecz wymyślona przez pisarza, nie dokument. Ckliwe wydawały mi się
          sceny mizdrzących się do siebie facetów w zwiastunach pokazywanych w
          godzinach największej oglądalności. O mało się nie popłakałem ze
          wzruszenia. Moje młodsze dzieci (17 i 14) już szykowały się na ten
          film. Na szczęście, podczas trwających właśnie ferii wyjechały na
          rekolekcje w mazurską głuszę, gdzie nie ma telewizora. Przyznam, że
          odczuwam już pewien przesyt tematyką homoseksualną, która choćby w
          śladowych ilościach, gestem lub słowem, bywa przekazywana w bardzo
          wielu filmach lub sztukach teatralnych. Niestety, dzieci
          podświadomie chłoną to jak gąbka i ich akceptacja dla zjawiska jest
          znacznie większa niż nas, rodziców. Bywa, że rozmowy na ten temat w
          naszym domu są łudząco podobne do rozmowy Mirellki z Weasleyem.
          • magdalaena1977 Re: "Senność" w reżyserii Magdaleny Piekorz 03.02.09, 09:30
            otryt napisał:

            > Zauważ Magdaleno, że piszę głównie o filmie „Senność”, który
            > widziałem, zwabiony reklamą i licznymi nagrodami, jakie film
            > uzyskał.
            Ale mnie przeszkadzało Twoje zdanie na temat "Tajemnicy ...: Której nie
            widziałeś i nie zamierzasz.

            > Jeśli zaś idzie o Brokeback Mountain, którego nie
            > widziałem, masz prawo jedynie kwestionować moje
            > sformułowanie „ckliwa bajeczka”, które wyrobiłem sobie jedynie na
            > podstawie nachalnych zwiastunów i szumu medialnego.
            Nie rozumiem. Narzekasz na film Piekarz, gdzie zwiastun i reklamy wprowadził
            Cię w błąd co do charakteru filmu, a co do TBM uważasz zwiastuny za wiarygodne
            źródło informacji o filmie ?

            Owszem ze zwiastunu i reklam można się zorientować, że TBM jest to film o
            gejach, a więc umożliwia podjecie decyzji o niepójściu do kina przez osobę,
            która homoseksualizmu w kulturze nie znosi.
            Ale sam zwiastun IMHO nie pozwala ocenić, czy film jest ckliwą bajeczką czy
            przejmującym dramatem czy jeszcze czymś innym.
            • otryt Re: "Senność" w reżyserii Magdaleny Piekorz 03.02.09, 10:52
              magdalaena1977 napisała:

              >Ale mnie przeszkadzało Twoje zdanie na temat "Tajemnicy ...:
              >Której nie widziałeś i nie zamierzasz.

              W gruncie rzeczy spór dotyczy moich dwóch słów „ckliwa bajeczka”.
              Najlepiej zareklamuj nam w kilku zdaniach ten film jako „przejmujący
              dramat”, tak jak przyjaciel zachęca przyjaciela, gdy fajny film w
              kinie widział. Zwiastun TMB okazał się antyreklamą.

              >Narzekasz na film Piekarz, gdzie zwiastun i reklamy wprowadził
              >Cię w błąd co do charakteru filmu, a co do TBM uważasz zwiastuny
              >za wiarygodne źródło informacji o filmie ?

              Mam duże wymagania, jeśli chodzi o dobra kulturalne. Zwiastun
              dyskwalifikował film jako ckliwą opowiastkę w konwencji westernu.
              Zwiastun może pokazać na 100 procent, że film jest do bani na
              zasadzie, że łyżka dziegciu psuje beczkę miodu. Może to być
              jakikolwiek fałszywy ton, dialog, zła gra aktorów. Wystarczy, aby
              nie pójść. W drugą stronę takiej pewności nie ma; gdy fałszywy ton
              nie pojawi się w zwiastunie, można zły film uznać wstępnie za dobry.
              Dopiero w kinie następuje wielkie rozczarowanie. Widzisz więc, że
              moja niekonsekwencja w podejściu do zwiastunów jest tylko pozorna.

              >która homoseksualizmu w kulturze nie znosi.

              Są wątki w kulturze nadmiernie eksploatowane. Homoseksualizm jest
              jednym z nich. Życie jest znacznie bogatsze i ciekawsze niż ciągłe
              dociekanie, czy ktoś jest gejem czy nie i co ewentualnie ma nam do
              powiedzenia? Znaj proporcję. Już w kolejce do dyskusji
              czeka „Obywatel Milk” obsypany 8 nominacjami do Oskara (aktualnie w
              kinach) o zamordowanym w latach 70-tych wojującym aktywiście
              homoseksualnym okrzykniętym przez dodatek kulturalny do „Dziennika”
              gejowskim świętym w entuzjastycznej recenzji. Jeszcze trochę, to
              pomnik mu postawią, a nasze dzieci całymi szkołami pójdą na ten film.


              • a_weasley Tolerancja 03.02.09, 11:00
                Otryt przedstawił wizję, która mnie nietolerancyjnemu wydaje się tyleż ohydną co
                prawdopodobną:

                > a nasze dzieci całymi szkołami pójdą
                > na ten film.

                Aczkolwiek na razie będzie można się nie zgodzić, najwyżej dziecko dostanie
                jedynkę, bo nie mogło napisać wypracowania. Otaczanie rodzin, w których takie
                rzeczy się dzieją, serdeczną opieką Komitetu Obrony Dziecka Przed Rodzicami,
                zacznie się za jakiś czas. Mam nadzieję, że zdążę przedtem odchować dzieci.
                • otryt 1612 03.02.09, 11:29
                  a_weasley napisał:

                  >Otryt przedstawił wizję, która mnie nietolerancyjnemu
                  >wydaje się tyleż ohydną co prawdopodobną:

                  Coś podobnego już się zdarzyło w liceum mojego syna. Szkoła miała
                  pójść na "film historyczny" "1612". Dla uczniów każdy powód, aby nie
                  było lekcji jest dobry, więc byli chętni. Po mojej interwencji w
                  szkole zrezygnowano z tego pomysłu. Przypomnę, że film powstał na
                  polityczne zamówienie Kremla, aby przybliżyć rosyjskim obywatelom
                  ideę nowego święta w listopadzie. (po zlikwidowaniu święta rewolucji
                  bolszewickiej) Święto powstało na pamiątkę wygnania Polaków z Moskwy
                  w 1612 roku. Młodej pani od historii widać bardzo podobał się Michał
                  Żebrowski, odtwórca głównej roli i być może była studentką Verdany,
                  która uważała, że Sobieski był sułtanem.
          • mama_kasia Re: "Senność" w reżyserii Magdaleny Piekorz 03.02.09, 10:01
            Przyznam, że
            > odczuwam już pewien przesyt tematyką homoseksualną, która choćby w
            > śladowych ilościach, gestem lub słowem, bywa przekazywana w bardzo
            > wielu filmach lub sztukach teatralnych. Niestety, dzieci
            > podświadomie chłoną to jak gąbka i ich akceptacja dla zjawiska jest
            > znacznie większa niż nas, rodziców.

            Też takie mam wrażenia.
    • anndelumester Re: Tajemnice Brokeback Mountain 03.02.09, 12:17
      Filmu nie widziałam, wiec recenzowac nie bede.
      Natomiast mam taką obserwacje, ze sa po prostu grupy osob bardziej
      podatnych na myslenie obsesyjne. Dotyczy to w zasadzie kazdej
      tematyki, bo obsesyjny ateista bedzie czul sie zagrozony modlacą
      pielegniarką, czy ozdobami swiatecznymi, antysemita bedzie we
      wszystkim szukal spisku zydowskiego, tropiciel spisku globalnego -
      tych paskudnych globalistów, a osoba z fobiami dyskryminacyjymi
      bedzie sie czuła zawsze dyskryminowana, z wzgledu na wszystko w mysl
      zasady "biednemu zawsze wiatr w oczy".
      I moim zdaniem tak samo jest z tematem homoseksualnym - jedni widza
      dokola siebie tylko i wyłacznie te tresci i czuja sie osaczeni, inni
      na tym poczuciu robią biznes, a jeszcze inni ustawiaja sie w
      pozycji piszczacej ofiary i tez na tym kreca z kolei swoj biznes.
      Imo, najwazniejsze to po prostu nie dac sie zwariowac, ani w jedną
      ani w druga stronę, bo chyba bycie manipulowaną massą tabulettą nie
      jest przyjemne.
    • maadzik3 Re: Tajemnice Brokeback Mountain 15.02.09, 21:11
      Dziekuje mmb!!! Jako luteranka z pewnym zdumieniem czytalam niektore wpisy o
      rzekomo obowiazujacych w moim kosciele zasadach. Mitomania ma sie dobrze.
      A pomijajac oczywiscie nieprawdziwa i na szczescie skorygowana wypowiedz o
      kosciele ewangelicko-augsburskim dopisuje zarazem ze "tajemnice Brokeback
      Mountain" widzialam i podobala mi sie (dramat wielu ludzi ciekawie
      opowiedziany). Chyba jeszcze bardziej podobalo mi sie "Uwaga, pozadanie" tego
      samego rezysera. Tylko co ma z fabularnych, niezlych filmow wynikac dla mojej wiary?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka