Dodaj do ulubionych

próbowałyście?

14.10.11, 10:09
jest na rynku specyfik nazywa się na F..., nie mogę chyba podać nazwy, bo zaraz mnie skasują, to taki jakby dżemik w słoiczku małym dla dzieci. teoretycznie jego zadaniem jest m.in. podnoszenie odporności, i moje pytanie, jako, że dziecko rozpoczęło przygodę z przedszkolem, a genialne matki posyłają dzieci na antybiotyku do przedszkola, wobec czego leży cała grupa i przy kolejnym antybiotyku, kolejnym tygodniu spędzonym w domu i kolejnej chorobie zaczyna mnie brać cholera. może któraś z was zna ten specyfik i czy w ogóle warto, bo cena dość wysoka ok. 105 zł a słoiczek na 1 miesiąc. czy ten F..l..a...w...o...n jest skuteczny?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: próbowałyście? 14.10.11, 10:25
      mitazonda napisała:

      > jest na rynku specyfik nazywa się na F..., nie mogę chyba podać nazwy, bo zaraz
      > mnie skasują, to taki jakby dżemik w słoiczku małym dla dzieci. teoretycznie j
      > ego zadaniem jest m.in. podnoszenie odporności,
      Nie próbowałam. Nie dają się nabrać na takie bajery.
      • ancymon123 Re: próbowałyście? 14.10.11, 10:41
        Młody pije teraz Actimel.
        jak na razie jestem zadowolona, nie choruje (prócz małego kataru). Oczywiście nie mam pojęcia czy to zasługa Actimela, diety, "czystego" przedszkola czy czegoś innego.
        • joshima Re: próbowałyście? 14.10.11, 14:28
          ancymon123 napisała:

          > Młody pije teraz Actimel.
          Też ściema.
          • zjawa1 Re: próbowałyście? 14.10.11, 22:38
            Nie sciema, bo w Actimelu sa bakterie.
            Wiec jak najbardziej ok. Ja nie podaje Actimela tylko probotyk raz dziennie-maly nawet kataru jeszcze nie mial. Jako jedyny w przedszkolu 100% frekfencji.
            Odpowiednia flora bakteryjna w brzuchu ma kolosalne znaczenie dla odpornosci.
            • joshima Re: próbowałyście? 15.10.11, 00:28
              zjawa1 napisała:

              > Nie sciema, bo w Actimelu sa bakterie.
              Bakterie są, ale ich rzekomy zbawienny wpływ na układ odpornościowy to niestety ściema.

              > Wiec jak najbardziej ok. Ja nie podaje Actimela tylko probotyk raz dziennie-mal
              > y nawet kataru jeszcze nie mial.
              Ja nie podaję ani jednego ani drugiego i mam taki sam efekt. Czego to dowodzi?

              > Odpowiednia flora bakteryjna w brzuchu ma kolosalne znaczenie dla odpornosci.
              Wiesz, ja sądzę, że to niestety przereklamowana kwestia.
              • zjawa1 Re 17.10.11, 21:17
                joshima napisała:
                > > Wiec jak najbardziej ok. Ja nie podaje Actimela tylko probotyk raz dzienn
                > ie-mal
                > > y nawet kataru jeszcze nie mial.
                > Ja nie podaję ani jednego ani drugiego i mam taki sam efekt. Czego to dowodzi?
                Czemu to dowodzi?
                Widocznie temu, ze Twoje dziecko ma taka odpornosc jaka ja mialam w wieku przedszkolnym.
                Czyli absolutnie nic mnie nie bralo, nie mialam brakow jakis w systemie immunologicznym-zdarza sie choc ponoc bardzo zadko!
                Moje dziecko jednak takie braki ma.
                Wiec je uzupelniam. Jak na razie bez grama nawet jednego gula, wiec chyba trafilam w sednosmile
            • methinks Re: próbowałyście? 15.10.11, 10:29
              To fajnie, w maslance tez sa bakterie. I w jogurcie. I w toalecie.
            • hanadoma Re: próbowałyście? 15.10.11, 21:57
              zjawa a jaki podajesz?
              • zjawa1 Re:hanadoma 17.10.11, 21:14
                Ja podaje probityk, 1 kapsulka dziennie Dicoflor. I nic po za tym, jak na razie.
                Pewnie okolo grudnia zaczne podawac witamine D3 w kapsulce.
                Jak na razie dziecko ma jej w sobie nadmiar po wakacjach, wiec odczekam do grudnia.
                I pisze szczerze, nie na kazdego to zadziala, kazdy ma inny system odpornosciowy oraz ewentualne jego braki.
                Jednak widze, ze u mojego malego 100% sprawdza sie to na tym ,,oddziale zakaznym" jakim jest przedszkolesmile
            • tijgertje Re: próbowałyście? 16.10.11, 10:50
              zjawa1 napisała:

              > Nie sciema, bo w Actimelu sa bakterie.
              Pewnie , ze sciemawink Bakterie owszem sa. Moj maz sobie tak popijal 2 rozne napoje probiotyczne, dopoki gdzies nie dopadl badan udowadniajacych,z e w kazdym jednym jogurcie sa nei tylko te same bakterie, ale jest ich wiecej, a kosztuja duuuzo mniejwink Potega reklamy jest wielkawink
              • zjawa1 tijgertje 17.10.11, 21:08
                Ale ja nigdzie nie pisalam, ze w innych produktach ich nie masmile
                Owszem, sa i w jogurtach naturalnych-szczegolnie duzo jest ich tam.
                Jednak, jesli ktos nie lubi jogurtow, to pija Actimel i na jedno wychodzi.
                Ja nie reklamuje tego produktu, bo osobiscie Actimelow nie pijamy namietniesmile
                Ja jedynie ,mowie o tym, ze tak jak mojemu malemu tak wielu pewnie innym walczacym z odpornoscia brak bylo odpowiednich bakterii w organizmie.
                Albo mieli ich zbyt malo.
                Popatrzcie, takie bnasze kobiece problemy natury grzybiczej. chyba kazda z nas miala choc jeden taki epizod w swoim zyciu.
                Wystaerczylo pic: jogurty z baketriami, Aktimele czy brac proboityk i wszystko szybciej wracalo do normy.
        • jul-kaa Re: próbowałyście? 14.10.11, 14:45
          Fragment książki o oszustwach dotyczacych jedzenia:
          "Być może zastanawiacie się teraz, skąd pochodzą kultury bakterii probiotycznych, które zasiedlą zakamarki naszego jelita? Nie są niczym innym, jak bakteriami jelitowymi – zwykle pochodzenia ludzkiego. Tu sprawdza się stare powiedzenie: „Jedz g….., miliony much nie mogą się mylić”.
          Zarazki zostały wyizolowane z odchodów, wymazów z pochwy i innych części ciała pacjentów."

          i dalej: "Naukowcy porównują probiotykę z legendarnym „olejem z węża”, który w czasie powstawania Stanów Zjednoczonych był sprzedawany przez szarlatanów jako cudowny środek na wszystko za niebotyczne pieniądze. Biolog Ronald M. Atlas stwierdził, że „Amerykanie dobrze pamiętają też historię, kiedy zostali zalani dietami i suplementami diet”. Przestudiował on literaturę naukową zajmującą się probiotyką i doszedł do wniosku, że „większość badań została przeprowadzona bez kontroli i dlatego nie mają one wartości naukowej”.
          Skutki tego krytycznego wystąpienia są wyraźnie widoczne na stronie internetowej firmy Danone, na której można znaleźć obietnice zdrowotne dotyczące Actimela. Są one jednak oznaczone gwiazdką, a w przypisie jest wyjaśnione, że „wypowiedzi te nie są uznawane przez amerykańskie Ministerstwo Zdrowia” i że „nie jest udowodnione, że produkt ten może leczyć lub diagnozować choroby, łagodzić je czy pomagać ich unikać”.
          Faktem jest, że tacy producencie produktów probiotycznych, jak Nestlé czy Danone, są w Niemczech w szarej strefie. Gdyby artykuły probiotyczne rzeczywiście dawały reklamowany efekt, byłyby lekami sprzedawanymi tylko w aptekach i podlegałyby automatycznie ustawie o lekach. I właśnie tego obawiają się producenci: w przypadku leków wymagane są potwierdzone naukowo dowody skuteczności. Przemysł inwestuje więc chętniej w kampanie reklamowe, które kosztują ułamek tego, co rzetelne badania kliniczne."
          • ancymon123 Re: próbowałyście? 14.10.11, 14:53
            Dlatego nigdzie nie napisałam, że Actimel podziałał jak cudowny lek. Ale młodemu smakuje i jakoś nie choruje (pewnie nałozyło sie na to kilka pozytywnych czynników). Spróbowac nie zaszkodzi, zwłaszcza, ze dzieci lubią te malutkie kolorowe buteleczki.
            • zjawa1 Re: 14.10.11, 22:49
              W kazdym sposobie znajda sie tacy, ktorzy chca zablysnac i neguja ogolnie panujace prawasmile
              Nie ma teorii bez zaprzeczen.
              Jednak nie mozna sie opierac na takich ewenementach, ale na statystykach i badaniach potwierdzajacych dany stan rzeczy.
              Wiadomo, ze nie ma specyfiku w 100% uodporniajacego kazdy system immunologiczny.
              Bowiem kazdy organizm ma inne problemy czy zapotrzebowania.
              Jesli chodzi o flore bakteryjna. Udowodniono, ze po kuracji antybiotykowej organizm czlowieka ma zmniejszona odpornosc. A wiec jest bardziej podatny na grzyby, wirusy itp.
              A dlaczego jest bardziej podatny?
              Ano dlatego, ze Antybiotyk zabija w orkkanizmie czlowieka nie tylko chorobotworcze bakterie ale i niestety te ,,dobre" te, ktore chronia organizm przed atakiem ,,obcych cial"smile
              I teraz tak, nie tylko antybiotyk narusza naturalna flore bakteryjna, naruszaja ja rowniez konserwanty w jedzeniu, ktorych nie da sie uniknac niestety takie mamy czasy.
              dobre bakterie umieraja masowo, system odpornosci automatycznie spada dlatego ja podajac probiotyk napewno wyrownuje te dysproporcje.
              Pisze ,,napewno" bo jak na razie synus jest zdrowy jak rydz!
              I nie straszne mu syfy w przedszkolu typu: Anginy, Szkarlatyby czy zapalenia oskrzeli, ze nie wspomne o gulach-ani jednego od paru miesiecy.

              Oczywiscie kazda mama sama jakos musi znalsec luki i przyczyny zmniejszonej odpornosci u swojego dziecka. U nas te bakterie, u innego moze byc np. anemia zelazowa. Zelazo-podstawowy pierwiastek odpowiadajacy za odpornosc. Jesli dziecko ma jego deficyty automatycznie szubciej lapie chroby itp.
              • joshima Re: 15.10.11, 00:31
                zjawa1 napisała:

                > Jednak nie mozna sie opierac na takich ewenementach, ale na statystykach i bada
                > niach potwierdzajacych dany stan rzeczy.
                To nam je przytocz. Jesli znajdziesz. Oczywiście mam na myśli badania naukowe dotyczące zbawiennego wpływu L.casei defensis na układ odpornościowy człowieka. Powodzenia.

                PS: Jeśli nie masz dostępu mogę Ci na PW przesłać dane dostępowe do naukowych baz artykułów medycznych.
              • ginny22 Re: 15.10.11, 00:39
                Problem w tym, że w Actimelu nie ma nic cudownego. Nic, czego nie byłoby w którymkolwiek jogurcie. Ale myślenie magiczne robi swoje smile
                • ancymon123 Re: 17.10.11, 10:06
                  No jak to nie ma - jest! - Ta buteleczka!
                  I nie ma tam owoców, wszystko jest "gładkie" i do wypicia. Mojemu to odpowiada. Jogurtu z cząstkami owoców nie tknie.
                  I jak w reklamie "70% odporności pochodzi z brzucha" - inaczej- jesteśmy tym co jemy. Ja wierzę w dobroczynny wpływ "dobrych" bakterii na naszą odporność.
      • dagmara-k Re: próbowałyście? 18.10.11, 13:05
        ja w takie cuda nie wierze, a juz jak widze ze witaminy kosztuja 100zl to sie smieje z tego i macham na to reka. agitacje flavonowa w rodzinie przetrwalam. teraz jest na topie dr podbielski z tp1 i tp2smile matulu, ile oni sie mnie naprosza zebym sie wzmocnila, meza, dziecko;P
    • donkaczka Re: próbowałyście? 14.10.11, 10:55
      wygooglowalam sobie
      Składniki: koncentraty soków z: czarnej porzeczki, wiśni, jeżyny, czarnej jagody, buraka ćwikłowego, miąższ rokitnika pospolitego, zmielony miąższ, pestki i skórki rokitnika.
      Dodana została witamina C, B3, B5, B6, B2, B1, B12, H. i E oraz kwas foliowy, pektyna jabłkowa i fruktoza.

      za tyle kasy daruj sobie smile
      polska roza robi swietne syropy i koncentraty z owocow, w zasadzie dzika roza i naturalna vitamina C dadza to samo, co f..
      poza tym, odpornosc to dosc zlozona kwestia, mozesz podawac dziecku witaminy, a ono ma slaba flore jelitowa i stad jest podatne na infekcje
      diabli wiedza

      i jesli twoje dziecko jest juz po ilus antybiotykach, to w pierwszej kolejnosci - zmienilabym lekarza
    • obasic Re: próbowałyście? 14.10.11, 13:02
      A mnie cholera bierze jak ciągle słyszę że dzieci na antybiotykach !!!!! Jak się zaczyna przygodę z antybiotykami to potem niech się rodzic nie dziwi że dziecko wciąż choruje .... ja wiem,LEKARZ PRZEPISAŁ - ale lekarz to nie Bóg wszechwiedzący po za wyjątkami i tych wyjątkowych lekarzy rodzic ma szukać, a nie do byle jakiego ... w żadne specyfiki nie wierzę, 5 lat temu miałam ich całą szafkę i NIC a NIC to nie działa, skutek jest taki że teraz nie podaję nic dzieciom poza przeciwgorączkowymi jeśli jest taka konieczność. Taniej i zrowiej.
      • aleksandra1357 Re: próbowałyście? 14.10.11, 13:06
        obasic napisała:

        w żadne specyfiki nie wierzę, 5 lat temu miałam ich całą szafkę
        > i NIC a NIC to nie działa, skutek jest taki że teraz nie podaję nic dzieciom po
        > za przeciwgorączkowymi jeśli jest taka konieczność. Taniej i zrowiej.

        Też tak mam! Mam całą szafkę leków dla dzieci przepisanych przez lekarza, normalnie ze 20 syropów różnych, jakieś kropelki, saszetki, psiuki i inne pierdy.
        Nie daję dzieciom nic! Nawet ostatnio próbowałam na kaszel flegaminę, ale mały zwymiotował mi po tym śniadanie.
        Jedyne leki, jakie stosuję, to coś przeciwbólowego i przeciwgorączkowego oraz probiotyki. No i nasivin, jak dziecko nie może w nocy oddychać.
      • mitazonda Re: próbowałyście? 14.10.11, 13:12
        chyba nie sugerujesz, że mam złego lekarza, może niedokładnie napisałam, do czasu zanim poszedł do p-la ostatni raz był lekko podziębiony w X zeszłego roku, a w tym roku, wrzesień ok,pierwszy tydzień października tydzień w domu, bo angina,potem 3 dnie w p-lu i od wczoraj znowu w domu, bo gardło i temp.i tu nie chodzi, o to, że faszeruję dziecko lekami bez potrzeby, to w jego życiu dopiero 3 antybiotyk, choć też wolałabym zero, problemem jest dla mnie podniesienie odporności, mimo, że swoją ma całkiem niezła, to w otoczeniu chorych dzieci, których teoretycznie w p-lu być nie powinno niestety ale i synek załapuje
        • ancymon123 rozgrzewajaca maść aloesowa 14.10.11, 13:21
          dziewczyny, własnie sobie przypomniałam, mój kiedy mojego zaczeło rozkładać - kaszel i katar, posmarowałam go dwa dni na noc tą maścią, to produkt jakiejs firmy typu piramida, dystrybutorzy prywatni - cos jak amway, za chiny nie wiem, bo tylko próbke miałam (aloe heat cream- czy jakos tak), pachnie podobnie jak kamforowa. Miałam tez od nich próbke pasty do zębów i tez fajna (bez fluoru, to dla przeciwników fluoryzacji). Oni sie chwala tym, że to najlepszej jakości czysty aloes. Może znajdziecie, generalnie polecam, mnie przypasowało. Młody na razie zdrów, ale rzeczywisce może warto sie w jakies wspomagacze zaopatrzyć, więc też poszukam kontaktu smile
        • donkaczka Re: próbowałyście? 14.10.11, 14:40
          > to w jego życiu dopiero 3 antybiotyk

          paradne, i to w stosunku do 3 latka

          moze jednak zmien lekarza? uwierzycie, ze ja nie spotkalam w niemczech dziecka, u ktorego zdiagnozowano angine? w pl za to nagminnie dzieci maja
        • obasic Re: próbowałyście? 14.10.11, 17:59
          Nie, nie sugeruję, ale jak słyszę słowo antybiotyki do dostaję gęsiej skórki. Ciągle przewijają się wątki o odporności, o kolejnych antybiotykach itd. itp.
          Znaczna częśc lekarzy niestety do niedouki a hitem ostanio była moja wizyta z dzieckiem u pediatry bo miał dziwnie szorstką skórę na tułowiu - lekarka zdiagnozowała szkarlatynę - odmiana anginy i przepisała antybiotyk- dosłownie wszystko mi opadło - a dziecko zdrowe jak rydz. To przypadek ale ilu rodziców daję się nabrać na takie coś? Dziecko rozlegulują chemią i potem co? To nie na temat ale uważam że nie należy ingerować w organizm a przynajmniej tego unikać. Moje dzieci do super zdrowych nie należą ale lekarstw nie podaję i jakoś ciągniemy do przodu. Jak to lekarz którego szanuję powiedział: jakby zdrowie dzieci zależało od zasobności portfela to dzieci bogaczy by nie chorowały - a jednak chorują wink
      • corrina_f1 Re: próbowałyście? 14.10.11, 23:03
        > A mnie cholera bierze jak ciągle słyszę że dzieci na antybiotykach !!!!! Jak si
        > ę zaczyna przygodę z antybiotykami to potem niech się rodzic nie dziwi że dziec
        > ko wciąż choruje .... ja wiem,LEKARZ PRZEPISAŁ - ale lekarz to nie Bóg wszechwi
        > edząc

        No tak, lekarz nie, ale rodzice zdecydowanie są mądrzejsi od samego Boga.
        • zjawa1 Re: corrina_f1 15.10.11, 00:10
          Nie, rodzicie, ktorych stac na to, choc powinien przeprowadzic to NFZ robia wymazy z gardla czy z nosa i wtedy wiedza, ze przepisany kolejny anrtybol to profilaktyczne faszerowanie, bo choroba jest podlorza wirusowego, a nie bakteryjnego!
    • akbelchatow Re: próbowałyście? 14.10.11, 13:27
      My mamy fajnego pediatrę, który stwierdził, że te wszystkie specyfiki na podnoszenie odporności działają ale tydzień po chorobie, żeby zregenerować organizm. Jedyna metoda na choroby przedszolne - przeczekać. W ciągu pierwszych 3miesięcy w żłobku byłam na opiece 20 dni, a wciągu następnych 12-stu tylko 16 dni. Przy czym to wszystko były katary i kaszel (zero antybiotyków). W przeszkolu przez pierwsze 2 miesiące sporo katarów, średnio 5 dni w przeszkolu 5 w domu. Póżniej już spokój. Także wydaje się, że organizm musi się sam przyzwyczaić. W naszym przypadku bardzo się sprawdza przy początkach kataru podawanie calcium z wit. C.
    • budzik11 Re: próbowałyście? 14.10.11, 14:32
      Odporności nie kupisz w aptece. Co ciekawsze, polskie dzieci są przewitaminizowane a jeszcze rodzice pakują w nie ekstra "witaminki" i suplementy.
      • leneczkaz Re: próbowałyście? 14.10.11, 14:47
        To nie z apteki a witaminki naturalne.
        • budzik11 Re: próbowałyście? 14.10.11, 16:39
          leneczkaz napisała:

          > To nie z apteki a witaminki naturalne.

          Z warzywniaka zapewne?
    • leneczkaz Re: próbowałyście? 14.10.11, 14:48
      A ja polecam. Flavony są chyba i dla dzieci i warzywne.. Fajna sprawa. Moja mama jadła po raku. Cena zwala z nóg i uważam, że lepiej kupić transfer factor classic, ale to nie jest złe.
      • mrrraaau Re: próbowałyście? 15.10.11, 10:30
        Moja mama też jadła po raku Flavon. Ale jak dla mnie, co innego po raku i chemii, gdzie organizm jest pozbawiony jakichkolwiek dobrych bakterii, a co innego dawać wyhodowane chemicznie witaminy dziecku, które ma tylko naruszoną florę bakteryjną po antybiotyku.
        Człowiek po chemii MUSI jeść syntetyczne witaminy i minerały i inne związki. Jego organizm nie jest w stanie z zapasów odtworzyć prawidłowego profilu biotycznego. Organizm dziecka - tak.
    • mrrraaau Re: próbowałyście? 15.10.11, 10:26
      Jak dla mnie podnoszenie odporności poprzez takie sztuczne produkty i chemicznie dodane witaminy jest nic nie warte. Syn też chodzi do przedszkola i choruje, ale nie leczę go jakoś specjalnie, tylko domowymi sposobami i po prostu trzymam w domu do wydobrzenia. Podaję dużo truskawek (ze słoików lub zamrażarki) i natki pietruszki zamiast wit. C, czosnek i cebulę zamiast antybiotyków, syrop z sosny na gardło. Nacieram gęsim tłuszczem jak kaszle. Po dwóch/trzech dniach jest ok, trzymam kolejne dwa/trzy w domu, żeby nabrał odporności. Wtedy podaję naturalny jogurt z owocami, dużo mięsa, zielone warzywa. Taki sam efekt osiągnęłam (a w zasadzie nie ja tylko jakiś lekarz) lecząc go Cebionem, Lacido Baby i tymi innymi. Oczywiście wzywam lekarza, nie jestem w stanie osłuchać dziecka i stwierdzić czy nie ma niczego na oskrzelach. Ale mój obecny pediatra jest z gatunku tych, co daje przepis na syrop z cebuli...
      • to.ja.esmeralda Re: próbowałyście? 16.10.11, 01:59
        Ja też z tych, co nie faszerują dziecka antybiotykami. Ale jak miala angine - nie mialam wyjscia....Zaciekawilo mnie w zwiazku z ty to, co napisała Donkaczka - jakim niby cudem dzieci niemieckie nie miewaja angin??? Jak zatem sprawdzic, gdy dziecko ma obolale gardlo, wymiotuje, ma wielkie naloty na migdalkach czy to faktycznie cos innego niz angina?
        U mojego skarba ta feralna angina zwalila mnie z nog, zastrzyki u niespelna dwulatki koszmar.....
        • to.ja.esmeralda Re: próbowałyście? 16.10.11, 02:04
          A odnosnie uodparniania u nas - polecam bardzo syrop z dzikiej rozy bez cukru firmy polska roza. Bardzo dobre zrodlo wit C.
          syrop z cebuli na miodzie. Czosnek. Bańki.
          I miod manuka - dziala antybakterynie.
          Do tego wazna codzienna dieta:
          zero cukru
          malo miesa i nabialu, mleka krowiego nie daje w ogole, sa zastepniki, powyzsze obciazaja bardzo uklad odpornosciowy
          duzo warzyw i owocow najlepiej eko
          pelznoziarniste pieczywo,
          dobre oleje (oliwa z oliwek, olej lniany)
          kasze plus warzywa jako podstawa menu
          • elan-o100 Re: próbowałyście? 16.10.11, 10:05
            no i kolejna matka, ktora twierdzi, ze jej dziecko w ogole nie chorowalo dopoki nie poszlo do przedszkola gdzie PELNO CHORYCH DZIECI. Otoz zaczelo chorowac, bo po prostu poszlo do wiekszej grupy, gdzie styka sie z milionami zarazkow. I tu nie chodzi o chore dzieci ale o wieksza grupe po prostu, do tego stres zwiazany z aklimatyzacja i wystarczy.
            Wiec nie ma co rozdzierac szat, ze dziecko spotkalo kogos z katarem czy kaszem....
            Moje dziecko ma za soba 2 lata zlobka i juz drugi rok w przedszkolu i widze, ze proces uodpornienia przebiega naturalnie, to znaczy w pierwszym roku zlobka lapal wszystko co spotkal, ciagnace sie tygodniami katary, kaszle, jelitowki i inne. Jednak z roku na rok widze ogromna poprawe, teraz nie lapie juz wszystkiego jak leci, fakt, ze czasem choruje, ale tragedii nie ma.
            Jedno czego sie nauczylam, to mniej chodzic do lekarzy - a na pewno nie z powodu przeziebien. Wychodzi z korzyscia dla dziecka i dla portfela smile
        • najma78 Re: próbowałyście? 16.10.11, 10:28
          to.ja.esmeralda napisała:

          > Ja też z tych, co nie faszerują dziecka antybiotykami. Ale jak miala angine - n
          > ie mialam wyjscia....Zaciekawilo mnie w zwiazku z ty to, co napisała Donkacz
          > ka
          - jakim niby cudem dzieci niemieckie nie miewaja angin??? Jak zatem spra
          > wdzic, gdy dziecko ma obolale gardlo, wymiotuje, ma wielkie naloty na migdalkac
          > h czy to faktycznie cos innego

          www.nhs.uk/conditions/Tonsillitis/Pages/Introduction.aspx
          en.wikipedia.org/wiki/Tonsillitis
          Angina najczesciej jest spowodowana wirusami, a to przechodzi samo, to bakteryjna o wiele radziej wystepujaca nalezy odpowiednio zdiagnozowac. W PL niestety diagnozuje sie na wyrost i przepisuje antybiotyki, to takie bledne kolo, lekarze spelniaja oczekiwnia zatroskanych rodzicow, ktorzy chca aby ich dzieci byly od razu zdrowe, z drugiej strony rodzice domagaja sie silniejszych lekow i nawet jak lekarz ma opory to zapisuje mase lekow w tym powazne. Mamy mieszkajace za granica spotykaja sie z czyms zupelnie innym, lekarz diagnozujac infekcje wirusowa nie przepisuje zadnych lekow zero, nic, mowi, ze przejdzie samo i potrzeba czasu, a to czesto bywa szokiem dla polskicg rodzicow. Moj syn mial angine, niestety dostal antybiotyk (penicyline), mial wtedy ok. 16 m-cy, na poczatku mial dosc wysoka temperature, to bylo w sobote i niedziele, w poniedzialek juz nie goraczkowal, ale caly czas spal, byl blady, przelewal sie przez rece, byl zlany zimnym potem. Zabralam go do lekarza, ktory go zbadal i stwierdzil angine. To byla jego najpowazniejsza infekcja, angina niegdy nie wrocila, nawet gardla nie mial czerwonego, obecnie ma 4 lata, jest zdrowy od kilku lat, nie lapie niczego. Dziecko w przedszkolu od 10 m-ca zycia.

          • donkaczka Re: próbowałyście? 16.10.11, 10:53
            dziekuje najma za odpowiedz

            to byl troche zarcik, bo oczywiscie angina nie jest uwarunkowana narodowosciowo, taki maly prztyk do diagnostyki w polsce niestety i do nerwowosci polskich mam - histerie z powodu kataru, baterie lekow i syropow wlaczane do walki z najmniejsza infekcja, zbijanie goraczki jakby to walka o zycie niemal byla

            dzieci tutaj maja infekcje, ale cud diagnostyki polega na tym, ze za leki dla dzieci placi kasa chorych, wiec kasy patrza lekarzom na rece i placa za testy, zeby drogich antybiotykow i lekow bez sensu nie przepisywac
            i co? i okazuje sie, ze znakomita wiekszosc dzieci ma banalne infekcje wirusowe i przeziebienia, w gronie znajomych dzieci przedszkolnych nie znam dziecka, ktore mialo zapalenie oskrzeli, angine, zapalenie pluc - i nie powiecie mi chyba, za mikroklimat taki cudowny w mojej wiosce

            polski fenomen diagnistyczny przerobilam na swoich dzieciach, gdy bylam w polsce ponad miesiac, starsza corka zaniemogla
            wezwalam do domu polecona, nowoczesna i mloda lekarke - nie znalazla niczego konkretnego, ale dostalam plik recept, na antybiotyk tez "na wszelki wypadek" - po moim protescie dostalam instrukcje kiedy na pewno podac, decyzje mialam podjac sama
            wykupilam tylko krople do nosa i syrop wykrztusny, mloda na drugi dzien wstala bez goraczki, a po poltorej doby byla zdrowa - a dopiero co umierala niemalze
            i tak sie niestety diagnozuje dzieci w pl i nie jest to moim zdaniem efekt niedouczonych lekarzy, tylko oczekiwan rodzicow, ze dostana cudowny srodek na kazde schorzenie i plik recept, kiedy tym cudownym srodkiem jest najczesciej czas i sila organizmu, ktory sobie z infekcja poradzi

            podobnie odpornosc, co chwile ktos tu szuka super syropu na odpornosc
            nie ma takiego
            na odpornosc sie pracuje, najciezej pracuje matka, bo musi pokonywac wlasne leki wobec dziecka - hartowanie, nie zbijanie goraczek i leczenie naturalnymi metodami wymagaja odpornosci psychicznej, brania na siebie odpowiedzialnosci za to co bedzie dalej, duzo prosciej jest isc do lekarza po recepte i narzekac na te okropne inne matki, co posylaja chore dzieci do przeszkola, bo jakby nie one, to moje by nie chorowalo
            itd itp
            • najma78 Re: próbowałyście? 16.10.11, 11:21
              dzieci tutaj maja infekcje, ale cud diagnostyki polega na tym, ze za leki dla d
              > zieci placi kasa chorych, wiec kasy patrza lekarzom na rece i placa za testy, z
              > eby drogich antybiotykow i lekow bez sensu nie przepisywac
              > i co? i okazuje sie, ze znakomita wiekszosc dzieci ma banalne infekcje wirusowe
              > i przeziebienia, w gronie znajomych dzieci przedszkolnych nie znam dziecka, kt
              > ore mialo zapalenie oskrzeli, angine, zapalenie pluc - i nie powiecie mi chyba,
              > za mikroklimat taki cudowny w mojej wiosce

              Zgadza sie, podobnie jak w UK - dzieci do 16-tego a od tego roku zadje sie do 18-roku zycia nie placa za leki, w Pl to rodzice placa i to ciezka kase wiec co tam. Innym aspektem jest nie przeginanie z lekami wogole jako jeden z elementow budowania odpornosci wlasnie, bo jak to ktos stwierdzil nie mozna jej kupic w aptece. Ja przyznam, ze tez nie znam dziecka, ktore mialoby zapalenie pluc a pracuje w szkole i znam duzo dzieci i rodzicow. Zapalenie oskrzeli okresla sie tu jako chest infection i leczy bez antybiotyku zazwyczaj jedynie ventolin wlacza na max 4 dni gdy kaszel jest bardzo brzydki, za to regularne sesje w zaparowanej lazience polecane przez lekarzy bardzo pomagaja.

              Zgadzam sie, ze na odpornosc sie pracuje, ale na to sklada sie wiele czynnikow i przede wszystkim swiadomosc prawidlowego postepowania. Z rodzicami powinni wspolpracowac osoby zawodowo zajmujace sie ochrona zdrowia a tak w Pl nie jest, niestety. Lekarze sami czesto oferuja roznego rodzaju immunocuda, ktore i tak nie dzialaja, daja bledne zalecenia i przepsiuja tony chemii. Psychoza katarkow-kaszelkowo-czerwonogardelkowa zaczyna sie juz pod koniec sierpnia i trwa do konca maja, a czasem caly rok, te pelne oburzenia posty o zakatarzonych dzieciach w przedszkolach o testach ma alergie, robakach grzybach i cudach na kiju sa jak niekonczacy sie serial. Kalendarz szczpeine do doopy, nie refundowane szczepienia przeciw penumokokom, przegrzewanie dzieci, ograniczona dieta pelna cukru, suplementacja sztucznych witamin zamiast naturalnych... itd.

              • donkaczka Re: próbowałyście? 16.10.11, 11:30
                > Psychoza katarkow-
                > kaszelkowo-czerwonogardelkowa zaczyna sie juz pod koniec sierpnia i trwa do kon
                > ca maja, a czasem caly rok, te pelne oburzenia posty o zakatarzonych dzieciach
                > w przedszkolach o testach ma alergie, robakach grzybach i cudach na kiju sa jak
                > niekonczacy sie serial. Kalendarz szczpeine do doopy, nie refundowane szczepi
                > enia przeciw penumokokom, przegrzewanie dzieci, ograniczona dieta pelna cukru,
                > suplementacja sztucznych witamin zamiast naturalnych... itd.


                ano
                choc co do szczepien, to ja z nieszczepiacej frakcji, za to chow zimny - legenda jestem na osiedlu big_grin kolezanka nowa sasiadke wprowadzala, kto gdzie mieszka, nasz dom zostal umiejscowiony pytaniem nowej "aaa, to tam gdzie te gole dzieci biegaja?" dodam, ze to marzec byl big_grin i od malenkosci tak bylo
                • najma78 Re: próbowałyście? 16.10.11, 12:25
                  choc co do szczepien, to ja z nieszczepiacej frakcji

                  Ja ze szczepiacej, ale tez bez przesady, przeciwko ospie nie szczepilam - juz mamy to za soba, wystarczyl tydzien, bez problemow, grypa - nie szczepie, w grupie ryzyka nie jestesmy, rota - dzieci nie mialy jak dotad (prawie 9 i 4 lata) a jest tyle szczepow, ze i tak na wszystkie zaszczepic sie nie da, gruzlica i zoltaczka - nie mam w kalendarzu szczepien i nie doszczepilam, reszta wg kalendarza.

                  Co do golych dzieci - u nas to norma, gole doslownie nie chodza, ale w PL pewnie mialabym opieke spoleczna na glowie wink
                  • to.ja.esmeralda Re: próbowałyście? 16.10.11, 21:53
                    Dziewczyny ciekawe rzeczy piszeciesmile
                    Co do szczepień też jestem przeciw póki co. Zastanawia mnie fakt, że w De nie ma szczepień obowiązkowych, a u nas są. To co, kurcze, tam dzieci nie wymrą stadami na te paskudne choroby, na które my w Pl MUSIMY być zaszczepieni?.....Mam dużo wątpliwości w związku z tym tematem, póki co jednak nie szczepię. Dziecko ma 2 latka.
                    Kwestia jeszcze angin, zapaleń ucha, oskrzeli - wydaje się zatem, ze w Pl lekarze źle diagnozują te choroby, skoro tak często się słyszy, że dziecko na to właśnie chore, gdy Wy, poza granicami kraju, nie słyszycie o tym tak często. I to jest właśnie duży problem polskich lekarzy i nas rodziców, co za tym idzie, ja ze świecą szukam w swoim mieście lekarza, który nie przepisuje tych wszystkich witaminek, syropków na zwykłe infekcje (by wspomóc organizm!), który zalecił by naturalne metody leczenia (zwykle kwitują to lekkim uśmieszkiem, niedowierzają, ironizują). Za to antybiotyk - standard.
                    Trochę dobrej roboty widzę da się zrobić na tym forumsmile
                    pzdr dziewczyny
                    • slonko1335 Re: próbowałyście? 16.10.11, 22:04
                      Kwestia jeszcze angin, zapaleń ucha, oskrzeli - wydaje się zatem, ze w Pl lekar
                      > ze źle diagnozują te choroby, skoro tak często się słyszy, że dziecko na to wła
                      > śnie chore,

                      bo diagnozują na oko. U nas jest podobnie odkąd wzywamy do domu lekarza który robi szybki test na paciorkowca okazuje się, że co najmniej kilka antybiotyków przepisanych na oko w przychodni byłoby podanych bez sensu zupełnie, no ale w przychodi nikt testu nie robi...przewlekłe wysiękowe zapalenia ucha, nieżyty ucha(bardzo często przez pediatrów określane zapaleniami ucha) także leczymy bez antybiotyku-owszem przy ostrym zapaleniu ucha z perforacją błony młody dostał antybiotyk. Zapalenia oskrzeli u moich alergików akurat dość częste też zazwyczaj bez antybiotykowe aczkolwiek nie do końca różowo bo zwykle na sterydach się kończy(młodzież ma świsty i zdarzają się duszności) chociaż zdarza się że sama sól fizjologiczna, cebula czy oklepywanie wystarczają...
                    • najma78 Re: próbowałyście? 16.10.11, 22:12
                      to.ja.esmeralda napisała:


                      > Kwestia jeszcze angin, zapaleń ucha, oskrzeli - wydaje się zatem, ze w Pl lekar
                      > ze źle diagnozują te choroby, skoro tak często się słyszy, że dziecko na to wła
                      > śnie chore, gdy Wy, poza granicami kraju, nie słyszycie o tym tak często.

                      Czesciowo to bledne diagnozowanie lub/i leczenie, ale w duzej mierze do tego tez przyczyniaja sie szczepienia a raczej ich brak np. pneumokoki (sepsa, infekcje uszu, pluc) i terminy tych szczepien tez do zmiany. Ja jestem zwolenniczka szczepien, ale rozsadnych, zasadnych i w odpowiednim wieku dzieci.
              • slonko1335 Re: próbowałyście? 16.10.11, 22:09
                Zapalenie oskrzeli okresla sie t
                > u jako chest infection

                a o to wheezy bronhitis? nie obturacyjne zapalenie oskrzeli?
                • najma78 Re: próbowałyście? 16.10.11, 22:19
                  slonko1335 napisała:

                  >
                  > a o to wheezy bronhitis? nie obturacyjne zapalenie oskrzeli?

                  Nie wiem, osobiscie sie z tym nie spotkalam, ale tu wszystko wyjasniaja www.nhs.uk/Conditions/Bronchitis/Pages/Introduction.aspx
                  • najma78 Re: próbowałyście? 16.10.11, 22:28
                    Czesciej spotkalam sie z okresleniem chest infection a moga to byc bronchitis albo pneumonia z tym drugim tu sie nigdy u nikogo nie spotkalam (nie jestem grupa reprezentacyjna) jednak w PL znajomych dzieci i ono sami chorowali.
                  • slonko1335 Re: próbowałyście? 16.10.11, 22:30
                    ostatnio jak byliśmy u pulmonologa to byli jacyś lekarze/stażyści/studenci(nie wiem-recepcjonistka spytała czy mam coś przeciwko temu żeby podczas wizyty zbadał dzieci też inny lekarz ale młodzi byli więc zakładam, że jakiś stażysta/student) zagramaniczni(wyglądali na hindusów)- i tak właśnie po angielsku młodego określili. Kiedyś dostałam ulotkę o astmie dla starszej i z jednej strony była po polsku z drugiej po angielsku i też wyszło mi, że wheezy bronhitis lub wheezy child to odpowiednik obturacji ze świstami.
                    • najma78 Re: próbowałyście? 16.10.11, 22:45
                      Slonko, skoro tak zdiagnozowali to widocznie byl to bronchitis i swisty.www.nhs.uk/conditions/Chest-infection-adult/Pages/Introduction.aspx
                      Bronchitis, penumonia to sa konkretne infekcje, ale pomiedzy sa tez lzejsze i tez slychac je na oskrzelach i tez tak jak w wiekszosci przypadkow bronchitis nie potrzeba antybiotyku ale jest roznica, zwlaszcza jesli pacjent dodatkowo ma np. astme itp.
                      • slonko1335 Re: próbowałyście? 16.10.11, 22:59
                        wiesz ja nie wiem na ile oni sami to poprawnie określili po angielsku ale faktycznie zgadzało mi się z tym z ulotki i nie dociekałam-zresztą ciężko było dociekać bo młodziak jest dość niesforny a lekarka, hm jakby to nazwać-jest świetnym pulmonologiem-alergologiem ale nie lubi dzieci...znaczy jest miła dla nich, itd ale widzę, że strasznie zniecierpliwiona jak źle gardło pokażą, czy nie tak oddychają....antybiotyku nie dostał, przepisanego przez pediatrę pulneo też nie, niestety steryd do nebulizacji i nosa już tak, gorączkował jak zwykle wysoko, pokładał się, w oskrzelach świsty, furczenia- jutro wędruje do przedszkola chociaż kaszle jeszcze dość mocno ale czuje się świetnie, nie gorączkuje, pulmonolg stwierdziła, że po trzech dniach nebulizacji mukolitykiem mogę spokojnie puścić jak się będzie dobrze czuł-więc jutro pewnie będę zbierać piorunujące spojrzenia w szatni jak pokaszle...
                        • najma78 Re: próbowałyście? 16.10.11, 23:06
                          więc jutro pewnie będę zbierać piorunujące spojrzenia w szatni jak pokaszle...

                          smile to pewne

                          Skoro symptomy sie zgadzaly sie tymi z ulotki to pewnie to mial, ale tak jak napisalam sa jeszcze inne osluchowo wykrywalne zmiany na oskrzelach i to sie okresla jako chest infection a w PL lekarz okresli jako zapalenie oskrzeli.
                          Zycze powrotu do zdrowia.
                          • to.ja.esmeralda Re: próbowałyście? 16.10.11, 23:34
                            Najma napisała:

                            Czesciowo to bledne diagnozowanie lub/i leczenie, ale w duzej mierze do tego tez przyczyniaja sie szczepienia a raczej ich brak np. pneumokoki (sepsa, infekcje uszu, pluc) i terminy tych szczepien tez do zmiany. Ja jestem zwolenniczka szczepien, ale rozsadnych, zasadnych i w odpowiednim wieku dzieci.

                            No ale właśnie o tym pisałam - w De nie ma OBOWIĄZKOWYCH SZCZEPIEŃ, a tam własnie stwierdza się mniejszą zachorowalność na choroby ww. zatem nie zgadza mi sie Twoja teza - oczywiście z całym szacunkiem dla Twoich przekonań - że szczepienia chronią przed tymi chorobami....
                            Jesteś zwolenniczką szczepień, zapewne temat także zgłębiałaś możliwie najmocniej - powiedz proszę, na co w taki razie według Ciebie warto szczepić i kiedy? Rozumiem że sama masz również zastrzeżenia do polskiego k sz.


                            • anetchen2306 Re: próbowałyście? 17.10.11, 11:48
                              "w De nie ma OBOWIĄZKOWYCH SZCZEPIEŃ, a tam własnie stwierdza się mniejszą zachorowalność na choroby ..." Owszem, nie ma przymusu szczepienia, bo panstwo wychodzi z zalozenia, ze spoleczenstwo jest swiadome zagrozen i samo z siebie korzystac bedzie ze szczepien a nie pod grozba sankcji w razie nie zaszczepienia.
                              Mimo iz nie ma zadnego przymusu to praktycznie kazdy swoje dzieci szczepi, takze dorosli odnawiaja regularnie szczepienia . Z tego powodu rozyczka/ospa wietrzna/swinka praktycznie zostaly wyeliminowane (kazdy przypadek rozyczki nalezy zglaszac tutejszemu "urzedowi d/s zdrowia"), rowniez szczepienie p/pneumokokom jest szeroko zakrojone (darmowe oczywiscie), oswiata szczepionkowa takze jest o niebo lepsza (rodzice przed szczepieniami otrzymuja pisemna informacje z pieczecia, podpisem lekarza informujacego o spektrum dzialania sczepienia, prawidlowych objawach poszczepiennych i niepozadanych objawach).
                              No i caly program sczepien zaczyna sie dopiero w 3 mcu zycia dziecka a nie juz w drugiej dobie jego zycia.
                              • najma78 Re: próbowałyście? 17.10.11, 12:04
                                W PL szczepienia tez nie sa obowiazkowe z tego co mi wiadomo, jesli sie nie chce szczepic dziecka wystarczy napisac oswiadczenie i odeslac do lokalnego sanepidu. Nie wiem czy sa kraje gdzie szczepienia sa obowiazkowe, w kazdym razie kraje zachodnie prowadza edukcje o szczepieniacj i refunduja szczepionki, takze te za ktore w PL trzeba placic. Osobiscie nie znam nikogo kto nie szczepilby dzieci, choc jakis tam niewielki procent jest.
            • anetchen2306 Re: próbowałyście? 17.10.11, 09:37
              No, ptwierdzam to, co Donkaczka napisala: w De, przy bolu gardla, nalocie, najpierw robi sie szybki test (trwa jakis kwadrans) na obecnosc streptokokow. Jak test ich nie wykaze to antybiotyku "na bolace gardelko" sie nie dostanie. Jak dziecko to gardlo tak boli, ze powoduje odruch wymiotny, to dostanie sie recepte (choc mozna tez kupic bez recepty) na czopki p/wymiotom a nie antybiotyk. Antybiotyk dostanie sie tylko na 100% przy szkarlatynie (ale te potwierdza test). Na pozostale bole dziecko dostanie ibuprofen/paracetamol, nakaz picia i termin do kontroli za 3 dni (jezeli objawy do tego czasu nie ustapia).
              Na kaszel tez zazwyczaj nie przepisuje sie zadnych "syropkow", chyba, ze jest to duszacy kaszel uniemozliwiajacy dziecku normalne funkcjonowanie (dziecko nie moze spac, nie moze jesc, bawic sie). Na katar (nawet zielony) jest spray do nosa lub inhalacje z cebuli (tak, z zalecenia lekarza!) albo rozgrzewajaca kapiel z dodatkiem olejkow eterycznych (gotowe zestawy dla dzieci w kazdej aptece lub drogerii). Gdy dzieciaki sa przeziebione (z kaszlem, goraczka) to nawet do pediatry sie nie fatyguje, bo wiem, z czym wyjdziemy: z przepisem na babcine "owijacze" na lydki w celu zbijania temperatury, z nakazem kupienia kg cebuli, z recepta na spray do nosa i jakis syrop wyksztusny i z nakazem pryprowadzenia dziecka do przychodni ponownie, jezeli stan bedzie sie pogarszal. Do tej pory nigdy nic takiego nie nastapilo.
              No i faktycznie jakos nie ma ogromnych kolejek do pediatrow (jak zdarza mi sie raz na rok pojsc tam z dzieckiem to w poczekalni siedzi moze z 3-4 rodzicow).
              Moja czterolatka do tej pory miala antybiotyk przepisany tylko jeden raz (szkarlatyna). Starszy syn tez tylko jeden raz w ciagu 6 lat (tez szkarlatyna) a mieszkajac w Polsce srednio 3 razy w roku! I tez praktycznie kazdy pediatra przepisywal go "na wszelki wypadek" nie wiedzac konkretnie, co dziecku dolega sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka