Dodaj do ulubionych

45 minut ściągania buta

15.10.11, 19:59
Pierwszy but zdjął bez problemu a potem się sfochował i kolejne 45 minut spędził na darciu gęby, pluciu i smarkaniu na podłogę i na mnie suspicious Pod koniec już mnie ręka bolała od trzymania go za chabety ale w końcu się zmęczył, zdjął buta, przeprosił i poszedł się bawić suspicious
Tak, to dwulatek z buntem dwulatka.
Czy ktoś dłużej ściągał buta? wink
Obserwuj wątek
    • azjaodkuchni Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 20:10
      Nie , znany mi dwulatek wysiadał z samochodu godzinę a mój prywatny ( dawno temu dwulatek) chciał isc i nie isc jednocześnie w końcu się położył na środku chodnika i rozpłakał...
      • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 20:22
        Jak to możliwe? Jak dzieciak poniżej czterech lat nie chce wysiąść z samochodu bierze się go pod pachę i fru... Chyba, że jest wyjątkowo gruby i ciężki.
        Co to za nowa moda, że dziecko rządzi rodzicami?
        • czar_bajry Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:51
          To nie nowa moda, to moda e mamowatongue_out
    • estragonka Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 20:16
      darła się kiedyś godzinę na półpiętrze pod naszym mieszkaniem, robiąc akustyke na co najmniej pol osiedla. potem tez sie zmeczyla.

      buty zostaly oszczedzone...
      • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 20:23
        Co na to sąsiedzi? Na pewno im to przeszkadzało, powinnaś wziąć dziecko do mieszkania.
        • wioskowy_glupek Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 20:34
          Gazeta a kto by się takimi głupotami przejmował jak sąsiedzi wink
          • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 20:46
            Ale jak już owi sąsiedzi robią remont z wiertarkami to mamuśki potrafią przyjść z grzeczną prośbą, żeby zaczynali od tej lub od tej godziny bo dzidzia śpi.
            I żeby sąsiedzi nie pisali donosów do administracji na wózek w ciasnym wspólnym korytarzu.
            • wioskowy_glupek Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:02
              Otóż to wink
              • gupia_rzona Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:20
                big_grin
            • sueellen Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 01:18
              Moi sąsiedzi to studenci i pierwsi zaczeli wojnę kiedy o 3 nad ranem śpiewali New York, New York. Śpiewają często gęsto o różnych porach, w środku tygodnia robią imprezki (zwlaszcza latem) to niech sobie czasem posłuchają za karę serenad dwulatki.
              • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 15:50
                To jedyni Twoi sąsiedzi? Bo może są jeszcze inni którzy nie imprezują a cierpią podwójnie, z powodu sąsiadów studentów i ryków Twojego dziecka.
        • naomi19 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:07
          Ja się akurat bardzo przejmwałam sąsiadami. Raz, że nie mieli spokoju (tak sądzę, bo jednak wrzask obdzieranego ze skóry dziecka się niesie), dwa- byłam przekonana, że wcześniej czy później wezwą policję, zostanę zaaresztowana i wsadzona na 20 lat do więzienia.
          Niestety miałam do wyboru- błagac boga o litość i cierpliwość lub zakneblowanie jej ust. Wybrałam to pierwsze, minęło, sąsiedzi nie wezwali policji, już mają spokój, są na tyle mili, że nigdy nie spytali, dlaczego córka płacze, nigdy nie narzekali na hałas. Co myślą to ich.
          • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:11
            Pisałam do Estragonki, która pozwalała aby jej dziecko darło się przez godzinę na klatce schodowej. W mieszkaniu jak dzieciak się drze mimo wszystko jest nieco ciszej dla ogółu niż na klatce schodowej, ale po co wziąć dzieciaka do mieszkania... Lepiej mieć w nosie sąsiadów, a potem psioczyć że sąsiad spod siódemki robi głośny remont do 20.00 mimo, że wie że e-mama ma małe dziecko które o tej porze zasypia.
            • gupia_rzona Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:25
              tu masz rację gazeta. Ja nie pozwoliłabym i nie pozwalam dzieciakowi drzeć się na klatce, bo na Boga szanuję sąsiadów! pod pachę i do domu. I niech w domu się wydziera. Jakby mi się jakiś dzieciak darł na półpiętrze pół godziny, to nie wytrzymałabym. Bunt buntem, ale są jakieś granice big_grin
              • izabellaz1 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:27
                Ale na klatce przynajmniej wiadomo, że nikt dziecka nie maltretuje wink
                • estragonka Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 23:52
                  izabellaz1 napisała:

                  > Ale na klatce przynajmniej wiadomo, że nikt dziecka nie maltretuje wink
                  >

                  hehe, posadzeniem o to to akurat sie nie martwilam. zreszta jak corka odstawila taka szopke to wiekszosc mieszkan byla pusta, sasiadka ktora bezposrednio pode mna mieszka ma rok mlodszego syna i doskonale wie jak dzieciaki potrafia odstawiac rozne szopki.

                  zreszta tlumaczyc sie nie zamierzam, a niektorzy powinni troche przystopowac z osadami czytajac tylko ogolny opis, nie znajac kontekstu... a zreszta co ja bede tlumaczyc smile
                • czar_bajry Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:57
                  Przez wizjer nie zawsze dokładnie widać, więc tak do końca to nigdy nie wiadomo, maltretuje czy też niesmirk
        • estragonka Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 23:48
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Co na to sąsiedzi? Na pewno im to przeszkadzało, powinnaś wziąć dziecko do mies
          > zkania.

          ojej rozczarowanie bedzie. sasiadom patrz nie przeszkadzalo. a tym ktorym moglo przeszkadzac nie bylo. jedna sasiadka nei wiem czy byla i mam gdzies czy jej to przeszkadzalo, tak samo jak ona ma gdzies czy slychac jej ujadajacego psa 24h/dobe i jej paplanie przez telefon na balkonie ktore dzieki akustyce miedzyblokowej slychac w naszych mieszkaniach nawet przy zamknietych oknach.

          ale staraj sie dalej, moze ci sie uda maluczki.
          • czar_bajry Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:59
            Ale o co gazeta ma się starać?
            Przecież to tylko o Tobie źle świadczy iż Twoje dziecko wydziera się na klatce schodowej. Widocznie nie bardzo sobie radzisz z wychowaniem...
    • naomi19 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 20:30
      Nie, ale w tym okresie miała różne jazdy, wydzierała się jakbym ją obdzierała ze skóry, krzycząc: "mamaaaaaaaa, nieeeeeee, nie róóóóóóóób". Sąsiedzi pewnie myśleli, że ją leję, głodzę, zamykam w WC. Minęło wraz z buntem. Teraz jest bardzo grzeczna, ja jestem bardzo dumna, przedszkolanki nie mogą się nachwalić, nie ma z nią żadnychh problemów. To już taki okres w życiu małego człowieczka, że nie potrafi sobie radzić z ogromem bodźców, z własnymi emocjami, reagują płaczem, agresją. Ja przetrwałam ten okres, nigdy nie puściły mi nerwy, nigdy po niej nie krzyczałam, nie uderzyłam. Za złe zachowanie konsekwentnie karałam, ale często starałam się przytulić, pomiziać, pocałowac, wtedy się uspokajała, czasem trzeba było zostawić ją samą sobie, wyjść z pokoju i blagac siłę wyższą o litość.
      • naomi19 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 21:18
        I jeszcze 2 rady- Twoi wrogowie to TV i zmęczenie.
      • vivibon Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 21:50
        naomi19 napisała:

        > Nie, ale w tym okresie miała różne jazdy, wydzierała się jakbym ją obdzierała z
        > e skóry, krzycząc: "mamaaaaaaaa, nieeeeeee, nie róóóóóóóób". Sąsiedzi pewnie my
        > śleli, że ją leję, głodzę, zamykam w WC.

        Mój w okresie bunt bywał deportowany do osobnego pokoju na kwadrans, celem uspokojenia się. W momencie kiedy tylko przekraczał próg swojego pokoju zaczynał zawodzić "jestem głooodny, głoooooodny mamooo!", a ja siedziałam i zastanawiałam się kiedy mnie zgarnie policja.
        Kiedyś przez godzinę odmawiał zdjęcia kurtki zimowej, tarzał się w niej po podłodze, wpełzał pod łóżko, na jakiekolwiek słowo albo próbę zbliżenia reagował wyciem i wzmożonym tarzaniem.
        Tydzień dziecko jak z bajki, kolejny tydzień dziecko Rosemary i tak przez półtora roku... Czasem nakładały się na to szaleństwa jednego z kotów i szczerze powiedziawszy, nie wiem jakim cudem nie porozrywałam towarzystwa gołymi rękami.
        • glagonia Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:59
          Mój mąż powiedział kiedyś do małego (żartobliwie w jakiejś sytuacji) "bo cię powieszę na haku".
          Potem jak mu czegoś zabraniałam, powiedziałam "nie rób tego, bo..." - "bo mnie powiesisz na haku?" To dopiero przypadkowi słuchacze sobie pomyśleli... wink
    • lidia341 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:08
      Mój syn kiedyś jadł obiad 3 godzinysmile)
    • izabellaz1 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:11
      lisciasty_pl napisał:

      > Tak, to dwulatek z buntem dwulatka.

      Spoko. Ja miałam dwulatkę bez buntu dwulatka. Trzylatkę z buntem czterolatka. Pięciolatkę z buntem dziesięciolatka, a teraz mam sześciolatkę z buntem czternastolatka. Przy szesnastce może nastawię się nareszcie na przekwitanie big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:14
        Za moich czasów nie było buntów trzylatka, czterolatka czy dziesięciolatka.
        Były za to po prostu źle wychowane rozpuszczone trzylatki, czterolatki i dziesięciolatki.
        W dzisiejszych czasach każde burackie zachowanie dzieciaka to "naturalny bunt".
        • izabellaz1 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:16
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Za moich czasów nie było buntów trzylatka, czterolatka czy dziesięciolatka.

          Epoki kamienia łupanego? Czy zanim ludzie zeszli z drzew?
        • naomi19 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:47
          gazeta, jest tylko bunt dwulatka. Może być jak dziecko ma rok lub trzy, ale trwa kilka miesięcy. Wiąże się to z rozwojem dziecka. Kiedys też był, ale ludzie nie mieli świadomości. Rodzice nie interesowali się rozwojem dzieci. Dziecko wrzeszczące to było dziecko niegrzeczne, które należało sprać na kwaśne jabłko.
          Ja otrafiłam zrozumieć, dlaczego tak się zachowuje. Dlatego, ze ma taki a nie inny problem i to mi pomogło znieść trudne chwile. Bnt dwulatka to oznaka, że dziecko zdrowo się rozwija. Powinnas o tym wiedzieć, jeśli planujesz mieć dzieci.
          Następny bunt to okres dojrzewania. Chyba nie chcesz kwestionować równiez tego?
          • naomi19 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:49
            Jezu... polski język trudny język. Idę spać smile
    • rulsanka Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 22:41
      Nie chciałoby mi się tyle czekać i "jeszcze trzymać za chabety". Cenię swoje zdrowie i uszy, poza tym traktuję dziecko tak, jak sama chciałabym być traktowana - z szacunkiem. Buta bym dziecku zdjęła i pochwaliła za to, że poradziło sobie z jednym. Można dziecku trochę pomóc, np. trochę odpiąć rzepy, albo ściągnąć buta z pięty. To dwulatek, zdjęcie buta to dla niego duży wysiłek, choć teoretycznie "umie". Żonę też tak tresujesz i herbatki nie zrobisz, jak jest zmęczona?
      Ja staram się wychowywać dziecko na spokojnie, bez walki, bez głupiego upierania się, że moje ma być na wierzchu, bo przecież jestem rodzicem. Są sprawy niepodlegające dyskusji i negocjacjom, ale jest ich stosunkowo mało. I też można dziecko zmotywować po dobroci.
      U nas bunty przebiegają gwałtownie, szczególnie ostatni bunt trzylatka. Ale zaobserwowałam, że jest lepiej, gdy nie staram się za wszelką cenę postawić na swoim. Czyli gdy zmuszam dziecko do założenia majtek, bo nie wyjdziemy na dwór, to on majtek nie założy przez kilka godzin. Dla samego dzikiego uporu. Ja się upieram, to on też. Po 2 dniach poszłam po rozum do głowy, stwierdziłam, że mądrzejszy ustępuje. Pomogłam mu się ubrać, wyszliśmy szybko na spacer, bez nerwów i stresu. Po jakichś 2 tygodniach bunt minął sam, a dziecko: samo się ubiera, samo je, wykonuje moje prośby. Bez tresury.
      Dzieci uczy się kompromisów na przykładzie z rodzinnego domu. Moim zdaniem lepiej czasem ustąpić, wtedy dziecko ma wzorzec do naśladowania.
      • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 23:28
        Możemy się przerzucać gdybaniami i przechwalać jakimi to nie jesteśmy super rodzicami, ale bez bliższej znajomości siebie i dzieci to bicie piany.
        • rulsanka Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 10:45
          To ty się pierwszy zacząłeś przechwalać. A ja uważam, że nie ma czym, bo do tego samego efektu można dojść po dobroci.
          Co więcej, z punktu widzenia ergonomii, łatwiej jest założyć dziecku buta niż użerać się z wrzaskami. Więc wybrałeś drogę, w której i ty i dziecko się namęczyliście. Co kto lubi. A potem mamy sfrustrowane i skonfliktowane społeczeństwo. Bo od dziecka nie uczymy się współpracy tylko walki o dominację. Walka o dominację z dwulatkiem (ale i starszym dzieckiem) jest dla mnie kompletnym absurdem. Jestem mądrzejsza, mam większe doświadczenie, jestem rodzicem. Nie muszę swojego autorytetu potwierdzać na każdym kroku, bo wiem, że go mam. Taka walka o byle co świadczy o braku pewności siebie i obawie że "wejdzie mi na głowę" gdy raz ustąpię. To tak nie działa. Wręcz przeciwnie, jeśli ustępuję w drobiazgach, to będę z żelazną konsekwencją wymagać tego, co naprawdę ważne, a dziecko to zrozumie, bo nie jest pod ciągłym przymusem.
          • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:13
            rulsanka napisała:

            > To ty się pierwszy zacząłeś przechwalać. A ja uważam, że nie ma czym, bo do teg
            > o samego efektu można dojść po dobroci.

            Bardzom ciekaw jak po dobroci dyskutujesz z dzieciakiem w amoku :]

            > Co więcej, z punktu widzenia ergonomii, łatwiej jest założyć dziecku buta niż u
            > żerać się z wrzaskami. Więc wybrałeś drogę, w której i ty i dziecko się namęczy
            > liście.

            Czytaj ze zrozumieniem. Pisałem że nie upieram się przy samodzielności, wpadł w szał
            przy okazji ściągania buta, ot tak.

            > Co kto lubi. A potem mamy sfrustrowane i skonfliktowane społeczeństwo.
            > Bo od dziecka nie uczymy się współpracy tylko walki o dominację. Walka o domina
            > cję z dwulatkiem (ale i starszym dzieckiem) jest dla mnie kompletnym absurdem.

            A gdzie tu walka o dominację? Ja go pilnowałem żeby sobie łba nie rozwalił o kafelki.

            > Jestem mądrzejsza, mam większe doświadczenie, jestem rodzicem. Nie muszę swojeg
            > o autorytetu potwierdzać na każdym kroku, bo wiem, że go mam. Taka walka o byle
            > co świadczy o braku pewności siebie i obawie że "wejdzie mi na głowę" gdy raz
            > ustąpię. To tak nie działa. Wręcz przeciwnie, jeśli ustępuję w drobiazgach, to
            > będę z żelazną konsekwencją wymagać tego, co naprawdę ważne, a dziecko to zroz
            > umie, bo nie jest pod ciągłym przymusem.

            Moje dzieci mają przymus tylko do sprzątania i nie bicia się ze sobą suspicious
            • rulsanka Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:18
              A to wybacz, źle cię zrozumiałam. smile Myślałam, że nie chciałeś mu pomóc zdjąć buta i stąd histeria. A on się sfrustrował i tak zareagował. Ok. A histerie z frustracji i zmęczenia rzeczywiście najlepiej przeczekać, bo cokolwiek nie zrobisz to źle smile
              • lacitadelle Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:40
                U nas ostatnio było dwugodzinne zakładanie spodni - wierz mi, że próbowałam po dobroci: nie tylko chciałam mu te spodnie założyć, dałam mu do wyboru kilka par, próbowałam przytulać, rozśmieszać, odwracać uwagę, a także proponować chodzenie w samych majtkach. Nie, on jest nieszczęśliwy, tych spodni nie założy, tamtych też nie, bez spodni też nie będzie chodził, bo mu jest smutno smile Ogólnie musiał po prostu chłopak gwałtownie pookazywać swoje emocje. Trudno, jakoś przetrwaliśmy - to był nasz pierwszy raz, a ma prawie 3,5 roku, więc nie narzekam, nawet śmiać mi się chciało, ale oczywiście się powstrzymywałam.
    • kamelia04.08.2007 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 23:02
      ja sie tyle nie użeram. Sama jej sciagam i tyle. Nie ma co toczyc wol;ny o taki duperel. Przedszkole szybko nauczy samodzielności.
      • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 23:36
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > ja sie tyle nie użeram. Sama jej sciagam i tyle. Nie ma co toczyc wol;ny o taki
        > duperel. Przedszkole szybko nauczy samodzielności.

        To zupełnie nie chodzi o samodzielność, on sam się ubiera i rozbiera bez problemu, czasem trzeba pomóc z czymś trudniejszym. Po prostu po całym dniu względnego spokoju postanowił się powściekać i potarzać po podłodze a but był tylko pretekstem, jego prawo suspicious A moje prawo potrzymać go za szmaty żeby sobie krzywdy o kafelki nie zrobił suspicious
        • andaba Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 23:47
          Moje dzieci bunty ominęły.
          Z roku na rok czekam i jakoś spokój...
          Mam nadzieję, że się nie zbuntują zespołowo smile
        • kamelia04.08.2007 Re: 45 minut ściągania buta 15.10.11, 23:49
          to to raz dziennie przynajmniej ma prawo wybuchnac, kazdy pretekst jest dobry. Trzeba go bylo posadzic na kanapie, niech tam rozdziera paszczę, zamiast trzymac na fraki.

          Nie masz pojecia o co moja sie drze i jakie ma preteksty, a jeszcze w tej złości sie zsikac potrafi (na złość).
          • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 09:06
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > to to raz dziennie przynajmniej ma prawo wybuchnac, kazdy pretekst jest dobry.
            > Trzeba go bylo posadzic na kanapie, niech tam rozdziera paszczę, zamiast trzyma
            > c na fraki.
            >
            > Nie masz pojecia o co moja sie drze i jakie ma preteksty, a jeszcze w tej złośc
            > i sie zsikac potrafi (na złość).

            On właśnie nie jest kanapowy, bo histeryzuje aktywnie i potrafi atakować głową ściany i podłogi suspicious Jak był mniejszy to szalał w foteliku do karmienia ale teraz już się boję że wyleci. Na szczęście ataki wścieku są coraz bardziej sporadycznie, myślę że 2-3 miesiące i będzie aniołek suspicious
    • yuka12 Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 00:26
      Moja idealna pierworodna zaczeła mieć bunt dwulatka w wieku półtora roku i i skończyła gdzieś w okolicach 4,5-5 lat. Z przerwami oczywiście. Między atakami szału była spokojnym, usłuchanym i grzecznym dzieckiem. Młodszy jest mniej hałaśliwy za to bardziej uparty. Napady złości syna-dwulatka jakoś przeszłam spokojniej. Jego bunt nasilił się, gdy miał cztery lata i teraz, rok później, powoli się kończy.
      Wszystko przed Tobą smile.
    • nanuk24 Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 00:37
      Nie, ale moj sie polozyl na trawie pod plotem i tak darl jadaczke, ze przyjechala policja.
    • rosapulchra-0 Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 00:44
      Powiem szczerze. Mam trzy nastolatki w domu. Nigdy nie miałam żadnych buntów dwulatka, trzylatka, pięciolatka, dziesięciolatka, nastolatka. I, co gorsza dla niektórych, uważam to za zupełnie normalną sytuację w mojej rodzinie. Amen.
      • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 09:03
        My też nie mamy buntów, tylko okresowe histerie i stawanie okoniem wink
        • rosapulchra-0 Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 10:57
          lisciasty_pl napisał:

          > My też nie mamy buntów, tylko okresowe histerie i stawanie okoniem wink

          CytatTak, to dwulatek z buntem dwulatka.

          Zdecyduj się.
          • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:15
            Tak się potocznie nazywa okres w którym dzieciak wpada w szał, wiem że nazwa jest debilna
            ale nie ja to wymyśliłem suspicious
    • sueellen Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 01:14
      Moja dostała dzisiaj ostrej histerii z powodu nakazu pójścia spac. Tupanie i tetralne poklony, szloch, krzyk, płacz, kładzenie się na podlodze nie przekonały mnie do zmiany zdania, to wsadzila sobie paluchy do buzi i sprowokowala wymioty. Nie ma jeszcze dwóch lat.
    • kub-ma Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 09:16
      Mój był cudownym dzieckiem do trzeciego roku życia. A później pojawił się zaległy bunt dwulatka w połązceniu z przyszłym buntem czterolatka. I tak to trwa do dziś! W przedszkolu słyszę ciągle, że jest baaaaaaaardzo uparty i jeszcze inne ciekawe rzeczy. Jutro ja odbieram małego, zobaczymy co usłyszę.
    • myga Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 09:33
      lisciasty_pl napisał:
      ---------
      Stwierdzam, ze sam jestes na poziomie dwulatka.
      • rulsanka Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 10:51
        O to to. I jeszcze się chwali jakim jest dobrym rodzicem sad
        Ja przeczekałam kilka histerii jak do tej pory, ale o ważne rzeczy, albo histerie zmęczeniowe.
        Nie przyszłoby mi do głowy użerać się o buta z dwu-trzylatkiem. Chwali się za zdjęcie jednego, motywuje/dopinguje, wreszcie pomaga w zdjęciu drugiego.
        Ludzie powinni być dla siebie życzliwi, a nie dyszeć żądzą walki i dominacji na każdym kroku.
        • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:19
          rulsanka napisała:

          > O to to. I jeszcze się chwali jakim jest dobrym rodzicem sad

          Naprawdę? A w którym miejscu?
      • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:19
        myga napisała:
        > Stwierdzam, ze sam jestes na poziomie dwulatka.

        Kolejna bezstresowa mamusia?
        • rulsanka Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:33
          Liściasty, przeczytaj swojego pierwszego posta jeszcze raz. Z niego naprawdę nie wynika, że dziecko histeryzowało ot tak, ze złego humoru. Wyglądało na to, że zmuszałeś go do zdjęcia buta. Ja to zrozumiałam w ten sposób i nie tylko ja. Wyjaśnienie sytuacji napisałeś w odpowiedzi na czyjś post, a nie każdy czyta całe wątki. Stąd nieporozumienie. Rozumiem, że powodem założenia przez ciebie wątku, było to, żeby podzielić się wrażeniami z histerii bez powodu. A wyglądało na to, że chwalisz się swoimi metodami wychowawczymi.
          Mój syn też ryczał przez godzinę, bo najpierw nie chciał iść spać, a potem był tak zmęczony, że już umiał tylko wrzeszczeć i nie reagował na nic. Taki urok dwulatków smile
          • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:38
            Pewnie tak, ale zakładałem że piszę do ludzi inteligentnych i domyślą się, że nie piszę żeby się chwalić, jaki to maczo jestem bo udało mi się pokonać dwulatka wink
            • rulsanka Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:49
              Jakbym cię znała osobiście lub chociaż kojarzyła nicka to można się domyślać prawdziwych intencji. Natomiast zmuszanie dziecka i do samodzielnego zdjęcia buta i walka o dominację z dwulatkiem są częste na forum małe dziecko i naprawdę ciężko tych ludzi przekonać, że można inaczej. Oni właśnie uważają, że tak trzeba i chwalą się tym. Fajnie, że do nich nie należysz.
        • myga Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 16:50
          > Kolejna bezstresowa mamusia?
          --------
          Dokladnie. Bez sensu walczyc z dwulatkiem o dominacje. Jestes mentalnie na poziomie dwulatka, skoro 45 min ! walczyles z dzieckiem o glupiego buta, zamiast albo zwyczajnie mu pomoc, albo pozwolic na pozostanie w jednym bucie (po pieciu minutach sam by go zdjac, bo przeciez by mu bylo niewygodnie). Albo wylaza kompleksy i niepelnosc siebie jako rodzica. Przy zadnym z moich trojki dzieci nie walczylam z nimi o dominacje, bo to glupie jest, kiedy dorosly czlowiek walczy z dzieckiem. Zachecam do ponownego przeczytania postow Rulsanki, bo podpisuje sie pod kazdym jej slowem. Co zyskasz walczac z dzieckiem? Albo zlamiesz mu charakter i bedzie uleglym i sfrustrowanym przecietniakiem, albo wyzwolisz w nim agresje i stres.
          • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 20:49
            Nie będę powtarzał tego samego po raz kolejny, jak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem to nic na to nie poradzę.
            • myga Re: 45 minut ściągania buta 17.10.11, 08:33
              a za co cie przeprosil? Dwulatek? tak po prostu przestal plakac i przeprosil? Ja sie nie dam nabrac na te twoje pozniejsze tlumaczenia.
    • sarling Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 11:05
      Mnie bunt dwulatka u starszego przerósł - wylądowałam u psychiatry, serio. Nawet nie chce mi się teraz opisywać tych akcji.
      Ale ja nie o tym.
      Ja wiedziałam, że nie robię krzywdy dziecku, tylko on miał w tym samym momencie dwie sprzeczne potrzeby i nie mógł tego zdzierżyć. Ale sąsiedzi nie wiedzieli.
      I nikt nie zapytał co tam u nas się dzieje, słowem nikt nie wspomniał o wrzaskach. Oczywiście policji też nie wezwali wink
      Ale gdybym jednak maltretowała dzieciaka w 4 ścianach, a na zewnątrz grała ciepłą i miłą panią?
      Kurczę, nie obraziłabym się, gdyby ktoś mnie zahaczył.
      Ale lepiej było chyba siedzieć w domu, psioczyć pod nosem(lub na forum wink) i paluchem nie kiwnąć.
      • naomi19 Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:22
        No właśnie, moi sąsiedzi równiez wykazali się kulturą, ale zastanawiam się, czy jakby złodziej nas odwiedził, czy byliby równie kulturalni. Mam nadzieję, że nie będę się musiała przekonywać.
        • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:30
          naomi19 napisała:

          > No właśnie, moi sąsiedzi równiez wykazali się kulturą, ale zastanawiam się, czy
          > jakby złodziej nas odwiedził, czy byliby równie kulturalni. Mam nadzieję, że n
          > ie będę się musiała przekonywać.

          Złodziej zwykle nie drze gęby, chyba że pijany wink
      • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 15:53
        Może Twoi sąsiedzi nie byli debilami i potrafili odróżnić ryki rozpuszczonego bachora od katowanego dzieciaka.
        Wam matkom nijak dogodzić. Nie nasłali na Ciebie opieki społecznej czy policji - źle.
        Jakby nasłali też źle bo przecież ogólnie wiadomo, że dziecko w tym wieku (zwłaszcza rozpuszczone) bywa wrzeszczące.
    • mathiola Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 12:29
      > Czy ktoś dłużej ściągał buta? wink

      Tak, mój mąż wink
      Odkąd kupił sobie glany do kolan, spożywanie alkoholu łączy się automatycznie ze spaniem w obuwiu, jeśli ktoś mu tego miłosiernie nie zdejmie tongue_out
      • czar_bajry Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 13:07
        Moje dzieci też przechodziły tzw. bunt dwulatka ale żadne z nich nie tarzało się po podłodze ani nie odstawiało podobnych ekscesów.
        Może dla tego iż u mnie dzieci nie rządziły dorosłymi.
        • lisciasty_pl Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 13:20
          czar_bajry napisała:

          > Moje dzieci też przechodziły tzw. bunt dwulatka ale żadne z nich nie tarzało si
          > ę po podłodze ani nie odstawiało podobnych ekscesów.
          > Może dla tego iż u mnie dzieci nie rządziły dorosłymi.

          To kwestia osobnicza, nasza trzylatka tylko ryczała, natomiast mały rzuca się, tupie, a jak się zmęczy to odstawia modły do Allaha (dupa wypięta, ręce przy buzi, zawodzi smile
          Rządzenie nie ma tu nic do rzeczy, dzieci mam w miarę osłuchane, ale tak jak dorosły one też mają prawo do odpału od czasu do czasu suspicious
          • sarling Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 14:11
            Zawsze mam mordercze zamiary wobec rodziców, którym trafił się temperamentalnie spokojny egzemplarz i którzy to obnoszą się dumnie z idealnymi metodami wychowawczymi. Tymczasem nie ma tu ich żadnej zasługi. Mam dwoje dzieci, wobec których stosujemy podobne metody - dzieci dramatycznie różnią się częstotliwością ryków i humorów.
            Znajoma też była taka mądra odnośnie spania, buntów itd. ze swoją słodką coreczka, do czasu - teraz użera się z synkiem-laleczką chucky i już nie jest taka pewna swoich talentów wychowawczych suspicious
            • kub-ma Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 14:18
              A wiesz, że ja przy starszym też byłam skłonna przyznać sobie medal za bycie świetną matką? smile Nigdy nie histeryzował. Za to młodszy odrabia za siebie i za starszego. smile
              • kropkacom Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 16:24
                Ja rozumiem, że czar_bajry trzymała dzieci krótko. Pewnie dlatego już niedługo będzie babcią. big_grin
                • czar_bajry Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 18:09

                  A co ma krótkie trzymanie do bycia babcią?
                  • naomi19 Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 18:45
                    Jak widać sporo.
                    • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 18:59
                      Lepiej żeby postarała się o dzieciaka w wieku najlepszym do rozrodu czyli do 24 roku życia, jak córka Czaj_bajry niż postawiła na "modne" późne macierzyństwo w wieku 30-40 lat i potem płakała, robiła setki badań, wysyłała na badania męża bo się okazuje, że w sędziwym wieku ciężej zajść niż do 24 roku życia. A i ryzyko urodzenia chorego dziecka statystycznie wyższe.
                • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 19:03
                  Lepiej żeby teraz była babcią Kropko niż żeby potem był płacz bo lat już sporo tj. 30-40, a ciąży nie widać bo się przespało biologicznie najlepszy czas do rodzenia zdrowego potomstwa.
                  Chcesz czy nie starsze Panie mają większe problemy z zajściem w ciążę i większe prawdopodobieństwo powikłań i urodzenia chorego dziecka niż młode.
            • czar_bajry Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 18:08
              Nie jestem alfą i omega ani tym bardziej nie posiadam nad przeciętnych talentów wychowawczych. Po prostu moje tak się nie zachowywały chociaż do aniołków bardzo im daleko.
              Młody też ma jazdy i wycia ale nie rzuca się i nie wali kopytami w ziemię.
              Raz jeden córka moja ( było to 20 lat temu) urządziła mi cyrk nad cyrki ale zrobiła to tylko raz.
        • mathiola Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 13:22
          U mnie dzieci też nie rządzą dorosłymi, a jednak moje dwulatki jak najbardziej tarzały się po podłodze.
        • kub-ma Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 13:28
          czar_bajry napisała:

          > Może dla tego iż u mnie dzieci nie rządziły dorosłymi.

          No przestań.
          Moje dzieci nie rządzą i pewnie dlatego zdarzyło się kilka razy kiedy niemal wlekłam młodszego za rękę do szkoły (odprowadzając starszego), a ten ryczał, krzyczał i niemal kładł się na chodniku.
          A starszy dla odmiany nie miał nigdy takich występów.
        • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 15:48
          Ale traumatyzowałaś je klapsami, myślisz że nie pamiętam? Przyznając się do tego stanęłaś prawie na samym dnie tutejszej drabiny i z miłą chęcią będę Ci to wypominać.
          Matka która dawała klapsy swoim dzieciom nie jest dla innych e-matek żadnym autorytetem tongue_out
          Dawałaś klapsy i teraz masz...
          Córka zaszła w ciążę przed ślubem, to wina tamtych klapsów, pozostawiają traumy do końca życia.
          • czar_bajry Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 18:16
            Dzięki gazeta za sprowadzenie mnie na ziemiębig_grin
            Idę się zrzec praw rodzicielskich do moich dziecitongue_out
            Jednak nadal sądzę iż moje dzieci są świetnie wychowane i nijakiej traumy nie mają, a ciąża bez ślubu? - zdaje się iż na tym forum nie wszystkie ślubowały miłość i wierność przed ołtarzem albo urzędnikiem US.
            • gazeta_mi_placi Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 18:56
              A na stare lata córki będą Cię tłukły bądź oleją big_grin
    • grave_digger Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 17:32
      moje dzieci do świętych nie należą, ale żadnych buntów nie przechodziły. pokazują czasem rogi, ale kto ich nie pokazuje. poza tym, zawsze, ale to zawsze ich płacz czy histerię udaje mi się powstrzymać rozmową. jeszcze są na tyle małe, że mnie słuchają. potem może być gorzej wink
    • jdylag75 Re: 45 minut ściągania buta 16.10.11, 18:15
      Mnie tam szkoda by było 45 minut i dziecka, które po 5 minutach i tak zapomni o co ryczy. Zazwyczaj udaje mi się przemówić dwulatce do rozsądku, a jak nie to zazwyczaj pytam czy widziała kiedykolwiek tak piękną lampę/szafkę/ czy motylka lub proponuję, ze wyjątkowo sama zdejmę jej buta. Podobnie kiedyś jej starszemu bratu, temperamenty mają różne a jakoś to samo na nich działa. Jakoś nie przemawia do mnie idea wyryczenia się, przeczekiwania, ładowania histeryka pod pachę itd. Nie chciałaby być tak traktowana.
      • a-ronka gucio a nie bunt dwulatka 17.10.11, 10:41
        "Pierwszy but zdjął bez problemu a potem się sfochował i kolejne 45 minut spędził na darciu gęby, pluciu i smarkaniu na podłogę i na mnie Pod koniec już mnie ręka bolała od trzymania go za chabety "

        To nie bunt,to BRAK WYCHOWANIA. Dziecko plujące na rodzica i smarkające na podłogę jest NIEWYCHOWANE.
        To piszę ja-matka dwóch synów którzy mieli bunt w postaci słowa nie,tupania nogą a nie PLUCIA I SMARKANIA.
        Brak słów a ty jak ojciec jesteś ogranicznony,że pozwalasz na takie zachowanie.
        • dzoaann Re: gucio a nie bunt dwulatka 17.10.11, 12:12
          cos w tym jest- moze niekoniecznie to brak wychowania, ale nikt tego dziecka nie uczy jak radzic sobie z emocjami i tyle...
          • rulsanka Re: gucio a nie bunt dwulatka 17.10.11, 12:29
            A jak ma sobie radzić, radzi sobie dość typowo dla wieku. Może powinien powiedzieć: o k..a ale się wkurzyłem smile ? Jak bunt/skok rozwojowy minie, to dziecko będzie sobie radzić lepiej. A w skoku dziecko potrafi rozstroić wiele rzeczy, pozornie nieistotnych.
            Jedne dzieci sobie radzą lepiej inne gorzej, ale to raczej nie zależy od wychowania, tylko od ich temperamentu.
    • mondovi Re: 45 minut ściągania buta 17.10.11, 10:54
      Kazałabym umyć podeszwę i pozwoliła chodzić w jednym bucie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka