Dodaj do ulubionych

Powrot do pracy a zarwane noce

11.01.12, 17:30
Drogie mamy. Za 3 tygodnie wracam do pracy. Mam 6,5 miesiecznego syna, ktory potrafi mnie zerwac od 2 do 7 x w nocy ( ostatnio te 2 to rzadkosc). Chyba ida mu zeby, albo wypada smoczek i on tak ma. Jest karmiony modyfikowanym Hipp Bio. O 20.00 zasypia bez problemu, o 23.30 jest dokarmiany ( wypija 160 ml), o 5 rano sie budzi na dodatko we 150 ml, w miedzy czasie na piciu, na wsadzenie smoczka. Lacznie spie 4,5 godziny. Rano przychodzi mama to odsypiam te brakujace 3, ale jak wroce do pracy to juz nie bedzie tak dobrze. Czy da sie wytrzymac dzien w pracy po ciagle nieprzespanych nocach na 3 kawach albo w wirze zajec? Strasznie sie martwie. Pocieszcie jakos. Moze jakos za 2, 3 miesiace zacznie lepiej spac? Jestem takim spiochem, ale do pracy wrocic juz musze sad
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 11.01.12, 18:01
      da sie, kawa cie bedzie trzymac w pionie wink
      A ty od czasu do czasu padniesz z nim o 20 albo jak przyjdzie weekend to do 12 nikt cie z sypialni nie wyciagnie wink
      • mysz1978 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 11.01.12, 21:02
        da sie, ale latwo nie bedzie... Sama tez sie lepiej w miare wczensie kladz - przynjamniej w ciagu tygodnia... Jak bedziesz miala mozliwosc to odespisz w weekendy.
        Powodzenia!!!!
        Ja wrocilam jak moj maly mial 5 miesiecy i dzis majac prawie 2 lata budzi sie co noc... Czasem tylko raz, czasem wiecej. Zeby mu wychodza przez caly czas uncertain
    • babyaggie Re: Powrot do pracy a zarwane noce 11.01.12, 21:15
      Da się wytrzymać, choć błyskotliwym geniuszem nie będziesz. Kładź się wcześniej spać. Ponad to za 2-3 miesiące to Twoje dziecko zdąrzy zmienić się z 10 razy smile
      Oby na lepsze!
      • margo_kozak Re: Powrot do pracy a zarwane noce 11.01.12, 21:35
        pewnie, ze sie da.
        ja tak funkcjonuje juz 5 lat!
        oczywiscie czestotliwosc wybudzen sie zmniejszyla, ale jedna pobudka to minimum jaka mam w nocy.
        gdy dzieci byly mniejsze to swietnym rozwiazaniem bylo spanie z nimi.

        zdarza mi sie raz na jakis czas, ze odsypiam w weekend, wówczas spie po kilkanascie godzin za jednym zamachem.
    • mruwa9 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 00:06
      Jestes samotna mama czy masz partnera? Jesli to drugie, to gonic chlopa do nianczenia potomka. Co druga noc on, co druga ty, zwlaszcza, ze nie karmisz piersia, a butle moze podac ktolkolwiek.
      A tak w ogole mozna sie przyzwyczaic. Zwlaszcza, jak nie ma wyboru.
      • mikams75 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 07:08
        wiesz, z facetem to nie zawsze funkcjonuje. Jak moje dziecko sie darlo w nocy to nawet jak tatus kolo dziecka skakal, to ja i tak nie spalam, tylko sie wiercilam po lozku. Jak ja sie zajmowalam dzieckiem, to facet jakos nie slyszal placzu i sie wysypial. A jak mialam wolne dni (niektore w tygodniu i weekendy), to wolalam wyspanego tatusia wyslac na spacer z dzieckiem i odespac. Bez sensu, zebysmy oboje zarywali noce jak dziecko jest jedno.
        • mruwa9 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 17:31
          Nie kupuje argumentu. Ojciec musi sobie poradzic, dziecko jest tak samo jego, jak i matki, a nie ma ludzi niezastapionych.
          mama w tym czasie poduszke na glowe, obrocic sie plecami do swiata i spac. Troche treningu i ojciec poradzi sobie swietnie. Chyba, ze Niezastapiona Matka Polka bedzie odgrywala cyborga nie do zdarcia, jedyna osobe , godna sprawowania opieki nad dzieckiem, ojcu wysylajac sygnaly, ze sie nie nadaje, a potem placz i zgrzytanie zebow, ze matka goni wlasny ogon, podczas gdy ojciec siedzi przed komputerem albo telewizorem ("bo ty to zrobisz lepiej. ja nie potrafie . On nie chce, zebym sie z nim bawil"). Branie na siebie calosci prac okolodzieciowych to strzal we wlasna stope.
          • babyaggie Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 21:35
            Moja córka do nie dawna nie dawała się ojcu w nocy dotknąć. Do matki polki mi daleko ale kiedy po kilku minutach akcji dziecko-ojciec mała nie umiała złapać tchu i zanosiła się od płaczu pasowaliśmy. Teraz już może jej dotykać w nocy, ale też nie zawsze. Spokój jest tylko wtedy kiedy mnie rzeczywiście nie ma w domu.
            • mruwa9 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 22:46
              widac ojciec sie slabo staral. Podchodzil do sprawy jak pies do jeza, z zalozeniem,ze "chcialem, ale nic z tego nie wyjdzie, sama widzisz".
              Chciec to moc.
              Gdyby zabral sie za pacyfoikowanie dziecka z zalozeniem, ze MUSI sobie poradzic, bo innej opcji nie ma, to byc sobie poradzil. Zamiast tego byly ruchy pozorowane, ze niby sie stara, ale jedyne, o czym mysli, to zebys mu wrzaskuna jak najszybciej zabrala.
              • babyaggie Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 12:18
                Widać , że nie masz pojęcia o tym co się u nas w domu działo a mądrzysz się jakbyś wszytskie rozumy zjadła.
                By zakończyć tę bezsensowną rozmowę przyznam Ci rację. Amen
                • aniaurszula Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 16:18
                  mruwa ma opisanego przez siebie faceta i mysli ze kazdy pomaga zmusu, ale to juz jej problem
          • aniaurszula Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 16:16
            jesli jestes egoistyczna matka to bedziesz spac jak ojciec zajmuje sie dzieckiem, ale nie kazda taka jest ja tez naleze do tych ze mimo wstawania taty do dziecka ja i tak nie spie bo slysz placz dziecka
            • mruwa9 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 21:57
              nie, po prostu uwazam, ze ojciec, jako pelnoprawny rodzic, dziecku krzywdy nie zrobi. I ma takie samo prawo (jak i obowiazek), zeby sobie poradzic ze SWOIM dzieckiem. I radzi sobie od poczatku.
              • aniaurszula Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 22:06
                mi nie chodzi o to czy sobie radzi czy nie mojemu opieka wychodzi dobrze ale niestety dzieci sa przyzwyczajane tylko do mnie bo go wiecznie niema, Powiedz mi jak mozna spac spokojnie gdy obok w pokoju placze dziecko, wiem ze jest przy niej tata, ktory potrafi i umie sie nia zajac ( nie mial problemow gdy byla noworotkiem ur 34tc) slysze placz i nie spie mimo szczerych checi meza aby mi pomoc
                • mruwa9 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 23:31
                  jesli go wiecznie nie ma, to tym bardziej powinien maksimum czasu poswiecac dzieciom, gdy juz jest. Z dwoch powodow, zeby byc prawdziwym ojcem, ktory zna i rozumie swoje dzieci, a nie tylko ojcem na papierze, a po drugie, aby matka czasem mogla zlapac oddech i mogla poswiecic troche czasu samej sobie, dla wlasnej higieny psychofizycznej ( co nie pozostaje bez wplywu na ogolna atmosfere w domu).
                  • aniaurszula Re: Powrot do pracy a zarwane noce 14.01.12, 22:18
                    a czy ja napisalam ze nie mam chwili dla siebie jak jest maz, mam , moge wyjsc , wykapac sie (wydaje sie to banalne), nawet zjesc spokojnie bez dziecka na kolanach, tatus w tym czasie zajmuje sie dziecmi zwlaszcza mlodsza aktualnie 14 mcy, ale niestety w nocy gdy mala marudzi,placze , poprostu nie spi mimo ze on sie nia zajmuje ja tez nie spie bo nie umiem spac gdy dziecko nie spi, za kazdym razem slysze poloz sie i spij ja sie nie zajmie ale niestety nie wychodzi mi. a to ze dzieci sa bardziej zwiazane ze mna niz z tata to inna sprawa, tatus sluzy im do zabawy itp, a mama w sytuacjach kryzysowych jest nie zastapiona. ja do pomocy mam mame wiec nie narzekam. do pracy wrocila przy pierwszej gdy miala rok , byly noce nieprzespane , ciezkie dni na dyzurze gdzie nie moglam sobie pozwolic na niedyspozycje, obecnie nie pracuje bo nie moge ze wzgledu na stan zdrowia mlodszej corki i zmane sytuacji w rodzinie (babca z dwojka sobie nie poradzi a niania odpada za droga bo pracuje po 12 g w piatek swiatek i niedziela ) ale wlasnie do pracy wrocilabym chetnie dla komfortu psychicznego, wyjscie z domu, do ludzi, rozmowy nie tylko o dzieciach, fryzjer , ciuchy itp, tak dzisiaj tez to mam ale jak odloze wizyte u fryzjera to sie nic nie stanie i tak siedze w domu a praca zobowiazuje, a nawet to ze ma sie swoje pieniadze i okresie kryzysu maz nie wygada ze cie utrzymuje tez jest wazne
      • aniaurszula Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 16:14
        a co jesli chlop jest poza domem przez 5 dni w tygodniu, niby nie samotna ale bez pomocy.
    • saguaro70 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 08:51
      Nie masz wyjścia. Musisz dać radę. Najwyzej mama będzie przychodzić częściej jak padniesz na twarz. Ale masz przecież jeszcze w domu kawałek chłopa? On nie moze wstać dosyna ze dwa razy? Naszykuj w dzbanku przegotowaną wodę. Tata wstanie w nocy, szybko podgrzeje wodę, doda mleko i nakarmi. Jaki to problem? Czemu Ty masz to wszystko robić?
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    • karusia29 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 10:02
      musisz niestety sie "przemęczyc" ja mam synka rok i 3 mies. od roku pracuje no i niespelna 6-letnia corcię, więc moja nocka jest przetykana 2-4 krotnym wstawaniem. Na "chłopa" nie mam co liczyc bo on jako dziecko do 3 roku życia praktycznie nie spal a teraz reszte życia odsypia i nie ma bata żeby w nocy wstał, dla niego to krytyczne momenty i koniec smile no więc klade sie spac koło północy, wstaję do pracy o 6 a w nocy ze 3 razy budzę sie jak jest dobrze a jak nie - np wczoraj jak wprowadziłam akcje odsmoczkowania spalam 2 godz. do 2.00 potem juz nie. Nie, no wszystko z czasem mija. Dobrze że córcia spi ładnie ale to też od roku bo wcześniej w nocy byly akcje nocnik, albo zmiana pościeli i piżamk / częściej to drugie/ teraz jest już super z nią. Głowa do góry i byle do przodu !smile)
    • ma_niusia Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 10:11
      Dasz radę! Nie pocieszę cię ze spaniem, bo mój wkrótce 3 lata skończy a niemal co noc się budzi, co prawda teraz już "zaledwie" 1-2 razy, ale stale... a do tego jestem z nim sama więc nie ma opcji, zajmuję sie nim smile Dla własnej wygody, wspólną decyzją Młody śpi ze mną w łóżku więc nie musze latać po nocy, pod ręką mam wodę do picia (nie je już w nocy ale jak jadł miałam termos z ciepła wodą, butelkę i mleko przy łóżku żeby nie wstawać). Dwie trzy kawy dziennie, dużo obowiązków i daje radę. Zdarzają się gorsze dni, wtedy w weekend odsypiam zasypiając razem z synkiem na drzemkę w ciagu dnia. Ale da radę, słowo daję!
    • zolla78 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 11:12
      Ogólnie możliwe do przebrnięcia, o ile masz szansę na odespanie co jakiś czas tych zarwanych nocy. I przyłączam się do jakiejś wypowiedzi wcześniej. Podziel się co którąś noc wstawaniem z partnerem/mężem, skoro dziecko jest na mm. Pomaga.
      • kleopatra8380 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 18:12
        Dzieki dziewczyny. Chyba namowie swego chlopa do jednej zarwanej nocy, rzeczywiscie moze nie powinnam sie tak cackac smile. jedne noc tez rodzice beda brali, w weekend bede miala szanse odespac bo rodzice beda brali do domu. Takze zawsze 3 noce. Mam nadzieje, ze maz da sie namowic bo on taki sam spioch jak ja. My sie zawsze tak cackamy z tymi facetami nie wiadomo dlaczego smile. Nie wiem czy nie zrobilam bledu z tym dokarmianiem przed polozeniem sie spac. Bylo tak: syn jadl o 20.00, potem wstawal o 2.00 na pierwsze jedzenie, potem o 5.00 na drugie i spal potem do 7.00. Pielegniarka doradzila, zeby go dokarmiac o 23.30 i rzeczywiscie, potem chce mleko dopiero o 5.00 ( z przerwami na piciu i wsadzenie smoka). Tylko czy on sam sie oduczy jedzenia o 23.00 jesli bedziemy go dokarmiac na "spiocha"?. W sumie to byloby lepiej gdyby najpierw sobie darowal 5.00 i spal do 7.00 tongue_out. Ech, jakos to bedzie smile. Praca absorbujaca, wiec moze nie bedzie czasu na myslenie o zmeczeniu smile.
        • babyaggie Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 21:39
          kleopatra8380 napisała:

          > Mam nadzieje, ze maz da sie namowic bo on taki sam spioch jak ja.

          To już jest jakiś obłęd. Myślałam, że przyczyna nieangażowania się ojca - płodziciela jest jakaś ważna.
          Nawet nie wiem jak skomentować...

          My sie
          > zawsze tak cackamy z tymi facetami nie wiadomo dlaczego smile.

          Kto się cacka ten się cacka. Też nie wiem dlaczego.

        • bluemka78 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 10:34
          My tez dokarmialismy o 23 przed pójściem spac, zeby nie budziły sie w środku nocy. Jedna wytrzymywala do rana, druga do ok. 5, pozniej stopniowo aż do 7 rano, w międzyczasie tez same zrezygnowały z karmienia o 23. Wcześniej sie wyciagalo i dawało butle na spiocha, pozniej zaczęły sie drzec, ze sie je rusza wiec przestaliśmy karmic. Jedna zrezygnowała gdzieś w 5m, druga ok 6,5m.
          Co do facetów to u mnie od początku był równy podział, każdy obsługiwał po jednym dziecku wink czasami tez mąż kazał mi iść spac wcześniej, a sam nakarmil dzieci na noc. Niestety zarwane noce przy małym dziecku to norma. Skoro weekendy przejmują rodzice to nie ma o czym w ogóle mówić. A w tyg. na zmianę z mężem i tyle. U nas jedna ładnie spi, a druga ciagle kręci i wierci sie noca, ma ciężkie zabkowanie wiec na zmianę ja obslugujemy. Jak któreś z nas jest bardzo zmęczone to idzie spac do innego pokoju, a to w lepszym stanie obsługuje budzące sie dziecko i tyle.
    • 0-jus-tyna Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 18:46
      Nie rozumiem wyrazenia "musze wrocic do pracy". Bo co , glowe utna, zastanow sie co jest wazniejsze Twoje dziecko czy zestresowana mama ktora nie bedzie juz ta sama mama. Ja wybralam skromniejsze zycie na rzecz szczesliwego dziecinstwa (do pojscia do przedszkola), chyba sie oplacilo. Teraz szczesliwa znalazlam inna prace ( bylo ciezko), ale chwile spedzone z maluszkiem bezstresowe to bezcenna rzecz dla mnie i dla dziecka
      • margo_kozak Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 20:31
        0-jus-tyna napisała:

        > Nie rozumiem wyrazenia "musze wrocic do pracy". Bo co , glowe utna, zastanow si
        > e co jest wazniejsze Twoje dziecko czy zestresowana mama ktora nie bedzie juz t
        > a sama mama. Ja wybralam skromniejsze zycie na rzecz szczesliwego dziecinstwa (
        > do pojscia do przedszkola), chyba sie oplacilo. Teraz szczesliwa znalazlam inna
        > prace ( bylo ciezko), ale chwile spedzone z maluszkiem bezstresowe to bezcenna
        > rzecz dla mnie i dla dziecka


        rozwalają mnie takie teksty!
        • karusia29 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 21:36
          mnie też rozwalająsmile) bo co, jak chodzi sie do pracy, realizuje, rozwija to źle bo "dzieciątko będzie cierpieć?" najlepeij siedzieć w domu do 3 roku życia dziecka, jak ta kura domowa i wmawiać sobie że jest super i że to wszystko dla dobra dziecka smile) dziecinada
          • mery300 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 22:38
            dlaczego jak "kura domowa"?? może jak Matka??
            Najlepiej to wmawiać sobie, że powrót do pracy jest konieczny, a dziecko niech chowają inni- babcie i opiekunki. Tylko po co wtedy to dziecko?? Bo tak wypada?? czy wypadło?
            najlepiej to ddać na cały tydzień i się realizować w pracy. wtedy będzie się można wyspać.
            • mruwa9 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 22:50
              mnie znacznie bardziej rozwala postawa, ze nocne walki z dzieckiem to wylacznie problem mamy. A ojcu to co, rece odrabalo? Laskawie poprosic go o ochlap w postaci dyzuru w JEDNA noc?A on sie MOZE zgodzi, (a pewnie raczej nie, albo bedzie wykonywal ruchy pozorowane, w postaci NIBY zajmowania sie dzieckiem, ale w taki sposob, zeby matka jak najszybciej wstala i powiedziala: no dobra, daj mi go, ja sie nim zajme).
              Same na siebie krecicie bicz.
              • aniaurszula Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 16:20
                to ze ty ukrecilas sobie taki bicz to nie znaczy ze kazda tak robi,
          • k_pilarz Re: Powrot do pracy a zarwane noce 12.01.12, 23:08
            A ja się z Tobą nie zgodzę- jeśli uważasz, że poświęcenie 3 lat dziecku to dziecinada to gratuluję!!! Jeszcze się zdążysz napracować kobieto i rozwinąć do woli- masz czas do 67 roku życia!!!!! Co za głupie czasy- dziecko na bok, a praca najważniejsza! Nie rozumię takiego myślenia! Po co decydujesz się na dziecko, żeby się męczyło ciągłymi rozłąkami z Tobą i zastanawiało, czy mamusia wróci czy nie??? Mowa tu o malutkich dzieciaczkach, które pragną bliskości mamy szczególnie! Czy uważasz, że 3 lata w pełni poświęcone swojemu dziecku to aż tak dużo?
            Rozumię samotne matki lub te bez wyjścia- trudna sytuacja finansowa, ale jeśli jest możliwość, uważam, że to wręcz obowiązek rodziców względem dzieci, żeby im poświęcić czas! Mąż nie robi wtedy łaski, że Was utzrymuje, w końcu to też jego dziecko! Mój mąż również nakłaniał mnie do tego, żebym od razu nie wracała do pracy, tylko w pełni zajęła się dzieckiem, a nie tak jak nasi znajomi- raz dziecko do żłobka, jak chore do opiekunki, do cioci, do sąsiada- ludzie o co chodzi, czy to rzecz, którą się rzuca byle gdzie, czy upragniona, kochana istota, której daliście życie i która jest w pełni od Was zależna????
            Ja po długim namyśle też postanowiłam zostać z dzieckiem w domu- 2 lata wychowawczego. W mojej pracy powinnam pracować 8h, a wracałabym zawsze po ok10h- co dziecko miałoby wtedy z mamy??? Mówiłoby do mnie dzień dobry i dobranoc!
            Dla mnie to niezapomniane chwile kiedy mama czekała na mnie z obiadkiem po powrocie ze szkoły, ale to niestety przeszłość, moje dziecko już nie będzie miało tego szczęścia, bo będę w pracy!
            Niestety żyjemy w beznajdziejnych czasach, w których dom i rodzina stoją na szarym końcu- ważniejsza kasa, kariera, wygody, rozrywki itp. Z tego właśnie powodu tak wiele rodzin się rozpada, bo ludziom zwyczajnie przewraca się w głowach! Dla mnie praca też jest ważna, ale nie najważniejsza!
            Ja też skończyłam studia (2 kierunki), rozwinęłam się zawodowo przed zajściem w ciąże, a mimo to potrafię na pewien czas z tego zrezygnować dla dobra dziecka!
            Wasza sprawa, jeśli uważacie że praca ważniejsza od dziecka i rodziny, ale nie negujcie i nie obrażajcie innych, dla których dziecko i rodzina stoi na PIERWSZYM miejscu!!!!!!!

            • mozyna Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 01:50
              a dlaczego praca ojca dziecka ma byc wazniejsza od pracy matki?
              w dodatku tak niesamowicie wazna, ze ojciec nie moze wstac w nocy ani raz do placzacego dziecka?
              i matka mialaby zrezygnowac z pracy??
              nie dla idei spedzania czasu z dzieckiem, ale dlatego, z tatusia za duzy spioch...
            • prigi Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 09:05
              przy pierwszym i drugim dziecku wróciłam do pracy, bo tego chciałam.
              dzieciakiem zajmują sie dziadkowie i ojciec. i w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, że mam utrudniony kontakt z córką czy synem. moje dzieci są odważne, nie boją sie zostać z kimś innym niż rodzic, bo wiedzą, że rodzice wychodzą, ale ZAWSZE wracają. czasami szybciej, czasami później, ale nie ma co sie bać, jak znikną za rogiem.
              poza tym, zawsze mnie zastanawia jedno-czy matki wychowujące dzieci w domu nie boją się przyszłości? ja wiem, ze wasi meżowie to istne ideały, złota itd, ale czy nie boicie się, ze zostaniecie z niczym? i nie mówię tutaj o sytuacji, gdy facet odchodzi do innej, ale tak po prostu-zmiana priorytetów w życiu, rozwód, tfu tfu-ciężka choroba/śmierć współmałżonka? i co wtedy-nie tak łatwo w niektórych zawodach (w moim na pewno nie jest łatwo) znaleźć szybko pracę i to na tyle dobrze płatną, aby utrzymać całą rodzinę na swoim koncie.

              szczerze pytam, bez złośliwości, chetnie się dowiem czy w jakiś sposób jesteście zabezpieczane na przyszłość czy po prostu o tym nie myślicie
              • prigi Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 09:08
                a wracając do tematu- przez ok 1,5 m-ca spałam po 3-4 godziny dziennie, bez możliwosci odespania tego w innym terminie. i jedno jest fascynujące-do czego organizm ludzki potrafi się przyzwyczaić i jak przestawić, do funkcjonowania na "debecie".
                więc potwierdzam, da się, ale najlepiej gdyby nie trzeba było się o tym przekonywaćwink
                • mruwa9 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 09:48
                  ja tak ciagne od prawie 14 lat. Od tylu lat nie przespalam w jednym ciagu dluzej, niz 2-3 godziny, przy sredniej dlugosci snu na dobe 4-5 godzin. Na palcach moglabym policzyc noce z 8 godzinami snu. Fakt, mozna sie przyzwyczaic smile
                  • karusia29 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 11:04
                    hmm zawsze będą zdania podzielone czy zostać z dzieckiem w domu czy pracować. Ja podchodze do tego w ten sposob że to że mam dziecko nie przeszkadza mi w realizowaniu swoich pasji ( choć w części) i rozwoju. Nie krytykuje dziewczyn które zostaja w domu z dzieckiem, bo tak chcą. Tylko potem niech nie płaczą że "się poświęciły" i nic z tego nie maja ( oczywiscie oprócz super kontaktów z dziecmi). Ja jestem zdania że kobieta musi być niezalezna, rózne czasy mamy, nie może byc tak że my kobiety sprowadzamy sie same tylko do opieki nad dzieckiem i myslimy że dziecko będzie cierpiec jak mama pójdzie do pracy.

                    Pracuje do 15.30, ide po starszą corcie do przedszkola( mąż zawozi żeby nie byłosmile) i o 16 jestem już z moimi szkrabami. Mój synek jest z nianią, nigdy nie było scen " rozdzerających serce" , nie widze żeby był nieszczęśliwy, jest bardzo radosnym , pogodnym chlopczykiem. Bylam z nim pół roku i każdą chwilę poza pracą spędzam z dziecmi / spędzamy jako rodzice/ nie wyjeżdżam na szkolenia, nie siedze do późna w pracy, ale z pracy nie rezygnuje, Moje dziecko rozwija się rewelacyjnie, ma kontakt z innymi dziećmi jako 1,5 roczniak, z przedszkola nie można go wyciągnąć, niedługo będzie chodził do klubu malucha, a ja jak wracam z pracam jestem szczęsliwa i pomimo zmęczenia z radościa spędzam czas z dziecmi. ale jak kto woli.

                • pysia_35 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 16:26
                  mnie udaje sie od kilku tygodni przespać czasem noc z jedną - dwoma pobudkami - hurra !. Moje dziecko nie sypia od urodzenia zbyt duzo - teraz jest super i jest to 8-9 godzin na dobe z 1-2 pobudkami w wersji supernoc i 3-5 w wersji codziennej. Dodam, że jestem samotną mamą od ponad pół roku i nawet w weekend nie mam szans na odespanie - dziecko nie spi w dzień ! Organizam ludzki jest w stanie sie przystosować bardzo mocno. Zawsze byłam spiochem - od ponad 2 lat sypiam 5-6 godz. z przerwami i nawet nieśle funkcjonuję. Jedyne co mnie martwi to fakt, iż moją najwiekszą życiową przyjemnością, nagrodą i moim marzeniem stało się...połozenie spać.
                • k_pilarz Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 22:46
                  Już Ci odpowiadam- ja w każdej chwili mam możliwość powrotu do pracy, tak więc wiem, że w razie czego mogę wracać. Nie stawiam wszystkiego na jedną kartę, mam zabezpieczenie.
                  Mi też zależy na pracy, i to bardzo, ale uważam że skoro rodzice decydują się na dziecko, to powinni poświęcić mu czas i zapewnić odpowiednie warunki do rozwoju, szczególnie w tych pierwszych latach życia( np. nie wyobrażam sobie zrywać dziecka ze snu codziennie rano, żeby zdążyć do pracy, bo np. trzeba odwieżć do żłobka, czy do babci!- znam mnóstwo takich przypadków i zwyczajnie żal mi dzieci, które potrzebują jeszcze dużo snu).
                  Jak córcia pójdzie do przedszkola(po ukończeniu 3 lat), ja z czystym sumieniem wrócę do pracy.
                  • bluemka78 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 14.01.12, 11:23
                    Moich dzieci nikt z łóżek nie zrywa, śpią do ktorej chcą, wstają po 8. Niania przyjezdza do nich, wspólnie jemy śniadanie.
                    Idąc Twoim tokiem myślenia, skoro ma Cię nie być 10h w domu to i 3letnie dziecko będzie na to za małe. Będziesz mu mówić dzień dobry i dobranoc. To są Twoje słowa.
            • whitney85 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 16:57
              I po dwóch kierunkach nie wiesz, że pisze się "rozumiem" a nie "rozumię" oraz nie przychodzi do głowy oczywistość, że czasem matki muszą pracować by starczyło na jedzenie i rachunki a nie po to aby mieć na zbędne towary luksusowe.
              • k_pilarz Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 23:15
                A Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Przecież napisałam, że co innego jak sytuacja finansowa do tego zmusza- to zupełnie inna historia!
    • mamalgosia Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 10:55
      Bardzo źle wspominam czas, gdy chodziłam do pracy po 3godzinnym śnie w nocy (a było tak z uwagi na częste choroby dzieci). Było naprawdę ciężkosad
      • kleopatra8380 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 11:46
        Musze i chce wrocic do pracy smile. Uwazam, ze moje dziecko zostawiam w najlepszych rekach, wiec nie mam wyrzutow sumienia. Ja mam 32 lata i potrzebe realizacji a w moim zawodzie nie moge na zbyt dlugo wyjsc z obiegu. Wracam na 3/4 etatu, wiec bede i dla pracy i dla synka. Nadchodza takie czasy, ze nie jestem w stanie siedziec na wychowawczym rok czy 2. w trakcie urlopu m. nawet pomyslalam o zmianie pracy, powysylalam cv i pochodzilam na rozmowy. TOTALNA ZENADA CO TERAZ PROPONUJA! Nie chce stracic dobrej i dobrze platnej pracy siedzac z synkiem rok czy dwa a potem zostac akwizytorem za 2000 PLN (warszawa) i martwic sie czy zarobie na prowizji 300 pln wiecej a moze 500 albo byc na utrzymaniu meza. Mozna byc dobra mama i realizowac sie w zyciu.
        • karusia29 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 12:49
          Kleopatra - dokladnie, tak trzymać! smile tez jestem z Warszawy i chcę sie realizować oraz być super mamą smile
          • mery300 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 21:45
            Zawsze przecież można to sobie wmówić- jestem super mamą..... co prawda 2 godziny dziennie, ale jestem super. forsa, presja i wygoda....
            ale jestem super mamą.....

            co do myślenia o swojej przyszłości, to kobieta na wychowawczym nie siedzi 20 lat. Poza tym jak ktoś planuje dzieci, to o pewnych sprawach myśli wczesniej. Warto zadabać o swoje możliwości zawodowe wczesniej. To kolejny mit, że parę lat poza pracą ma decydować o całym życiu zawodowym. Nie ma się co oszukiwać, pracę zawsze można stracić, bez posiadania dziecka również.

            Po prostu siedzenie z dzieckiem to nie bajka. Często jest wygodniej uciec do pracy i zasłaniać sie tymi frazesami o konieczności i samorealizacji, niż przyznać się do egoizmu.
            • karusia29 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 22:41
              Mery 300 - dla ciebie rozwój, realizowanie swoich pasji to tylko forsa? no comments zatem.......

              niestety pojęcia nie masz o dzisiejszych realiach na rynku pracy pisząc takie bzdury, tak, oświecę cie, te "parę lat" jednak decyduje o życiu zawodowym, jeśli dla ciebie rozwój zawodowy to frazesy to witam w średniowieczu, dzięki takim osobom jak ty kobiety są postrzegane głównie przez pryzmat dzieci i domu bez jakichkolwiek ambicji.......
              • k_pilarz Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 23:06
                Czy uważasz, że zajmowanie się domem i dziećmi to brak ambicji???? Obrażasz tymi słowami mnóstwo kobiet!!!! Skoro ktoś może sobie na to pozwolić to czemu nie- nie trzeba pracować, żeby się rozwijać! W obecnych czasach są jeszcze inne możliwości rozwoju!

                Jak mój ginekolog powiedział- poświęcenie czasu małemu dziecku to większy wysiłek i większa praca niż praca na etacie!
                • karusia29 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 23:43
                  nie obrażam kobiet i nie mam takiego zamiaru k_pilarz. Każdy ma prawo postepować tak jak chce, ale jesli ktoś pisze że rozwój osobisty to frazesy to obraża mnóstwo - większosc kobiet, które nie tylko wychowują dzieci ale też pracują, chcą coś w życiu osiągnąć - czy to takie straszne? że chcemy być nie tylko mamami - to dla nas najwazniejsze, ale równie ważne jest spełnienie w życiu, satysfakcja zawodowa, nie obrażając nikogo, w sklepie zawsze można pracować, ale w zawodach które wymagają sledzenia rynku, niestety jesli kogoś nie ma rok - dwa bardzo trudno wrócić spowrotem "do gry". My kobiety mamy ciężej, męzczyzm to niestety nie dotyczy - oni moga się realizowac ile wlezie, pomimo że też mają dzieci.
                • aliana81 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 13.01.12, 23:52
                  Zgadzam się, dodam jeszcze że w domu też można się realizować i rozwijać, nawet przy dziecku. I da się też na tym zarabiać - np. na giełdzie. Ale do tego trzeba trochę chęci.
                  Wiesz jak mam połowę pensji oddać opiekunce, do tego dodać dojazdy do pracy, itp. itd., wycenić czas stracony na dojazdach, uwzględnić ile realnie jestem w stanie poświęcić czasu dziecku i ile kasy mi z pensji zostanie, to wolę poświęcić się dziecku bo te "ochłapy" które mi zostaną po odliczeniu wszystkich kosztów, to spokojnie wyciągam na giełdzie i mogę być z dzieckiem, a przy tym się realizować a jakżę
                  • bluemka78 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 14.01.12, 11:17
                    Mierzysz swoją miara. Nie każdy pracuje na takich warunkach jak Ty. Ja w pracy bywam ok. 6h dziennie. Nie zawsze pracuje codziennie, bywa ze opiekunka ma wiecej zajęć ze względu na studia i jestem kilka dni w domu z dziećmi. Na dojazd do pracy tracę 10minut w jedna stronę. No i nie odczuwam tego co zarabia opiekunka. Gdybym zarabiała tyle, ze muszę oddać polowe to faktycznie pracowalabym tylko dla idei. Dzieciom poświęcamy max czasu, nie wysyłamy ich do dziadków, ew. wspolnie odwiedzamy. Zawsze ktos sie z nimi bawi, czyta książeczki itp. Niewiele tracę, bo rano jet wspólne śniadanie, pozniej bawią sie z opiekunka (nota bene ich ciocia, wiec nie mam wyrzutów sumienia ze są z obca baba), spacerek, zupa i idą spac. Po drzemce obiadek, chwila zabawy i przed 16 wraca mama, pozniej tata. Mje dzieci nie chodzą spac przed 21 wiec mamy sporo czasu dla siebie.
                  • mamalgosia Re: Powrot do pracy a zarwane noce 14.01.12, 13:23
                    Ja tylko dodam, że praca, do której poszłam po urodzeniu dzieci nijak mnie nie rozwijała, może nawet przeciwnie. A do tego nerwy
        • ola33333 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 14.01.12, 11:54
          3/4 etatu jest super, tez tak pracuje. Najwyzej bedziesz brala dziecko do waszego lozka zeby nie wstawac po nocach. Spanie razem wcale nie jest takie zle, ewentualnie mozna pomyslec o wiekszym lozku, gdyby bylo wam niewygodnie.
          • bluemka78 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 14.01.12, 12:33
            A nawet lepsze, przynajmniej u nas, bo dziecko dużo lepiej spi i jest pod ręka, by podać smoczek czy picie. My dokupilismy materac, który pozniej damy do łóżka dziecka, na razie mamy swój materac na ziemi i ten dodatkowy obok wiec wyszło bycze loze wink
            • aksa00 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 14.01.12, 13:36
              Wszystko zależy od sytuacji. Nie mówimy przecież o wyjątkach, tylko o regule.
              O kobietach pracujących w przeciętnych miejscach, zarabiających średnie lub niewielkie pieniądze, przede wszystkim pracującym normalnie na etat 8 godz + prawie 2 godz na dojazdy.
              Wiadomo, że jak kobieta zarabia ogromne pieniądze, ma super , świetną i czasami lekką pracę, to może wtedy i zastanawiac się nad powrotem do pracy z czysto swoich powodów.

              Ale przeważająca większość wcale swojej pracy nie lubi, pracuje, bo musi, bo jest nagonka na szybki powrót do pracy. I właśnie takie kobiety powinny się zastanowić, czy warto te 3 lata się męczyć i męczyć dziecko.
              • bluemka78 Re: Powrot do pracy a zarwane noce 14.01.12, 14:10
                Dlatego każda kobieta ma prawo do zastanowienia sie nad swoją sytuacja i podjęcia decyzji czy wraca czy nie. Natomiast inni nie powinni jej oceniac. Nawet jeśli zarobek będzie sie rownal wlal wylal. Widocznie tego potrzebuje, a wiadomo szczęśliwa matka równa sie dobra matka. Ja sobie nie wyobrażam siedzenia w domu z dziećmi 24h, mimo ze są planowane, bardzo wyczekiwane, kochane itp. Ale rozumiem, ze innym matkom zajmowanie sie tylko domem i dziećmi odpowiada i nie oceniam ich, a wręcz szanuje, bo ja bym zwariowala nie mając innych zajęć. Dużo zależy od charakteru danej osoby/ matki.
    • madzia1708 jak urodziłam Kacperka 14.01.12, 14:02
      to poszłam do pracy po 4 miesiącach
      żyję i mam się dobrze smile także i Ty przeżyjesz. Karmiłam piersią, woziłam się z butelkami, laktatorem - takie życie smile a dziecko szybko wyrośnie, jeszcze zatęsknisz za tym wstawaniem do maluszka smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka