linkaaa487
15.02.12, 13:00
Mój półtora-roczny synek wczoraj ściągnął na siebie gorącą kawę (stała może 3 minuty od zalania wrzątkiem), poparzył sobie brzuszek, schładzaliśmy mu przez chwilę zimną wodą, nie chciał dłużej wytrzymać w wannie i się wyrywał z płaczem, później pantenol i przykładanie mokrej zimnej pieluchy. Po 20 minutach pojechaliśmy do szpitala. Lekarz stwierdził poparzenia II stopnia.Nie ma pęcherzy, ma czerwony brzuszek i w dwóch miejscach zeszła mu skóra wielkości ok 2cm x 3cm. W tych miejscach skóra jest aż bordowa i leci troszkę ropy (widać to jak zmieniam mu opatrunek-jest wtedy żółty w tych dwóch miejscach). Dziwi mnie że lekarz zalecił tylko zmienianie gazy polanej solą fizjologiczną przez 48godzin. Jutro mamy się zgłosić do kontroli. Z tego co czytałam to lekarze robią opatrunki z różnych maści. Wydaje mi się że ta sól nic nie działa...
Są tu mamy których pociechy miały podobne przeżycia? Jak goiły się rany?