Dodaj do ulubionych

Czy reagować, czy dać spokój?

20.02.12, 13:49
Piszę zainspirowana wątkiem o uspokajaniu dziecka w przychodni. A mianowicie mój 3-latek jest bardzo żywym (nieprzewidywalnym), a może właśnie przewidywalnym w swej bezmyślności/beztrosce dzieckiem. Mimo częstego upominania, robi wciąż te same rzeczy, o których wie, że nie powinien ich robić. Ja jestem już zmęczona tym napominaniem, a jednocześnie wiem, że jeśli nie zareaguję, to znów np. wejdzie do kałuży po kostki (nie mając oczywiście kaloszy). Podam przykład - mamy piętrowe łóżko - mówię: nie wspinaj się na górę bo nie umiesz jeszcze sam schodzić. (Góry łóżka jeszcze nie uruchomiliśmy) On po 5 min. jest tam spowrotem. Jeśli zejdzie z łóżka, ściąga z półki krem i cały się usmarowuje - po zadaniu sobie niebywałego trudu, żeby go dosięgnąć. Na spacerze to samo: mówię "tylko pamiętaj, żeby nie wdeptywać w kałuże" - po sekundzie wyrywa się i stoi w najbliższej kałuży po kostki; 'nie podnoś tej grudy błota - baw się czystym śniegiem' - do niego nie dociera. Mój syn podniósł niedawno zaschniętą kupę psią i rzucił sobie nad głową, bo myślał, że to patyk. Spacer się skończył bo rękawiczki cuchnęły niemiłosiernie. Moje pytanie: czy 3 letnie dziecko nie powinno już słuchać ze zrozumieniem? Czy ja nie powinnam w ogóle zwracać mu uwagi, czy co? Czy wy wciąż napominacie swoje dzieci, a jeśli nie słuchają to automatycznie stosujecie jakieś kary? Jeśli tak, to mój syn powinien wciąż być 'karany' w jakiś sposób?
Obserwuj wątek
    • mojemieszkanie24 Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 14:21
      zawsze przed wyjściem przypominaj zasady, zaznacz że jeżeli wejdzie do kałuzy/ będzie zbierał kupy itd to upomnisz go raz a jeżeli nie pomoże to wracacie do domu. No i rzeczywiście wracajcie jeżeli zrobi coś ,,zakazanego". 3 latek doskonale rozumie słowo NIE.

      Czy to piętrowe łóżko jest konieczne ?
      • camel_3d Re: Czy reagować, czy dać spokój? 21.02.12, 10:25
        to wyznacz sobie zasade... jak ojdziesz do centrum handoweg to nie mozesz niczego dotknac wejsc do dklepu.. inaczej zaraz wroicsz do domu...



        > zawsze przed wyjściem przypominaj zasady, zaznacz że jeżeli wejdzie do kałuzy/
        > będzie zbierał kupy itd to upomnisz go raz a jeżeli nie pomoże to wracacie do d
        > omu. No i rzeczywiście wracajcie jeżeli zrobi coś ,,zakazanego". 3 latek doskon
        > ale rozumie słowo NIE.
        >
        > Czy to piętrowe łóżko jest konieczne ?
        • silje78 Re: camel 21.02.12, 17:47
          trzylatek jest w takim wieku, że powinien rozróżnić spacer w kaloszach od marszu w półbutach do przedszkola. nie zawsze można iść z dzieckiem ubranym jak w szkole przetrwania, czasami dzieciak musi być ubrany w strój, który po kontakcie z kałużą kwalifikuje go do powrotu do domu.
          • camel_3d Re: camel 21.02.12, 21:01
            Ale kaluza to jedno..a co z innymi rzeczymi, ktore go fascyjnuja? Nie dotykaj tego, nie dotykaj tamtego. Moj lazil po kaluzach w polbutach...jak wracalismy do somu mogl snawet biegac po nich i sie pochlapach do woli...po 2 takich jazdach juz mu przeszlo i ma kaluze juz gdzies...

            Kto kazedziecko jak na survival ubierac.. Ok teraz pewniebymmu w kaluze nie pozwolil wejsc..ale wiosna..ryba...najwyzej bedzie mial mokre buty,...nie zejdzie od tego...
    • joakal Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 14:24
      skoro wiesz, że lubi kałuże, zakładaj mu na dwór kalosze/śniegowce i nieprzemakalne spodnie
      jak dasz mu szansę wytaplać się w wodzie na spacerze, wtedy możesz się upierać, żeby w normalnych bucikach do kałuży nie wchodził
      daj mu trochę przestrzeni na eksplorację środowiska, to jest tylko trzylatek, musi wszystkiego dotknąć
      dziecko wiecznie ograniczane będzie się buntować (i ma rację), jak dasz mu swobodę (nie mylić z samowolą), będzie miał gdzie zaspokoić ciekawość i łatwiej podda się tam, gdzie nie ma miejsca na eksperymenty
    • karolina17w Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 14:34
      Zakazany owoc najlepiej smakuje...

      Mój syn ma 2 lata 7 m-cy. Też go ciągle upominam bo robi rzeczy których zdecydowanie nie powinien lub przeszkadza innym np. w poczekalni. Ja zauważyłam, że jeżeli mu powiem - "Nie wchodź do kałuży" to on właśnie to zrobi. Dlatego staram się nie mówić tego typu rzeczy. Z drugiej tez strony - kilka dnie temu: na podwórku, błoto po kostki. Pozwoliłam mu chodzić i skakać - ale też tłumaczyłam - będziesz skakał to będziesz mokry. I tak było - poskakał, ochlapał się cały. I już wie mniej więcej jak to działa - skaczesz po kałuży = jestem mokry, że przez ubrania też można być mokrym. Tak samo ostatnio z solą - on chce posolić naleśniki. Ok, dałam mu kawałek naleśnika, dałam solniczkę mówiąc, by mało posolił... taaa, łyżeczkę soli na mały kawałek naleśnika wysypał wink I zjadł. Ale od tamtej pory soli nie chce - bo słone.

      Podsumowując - pozwalam mu na poznawanie świata (w granicach) bo o to dziecku głównie chodzi. Staram się nie wywoływać sytuacji tzn ostrzegam jak sam zaczyna robić daną rzecz, a nie przed. Uwagę warto zwracać - ale z rozsądkiem. Jeśli mój syn mnie nie posłucha - mówię mu jakie konsekwencję wynikną z jego nieposłuszeństwa np. stając na krześle może spaść. Nie widzę sensu w karaniu dziecka za ciekawość - dla mnie i dla Ciebie np. skakanie w kałuży to brudne ubrania i more dziecko. A dla naszych synów to super zabawa! Ale też poznanie świata i poznanie pewnych zależności nim rządzących.
    • dzoaann Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 14:49
      moze ciut za duzo zakazow i dzieciak sie wylacza, jak mu wciaz tlumaczysz? Moze na pewne rzeczy pozwol, zeby sam na wlasnej skorze sie przekonal co i jak...
      a z lozka naucz schodzic lub zabezpiecz siatka- ja mam przy pietrusie siatke od poprzeczki do sufitu mocno przymocowana. Wiem, ze przez barierke nie przeleci, a schodzic po drabince umie. Mozna po prostu zminimalizowac zagrozenia, nie napominac wciaz, a NIE zostawic dla niepodwazalnych zasad, bo powtarzane w kolko traci na znaczeniu....
    • asienka95 Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 15:03
      Mój trzylatek też reaguje podobnie i nie zamierzam go karać za normalne zachowania dla jego wieku. Po prostu staram się dostosować przestrzeń do tego, co robi. Jeśli wiesz, że są kałuże i on będzie w nie wchodził, to załóż kalosze i po sprawie. I staram się jak najmniej zabraniać. Bo on chce poznawać, nie robi mi tego na złość. Pozdrawiam ciepło!
    • cibora Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 17:21
      Po pierwsze - zmień nastawienie smile Dziecko nie robi na złość tylko poznaje świat. Po drugie zamiast mówić "NIE" mów "tak". Przykład: zamiast mówić "nie wchodź do kałuży" mów "spróbuj obejść każdą kałuże dookoła", albo "możesz wchodzić do płytkich kałuż" i pokazać do których. Naprawdę działa, przetetowałam na swoim synu smile (choć ja akurat jestem z tych mam co ubierają dziecko nieprzemakalnie i pozwalają wchodzić pod cieknącą rynnę smile
      Jeśli chodzi o kremy/kosmetyki zrobiłam swojemu synowi "pokazówkę" - wyłożyłam swoje kosmetyki tusze, cienie, kremy, szminki itp. i pozwoliłam (pod moją kontrolą) odkręcać, malować po rączkach. I od tego czasu przestały go nęcić.
      Łóżko piętrowe - naucz go schodzić, niech się pod Twoją kontrolą nacieszy wchodzeniem/schodzeniem i będziesz miała spokój.
      I zastanów się, jakie zakazy są naprawdę niezbędne i tego wymagaj. (U nas to np. bezwzględny zakaz dotykania kontaktów i kabli, mimo że są zaślepki). Nie warto mnożyć zakazów, bo w końcu będą ignorowane.
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Jaki jest sens posiadania czegoś czego nie można kopnąć?
      Fistaszki. Ch.M. Schultz
      • ma_niusia Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 20:14
        Witam w klubie, że tak powiem wink Jakbym czytała o swoim synku wink
        U nas to wygląda tak, że pozwalam mu na wiele rzeczy, wiele jego pomysłów uprzedzam. Po kałużach może chodzić ile chce bo ja wiem, że to super frajda, sama lubię, więc na spacer idziemy w kaloszach i ogumowanych portkach - spoko smile Chce się bawić brudnym śniegiem, proszę bardzo, mam mokre chusteczki przy sobie, wytrę jak się pobrudzi, nie ubieam go na spacer elegancko tylko praktycznie wink Na kupa to już przesada, gdyby tak zobił też byśmy natychmiast wrócili do domu, koniec dyskusji.
        Wspina się a jakże, nie mamy piętrowego łóżka ale wlezie gdzie tylko może. Wiem, że jest aktywny, więc ma w domu nawet zjeżdżalnię z drabinką i na niej się wyżywa, a jak bardzo szaleje, urządzamy sobie zabawę w "sale gimnastyczną" - rozkładam na podłodze kołdrę i może na niej szaleć do woli, fika koziołki, staje na głowie, zjeżdża na nią ze zjeżdżalni głową w dół i co chce w ogóle.
        Nie ma wielu zakazów, te co są dotyczą jego bezpieczeństwa i zdrowia i są egzekwowane choćby było to okupione płaczem i krzykiem. Ale jako że niewiele ich, zazwyczaj nie ma z tym problemu.
        • jul-kaa Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 20:31
          Ja też jestem przekonana, ze jak dziecko nie ma zakazów zbyt wielu, to te nieliczne mają szansę się dla niego liczyć. Pozwalam dziecku na (bardzo) dużo, jak już zabraniam, to zwykle słucha, bo słyszy inny ton, widzi zmarszczoną brew wink
    • klubgogo Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 20:17
      3-latek powinien słuchac ze zrozumieniem. Moja przy Twoim to anioł, nigdy nie zaznałam, by nie posłuchała polecenia (czasami powtarzam 3 razy, ale skutkuje), zwłaszcza tego, które dotyczy bezpieczeństwa. Kar nie stosuję, nie muszę.
      • dagmara-k Re: Czy reagować, czy dać spokój? 20.02.12, 23:59
        mam taki przyklad cudu:
        zawsze przy rozladowywaniu zmywarki nastepowal moment, w ktorym skonczyly sie czyste naczynia, wiec mloda "ziuuu" i zasuwala mi kosze, jednym zawsze trafiajac w moja reke z wkladana pierwsza brudna szklanka. tysiac razy mowilam "nie zasuwaj kosza, bo jeszcze wkladam brudne", "przestan zasuwac ten kosz", "zostaw ten kosz, ja tu wkladam", "zabierz rece, ja mam brudne do wlozenia", "najpierw brudne - nie zasuwaj!". az nagle nie planujac tego powiedzialam "potrzebny mi otwarty kosz na brudne", wzielam ja lekko za rece i odsunelam powtarzajac to samo, ze kosz mi potrzebny jeszcze, ze najpierw wloze brudne naczynia. i cud. skonczylo sie zasuwanie mi po 7 razy kosza. kazde "nie" dzialalo coraz gorzej. truidne jest zamienaic zakaz na informacje, instrukcje, plan jakis. ale staram sie. jest mniej nerwow.
    • joshima Re: Czy reagować, czy dać spokój? 21.02.12, 00:23
      balb11 napisała:

      > Czy ja nie powinnam w ogóle zwracać mu uwagi, czy co?
      Tak zupełnie wcale to pewnie nie, ale ograniczyć do niezbędnego minimum warto. Poza tym warto tłumaczyć dziecku dlaczego ma czegoś nie robić a nie tylko zakazywać. Powiedzenie: "nie wchodź do kałuży" jest bez sensu. Wyjaśnienie: "jak wejdziesz do kałuży to zamoczysz nogi i będziemy musieli natychmiast wrócić do domu" może nie zadziała od razu, ale poparte konsekwentną reakcją później pomoże małemu człowiekowi w porę zreflektować się w przyszłości. Dzieci działają impulsywnie, a jeśli w dodatku nie wiedzą czemu nie powinny czegoś robić to już w ogóle.

      > Czy wy wciąż napominacie swoje dzieci
      Nie. Moja córka na przykład może bawić się brudnym śniegiem (pod warunkiem, że nie jest zasikany przez psy). Ostatecznie mam w domu ubrania na zmianę i pralkę automatyczną. A jak jest plucha i idziemy na spacer to ubieram ją tak, żeby mogła wleźć do kałuży i nie przemoczyć się w pięć minut.

      > a jeśli nie słuchają to automatycznie stosujecie
      > jakieś kary?
      Nie stosuję kar.
      • camel_3d Re: Czy reagować, czy dać spokój? 21.02.12, 10:37
        a nie lepej jest czasme pozwolic dziecku polazic po tej kaluzy?
        mialem to samo..i latem wracajac do domu po pzedzskolu mlody mogl chodzic do woli po kaluzach..ile chcial i kiedy chcial, biegac skakac... no mokry byl..ok.. w domu wszytsko wyschlo..a kiedy mu muwilem, ze nie moze teraz wchodzic bo (tu pada argument) to zawsze akceptowal..bo to nie bylo "NIE" dla samego "NIE"...

        to tak samo jakby kobiete wyslac do najlepszego centurm handlowego i powiedziec, ze nie wolno jej wchodzic do zandego sklepu. czamu? BO NIE... i tyle...

        wydaje mis ei, ze dzeicku rzeba pozwolic na rozne glupie rzeczy (czasem)..zeby wiedzialo co to jest, jak to sie "czuje"..bo dla malucha szary snieg, ejst tak samo atrakcyjny jak bialy...
    • camel_3d strszna gderajaca matka... koszmar 21.02.12, 10:21
      3 latek nie umie zejsc???? jak ma umiec skoro cigle mu zbraniasz wchodzic...?
      3 atek wchodzi w kaluze? no i co? przeciez to zajebista zabawa...ok..nie zwsze i nie w kazdym momencie..ale kiedy jestes kolo domu, czy w drodze do domu to co ci zszkodzi, ze wlezie do tej kaluzy??? tzn.moze nie taraz zima..ale jesienia...czy wiosna... buty i tak za 2 miesiace musizs nowe kupic...

      gruda sniegu... i co? umrze od niej? daj m wziac i rzucic, niech sobie walnie nia w ziemie...


      takie zagderane dzieci maja przestrane...

      • balb11 Re: strszna gderajaca matka... koszmar 22.02.12, 13:06
        A moim zdaniem tendencje do paplania/gderania masz ty. Już trzeci raz zabierasz głos w tej sprawie a za każdym razem pleciesz to samo - tak jakbyś sam siebie nie czytał. No ale nic w tym dziwnego, tyle czasu spędzać na typowo babskim forum, to skutki uboczne muszą być. Weź się chłopie do roboty, będzie więcej pożytku, bo mimo swoich licznych postów nie wnosisz do dyskusji nic nowego.
        • jerzozwierza Re: strszna gderajaca matka... koszmar 22.02.12, 13:50
          Prosiłaś o opinię, to ją dostałaś. Nie Camel gdera, tylko Ty. Nie dziwię się, jeśli Cię zabolała jego wypowiedź... Skądinąd słuszna. Ale może pomyśl, jak bolesna jesteś dla własnego dziecka Ty- z tymi swoimi zakazami. Jak widać, źle znosisz krytykę- ale Twoje dziecko musi jej wysłuchiwać przy każdej okazji? Gderasz na dziecko, napadłaś na Camela za słowa prawdy... Zdecydowanie Ty jesteś do poprawy- nie Twoje dziecko i nie Camel. Któremu gdyby nie podejście do klapsów, chyliłabym czoła- bo ma w wielu sprawach sensowne, zdroworozsądkowe podejście.
          • balb11 Re: strszna gderajaca matka... koszmar 22.02.12, 14:14
            Primo, mój ostatni wpis był do Camela, nie do ciebie, więc jeśli oczekuję riposty to przede wszystkim od niego.
            Secundo, gdyby nie pewne zakazy (a zapewniam, wcale nie jest ich tak wiele - dotyczą głównie kwestii bezpieczeństwa - wspinanie się po stercie paczek pieluch ustawionych na rowerku np. aby dosięgnąć kremu, staje się kwestią bezpieczeństwa) to do dziś moje dziecko miałoby wybite wszystkie przednie zęby. Na szczęście jak do tej pory nosi tylko jedną martwą jedynkę, którą to uszkodził poprzez ciągłe bieganie po pokoju. I nie jest prawdą, że kieruję tylko negatywne informacje do moich dzieci. Owszem znam te metody, aby zamiast mówić 'nie rób tego' mówić ' wolno ci ale...tak aby', ale one po prostu nie działają. W całym tym wątku chodziło mi głównie o uzyskanie odp. na pytanie czy 3letnie dziecko po prostu już rozumie, że pewnych rzeczy nie należy robić, czy wszystko trzeba mu wykładać jak 'krowie na miedzy'.
            Do Camela: jasne, że mogłabym pozwalać starszemu taplać się w kałuży, bez końca skakać na tapczanie, usmarowywać się wszystkim co się da - wszystko to bo niby ma eksplorować świat - ale niestety mam dwójkę dzieci, młodszy tylko patrzy co robi starszy i od razu robi to samo, więc od razu miałabym na spacerze i w domu 'małpiarnię'. Pożycz sobie dziecko znajomej, najlepiej ciut młodsze (żebyś wiedział o czym mówię) i idź z nimi na spacer. Najpierw pozwól im iść gdzie chcą i robić co chcą, potem oporządź obu po przyjściu do domu. Po takim doświadczeniu będziesz mógł się cwanić na forum.
            Dziękuję bardzo wszystkim za wcześniejsze, konstruktywne wpisy.
            • jerzozwierza Re: strszna gderajaca matka... koszmar 22.02.12, 15:32
              "Primo, mój ostatni wpis był do Camela, nie do ciebie, więc jeśli oczekuję ripos
              > ty to przede wszystkim od niego."- oho, zaraz nam tu zamkniesz możliwość wypowiadania się... Nie podoba mi sie co piszesz, to Ci to piszę. Nic na to nie poradzisz.
              "Secundo, gdyby nie pewne zakazy..."- nie przyjęłaś do wiadomości, że z "pewnych zakazów" mogłabyś czasami zrezygnować, co? Z Twojego postu wynikało, że wprowadzasz zakazy na wszystko co dla dziecka fajne.
              " Po takim doświadczeni
              > u będziesz mógł się cwanić na forum."- Camel sie nie "CWANI" na forum, tylko wypowiada- zresztą na Twoją wyraźną prośbę- sama chciałaś... A Ty myślisz, że jak będziesz chamska i agresywna, to zamkniesz usta ludziom na forum? Uhaha, kobieto... Te same myki stosujesz wobec swoich bliskich, czy tylko tu sobie pozwalasz na takie wredne oceny z nadzieją, że zamkną ludziom usta?
              Ps. Sorka Camel, wiem, że nie potrzebujesz obrony, ale mnie chamstwo irytuje.
              • balb11 Re: strszna gderajaca matka... koszmar 22.02.12, 16:46
                <Te same myki stosujesz wobec swoich bliskich, czy tylko tu sobie po
                > zwalasz na takie wredne oceny

                A wredne oceny kolegi Camela pasują tobie? Jakaś mało obiektywna jesteś...
            • joshima Re: strszna gderajaca matka... koszmar 22.02.12, 17:13
              balb11 napisała:

              > Primo, mój ostatni wpis był do Camela, nie do ciebie, więc jeśli oczekuję ripos
              > ty to przede wszystkim od niego.
              To jest forum publiczne, a nie prywatna wymiana zdań. Każdy ma prawo skomentować każdą wypowiedź. Trzeba to brac pod uwagę jak się pisze.

              > chodziło mi głównie o uzyskanie odp. na pytanie czy 3letnie dziecko po prostu
              > już rozumie, że pewnych rzeczy nie należy robić, czy wszystko trzeba mu wykłada
              > ć jak 'krowie na miedzy'.
              Wszystko trzeba wykładać jak krowie na rowie. Oczywiście dziecko rozumie, ale nie pamięta o tym, działa impulsywnie. Polecam lekturę:
              wswieciezyrafy.blogspot.com/2011/12/to-nie-ja.html

              > Do Camela: jasne, że mogłabym pozwalać starszemu taplać się w kałuży, bez końca
              > skakać na tapczanie, usmarowywać się wszystkim co się da - wszystko to bo niby
              > ma eksplorować świat - ale niestety mam dwójkę dzieci, młodszy tylko patrzy co
              > robi starszy i od razu robi to samo
              A czemu młodszy nie miałby wejść do kałuży?
            • camel_3d balb11 22.02.12, 22:03
              >Pożycz sobie dziecko znajomej, najlepiej ciut młodsze (żebyś wi
              > edział o czym mówię) i idź z nimi na spacer. Najpierw pozwól im iść gdzie chcą
              > i robić co chcą, potem oporządź obu po przyjściu do domu. Po takim doświadczeni
              > u będziesz mógł się cwanić na forum.

              zdziwilabys sie.. czesto odbieram obce dzeici z przedszkola i zabieram do domu (oczywiscie za zgoda rodzicow) bo dzieciaki teraz lubia sie odwiedzac. Zawsze idziemy razem do sklepu..czasmami ja plus 3 berbeci w wieku 3 - 3,6 i nigdy nie bylo problemu. Zadne sie nie rzuca, zadne nie biega i zadne nie zachowuje sie jak dzikie. Teraz mlody ma 3.4, ale takie odbieranie dzieciekow zaczelo sie juz kilo 2,4 i wtedy cala 3 odebranych miala od 2,4 do 2,8... nigdy nie bylo problemow. Kwestia podejscia. Zadne nie uciekalo, szlismy sobie na lody, potem na plac zabaw, potem do domu.. potem przychodzili rodzice i odbierali je. Ja takze odbieralem mlodego do innych osob...

              Wiec moze przeanalizuj swoje zachowanie i sposob komunikacji z dzieckiem... wyjdzei ci to na dobre....

    • ponponka1 Re: Czy reagować, czy dać spokój? 21.02.12, 12:38
      balb11 napisała:

      > Piszę zainspirowana wątkiem o uspokajaniu dziecka w przychodni. A mianowicie mó
      > j 3-latek jest bardzo żywym (nieprzewidywalnym), a może właśnie przewidywalnym
      > w swej bezmyślności/beztrosce dzieckiem.

      Kazdy trzylatek jest nieprzewidywalny, nawet ten pozornie najgrzeczniejszy a moze one najbradizej, bo rodzicom sie wydaje z emaja pelna kontrole....

      Mimo częstego upominania, robi wciąż t
      > e same rzeczy, o których wie, że nie powinien ich robić.

      Upominasz ale czy rowniez odciagasz i pilnujesz by sie nie powtarzalo?

      Ja jestem już zmęczona
      > tym napominaniem, a jednocześnie wiem, że jeśli nie zareaguję, to znów np. wej
      > dzie do kałuży po kostki (nie mając oczywiście kaloszy).

      Dzieci lubia kaluze. Daj mu wejsc niech sobie zmoczy nogi albo kup kalosze i nieprzemaklane gumowe spodnie.

      Podam przykład - mamy
      > piętrowe łóżko - mówię: nie wspinaj się na górę bo nie umiesz jeszcze sam schod
      > zić. (Góry łóżka jeszcze nie uruchomiliśmy) On po 5 min. jest tam spowrotem.

      A gdzie ty bylas przez te 5 minut? Jesli MUSISZ sie czyms innym zajac to zamknij pokoj z lozkiem. Nie bedzie sie wspinal.

      Je
      > śli zejdzie z łóżka, ściąga z półki krem i cały się usmarowuje - po zadaniu sob
      > ie niebywałego trudu, żeby go dosięgnąć.

      Schowaj kremy. Kremy na szczescie nie sa niebezpieczne, ale jesli trzymasz srodki czystosci rownie dostepne jak kremy to albo je schowaj w zamykanej na dobry zamek szafce albo w szafce pod sufitem bez mozliwosci wspinania.

      Na spacerze to samo: mówię "tylko pami
      > ętaj, żeby nie wdeptywać w kałuże" - po sekundzie wyrywa się i stoi w najbliższ
      > ej kałuży po kostki;

      Jesli nie lubisz ze twoj syn lubi kaluze, nie zabieraj go na spacery. Podkreslam - jesli TY nie lubisz.

      'nie podnoś tej grudy błota - baw się czystym śniegiem' -
      > do niego nie dociera. Mój syn podniósł niedawno zaschniętą kupę psią i rzucił s
      > obie nad głową, bo myślał, że to patyk. Spacer się skończył bo rękawiczki cuchn
      > ęły niemiłosiernie.

      A gdzie ty bylas jak ja podnosil? Naprawde tak wolno sie poruszasz czy bylas tak daleko? Bo jesli wiesz, ze on lubi "kolekcjonowac" takie rzeczy to powinnas byc na tyle blisko by reagowac. Jak nie mozesz byc blisko, nie raguj, ze cos podnosi, to ci sie nie podniesie cisnienie....

      Moje pytanie: czy 3 letnie dziecko nie powinno już słuchać
      > ze zrozumieniem?

      On slucha, na 100% ale tez widzi, ze ty tylko mowisz.....i mowisz

      Czy ja nie powinnam w ogóle zwracać mu uwagi, czy co? Czy wy w
      > ciąż napominacie swoje dzieci, a jeśli nie słuchają to automatycznie stosujecie
      > jakieś kary?

      Nie stusuje kar. Kaluze biore na luz i ubieram na spacer w klauzy. Skakanie po lozku zabronione od pierwszej proby i konsekwentnie sciagan zaraz jak tylko sie podnosila na lozku na dwie nogi z komentarzem ze sciagam ja bo moze sobie zrobic kerzywde (a nie ogolnie, ze nie wolno). Za 12 - 156 razem zaskutkowalo. Ale nigy nie bylo sytuacji, ze sobie skakala po lozku bo bylam zajeta.....

      Jeśli tak, to mój syn powinien wciąż być 'karany' w jakiś sposób?

      Zasatanow sie za co chcesz ukarac syna. Czy za to ze nie zamknelas pkoju z lozkiem, czy za to ze nie shcowalas kremow do szafki

      Ja tez mialam przygody ze mala np. dobrala sie do kremu do twarzy. Ale dlaczego ja mam ja za to karac? To moja wina, ze zostawilam krem w zasiegu reki. Treaz juz tak nie robie.
      Nie da sie wszytskiego przewidzuiec, ale jak cos sie dzieje to czemu karac dziecko? Zamiast pojsc po rozum do glowy i nastepnym razem zabezpiecyzc sie przed taka sytuacja? No i za kazdym razem tlumaczyc dziecko nie ze nie wolno ale dlaczego nie wolno.
    • silje78 Re: Czy reagować, czy dać spokój? 21.02.12, 17:35
      nie powinien być karany za dziecięcą bezroskę. po prostu wyeliminuj z jego otoczenia to do czego dostępu mieć nie powinien. włazi na górę łóżka? zdemontuj darbinkę czy co tam jest do wchodzenia. zabiera się za krem? połóż w miejscu niedostępnym dla trzylatka. na spacerze trzymaj go za rękę w pobliżu kałuż i nie oczekuj, że zapamięta, że mama przed pięcioma minutami mówiła żeby w kałużę nie wchodził wink . co z tego, że się wyrywa. trzymaj go, ale wytłumacz dlaczego to robisz. dzieci się szybko resetują, ale też często badają garnice do których mogą się posunąć, a nawet jak je wytyczysz to i tak będą starały się je przesunąć w swoją stronę.
      ja unikam ciągłego upominania, choc czasami gderanie mi się włącza, ale wtedy moja córka się wyłacza co mi ostatnio dobitnie uświadomiła. powiedziała, że jak do niej cały czas mówię, że nie wolno to ona przestaje mnie sluchać bo ją to nudzi wink . miała taki okres, że po swoim krzesełku wchodzila na biurko żeby sięgnąć do szafki. pierwszą myślą było zabranie krzesełka, ale podczas rozmowy o włażeniu na biurko okazało się, że bezmyślnie położyliśmy w szafce biurka jej rzeczy plastyczne (farbki, pędzelki, plastelina itp.). co prawda są to "zabawki' których używa u nas w pokoju i my jej przygotowujemy wodę itd to ona chciała sama je sobie wyciągać, a nie prosić nas o to. wszystko wylądowało w szufladzie do której miała dostęp. niestety szafka musiała zostac pusta ponieważ wszystko co w niej lądowało musiało być przez córkę wyciągane samodzielnie więc odebraliśmy jej pretekst. raz czy dwa próbowała wchodzić, ale tylko spytałam ją czy chce żeby krzesełko powędrowało na strych. odpuściła.
    • naana26 Re: Czy reagować, czy dać spokój? 21.02.12, 22:15
      Może nie zapowiadaj przed spacerem czego ma NIE robić?

      Na spacerze to samo: mówię "tylko pami
      > ętaj, żeby nie wdeptywać w kałuże" - po sekundzie wyrywa się i stoi w najbliższ
      > ej kałuży po kostki; '


      Mam wrażenie że takim gadaniem sama podsuwasz mu pomysły na listę rzeczy zakazanych.

      Jeszcze nie pomyślał że może wleźć w kałuże, a tu mama z pomysłem - no to robi, sama piszesz że po sekundzie!

      Poza tym mów raz i wyciągaj konsekwencję. Takim peplaniem i napominaniem nie uzyskasz nic, twoje dziecko będzie to za chwilę odbierać jak bezsensowny bełkot który nie ma znaczenia, niczym mąż który musi odsłuchać opierdzielu po późnym powrocie czy nastolatek który słucha kazania od starych i wychodzi. Nikt z nich nie pamięta treści.

      Zacznij skupiać się nad wartością słów jakie wypowiadasz i nad tym, aby za twoimi słowami szły czyny. Inaczej staną się bezwartościowe, szczególnie dla trzylatka który szybko skuma że mama sobie, on sobie.
    • jerzozwierza Re: Czy reagować, czy dać spokój? 22.02.12, 13:05
      Moim zdaniem współtworzysz problem. Jeśli dziecko chce się wspinać na łóżko, załóż mu drabinę i naucz schodzić (3 lata to już bardzo dużo, gdybym miała piętrowe łóżko, moje dziecko bankowo wchodziłoby i schodziło 15 razy dziennie)- nie rozumiem, czemu mu nie wolno??? Kiedy są fajne kałuże, załóż dziecku kalosze i idź z nim specjalnie poskakać. Moje dziecko (2,5) bardzo dobrze wie, że po kałużach skaczemy w kaloszach, a w innych butach nie. No ale my robimy kałużowe wypady, więc dziecko jest w tym względzie zrealizowanesmile Specjalnie kupiłam tani krem, żeby mój synek mógł się nim bawić (maże moje nogi, radość nie do opisania).
      Nie możesz dziecku zabraniać być dzieckiem. Daj mu się bawić, odkrywać świat, ruszać się. Jeśli zlikwidujesz bezsensowne zakazy, będzie Cię słuchał. Ale jak dalej wszystko będzie zabronione... Ja, dorosła, nie rozumiem, czego od swojego dziecka chcesz, dlaczego mu nie wolno robić rzeczy, które opisałaś??? Nawet ta akcja z kupą- przecież myślał, że to patyk...
      Nie, nie powinien być karany. Ty go przestań ciągle napominać, bo Twoje zakazy psują mu cała radość dzieciństwa.
      • jestem_fajnou_mamou Re: Czy reagować, czy dać spokój? 22.02.12, 20:39
        No akurat zakazywanie zabawy psia kupą nie jest bzdurne i przesadzone.
        • joshima Re: Czy reagować, czy dać spokój? 23.02.12, 08:11
          Jedak wściekanie się za to, że dziecko pomyliło ją z patykiem, już jest.
          • camel_3d Re: Czy reagować, czy dać spokój? 23.02.12, 10:30
            smile)))))
    • jestem_fajnou_mamou Re: Czy reagować, czy dać spokój? 22.02.12, 20:29
      balb11 napisała > Piszę zainspirowana wątkiem o uspokajaniu dziecka w przychodni. A mianowicie mó
      > j 3-latek jest bardzo żywym (nieprzewidywalnym), a może właśnie przewidywalnym
      > w swej bezmyślności/beztrosce dzieckiem. Mimo częstego upominania, robi wciąż t
      > e same rzeczy, o których wie, że nie powinien ich robić. Ja jestem już zmęczona
      > tym napominaniem, a jednocześnie wiem, że jeśli nie zareaguję, to znów np. wej
      > dzie do kałuży po kostki (nie mając oczywiście kaloszy).


      Czyli zachowuje się jak na 3latka przystało.

      CytatPodam przykład - mamy > piętrowe łóżko - mówię: nie wspinaj się na górę bo nie umiesz jeszcze sam schod> zić. (Góry łóżka jeszcze nie uruchomiliśmy) On po 5 min. jest tam spowrotem.

      Ja bym powiedziała, że jeżeli nie przestanie wchodzić na łóżko piętrowe będzie musiał wyjść z pokoju. Jeżeli wejdzie znowu, wynieść z pokoju i zamknąć drzwi, żeby nie mógł tam wejść.

      CytatJe> śli zejdzie z łóżka, ściąga z półki krem i cały się usmarowuje - po zadaniu sob
      > ie niebywałego trudu, żeby go dosięgnąć.


      To stawiaj krem poza zasięgiem jego wzroku. Ja w okresie kiedy moje dziecko na szklaną górę wyłaziło, miałam puste półki, wszystko pochowane, zablokowane, drzwi pozamykane. Zauważył, że jak robi demolkę to zabieram mu dostęp do prawie wszystkich pomieszczeń w domu. Efekt - demolki są małe i rzadkie.

      CytatNa spacerze to samo: mówię "tylko pami> ętaj, żeby nie wdeptywać w kałuże" - po sekundzie wyrywa się i stoi w najbliższ
      > ej kałuży po kostki; 'nie podnoś tej grudy błota - baw się czystym śniegiem' -
      > do niego nie dociera. Mój syn podniósł niedawno zaschniętą kupę psią i rzucił s
      > obie nad głową, bo myślał, że to patyk. Spacer się skończył bo rękawiczki cuchn
      > ęły niemiłosiernie.


      Rozgranicz wyjścia kiedy można biegać po kałużach i kiedy nie. Informuj czy dziś wolno czy nie. Musisz dać mu szansę poganiac po kałużach, bo jak zawsze nie będzie wolno to przestanie słuchać zakazów. U nas działa informacja, że dziś nie wolno i że jak będzie biegał po kałużach to będzie szedł za rękę. Słowa dotrzymuję. W trakcie spaceru niestety trzeba przewidywać co dziecko zamierza, żeby w porę zareagować. U nas akurat teraz mamy zakaz wchodzenia na trawniki, bo tam same psie kupy. Pokazałam, wyjaśniłam, kilka razy dałam powąchać kupę przyklejoną do buta, którego w domu musieliśmy myć. Poskutkowało. Jeżeli Marcyś się nie subordynuje idzie za rękę. Jak się zaczyna wyrywać i protestować, mówię, ze możemy jeszcze wrócić do domu i pytam co wybiera. Z tymże za tą rękę to idzie ok 2 minut, potem znów ma swobodę.

      CytatMoje pytanie: czy 3 letnie dziecko nie powinno już słuchać
      > ze zrozumieniem? Czy ja nie powinnam w ogóle zwracać mu uwagi, czy co? Czy wy w
      > ciąż napominacie swoje dzieci, a jeśli nie słuchają to automatycznie stosujecie
      > jakieś kary? Jeśli tak, to mój syn powinien wciąż być 'karany' w jakiś sposób?


      U nas na spacerze najgorszą karą jest przedwczesny powrót do domu, mniej dotkliwą chodzenie przez ok 2 minuty za rękę. Ostatnio młody nie chciał wyjść z placu zabaw, powiedziałam, ze jak mam z nim mieć takie problemy to wolę siedzieć w domu i nigdzie nie chodzić. Od razu się pozbierał i poszedł grzecznie.
      Wg mnie 3 latek powinien już być uczony co wolno a co nie, powinien słuchać, być karny, ale to nie znaczy, ze nie będzie psocił. Psocił będzie, ale upomniany powinien zareagować. Nie wyobrażam sobie, ze ja dziecku coś zabraniam i zabraniam a ono ma mnie w tym momencie gdzieś i robi dalej swoje.
      Zawsze jak widzę, ze coś robi nie tak zwracam uwagę i mówię, że jeszcze raz to zabiorę tą zabawkę / zabiorę go z tego miejsca/ jeżeli mały ma mnie gdzieś (rzadko, ale się zdarza) to spełniam "groźbę".
    • esr-esr Re: Czy reagować, czy dać spokój? 23.02.12, 12:40
      ja myślę, że Twój syn słucha ze zrozumieniem tylko nie stosuje się do Twoich upomnień. Po prostu otaczający świat tak go ciekawi że ma w nosie ciągłe "nie wolno". wyciągasz jakieś konsekwencje czy tylko powtarzasz "nie wolno"?
      moja córa ma prawie 2,5 roku i też nie bardzo słucha uwag typu "nie wolno" więc ograniczyłam je do minimum (typu "nie wolno podchodzić do kominka") i teraz skutkują. inne, mniej ważne sprawy staram się rozwiązywać kompromisem, np córa podglądała jak się maluję, kremuję, etc i też chciała - moich kosmetyków jej nie dam bo 1. są drogie, 2. są nieodpowiednie dla dziecka, więc ma swoje - np. krem bambino, pędzelek do różu bez różu. ja nakładam swój krem, ona swój (ma specjalny stołeczek pod lustrem i stoi obok mnie). odnośnie łóżka to albo naucz syna schodzić albo zdejmij drabinkę i nie trzeba będzie nieustannie powtarzać "nie wolno". kałuże i śnieg albo zaakceptuj albo nie wychodź na spacer w taką pogodę. naprawdę nie warto tracić czasu na ciągłe gderanie, mamie też będzie przyjemniej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka