Dodaj do ulubionych

Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy?

31.03.12, 23:07
Chodzi mi o zabawy typowo edukacyjne. Moj syn od 2-giego roku zycia uwielbial je.
Weszlo mu to w ,,nawyk" Teraz prawie codziennie rozwiazujemy zagatki srednio do 40 min.
Nie wiem, moze zbyt wybiegam w przyszlosc ale wydaje mi sie, ze jest to swietny prolog w przyszlosci do systematycznego odrabiania zadan szkolnych itp.
Mamy takie, dwie sterie-bardzo je polecamsmile
www.ksiegarnieinternetowe.pl/ksiazka-36517829.htm
I
www.empik.com/teczka-4-latka-zgaduje-rysuje-maluje-lekan-elzbieta,prod10340019,ksiazka-p
Ta ostatnia pozycja naprawde rewelacyjna. Znajduje sie w niej 5 ksiazeczek plus wycinanki okolicznosciowe. Cztery ksiazeczki, to cztrey pory roku, podzielone na: Wiosne, lato, jesien i zime. Piata ksiazeczka to wierszyki ze zgadywankami. Moje dziecko to uwielbia.
Obserwuj wątek
    • duzeq Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 31.03.12, 23:17
      Co to sa zagatki?
      • zjawa1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 31.03.12, 23:37
        Pytanie sformułowane tak, że odpowiedzi można się domyślić z jego treści; też: rebus lub inna łamigłówkasmile
        • bramanka Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 00:05
          Pytanie sformułowane tak, że odpowiedzi można się domyślić z jego treści; też:
          > rebus lub inna łamigłówkasmile


          to chyba jedna sa zagaDki.................
          • duzeq Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 06.04.12, 15:22
            Zjawa nie zaczailaby ironii, nawet gdyby ta ja w tylek kopnela wink.
      • dzoaann Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 06.04.12, 15:32
        zagatki lub zamajtkismile
    • mamatin Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 31.03.12, 23:42
      ja kupilam cos takiego z ciekawosci, ale jest za mala, nie rozumie polecen, potrafi pokazac gdzie trzeba przykleic naklejke, ale przykleja na bucie, na czolesmile
      jestem fanką takich "ksiazeczek", ciekawe czy to bedzie dziedzicznewink
      • zjawa1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 31.03.12, 23:44
        Naprawde fajna sprawa, nawet jak dziecko jest za male to zawsze ,,cos" wyciagnie z lekcji edukacjismile Tak uwazamsmile
        • agulle Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 09:24
          My robimy, ja widzę same korzyści: chłopcy nabywają umiejętności skupiania się, posługiwania się przyborami plastycznymi, myślenia, etc. Gdzieś wyczytałam, że takie domowe robienie zadań edukacyjnych wspomaga późniejszą umiejętność uczestniczenia w zajęciach w przedszkolu czy szkole.
          Polecam też ćwiczenia Kumons Practice Books, są podzielone wiekowo i tematycznie np rysowanie, kolorowanie, wycinanie, składanie etc.
        • maiwlys Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 16:12
          zjawa1 napisała:

          > Naprawde fajna sprawa, nawet jak dziecko jest za male to zawsze ,,cos" wyciagni
          > e z lekcji edukacjismile Tak uwazamsmile


          Dokładnie, wychodze z tego samego założenia, na początku nasze ksiązeczki były tylko pobazgrane a naklejki byle gdzie naklejone - typu but na czole, ale na wszystko przyszedł czas.
    • scarlett74 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 00:03
      Przeszłam przez książeczki typu akademia 2-latka,do 6-latka.Młody bardzo chętnie je robił i lubił,ale nijak to się przełożyło na systematyczność w odrabianiu zadań domowych ;/ .Młodsza też chętnie robi i lubi, więc może chciaz u niej to zaprocentuje.
      • zjawa1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 00:09
        Mimo wszystko, efekty takich zabaw wg. mnie typowo edukacyjnych byly widoczne?
        Bo ja osobiscie widze, te zadania sa scisle tak skonstruowane, aby wspomagac rozowj dziecka na wielu plaszczyznach. Wiem, ze rodzice dzieci, ktorzy ,,bawia" sie w podobne zabawy widza dosc duza roznice wsrod rowiesnikow innych dzieci. Jest to bardzo przydatne i rozwijajace.
        • scarlett74 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 00:28
          Tej systematyczności nie wyrobiło,syn zadania domowe traktuje bowiem jako zło konieczne, dodatek do normalnej egzystencji,coś co zabiera mu czas ,w którym móglby robić coś fajnego.Ta sama rzecz podana jako zadanie domowe wywołuje niechęć i syn robi wszystko aby przedłuzyć jego wykonanie w czasie, ale jako zadania w tych książeczkach robi chętnie i szybko(poszedł do szkoły jako 6-latek).Dużym plusem jest to te po tych wszystkich akademiach syn nie ma( i nie miał w przedszkolu )żadnych problemów ze zrozumieniem poleceń,co do czego, co tu trzeba zrobić.Szczególnie widać to w zadaniach matamatycznych w których jest niezły,dobrze czyta,jedyne co to staqwia koślawe bukwy i ma w głębokim poważaniu linie cienkie i grube w zaszycie od polskiego.Pozdrawiam.
        • hanalui Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 20:58
          zjawa1 napisała:
          > Wiem, ze rodzice dzieci, ktorzy ,,bawia" s
          > ie w podobne zabawy widza dosc duza roznice wsrod rowiesnikow innych dzieci.


          Tia...zadna nowosc...kazdy rodzic uwaza ze jego dziecie jest genialne i genialniejsze od innych dzieci
          • zjawa1 Re: 01.04.12, 22:48
            hanalui napisała:

            > Tia...zadna nowosc...kazdy rodzic uwaza ze jego dziecie jest genialne i genialn
            > iejsze od innych dzieci
            Nie rozumiem, jak mozna uznawac za genialne wykonywanie podstawy programowej, okreslonej przez ministerstwo edukacji?
            Zreszta gdyby ktos chcialby sie chwalic, to napisalby, ze dziecko ,,swiezo" 4-letnie, swietnie radzi sobie z zadaniami dla 5-latkowsmile
            Jednak nie o tym watek, dlatego tez nikt nie stwierdza takich autentycznych faktowsmile
      • memphis90 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 22:34
        >Wiem, ze rodzice dzieci, ktorzy ,,bawia" sie w podobne zabawy widza dosc duza roznice >wsrod rowiesnikow innych dzieci.
        A czy rodzice, którzy nie kupują podobnych malowanek też widza te olbrzymie róznice? wink
        • zjawa1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 22:44
          Powiem Ci, ze tez widzasmile Przynajmniej rodzice kolegow mojego synka.
          Sa czesto zaskoczeni, ze dziecko potrafi wykonac dana rzecz itp.
          Zdaje sobie sprawe z tego, ze polowy mozna sie ,,wyuczyc", ale jednak chyba lepiej jak dziecko ma to ,,cos" wyuczone, niz nie ma tego, czegos wcale.
          To jest nauka gl. rozumienia tresci polecen. Wyrabianie analityczno-syntetycznego myslenia. Napewno pomocne w poczatkach matematyki czy nauki pisania.
          • memphis90 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 16:11
            Eeee, to nie dla nas. Mój mały zawiesza się już przy poleceniu "nie rób tak" albo "wracaj do łóżka" smile
    • mikams75 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 01:00
      duzo jest ksiazeczek tego rodzaju i tez je lubimy. Nie robimy jakos bardzo systematycznie, bywa ze posiedzimy godzine, bywa ze 5 minut. Nie traktuje tego jako wielkiej edukacji. Po prostu jak nie mam weny na cos innego, to to jest fajne. Nie trzymamy sie tez sztywno zadan, takie ksiazeczki inspiruja tez do roznych innych zabaw czy opowiadania.
    • sonrisa06 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 10:59
      Lubimy takie książeczki. Zaczęłam kupować je córce w okolicy trzecich urodzin i kupuję do dziś. Teraz już mniej poświęcamy im czasu, bo córka w przedszkolu (zerówka) dużo wypełnia w ćwiczeniówkach. Widzę same plusy takiej pracy z dzieckiem. Córka ładnie rysuje i pisze, to zapewne zasługa wielu ćwiczeń grafomotorycznych, szlaczków itp, potrafi ładnie się skupić, rozumie polecenia.
    • dzoaann Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 11:32
      taksmile tylko nie oczekuj cudow w szkole, w znakomitej wiekszosci dzieci nie lubia odrabiac prac domowych i tyle...
    • naomi19 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 12:31
      My również korzystamy. Córka jak miała rok robiła dla dwulatków (były to bardzo proste polecenia, które córka już ogarniała) i tak jedziemy do dziś. To dla niej najlepsza możliwa zabawa, lepsza niż plastikowe konie smile Efekty są niesamowite, mała (4) potrafi być długo skupiona, uwielbia rozwiązywać zadania ('mamo, przeczytasz mi polecenie' słyszę non stop smile ), uwielbia labirynty, jest bardzo zainteresowana literkami, cyferkami, ostatnio 'nakryłam ją, jak dodaje i odejmuje smile Wczoraj byłam w szoku, jak napisała słowo 'aparat' (sama pisze tylko kilka wyrazów, ale mówi: tato, chcę napisać słowo 'aparat', podyktuj mi literki, więc musimy dyktować, a ona pisze), właśnie wczoraj tak napisała i myślałam, że to tata napisał, idealnie równo itp, byłam w szoku. Z łamigłowek gra czasem w gry on-line typu ciufcia.pl cze wyspaleona. Robi to z własnej inicjatywy, do niczego nigdy nie była zmuszana, nie zabraniam jej w zasadzie niczego w kwestii spędzania wolnego czasu, jedyne, co ograniczam to oglądanie bajek i gry właśnie.
    • mamamikusia1985 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 13:58
      Mój synek skończył niedawno 2 lata, od kilku m-cy robimy takie zadania, łamigłówki, naklejanki przystosowane do jego wieku. Mieliśmy już ich sporo, mamy też kilka wielorazowych. Mikołaj bardzo je lubi, codziennie rano wyjmuje którąś książeczkę i chce robić ćwiczenia. Poświęcamy na to ok. 40 min dziennie. Ja widzę bardzo duże postępy przede wszystkim w rozwoju mowy (Mały mówi bardzo mało i logopeda stwierdził opóźnienie mowy), więc te książeczki traktuję między innymi jako podręczniki do "nauki mówienia". Mały rozumie polecenia, uwielbia szczególnie zadania, w których trzeba wykorzystać naklejki. Dla mnie książeczki są inspiracją do tworzenia własnych zadań, nie ograniczamy się do wykonania poleceń, ale do każdego zadania tworzę potem własne polecenia, pytania itd. rysuję sama labirynty i inne ćwiczenia. Także ja gorąco polecam wszystkim. Mam nadzieję, że takie zabawy poprawią koncentrację, bo bywa z tym różnie, ale to chyba jeszcze przywilej wieku.
      • bialasek75 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 14:05
        My mamy taki zestaw dla trzylatka. Mała uwielbia i chętnie wykonuje wszystkie zadania. A do tego trzymam wszystkie prace na pamiątkę, bo są naprawdę ładne. Też polecam.
    • oregano1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 19:22
      Razem z moim wnukiem(21-m-cy)uzywamy do zabawy ,oczywiscie poza czytaniem, ksiażeczek z prostymi zabawami typu: odszukaj ..i z naklejkami!-to jest przebój ,zebym nie skłamała od dobrych 7-m-cy.Tzn ,majac tr.więcej niz rok uwielbiał juz naklejki ,rysujemy ,malujemy i piszemy tez,ale to jest w powijakach.hitem są naklejki i zabawy w odszukiwanie na danych str.Fajna zabawa dla takich małych dzieci ,którą nasz malec uwielbia jest chowanie pod np.pieluszke róznych przedmiotów i brzdac ma za zadanie dotykajac łapkami rozpoznac przedmiot ukryty pod pieluszką,uwielbia to.farby i przyklejanie b.lubi,nożyczki to jeszcze za wczesnie (farby nafajniejsze te,którymi mozna łapkami malować,plakatówy to pedzel,ale z tym jest problem-dzis pomalował sobie włoski).Wspominam o innych zabawach ,bo kiedyś kolezanka mojej córki zdziwiła sie słysząc jakie zabawy wprowadzamy naszemu smykowi
    • anszetka Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 20:17
      My ostatnio przerobilysmy z corcia (4lata) 2 Ksiegi przedszkolaka, ktore przywiozlam z PL. Bardzo jej sie podobaly. 4 posiedzenia i ksiazeczki przerobione smile Przewaznie nie kupuje takich cwiczen bo trudno mi zdecydowac sie na cos czego nie moge przegladnac (mieszkamy za granica), wiec sama produkuje na potege, glownie jako niespodzianke po przedszkolu.
      Ale jak juz polecasz te swoje, ze takie fajne, to chyba zamowie przez internet smile
      • zjawa1 Re: anszetka 01.04.12, 22:16
        Zamow sobie, naprawde polecam i sa wg. mnie w super malej cenie, jak na taka ilosc ksiazeczek i zadan oraz grafiki. Cala teczka kosztuje 23zl.
        Druga, ktora polecam, a link chyba sie nie wyswielta to ,,Chatka 4-latka".
        Tez bardzo fajne, niby podobne ale jednak pod innym katem zadania przeprowadzane, inna forma i tresc polecen.
        W obu sa naklejki do niektorych zadan. Naprawde fajna sprawa.
    • memphis90 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 22:37
      Moja mała woli Czuczu i puzzle. Pokazywanki, zagadki czy liczenie uskuteczniamy przy okazji czytania książeczek lub magazynów dla dzieci. Mieliśmy taką "teczkę dwulatka", ale jakoś jej to nie zachwyciło, mnie też niespecjalnie- niewiele do kolorowania, cośtam do pokazania palcem i to wszystko. Może te dla starszych są ciekawsze.
      • zjawa1 Re: memphis90 01.04.12, 22:40
        Ja nie mialam teczki dla 2-latka. My zaczelismy od 3-latka. Dlatego nie mam porownaniasad maly jest zafascynowany zadaniami.
        Czesto sam meczy mnie, jak ja zapomne i prosi mowiac,,pobawimy sie w zgadywanki" bo tak nazywa rozwiazywanie tych zadan.
        Powiedz mi, a co, to jest CZuczu? Gdzies to slyszalam juz, chyba nawet na tym forum. Mozesz cos linknac?
        • ponponka1 czu czu jest w kazdym rossmanie i empiku 03.04.12, 16:03
          ja trafilam zupelnie przypadkowo w rossmanie i jak przejzalam co to - wiedzialam, ze bedzie hitem smile Teraz mamy juz serie 3-4 latka
        • memphis90 Re: memphis90 03.04.12, 16:13
          czuczu.pl/
          • aleksandra1357 Re: memphis90 04.04.12, 23:41
            Mam mnóstwo takich książeczek w domu, niektóre fajne, a niektóre wyjątkowo bezsensowne. Ogólnie można się tak trochę z dzieckiem pobawić, ale na pewno i bez tego można sensownie stymulować rozwój dziecka.
            Natomiast nie rozumiem zupełnie Waszego zachwytu Czu-czu. Mój syn, skądinąd bardzo inteligentny, nigdy nie zgadywał z Czu-czu dłużej niż 5 minut, a i mi wychodzi bokiem powtarzalność tych zagadek. To już wolę te badziewiaste książeczki.
      • ponponka1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 16:01
        memphis90 napisała:

        > Moja mała woli Czuczu i puzzle.

        Moja tez. Czuczu i puzzle rulez!!!

        Pokazywanki, zagadki czy liczenie uskuteczniamy
        > przy okazji czytania książeczek lub magazynów dla dzieci.

        Oj tak!!! na puzzle tez mozna niezle sie cwiczyc, a za ktoryms powtorzeniem okazuje sie ze mala pamieta szczegoly.

        takie obrazki (puzzle, gazeta, ksiazka) mozna wykorzystac np. znajdz na obrazku ptaszka, jesli jest wiele ptakow to np. bialego ptaszka.


        Mieliśmy taką "teczk
        > ę dwulatka", ale jakoś jej to nie zachwyciło, mnie też niespecjalnie- niewiele
        > do kolorowania, cośtam do pokazania palcem i to wszystko.

        U nas dokladnie tak samo. Mala dostala taka teczke jak miala dwa lata ale nie zachwycilo ja to specjalnie...
    • kanna Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 23:04
      Młody robił rożne książeczki - łączenie kropek, rebusy, labirynty itp. - ,wcześnie czytał, całościowo, więc sam sobie polecania odszyfrowywał.
      Kolorowania nie znosił, rysowania nie cierpiał.
      W szkole idzie jak burza, prac domowych wcale nie odrabia (bo po co?pani nie sprawdza :p), pisze koszmarnie.
      Czy go książeczki rozwinęły? Nie mam pojęcia.

      Mała od zawsze rysuje, lepi, tworzy przestrzennie z kartonu. Z książeczek lubiła tylko nalepki. Pisze pięknie, prace domowe zawsze odrabia, ale czyta literując.
      Czy bardziej by była rozwinięta, gdyby robiła więcej książeczek? Nie mam pojęcia.

      Im jestem starsza, tym bardziej wierze w genetykę. :p
    • mama_kotula Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 23:14
      Cytat
      Nie wiem, moze zbyt wybiegam w przyszlosc ale wydaje mi sie, ze jest to swietny
      > prolog w przyszlosci do systematycznego odrabiania zadan szkolnych itp.


      Uhm, wydaje ci się, zejdź na ziemię.
      Też kupowałam dzieciom takie "książeczki".
      Nie zaprocentowało ni hu hu, zadania domowe są nudne i traktowane jako zło konieczne. Bo, prawdę mówiąc, są nudne.

      Nie mówiąc o tym, że schematem "pory roku" dzieci jadą przez całe przedszkole plus 3 lata szkoły i mniej więcej już w pierwszej klasie tym, excusez le mot, rzygają, bo ileż można wałkować to samo.

      Oraz po kilku latach - w szkole - wszelkie różnice się wyrównują. Aha - nie dotyczy to wiedzy "nieksiążeczkowej", którą dzieci wchłaniają mimochodem.

      Przy trzecim dziecku będę mądrzejsza i oszczędzę kupę kasy nie kupując tych pożal-się-boże pozycji "edukacyjnych". Jeśli czegokolwiek będę uczyć, to rzeczy praktycznych i przydatnych, a nie naklejania naklejek w odpowiednich miejscach (proponuję jednakoż zapoznać dziecko z klejem i nożyczkami). Naklejania naklejek nauczy szkółka, tak jak i robienia wycinanek bez nożyczek (w szkole się nie wycina, większość "wycinanek" jest już wycięta i trzeba ją tylko wycisnąć z kartki). O porach roku w teorii też nauczy szkółka, ja nauczę w praktyce.
      O ile w ogóle dziecko pójdzie do jakiejkolwiek szkoły, na razie się nie zanosi na to.
      • zjawa1 Re: mama_kotula 01.04.12, 23:18
        To jednak nie masz pojecia jak wyglkadaja te ,,publikacje pozal sie boze".
        Jest wiele zadan, w ktorych dziecko samo musi wycinac czy cos naklejacsmile
        Nie musisz proponowac mi zapoznania sie z tymi przyborami, bo akurat moj syn swietnie sobie z nimi radzismile juz od dawnasmile
        • ciri_77 Re: mama_kotula 01.04.12, 23:24
          nie martw sie, pójdzie do szkoły i się ślicznie uwsteczni, tzn błyskawicznie zapomni do czego służa nożyczki - obejrzyj sobie którykolwiek box do pierwszej klasy, to zobaczysz co mam na myśli smile
          • mama_kotula Re: mama_kotula 01.04.12, 23:31
            ciri_77 napisała:
            > nie martw sie, pójdzie do szkoły i się ślicznie uwsteczni, tzn błyskawicznie za
            > pomni do czego służa nożyczki - obejrzyj sobie którykolwiek box do pierwszej kl
            > asy, to zobaczysz co mam na myśli smile

            No patrz, wyprzedziłaś mnie tongue_out
            W szkole się przepięknie uśredniają wszystkie różnice, z których mamusie przedszkolaków są takie dumne. Wiedzy ponad program z reguły nie opłaca się mieć, nie jest nijak nagradzana, to po diabła się męczyć i wykazywać. Szlaczki dzieciątko będzie dłubać aż mu bokiem wyjdą, kolorować będzie na polskim, matematyce, angielskim, informatyce, religii (jak wyżej), naklejki jak wyżej, wyciskanki jak wyżej. Ócz się dziecię ócz.
            • aihnoa Re: mama_kotula 03.04.12, 10:36
              Jaki piękny, trafny (niestety) komentarz. Otóż to.
        • mama_kotula Re: mama_kotula 01.04.12, 23:28
          zjawa1 napisała:
          > To jednak nie masz pojecia jak wyglkadaja te ,,publikacje pozal sie boze".
          > Jest wiele zadan, w ktorych dziecko samo musi wycinac czy cos naklejacsmile
          > Nie musisz proponowac mi zapoznania sie z tymi przyborami, bo akurat moj syn sw
          > ietnie sobie z nimi radzismile juz od dawnasmile

          To bardzo miło z ich strony, tych publikacji.
          Oraz bardzo się cieszę, że twój syn radzi sobie z klejem i nozyczkami, niech sobie radzi, w szkole nie będzie miał zbyt wiele okazji ku temu.

          A - jesli cokolwiek ma w szkole procentować, to ćwiczenia małej motoryki. Program jest tak okrojony, że głównie to jest potrzebne - do nauki pisania - jakaś szczególna wiedza i umiejętności w szkole nie są potrzebne. Zupełnie serio piszę teraz.
          Ćwiczenia małej motoryki, ale różne od kolorowania i szlaczków, bo tego też w szkole do urzygu jest. Nawlekanie korali, szycie, przyszywanie guzików, lepienie z gliny, zbieranie kwiatów i układanie w bukiety, operowanie pęsetką, układanie kamyków itp.

          Pozdrawiam cieplutko.
          • zjawa1 Re: mama_kotula 01.04.12, 23:34
            Slyszalam, ze edukacja wczesno-szkolna zeszla na totalne ,,psy" ale nie sadzilam, ze az tak????sad
            Powaznie jest, az tak zle? Czy przesadzacie?
            • mama_kotula Re: mama_kotula 01.04.12, 23:36
              zjawa1 napisała:
              > Slyszalam, ze edukacja wczesno-szkolna zeszla na totalne ,,psy" ale nie sadzila
              > m, ze az tak????sad
              > Powaznie jest, az tak zle? Czy przesadzacie?

              Jest nieciekawie.
              Edukacja plastyczno-techniczna zredukowana, bo nie ma czasu i program.
              Wycinanki owszem, w większości wyciskane z kartonu, bo nie ma czasu i program.
              Kleju się nie używa, są samoprzylepne naklejki.
              Oczywiście schemat wg pór roku wiecznie żywy.
              Dużo by mówić. Jak napisała wyżej Ciri - weź przejrzyj dowolny box dla 1 klasy. Dramat.
              • zjawa1 Re: mama_kotula 01.04.12, 23:41
                Wiem, ze w szkole sredniej tez jest dramat i to makabryczny!!!
                Ale nie mialam ,,wejsc", wlasciwie tez nie interesowalam sie edukacja klas poczatkowych.
                Nie wiem, moze w takim wypadku warto jednaj zainwestowac w prywatne placowki?
                Sama nie wiem, co zrobie. Tym bardziej, ze rocznik mojego syna obowiazkowo bedzie musial pojsc do szkoly jako 6-late.

                Jesli wiezyc w to, co piszecie, to w naszym panstwowym przedszklu ma w tej chwili wyzszy poziom rozwoju na wielu plaszczyznach niz w klasach podstawowych... Makabra
                • mama_kotula Re: mama_kotula 01.04.12, 23:52
                  Cytat
                  Nie wiem, moze w takim wypadku warto jednaj zainwestowac w prywatne placowki?


                  Tja. Ja zainwestowałam w prywatną placówkę. Po 2 latach zabieram dzieci ze szkoły i pójdą do rejonówki. Albo nigdzie nie pójdą, kasę zaoszczędzoną na szkole wydam na prywatny angielski z nativem - będzie większa korzyść, niż ciągłe czekanie, aż reszta nadąży.

                  Prywatna placówka praktycznie tym się różni od państwowej, że za nią płacisz. I masz dodatkowe features, bez których dziecko w klasach 1-3 doskonale się może obejść.
                  Ja się dałam nabrać na 2 języki obce (po cholerę? nie wiem. jeden w zupełności wystarczy, w wymiarze 6h, drugi w wymiarze 2h jest po nic), na 7h "interesujących zajęć" codziennie (za dużo, zdecydowanie za długo to jest dla dziecka w klasach 1-3), na atrakcyjne zajęcia sportowe i różne inne; pani tak samo nie radzi sobie z 10-osobową klasą, jak i z 25-osobową. W rezultacie mam dwójkę znudzonych i przemęczonych dzieci, które - jak twierdzą - nie nauczyły się w szkole nic nowego. Choć z programu wynika inaczej.
            • zjawa1 Re: mama_kotula 01.04.12, 23:38
              Zreszta jakos trudno jest mi uwiezyc w to, ze program podstawy wczesno-szkolnej zabija naturalne predyspozycje, zainteresowania czy ewentualne talenty dziecka.
              Mysle, ze genow, jak juz ktos napisal wyzej nie da sie przeskoczycsmile
              • mama_kotula Re: mama_kotula 01.04.12, 23:46
                zjawa1 napisała:

                > Zreszta jakos trudno jest mi uwiezyc w to, ze program podstawy wczesno-szkolnej
                > zabija naturalne predyspozycje, zainteresowania czy ewentualne talenty dziecka
                > .
                > Mysle, ze genow, jak juz ktos napisal wyzej nie da sie przeskoczycsmile

                Zabijać nie zabija bezpośrednio.
                Motywację zabija. A człowiek bez motywacji nie chce się rozwijać. A talent nierozwijany zanika, nieprawdaż. Motywację zabija, bo po co sie uczyć więcej, niż trzeba. Jak człowiek umie 10 razy więcej niż trzeba, dostaje taką samą szóstkę jak ten człowiek, co umie 1,5 raza więcej niż trzeba.
                Człowiek wykonuje na konkurs plastyczny obraz, nad którym siedzi 2 dni i dostaje kopa, bo nauczycielka uznaje, że obrazek jest niedokończony (znaczy, cała kartka nie jest zapełniona kolorem). Więc po cholerę ma się człowiek męczyć następnym razem. I tak człowiek nie wygra, bo pani wie lepiej, co oznacza dokończona praca oraz mama Julki narysowała jej lepszą pracę na konkurs, nie?
                Idź sobie na Starsze dziecko, na ematkę - poczytaj wątki o szkole. Zobacz, jak to szkoła "rozwija" te naturalne predyspozycje. Jak sie sama o to nie zatroszczysz po szkole, to sobie możesz zapomnieć.
                Rzadko się trafia na sensownego nauczyciela, któremu się chce. Z reguły się nie chce i sięniedasię bo program.

                A moje dzieci mówią, że w szkole głownie się CZEKA. Czeka sie, aż inni skończą robić zadanie. Robienie szybciej się nie opłaca - człowiek zrobi szybciej, potem się mu nudzi, nie może poczytac, nie może porysować, więc mu odwala i człowiek dostaje uwagę. Oł je.
                • zjawa1 Re: mama_kotula 01.04.12, 23:50
                  To przerazilas mnie. Faktycznie dno!!
                  Produkcja pod katem behawioralnym-bardzo modna w Polsce i krajach nadal komunistycznych.
                  Tragedia. Ja wiem, ze bedzie jeszcze gorzej choc nie wiem w jakich kategoriach to mozna jeszcze splycic. Masowa produkcja szablonowych wyrobnikow. I zwalczanie indywidualnosci.
                • zjawa1 Re: mama_kotula 01.04.12, 23:59
                  Jesli chodzi o ,,nieradzenie sobie nauczyciela" to fakt, bez znaczenia czy ma 7 czy 30 osob.
                  Jednak jesli nauczyciel ,,radzi sobie" to jednak te klasy 10-osobowe sa wg. mnie wielkim udogodnieniem.
                  Nauczyciel radzacy sobie wiecej uwagi poswieca na dziecko, bo ma mniej osob i przez to wiecej czasu. Mysle, ze trzeba trafic na dobra placowke...
                  • mama_kotula Re: mama_kotula 02.04.12, 07:50
                    zjawa1 napisała:
                    > Mysle, ze trzeba trafic na dobra placowke...

                    Nie. Kluczowy jest nauczyciel, a placówka dopiero na drugim miejscu. Dobry nauczyciel w dobrych warunkach może zdziałać cuda. Kiepski nauczyciel niezależnie od warunków nie zrobi nic dobrego i będzie uprawiać radosną spychologię.
            • aihnoa Re: mama_kotula 03.04.12, 10:37
              Nie przesadzamy.
      • klaudi007 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 02.04.12, 00:06
        mama_kotula napisała:
        > Nie mówiąc o tym, że schematem "pory roku" dzieci jadą przez całe przedszkole p
        > lus 3 lata szkoły i mniej więcej już w pierwszej klasie tym, excusez le mot, rz
        > ygają, bo ileż można wałkować to samo.

        Ja zawsze byłam zachwycona tym podziałem na pory roku. Jak przychodziłam do szkoły we wrześniu to od razu przeglądałam nowy podręcznik. Uwielbiałam te czytanki i rysunki (jesień, zima, wiosna, lato,). I zawsze cieszyłam sie że jestem Polką bo dzieci w afryce to nie mają 4 pór roku. A i do teraz lubię wszystkie pory roku i nawet pamiętam wiersze i czytanki na rożne pory roku big_grin Także mimo wszystko myślę ze to dobry podział dziecko przecież widzi jak przyroda sie do okola zmienia i zawsze to jest ciekawe.
        • mama_kotula Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 02.04.12, 07:59
          Cytat
          Także mimo wszystko myślę ze to dobry podział dziecko przecież widzi jak przyroda sie do okola zmienia i zawsze to jest ciekawe.


          Jest to ciekawe - masz rację.

          Natomiast co roku uczenie się, że na wiosnę kwitną przebiśniegi, a jesienią spadają liście - jest po prostu nudne. Bo, jak napisałaś, dziecko widzi, że przyroda się wokół zmienia. Jakby jeszcze było to na zasadzie hm, np. uprawy ogródka szkolnego, czy chociaż rzeczywistej obserwacji przyrody (regularne spacery, wycieczki, obserwacje, pomiary temperatury itp.) to byłoby ok. Nie jest. Dzieci uczą się z książki, że kwiaty wiosenne wyglądają tak, a liść klonu wygląda tak. Na wyjscie na spacer nie ma czasu bo sięniedasię bo program i BŁOTO na dworze, proszę pani, tam jest błoto, pani wie, jakie oni będą mieć buty??!!

          I jest to wałkowane co roku - powrót do szkoły, Dzień Nauczyciela, jesień jesień jesień, liście spadają, dary jesieni, odlatujące ptaki, Wszystkich Świętych, ew. Halloween, i mamy proszę państwa zimę, a więc - mikołajki, Boże Narodzenie, Nowy Rok, sporty zimowe, bezpieczna zabawa na śniegu, ferie, i przedwiośnie! czyli przebiśniegi i przylaszczki oraz inne kwiotki, wiosna, wiosna panie sierżancie, portret pani wiosny i topimy Marzannę, ekologia, bo świat się budzi, trzeba o niego dbać, a potem wchodzą pisanki i zajączki i błyskawicznie robi się lato, plany na wakacje, bezpieczna zabawa w czasie wakacji, papa, do zobaczenia we wrześniu, w kolejnym roku powtórzyć to samo od początku tongue_out
          • klaudi007 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 02.04.12, 10:29
            >czy chociaż rzeczywistej obserwacji przyrody (regularne spacery, wyc
            > ieczki, obserwacje, pomiary temperatury itp.) to byłoby ok. Nie jest. Dzieci uc
            > zą się z książki, że kwiaty wiosenne wyglądają tak, a liść klonu wygląda tak. N
            > a wyjscie na spacer nie ma czasu bo sięniedasię bo program i BŁOTO na dworze, p
            > roszę pani, tam jest błoto, pani wie, jakie oni będą mieć buty??!!

            A no widzisz tu jest pies pogrzebany,
            Ja pamiętam szkolne wyprawy w poszukiwaniu wiosny, zbieraniu kolorowych liści do dekoracji klasy, czy lepieniu bałwana i może dlatego miło to wspominam. Hmm zobaczymy jak będzie w szkole mojego syna ale na pewno na jego zaangażowanie będzie miało wpływ to czy będzie się uczył tylko z podręcznika czy również poznawał przyrodę osobiście. Jeśli będzie tak jak piszesz że wycieczeknie bedzie bo błoto itp(co jest bardzo przykre) to z pewnością sama będe go zabierać na takie wycieczki big_grin
      • mika_p Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 01:41
        mama_kotula napisała:
        > Jeśli czegokolwiek będę uczyć, to rzeczy praktycznych i przydatnych, a nie naklejania
        > naklejek w odpowiednich miejscach

        Ej... ale jakies naklejki będzie miała przed wiekiem szkolnym, co? Kup jej. Naklejki są fajne. Powiedz, że kupisz, chociaż jedną książeczke z naklejkami.
        • truscaveczka Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 09.04.12, 19:26
          Ona nie kupi, bo jest wyrodna. Ja też nie kupiłam i mój syn musi naklejać kanapki ze smalcem na ściany. Nawet nie wiedziałam, jaki ten smalec skuteczny.
    • klaudi007 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 01.04.12, 23:54
      No tu masz racje może to rzeczywiście być sposób na wypracowanie systematyczności? No i jak któraś dziewczyna wyżej napisała dziecko uczy się skupienia i koncentracji na jednej czynności. A u nas z tym jest ciężko. Młody ma kilka tego typu książeczek (dla dwu latka) nie ma jeszcze dwóch lat i książeczki wykorzystujemy nie zawsze tak jak jest to podane w poleceniu.
      Dzięki za linka na pewno skorzystam.
    • bramanka Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 02.04.12, 09:16
      do dzis mam ich dziesiatki, takich kasiazeczek, w domu. troche wypelnionych, troche nie. dzieci dwoje, jeden juz 11 latek i 6 latka w szkole.
      mam tez zalinkowana przez ciebie- akurat jedna z gorszych, pamietam, ze jest wersja dla roznych "wieków", ale mega nudna.
      czy to jest konieczne? nieeeee. czy to zaprocentuje? raczej nieeeeeeeeeee. czy sa fajniejsze rzeczy dla dzieci? taaaaak, tysiace. a takei ksiazeczki to dzieci beda robic w 5 latkach, czyli zerowce. najzupelniej wystarczy jako przygotowanie do szkoly. a one takim znow wyzwaniem intelektualnym nie sa, wrez przeciwnie.
      moj syn byl z takich wyuczonych- teraz, po 3,5 latach szkoly- straszna demotywacja, brak checi do nauki szkolnej (nieszkolnej nie, bardzo lubi), w sumie dzieci dorownaly do mojego "geniusza".
      moja corka poszła jako 6 latka, niewyuczona, jeszcze gorliwie wypelnia swoje nieliczne szkolne obozwiazki w domu- bo reszta jest zalatwiana w szkole i ja ich nawet nie ogladam.
      z perspektywy znajomosci edukacji, lektury licznych ksaizek ucze dzieci: posługiawac sie biegle nozem w kuchni, tniemy, siekamy etc- znakomite cwieczenie dla malej motoryki!
      ogolnie gotowania, pieczenia, posługiwania sie od kuchenka, mikserem, etc- ogolnie "kreatywnoscią kuchenna".
      mlody uczy sie tez rzucac nożem, rabac drzewo, pilować. skrecac, naprawiac. corka jeszcze nie rzuca siekerą big_grin, ale chetnie skreca, zagina etc- ona lubi sobie bizuterie robic.
      dzieci wyszywaja, przyszywaja guziki, filcujemy na mokro. buduja jakies fajne rzeczy np z drucików. ucze zapalac zapałki (mloda doskonale wypala cale pudełka.......), zapalniczki, robimy ogniska.
      wszystko to, i jeszcze wiecej, jest wazniejsze i bardziej przydatne niz te cholerne ksiazeczki. proponuje raczej z dzieckiem wydzieranki porobic- to bedzie bardziej kreatywne.......... i posiac rzeżuchę, zrobic korale lub kulki do zabawy z filcu, zrobic mase solna i zrobic owoce, listyki i je pomalowac farbami akrylowym- duuuuzo przydatniejsze, i uczy i cierpliwosci, i kreatywnosci, i cwiczy mala motoryke. dodatkowo stymulachja wnetrza dloni zwieksza inteligencje, czego te ksiazeczki nie robia.
      • zjawa1 Re: Barmanka 02.04.12, 21:36
        ,,Do dzis masz dziesiatki takich ksiazeczek w domu, troche nie wypelnionych"
        Zadna z tych pozycji szczegolnie nie zainteresowala Twoich dzieci. Jednak jestb dosc sporo dzieci, ktore interesuja sie takimi ksiazeczkami.
        Byc moze Twoje nie lubia zgadywac i rozwiazywac zadan, wiec zwyczajnie w swiecie nudzily ich tego, typu zabawy.
        Mojego synek bardzo lubi zadania z tej ,,najnudniejszej ksiazeczki" wg. Twojej opini, oraz Twoich dzieci, ktore nie interesowaly sie wcale tego, typu zadaniami.
        Wiesz, wnioski same sie nasuwaja.
        A jesli chodzi o druciaki, to tez sie nimi bawi.
        Naprawde sa dziecki o szerokim spektrum zainteresowansmile
        • bramanka Re: Barmanka 02.04.12, 22:22
          oj, moja droga, nie wyskakuj z wnioskami- ksiazeczki sa na miernym poziomie- po prostu nuuuuuudne, sztampowe- kilka wyd. aksjomat fajniejszych, bardziej ambitnych i z mnie banalnymi, powtarzajacymi sie zadaniami.
          ale moje dzieci takie ksiazeczki wypelnialy-0 ale duuuuzo ich mielismy.
          trudno nawac te ksiazeczki szerokim spektrum zainteresowan- widac masz jednak minimalne rozeznanie.
          • zjawa1 Re: Barmanka 02.04.12, 22:40
            Oj, kochana ty nawet nie potrafisz zrozumiec tego, co czytasz. ...Coz jak ktos wyzej napisal ,,genetyki nie przeskoczysz"smile
            Szerokie spektrum zainteresowan, nie bylo uzyte tym razem w konteksciedo ksiazeczek, ale do zaintersowan Twoich oraz dziecki.
            Twoje jak pisalas nie byly szczegolnie zainteresowane ksiazeczkami, bawily sie glownie nozem i druciakami. Sa jednak dzieci, ktore interesuja nsie i ksiazeczkami i druciakamismile

            • bramanka Re: Barmanka 02.04.12, 22:48
              oj, zapewne sa dzieci, dla ktorych te ksiazeczki sa interesujace- i dla moich tez byly przez troche- ale powtarzalnosc zadan byla powalajaca- i nie, nie jest to interesujace na dluzsza mete.
              genetyke sobie odpusc- nie wiesz o niej zbyt wiele.
              i zainteresowania tez- tez o nich nie wiesz, moje dzieci odnosza sukcesy- i nie, nie jest to spowodowane ksiazeczkami. raczej ich zaiteresowaniami i rzucaniem siekerą wink
              zapewne mozna powtarzac wiele razy zadanka - na pewno zaprocentuja. i zrobia z dziecka przyszlego robola z korporacji, obslugi boku- powtarzalnosc oparacji, nieciekawe zadania......
              mozna tez inaczej- uwierz.
              • zjawa1 Re: Barmanka 02.04.12, 23:44
                Wiesz, jest czesto tak, ze ci, ktorzy lubia rozwiazywac ,,nudne" lamiglowki, w przyszlosci potrafia rozwiazywac problemy. Natomiast Ci, ktorzy wola ,,rzucac nozami i siekierkamik" problemy te stwarzaja.
                Mowiac wprost, tak zebys zrozumialasmile

                Jedni sa np. prawnikami, a inni .... zostaja tzw. ,,specjalistami".
                P.s Dla niektorych juz samo myslenie jest nudne i monotonnesmile
                Pozdrawiamsmile
                • dzoaann Re: Barmanka 03.04.12, 00:01
                  Jeny, Zjawa... jednak nie lapiesz.... masz jedno male dziecko i z zapalem neofitki odkrylas ksiazeczki z zadaniami dla dzieci... Twoje dziecko je lubi... jeszcze... i matka dwojki starszych dzieci, juz szkolnych pisze Ci, ze te ksiazeczki sa fajne, ale na chwile i niczego specjalnego dziecka nie naucza... a ty dalej swoje... myslisz, ze jak przysiadziesz z 3-latkiem nad ksiazeczka to Ci prawnik z niego wyrosnie? Moze tak, a moze nie, ale te ksiazeczki nijak sie do tego beda mialy...
                • bramanka Re: Barmanka 03.04.12, 09:16
                  ale ty zjawa smieszna jestesbig_grin widac, ze ani wiedzy ani pomyslunku w glowie big_grin
                  odkrylas ksiazeczki do pracy w domu i myslisz ze dzieki temu twoje dziecko prawnikiem z nie przestepca jak moje, ktore ksiazeczki nudzily i nozem rzuca big_grin
                  wiesz- litosciwa jestem i ci napisze. dopoki chce robic- niech robi. ale ni ekupuj ich tony (ja wlasnie taki blad popelnilam) i i szukaj sobie takich, ktore sa INNE. plecam tutaj wyd. aksjomat.
                  ale jesli chcesz rozwijac dziecko to nie mysl, ze pojscie na latwizne wystarczy i kupowanie durnych ksiezeczek- zainwestuj w rozwoj manualny i fizyczny- regularne zajecia- pociagaja za soba rozwoj mozgu. naucz dziecko grac w szachy, obejrzyj stronki (ale to nie ciufcia i inne badziewia) np kształcące kompetencje matematyczne- niektore sa genialne i zobaczysz na czy poleba "zadanie" a nie laczenie kropek czy szukanie cienia. poczytaj o pedagogice waldorfskiej i kup/zrob zabawki kształtujące kreatywność.
                  uwierz mi kobieto- takie ksiazeczki w pewnej dozie na pewno nie zaszkodza- ale nie licz tutaj na wysokie oprocentowanie big_grin
                  BTW- moje dzieci sa wychowane dobrze (czego, z tego co pamietam nie mozna powiedziec o twojej latorosli), nie maja niedostatków mozgowych ala ADHD, odnoszą spore sukcesy w miedzynarodowych konkursach matematycznych (i zrozum- tego nie wytrenujesz na klsiazeczkach.........), trenuja i reprezentuja kluby swoje z sukcesami. i sa szczesliwe.
                  po co to pisze? zebys z nich zeszla. bo twoje pojecie o wychowaniu dzieci jak na razie konczy sie na ksiazeczkach. paradna jestes big_grin
                  • ciri_77 Re: Barmanka 03.04.12, 11:14
                    Możesz podac adresy takich stron? mam córkę uzdolnioną matematycznie i chętnie bym jej takie rzeczy pokazywała od czasu do czasu
                    • bramanka Re: Barmanka 03.04.12, 15:28
                      my korzystalismy, np z takiej
                      www.ixl.com/promo?partner=google&phrase=Search%20-%20kids%20math&gclid=CLDzpZfkmK8CFQdG3wod5EV-yg
                      anglojezycznej, ale moje dzieci dwujezycznesmile
      • ponponka1 podpisuje sie czterma konczynami 03.04.12, 16:13
        Ja tez uwazam, ze angazowanie dziecka w codzienne zajecia (przygotowywanie posilku, sprzatanie, prace w ogrodzie, odsniezanie...) bedzie mialo wieksze znaczenie niz te kolorowe badziewiaste (jalosc rysunkow...ech...) i nudne ksiazeczki.

    • slonko1335 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 02.04.12, 09:20
      Owszem zdarza sie, moje dzieci lubią takie książeczki. Nie robimy ich regularnie, zazwyczaj jak dzieciaki chore i wyjść nie mogą cały dzień.
    • panna.sarabella Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 09:44
      moja córa miałą teczkę 4 latka ale ją strasznie nudziła. Kupiłam potem teczkę 5-latka (bo pomyślałam ze moje dziecko już za duże na teczkę 4latka) ale też ją nudziła. Każde dziecko inne.
    • pamplemousse1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 10:02
      przejdzie mu smile
    • ponponka1 ta, ale bez ksiazek 03.04.12, 15:57
      Bo wystarczy jakis koloryw obrazek by nim sie bawic z zgadywanki, wyliczanki a jak radocha pokolorwac to co mama, tata, babcia narysowali! I nie jest wazne jak to zostalo narysowane, byle bylo to spod reki doroslego! Moja bardzo czesto sama przychodzi do mnie i prosi bym narysowala jej misia, konia, autobus, domek...itp.

      Doprawdy nie trzeba kupowac by sie bawic "intelektualnie" z dzieckiem smile
      • truscaveczka Re: ta, ale bez ksiazek 09.04.12, 19:30
        O to to. Ile ja się orysowałam zieziontek, fiatków i brumów wink
        O! I z mojej podopiecznej, kształconej tą metodą w Dawnych Czasach (improwizowane zagadki, także angielskie, dużo czytania i tak dalej) wyrosła prawniczka! wink
    • maiwlys Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 16:10
      Ja dość szybko zaczęłam swojej kupować Zeszyty 2 latka, zeszyty 3 latka, rozwiązuje bezbłednie, ma tylko problem z równym malowaniem i doborem kolorów (wychodzi za linie i maluje np. kurę na zielono bo tak chce", natomiast wszystkie zgadywanki dostosowane do jej wieku oczywiście rozwiązuje super, ale ja ja zaczęłam "męczyć" ( w formie żartu, bo ona to lubi) w wieku 1,5 roku zeszytami dla dwulatka, szwagierka ma 2-latka i nie widział na oczy takich zgadywanek, naklejanek itd.
      • ponponka1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 16:18
        maiwlys napisała:
        szwagierka ma 2-latka i nie widział na oczy takich zgadywanek, naklejanek
        > itd.

        Biedne dziecko.... wink A moze raczej - szczesciarz!
        • zjawa1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 21:01
          Takie ksiazeczki napewno nie naucza ,,rzucania nozem czy innym narzedziami", moga natomiast nauczyc/ulepszyc: logiczne myslenie, nauke liczenia, cyfr, liter, wyrobic umiejetnosci pisania i rysowania.
          Nie rozumiem dlaczego ,,autorytetem" w tej dziedzinie mialaby byc kobieta, ktora ma 2 dzieci o skrajnie odmiennych checiach i predyspozycjach.
          Ja rozumiem, ze jak jakies dziecko bardzo lubi bawic sie tego, typu zagadkami i sprawia mu to przyjemnosc to w przekonaniu, niektorych osob i tak jest to bezsensowne.
          No tak juz jest, ze w niektorych kregach wazniejsze sa umiejetnosci kopania pilki, sprzatania coraz jazdy na rowerze, natomiast nauka pisania, czytania czy matematycznych umiejetnosci jest nudna i bezsensowan, bo pojawia sie i tak w szkole.
          Natomiast egocentryzm tych kregow i rozpatrywanie wszystkich osob pod pryzmatem wlasnych spostrzezen, nie usprawiedliwia krytyki takich dzieci, ktorych nie nudza tego, typu ksiazeczki i zadania.
          Wlasnie dla takich rodzicow, oraz dzieci skierowany byl moj watek.
          Odstawienie tego sposobu zabaw, uwielbianych przez mojego synka tylko w oparciu o ,,autorytet" jakim jest Barmanka, byloby kompletnym absurdem.
          Zreszta i to ,,rzucanie nozami" jakos srednio przekonuje zdrowy umysl.
          Co, do reszty zabawy edukacyjne tego typu, o ktorych wspomnialam wcale nie wykluczaja rozwijania umiejetnosci np. gotowania. Coz za waskie horyzonty trzeba miec, zeby snuc tak plytkie wnioski jak wspomniana wyzej ,,ekspertka" w dziedzinie edukacji przedszkolnejsmile

          • girasole01 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 22:05
            Rany, kobieto - wez glebok wdech, wypusc powietrze, przeczytaj jeszcze raz to, co napisala bramanka i przepros ja za to swoje pitolenie. Jakbys nie byla taka zacietrzewiona to moze bys zauwazyla, ze po 1. ona Ciebie i Twojego dziecka nie krytykuje i nie obraza, a Ty ja tak; po 2. ona nie mowi, ze rozwiazywanie wszystkich ksiazeczek tego typu jest bezensowne, mowi tylko, ze na dluzsza mete sie nudza, bo wszystkie sa podobne, w jednym schemacie i dodatkowo polecila Ci wydawnictwo, ktore robi ciekawsze ksiazeczki w tym stylu; po 3. jej dzieciom umiejetnosci matematycznych nie brakuje, nie wiem dlaczego sugerujesz, ze jest inaczej.
            • zjawa1 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 22:16
              A ty cosmile Egzaminowalas jej dzieci skoro jestes taka pewna, ze:,,. jej dzieciom umiej
              > etnosci matematycznych nie brakuje"

              I gdzie ja ,,sugerowalam", ze jest inaczej?
              Nie smialabymsmile
              • bramanka Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 03.04.12, 22:51
                no cóż, sugerowalaś, że rozwój psychiczny moich dzieci nie jest dla mnei ważny- a jest inaczej. tylko, że ja już wiem, ktorędy iść- poczytaj np o denninsonie, zanim zaczniesz krytykowac jazde na rowerze (wykorzystanie i zsynchronizowanie obu półkul mozgowych prowadzi duzo dalej niz układanie ludzikow wg wielkości) czy gre w piłke nożna (umiejetności walki, pracy w zespole, czy wyrobienie koordynacji oko- noga- bardzo wazne dla rozwoju mozgu). podobnie rzucanie nożem (rzuca mój 11 latek, nie młoda)- jednym z polecanych ćwiczen do nauki pisania i wyrabianie koordynacji oko- reka- jest rzucanie do kosza!
                little knowledge..........- niektorzy znają dalsza czesc przysłowia........
              • girasole01 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 04.04.12, 19:12
                A ty cosmile Egzaminowalas jej dzieci skoro jestes taka pewna, ze:,,. jej dzieciom
                > umiej
                > > etnosci matematycznych nie brakuje"
                Skoro jej dzieci odnosza sukcesy w konkursach matematycznych to raczej im tych umiejetnosci nie brakuje. A dlaczego wierze, ze to co napisala to prawda? Bo bo jej wypowiedziach widac, ze jest dosyc rozsadna, wywazona osoba. A nawet jesli nie jest to prawda to nie ma powodu zeby ja obrazac, tak jak Ty to robisz we wszystkich swoich postach skierowanych do niej.

                > I gdzie ja ,,sugerowalam", ze jest inaczej?
                > Nie smialabymsmile
                Np. tutaj: "No tak juz jest, ze w niektorych kregach (...) nauka pisania, czytania czy matematycznych umiejetnosci jest nudna i bezsensowan,"
          • zjawa1 I na koniec, moja Barmaneczko:) 03.04.12, 22:07
            Przeczytaj jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem tresc tego, o czym jest moj watek!
            Bo po twoich wypowiedziach jednoznacznie mozna twierdzic, ze sensu jednak nie zrozumialassad

            Chcac Ci to ulatwic zczniemy od poczatku.
            1. Temat mojego watku to:,, Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy edukacyjne".
            Juz sam temat powinien ci podpowiedziec rodzaju odpowiedzi.
            Nie pytalam :,, Czy warto bawic sie w takie zabawy edukacyjne"
            Tym bardziej nie zrozumiale sa twoje agresywne i negatywne wypowiedzi wzgledem poruszanego tematu, a wiec tematu zabaw edukacyjnych z ksiazeczkami o tej samej tematyce.

            Watek ma na celu przedstawic propozycje edukacyjna w formie wspominanych ksiazek.
            Ewentualnie zachecic tych, ktorzy wspomnianych pozycji nie znaja, a ich dzieci bardzo lubia tego, typu zgadywanki lub zaproponowac taka wlasnie forme zabaw tym, ktorzy wogole jej nie wykorzystywali.
            Jak sie okazuje jest dosc duzo takich osob.

            Pod koniec pada moje pytanie otwarte stwierdzajace, ze byc moze takie systematyczne zabawy beda mialy wplyw na dalszy przebieg edukacji.
            Wiele osob potwierdzilo, ze ksiazeczki rozwinely w ich dzieciach obowiazkowosc, nauczyly sie lepiej skupiac nad czyms itp.

            Natomiast Ty srednio ze swoimi doswiadczeniami nie pasujesz do calego, mojego watku.
            Po pierwsze:
            -Twoje dzieci uznaly ksiazeczki za ,,nudne i monotonne" ogolnie nie lubily tego, typu form zabawy-srednio je interesowaly.
            Po czym napisalas, ze i w szkole je to nudzilo.
            No wiec jak ty chcesz wypowiadac sie na tematy, ktorych nie doswiadczylas i nie znasz?
            Jak chcesz odpowiedac czy taka ksiazeczka w przyszlosci zaprocentowac moze, skoro twoje dzieci nigdy nie interesowaly sie zbytnio tym?

            Na ten temat, moze sie tylko wiarygodnie wypowiedziec osoba, ktorej dziecko bardzo chetnie rozwiazywalo takie zadania w wieku przedszkolnym, a potem w wieku szkolny taka osoba widzi ewentualne korzysci lub tez ich brak.
            • bramanka BRAmanka, zajawko:) 03.04.12, 22:45
              amensmile
              ps. moge stwierdzić, że skoro moje dzieci tych ksiązeczek nie robiły (a robiły- tylko nie te tysiace, ktore im zakupiłam.........), to doszły duuuuużo dalejsmile może dzieki temu, że robiły ambitniejsze rzeczy niz te ksiazki? moze dlatego, ze ciekawsze?
              te ksiażki sa przeciętne i są dla dzieci przecietnych- wiec moze dla was? tego nie wiem. a moze poczekaj- i twoj syn tez sie nimi znudzi? rozumiem, ze dopiero zaczeliście edukacje z ksiazeczkami.
              i nie podniecaj sie- bo nie ma czym. znow ci wiedzy brakuje- ot tyle. tylko głupio sie przyznac, nie?
              • zjawa1 Re: BRAmanka, zajawko:) 03.04.12, 22:58
                Bez komentarzasmile
                • dzoaann Re: BRAmanka, zajawko:) 04.04.12, 00:18
                  wiesz co, Zjawa... osmieszasz sie i tyle...
                  ksiazeczki i takie zabawy sa fajne, ale na krotko i jest cala masa ciekawszych rzeczy rozwijajacych dzieci, ale ty nie masz o tym bladego pojecia. Dla ciebie taka ksiazeczka to szczyt... i mam dla ciebie propozycje edukacyjna- korzystaj ze slownika ortograficznego... normalnie sie nie przypinam jak ktos byki sadzi, ale ty to robisz nagminnie i jednoczesnie wywyzszasz sie jak ty madra i jak pieknie z dzieckiem pracujesz i wychowasz malego prawnika-oby tylko pisac uczyl sie od kogos innego...
                  • listopadowka2008bis Re: BRAmanka, zajawko:) 04.04.12, 00:58
                    Wydaje mi sie, ze w dzisiejszych czasach korzystanie z tego typu ksiazeczek to norma. W roznych ksiegarniach, a nawet na stolach w hipermarketach pelno tego lezy. Sadze, ze predzej czy pozniej kazde dziecko bedzie kolorowalo/naklejalo etc. w takich edu-ksiazkach smile
                    Moj swoje pierwsze zeszyty edukacyjne dostal jako dwulatek. Nie spotkaly sie one z jakims szczegolnym entuzjazmem. Im blizej byl wieku 3 lata, tym bardziej sie nimi interesowal. Wczesniej wolal mocno kolorowe pozycje. Teraz, majac 3,5 roku trzaskamy te ksiazki jedna za druga smile Az mi juz obrzydl ten rysunek sowy ;> No, ale poki jemu to sprawia frajde, to nie widze problemu. Naturalnie, czasami modyfikujemy polecenia, malujemy cos wiecej, niz nakazane etc.
                    Ja nie widze roznicy miedzy Synem, a reszta rowiesnikow. Po pierwsze, , zapewne wszyscy oni w domach maja te ksiazki, po drugie, robia takie zadania w przedszkolu. Po trzecie, jak sie spotykamy, to ida w ruch klocki i samochody, a nie edukatory ;>
                    • zjawa1 Re:listopadowka2008bis 04.04.12, 20:04
                      To podobnie jak u nassmile
                      Tez zaczal tak ok 3 roku zycia. Puki co, sprawia mu to wiele zadowolenia.
                      He, dzis miedzy innymi zameczal mnie, zbebym z nim ,,pozgadywala". Fakt, czasami bywa to meczacesmile
                      • schere zjawo 04.04.12, 21:34
                        W całej dyskusji gładko zlekceważyłaś opinie mam, które mają dzieci w szkole i twierdzą, że takie książeczki niewiele dają. Po prostu: po kilku latach wypełniania tych powtarzających się schematów dzieci są nimi znudzone
                        Ja wolałabym żeby moje dziecko miało w przedszkolu więcej, szeroko rozumianych, zajęć plastycznych, a nie te książeczki, które wypełnia bezbłędnie ale "aby szybciej" bez specjalnej pasji.
                        Tak trochę obok tematu: lubisz się kłócić, nie uznajesz odmiennych racji i faktycznie robisz błędy ortograficzne, których żadną miarą nie można uznać za przypadkowe literówki.
                        • scarlett74 Re: zjawo 04.04.12, 22:16
                          Wiesz schere może nie tyle ,że książeczki niewiele dają ,bo dają dużo i nie ma nimi znudzenia ( tak samo moi lubią wyżej podane już przez dziewczyny zgaduj z czu czu, i tez od czasu do czasu,a nie codziennie mój przykaz odgórny-teraz robimy czu czu),tylko te same zadania podane jako-ZADANIE DOMOWE ,już samo w sobie powoduje niechęć i Syn robi bez miłości osmile , i dalej do swoich ulubionych zabaw czy prac.Druga sprawa, że nie można też kupować tych wszelkich zadań,bo i niektorych poziom pozostawia wiele do życzenia , aż do -za przeproszeniem -do wyrzygania , bo dzieć na ich widok będzie miał właśnie ten odruch.
                      • ciociacesia bo dzieci to w ogole męczące są 09.04.12, 23:30
                        > He, dzis miedzy innymi zameczal mnie, zbebym z nim ,,pozgadywala". Fakt, czasam
                        > i bywa to meczacesmile
    • twitti Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 06.04.12, 11:42
      Moja corka uwielbia wszystkie ksiażeczki tego typu dla dwulatkow. Mysle ze sa fajne i swietnie przy tym rozwijaja dziecko. Dzieki temu zna wszystkie kolory, umie liczyc troszke, zna literki. NIc na sile, wszystko przez zabawe. Dodam ze nie mam parcia, zeby moje dziecko bylo geniuszemsmile Dzieci w tym wieku po prostu lubia sie uczyc i maja swietna pamiecsmile
    • jdylag75 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 08.04.12, 00:27
      Moje dzieci nie ekscytowały się tego typu pozycjami, nie przeszkadzało to żeby syn w wieku 4 lat płynnie czytał, w wieku 6 rozumiał procenty i dobrze mnożył itd.
      Obecnie mamy wspólny zeszyt w kratkę, w którym zadajemy sobie zadania, on mnie, a ja jemu.
      Córka lat 3 uczy się liczyć i rozpoznawania cyfr jadąc windą i na zegarze elektronicznym.
      Obydwoje interesuje globus, mapy i książki, gotowanie i uprawa roślin.
      Osobiście nie nie wierzę w zbawczą moc ćwiczeń edukacyjnych dla dzieci, ale jak ktoś lubi to czemu nie.

      • dragonia Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 09.04.12, 13:05
        Też mam do tej pory zapasy takich książeczek, różnych chatek, akademii, teczek, zgadywanek, naklejanek, kolorowanek i antykolorowanek i czuczu. Mniej więcej zaczęłam wlasnie od 2 roku życia. Teraz dzieci mają 5,5 roku. Książeczki świetnie sprawdzajaą się w podróży, owszem przyjemne zajęcie na jakieś pół godziny. Czy to rozwija, pomaga, uczy systematyczności? Co do systematyczności to nie wiem, to przede mną - wydaje mi się że większy wpływ na to może mieć dyscyplina wyuczona treninigiem sportowym, jesli dziecko ma ku temu predyspozycje. Jako mama bliźniąt stwierdzam, że jesli chodzi o rozwój to z takim książeczkami spektakularnych efektów nie ma, moje dzieci miały dość regularnie choć nie codziennie proponowane zabawy z takimi ksiażeczkami i najczęści oboje w tym samym czasie robiły to samo. Po 3 latach takich dośwadczeń stwierdzam, że rozwojowo i edukacyjnie te książeczki szału nie robią, między bliźniakami mam ogromą różnicę w umiejętnosciach - szlaczkowania, naklejania, liczenia, rysowania, - no zgadywanie jest tylko na podobnym poziomie. Przez 3 lata różnic nie wyrównaliśmy. Dopiero kilka miesięcy temu odkryłam, że bliźniak ze słabą motoryką ręki więcej się nauczył panować nad reką - przy zwykłej grze w bierki niż przy rysowaniu po śladzie czy naklejaniu, a drugie z problemami z zapamiętywaniem i logicznym mysleniem załapało logiczne myślenie przy grze staregicznej Małe zoo gdy rodzice przestali fory dawać - jedna gra okupiona łzami i efekt taki, że aż mnie do tej pory zadziwia, regularnie ogrywając dzieciaki. To samo kółko i krzyżyk. Czasem dzieci wyciągają książeczki, chyba z braku lepszego pomysłu. Jedynie antykolorowanki cieszą się nieustającym powodzeniem.
    • bramanka antykolorowanki/kolorowanki terapeutyczne 11.04.12, 09:35
      przypomnialam sobei o nich, fajna sprawasmile nawet nie wiedzialam, że to sie antykolorowanki nazywa.
      skąd bierzecie? dajcie jakies tytuły, linki
      • guderianka iść za swoim dzieckiem.. 11.04.12, 10:01
        Zjawa, kieruj sie swoją intuicją i obserwacją dziecka, idź za nim. Podsuwaj to co je interesuje nawet jeśli inni uważają to za nudne, nieprzydatne i nieciekaw. Poduswaj nowe i obserwuj reakcję. Dzieci uczą się przez zabawę ale mają też to do siebie, że szybko sie nudzą. Moim sposobem jest chowanie książeczek "edukacyjnych" i wyciąganie innych "narzędzi". Malowanie wielkich plakatów, zabawy psychologiczne, wydzieranki, zabawa w mumię, kolorowanie ciała specjalnymi flamastrami, zabawy okolicznościowe- robienie bombek na świeta, jajek i ozdób na kolejne, malowanie różnymi farbami :wyciskanymi, pędzelkowymi, robienie pieczątek z ziemniaka-to głownie zabawy na niekorzystną aurę. Gdy tylko pojawia się pogoda-moich dzieci nie ma w domu, edukują sie na podwórku, pracując na motoryką i rownowagą. Idź za dzieciem..
        • bramanka Re: iść za swoim dzieckiem.. 11.04.12, 10:08
          Gdy tylko pojawia się pogoda-moich dzieci nie ma w domu, edukują sie na podwórku, pracując na motoryką i rownowagą.
          eee, co za ppatologia smile
          tak chyba prawnika nie wychowasz. wiesz, niektorym bardziej zalezy na kopaniu piłki, jeżdzeniu na rowerze niz na czytaniu. cóż, taki element..big_grin
          na pewno nie wiedzą, że jednym z pierwszych pytan zadawanych przez psychologa jak dziecko ma problemy jest pytanie i przykaz jazdy na rowerze........

          • guderianka Re: iść za swoim dzieckiem.. 11.04.12, 10:41
            Nie mam nawet takich aspiracji. Starsza z racji zdrowia nie może pracowac w wielu zawodach za to świetna byłaby jako polityk (jak nikt potrafi tworzyć mity i przejaskrawiać) ale marzy być być dekoratorem wnętrz. Młodsza jest na etapie bycia weterynarzem lub dentystą-zwłaszcza gdy powiedzieliśmy jej , ze to świetny pomysł bo dużo kasy można zarobić. Z oburzeniem zapytała : dlaczego mówicie o tym dopiero teraz.
            Tymczasem uczmy tego
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/pAM1dmQos1BowOMg2X.jpg
            Edukacyjnie malowanie wyglądało tak :
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/4SEM5G4egqEv9nXwZX.jpg
            A Starsza mimo upływu lat i jeżdzenia do 5 roku życia na wózku nadal pasjonuje sie tym:
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/9bpa27UBGvkJMLHkYX.jpg
            Jako dodatek do patologicznych wyznan dodam, że jako 6latka chciała sprzedawać lemoniadę po blokiem za 1zł, jako 8-9 latka sprzedawała rysunki i prace plastyczne za 2 zł a jako 10 latka założyła z kolezankami sklepik "fajne babeczki"-dzieci mialy swoją pieczątke, karteczki z jej odbiciem wsadzały za wycieraczki aut, sprzedawały wszystkie gadżety-pierscionki, korale,pluszaki itp-w efekcie gdy wszystkim sie znudziło reszta gadżetów przeszła na własność mojej corki=oczywiście z większą częścią zarobku wink
          • zjawa1 Re: bramanka 11.04.12, 12:29
            Ale Ty jestes ograniczonasmile Nie rozumiesz tego, co do ciebie sie pisze.
            Zmieniasz sens mojego watku wypisujac idiotyzmy.
            Wszyscy juz wiemy, ze twoje dzieci nie interesowaly sie tego, typu zabawami. Nie zmienisz faktu, ze istnieja takie dzieci, ktore uwielbiaja te ksiazeczkismile

            P.s syn z motoryka i rownowaga ma wszystko, jak najbardziej oksmile
            Potrafi plywac, jezdzic na rowerze... nawet wyobraz sobie chodzi na gimnastyke dla dziecismile
            Nie rozumiem dlaczego atakujac tak zawziecie moje propozycji zabawy w postaci ksiazeczek, automatycznie wyeliminowalas inne formy rozwojowe?
            Maz, az tak malo czasu dla swoich dzieci i oceniasz swoja miara kazdego?
            To, ze prawie codziennie moje dziecko z radoscia rozwiazuje przez 40 min takie ksiazeczki nie zmienia faktu, ze rozwija sie rowniez w innych dziedzinachsmile
            • bramanka zjawusiu...... 11.04.12, 15:26
              widzisz, to ty jestes ograniczona smile (skoro ty mi wymyslasz, to ja tobie, a czemu nie......)
              rozumiem, że istnieją dzieci ktore uwielbiaja takie ksiazeczki- ale codziennie? zalinkowane przez ciebie to po prostu SŁABE materialy, praca na nich to strata czasu. i trudno jest znaleźc wartościowe materialy do pracy z dzieckiem- to najczesciej takie uzywane przez psychologów, ja mam tez swoje typy amerykanskie- poezja! i te 40 minut warto spedzic na czyms innym - powtarzam- sport: plywanie, rower, łyżwy, rolki- to najbardziej polecane sporty obustronne. i to nie chodzi o to: umiem, tylko uprawiam. prace plastyczne, ie cyferki- tylkp malowanie palcami.
              tak, mam mało czasu dla dzieci- ale moje dzieci duze i samodzielne, a aktywności wybieraja juz same: jedno wlasnie na treningu (młodsza córka), a syn znów zamiast uczyc sie czegos tam czyta (koorcze, nie wiem po co......).
              zrozum- rozwoj przez ksiazeczki to slaby rozwoj- tyle.
              • guderianka Re: zjawusiu...... 11.04.12, 18:32
                Nie zgadzam się. Zawsze jest pierwszy raz i każda nowość na początek ma charakter rozwijający. Amerykańskie typy?Psychologiczne? No prosze Cię, nie na tym się dzieci wychowuje chyba że dzieci ze specyficznymi problemami, ktore trzeba jakoś ukierunkować. Moim zdaniem taka ogolnorozwojówka jst dobra-zwłaszcza-a chyba o tym zapominasz, jeżeli dziecko LUBI. Jeżeli coś sprawia dzieciom frajdę to im na to pozwalam-nawet jeśli są to ograniczające wg niektórych gry na kompie, bzdurne kolorowanki czy bzdetne łączenie punktów. Liczy się fun-nie zapominaj o tym. Bo radość z zabawy to pierwszy krok do nauki. A nie mądre psychologiczne amerykańskie zagadki, które niekoniecznie musza przypaść do gustu dziecku.
                Jak zwykle zresztą w takich przypadkach-nie ma co generalizowac- jak pisałam wyżej : trzeba iść za dzieckiem wink
                • bramanka Re: zjawusiu...... 11.04.12, 18:50
                  te amerykanskie ksiazeczki i rozwijajace uzywane przez psychologów sa po prostu FAJNIEJSZE, szczegolnie te amerykanskie, np z zakresu sciences dla dzieci od 3 rz, osobno matematyki- duuuuuzo mniej sztampowe, wymagajace prawdziwego myslenia, a podane w formie interesujacej.
                  wlasnie te amerykanskie ksiazeczki (tam nie ma bzdur typu polacz punkty, znajdz najwiekszy rower) tylko utylitarne praktyczne zadania, wziete z zycia, do ktorego dzieci moga sie odniesc. i kolorowanka jest bardziej tworcza niz laczenie punktów.
                  Zjawa uwaza, że ksiazeczki sa fajne i sa fajnym przygotowaniem do szkoly.
                  I ja to kontestuje- jak lubi, niech robi (choc ja jestem pewna tutaj pozytywnego wzmocnienia przez "ambitna" rodzicielke, ale jest wiele rzeczy, ktore są i.) ciekawszedla dzecka, ii) bardziej rozwijające.
                  pewnie dziecko ich nie zna, ew. popracuje z tymi slabymi ksiazeczkami, z koszmarnie powtarzajacymi sie zadaniami na kazdym etapie i, na szczescie dla siebie, sie znudzi.
                  nie ma to żadnego realnego wplywu na sukces szkolny (nooo, może w I miesiącu), ani nie zapewni prawnika w domu (???? a to taki pożądany zawód???? moi studenci prawnicy kasy nie koszą, bo roboty nie maja, po najlepszym uniwerku w polsce, lepiej inzyniera hodowac big_grin)
                  • zjawa1 Re: barmaneczko 11.04.12, 21:01
                    Kolejny raz bede zmuszona wytknac ci nadinterpretacje i zafalszowanie tego, co jest napisane.
                    Gdzie ja napisalam-CHOC RAZ-ze takie ksiazeczki sa ,, fajnym przygotowaniem do szkoly"????????????
                    Naprawde nie potrafisz poddac analizie tego, co czytasza?
                    Ja zadalam jedynie PYTANIE RETORYCZNE, a nie padlo z mojej strony TWIERDZENIE. Rozomiesz roznice tych pojec?
                  • guderianka Re: zjawusiu...... 12.04.12, 10:59
                    Są fajniejsze według Ciebie, bo Tobie lepiej się z nimi pracuje. Dopuszczasz myśl, ze nie ma możliwości by 100% które mają z nimi do czynienia uznało je za takowe ? wink Poza tym-może podasz coś konkretnego o nich poza tym, że nie ma w nich łączenia punktów , które ja osobiście jako dziecko uwielbiałam pasjami, a nieraz swoim dzieciakom takowe również wymyślam ? To dobry przyczynek do koncentracji, staranności, całościowego widzenia obrazka (tak jak labirynty) itp. Co w tym niefajnego ? Czasem prostota daje więcej frajdy niż najbardziej wypasione zadania wink

                    nie ma to żadnego realnego wplywu na sukces szkolny (nooo, może w I miesiącu),
                    > ani nie zapewni prawnika w domu (???? a to taki pożądany zawód???? moi studenci
                    > prawnicy kasy nie koszą, bo roboty nie maja, po najlepszym uniwerku w polsce,
                    > lepiej inzyniera hodowac big_grin)


                    z tym się w zupełności zgadzam
              • zjawa1 Re: zjawusiu...... 11.04.12, 21:25
                Wiesz, tak z innej paki. Tak odwolujesz sie do psychologii. A zdajesz sobie sprawe z tego, ze to wlasnie psychologia tlumaczy w bardzo dostadny i konkretny sposob tzw. dziecko samodzielne dla, ktorego ,,rodzic ma malo czasu"?
                Oczywiscie to pewnie nie Twoja w tym wina, ze tak akurat jest. Jednak nie uogolniaj, nie przekrecaj sensu i istoty tego, co ktos mowi/pisze.

                Kategorycznie w twoim przekonaniu zabawa z ksiazeczkami eliminuje inne sposoby edukacji/ropzwoju.
                Wiec powtarzam po raz kolejny. Po pierwsze nie uwazam tego za ,,strate czasu".
                Tym bardziej, ze syn uwielbia rozwiazywac te ,,proste" zadania. Nie wiem, uwielbia prace plastyczne, rysowanie itp.

                Po drugie to, ze rozwiazuje ze mna te ,,prymitywne zadanka" wcale nie wyklucza innych zajec typu: basen, gimnastyka, gry logiczne, czy nauka poznawania liter bo bardzo go, to interesuje.
                Nawet takie zabawy z ,,dodawaniem i odejmowaniem". Syn sam uklada przed soba autka, ja zabieram pare a on sprawdza ile zostalo itp. Czysta matematyka jaka ty preferujesz.
                Bawie sie z nim we wszystko co mozliwe. Rozwija sie na wielu plaszczyznach. Codziennie poswiecam mu ok 3-4 godzin dziennie w tygodniu, az pojdzie spac. Nie wlaczam bajek czy gier na kompie w celu tzw ,,odczepnego".
                Bo tego ostatniego jestem totalnym przeciwnikiem.
                Nie rozumiem tez pojecia ,,samodzielnosc na treningu".
                No wybacz ja mam dziecko 4 letnie prawie rowno, to chyba jest wybitnie samodzielne w twoim mniemaniu, skoro sam siedzi na gimnastyce 2 razy w tygodniu po 1 godzine.
                Zapisalam go na gimnastyke, bo bardzo spodobaly mu sie zajecia, ktore ma w przedszkolu.
                Zostal na ta gimnastyke warunkowo przyjety-jedyny 4-latek. Grupa od 5 lat wzwyz.
                Reasumujac, z twoich opisow mozna wyciagnac takie wnioski, ze dzieci bawiace sie w zgadywanki z ksiazeczek, to nie samodzielne, motorycznie uposledzone i poszkodowane osoby.
                Osoby, ktorym brak ruchu i ogolnie zacofane.
        • zjawa1 guderianka 11.04.12, 12:47
          Bardzo fajnie to ujelas.
          W ramach sprostowania, bo byc moze nie czytalas wszystkich odpowiedzi i nadinterpretacji mojego watkusmile Ja, podalam jedna z propozycji ewntualnego rozwoju dziecka.
          Nie wykluczam-jak stara sie to insynulowac Barmanka innych formsmile

          Oczywiscie, ze wykonuje wiele innych czynnosci. Tym bardziej, ze uwielbia zabawy plastyczne.
          Na dworze jest prawie caly dzien w soboty i niedziele. No chyba, ze pada deszcz wtedy wychodzimy tylko na chwilesmile
          W ciagu tygodnia minimum po 2 godziny dziennie, nawet gdy bywaly morozy ponizej 15 stopni, jak ostatnio to mialo miejscesmile

          Nie rozumiem tez dlaczego niektore osoby tutaj, tak demonizuja instytucje przedszkolne twierdzac, ze dzieci w przedszkolach nie robia nic innego po za: wyklejaniem nalepek?
          Byc moze i analogicznie w podobny sposob opisuja szkole?
          Moze maja pecha i zle trafili bo jesli chodzi o nasze przedszkole to dzieci robia w nim codziennie przerozne rzeczy.
          Codziennie jakies prace o roznej tematyce i roznym sposobie wykonania ostatnio: Malowanie pisanek, robienie kwiatow z bibulki, sialy rzezuchy, ktore pozniej same sobie dodawaly do kanapake, hoduja cebule, kwiaty. ucza sie pielegnacji wlasnorecznie zasadzonych roslin. To byl caly tydzien przedswiateczny, codziennie cos innego.
          Codziennie wisza w korytarzu nowe prace dzieci: wyklejanki, plakaty malowane farbami, grzybki zrobione z papieru itp.
          Ja jestem bardzo zadowolona z naszego Panstwowego przedszkola. Zdaje sobie jednak sporawe z tego, ze nie wszedzie tak jest. Jednak nie zmienia to faktu, ze nie mozna demonizowac, jak pisalam wyzej inne instytucje. I stawiac je wszystkie w zlym swietle.

          Dodatkowo dzieci w naszym przedszkolu maja dosc dokladna edukacje muzyczna: Raz na 2 tygodnie odwiedzaja ich muzycy grajacy na roznych instrumentach. Dzieci moga same sprobowac zagrac np. na Kontrabasie, puzonie czy skrzypcach.
          Ucza sie wielu rzeczy, a dzieki naszemu miastu w po podstawie programowej mamy codziennie zajecia unijne: Jednego dnia gimnastyka ogolnorozwojowa, angielski, taniec i zajecia aktorsko-plastyczne.
          Dzieci uwielbiaja na nie chodzic.
          • guderianka Re: guderianka 11.04.12, 18:33
            No i git, jest równowaga , dziecko jest szczęsliwe-czegóż chcieć więcej ? wink
    • silje78 Re: Czy Wy tez bawicie sie w takie zabawy? 11.04.12, 13:42
      moja to lubiła, ale od ok 2-3 miesięcy nie chce na to spojrzeć. woli się bawić, malować itd bo wg niej za mało czasu jest w przedszkolu na zabawę uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka