wmurowało mnie dzisiaj jak w przedszkolu pani zakomunikowała mi że moje dziecko ma wszy, najdziwniejsze w tym wszystkim jest to ze wczoraj wieczorem myłam córce głowe i szczotką rozczesywałam włoski ma jasne za ramiona krecone i dość gęste i nic nie zauważyłam, rano zrobiłam jej na szybko kucyki i też nic mnie nie zaniepokoiło, a tu taka informacja. Od razu pojechałam po szampon na to cholerstwo a w domu od razu przeglądnełam jej głowę i nic nie znalazłam. Nie wiem czy możliwe że w przedszkolu pani jej wyciągnęła z głowy to paskudztwo??? Te wszy to takie robaczki łażące po głowie prawda? Bo już zgupiałam? Kuracje jej oczywisie zrobiłam, sobie też zresztą. Doradzcie czy któreś dziecko też miało wszy jak to naprawdę wygląda i jak się tego skutecznie pozbyć.