Dodaj do ulubionych

adaptacja trzylatka

11.06.12, 21:42
Może powinnam pisać na przedszkolach ale zapytam tutaj.
Dziś byłam pierwszy raz w przedszkolu z moją córką na tzw. adaptacji. Wydawało mi się, że ma to polegać na poznaniu przedszkola przez dzieci i ewentualnie rodziców i zapoznanie się z nauczycielką, natomiast dziś się zastanowiłam czy dobrze myślę. Część dzieci przyszła z dwójką rodziców, rodzice biegający za dziećmi po placu zabaw, ciągłe pomaganie przy najprostszych zabawach, wskazywanie gdzie dziecko ma pójść i gdzie się bawić, a najlepsze było w sali ... rodzice siedzący ze swoimi dziećmi na podłodze i zabawa zabawkami. Oczywiście inne dziecko nie mogło skorzystać z tych zabawek bo większość zabawek zgarnali rodzice dla swoich dzieci. Zero integracji dzieci, zero samodzielnych zabaw a najgorsze było to, że nauczycielka chciała się bawić z dziećmi a rodzice jej to skutecznie uniemożliwiali. W pewnym momencie rodziców było więcej niż dzieci, w sali duchota i tłok ... masakra.
Czy w waszych przedszkolach też tak to wygląda? Czy może ja jestem jakoś mało zainteresowaną swoim dzieckiem matką, pozwalając jej na samodzielną zabawę?
Obserwuj wątek
    • monikaa13 Re: adaptacja trzylatka 11.06.12, 21:47
      Moja córka chodziła do dwóch przedszkoli, państwowego i prywatnego i na całe szczęście żadnych takich "wynalazków adaptacyjnych" nie było.
      Przyszłam, zostawiłam dziecko i wyszłam. Po południu odebrałam w pełni zadowoloną córkę, która oczywiście po paru tygodniach jak większość dzieci ( po jakiś zajęciach adaptacyjnych czy też bez) przechodziła kryzys. Ale to też jakoś przeżyliśmy.
    • semi-dolce Re: adaptacja trzylatka 11.06.12, 22:15
      Nie, w naszym przedszkolu wyglądało to zupełnie inaczej, ale ja też miewam czasem wrażenie będąc w grupie rodziców z dziećmi, że jako jedna z niewielu pozwalam dziecku na samodzielność.
      • red-truskawa Re: adaptacja trzylatka 11.06.12, 22:22
        Byłam na 2 takich spotkaniach i jeszcze ze 3 przede mna. U nas na pierwszym pani przedszkolanka od razu posadziła rodziców na krzesłach, a dzieci zaprosila do zabawy- bez rodziców. Jezeli któres dziecko nie chciało sie oderwac od rodzca, to rodzic miał wprowadzic je w zabawe, a potem "zmyć się po angielsku". Oczywiscie było kilkoro takich nadgorliwców, którzy mieli w nosie to, o co prosiła przedszkolanka i sami bawili sie ze swoim dzieckiem separujac je od innych dzieci. No ale cóż, sami robia krzywde swoim dzieciom.
    • jolkapo-2 Re: adaptacja trzylatka 11.06.12, 22:43
      A po ca tam rodzice?- dzieci powinny zostać z przedszkolankami a rodzice gdzieś tam na korytarzu z daleka podpatrywać. U mojego starszego syna też był taki pierwszy dzień adaptacji ale bez rodziców.
    • mw144 Re: adaptacja trzylatka 12.06.12, 08:17
      U mnie wyglądało to tak, że dziecko pobiegło do dzieci się bawić, a dyrektorka pokazała mi przedszkole, potem jeszcze wypiłyśmy kawę u niej w gabinecie, posiedziałam z godzinę z gazetą na korytarzu, bo dziecko ani myślało wychodzić. Potem pół godziny namawiania na wyjście i z głowy. Nie przyszło mi do łba, żeby zabawiać dziecko w przedszkolu.
    • pagaa Re: adaptacja trzylatka 12.06.12, 09:41
      u nas podobno kiedyś była adaptacja, ale z powodu rodziców właśnie zrezygnowali z niej i teraz chyba nie ma , tylko oddajesz dziecko, potem odierasz i luz. zobaczymy, mamy zebranie 19 czerwca to się dowiem co i jak.
    • ma_niusia Re: adaptacja trzylatka 12.06.12, 10:17
      My chodzimy na zajęcia adaptacyjne, dwa razy w tyg po godzinie. Na zebraniu PRZED adaptają były jasno wyłożone zasady, an zajęcia dziecko może przyjść z JEDNYM opiekunem i opiekun ma towarzyszyć dziecku a nie się nim zajmowac. Zasady ogólnie są przestrzegane, owszem są wyjątki ale nieliczne. Nie ma tłumu, część rodziców siedzi sobie z boku, niektórzy muszą być blisko dziecka, ale też starają się zbyt nie ingerować. U nas jest naprawde ok. Jedyne co mnie wkurzyło to własnie zabieranie zabawek. Sorry, ale jak jakiś chłopczyk wyrwał mojemu synowi zabawkę z ręki to ja jemu wyrwałam z ręki bo jego mama patrzyła sie i się usmiechała głupio, to jedyny moment co mnie wkurzył. Nauczycielki nawiązują kontakt z dziećmi, większość dzieci samodzielnie się ubiera, przebiera, bawi, na podwórku również. Kwestia organizacji i jasnego przekazania i przestrzegania zasad smile
    • odnawialna Re: adaptacja trzylatka 12.06.12, 14:14
      no to u mnie było podobnie - dzieci z rodzicami, sama bawiłam się z córą na dywanie, jedną zabawką. I nie widzę nic w tym dziwnego. Moja córa poszła zobaczyć przedszkole, na początku nie chciała puścić mojej ręki, wszędzie ze mną. Trudno, zebym na siłę ją odepchnęła. Później była zabawa w kółeczku, już same dzieci, ale niektóre nadal nie chciały puścić rodziców. Zapoznanie, bardzo fajne, siostra (przedszkole prowadzone przez Karmelitanki) miała pacynkę i witała się z dziećmi. Było wybieranie znaczków, oglądanie szatni, poczęstunek i odwiedziny w kibelku smile

      Córa weszła zestrachana, powoli się oswoiła, na koniec już swobodnie rozmawiała z siostrą, a wyszła z mnóstwem wrażeń. Jak dla mnie cel został osiągnięty, mała spokojnie, nawet z radością przyjmuje info o chodzeniu do przedszkola, jak będzie dalej zobaczymy smile
      Myślę, że na integrację dzieci przyjdzie czas we wrześniu.
    • mamatin Re: adaptacja trzylatka 13.06.12, 01:27
      koleżanka jak chodziła na adaptację z córką to nawet do lezakowania się z nią ułozyłasmile pewnie by się zdrzemneła, ale personel zaprotestował.

      Część dzieci przyszła z dwójką rodziców, rodzice biegający za dziećmi
      > po placu zabaw, ciągłe pomaganie przy najprostszych zabawach

      ja to obserwuję na placu zabaw, matka w piaskownicy bawi się lepiej niż dziecko, głośniej sie smieje, krzyczy, narzuca w co się bawic, gdzie patrzec, dla mnie jest to śmieszne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka