nigdy nie byłam super cierpliwa ale ostatnio przeginam z nerwami, no już rady nie daję. mój trzylatek potrafi dać w kość. wszędzie tylko mama i mama, nie mogę iść się wykąpać, nie moge wyjśc z domu, gdyby jeszcze szło za tym słuchanie moich próśb.. co mam robić gdy np:
- trzylatek nie chce jeśc śniadania, nawet usiąść do stołu a za chwilę wychodzi do przedszkola (jakby nie szedł to bym się nie martwiła że głodny)
- gdy młody nie chce się ubać gdy wychodzmy i się spieszymy
- gdy jak głuchy się zachowuje gdy proszę by coś odłożył, czegoś nie robił,
- gdy jęczy, marudzi, krzyczy, wygania z pokoju mówiąc że mu ktoś przeszkadza (gł. tata i teściowa)
--it
Sporo takich sytuacji-wiem, nie nowosc to u takich dzieci, ale nakrzyczałam dziś na niego
strasznie a teraz mam wyrzuty. Tylko ju nie wiem jak do niego mówić..
Synek w padzierniku konczy 3 lata, jego brat ma 4 miesiące-wiem ze sporo wynika z zazdrości,ale nie tylko bo i przed porodem było podobnie. Staram sie nie wyrózniac młodszego, czasem daję mu płakac zeby starszy wiedział że on nie jest na 2 miejscu, no ale bez przesady, to jednak niemowlę. Synek boi się dzieci, ucieka od nich na pl. zabaw, w przedszkolu- chodzi pod marca na 4 h było w miare, teraz codziennie płacze, woła mame, nie chce się bawic, jeść...Ok, wiem-to minie, ale czasem mam oczhotę wyjść z siebie przy tej dwójce. ehh, sorry, musiałam sie wyżalic. a może macie jakieś sposoby co pozwolą mi trzymac nerwy na wodzy i żeby on nie dawał tak w kość