zjawa1
14.11.12, 23:07
Moze ktos mial podobny i mi pomoze, bo zagubilam sie w tym wszystkim calkowicie.
Temat dlugi, ale jesli przeczytacie do konca wyslucham kazdej sugestji!
Jednym slowem idelanie dylemt tzw. 50 na 50, nie mam pojecia kogo sluchac.
Opis sytuacji.
Z poczatkiem pazdziernika dziecko nagle zaczelo chrapac. Powiekszyl sie jednostronnie dosc pokaznie wezel chlonny. Jednoczesnie jednostronnie migdal podniebienny i migal gardlowy, ma wiec tzw 3.
Zrobilam wtedy morfologie CRP 1, WBC dosc podwyzszone, netutrofile segmentowe podwyzszone, rozmaz -obfity wzrost Strepotcoccus Pyogenes.
Stan dziecka-zetro stanu nawet podgoraczkowego, zero naciekow ropnych, ogolnie brak jakich kolwiek innych objawow.
Wg. lekarzy ewidentnie rozpoznane zakazenie bakteryjne. Wiec wg. antybiogramu idealnie dobrany antybiotyk, o idealnej dawce oraz idealnym czasie-10 dni.
Tak miedzy 2 a 3 doba dziecko przestaje calkowicie chrapac. Po antybiotykoterapi znow morfologia z rozmazem-ksiazkowa. Jednak wezel chlonny w dalszym ciagu powiekszony. Stopniowo z tendencja zmniejszania sie.
Mija ok 10 dni, dziecko znow zaczyna chrapac, zero stanu nawet podgoraczkowego, migdaly znow ,,rozpulchnione". ale nie w az takim stanie jak wtedy przed antybiotykoterapia.
Przez ostatni tydzien podaje dziecku Elofen, plusze woda utleniona, srebrem koloidalnym i pedzluje roztworem fiolrtu. Badanie u pediatry potwierdza, ze ,,migdaly stopniowo obkurczaja sie". A wezel chlonny z 3,5 cm zmalal jednak do 1,5 cm.
Mimo tego dziecko nadal chrapie. Jakies 7 dni temu znow zrobiono mu wymaz, tym razem z gardla i dodatkowo z migdalkow.
Wymaz z migadlkow nie nie wykazal, natomiast wymaz z gardla znow to samo, 3 gwiadzki wzrost obfity Strepotcoccus Pyogenes.
Pediatra zalecil znow antybiotyk,opierajac sie na tym wymazie z gardla, tym razem z inneg grupy, bo nie mozna w ciagu paru miesiecy podawac tego, samego.
Robie wiec dziecku w szpitalu morfologie, znow testy na monoukleoze itp.
Morfologia tym razem nie wykazuje absolutnie infekcji bakteryjnej toczacej sie w organizmie.
Po raz kolkejny wykluczonamonoukleoza.
Bada go laryngolog szpitalny, twierdzi, ze nie widzi wskazan do podania antybiotyku: ,,migdaly blade choc w stanie zapalnym".
Opiera sie rownoczesnie na morfologii krwi.
Jednym slowem-laryngolog stwierdza jednoznacznie:,, nie leczy sie wymazow tylko objawy kliniczne oraz predyspozycje morofologiczne". I wrecz zakazuje podania kolejnego antybiotyku. Bo jak twierdzi,,nie ma to sensu, doskonale dobrana antybiotykoterapia miala miejscre przeszlo 2 tygodnie temu". I dalej mowi,, ze kazde dziecko chodzace do przedszkola ma jakies nosicieltwo bakteri, ze jak znow podam antybiotyk po 2 tygodniach to zepsuje dziecku system odpornosciowy, ze morfologia nawet infekcji wirusowej nie wylkazuje". Mam podawac Aerius, odstawic steryd i wlasnie ten Impuret jesli go zdobede.
Wiec co ja mam zrobic? Co Wy byscie zrobili na moim miejscu?
Pediatra kazala kategorycznie podac kolejny antybiotyk, choc prosilam ja, zeby zrobic znow morfologie-powiedziala, ze to nie ma sensu, ze trzeb ,,dobic do konca", natomisat 2 lekarzy pediatra szpitalny plus larynkolog ze specjalizacja dodatkowo alergologa, zabronil mi.
Lekarz ostatni stwierdzil, ze ewentualnie moge poidac antybiotyk gdy: dziecku wezly chlonne znow znaczaco sie powieksza, pojawi sie goraczka itp.
A podanie teraz kolejnego antybiotyku tylko uposledzi mechanizm obronny.
Dziewczyny naprawde nie wiem co robic, nigdy wczesniej nie mialam [problemow z gardlem.
Mam wszystkie badania, a mimo tego naprawde nie wiem kto ma racje, nawet ja ma do tego stosynek 50 na 50!