minerwamcg
27.02.13, 20:45
Nasza córka gdzie może, tam się stara dorwać cukierniczkę - w domu, w knajpie, o zgrozo na wizycie. Rąbie cukier łyżką, szczęśliwie nie nabiera zbyt dużo.
Skąd się jej to, do licha, wzięło? Nie jest chowana jakoś restrykcyjnie bezsłodyczowo, owszem, dostaje czasem ciastka, czekoladę, bywa że i lizaki. Ale mogą na stole stać i leżeć nie wiadomo jakie przysmaki, zawsze sięgnie po cukier.
Co w tym, do licha, jest dobrego? Czego jej brak w organizmie, że sobie tak uzupełnia? Jest zdrowa: serce, układ pokarmowy, krew - wszystko w porządku. Więc raczej robi to z łakomstwa, ale co może być łakomego w zwyczajnym cukrze? Macie jakiś pomysł?