Dodaj do ulubionych

problem z sobą i 2,5 latkiem

18.04.13, 22:57
Witam, proszę o pomoc, zanim się załamię. Jestem mamą wspaniałego chłopczyka, który skończył 2,5 roczku. Tzw etap dwulatka trwa u nas już od ponad roku, a jest coraz gorzej, tak więc mysle, że problem tkwi głębiej. Synek jest bardzo ze mną związany, bardzo wrażliwy, wyłapuje w lot moje emocje, które po powrocie z pracy (będącej odpoczynkiem w porównaniu z tym, co mam w domu) narastają. W domu często, a ostatnio zawsze nie mogę nic zrobić, tzn. pozmywać naczyń, posprzątać, nie mówiąc o tym, by porozmawiać z mężem, poczytać gazetę itp. Dziecko dosłownie czepia się mnie, wchodzi mi lub mężowi dosłownie na głowę, cały czas zabiega o uwagę, nie bawi się w ogóle zabawkami, cały czas chodząc po mieszkaniu i dosłownie brojąc, tzn. bawi się ostrym śrubokrętem, chlapie wodą, obrywa kwiatki, wyrzuca rzeczy z szuflad itp. Kiedy mówię mu, by posprzątał, nie robi tego, choćby pod rygorem kary. bardzo lubi malować i to go zajmie na minute, ale zawsze kończy się to robieniem sajgonu dookoła i moją frustracją. Kiedyś ratunkiem był telewizor, ale teraz nawet to go na dłużej nie zajmie. Potrafi dosłownie w ciągu jednej chwili zrobić pogrom z mieszkaniu i tak kumulować swoim wrzaskiem napięcie, że kłócę się z mężem. Najgorzej jest z ubieraniem - już od pół roku to dla mnie trauma. Mam problem z trzymaniem nerwów na wodzy i np. dziś dałam mu 2 razy klapsy,a codzień dosłownie płaczę z bezsilności. Mąż się angażuje, ale Mały jest wciąż na etapie "Mamusi" i to na mnie wszystko się skupia. Nie umiem sobie już poradzić z tą sytuacją, tym bardziej, że mam teraz także inne problemy (finansowe i związane z ciągłymi infekcjami dziecka), coraz gorzej wrzeszczę na dziecko,a potem ryczę z żalu, ze jest taki kochany i taki jeszcze mały, a trafiła mu się taka niezrównowazona matka. Synek jest bardzo wrazliwy, wciąż chciałby się do mnie przytulać, a ja boję się, że moje wybuchy zniszczą mu psychikę. Na razie proszę o pomoc Mamy, a nie rady typu idź do psychologa, chciałaby najpierw usłyszeć, co Wy myślicie o tym. Dodam jeszcze, że dziecko chodzi do żłobka, ale w praktyce teraz cały czas jest przy nim niania, b. ok kobieta, której się chyba bardziej słucha niż mnie.
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 18.04.13, 23:46
      pij codziennie ziolka na uspokojenie, serio, naprawde to pomaga, ja popijalam melisana klosterfrau. Wyjdzie wam wszystkim na zdrowie, bo spokojniejsza mama, to spokojniejsze dziecko. A twoje zachowuje sie, jak na ten wiek przystalo.
      Najlepiej jak najwiecej czasu spedzac poza domem, bo w domu jest sto powodow do afery wink
    • zonajana Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 18.04.13, 23:50
      Twoje dziecko pragnie Twojej obecnosci, uwagi i jest w stanie zrobic cokolwiek, by ja uzyskac. Nie dziw sie temu, zaakcteptuj, poddaj sie. Przyjdz do domu i pierwszy kwadrans poswiec w 100% dziecku, a dopiero potem zajmij sie innymi sprawami. Powodzenia.


      BTW, schowaj srubokrety.
      • babette11 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 08:42
        co prawda to prawda dziecko tęskni za Tobą i nazwyczajniej w świecie brakuje mu Twojej osoby
        czy pracujesz na cały etat?
        u mnie sprawa wygląda tak że corcia (w lipcu skończy 3 latka) też chodzi do miniżłobka a od godz. 14 jest z nią mąż (pracuje na pół etatu)
        ja wracam z pracy ok 17 (jestem na całym etacie) i praktyczne od powrotu do domu jestem przy małej bo wiem, że mnie potrzebuje
        ja mam prace dość obciążającą psychicznie i umysłowo tak że przy dziecku to raczej odpoczywam
        teraz już jest ładna pogoda więc jak najwięcej czasu spędzamy na powietrzu (pracuję przy biurku więc też mi przydaje się trochę ruchu) a mała wyszaleje sie potem kąpiel kolacja i ok. 20 zasypia
        nawet nie trzeba telewizji
        nie zamarwiaj się i nie stresuj bo to tylko pagarsza sprawę a dziecko swietnie wyczuwa nastroje
        trzymam kciuki
    • kondolyza Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 10:02
      daj sobie jeden dzien kiedy nie bedziesz zmywac, sprzatac i nic innego robic w domu, tylko od momentu wejscia do domu po pracy zajmiesz sie tylko nim.
      dzieciak ewidentnie tego baaardzo potrzebuje. kontaktu fizycznego, maglowania, wspolnego turlania, wspolnej zabawy-załóżcie sobie z mężem że ten jeden dzień-jedno popołudnie spędzicie tylko z nim. poproście nianię żeby nie zostawiała Wam ogromu sprzątania i zmywania-niech ogarnie co się ta jak młody złapie drzemkę.
      a Ty nastaw się na to że jesteście tylko dla niego. a ewentualne obowiązki znajdą czas jak młody pójdzie spać.
      ewidentnie się nakręcasz tą walką z jego potrzebami. on chce przytulania, wspolnej zabawy-to normalne! ja pamietam jak wrocilam do pracy to po prostu wracalam i siadalam na 3 godziny na dywan. nie myslalam zeby zmywac, prac czy czytac tylko bylam tylko dla mojego dziecka. to utrwalilo w niej pozytywny wzorzec rodzica i po jakims czasie moglam juz bez problemu pojsc na 10 minut do lazienki wstaiwc pranie itp.

      musisz zmienic nastawienie, zwlaszcza ze jak mowisz-maly choruje-to tym bardziej potrzebuje dopieszczenia.
      jak nie bedziesz nastawiac sie ze musisz zrobic to i to i to, tylko nastawisz sie ze jestes tylko dla dziecka i w domu nie zrobisz nic-gwarantuje ze zmniejszy to Twoją frustrację.
    • wszystko-wiedzaca Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 10:03
      Jedyna rada jaka mam (a przechodzilam to samo z dwojka) rzuc wszystko (poza praca oczywiscie) i poswiec uwage dziecku. Pracujesz, potem szykujesz obiad, sprzatasz a syn musi sie sam soba zajac, a on jest malutki i potrzebuje Twojej uwagi i duuuzo czulosci, niech raz bedzie nie posprzatane a ty maluj z synkiem, niech Ci pomaga w gotowaniu jak od czasu do czasu na obiad beda parowki (czy inna ulubiona przez dzieci potrawa) to nic sie nie stanie, moze czasem gdzies wyskoczcie na obiad gdzie jest pokoj dla dzieci itp. Przytulaj, wyglupiaj sie, baw sie w chowanego, ale rownoczesnie badz konsekwentna, jak wywali wszystko z szuflady to: nie bede sie z toba bawic jak nie posprzatasz, niech zacznie sam a ty mu potem pomoz, zobacz w swoim dziecku partnera i to jak swietnie mozecie sie razem bawic.
    • afro.ninja Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 10:11
      Twoje dziecko daje ci jasne komunikaty- zajmij sie mna, tesknie za toba. Priorytetem ma byc dla ciebie dziecko, a nie sprzatanie. Niech maz sprzata, a ty sie zajmij dzieckiem.
      Twoje dziecko jest jak najbardziej normalne, to ty po prostu masz za malo sily i checi by sie nim zajmowac. Skoro jednak piszesz, ze w pracy odpoczywasz, a w domu przezywasz ciezkie chwile, to moze powinnas poszukac psychologa dla siebie, a nie myslec, ze z dzieckiem jest cos nie tak.

      Zrozumiale, ze dzieci w tym wieku daja popalic rodzicom, a rodzice bardzo czesto maja ich dosc, ale nie mozna problemow doszukiwac sie w dziecku, tylko w sobie.
      Niestety, ale jak sie ma dwulatka w dodatku ruchliwego, to nie ma sie czasu zeby poczytac gazete, zwlaszcza jak dziecko nie widzialo cie caly dzien. Dla takiego dziecka to szmat czasu, ono czeka na ciebie, wyczekuje, a ty go czestujesz klapsami. sad
    • bluemka78 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 10:22
      Moja sąsiadka też miała takiego wymagającego chłopczyka. Codziennie jeżdziła z nim do figloraju, gdzie po wyhasaniu się z innymi chłopakami, pobroił, wyżył się i w domu był znacznie spokojniejszy. Dobrze jest też wyjść do ludzi, do znajomych z dziećmi, ona jak przyszła do nas to ładnie się bawił z moimi dziewczynkami, pies go bardzo interesował, chciał go karmić, wydawać komendy itp. U kogoś zawsze znajdzie się coś ciekawego, głowa do góry, znajdź mu takie rozrywki to będzie miał gdzie upuścić swoją energię smile))
      • kalipso30 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 10:41
        w 100% zgadzam sie z przedmówczyniami..dziecko pragnie bliskości, moje choć jest ciagle ze mną to nadal chce byc przy mnie, ciagle chce sie ze mna bawić, choć potrfafi pieknie bawic się samo nawet przez 2 h...ale gdy ja sie czyms zajmę na powaznie od razu do mnie przybiega i mnie odciąga...
        najgorsze są nasze wybuchy złosci itd...dziecko od razu to podchwytuje i robi się nerwowe...ja wiem, z elatwo sie mowi, ja rowniez czasami wybuchne a potem płaczę w poduszkę, ze tak zrobiłam....a co wtedy robi moje dziecko-potrafi uderzyc bez powodu, a więc ta agresja i jemu się udziela...a feee...mama...
        A moze problem rowniez tkwi w niani?Moze niana nie daje za wiele dziecku w ciągu dnia, ze potem chce waszej maxmalnej uwagi?
        • una_mujer Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 11:48
          Nie musi być wina niani; w zeszłym tygodniu przez caly tydzień była u nas babcia (moja teściowa), która wnuczkę uwielbia i poświęca jej 150% czasu. A mimo to jak przychodziłam do domu dziecko wisiało mi na szyi.
          Czas od przyjścia do domu do pójścia dziecka spać spędzam przede wszystkim na zabawie z dzieckiem. Jeżeli nawet gotuję jakąś ciepłą kolację, to tylko taką szybką: makaron z czymś tam, ryż z warzywami, jakieś mięsa czy rybę mam zamrożone i tylko na kuchenkę albo do piekarnika. Ja po prostu widzę, jak ona tęskni, i szkoda by mi było czasu na sprzątanie czy robienie dużego obiadu... Dopiero, jak dziecko pójdzie spać, albo w weekendy zajmuję się domem.
    • illegal.alien Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 12:05
      Do tego co napisano powyzej dodam, zebys probowala angazowac synka w jak najwiecej zajec, ktore musisz wykonac - u nas na przyklad dwuletnia corka potrafi pokroic niektore rzeczy na obiad (takie, ktore da sie pokroic zwyklym stolowym nozem, czyli najczesciej pieczarki - jemy przez to duzo pieczarek, ale przynajmniej mozemy gotowac razem tongue_out).
      Czasem wystarczy jej, ze stoi na krzesle kolo mnie i patrzy jak ja gotuje, czasem dodaje przyprawy, zamiesza salatke smile
      Pranie wstawiam rano, zmywarke rozladowuje rano (w czasie kiedy ona je) i pakuje od nowa - duze sprzatanie zostawiamy na weekendy, prasuje wieczorami.
    • monia76 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 12:29
      tak niestety wygląda życie większości matek dzieci od 1,5 roku w górę... wiem, że Ci ciężko, ale masz nierealne oczekiwania wobec swojego dziecka. oprócz tego co powiedziały dziewczyny wyżej o tęsknocie Twojego synka za Tobą, dodam jeszcze, że dla niego tekst, żeby posprzątał po sobie nic nie znaczy, nie może więc przynieść efektu, którego oczekujesz. poza tym, synek łobuzuje, ponieważ wtedy ma Twoją uwagę i zainteresowanie, choćby w formie kary czy nerwów. to Wy z mężem musicie się zorganizować i ustalić taki rytm zajmowania się synkiem, żeby każde z Was miało chwilę dla siebie, inaczej Wasze życie zamieni się w ciągłą walkę z dzieckiem i przylepianiem mu etykietki "psuja i łobuza".
      ty żaden psycholog nie jest potrzebny, dziecko zachowuje się adekwatnie do swojego wieku, to Tobie potrzeba pomocy, poznania kilku prostych tricków, a przede wszystkim ODPOCZYNKU. napisz jakie czynności i okoliczności wywołują najwięcej problemów i kiedy najczęściej 'płaczesz z bezsilności'.
    • julita165 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 19.04.13, 16:37
      Ja z moim synkiem ( choć znacznie młodszym bo 18 m-cznym ) mam to samo. Odkąd przekroczę próg mieszkania po pracy dopóki nie pójdzie spać jest ciągle ze mną. I przedmówczynie mają rację - on chce uwagi, bliskości, czułości. Jak poświęcam mu cały swój czas: bawimy się razem, wygłupiamy, przytulamy, spacerujemy to jest dzieckiem do rany przyłóż al jak tylko chcę zająć się czymś innym zaczynają się jęki, stęki, płacze, marudzenie. Ja to wiem, więc olewam większość jakiś domowych obowiązków, mnie i mężowi to nie przeszkadza że zamiast obiadu zjemy w locie kanapkę. A jak już koniecznie muszę coś zrobić to staram się zaangażować w to synka. Pewnie, że trwa to długo, czasem coś nam nie wychodzi, czasem przy tym nabałagani ale on bardzo lubi robić pranie ( choć czasem brudne rzeczy wynosi do suszarni a czyste wkłada do kosza na brudy smile ), odkurzać ( choć z 10 razy wyciągnie wtyczkę z kontaktu smile ), gotować ( choć mąka i cukier rozsypane po podłodze nie należą do rzadkości smile ), chodzić na zakupy ( choć przeważnie robi takie zamieszanie że połowy rzeczy zapomnę kupić a za to muszę zapłacić za coś co stłukł albo rozsypał smile)
      I tej jego potrzeby kontaktu ze mną nie zmienia fakt, że w czasie kiedy jestem w pracy zajmuje sie nim babcia kochająca wnuczka nad życie i okazująca mu mnóstwo czułości i poświęcająca 100 % czasu
    • camel_3d aaa..no widzisz.. 19.04.13, 21:01
      bo ty masz wyrzuty sumienia, ze on taki maly, ze ty pracujesz, ze nie ma cie przy nim, ze on teksni..i dlatego mu popuszczasz w wielu rzeczach, a jak juz przegnie to wybuchasz i znow masz wyruty sumienia. Nie wiem jaka jest niania, ale pewnie jest bardziej konsekwentna, moze bardziej przewidywalna i mlody wie co wolno, a co nie... Poza tym ja mu sie nie dziwie, on sie w domu nudzi po prostu...chodzi i odrywa swiat.
      ustal ze np o 19 idzie spac, potem macie czas dla siebie..i trzymaj sie konsekwentnie panu dnia.. sa rzeczy ktore wolno, sa ktore moze robic z toba, a sa ktore sa tabu. Jezeli ma ostry srubokret to pokaz mu, ze jest ostry, lekko go ulkuj nim..i popros zeby odozyl... itd...
    • szamanta Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 20.04.13, 00:02
      Mozliwe ,ze Twoje nerwy spowodowane sa twoim brakiem konsewkencji? kiedy juz wszystko sie w tobie nagomadzi to wybuchasz?Najpierw przymykasz oko na malego wybryki, starasz sie go nie strofowac, nie upominac,nie reagujesz, dajesz mu maksyme do wyszalenia sie, narasta w Tobie uciazliwy halas, widok "szkod" ,ilosc niefortunnych zachowan,ktore ciebie irytują, starasz sie nie reagowac, ale w koncu nie wytrzymujesz nerwowo, kropla sie przelala,wybuchasz, malego sie obrywa w roznojaki sposób.
      To tez malego oglupia.Ra ma przyzolenie=raz nie ma,ma=nie ma,raz mama udaje ze nie widzi ,nie slyszy-=zaraz mama krzyczy,karci.Taki zachwiany obraz ma dziecko Twoich postepowan

      Twoje reakcje ,podejscie do dziecka,czy metody wychowawcze nie mogą zalezec od nastroju, nie wazne czy masz dobry humor czy zly-nie wolno to nie wolno,mozna to mozna bez wzgledu na dzien, twoj nastroj,czy malego chimery.
      Reaguj od razu jesli cos ci sie nie podoba ,a nie tlum w sobie zlosci, bo ona narasta,i zamienia sie w agresje.Twoja frustracja jest wlasnie tym spowodowana,ze za duzo w sobie kumulujesz.
      Jednolitosc decyzji musi byc zachowana bez wzgledu na to czy masz fatalny dzien czy super dzionek
      Maly tak boi z chęci skupiania na sobie uwagi,a nie ze chce ci zepsut humor, taki maly showman smile
    • indiansummer81 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 20.04.13, 21:49
      Bardzo wam dziękuję za odpowiedzi i pomoc, nie liczyłam na tak życzliwe słowa po tym, jak sama siebie w tym względzie oceniam. Sama już zauważyłam, że jeśli jestem z Małym dłużej, to pozwala mi się od siebie oddalić na chwilkę, żeby coś zrobić. Od razu zaznaczam, że nigdy nie było tak, żebym po powrocie z pracy rzucała się w wir porządków, chodziło mi o to raczej, że często nie mogę np iść do ubikacji bez ryku dziecka, zjeść obiadu itp. Są dni, że to mnie wzrusza, są dni że wiem, że tak musi być i kiedyś będę za tym tęsknić, ale są też dni, kiedy po prostu nerwowo nie wytrzymuję. Od teściowej słyszę, że dziecku za dużo pozwalam i że on nami rządzi. Proszę jeszcze o pomoc, co do zachowania, które mnie najbardziej wkurza i z którym nie umiem sobie z mężem w ogóle poradzić. Chodzi o ubieranie - to zawsze trauma o każdej porze dnia. Chcę np. dziecku zrobić przyjemność i. ma jechać na dworzec oglądać pociągi albo jechać do dziadka, co uwielbia. Muszę go przebrać/ubrać, na co w ogóle nie ma zgody. Biega i śmieje sie po całym mieszkaniu. Najpierw mówić mu - zmarzniesz, itp. Potem mówię mu, że jak się nie ubierze, to nigdzie nie pojedzie, tylko zostanie w domu, na co on albo nie reaguje, albo z przekory mówi - dom, co oznacza, że godzi sie z tym, ze zostanie w domu. Po prostu nic na niego nie działa, wierzga, kopie, ucieka, a nie zawsze potrafię go ubrać siłą. Z ubieraniem tak jest zawsze, jeśli czasem jest lepiej i go pochwalę, to wpada w małą histerię i zaprzecza, że był grzeczny. Czy wasze dzieci tez tak miały/mają i jak sobie z tym radzić.
      • merode Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 20.04.13, 23:12
        Jeszcze bym dodala jedna metode, ktora sie akurat sprawdzila u mnie. Mialam identyczny problem, ktory bardzo sie zmiejszyl od kiedy synek spi z nami (w swoim lozeczku, ale w tym samym pokoju). Ja sobie to tlumacze tak, ze moja nieobecnosc w dzien nijako sie kompensuje bliskoscia w nocy. Dlugo bylam bardzo przeciwna spaniu razem z dzieckiem, ale ostatnio zmienilam zdanie...
      • camel_3d Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 20.04.13, 23:18
        Alez w jego mniemaniu on juz ubrany.... Gadanie, ze zmarzniezs jest bez sensu...wez ubranie to torby i wyjdz z nim..wtedy zobaczy co znaczy zimno? Ja tak robilem... Nawet z 4 latkiem, ktory uparl sie w barcelonie, ze bez koszuli wyjdzie bo slonce swieci..a bLo 5 stopni. No i wyszedl..po 10 minutach poprosil o bluze i kurtke... Da sie.. Nie musisz walczyc. Plyn z pradem..a nie pod prad smile)
      • adziam_78 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 21.04.13, 12:48
        moja córka niedawno też miała taki etap. Też uciekała goła albo w piżamie i miała z tego niezły ubaw. Więc przestałam namawiać i prosić. Jak nie chciała się ubrać mówiłam spokojnie że ja teraz idę posiedzieć przy komputerze i ma mnie zawołać jak będzie chciała ,żeby jej pomóc z ubieraniem. Zwykle po kilku minutach sama mnie wołała. Czasami jak przychodziłam powtarzała się akcja z uciekaniem i rozrzucaniem ubrań - wtedy znowu szłam do swoich zajęć i czekałam aż jej się znudzi. Najważniejsze to nie dać wyprowadzić się z równowagi i udawać, że wcale nam nie zależy, żeby się dziecko ubrało. Ten sposób wykorzystywałam jak miałam dużo czasu i nie musiałam gdzieś koniecznie wychodzić. Jak nie miałam czasu to mówiłam stanowczym głosem że liczę do 3 i ma się zacząć ubierać. O dziwo działało: mała bardzo nie lubiła jak zaczynałam odliczanie.
      • aniasa1 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 21.04.13, 22:25
        no no mądrze Ci radza. Ja tez przeszlam traume ubierania, uciekanie, chowanie sie, zdejmowanie wlasnie zalozonej skarpetki........
        w koncu zaczelam dzialac sswoim torem. Mowilam wychodzimy, chodz sei ubrac, mlody w nogi, to ja ubrania do torby i sama buty na nogi po 3 sekundach sam prosil stojac w otwartych drzwiach lub na korytarzu zeby go ubrac.
        Dla pocieszenia: to minie, ale teraz Ty musisz byc konsekwentna
      • monia76 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 22.04.13, 17:09
        powiem Ci co u nas zwykle, bo nie zawsze, działało w kwestii przebierania się. z córką udawało się starym prostym trickiem pt: zakładasz to czy to? ewentualnie ostentacyjnie zaczynaliśmy się ubierać i przygotowywać do wyjścia sami, ignorując ją niemal zupełnie i głośno rozmawiając co będziemy za chwile robić/ gdzie jechać i jak będzie fajnie. to zwykle sprawiało, że natychmiast stawała się gotowa do przebrania. jedna uwaga, przy tej opcji musisz być gotowa na wyjście i zostawienie młodego choćby na minutę samego tak, żeby wiedział, że nie żartujesz i nie straszysz na pusto.
        na mojego 1,5 rocznego syna też działa widok reszty rodziny zbierającej się do wyjścia i robiącej zbuntowanemu dziecku 'papa', a jeśli nadal opiera się, żeby założyć kurtkę czy czapkę wypuszczamy go na klatkę i dajemy misję włączenia windy czy przywitania sąsiadów. jak jest już przejęty zadaniem, szybko go ubieramy, zwykle nie zdąża się nawet zbuntować.

        generalnie, kluczem do dogadania się z dzieckiem w tym wieku są tricki, tricki i jeszcze raz tricki oraz dużo poczucia humoru. oczywiście, tricki nie zawsze działają, a my nie zawsze jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie poczucie humoru, chodzi mi bardziej o zasadę. a więc nie nakaz przebierania się, nie zdroworozsądkowe argumenty, które i tak do dziecka nie trafią, a "podstęp".
      • bluemka78 Re: problem z sobą i 2,5 latkiem 22.04.13, 17:49
        2,5 latek to już wiele może sam ubrać, a to dobry sposób żeby dziecku ubieranie się spodobało. Ja np. robię tak: przygotuję ubrania do wyjścia i mówię, że idę się ubrać, uczesać itp. a Wy tu macie swoje ubrania ubierajcie się, bo zaraz wychodzimy. Idę robić swoje, po czym jak wrócę, a dziewczyny dalej się śmieją zamiast ubierać, zakładam buty, biorę psa na smycz i udaję, że idę, dopiero wtedy pędem się zabierają do ubierania, a ja czekam w drzwiach. Jak widzę, że ciężko im coś ubrać, zapiąć to pytam czy pomóc, z reguły proszą tak pomóc. Dzięki temu nauczyły się same rozbierać i większość potrafią ubrać.
        Teraz to muszę ich szafę zastawiać, bo co zostaną na chwilę same to się przebierają i wyciągają wszystko z szafy wink
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka