silje78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 08.05.13, 20:21 rodziłam 5,5 roku temu. wszystko mieliśmy zaplanowane choć wiedziałam, że wracać nie będę miała do czego pomimo umowy na czas nieokreślony. wiadomość o mojej ciąży spowodowała lawinę pretensji, zarzutów bez pokrycia itd. wiedziałam, że z córką będę w domu przez ok rok. miałam dużo zaległego urlopu i w sumie miałam 10 miesięcy płatnego "wolnego". jak córka miała ok 10 miesięcy zaczęłam rozglądać się za nową pracą, zaczęłam pracować w nowej firmie jak mała miała prawie 11 m-cy. pomijam, że później firmę i tak zmieniłam to problemów z praca nie miałam, ale zupełnie inna branża niż twoja. żona mojego współpracownika ma takie wyształcenie jak ty. jak urodził się im syn to w domu była przez prawie rok, po tym czasie pracowała w prywatnym przedszkolu, po roku założyła swój punkt przedszkolny, po roku musiała zwinąć interes z powodu problemów z właścicielem lokalu, który widząc, że punkt nieźle prosperuje chciał podwyższyć jej czynsz. zrezygnowała, zaczęła pracować w call center play. po roku jest kierownikiem jakieś działu, dostała umowę o pracę, na razie na czas określony, ale dostała. zarabia wzglednie przyzwoicie (2-3tys, sporadycznie udaje się jej przekroczyć 3tys). godziny pracy ma dosć elsatyczne więc jest zadowolona. nie jest to praca marzeń, ale szukając pracy jako przedszkolanka miała propozycję umów na zlecenie itp. proponowane zarobki nieznacznie przekraczały najniższą krajową. Odpowiedz Link Zgłoś
mamatin Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 08.05.13, 23:04 czytam czasem te twoje wpisy i tak: za bardzo sie wszystkiego boisz, za bardzo chcesz wszystko zaplanowac, nad wszystkim panować, kontrolować i przeceniasz wykształcenie. Daj na luz, będzie dobrze! będziesz miała dziecko i wszystko sie zmieni, możesz np. nie mieć ochoty wracać do pracy. Tak, ja miałam do czego wrócić, ale ani przed ciążą, ani w trakcie, ani po nie miałam pewności,że tak będzie. Jeśli chodzi o zatrudnienie w przedszkolu prywatnym, to bardzo często przedszkolanki, (a spotkałam też kucharkę i panią sprzatającą) pracują w przedszkolu a ich dzieci uczęszczają do tego przedszkola. W przypadku przedszkolanki i kucharki było to nawet 2 dzieci. Nie zamartwiaj się, możesz np. otworzyć sobie własne przedszkole, a co? Na pewno byłoby świetnie zorganizowane i porzadnie, odpowiedzialnie prowadzone. Odpowiedz Link Zgłoś
mojemieszkanie24 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 09:08 mikams75- piszę o naprawdę małym dziecku a nie o dziecku, które idzie już do przedszkola. Poczytaj dokładnie moje wszystkie wypowiedzi na tym forum a dowiesz się, że mam kogoś do opieki nad dzieckiem ( babcia i dziadek) + wychodzę z założenia, że zatudnienie niani to nic strasznego. Stąd moje przekonanie, że matka powinna iść do pracy gdy dziecko jest już w wieku przedszkolnym- zdania dalej nie zmienię. Oczywiście to każdego indywidualne sprawa ale myślę, ze kobieta po prostu czuję się bardziej wartościowsza zarabiając. Niezależna. Moja mama nigdy tej zależności nie miała chociaż prowadziła firmę razem z tatą to on zawsze miał pieniądze. Nie zauazyłam, by jej wydzielał ale dopiero, gdy mama poszła do pracy zauważyłam u niej jakaś zmianę na lepsze ( zaczęła o siebie bardziej dbać itd.). Ja myślę tak samo- lubię być niezależna. Problem pojawia się jak dziecko ma rok i matka jest ,,świeżo” po porodzie. Z tego co mówią koleżanki wtedy z zatrudnieniem jest tragedia nie wiem czemu, bo ja uważam inaczej- taka matka ma prawo pracować oczywiście jeżeli nie wykorzystuje tego, że ma dziecko. Moja koleżanka wrócila do pracy, dziadkowie są a mimo to co chwile chodzi na zwolnienie ( bez powodu)- dzięki takim osobom pracodawcy nie chcą zatrudniać matek z dziećmi w ogóle. Nauczyciela mającego umowę na czas nieokreślony jest bardzo trudno zwolnić- smutne ale prawdziwe. Smutne dlatego, że w pracy mam koleżanki które od wielu lat nic nie robią ( można powiedzieć praktycznie przychodzą do pracy by pogadać), dyrektor o tym wie a i tak ich nie zwolni bo musi mieć POWÓD. No i druga sprawa, że czytałam ( nie wiem czy to prawda), że zasiłek macierzyński nie liczy się do lat pracy a macierzyński już tak. Ponadto mając umowę na czas określony nie należy mi się urlop wychowawczy. illegal.alien- ja tak chcę i tak postanowiłam w przerwę dwuletnią liczę chorobowe ( w pracy jest za duże ryzyko- choroby, urazy itd. by siedzieć w ciąży). Skoro jest roczny macierzyński to z niego skorzystam mamatin- nie wydaje mi się, żebym przeceniała swoje wykształcenie. Co roku mam tego dowody- dyrektorzy jakaś tam pracę mi proponują. Nie wiem , co będzie jak urodzę dziecko. Podejrzewam, że już tak różowo nie będzie. No ale zobaczymy. Kontrolować wszystko lubię, na razie wszystko idzie zgodnie z planem Żyłam w takiej rodzinie, gdzie nigdy nie było wiadomo co się wydarzy więc jakoś teraz czuję się bezpieczniej wszytsko planując. Własne przedszkole to moje marzenie i przyznam, że ok. 2 lat temu się do tego przymierzałam. Przeprowadziłam się do innego miasta więc projekt upadł ale nie wykluczam Odpowiedz Link Zgłoś
illegal.alien Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 09:27 No, jezeli w ciazy siedzisz na chorobowym, bo w pracy 'jest ryzyko' to sie nie dziw, ze potem mozesz miec problemy z zatrudnieniem, oraz ze pracodawca nie chce ci dać umowy bezterminowej. Sama jesteś częścią powodu, dla którego pracodawcy nie chce zatrudniać młodych kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
agata.redakcja Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 09:54 1. czy planowałyście dziecko ? Nie 2. jaka miałyście umowę o pracę ? Zaszłam w ciąże, na okresie próbnym, bez problemu otrzymałam kolejną na czas nieokreślony. 3. miałyście gdzie wracać po macierzyńskim (wychowawczym)? Nie było problemu, wręcz przeciwnie dzwonili po 3 miesiącach , kiedy wracam 4. jak długo zostałyście w domu po porodzie ? 5 miesięcy 5. było wam ciężko ? Pracowałam do samego porodu na pełen etat, później miałam "problematycznego malucha", szybko wróciłam do pracy,więc byłam zmęczona psychicznie i fizycznie , nie żałuję, że szybko wróciłam do pracy, bo córka szybko przyzwyczaiła się do babci i chętnie z nią zostawała, myślę, że jakby była starsza, byłoby gorzej. Niestety, w Polsce kobieta jest przede wszystkim mamą opiekunką, a nie pracownikiem. Polecam Ci do poczytania jak to jest u nas i w innych krajach europejskich Może kiedyś będzie tak jak w Szwecji i nie będziemy musiały dyskutować na taki temat Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 14:46 mojemieszkanie24 napisała: > w pracy jest za duże ryzyko- choroby, urazy itd. by siedzieć w ciąży) ??? Co proszę? No nie, po prostu brak słów. Jak dobrze, że u mnie pracują tylko faceci. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 20:26 Spróbuj założyć przedszkole (autorka pracuje w przedszkolu) z samymi facetami jako pracownikami, już widzę morze chętnych.... Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 21:53 Tak, i w związku z tym, że pracuje w przedszkolu to powinna być w ciąży na chorobowym, by się przypadkiem nie zarazić? Weź mnie nie rozśmieszaj, chyba że ma jakąś chorobę układu odpornościowego to ok. W innych miejscach pracy nie ma chorych, przeziębionych i roznoszących przeróżne choroby ludzi? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 09:58 Chodziło mi o to, że są branże gdzie niestety mężczyzn raczej nie uświadczysz i musi się pracować z samymi kobietami. Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 12:19 No widzę właśnie, że chodziło Ci o coś nie w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 14.05.13, 23:36 W biurach jednak nieporównywalnie rzadziej ludzie chorują na choroby zakaźne wieku dziecięcego typu ospa, różyczka, świnka, półpasiec, szkarlatyna. Rzadziej przenoszą pasożyty. U dzieci też znacznie trudniej utrzymać higienę - dorosły chory człowiek trzyma się od innych z daleka a chore dziecko najczęściej wisi na swoim opiekunie i wyciera mu smarki o policzki. Wyobraź sobie, że jako ciężarna kobieta, która nie może przyjmować większości leków zarażasz się na przykład owsikami. Druga kwestia to bezpieczeństwo: przy małych dzieciach problem z podnoszeniem, przy dużych problem z biegającymi na oślep. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 10:41 no az taka fanka nie jestem, zeby sledzic posty i znac twoja sytuacje rodzinna. Mimo wszystko uwazam, ze w ciazy latwo sie mowi, ze oddanie dziecka pod opieke innej osobie to pryszcz, a po porodzie emocje/hormony/obawy biora gore i cale ciazowe planowanie i pewnosc siebie pada. Jak sie ma babcie to swietnie, choc z czasem sie okazuje, ze sposob postepowania babci jest przestarzaly i nam nie odpowiada, babcia wie swoje. Zatrudnienie nani - tez trzeba miec szczescie, a dlaczego to sie dowiesz, jak przeprowadzisz z raz sama casting na nianke i zobaczysz jakie kandydatki moga byc Ale w ciazy to sie mysli o wszystkim zupelnie inaczej, niestety malo realnie, ale wiem, ze teraz wiesz swoje i bedzesz obstawac przy swoim. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 10:23 1. Tak i nie Oczywiście chciałam mieć dziecko, ale zaszłam w ciążę zupełnie niespodziewanie. 2. Umowa na czas określony - trzy lata. 3. Moja umowa jeszcze trwała, więc miałam gdzie wracać. Gorzej, że ponieważ przez większą część ciąży byłam na zwolnieniu lekarskim (ciąża zagrożona), nie wróciłam już ani na poprzednie stanowisko, ani do poprzedniej pracy, ani do poprzedniego zespołu, który mój następca skutecznie rozpirzył. Zajęłam się czymś zupełnie nowym, co w sumie okazało się bardzo fajnie. Niestety, dodatek za kierownicze stanowisko diabli wzięli. Po wygaśnięciu umowy przez rok poniewierałam się na śmieciówce (umowa na zastępstwo), potem dostałam na czas nieokreślony i tak mam do dziś. 4. Standardowy macierzyński plus niewykorzystany urlop za czas, kiedy byłam na zwolnieniu. W sumie ciut ponad pół roku. 5. Niespecjalnie. Aczkolwiek żal było patrzeć, jak mi popsuto to, co zostawiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 12:28 1. tak 2. czas nieokreślony 3. tak, byłam od początku umówiona po jakim czasie wracam. Przy 3 skróciło mi się, ale firma już tyle razy dopytywała, że nie chciałam losu wyzywać... 4. 7 miesięcy. potem jakieś pół roku pracy i przerwa 22 miesiące. Potem półtora roku przerwy i znów 20 miesięcy (chciałam 26) 5. tak, ale bardzo pilnuję mojego czasu i o 16 wychodzę do domu. Tzn - często biorę robotę ze sobą i kończę jak położę dzieci spać... Miałam dużo szczęścia, bo wracałam do tej samej firmy 3 razy, ale: a) duża firma, sensowni ludzie bez uprzedzeń; b) wcześniej przez kilka lat dałam się poznać jako chyba zupełnie dobry pracownik; c) pracuje się w ciąży ile się da. Firma idzie na rękę o tyle, że ułatwia wyjazdy (np raczej samochodem, niż pociągiem), raczej pracuje się w dzień, niż wieczorami itp. Nie znam w ciągu 10 lat żadnego przypadku naciągania firmy czy ZUSu na 'zagrożone' ciąże; d) nigdy nie miałam zwolnienia lekarskiego na dziecko. I inni też nie nadużywają. Z tym, że to jeszcze niczego nie gwarantuje. Szef się zmieni, zdrowie posypie - będzie się mniej dyspozycyjnymi i koniec z pracą. Odpowiedz Link Zgłoś
mojemieszkanie24 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 18:57 illegal.alien- gdyby dzieci nie przychodziły do przedszkola chore to bym chodziła do pracy. Nie będę ryzykowała, że co chwilę będę łapać jakieś choroby, bo rodzice mimo że mogą wziąć wolne to tego nie robią ( albo co lepsze…nie pracują a dziecko chore pchają do przedszkola). Dzieci mówią, że mama w nocy dawala lekarstwa albo że rano wymiotowalo. Chore to jest to, ze muszę chronić nienarodzone dziecko i nie mogę normalnie śc do pracy co ludzie są nieodpowiedzialni. Do tego mam w grupie dziecko niepełnosprawne z którym praktycznie co chwile są jakieś ,,akcje” np. kopie, pluje, bije, ucieka z przedszkola. Kiedyś zaatakował mnie z zaskoczenia nożyczkami ( pod moją kontrolą były te nożyczki w ręce, po prostu się szarpnął nagle). Potrafił mnie za ,,zlych czasów” skopać tak że mialam siniaki. Dopiero po intensywnej terapii ( jestem terapeutką) coś ruszyło ale jak ma dłuższa przerwę od przedszkola to wszystko zaczyna się od nowa. Mam też problemy z biodrami więc moje ruchy są dosć ograniczone. Druga działalność prowadzę normalnie, bo nie musze biegać za dziećmi… bluemka78- pracuję w przedszkolu + problemy z biodrem- wyjaśnienie masz powyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 19:25 To nie jest wyjaśnienie, myślisz że do biura ludzie w okresie grypowym nie przychodzą chorzy? Zakatarzeni itd.? Też mają w domach przedszkolaki, które przynoszą zarazki, a oni je przenoszą do biura. Nie przesadzaj, że kopiący przedszkolak zagraża Twojej ciąży, to co wypisujesz jest po prostu śmieszne. Ciąża to nie choroba, chyba że jest ciążą zagrożoną i zaleceniem lekarza jest głównie leżenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 09.05.13, 21:59 ja dolacze do oburzonych ryzykiem w twojej pracy. U mojej corki w przedszkolu nauczycielka pracowala do konca ciazy, opuscila w sumie 2 dni na cala ciaze i bylo zastepstwo. A u nas frekwencja jest prawie 100%, dzieci z katarem przychodza. Odpowiedz Link Zgłoś
illegal.alien Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 07:48 Jezeli masz problemy z biodrem uniemozliwiajace ci prace, to chyba pora pomyslec nad zmiana zawodu? Odnosnie reszty - podtrzymuje swoje zdanie. U nas w przedszkolu/zlobku normalnie i legalnie dzieci przychodza do placowki na antybiotykach, z glutami, kaszlem (nie wolno z wymiotami i biegunka, wiec takie nie przychodza) i panie w ciazy pracuja, w zasadzie do konca ciazy. Nie wspominajac o tym, ze do biura przychodza ludzie z katarem, kaszlem, angina, bogwieczymjeszcze i nie przyszlo mi do glowy nie chodzic z tego powodu do pracy. Ze nie wspomne o metrze, pociagu, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
mojemieszkanie24 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 08:57 Nie znam nauczycielek, które pracowałyby w ciąży i uważam to za głupotę. Jeżeli jakaś pracuje to robi to na własne ryzyko. Choroby zakaźne i nieodpowiedzialni rodzice, którzy do przedszkola ( w którym ja pracowałam) przyprowadzali dzieci nawet z grypą żoładkową. Pisalam na forum o tym niejednokrotnie ( możecie sobie doczytać), że nie ma dnia abym kogoś nie odesłała z goraczką, wymiotami, biegunką. Jedna nawet przyprowadziła dziecko z ospą i jak twierdziła, że jak wychodziła z domu to dziecko nie było wysypane od stóp do głow. Ja ryzyka nie podjęłam i nie żałowałam ani jednego dnia. Każda, która pisze że praca z dziećmi niepełnosprawnymi w grupie + do tego reszta zdrowych którymi muszę się zajać nie jest obciążająca nigdy nie pracowała w przedszkolu…. A jak pracowała to miala umowę na czas nieokreślony i sobie po prosu bimbała jak niektóre moje koleżanki ( wiecznie siedzące na papierosie albo na kawie + dzieci biegające po sali samopas). Dyrektorka powiedziała, ze nie da mi umowy na czas nieokreślony wiec po co miałam się żyłować i pracować za wszelką cenę ? Tak i tak by mi podziękowała a ja bym codziennie drżała o życie dziecka. Ten czas wykorzystałam na dokształcanie się. Pierwsze miesiące i tak spędziłam w kiblu więc do pracy tak i tak bym nie chodziła. Problemy z biodrem wyszły przy okazji ciąży ( za duży ciężar ), zobaczę co będzie po porodzie. W razie czego jestem terapeutką i logopedą wiec skupię się na terapii ( jeden na jeden) zamiast na pracy w przedszkolu. To każdego indywidualna sprawa, czy pracuje w ciąży czy nie. Uwierzcie, ż jest różnica między 2-3 pracownikow przychodzących chorych do pracy a 15 dzieci ( na 25), która nadaje się do leczenia. Gluty zielone do ziemi, kaszel, gorączka a mama twierdzi że to jest alergia. Tylko zaświadczenia od lekarza o alergii brak.... Do tego ciągle mi łączyli grupę i byłam nieraz z ponad 30 dzieci na raz ( a powinnam z max 25). Przedszkole nie spełniało podstawowych standardów, jak kiedys wpadł SANEPID to prawie zamknęli.... Gdyby ktoś mi zapewnił odpowiednie warunki do pracy na pewno bym pracowała. Szczególnie, że firmę prowadzę normalnie jeżdze na spotkania z klientami. Odpowiedz Link Zgłoś
illegal.alien Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 09:48 Jasne, masz prawo sobie siedzieć na L4 ile chcesz - tylko nie jecz, ze pracodawca nie chce takiego pracownika. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 10:55 u nas wszystkie kobiety w ciazy normalnie funkcjonuja, chodza do pracy, nauczycielki tez. Poronien nie ma wiecej niz w pl. U mojej corki jest w grupie 2 dzieci niepelnosprawnych i ciazy nie zagrazaly. Bez przesady z chorymi dziecmi, jakby to bylo takie zagrozenie, to kobiety w ciazy musialyby siedziec pod kloszem. W komunikacji miejskiej zima wszyscy kaszla i kichaja i to tez ciazy nie zagraza. W zaleznosci od pracy tez ma sie kontakt z bardzo duza grupa chorych ludzi. Na ospe mozna sie przed ciaza szczepic, jesli nie przechodzilas. Jesli na ciaze bierzesz zwolnienie to nie ma co sie dziwic, ze pracodawca ma takie podejscie do zatrudnienia takiego pracownika. Po porodzie problemy zdrowotne moga sie nasilic, do tego moga dojsc zwolnienia na dziecko. I nie mow, ze oddasz chore dziecko opiekunce, bo opiekunka moze sie nie zgodzic na opieke nad goraczkujacym dzieckiem i moze miec do tego prawo (rozne reakcje np. drgawki goraczkowe), poza tym naprawde chore dziecko lepiej sie bedzie czuc z matka. Jaki syf macie w tym przedszkolu, ze sanepid chcial zamknac??? Jaki syf musi byc, zeby kobieta w ciazy nie mogla tam przebywac?? Czy oczekujesz, ze wszystko bedzie sterylne? Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 12:31 mojemieszkanie24 napisała: > Nie znam nauczycielek, które pracowałyby w ciąży i uważam to za głupotę. A ja znam i to nie tylko te z przedszkola, ale i ze szkoły, w której też by się znalazło tysiące a gdyby.. Sorry, ale nauczycielka to nie jest praca w ciężkich warunkach, by z tego powodu iść na chorobowe. Ja rozumiem kobiety pracujące na liniach produkcyjnych, gdzie muszą stać po 8h, używając do tego siły rąk, to są cieżkie warunki pracy itp. > Dyrektorka powiedziała, ze nie da mi umowy na czas nieokreślony wiec > po co miałam się żyłować i pracować za wszelką cenę ? Ok, takie wytłumaczenie rozumiem, korzystasz bo i tak Cię nie doceniają i nie szanują, ale pisanie że praca w przedszkolu jest ryzykiem dla ciąży to absurd. > Pierwsze miesiące i tak spędziłam w kiblu więc do pracy tak i > tak bym nie chodziła. Problemy z biodrem wyszły przy okazji ciąży ( za duży cię > żar ), zobaczę co będzie po porodzie. Więszkość kobiet ma podobne objawy w ciąży. Ja dodatkowo miałam zastój w nerce, nie było na to rady, przeszło po ciąży. Wyspać się nie mogłam przez to, chodziłam wtedy do pracy nie na 8, a na 9/ 10. > Uwierzcie, ż jest różnica między 2-3 pracownikow przychodzących chorych do prac > y a 15 dzieci ( na 25), która nadaje się do leczenia. Gluty zielone do ziemi, k > aszel, gorączka a mama twierdzi że to jest alergia. Tylko zaświadczenia od leka > rza o alergii brak.... > Do tego ciągle mi łączyli grupę i byłam nieraz z ponad 30 dzieci na raz ( a pow > innam z max 25). Przedszkole nie spełniało podstawowych standardów, jak kiedys > wpadł SANEPID to prawie zamknęli.... Gdyby ktoś mi zapewnił odpowiednie warunki > do pracy na pewno bym pracowała. To czemu nie szukałaś pracy w normalnych warunkach? Jeszcze przed ciążą, przecież pisałaś, że nie miałaś problemów, że chętnie Cie zatrudniali. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 13:31 > Więszkość kobiet ma podobne objawy w ciąży. Ja dodatkowo miałam zastój w nerce, > nie było na to rady, przeszło po ciąży. Wyspać się nie mogłam przez to, chodzi > łam wtedy do pracy nie na 8, a na 9/ 10. nie no wybacz ale mdłosci mdłościom nierówne, warunki w pracy tez sa rozne. ja miałam mało pracy wiec na kazda godzine w pracy spedzałam jakies 20 minut tuląc czule muszle klozetową bez strat dla produktywnosci powiedzmy. ostatni miesiac obijałam sie konkretnie, bo byla juz dziewczyna ktora zastapic mnie miala na macierzyńskim wiec cała prace wykonywała ona a ja tylko patrzyłam jej przez ramie i udzielałam merytorycznego wsparcia Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 13:40 Oczywiście że jest różnie, ale autorka wątku po prostu przegina. A znając życie takich jak ona jest na pęczki niestety, a potem zdziwienie, że pracodawcy wolą unikać kobiet w wieku rozrodczym, sorry ale taka prawda. Akurat z racji wykonywanej pracy znam wielu pracodawców mniejszych firm i każdy ma takie właśnie zdanie. Co innego jak już u nich były sprawdzone kobiety i zaszły w ciążę, ale zatrudniać nowe to nie. Większośc kobiet ma mdłości, czasem odwiedza kibelek to jest norma. Znam też osobę, która przez pierwsze 3m, miała problem wyjść z kibla, była hospitalizowana, bo groziło jej odwodnienie itp. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 13:43 Cytat Większośc kobiet ma mdłości, czasem odwiedza kibelek to jest norma. Znam też osobę, która przez pierwsze 3m, miała problem wyjść z kibla, była hospitalizowana, bo groziło jej odwodnienie itp. O to to. I ja doskonale rozumiem, że można się tak fatalnie czuć, że się nie jest w stanie pracować. W ostatniej ciąży miałam przez pierwsze 4 miesiące mdłości całodobowe. Dramat. Byłam w stanie jedynie leżeć, czasem spać. Nie pracowałam więc. Zapewne, jakbym pracowała na etacie, umowie o pracę - poszłabym na zwolnienie na ten czas. Niemniej po tym czasie do pracy wróciłam, bo byłam już w stanie pracować. I pracowałam do 3 godzin przed porodem ). Bo u mnie jest proste przełożenie - nie ma pracy, nie ma pieniędzy. Zwolnienie oznacza brak dochodów przez czas zwolnienia. Problem z paniami i ich całodobowymi mdłościami, i L4 w związku z tym, polega głownie na tym, że gdy dolegliwości ustępują, do pracy się nie wraca - BO MOŻNA NIE WRACAĆ. Bo i tak pieniądze za zwolnienie będą. O i tyle. I potem jest miauczenie, że rynek pracy paniom niechętny. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia pani wracajaca po 4 mies do pracy na kolejne 4 mie 10.05.13, 13:56 to dla pracodawcy tylko kłopot. zwlaszcza ze nie jest w stanie przewidziec kiedy wroci i na ile. ja na zwolnienie nie poszłam bo cudny ginekolog powiedzial mi ze ciaza to nie choroba. schudłam troche i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: pani wracajaca po 4 mies do pracy na kolejne 10.05.13, 14:01 ciociacesia napisała: > to dla pracodawcy tylko kłopot. zwlaszcza ze nie jest w stanie przewidziec kied > y wroci i na ile. Pani idąca na całą ciążę na zwolnienie to też jest kłopot. Chyba, że pani pracuje na stanowisku, gdzie przekazanie obowiązków trwa 2 dni, to w sumie nie, nie jest to problem. Pani, która jest specjalistką w swojej dziedzinie, dobrym pracownikiem z gatunku "niezastąpionych", nie bedzie kłopotem, nawet jeśli pójdzie na 4 miesiące na zwolnienie - bo pracodawca jest w stanie ponieść dodatkowe koszty, aby utrzymać cenionego pracownika. Pracownika niecenionego się po prostu wykopuje po macierzyńskim. Brutalne, niestety. > ja na zwolnienie nie poszłam bo cudny ginekolog powiedzial mi ze ciaza to nie c > horoba. schudłam troche i tyle Ja na zwolnienie nie poszłam, bo nie było mnie na to stać Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia na zwolnieniu nie byłas 10.05.13, 23:23 ale sama piszesz ze nie pracowałas. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: na zwolnieniu nie byłas 10.05.13, 23:44 ciociacesia napisała: > ale sama piszesz ze nie pracowałas. Ok, uściślę: na zwolnieniu byłam, bo się tragicznie czułam. Gdy tylko poczułam się lepiej, jak najszybciej wróciłam do pracy. Ponieważ moje leżenie i zdychanie nie generowało pinionżka. Pokaż mi lasię na etacie, która by tak zrobiła - ale nic dziwnego, bowiem leżenie i pachnięcie (niekoniecznie zdychanie) na L4 na etacie generuje pinionżka. Jak już pisałam, logika jest banalna. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia no ja wrociłam 11.05.13, 21:47 byłam 2 tygodnie na wykurowanie przeziebienia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: no ja wrociłam 12.05.13, 00:13 ciociacesia napisała: > byłam 2 tygodnie na wykurowanie przeziebienia Aaaaa. Ceśka, ja nie mówię o zwolnieniach z powodu CHOROBY, tylko z powodu "jestem w ciąży i mi czasem niedobrze, a czasem mi w biodrze strzyka". Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia wiesz ale to jest tak 13.05.13, 11:48 ze ty sie zaorzesz i staniesz na rzesach a jak firma jest jaka jest to i tak po 4 mies macierzyńskiego ci powiedza papa. bo na te 4 mies juz kogos znalezli na twoje miejsce i maja cie w de. i wiele kobiet wie ze u nich tak to wyglada, wiec korzystają. mi pan od bhp szkolen powiedzial - idz na zwolnienie, gdyby cos tfu tfu to dziecku nic zdrowia nie wroci, a firma sie bez ciebie nie zawali', ale chodziłam bo mielismy klime w biurze a lato bylo upalne. no i nikt ode mnie nie wymagał wytezonej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia autorka watku jest 10.05.13, 13:52 specyficzna. wciaz pamietam historie z 4 letnim terrorysta z nozyczkami ktory ja prawie zamordował Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: autorka watku jest 10.05.13, 13:58 ciociacesia napisała: > specyficzna. wciaz pamietam historie z 4 letnim terrorysta z nozyczkami ktory j > a prawie zamordował Ja autorkę kojarzę głownie z przekomicznych wątków na niemowlaku. Szczególnie utkwił mi w pamięci ten, w którym planowała, na jakie to zajęcia dodatkowe bedzie z dzidzią chodzić ) Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: autorka watku jest 10.05.13, 14:12 Niestety takim Paniom mogą podziękować inne kobiety chcące uczciwie pracować, bo dzięki nim opinia o kobietach z dziećmi jest jaka jest. A niestety pracodawca nie jest w stanie ocenić na podstawie cv i rozmowy z kim ma do czynienia więc wolą omijać taki wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
illegal.alien Re: autorka watku jest 10.05.13, 23:28 4 letni terrorysta to nic, nie należy zapominać o rodzicach-idiotach i leniwych koleżankach z pracy. Jedna mojemieszkanie tam jest pracowita i mądra. Normalnie dziwy i cuda. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: autorka watku jest 10.05.13, 23:45 illegal.alien napisała: > 4 letni terrorysta to nic, nie należy zapominać o rodzicach-idiotach i leniwych > koleżankach z pracy. Jedna mojemieszkanie tam jest pracowita i mądra. Normalni > e dziwy i cuda. Tak pracowita, że podczas L4 zapiernicza na drugi etat. Nie to co wy, leniuchy Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 12:37 mojemieszkanie24 napisała: > do pracy na pewno bym pracowała. Szczególnie, że firmę prowadzę normalnie jeżd > ze na spotkania z klientami. A to przepraszam, w jednej firmie jesteś na L4, a w drugiej, własnej pracujesz? Wiesz, że jak ktoś miły poinformuje o tym ZUS to grozi Ci odpowiedzialność karna? Wystarczy jeden podpis w nieodpowiednim terminie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 13:40 bluemka78 napisała: > A to przepraszam, w jednej firmie jesteś na L4, a w drugiej, własnej pracujesz? Bluemka, ale to przecież standard, nie? Bo w tej jednej można nie pracować, państwo zapłaci i tak. A w tej drugiej trzeba pozapieprzać, aby pieniążki przyszły, nie ma zapieprzania - nie ma pieniążków, więc nagle i siły się znajdują, i do klientów (tych z katarem też, a nawet tych z kaszlem) można jeździć. Motywacja inna, nie Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenas9 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 15:04 no niestety....to prawda. można niezle wpasc i poniesc konsekwencje finansowe. nie mowiac ze to juz mocno nieeetyczne i nieprofesjonalne Odpowiedz Link Zgłoś
mood_indigo Do czego wracać? 10.05.13, 13:56 Gdybym była Twoim pracodawcą nie zatrudniłabym Cię po macierzyńskim z jednej prostej przyczyny: jesteś nieuczciwa. Zarabiasz w swojej firmie będąc jednocześnie na zwolnieniu w pracy na etat. Na Twoje szczęście jesteś nauczycielem i jeśli faktycznie wywalczysz w sądzie umowę na nieokreślony zwolnienie Ciebie będzie bardzo mało prawdopodobne. A szkoda, bo na Twoje miejsce znalazłoby się przynajmniej kilka uczciwych nauczycielek. Twoje podejście do pracy, dzieci, ich rodziców pozostawiam bez komentarza, kto czyta forum ten wie jakie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mamatin Re: Do czego wracać? 11.05.13, 00:53 > Twoje podejście do pracy, dzieci, ich rodziców pozostawiam bez komentarza, kto > czyta forum ten wie jakie jest. Niestety tak. Odpowiedz Link Zgłoś
anusia_magda Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 10.05.13, 14:32 1. tak 2. czas nieokreślony 3.tak, wróciłam na to samo stanowisko 4.13 m-cy 5.troche tak, ale mogłam zmniejszyć sobie etat zgodnie z kodeksem pracy i miałam godzinę na karmienie do 2 r.ż. więc chodziłam do pracy na 6 godzin, tylko że obowiązki te same jakbym pracowała 8 , potem od 2 roku córka w żłobku więc chora co miesiąc ( ja na L4) i do dziś mam straszne zaległości, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
mojemieszkanie24 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 11.05.13, 10:06 bluemka78 Pracy w normalnych warunkach nie szukałam, bo 1. obiecywana mi była umowa a czas nieokreślony od tego września ( slowa dyrektorka nie dotrzymala a 1 września już było za późno szukać pracy, nauczyciele pracy szukaja w połowie maja) 2. wtedy warunki były w miare normalne. Nie było łaczenia grup, jedzienie było ok. Od tego roku pogorszyło się o wiele… 3. w pracy jestem sama z grupą i nie mogę ich zostawić, żeby iść do kibelka. Nigdy ze mną nikogo nie było, dyrektorka ograniczyła personel pomocniczy wiec każdy musi sobie radzić sam. Jakbym mogła swobodnie opuścić miejsce pracy to bym może rozważyła ale tak to nie 4. Problemu z ZUSem nie będę mieć, bo konsultowałam z prawnikami i wszystko jest tak zrobione, by problemu nie było ciociacesia- dla dyrektora to żaden problem ponieważ chetnych do pracy na zastępstwo jest pełno. illegal.alien- no niestety tak wygląda praca w przedszkolu. Tylko się o tym głośno nie mówi. mood_indigo- nieuczciwość nie ma tu nic do tego, to jest POLSKA. Tutaj, żeby coś mieć to trzeba kombinować a prawo jest tak dziurawe, że można to robić legalnie. Z resztą tak naprawdę nie wiem dlaczego bronicie tak mojego pracodawcy wiedząc, ze mnie po prostu oszukał ! 1. umowę miałam mieć na czas nieokreślony- tak miałam obiecywane i 1 września dowiedziałam się że na cza określony ( wtedy na szukanie pracy było za późno) 2. zostawałam z 2 grupami na raz ( co dawalo sporo ponad 30 dzieci), gdzie powinnam mieć pod opieką max 25- moje dzialalnia w tym kierunku nie przyniosły rezultatu. Też o tym nie wiedziałam. 3. caly czas powinna być ze mną osoba do opieki nad dziecmi najmłodszymi ( miałam dzieci 2,3,-3 letnie)- tak mialam zapewnione i było inaczej, ze zostałam sama z nimi. Oczywiście dałam radę ale inne warunki były proponowane 4. o jedzeniu to już nie wspomnę… dzieci były nieraz glodne, tez się to zmienilo. Gdybym wiedziała, że tak będzie to nie zostałabym w tej pracy. Ja zostałam po prostu oszukana i tyle a wy bardziej zajmujecie się tym, jakie mam zdanie na temat rodziców niż tym dlaczego nie chciałam pracować w ciąży. Eh… Gdzieś uogólniłyście wszystko co piszę na forum, nie wczytując się w ogóle sens moich wypowiedzi. No niestety…, przykro mi ale w przedszkolach rożnie się dzieje i być może atak na mnie jest jakaś formą obrony przed przyjęciem prawdy. Oczywiście nie mówię, że pisze o 100% rodziców i dzieci. Piszę o tych, którzy mnie w jakiś sposób zszokowali i zaskoczyli, bo idąc do pracy w przedszkolu miałam przekonanie że do placówek przychodzą dzieci zdrowe ( bo przecież chorych nie przyjmują tylko odsyłają do domu), rodzice chcą współpracować bo przecież kochają swoje pociechy i chcą dla nich dobrze, a dyrektorzy są słowni. Okazało się, że nieraz jest inaczej. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Mniej więcej mam ogląd jak to wygląda. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 11.05.13, 11:53 mojemieszkanie24 napisała: > bluemka78 > > Pracy w normalnych warunkach nie szukałam, bo > 1. obiecywana mi była umowa a czas nieokreślony od tego września ( slowa dyrekt > orka nie dotrzymala a 1 września już było za późno szukać pracy, nauczyciele pr > acy szukaja w połowie maja) > 2. wtedy warunki były w miare normalne. Nie było łaczenia grup, jedzienie było > ok. Od tego roku pogorszyło się o wiele… Czyli zadowoliłaś się byle czym od początku, a teraz masz żal. A podobno mogłaś mieć pracę gdzie chciałaś... > 4. Problemu z ZUSem nie będę mieć, bo konsultowałam z prawnikami i wszystko jes > t tak zrobione, by problemu nie było Taaaa, a teraz kończysz temat, bo właśnie moczysz tyłek w San Alfonso dał Mar.... Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 11.05.13, 12:20 pisalam o strasznych warunkach, zagrazajacych ciazy, o grozacym sanepidzie - nadal nie wiem, co za syf macie w przedszkolu, ze to zagraza twojej ciazy. Obiecywanki cacanki, niestety, a kazdy ciagnie w swoja strone. I pracodawca i pracownik. Tak sie dzieje w wielu miejscach pracy, niezaleznie od ciazy. Jak nie masz na papierku, to znaczy, ze nie masz. I to ze sie zyje w Polsce, to nie jest wytlumaczenie, ze mozna dzialac nieuczciwie. W (chyba) zadnym innym kraju nie dostalabys zwolnienia na ciaze w takiej sytuacji. Zapewne mamy inne definicje dziecka zdrowego/chorego. U nas (poza pl) frekwencja przedszkolna jest prawie stuprocentowa, dzieci z katarem przychodza, bo to nie choroba a nauczycielki pracuja do konca ciazy, bo im nikt nie da zwolnienia ze wzgledu na ciezkie warunki pracy. Takze jakbys nie zyla w pl, to bys wcale lzej nie miala i zadne kombinacje by nie przeszly. Odpowiedz Link Zgłoś
mojemieszkanie24 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 11.05.13, 13:13 bluemka78- ty chyba nie bardzo rozumiesz w jaki sposób zatrudniani są nauczyciele. Nauczycieli dyrektorzy szukają w maju i wtedy, podczas trwania 1 umowy wszystko było jeszcze ok.. Została mi obiecana umowa na czas nieokreślony. Po czym 1 września okazało się, ze to na czas określony. Ku oczywiście mojemu zdziwieniu… Owszem mogłam tej umowy nie podpisywać ale we wrześniu nauczycielowi bardzo ciężko jest znaleźć pracę ponieważ wszystko jest ,,obsadzone”. Jedynie na zastępstwo. Nie chciałam się szarpać, tylko uznałam że skoro pracowalo mi się ok., ludzi już poznałam to przeczekam rok. No ale do prawnika poszłam, żeby się dowiedzieć co i jak. mikams75- Ty nie musisz mnie tutaj pouczać co jest uczciwe a co nie. Wszystko jest według prawa polskiego wiec z czym chcesz dyskutować ? z prawem ? Dla mnie ważne jest żeby utrzymac taki standard życia na jaki sobie założyłam i udaje się ( o dziwo tak jak wspomniałam zgodnie z prawem). Wystarczy trochę poczytać i zorientować się w temacie. My żyjemy w Polsce ( ty żyjesz gdzie indziej) i w Polsce nie ma problemu, by ginekolog dal zwolnenie lekarskie dla kobiety pracującej w przedszkolu ( zwolnienie dał ginekolog z NFZ, pierwszy lepszy z brzegu do którego poszłam). O tym co się dzieje w przedszkolu nie chcę się rozpisywac. Nie wiadomo kto to czyta, a sprawa będzie posunięta prawdopodobnie dalej ( wiem że tematem warunków w przedszkolu zajęli się rodzice, bo wszystko wyszło na jaw…. U nas do przedszkoli chodzą dzieci z biegunką, grypą żołądkową, grypą, zapaleniem płuc. Rodzice ( oczywiście nie wszyscy) tłumaczą to, że nie zauważyli albo że objawy wystąpiły dopiero w przedszkolu np. ospa- dziecko wysypane od stóp do głów, objawy wystąpiły po 10 minutach od przyjścia do przedszkola, prędzej nic nie było. Problem chorych dzieci nie jest tylko w przedszkolu, w którym ja pracowałam… wszędzie tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 11.05.13, 21:04 Oczywiscie, ze nie bede cie pouczac co jest uczciwe, powinno ci to podpowiadac twoje sumienie. Dziwne to "twoje" przedszkole, serio. A chore dzieci, chore osoby spotyka sie wszedzie. Piszesz, ze w Polsce jest takie prawo, ze mozesz sobie pozwalac na kombinowanie, wg ciebie w innych krajach zycie nauczycieli jest uslane rozami, ale ja cie probuje uswiadomic, ze tak nie jest. Przy stuprocentowej frekwencji w przedszkolach jakies z choroba moze sie trafi. A zwolnien na ciaze nie ma. Prawo zmusza do uczciwosci. Twoj pracodawca wg ciebie zachowal sie nieuczciwie, bo ci obiecal lepsza umowe i niedotrzymal obietnicy. Obietnica nie byla na pismie, wiec mogl zmienic zdanie, zgodnie z prawem. Tyle tylko, ze nieuczciwie wobec ciebie. A co objawow u dzieci - moje dziecko tez ktoregos razu zjadlo sniadanie i poszlo do przedszkola po czym o 10 zadzwonili, ze zwymiotowala. Wg ciebie to oznacza, ze puscilam chore dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 15.05.13, 00:04 Większość z Was, które tak wyśmiewacie obawy autorki co do bezpieczeństwa, miała prawidłowe ciąże. Ja ledwo swoją utrzymałam, więc może jestem przewrażliwiona. Jednak rzekome uodpornienie na wirusy przy ciągłym stykaniu się z nimi nie jest taki dobrym argumentem. Po pierwsze wirus wirusowi nie równy, co roku mamy nowe. Po drugie w ciąży z wielu przyczyn może dojść do osłabienia odporności. Po trzecie nauczycielka zachodząca w ciążę nie musi mieć wieloletniego stażu - może pracować od niedawna. Ja w pierwszym roku pracy chorowałam średnio raz w miesiącu. Znam przypadek Pani pracującej w przedszkolu, która będąc w ciąży złapała od jednego z dzieci wirus ospy. Ponieważ sama przeszła już ospę w dzieciństwie, nie była zaszczepiona, zachorowała na półpasiec. Urodziła 2 miesiące za wcześnie, dziecko jest niepełnosprawne. Odpowiedz Link Zgłoś
annakop0406 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 12.05.13, 00:10 Dwójka dzieciaków. Pracuję w przedszkolu na czas nieokreślony. W pierwszej ciąży na zwolnienie poszłam w pod koniec siódmego miesiąca ze względu na cukrzycę ciążową, w drugiej w szóstym. Wróciłam w obydwu przypadkach po macierzyńskim plus urlop wypoczynkowy. Jeśli chodzi o ryzyko choroby złapanej w przedszkolu to troszkę przesadzasz, ciągłe przebywanie z wirusami działa jak szczepionka (statystycznie nauczyciele to najodporniejsza grupa zawodowa). Czy było cieżko, raczej nie, grupa liczna ale fajna, z dzieciakami dziadkowie, więc odchodził stres czy z nimi ok. Jeśli chodzi o umowę na stałe dla nauczyciela kontraktowego to teoretycznie tak jest, ale jeśli dyrektor ma obawę, że w trakcie roku może być redukcja grupy, lub w przyszłym roku może być obawa o zachowanie obecnej ilości grup to nie ma obowiązku zatrudniania na czas nieokreślony (informacja pewna). Weź też pod uwagę, że dyrektorzy wszystkich przedszkoli w danym mieście mają przynajmniej raz w miesiącu zebrania i się bardzo dobrze znają, więc istnieje ryzyko, że jeśli w swoją sytuację wmieszasz sąd pracy to będzie ci trudno znaleźć pracę w państwowej placówce. Dowiedz się jeszcze dokładnie o tą działalność, ja jak byłam na zwolnieniu nie mogłam robić nic, żadnych faktur, moje obowiązki przejał pracownik, a po porodzie przy działalnosci trzeba zgłosić, że działalność przechodzi na miejsce pierwsze, czyli ty płacisz pełen zus a przedszkole tylko zdrowotne. Odpowiedz Link Zgłoś
bluemka78 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 12.05.13, 22:52 annakop0406 napisał(a): > Dowiedz się jeszcze dokładnie o tą działalność, ja > jak byłam na zwolnieniu nie mogłam robić nic, żadnych faktur, moje obowiązki pr > zejał pracownik, a po porodzie przy działalnosci trzeba zgłosić, że działalność > przechodzi na miejsce pierwsze, czyli ty płacisz pełen zus a przedszkole tylko > zdrowotne. Tu się nie ma czego dowiadywać, jest dokładnie tak jak piszesz. Do tego jeśli już idziesz na chorobowe/ macierzyński to pracownik przejmujący Twoje obowiązki musi być zatrudniony na cały etat. Ja nigdy nie korzystalam ani z chorobowego, ani macierzyńskiego, nie opłacało by mi się nie móc w dowolnym terminie podpisać umowy z dobrym klientem. A niektóre sprawy są bardzo spontaniczne. Odpowiedz Link Zgłoś
mabingo mojemieszkanie24 12.05.13, 18:24 Grubo się mylisz że nauczyciel zatrudniony na czas niekreślony jest nie do zwolnienia, że dyrektor musi mieć POWÓD. Wystarczającym powodem jest zmiana organizacji pracy w placówce, podyktowana np. mniejszą ilością dzieci i już jest ten powód. A na pierwszy ogień zwolnienia idzie nauczyciel stażysta i kontraktowy właśnie. Więc nawet umowa na czas nieokreślony tutaj cię nie chroni. Jest jeszcze coś takiego jak umowa zawarta na podstawie MIANOWANIA. I taki nauczyciel jest praktycznie nie do zwolnienia, nawet przed takim zatrudnionym na czas niekreślony. Następnym punktem w regulaminie zwolnień jest staż pracy. Ty masz chyba 2 lata pracy, o ile się nie mylę. Jeżeli twoje koleżanki są starsze stażem, to znów ty jesteś pierwsza do zwolnienia. Dopiero w dalszych punktach jest przydatność zawodowa czyli te twoje osławione podyplomówki, kursy itp szkolenia, którymi się wiecznie przechwalasz. Poza tym uderzyło mnie, że masz wrażenie, iż dyrekcja nie będzie chciała cię dalej zatrudniać. Nie dziwi mnie to po tym jak wciąż się wykłócasz, buntujesz i pyskujesz. Sama pisałaś nie raz, że nie boisz się jej, masz własne zdanie i go bronisz. Więc nie dziw się, ze ona chętnie się pozbędzie takiego pracownika, przy pierwszej lepszej okazji. Ale też pisałaś, że nie boisz się o pracę, bo wszędzie cię chętnie przyjmą z otwartymi ramionami. I jeszcze coś: jeżeli masz takie wredne, leniwe i głupie koleżanki, co ciągle kawkują, nie mają rodziców na konsultacje ( a ty masz ich kolejki), wyśmiewają twoje mgr przed nazwiskiem a same nie są nawet mgr, to po co za wszelką cenę chcesz tam dalej pracować? Załóż własne przedszkole i zobaczysz jaki to miód. Bo na razie to wymądrzasz się jakbyś wszystkie rozumy pozjadała a tymczasem jesteś niedoświadczoną, niedouczoną, pyskatą, roszczeniową przedszkolanką, która uważa się 3 literki przed nazwiskiem dają jej status wielkiej pani nauczycielki. A dla swoich koleżanek to zapewne ty jesteś właśnie tą "dziewczyniną" jak złośliwie nazywasz swoją ewentualną następczynię. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: mojemieszkanie24 13.05.13, 13:28 Poza tym z nauczycielami jest jeszcze kwestia tego co w tej szkole robisz. Moja przyjaciółka przed ciążą miała etat w gimnazjum, uczyła matematyki. Po powrocie ma 1/3 w gimnazjum, 1/3 w podstawówce - w tej samej gminie ale w innej miejscowości, coś tam w podstawówce na świetlicy i coś tam - indywidualne nauczanie domowe chorego ucznia. Niby etat jak był tak jest, pensja też be zet ale narobić się musi o wiele więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
mojemieszkanie24 Re: mojemieszkanie24 13.05.13, 14:37 ten post jest obraźliwy więc proszę o skasowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
mood_indigo Re: mojemieszkanie24 13.05.13, 15:53 Prawda boli. Nie widzę w nim nic obraźliwego, dokładnie tak wyglądasz w oczach innych, co już niejednokrotnie Ci uzmysławiano. mojemieszkanie, im szybciej dotrze do Ciebie fakt, że jesteś wyniosłą, zapatrzoną w siebie panią, tym lepiej dla Ciebie. Weź dziewczyno popatrz w swoje posty... Odpowiedz Link Zgłoś
kondolyza Re: mojemieszkanie24 13.05.13, 16:15 mojemieszkanie24 napisała: > ten post jest obraźliwy więc proszę o skasowanie. nie obrazliwy tylko prawdziwy...ja tez tak uwazam czytajac Twoje watki. akurat kwestia pozostawania na zwolnieniu lekarskim mnie nie rusza,bo ja w mojej sytuacji postapilabym tak samo jak ty,ale to generalizowanie,zero-jedynkowe traktowanie wszystkich z gory,wszysrkie przedszkolanki tyle fakury pala a Ty jedna biedna swieta poswiecasz sie i jedyna tylko ty tam pracujesz...no proszzzz.... a dobilas mnie tym ze bedac na zwolnieniu prowadzisz dzialalnosc...czekaj tylko jak Cie ktos podp...do zusu,obys nie miala historii jak z ukladu zamknietego...a poza tym to po prostu nieuczciwe i hipokryckie...tu narzekasz jak Ci zle i idziesz na zwolnienie a za chwile juz no problem i druga praca... Odpowiedz Link Zgłoś
mabingo Re: mojemieszkanie24 13.05.13, 19:21 Cóż... prawda w oczki kole. Obraźliwe to jest twoje traktowanie innych z wyższości X piętra. I wstyd, że tak zachowuje się PEDAGOG. Odpowiedz Link Zgłoś
anetchen2306 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 13.05.13, 18:49 1. czy planowałyście dziecko ? Pierwsze nie, drugie tak. 2. jaka miałyście umowę o pracę ? ( czas określony/ nieokreślony/ umowa zlecenie itd...) Na czas nieokreslony (pracowalam w dwoch szkolach, na prawie 1,5 etatu, mialam jeszcze rok studiow oddalonych o 200 km od miejsca zamieszkania, nie mialam auta, dojezdzalam 20 km z dwoma przesiadkami). 3. miałyście gdzie wracać po macierzyńskim (wychowawczym)? Tak, nie bylo zadnych problemow. Czekano na mnie z prawdziwym utesknieniem (skonczyly sie uciazliwe dla szkoly i uczniow zastepstwa). Dostalam nawet pare godzin wiecej (jako tlumacz-wolontariusz). 4. jak długo zostałyście w domu po porodzie ? 4 mce (od polowy stycznia do poczatku maja) Po drugim dziecku wrocilam do pracy tez po 4-5 mcach (zmienilam kraj zamieszkania, moglam zdecydowac kiedy wrocic i na ile godzin). 5. było wam ciężko ? Przy pierwszym dziecku bylo ciezej: ciagle meczace dojazdydo pracy, w weekendy na uczelnie (od piatku rana do niedzieli, wracalam w niedziele poznym wieczorem a w poniedzialek musialam byc o 7.30 w pracy). Bylo ciezej przez studia i z powodu braku auta. Przy drugim dziecku czlowiek jakos lepiej sie juz potrafi zorganizowac (mimo braku za drugim razem dziadkow do pomocy). I chcialam sama wczesniej wrocic do pracy: brakowalo mi kontaktow z ludzmi Wrocilam na 1/3 etatu, dla mnie w sam raz i rodzina tez zadnej rewolucji nie odczula (pracowalam co drugi dzien przez 2-3 godzinki). Odpowiedz Link Zgłoś
kobietka_29 Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 13.05.13, 18:54 1. tak. i dlugo wyczekiwane. udalo sie, gdy stwierdzilismy, ze juz nic z tego nie bedzie, wiec takze niespodziewane. 2. o ciazy dowiedzialam sie akurat gdy dostalam pozytywna odpowiedz w sprawie pracy i na 1 dzien przed podpisaniem umowy. umowa byla na czas okreslony, jak kazda nowa umowa. 3. jakoze umowa na czas nieokreslony, nie mialam do czego wracac. ale w trakcie macierzynskiego i wychowawczego szukalam intensywnie pracy i znalazlam. miesiac po skonczonym wychowawczym podjelam kolejna prace. mialam miesieczna przerwe, ale nawet dobrze sie zlozylo, bo moja corka miala czas przyzwyczaic sie do opiekunki. 4. w sumie od porodu placa tu, gdzie mieszkam tylko rok co do dnia (chybaze dzieli sie wychowawczy z mezem/partnerem, wtedy przedluzany jest jeszcze o 2 miesiace, ale u nas to nie wchodzilo w gre). 5. znalezc prace bylo ciezko. ciezko jest skoncentrowac sie na szukaniu nowej pracy, gdy na ramieniu krzyczy malutkie dziecko. ciezko jest znalezc czas na rozmowe kwalifikacyjna, gdy ma sie malutkie dziecko i nie ma sie go z kim zostawic, jak tylko z mezem, ktory przeciez sam jest poza domem od 6:30 do 18.00. wszystko wymaga wiele zmyslu organizacyjnego, duzo cierpliwosci i uporu. Nie pierwszy raz szukam pracy, wiec nie wzruszaja mnie rozne porazki, komentarze, odmowy. Obecnie znow jestem w trakcie szukania. Praca, ktora dostalam po wychowawczym byla tylko na czas projektu. Bylam wynajeta poprzez posrednika pracy i ten zwolnil mnie praktycznie z dnia na dzien, gdy zakonczylam projekt. Nic mi nie pomoglo harowanie jak wol, codzienne robienie nadgodzin, wykonanie projektu duzo szybciej, niz to bylo ustalone. Ale ja wierze, ze wszystko ma swoj sens. Wymowiono mi, gdy akurat moja opiekunka oznajmila, ze niedlugo nie bedzie miala czasu dla mojego dziecka w jeden dzien w tygodniu, wiec i tak dostalabym z tego powodu wypowiedzenie. Walcze o nowa prace juz od 5 miesiecy i nie jest latwo. Ale w miedzyczasie znalazlam miejsce w zlobku dla mojego dziecka (niestety dopiero od wrzesnia) - na wszystkie dni w tygodniu. I zaczeto mnie znow zapraszac na rozmowy kwalifikacyjne i to w sprawie zawodow w moim wyuczonym kierunku i duzo lepiej platnych niz ten, ktory wykonywalam pol roku temu. Jedna rozmowe mam juz za soba i wypadla na prawde pomyslnie. Obecnie jestem w takiej sytuacji, w ktorej to JA moge wybierac pracodawce a nie odwrotnie. Nie raz juz sie w zyciu potknelam i potem wychodzilam na prosta. Dlatego wiem, wszystko ma swoj sens. Wazne, zeby sie mialo kogos, kto nas wspiera. Ja takiego kogos mam - mojego meza. Zycze Ci duzo wytrwalosci i odrobine szczescia. Odpowiedz Link Zgłoś
ta_karola Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 15.05.13, 21:16 Mogłam wrócić ale nie chciałam. Znalazłam lepszą pracę, gdzie posiadanie dziecka jest plusem, gdyż pasuję do zespołu i w trakcienieobecności z większym zrozumieniem zastępujemy się. Moja szefowa nie przytrzymuje po godzinach, nie robi problemów gdy ktoś pójdzie na zwolnienie na chore dziecko itp. Ona wie,że dzieci są ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
stuletnia_stokrotka Re: czy miałyście do czego wracać po porodzie ? 15.05.13, 21:37 napiszę o drugiej ciąży bo w pierwszej nie pracowałam i to było sto lat temu 1.ciąża była zaplanowana 2.umowa na czas nieokreślony 3.tak jak najbardziej-dodatkowo w czasie ciąży i macierzyńskiego dostałam awans 4.5 m-cy 5.trochę tak bo w czasie,gdy byłam na zwolnieniu (od 14 t.c. do samego porodu) zmieniono mi stanowisko pracy i gdy wróciłam to miałam całkowicie nowy zakres obowiązków Odpowiedz Link Zgłoś