Dodaj do ulubionych

Tata..ty sie lecz...:)))

11.05.13, 23:40
takim tekstem mnie dziecko uraczylo kiedy zapytalo czego slucham i mu suchawki zalozylem smile)) chyba mu si enie spodobalo..smile))

jak dla mnie bomba...

tego slucham ja:
THE ANDWOORD

a dzieko wkolko magluje to (znalazl w samochodzie z wypozyczalni plyte ( w rpa)

GWAZNE
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 11.05.13, 23:53
      Nie chciałabym, aby moje dziecko mówiło do mnie - nawet żartem - "matka, ty się lecz". Niezależnie od wieku.

      Muzyka zacna.
      • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 00:32
        a mi by to nie przeszkadzalowink
        • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 00:58
          drzewachmuryziemia napisała:
          > a mi by to nie przeszkadzalowink

          Uhm, być może. A w jakim wieku masz dziecko? wink
          • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:47
            Jedno prawie 3 lata, drugie 4 mies.
            • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:51
              drzewachmuryziemia napisała:

              > Jedno prawie 3 lata, drugie 4 mies.

              To pogadamy za lat 5 smile
              • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:04
                moze i tak, ale do mojej mamy tez mowie rózne rzeczy i nie traktuję jej jak jasnie wielmoznej pani matki - kazdy ma te granice gdzie indziej, nie sądze bym nagle poczuła sie urazona, jak mi cos takiego powie 10 latek, bo niby dlaczego. Jak mi mąz tak powie w zartach, tez sie nie obrazam.
                • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:16
                  drzewachmuryziemia napisała:
                  > moze i tak, ale do mojej mamy tez mowie rózne rzeczy i nie traktuję jej jak jas
                  > nie wielmoznej pani matki

                  Ja tez nie. Mam z mamą relację przyjacielską, jak między dwoma dorosłymi kobietami. Szanujemy się nawzajem. Jednocześnie nadal jest to relacja rodzic - córka, niemniej mogę powiedzieć, że w przypadku dziecka dorosłego relacja robi się bardziej równorzędna, ale nadal nie jest to relacja zupełnie partnerska.
                  I prędzej dopuszczę powiedzenie przez dorosłą kobietę "weź się lecz" w ŻARCIE (wyłącznie w żarcie) do mamy, niż przez 5-latka. Tym bardziej dziesięciolatka. No, ale aby do tego dojrzeć, trzeba mieć dziecko starsze niż 3 lata. W pewnym momencie w większości przypadków nagle przestaje rodzicowi pasować, że dziecko do niego odzywa sie w określony sposób. Bo o ile "lecz się" od 3-latka może jeszcze śmieszyć, jako kalka powiedzonka rodziców, można się śmiać, jakie to dziecko wygadane, rezolutne - o tyle "lecz się" u 10-latka o dziwo w 99% przypadków jest uznawane za pyskowanie. I tak, wiem, ty nie będziesz tego uznawać za pyskowanie winkwink. I tak, ja też tak mówiłam ;P

                  BTW, skąd u was wszystkich przekonanie, że jak ktoś nie mówi do matki "weź się lecz" to znaczy, ze traktuje ją jak "wielmożna panią matkę", znaczy, z uniżeniem i w ogóle - i nie ma z nią dobrej więzi? smilesmile bo u Camela też to widzę.
                  Z mamą mam doskonałą więź. Żartujemy, wygłupiamy. Nie obrażamy się nawzajem.
                  • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:38
                    widze, ze ciezko Ci pojąc, ze ktos moze miec inne zdanie niz Ty. Zeby do tego dojrzeć w jakim wieku trzeba miec dziecko? (skoro piszesz, ze moje dziecko musi miec miec wiecej niz 3 lata, bym mogła dojrzec do tego, by myslec tak jak Tybig_grinDD). Tez sie z mamą nie obrazamy, dziecko tez mnie nie obrazi, gdy mi zartem powie, ze mam sie leczyc. Moze po prostu szybciej sie obrazasz i szybciej czujesz sie urazona niz ja i camel. I nie wiem, skad ta pewnosc, ze to mi przejdzie, gdy dziecko bedzie starsze. Myslisz, ze nie mozemy sie w tej kwestii miedzy soba róznic czy co?
                • przystanek_tramwajowy Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:16
                  Myślę, że 5-6 lat niejaki Camel zamieści tutaj pościk o tym, jak dziecko uraczyło go przytoczonym tu przez kogoś "*eb się na ryj" i ojej, jakie to było zabawne!
                  • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:17
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Myślę, że 5-6 lat niejaki Camel zamieści tutaj pościk o tym, jak dziecko uraczy
                    > ło go przytoczonym tu przez kogoś "*eb się na ryj" i ojej, jakie to było zabawn
                    > e!

                    No więc właśnie.
                    Jakoś na forum Starsze Dziecko nie widzę rodziców zachwyconych tym, że dziecko mówi do nich "ty debilu".
                    • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:39
                      ale dziecko camela nic takiego nie powiedziało,a to ze dla was to jest to samo, to juz inna kwestia
      • zjawa1 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 00:44
        No, mój syn gustuje w jeszcze innych klimatachsmile
        Ostatnio, jak przelanczalam kanaly uslyszal te kawalki i kazal zatrzymać.
        Ku mojemu zdiwieniu znal cale na pamięćsmile Zaczal spiewac i tanczycsmile Zaznaczam, ze ja raczej nie słucham takiej muzysmile
        Ogulnie-nie wiedzieć trzemu hiszpański jezyk od najmłodszych lat lepiej mu ,,wchodzil do glowy"... Swoja, droga kurze uczy się angielskiego od roku w przedszkolu, a znacznie więcej wychwytuje z bajek hiszpańsko-polskich i lepiej mowi w tym jezyku. Choc nikt go tego nie uczy-ciekawa sprawa.
        www.youtube.com/watch?v=Z1ZKaR-9Kt4
        www.youtube.com/watch?v=hcm55lU9knw
        • martinhaa Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 16:12
          to jest portugalski, nie hiszpanski. moja 2,5 letnia córka tez zna je na pamiec. póki co przypadla jej do gustu malo ambitna muzyka...
      • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:34
        Oj przesadzasz.
    • ellenai1 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 07:27
      Dzieci mają różne werbalne sposoby wyrażania emocji .
      Szczególnie u rodziców, z którymi czują się bezpiecznie. I bardzo dobrze.
      Można spokojnie 'zdekodować' język dziecka i próbować wyjaśnić, co przeżywa.
      Tutaj- może po prostu zabawowo skomentował typ muzyki. Ja bym prawdopodobnie próbowała się z dzieckiem pobawić - 'acha, nie podoba Ci sie moja muzyka. Sugerujesz terapię. Pobawmy się- ty mnie leczysz z moich gustów muzycznych. Jak chcesz to zrobić?"

      Rodzic to nie święta krowa, dziecko ma prawo czasem dać upust swoim emocjom i powiedzieć 'jesteś głupi' , 'nienawidzę cię', 'lecz się' itp. Jest to bezpiecdzniejsze niż tlumienie swoich emocji i pozniej wybuchanie agresją niewerbalną.

      • ellenai1 korekta 12.05.13, 07:28
        bezpieczniejsze niż* pozniej wybuchanie niewerbalna agresja czyli np. bicie etc.
        Sorki spieszę się
        Pozdrawiam
      • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 08:31
        ellenai1 napisała:
        > Rodzic to nie święta krowa, dziecko ma prawo czasem dać upust swoim emocjom i
        > powiedzieć 'jesteś głupi' , 'nienawidzę cię', 'lecz się' itp. Jest to bezpi
        > ecdzniejsze niż tlumienie swoich emocji i pozniej wybuchanie agresją niewerb
        > alną.

        Raz, to nie było w emocjach.
        Dwa - wszyscy jestescie ochhhh jakże wyluzowani, dziecko ma prawo, sratatatata, emocje, agresja niewerbalna. Doświadczeni rodzice huhuhuhu czterolatków.

        A ja mam delikwenta lat 10, który ma zespół Aspergera i nie ma pojęcia, co wypada powiedzieć do dorosłego, a co do kolegi - i jedzie równo. I nie, nie jest to fajne, ponieważ moje dziecko tekstem "weź ty się lecz" jest w stanie pojechać do nauczyciela.
        Ale przecież! nauczyciel to nie święta krowa, a dziecko ma czasem prawo dać upust swoim emocjom. Prawda? lepsze to, niż potem wybuchać niewerbalnie i temu nauczycielowi kosz na śmieci na łeb.

        Oprócz wyrażania emocji jest coś takiego jak kultura. I nie, nie uważam, aby mówienie do rodzica "ty się lecz" było objawem kultury, ani żeby było uprawnione. I to jest zupełnie coś innego niż "nienawidzę cię", wykrzyczane w złości.
        "Ty się lecz" można sobie powiedzieć do rówieśnika. Nie do dorosłego. I wydawało mi się, że uczy się tego już kilkulatki, ale jak widać, się myliłam.
        • ellenai1 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 08:57
          Wszystko obija się o granice.
          Mojej by tu nie przekroczył- może mam dosyć luźnie, nie wiem (?). U mnie w domu często sobie zartujemy, coz, tacy jestesmy smile Glupie sprawy, powiedzane nie na serio.

          Na co innego dziecko może sobie pozwolić w domu, na co innego w szkole/przedszkolu.
          Jakby tak powiedział nauczycielowi, na pewno bym interweniowała.

          Błędem jest myślenie, że dziecko tak samo zachowuje się w domu jak w szkole.
          Lub że w taki sam sposób odnosi się do rodziców , jak do nauczyciela.

          • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:10
            Dlaczego byś interweniowała, gdyby dziecko powiedziało tak do nauczyciela? Przecież sama napisałaś, że dziecko ma prawo wyrażać emocje, i lepiej aby wyrażało tak, a nie potem za pomocą pięści.

            I dokładnie - wszystko obija się o granice. Dla mnie niedopuszczalne jest traktowanie dziecka jako równorzędnego partnera, jest to również niewskazane z punktu widzenia jego rozwoju - bo dziecko ma mieć rodzica, a nie partnera. I teraz patrz poniżej:

            Cytat
            > Błędem jest myślenie, że dziecko tak samo zachowuje się w domu jak w szkole.
            > Lub że w taki sam sposób odnosi się do rodziców , jak do nauczyciela.


            Zgadzam się. Niemniej tekst "lecz się" jest dla mnie typowym tekstem komunikacji z partnerem równorzędnym, np. z rówieśnikiem w szkole czy w przedszkolu (typowy nie oznacza "pożądany" - uprzedzam komentarze), a nie z dorosłym. Niezależnie od tego, czy ten dorosły jest rodzicem, nauczycielem, panią w sklepie.

            I zgadzam się również, że każda rodzina ma swój specyficzny kod, którym się porozumiewa, wiadomo jest, że komunikacja w rodzinie jest luźniejsza niż np. komunikacja w relacji dziecko - nauczyciel. I teraz definicja tego, co oznacza "luz". Bo niedługo dojdziemy do tego, że w ramach luźniejszej komunikacji domowej dziecko może powiedzieć do rodzica "ty szmato". Generalnie "lecz się" jest tożsame z "jesteś chory na głowę", a stąd niedaleko do "ty debilu". Rozumiem, że dopuszczasz mówienie przez dziecko do rodzica "ty debilu"? smile
            • ellenai1 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:31
              Oczywiście, że ma prawo wyrażać emocje- ale w apceptowany dla mnie sposób. Nauczyc iel tez musi umieć bronic swoich granic i pokazać dziecku, ze sobvie nie zyczy takiego traktowania. Póki nie przekracza moich granic, dla mnie jest w porządku. Dla Ciebie tekst 'lecz się' jest obraźliwy i blisko do 'ty debilu'. Wg mnie nie. Ale moze to mamy inne doswiadczenia z tym tekstem. dzieci9 loubia zacohwywac sie na granicy, ale czesto boja sie je przekroczyć, albo po prostu nie chcą.

              Wszystko zależy też od wieku dziecka jeżeli nasotlatek by do mnie powiedział 'ty debilu' nie byłabym zadowolona i dała jasno do zrozumienia . Jeżeli robi to 2-6 l atek, to raczej bym się z nim pośmiała, ' ha ! jestem dla ciebie debilem, no dobra, to bede sie tak zachowywac, co mam zrobić?'. Nie kazdy rodzic musi z siebie robic 'wiejskiego v glupka', ale mi to pasuje, taki mam temperament. Po zabawie bym moze odegrała jakas scenke z zabawkami, gdzie jedna zabawka udaje nauczyciela, drugie ucznia, co pyskuje i powiedziala dziecku, by probowal odgrywac nauczycela, ktory nie chce by tak do niego mowic. I niech dziecko kombinuje, dlaczego nieuczyciel nie chce tak byc nazywany.

              Ale to moje metody, a raczej L. Cohena 'Rodzicielstwo przez zabawe' , nie musisz się z nimi zgadać. Nie jestem partnerem dla dziecka, tylko staram swie byc przewodnikiem.

              Uwazam, ze sa inne wyjscia niz autorytatywny rodzic i pobłażliwy. Jedno i drugie do mnie nie przemawia.
              • turmalinka Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:35
                Znasz takie powiedzenie 'czym skorupka za młodu...'?
              • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 10:30
                Cytat
                Nie kazdy rodzic musi z siebie robic 'wiejskiego v glupka', ale mi to pasuje, taki mam temperament.


                Na razie ci to pasuje. Poczekamy kilka lat smile. Bez złośliwości piszę.
                Jak napisała niżej Truscaveczka - problem pojawia się, kiedy wyluzowane podejście zaczyna obracać się przeciwko rodzicowi i dziecku. A z reguły w pewnym momencie się obraca.

                Rodzic, który nie pozwala do siebie zwracać się "weź ty się lecz", nie wygłupia się z dzieckiem. Jak najbardziej się wygłupia - jak rodzic z dzieckiem.

                Pozwalam na używanie w domu wielu odzywek "szkolnych", bo widzę, że dziecko pała chęcią "zaszpanowania". I o ile dopuszczam np. "żal.pl!" w odpowiedzi na coś, o czym opowiadam wink to już "chyba ty!" skierowane do mnie nie jest tolerowane. Przy czym w przypadku mojego syna zaznaczam mu to jasno: tak nie mówimy do nikogo (zdrowemu dziecku bym mówiła, że może tak mówić do kolegi, mojemu nie powiem - on musi mieć zasadę bez żadnych wyjątków).



                Cytat
                Po zabawie bym moze odegrała jakas scenke z zabawkami, gdzie jedna zabawka udaje nauczyciela, drugie ucznia, co pyskuje i powiedziala dziecku, by probowal odgrywac nauczycela, ktory nie chce by tak do niego mowic. I niech dziecko kombinuje, dlaczego nieuczyciel nie chce tak byc nazywany.


                Hipotetyczna sytuacja: ty wyciągasz zabawki, mówisz: pobawimy się, szykujesz swoją "zabawę rodzicielską", a dziecko stuka się w głowę i mówi "weź ty się mama lecz" wink

                Echhh, też kiedyś byłam taką idealistką smile. Ale potem, w konfrontacji z rzeczywistością, mi przeszło.
                • mama_kotula errata ;P 12.05.13, 10:43
                  "Rodzic, który nie pozwala do siebie zwracać się "weź ty się lecz", nie wygłupia się z dzieckiem. Jak najbardziej się wygłupia - jak rodzic z dzieckiem." - miało być:

                  Nieprawdą jest, że rodzic, który nie pozwala sie do siebie zwracać "lecz się", nie wygłupia się z dzieckiem.

                  smile
                  • gazeta_mi_placi Re: errata ;P 13.05.13, 17:32
                    Mądrze piszesz.
            • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 10:59
              a ja w wielu kwestiach traktuję dziecko jak partnera, co nie zmienia faktu, ze jestem rodzicem. Sama mówie czasem do dziecka, jak sie wsciekne: "oszalałes?" i nie przeszkadza mi, ze dziecko tak powie do mnie. głupie zarty tez mi nie przeszkadzają. Mowienie do nauczycielki, ze ma sie leczyc przeszkadzałoby mi, bo to jest osoba mniej dziecku znana i nie musi miec ona ochoty na takie spoufalanie się z dzieckiem, jakie dla mnie jest naturalne własnie dlatego, ze jestem rodzicem.
        • wrzesniowamama07 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:16
          Zgadzam się w 150 procentach.

          Czy rodzic mówi do dziecka "dziecko, ty się lecz!"? Jeśli tak - współczuję podejścia, dziecko to nie partner/kolega/znajomy dobry, z którym można sobie "luźno pogadać", czy też brat/siostra. Relacja między rodzicem a dzieckiem, choć żeby była dobra musi być naturalna, jest relacją opartą na dwustronnym szacunku, którego dziecko musi się od rodzica nauczyć.

          Wyobrażam sobie, że gdyby X lat temu przyszło mi do głowy powiedzieć coś takiego do mamy lub taty, nikt by się nie zachwycał "adididi, jakie rezolutne dziecko". Nie oberwałabym pasem, ale z pewnością usłyszałabym wykład, dlaczego nie wolno tak mówić. Plus dochodzenie, skąd znam taką odzywkę.

          Gdyby powiedział tak mój syn, usłyszałby krótki komentarz - że nie chcę, by tak do mnie mówił (zamiast "nie wolno"). Bo bliska relacja nie oznacza spoufalenia. Matka/ojciec to nie kumpel.

          Szacunek działa w dwie strony i wtedy nie ma potrzeby zachłystywania się, jakim to jestem wyluzowanym rodzicem.

          PS. Zupełnie inną sprawą jest, gdy dziecko powie coś w emocjach, łącznie z tym "nienawidzę cię", "chciał(a)bym żebyś umarł(a)" - to jest zupełnie inny temat. I tutaj można rzeczywiście mówić o werbalnej i niewerbalnej agresji.
          • turmalinka Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:21
            >
            > PS. Zupełnie inną sprawą jest, gdy dziecko powie coś w emocjach, łącznie z tym
            > "nienawidzę cię", "chciał(a)bym żebyś umarł(a)" - to jest zupełnie inny temat.
            > I tutaj można rzeczywiście mówić o werbalnej i niewerbalnej agresji.


            Ale nawet po takim tekscie jak emocje opadna tlumaczy sie dziecku, ze tak mowic nie powinno, ze to rani itp

            Zadaniem rodzica jest nauczenie dziecka wyrazania emocji, na tym polega proces wychowania.

            Zartowac tez sobie mozna, ale sa granice. Moim zdaniem 'lecz sie' je przekracza uncertain
          • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:24
            Cytat
            Wyobrażam sobie, że gdyby X lat temu przyszło mi do głowy powiedzieć coś takiego do mamy lub taty, nikt by się nie zachwycał "adididi, jakie rezolutne dziecko". Nie oberwałabym pasem, ale z pewnością usłyszałabym wykład, dlaczego nie wolno tak mówić. Plus dochodzenie, skąd znam taką odzywkę.


            O, dokładnie tak.
            Nikt by nie bawił się ze mną w pseudopsychologiczną zabawę "pobawmy się w leczenie mnie z mojej muzyki", bo to oznacza przyzwolenie na takie odzywki w stosunku do rodzica, co więcej! zachęca do ich używania, bo z tego będzie zabawa i fun.
            Następnym razem powiem do mamy "ty głupia krowo", ciekawe, jaką zabawę zaproponuje.
            • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:36
              Juz wogole 100 lat temu to do rodzica zadne dziecko nie powiedzialo by ty..tylko pani matko czy panie ojcze... Nie popadajmy w przesadyzmy. Diecko nie jest 100 % partnerem, ale jezeli ktos uwaza, ze z dzieckiem nie mzna sie powygkupiac i luzno pogadac to musi miec cos nie tak z glowa.
              • turmalinka Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:40
                dla mnie cos jest nie tak kiedy male dziecko mowi do rodzica 'ty sie lecz', bo moj np takiego zwrotu nawet nie zna uncertain
                no ale, co kto lubi...
              • wrzesniowamama07 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:42
                Można się powygłupiać. Jak rodzic z dzieckiem.
              • truscaveczka Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 09:45
                Kamelku, Kamelku, jakiś ty zabawny z tym swoim samozachwytem.
                Świetnym wygłupem jest też bieganie po domu z pieczonymi udkami kurczaka (wygodny uchwyt!) i rzucanie się nimi, co tam wazony i świeżo malowane ściany, ale jest fun!
                A jak fajnie jest chodzić po ulicy i głośno komentować wygląd przechodniów, no mówię ci, ubaw po pachy!

                Tylko kiedy te formy ubawu obracają się przeciwko tobie i twojemu dziecku, nagle robi się smutno.

                "Lecz się" jest dla mnie równorzędne z "*eb się na ryj" czy czymś tego rodzaju. I przede wszystkim kopnęłabym siebie w zadek, gdyby to ode mnie dziecko poznało taką odzywkę, a później zapowiedziałabym dziecku, że szacunek do siebie i innych jest więcej wart od każdej zabawy.

                Bo zabawa=ubaw jest dla mnie wartością najmniej pożądaną. Wolę aspołecznego nerda niż króla życia, który dla poklasku i wspólnoty będzie znieważał innych ludzi.
                • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:18

                  > "Lecz się" jest dla mnie równorzędne z "*eb się na ryj" czy czymś tego rodzaju.

                  >

                  To chyba masz jakis duzy problem... Pewnie powiedzenie uspokuj sie jest rownorzedne z zamknij ryje poje..usie....
                  • mama_kotula Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:24
                    camel_3d napisał:
                    > To chyba masz jakis duzy problem... Pewnie powiedzenie uspokuj sie jest rownorz
                    > edne z zamknij ryje poje..usie....

                    "Uspokój się" ma wydźwięk neutralny, oznacza "opanuj emocje". Zakłada szacunek do współrozmówcy.
                    "Lecz się" oznacza: uważam, że jesteś idiotą, wal sie na ryj. Jest obraźliwe.
                    Analogicznie: "zostaw mnie samego, nie chcę teraz z tobą rozmawiać" i "spadaj".

                    Ale to takie zabawne i fajne, jak dziecko do rodzica mówi "spadaj, tata". Boki zrywać.
                    • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:41
                      jak pieknie widac, ile zalezy od naszej interpretacji. dziecko mówi "lecz sie", a niektorzy słysza "wal sie na ryj", "ty debilu"- no skoro sobie tyle dopowiadacie, to sie nie dziwie, ze was taki tekst obraza.
                      • wrzesniowamama07 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:50
                        Lecz się oznacza:

                        - jesteś chory, potrzebujesz pomocy - mówię ci to ja, twój czteroletni, pięcioletni potomek.

                        Halo? Pasuje taka diagnoza?

                        - z tobą jest coś nie w porządku, ogarnij się - mówię ci to ja, twój czteroletni potomek.

                        Ja akurat widzę różnicę między "lecz się" a "ty debilu", ale to wcale nie oznacza, że "lecz się" uważam za bardziej stosowne.
                      • przystanek_tramwajowy Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:56
                        Nikt tu nie ma problemów ze słuchem. Dziecko Camela ma bodaj 4 lata. Jeśli dzisiaj mówi do ojca: "Lecz się, tato", to za parę lat, gdy granice będą musiały ulec przesunięciu, nie zadowoli się tym tekstem, uznając go za dobry dla przedszkolaków. Lepiej małemu dziecku pozwalać na mniej, a w miarę potrzeb później podejście liberalizować, niż na odwrót. Rozpuszczone dziecko będzie zawsze źle reagowało na próby ograniczenia jego źle pojętej wolności czynów i słów. Wychowuje się małe dziecko, nie nastolatka. W wieku nastoletnim to już można tylko obserwować efekty swoich wcześniejszych decyzji i czynów i dokonywać drobnych korekt.
                    • ellenai1 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:51
                      Kij w mrowisko.
                      Kolejny Polski mit- mit świętego rodzica, któremu dziecko nie ma prawa nic powiedzieć, nawet zabawnym tonem. Każdy interpretuje słowa 'lecz sie', jak chce i jakie ma doświadczenia w tym względzie. Nie można oceniać od razu negatywnie zakładając, że z takiego powiedzenia JEDNORAZOWEGO wyrośnie nie do opanowania potwór i pan świata, nie szanujący nikogo. Dzieci są trochę bardziej skomplikowane.

                      Zabawa w wyśmiewanie ludzi na ulicy do mnie nie przemawia- to jest naruszanie granic innych ludzi. Jak mówię po raz 100tny tu chodzi o granice rodzica. To, że sobie z rodzicem wiecej pozwala i sie z nim tak 'glupkowato' bawi, nie znaczy, że nie będzie szanował granic innych ludzi... Jest wiele sposobów przemycenia dziecku małemu , że inni ludzie nie będą takiego zachowania tolerować, niekoniecznie obrażając się i w waląc kazanie, na które dzieci zazwyczaj są głuche.

                      Jest wiele metod dojścia do jednego celu - każdy wybiera metodę zgodną ze sobą , swoim temperamentem, dzieckiem. Widzi, jak dziecko reaguje na tą metodę- czy jest poprawa, czy wręcz przeciwnie, buntuje się i dalej robi swoje.

                      Dziecko zaczyna 'wchodzić' rodzicom na głowę, gdy słowa 'lecz się' faktycznie rodzic odbiera jako obrazę i się z tym źle czuje. Gdy nie potrafi bronić swoich granic.


                      Pozdrawiam,
                      I życzę więcej dystansu i mniej demonizowania
                      • wrzesniowamama07 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 11:59
                        Moje dziecko ma prawo powiedzieć mi wszystko. Ja mam prawo nie zgadzać się na używanie określonych zwrotów, wyrażeń.

                        Prawa dziecka nie są większe, niż prawa rodzica.

                        Od "mitu świętego rodzica" jestem bardzo daleko. Ale jeszcze dalej od "mitu rodzica-luzaka", och jak fajnie, jesteśmy najlepszymi kumplami ja i mój czterolatek, po prostu boki zrywać jaki on cudowny jest i w ogóle nie czuć różnicy wieku między nami.
                        • ellenai1 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 12:08
                          wrzesniowamama07 napisała:

                          > Moje dziecko ma prawo powiedzieć mi wszystko. Ja mam prawo nie zgadzać się na u
                          > żywanie określonych zwrotów, wyrażeń.
                          >
                          > Prawa dziecka nie są większe, niż prawa rodzica.
                          >
                          Dokładnie.
                          Ale wiele zależy od temperamentu dziecka, nastroju, atmosfery w domu, relacji z rodzicem...
                          To, że raz powiedział do ojca 'tata, lecz się' ? Nie ma co demonizować i snuć wizje potwora obrażającego i wyzywającego innych ludzi...
                          • wrzesniowamama07 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 12:13
                            Nie, nie ma podstaw do demonizowania odzywki dziecka.

                            Jest natomiast podstawa do refleksji na temat postawy taty.
                      • przystanek_tramwajowy Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 12:01
                        A ja jakoś potrafiłam tak wychować dziecko, żeby nawet do głowy mu nie przyszło powiedzieć do mnie, taty, babci czy nauczycielki w szkole: "Lecz się". Widocznie można.
                        • ellenai1 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 12:17
                          przystanek_tramwajowy napisał:

                          > A ja jakoś potrafiłam tak wychować dziecko, żeby nawet do głowy mu nie przyszło
                          > powiedzieć do mnie, taty, babci czy nauczycielki w szkole: "Lecz się". Widoczn
                          > ie można.
                          Oczywiście, że można - nikt tego nie neguje.
                          Szczerze zazdroszczę tej niezwykłej zdolności czytania w myślach dziecka.
                          Zaraz zaczniemy licytację 'idealnych' e-mam : "moje nigdy nie uderzyło nikogo", 'moje nigdy na mnie nie krzyknęło', 'moje nigdy mnie nie ugryzło' itp itd.

                          Forum jako terapia dla podrasowania swojego wychowawczego ego. Ciekawe zjawisko.
                          • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 00:22
                            dobre...

                            wszyscy nagle maja idealne dzieci ...smile
      • gazeta_mi_placi Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 17:30
        Podobno należy szanować dziecko i okazywać mu szacunek, ale chyba powinna tu działać prosta ogólnie znana zasada wzajemności, a gdzie ta wzajemność gdy dziecko Cię obraża?
        Owszem, być może w zdenerwowaniu, ale jednak, no chyba że faktycznie jesteś głupia, to inna sprawa.....
        Skoro szanujesz swoje dziecko masz prawo (tak, tak, w dzisiejszych czasach mimo wszystko nie tylko dzieci mają prawa, ale i dorośli) wymagać wzajemności.
    • szamanta Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 12:10
      Dzieci tak mają same z siebie,zwlaszcza małe,jak nieraz chlapną cos jęzorem ,czy to w domu ,czy to w przeszdkolu,czy to przy innych w gosciach, to az człowiek skołowany co mu strzeliło do głowki.A w pewnym wieku trajkotania dzieci nawijajac jak katarynki ,cos powiedzą,a dopiero sie zastanowią nad tym, lecz to mija z czasem, o ile w wymaganych sytuacjach rodzic koryguje dziecka słowa,ktore byly nieprzemyslane, tylko chlapniete
      • przystanek_tramwajowy Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 12:14
        Ale Camel niczego nie koryguje, on pieje z zachwytu nad odzywkami syna!

      • ellenai1 co do krowy... 12.05.13, 14:10
        Nie pamiętam komu odpisać, więc piszę tutaj.
        Ktoś był ciekawy, jaką zabawę bym wymyśliła, jakby dziecko ok. 2-6 lat nazwało mnie 'głupią krową'.

        Zaznaczam, to tylko moje metody, nie depczę tutaj granic innych ludzi, uważam, że z rodzicem można trochę się pobawic 'niekonwencjonalnie', nie spaczając psychiki dziecka. Ja po prostu lubię się bawić z dziećmi i czasem przyjmować ich 'infantylny ' sposób myślenia.


        1.No więc ubrałabym swoją koszulkę z rysunkiem krowy (kiedyś kupiłam w taniej odzieży, jak maz sobie zażartował, że stałam się całodobową krówką , jak maly siedzial prawie przy piersi non stop. Uwaga- na męża o ten tekst też się nie obraziłam).
        2. Pozniej zeszlabym na czworaka i zaczęła muuuczeć, udając krowę. A skoro jestem 'głupią ktowa', to nic nie rozumiem, co dzieć do mnie mówi.
        3. Jak cokolwiek ode mnie chce -np. jest głodny,spacer, inną zabawę , to mu tłumaczę 'ależ ja jestem głupią krową, nie wiem, co ode mnie chcesz skarbie'. 'Póki jestem głupią krową, nie pobawimy się inaczej....' 'Odczaruj mnie, powiedz, że jestem znów twoją mamą'.

        Nikogo nie zmuszam do soich metoda, ani nie narzucam. Jednak zabawa z dzieckiem naprawdę może być fajna czasem. I pozwolenie, by dzieciak się chiwlę z nas pośmiał.
        Oczywiście, póki wam to sprawia przyjemność.

        Jeżeli problem by sie potwarzał z innymi ludzmi, w instytucjach publicznych i innych ludzi nazywal 'glupimi' - próbowałabym tłumaczyć na milion innych sposobów, że co jest zabawą z mamą , to nie zabawa z innymi osobami...
        • przystanek_tramwajowy Re: co do krowy... 12.05.13, 15:10
          Droga Ellenai1, po takim występie, z góry przepraszam, ale sama uwierzyłabym, że jesteś głupią niekoniecznie krową, ale kobietą. Jeszcze raz przepraszam. A wystarczyłoby po prostu powiedzieć, że tak się do innych ludzi nie mówi, bo sprawia im się w ten sposób przykrość.
        • dzoaann Re: co do krowy... 12.05.13, 17:25
          OJP....
          • minerwamcg Re: co do krowy... 13.05.13, 16:40
            Z ust mi to waćpani wyjęłaś. Ómarłam.
            • gazeta_mi_placi Re: co do krowy... 13.05.13, 17:38
              Muuuu????
        • wrzesniowamama07 Re: co do krowy... 12.05.13, 17:41
          Po prostu cudowne.

          Ciekawe, za co się przebierzesz, jak dziecko nazwie cię starą k.rwą. I nie jest to pytanie z kosmosu - w ten sposób zwrócił się do mojej koleżanki jej 5-letni syn, a odzywkę usłyszał na ulicy, szło sobie menelskie towarzystwo i konwersowało.
          • przystanek_tramwajowy Re: co do krowy... 12.05.13, 18:27
            Stara k.rwa? Żaden problem. Myk do łazienki, ostry make-up, potem najkrótsza kiecka, jaskrawe plastikowe buciki, torebeczka i koleżanka Ellenai1 przechadza się po pokoju, tłumacząc dziecku, że teren między kanapą a telewizorem to autostrada. Potem włącza do zabawy tatusia dziecka, który udaje kierowcę TIR-a smile .
            • przystanek_tramwajowy Re: co do krowy... 12.05.13, 18:36
              A jak sobie przypomnę, że autor tej "czaderskiej" odzywki do tatusia jeszcze kilkanaście tygodni temu, jak wynikało z relacji tegoż tatusia, sikał w pampersa i żuł smoka, to nie wiem, czy się śmiać, czy gorzko zapłakać...


            • gazeta_mi_placi Re: co do krowy... 13.05.13, 17:42
              big_grin big_grin big_grin
    • szamanta Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 14:57
      Łooo luuduu, zakladam ,ze to miał być luźny temat,a nie w celu pouzalania sie jakie moje pachole jest przebrzydle chamowate,a wyszlo z tego ,podsumowując ogołem że " rozwydrzonmu smarkaczowi" nalezy najlepiej sprac dupsko za beszczelność.Moze nikt tego wprost nie napisal, lecz oburzenie siegnelo takiej skali,jakby synek w gebe ojcu strzelil
      Ja sama nie zaliczam sie do "łagodnych" rodziców, ale tu juz histeria zbiorowa powstala z powodu 3 czy 4 latka przyładowania ojcu cietej riposty z tym lecz sie,moze w celu zartow, a moze dziecie powiedzialo cos zanim pomyślało.
      Oczywiscie jako matka żartobliwie zareagowalabym(tez jakąs cietą roiposte ,ale kulturalną) lecz przekaz do sluchu dziecku by poszedl,nie nerwowo, gniewnie,ale w luźny sposób ,bez spiny, wkurzania sie.Jak czytam tutaj to u niektorych awantura i pieklo murowane byłoby
    • kaskahh Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 18:50
      a mnie tu nie o tekst sam chodzi tylko o to, skad go zna.
      Moja corka polskiego nie zna wlasciwie od rowiesnikow czy po prostu polskich dzieci, tylko w wiekszosci ode mnie. Nie zna takich " tekstow" bo nie uzywam zargonu. Spytalabym najpierw, gdzie to uslyszala i czy rozumie, co mowi.

      to co innych smieszy, nie musi smieszyc nas
      • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 18:54
        kaskahh napisała:

        > a mnie tu nie o tekst sam chodzi tylko o to, skad go zna.

        De mnie. Czasem w zartach tak mowie. I mlody tez nie mowil tego na serio. Cos takirgo jak ironia tez wystepuje.
        • przystanek_tramwajowy Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 18:55
          Tia... Ironia u czterolatka? Wiesz co Camel - lecz się chłopie smile
          • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 20:37
            przystanek_tramwajowy napisał:

            > Tia... Ironia u czterolatka? Wiesz co Camel - lecz się chłopie smile
            >

            Nie brzmialo to jak polecenie na powaznie
            • przystanek_tramwajowy Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 20:44
              Ty tego nie wziąłeś na poważnie, a to różnica.
              • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 00:20
                no z nas dwoja to ja chyba znam lepiej moje dziecko,..nie sadzisz?
    • dzoaann Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 19:25
      Nie dziwi, ze akurat dla ciebie to jest zabawne.
    • minerwamcg Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 19:55
      Pomijając już problem odnoszenia się do rodziców (i w ogóle, do kogokolwiek - odzywka jest niegrzeczna obiektywnie, wobec kolegi też), to nie podoba mi się chamski sposób krytykowania czyjegoś gustu. Tata słucha muzyki, która mnie się nie podoba? To mogę mu o tym powiedzieć, ale w sposób cywilizowany.
      • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 00:21
        czy ty oczekujesz od 4 latk akonstruktywnej krytyki? tego nie potrafia nawet dorosl.. 4 late to normalnie powie "glupie to jest".
        • minerwamcg Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 03:07
          Sugerujesz, że czteroletnie dziecko nie potrafi powiedzieć, że coś mu się nie podoba nie obrażając rozmówcy? Przeciwnie, "nie lubię" albo "nie podoba mi się" jest reakcją naturalną, potrafią to powiedzieć dzieci dużo młodsze niż czteroletnie - natomiast "ty się lecz" to już wyuczone chamstwo.
          Szacunek dla odmiennych gustów i upodobań to nie jest coś, co można odłożyć do szafy na później, "jak podrośnie to mu się przyda". To coś, czego trzeba się uczyć od początku.
          • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 11:04
            zalezy jak sie to powie i w jakij sytuacji.
            ciekaw jak nazwiesz np to, ze wiekszosc dzeici tutaj uderzylo nie raz swojego rodzca..w zlosci.. tez wyuczonym chamstwem?..

            nie przesadzajmy... 4 letnie dziecko dopiero uczy sie jak mozna sie zwracac. Popelnia duzo gaf. Czesto mowi "gowno"..bo slyszy w przedszkolu od innych... i nie nazwylbym tego wyuczonym chamstwem tylko testowaniem jak dzialaja slowa.

            zaraz sie okaze,po glebokiej analizie, ze jestesmy rodziny z marginesu smile))
            • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 11:33
              własnie miałam to napisac wczoraj, ale mi sie odechciało, bo ta dyskusja robi sie idiotyczna: dzieci testują słowa, bawią się nimi, sprawia im to radość, ze wykorzystują cos, co usłyszały - to jest fajny proces, zabawny często, przyjemny dla dwóch stron,a tu wszyscy z taką powagą piszą,jakby Bóg wie, co sie stało
              • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 11:37
                no wlasnie....
              • wrzesniowamama07 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 12:10
                Nie ma niczego złego w tym, że dziecko testuje słowa i zasłyszane powiedzenia.

                "Złe" zaczyna się w momencie reakcji rodzica. Bo na tym polega test, że dziecko użyje i się dowie, że to nie do końca jest fajne, że mamie/tacie się to nie podoba. Jak nie ma takiej zwrotki, włącza sobie do wokabularzyka z pozytywną opinią rodzica.

                O tym jest rozmowa, nie o tym jak dziecko camela jest złe, że tak mówi.
                • przystanek_tramwajowy Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 12:52
                  Zgadzam się z Wrześniowąmamą. I dobry jest przykład, który sam podałeś z biciem. Każde dziecko ma takie akcje. Ale reakcja rodzica zawsze powinna być jedna: pokazanie, że nie wolno. Żadne śmichy chichy, bo to takie słodkie, że bobo mamusię po buzi tłucze, albo babcię w nos szczypie, a cioci przywaliło między oczy klockiem. I podobnie powinno być z tekstami typu "Lecz się tata". Dziecko powinno dostać sygnał, że ta forma wypowiedzi nie zyskała akceptacji.

                  • fogito Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 13:41
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    . I podobnie powinno być z tekstami typu "Lecz się tata". Dziecko powinn
                    > o dostać sygnał, że ta forma wypowiedzi nie zyskała akceptacji.
                    >

                    W tym wypadku będzie trudno, bo to tatuś tak mówi do dziecka więc sam daje informację, że jest to wypowiedź akceptowana przez dorosłego.
                    • minerwamcg Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 15:21
                      A poza tym gdzie komunikat od rodziców, że każdemu podoba się co innego i to jest ok, i trzeba uszanować jego gust? Nie, nie podoba mi się coś, to mogę obrazić tego, komu się podoba, to się nazywa "testowanie słów" i jest cacy, tatuś się tym chwali.
                      A o biciu już zostało napisane.
                      I nie, moje dziecko nigdy nie uderzyło mnie w złości. Jeżeli w zabawie, to natychmiast usłyszało, że tak bawić się nie wolno i mama/tata sobie tego kategorycznie nie życzą. Żadne takie zachowanie nie spotkało się ani z aprobatą, ani z brakiem reakcji.
                    • a_weasley Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 15:28
                      Dogito napisała:

                      >>. I podobnie powinno być z tekstami typu "Lecz się tata". Dziecko powinn
                      >> o dostać sygnał, że ta forma wypowiedzi nie zyskała akceptacji.
                      >
                      > W tym wypadku będzie trudno, bo to tatuś tak mówi do dziecka

                      Jest wiele rzeczy, które ojciec/matka może powiedzieć do dziecka, a dziecko do nich ani do jakiegokolwiek dorosłego żadną miarą.
                      • fogito Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 16:59
                        a_weasley napisał:

                        >
                        > Jest wiele rzeczy, które ojciec/matka może powiedzieć do dziecka, a dziecko do
                        > nich ani do jakiegokolwiek dorosłego żadną miarą.
                        >

                        Zapewne jest wiele. Ale nie w przypadku chamskich tekstów w stylu "lecz się dziecko" albo idąc dalej tym tropem "ty głupku". Jak się dziecka nie traktuje z szacunkiem to i ono potem szanować rodzica nie będzie. I kiedyś to rodzic usłyszy, że jest głupkiem albo ma się leczyć.
                        Ja w wychowaniu nie uprawiam hipokryzji i traktując dziecko z szacunkiem tegoż szacunku od niego oczekuję.
                        • a_weasley Re: Tata..ty sie lecz...:))) 14.05.13, 09:33
                          W konkretnym przypadku zgoda. Chodziło mi o zasadę, na której była fundowana wypowiedź przedmówcy.
                      • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 21:48
                        aaa, co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodziewink
                        • fogito Re: Tata..ty sie lecz...:))) 14.05.13, 09:31
                          drzewachmuryziemia napisała:

                          > aaa, co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodziewink

                          Wtedy jak mama z tatą oglądają film dla dorosłych a dziecku nie wolno. Albo wtedy kiedy oni idą zabalować do rana a dziecku też jeszcze nie wolno.
                          Jednakże chamskie odzywki nie powinny być w żadnej mierze adresowane do dziecka, bo wrócą jak bumerang ze zdwojoną siłą.
            • ciociacesia uderzenie jest powrotem do pierwotnych form 13.05.13, 11:39
              załatwiania spraw - kiedy nie da sie tego co sie chce wyrazic werbalnie lub emocje biora góre. a tekst jest wyuczony i to od ciebie. i twoja wiara ze syn swiadomie posluguje sie ironia ale jest za maly zeby kultoralnie wyrazic krytyke. ech
            • turmalinka Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 11:45
              tak, dzieci testuja, bluzgami rzucaja, nikt z tym nie polemizuje
              chodzi o reakcje rodzica, bo normalny rodzic nie cieszy sie jakie ma rezolutne dziecko, tylko uczy, ze tak nie powinno mowic
              • camel_3d Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 12:51
                a czy ja mam od razu opisac caly dialog, ktory pozniej nastopil?
                jezu..ludzie..kurcze...zeby brac wszytsko tak na serio.
                wlasnie sie dowiedzialem, ze jestem rodzina z marginesu.
                • wrzesniowamama07 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 12:58
                  A był jakiś dialog, czy teraz go składasz na użytek fo?

                  Bo z Twoich dotychczasowych wypowiedzi na tym wątku wynikałoby raczej, że przyjąłeś słowa potomka z tak samo szerokim uśmiechem, z jakim nam je sprzedałeś.

                  Rodzina z marginesu to duża przesada. Niefrasobliwy ojciec - to już bliżej (przynajmniej dla mnie).
                  • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 14:48
                    no nawet gdyby przyjał z usmiechem to co? jeszcze bedzie 100 okazji, zeby dziecku wytłumaczyc
                    jak sie mówi, a czasem wręcz lepiej zignorowac niż tłumaczyć. A poza tym dlaczego Was to tak boli ze komus moze niekoniecznie przeszkadzac, ze dziecko tak do niego zartem mowi? Moje 3 letnie dziecko mówi czasem: cholera, nie mogę tego znaleźć. Nie bede mu tlmaczyc, ze tak sie nie mówi, bo sama tak mówie. Jak tak powie w przedszkolu, to mu zwrócą uwage i ja im przyklasne - pewne rzeczy mówi sie tylko w domu.
                    • aleksandra1977 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 15:21
                      a mnie by było wstyd, gdyby któreś z moich dzieci odezwało się tak, jak twoje, niezależnie od tego, czy słowa padłyby w domu, czy w miejscu publicznym. I nie wyobrażam sobie, żebym nie zareagowała, bo jest to dla mnie równoznaczne z przyzwoleniem na takie zachowanie.
                      • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 21:43
                        hmm, jednym przeszkadzają wulgaryzmy nie, innym nie - mnie nie, pod warunkiem, że są używane nie za często i z sensem.
                      • illegal.alien Re: Tata..ty sie lecz...:))) 14.05.13, 10:15
                        Moje dziecko wyskoczyło w domu ze słowem 'fucking' - bynajmniej nie było mi wstyd. Dało do myślenia i tyle - dziecko zostało pouczone, ze to słowo zarezerwowane jest dla dorosłych na specjalne okazje.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 15:30
                      drzewachmuryziemia napisała:

                      > no nawet gdyby przyjał z usmiechem to co? jeszcze bedzie 100 okazji, zeby dzie
                      > cku wytłumaczyc
                      > jak sie mówi, a czasem wręcz lepiej zignorowac niż tłumaczyć.

                      W wychowaniu kluczowe jest takie małe słówko KONSEKWENCJA. Dziecko powinno otrzymywać jasny komunikat, że coś jest złe. A nie: raz cacy, raz be. Ja też czasami zaklnę i dziecko (9 lat) zwraca mi uwagę, że tak się nie mówi. Kajam się wtedy stosownie smile
                      • drzewachmuryziemia Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 21:46
                        zabawne, co druga osoba na tym forum poucza innych
    • ewcia1980 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 12.05.13, 22:13
      no faktycznie - jest się z czego cieszyć.
      • paliwodaj Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 05:51
        >
        > 1.No więc ubrałabym swoją koszulkę z rysunkiem krowy (kiedyś kupiłam w taniej o
        > dzieży, jak maz sobie zażartował, że stałam się całodobową krówką , jak maly
        > siedzial prawie przy piersi non stop. Uwaga- na męża o ten tekst też się nie ob
        > raziłam).
        > 2. Pozniej zeszlabym na czworaka i zaczęła muuuczeć, udając krowę. A skoro je
        > stem 'głupią ktowa', to nic nie rozumiem, co dzieć do mnie mówi.
        > 3. Jak cokolwiek ode mnie chce -np. jest głodny,spacer, inną zabawę , to mu tłu
        > maczę 'ależ ja jestem głupią krową, nie wiem, co ode mnie chcesz skarbie'. 'Pók
        > i jestem głupią krową, nie pobawimy się inaczej....' 'Odczaruj mnie, powiedz,
        > że jestem znów twoją mamą'.

        koszmarek jakis, to juz chyba lepsze to z tata idz sie lecz. Serio pisze.
        ja posune sie dalej. Znam innego wszechwiedzacego samotnego ojca , wychowujacego 12-latka, ktory w zaparte idzie ze on doskonale sobie radzi, ze jest idealnym rodzicem I wogole jego syn to A+ student. G..o prawda,. wcale sobie nie radzi.
        Nie wiem jak z camelem, ale ja jestem swiezo po rozmowie z tym doskonalym tatuskiem, ktory wlasnie sobie zapiomnial zaplacic za prad i mu odloczyli, ale dalej idzie w zaparte ze on doskonaly.
        Tak samo camel z pewna swiadomoscia poczucia radosnej sytuacji , raczy nas tu wesola historyjka o ojcu co go 4-5 latek wysyla na leczenie . normalnie camel to ma byc rozkoszne czy co, bo juz sama nie wiem?
        Nastepnym razem racz nas uprzedzic co do uczuc jakie wasze ( syna I twoje) poczynania maja wywolac. please! Bo my , regularne ematki mozemy sie na takich zartach po prostu nie znac.

        • fogito Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 08:54
          To jest tekst, który zawsze chciałam Camelowi powiedzieć, ale ograniczało mnie dobre wychowanie. Skoro jednak jego syn już mu to w twarz wywalił, to powtórzę z radością za czterolatkiem - 'ty się lecz' Camel zanim będzie za późno.

          A swoją drogą walenie do dziecka tekstem "ty się lecz" jest dla mnie nie do pomyślenia.
          • anetchen2306 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 15:01
            A nastepnym razem pewnie uslyszy od latorosli: "Tata, pewnie tych swoich tabletek nie wziales jeszcze dzisiaj!" To obecnie bardzo cool powiedzenie w De big_grin
            Moj Starszy (14 wiosen) uzywa go wlasnie ironicznie w stosunku do "dziwnych" zachowan, Mloda (5 wiosen) po nim papuguje ...
    • aleksandra1977 Re: Tata..ty sie lecz...:))) 13.05.13, 15:14
      jakże wielkim szacunkiem darzy cię dziecko...

      sam też tak odezwałbyś się do swoich rodziców?
      • lexie007 nie ma filmiku???????:):) 13.05.13, 15:33
        zatracasz sie.... a gdzie filmik???? no nie mow.... ze tego nie nagrales i nie wrzuciles na youtub.?smilesmile
        moze romussmile za duzo czasu spedza przy grze komp ktorej tak polecales :tongue_outtongue_out??
        • gazeta_mi_placi Re: nie ma filmiku???????:):) 13.05.13, 17:47
          Jaki filmik?
          • camel_3d Re: nie ma filmiku???????:):) 13.05.13, 21:47
            wiesz..lexi..jak juz nick mowi..dysponuje dosc prostym rozumkiem..nie staraj sie jej zrozumiec. to jakbys chcial z ryba z akwarium dyskutowac...ty swoja..a ona..blup blup blup..



            > Jaki filmik?
            • lexie007 wow:) 13.05.13, 22:55
              nie lexi tylko lexiesmilesmiletongue_out

              czyzby ten 1dniowy kurs korepon nauczyl cie oceny psychologicznej na podstawie nika na forum spolecznosciowymtongue_outtongue_out??

              ja polecem twoim tokiem myslenia i wg mnie twoj nik swiadczyc moze o tym ze jestes przyslowiowym wielblademtongue_outtongue_outtongue_out
              rozumiem dlaczego matka twojego synka omnibusa nie jest z tobasmile
              dobrze ze masz dziewczyny z forum ,ktore cie polechca czasemsmilesmile:
              • barbapapa2000 Re: wow:) 14.05.13, 09:40
                Czasem czytam to co piszesz i musze przyznac, ze ty jakas prosta baba jestes. Nie masz nic do dodania, ale piszesz co ci slina na jezyk przyniesie.

                Kobieto, albo napisz cos merytorycznie z sensem, ale sobie odpusc, bo chyba masz jakies kompleksy, albo maz cie olewa.

                • przystanek_tramwajowy Re: wow:) 14.05.13, 10:16
                  Barbapapa2000, wy w Koluszkach macie internet??? Wow! Myślałam, że dopiero z elektryfikacją dotarli, a tu niespodzianka smile .
                • lexie007 dobre 14.05.13, 11:00
                  utor: barbapapa2000  14.05.13, 09:40
                  Dodaj do ulubionych Skasujcie
                  Odpowiedz cytując Odpowiedz
                  Czasem czytam to co piszesz i musze przyznac, ze ty jakas prosta baba jestes. Nie masz nic do dodania, ale piszesz co ci slina na jezyk przyniesie.

                  Kobieto, albo napisz cos merytorycznie z sensem, ale sobie odpusc, bo chyba masz jakies kompleksy, albo maz cie olewa

                  masakrasmile co do drobiazgu mnie rozszyfrowalassmilesmile jestes dumna i szczesliwa przez tosmile
                  moge to pisze smilesmile, nie bede sobie odpuszczac jak takie glopki tworza takie watki smile a reszta gloopkow jemu przytakujetongue_out

                  • barbapapa2000 Re: dobre 14.05.13, 11:46
                    Zmien sobie ksywke na Laxigen... Bardziej bedzie do ciebie pasowala.
                    • lexie007 Re: dobre 14.05.13, 13:27
                      skoro tak mowisz smiletongue_out
    • camel_3d ciekawe czy do 100 dojdzie.. 13.05.13, 22:00
      kurde...kto by pomyslal, ze jedno zdanie zrobi z nas rodzine patologiczna z niewychowanym bachorem...smile)))
      • fogito Re: ciekawe czy do 100 dojdzie.. 14.05.13, 09:33
        camel_3d napisał:

        > kurde...kto by pomyslal, ze jedno zdanie zrobi z nas rodzine patologiczna z nie
        > wychowanym bachorem...smile)))

        Może nie patologiczną, ale mając fajne dziecko warto się trochę zastanowić nad jego wychowaniem w kontekście szanuję swoje dziecko i ono mnie szanuje.
      • a_weasley Volenti non fit iniuria 14.05.13, 09:34
        Camel_3d napisał:

        > kurde...kto by pomyslal, ze jedno zdanie zrobi z nas rodzine patologiczna z nie
        > wychowanym bachorem...smile)))

        Wczoraj na to forum przyszedłeś? Pierwszy raz uruchomiłeś lawinę wetknąwszy kij w odpowiedni punkt mrowiska? Nie wiedziałeś, co będzie?
        • camel_3d Re: Volenti non fit iniuria 14.05.13, 09:42
          no nie, ale az takiej lawiny to sie nie spodziewalem. No ale musze chyba brac przyklad z tutejszych mam, bo wszytskie maja idealne dzieci smile
          • fogito Re: Volenti non fit iniuria 14.05.13, 12:57
            camel_3d napisał:

            > no nie, ale az takiej lawiny to sie nie spodziewalem. No ale musze chyba brac
            > przyklad z tutejszych mam, bo wszytskie maja idealne dzieci smile

            Ja mam - przyznaję smile Ale, żeby mieć idealne dziecko trzeba być idealnym rodzicem big_grin
            • camel_3d Re: Volenti non fit iniuria 14.05.13, 13:29
              kurde... no to kupa...wychowam malego chama..jak nic...
              • gazeta_mi_placi Re: Volenti non fit iniuria 14.05.13, 19:23
                Sądząc po tym co przedstawiasz na forum (nie tylko w tym wątku) to niewykluczone.
                • camel_3d Re: Volenti non fit iniuria 14.05.13, 21:55
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Sądząc po tym co przedstawiasz na forum (nie tylko w tym wątku) to niewykluczon
                  > e.

                  Sadzac po tym co piszesz, to niestety masz niwiela wogole do powiedzenia....prawie tak malo jak laxi..gen
                  • lexie007 ja:) 15.05.13, 13:58
                    camel_3d napisał:

                    > gazeta_mi_placi napisała:
                    >
                    > > Sądząc po tym co przedstawiasz na forum (nie tylko w tym wątku) to niewyk
                    > luczon
                    > > e.
                    >
                    > Sadzac po tym co piszesz, to niestety masz niwiela wogole do powiedzenia....pra
                    > wie tak malo jak laxi..gen
                    ja probuje znizyc sie do twojego poziomu, bo fajnie czasem zobaczyc jak to jest miec tylko wsparcie w swiecie wirtualnymsmilesmiletongue_out
              • aleksandra1977 Re: Volenti non fit iniuria 15.05.13, 12:40
                Camel, polecam Ci książkę Szanujący rodzice. Szanujące dzieci autorstwa Victorii Kindle Hodson i Sury Hart.
                Może zrozumiesz, o co chodzi tym, którzy zabrali głos w tym wątku...
                • camel_3d lo matko 15.05.13, 22:35
                  ja rozumiem o co chdzi..ale wedlug mnie to ludzie z zalozenia wpadaja w panike. ja nie lubie roztrzasania takich dupereli za pierwszym razem, bo sie zdarzylo. Jezl zow tak pownie, to mu wytlumacze... uslyszal, powtorzyl...koniec. Olalelm... choc mnie to raczej rozsmieszylo..no ale kazdy jest inny... i nie wierze, ze te wszytskie mamy tu zaraz by bywalily jakas litanie dzecku.
                  • minerwamcg Re: lo matko 16.05.13, 10:58
                    Nie "wpadają w panikę", nikt tu w panikę nie wpada, jakby nasze dzieci poleciały takim tekstem też byśmy pewnie nie wpadli - tylko próbujemy Ci wytłumaczyć jak chłop krowie na ruskiej granicy, że nie ma się czym zachwycać i trzeba było zareagować zupełnie inaczej.
        • dzoaann Re: Volenti non fit iniuria 15.05.13, 14:20
          alez o to mu chodzilo, to nie pierwszy watek camelka, gdzie z podnieceniem liczy posty i mysli, ze im wiecej, tym lepiej...
          • camel_3d Re: Volenti non fit iniuria 15.05.13, 22:35
            bo zawsz epodziwiem, ze tyle ludzi potrafi taka dyskusje o taka glupote zrobic...
      • minerwamcg Re: ciekawe czy do 100 dojdzie.. 14.05.13, 13:45
        camel_3d napisał:

        > kurde...kto by pomyslal, ze jedno zdanie zrobi z nas rodzine patologiczna z nie
        > wychowanym bachorem...smile)))

        Ze źle wychoWYwanym. Przez ojca. Nie wiem, czy zauważyłeś, że zarzuty w tym temacie nie odnoszą się do dziecka, bo dziecko zwraca to, czego się nauczyło - tylko do Ciebie, że tego nie korygujesz, a przeciwnie, sprawiasz wrażenie, że Cię to bawi.
        • camel_3d Re: ciekawe czy do 100 dojdzie.. 14.05.13, 21:54
          Bo wszystko zalezy od sytuacji i sposobu powiedzenia...

          • minerwamcg Re: ciekawe czy do 100 dojdzie.. 15.05.13, 21:32
            Nie. Są rzeczy, których nie tłumaczy żadna sytuacja i żaden sposób powiedzenia - i są postawy, których obronić się nie da.
            Powiedział co powiedział, usłyszał gdzieś to powtórzył, należało zamiast się zachwycać powiedzieć spokojnie, że tak się nie mówi, ale - ciekawe, że poza mną nikt na to nie zwrócił uwagi! - zdążył się już od kogoś (ciekawe od kogo?) nauczyć, że cudzy gust można krytykować obrażając go. Że nie "ktoś słucha gupiej muzyki", tylko "ktoś jest gupi bo słucha takiej muzyki". Tu jest poważna różnica i przede wszystkim to trzeba było dziecku wytłumaczyć. Bo w życiu nie spodoba mu się jeszcze mnóstwo rzeczy i będzie musiał umieć o tym mówić.
            • camel_3d Re: ciekawe czy do 100 dojdzie.. 15.05.13, 22:32
              a ja nie lubie rostrzasac kazdego problemu, bo sie wydarzylo. Jak sie powtorzy to wtedy pogadamy... Tak samo jak z wieloma innymi rzeczami. Jezeli dzeicko zauwazy, ze jakis zwrot jakos wyjatkowo dziala to go bedzie testowalo przy kazdej okazji. jezeli olejesz i nie zareagujesz..ono tez oleje.
              • fogito Re: ciekawe czy do 100 dojdzie.. 16.05.13, 06:48
                Problem polega na tym, że to ty Camelku takie obraźliwe teksty do dziecka walisz i dlatego ono po tobie powtarza. Więc generalnie ono już wie jak ten zwrot działa, bo jest jego adresatem. Może po prostu uważaj co do dziecka mówisz, bo nie wszystko można podciągnąć, pod jakie to fajne. I generalnie chyba tylko faceta może coś takiego śmieszyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka