Dodaj do ulubionych

A kto nie lubi bawic sie z dziecmi?

10.06.13, 23:05
Ja, no po prostu bardzo tego nie lubie, i prawie nigdy nie robie tego dobrowolnie sad Zmuszam sie dla dobra dzieci, ale jak tylko mam okazje, to uciekam. I czekam jak dorosna do gier planszowych, kart, czy innych rozrywek na choc troszke mniej infantylnym poziomie. Nie lubie siedziec na podlodze, nie lubie budowac garazow dla brumkow, nie lubie sie bawic w dzidziusia, nie lubie robic babek z piasku, nie lubie walkowac ciastoliny!

Lubie jezdzic na rowerze, nartach i plywac. Lubie grac w gry planszowe i w karty. Tak sobie musialam ponarzekac po kolejnym popoludniu spedzonym na podlodze wsrod brumkow, klockow i dzidziusiow o ksztalcie misia, pieska i laleczki sad dlaczego te dzieci tak wolno rosna? wink
Obserwuj wątek
    • karro80 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 10.06.13, 23:23
      ja się nie bawięsmile - czasem kierowałam młodą na jakąś zabawę,bo niby skąd ma wiedzieć jak, pokazywałam, ale bawiła się sama. I tyle. Ja byłam zwykle obok robiąc swoje. Teraz znów przynosi zabawy z przedszkola - świetnie bawi się sama.
      W tej chwili jak młoda ma 5 lat układam z nią puzzle<czasem mi przeszkadzawink>, gramy w gry - nie my dwie tylko i jedynie, ale z innymi również.

      Jak masz dwójkę to miganie się powinno być łatwiejszesmile
    • aleksandra1357 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 10.06.13, 23:27
      Ja nie cierpię i się nie bawię smile Przeczytaj "W głębi kontinuum" - rodzice nie służą do zabaw z dziećmi, to wbrew naturze.
      • 1maja1 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 10.06.13, 23:57
        tez nie lubie!!! syn wciaga mnie do zabawy z lego na przyklad, on jest policja a ja zlodziejem i na macie drogowej mam przed nim uciekac, kapituluje po kilku minutachuncertain a on mnie co jakis czas nawoluje...
      • ciociacesia proponuje przeczytac 'drugą czesc' 11.06.13, 21:41
        czyli 'rodzicielstwo przez zabawe' bardzo pouczające
        • mama_kotula Re: proponuje przeczytac 'drugą czesc' 11.06.13, 22:34
          ciociacesia napisała:

          > czyli 'rodzicielstwo przez zabawe' bardzo pouczające

          Jedna pani tu ostatnio była zwolenniczką tego.
          Szczególnie poruszający był opis tego, co pani zrobi, jak dziecko ją nazwie głupią krową tongue_out
          • ciociacesia pamietam :) 13.06.13, 11:37
            ale ty wiesz ze to naprawde działa? jak juz witki mi opadaja to uciekam sie do trików opisanych w tej ksiazce. fajna jest - elementy warto wykorzystac - nie mówie ze trza zaraz ortodoksyjnie i fanatycznie
            • mama_kotula Re: pamietam :) 13.06.13, 12:10
              ciociacesia napisała:

              > ale ty wiesz ze to naprawde działa?

              Wiem, że czasem działa. Jak moje dziewczę zaczyna mieć coś na kształt histerii, można ją rozbawić, zamienić wszystko w żart. I czasem działa. Czasem - słowo klucz.
              Ja ci mogę powiedzieć, czego sie boję w temacie "rodzicielstwa przez zabawę" - tego, że nie wiadomo właściwie, kiedy przestać. I tego, że potem dziecku może być ciężko zaakceptować, że pewne kwestie jednak trzeba brać od początku do końca na poważnie, że nie ma miejsca na zabawę, odgrywaną scenkę itp. i że czasem jest u diabła "nie, bo nie, i koniec, bo matka tak mówi i nie zamierza tłumaczyć dlaczego" (tak, wiem, niepopularne podejście).
              • ciociacesia phi 13.06.13, 13:14
                temat wrzesczenia na dziecko i bycia powaznym mam juz obcykany, dlatego nie obawiam sie zastosowania rodzicielstwa przez zabawe w naszym przypadku. ksiazka jest fajna, bo jest w niej mnostwo przykładów z pracy zawodowej autora i jest to inspirujace, i przydatne i czasem kiedy juz zamierzam nawrzeszczec bo nie wiem o co temu gadu z nowu chodzi, przeciez wszystko niby jest ok, to mi sie cos tam przypomina i udaje mi sie opanowac sytuacje bez dprowadzania wszystkich do płaczu. a kiedy przestac - kazdy se te granice musi sam postawic, a dzieci bardzo szybko sie ucza i to jest niesamowite patrzec jak one ucza sie tez tych metod i stosuja je potem z powodzeniem w sytuacjach konfliktowych własnie
    • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 00:21
      Przy starszej dwójce nie lubiłam i mnie to nudziło. Ale to było 10 lat temu.

      Polubiłam przy najmłodszym.

      Lubię też bawić się z całą trójką naraz, mimo sporej różnicy wieku pomiędzy dziećmi. Budować wieże do burzenia, po raz fefnasty przebierać gumowego dzidziusia, po raz setny bić brawo za ułożenie wieży, chodzić gumowymi zwierzątkami. Biegać po podwórku i turlać do siebie hula hoop, rzucać kauczukami, robić babki z piasku i skakać z kamienia na kamień. Pasjami kocham zabawy plastyczne.
      Poza tym lubię - uwielbiam! - grać w planszówki (bardziej z dorosłymi, niż z dziećmi tongue_out). I po prostu rozmawiać. Najmłodszej śpiewać. Ostatnio po kilkanaście razy jedną piosenkę, z pokazywaniem.
      I w odwłoku mam, że to rzekomo "wbrew naturze", na temat idei kontinuum i przenoszenia jej do innych kultur mam swoją opinię. Zabawa z dziećmi jest jak najbardziej w zgodzie z moją naturą i tego się będę trzymać.

      Zresztą, ja po prostu lubię spędzać czas z dziećmi i z rodziną. W dowolny sposób.
      • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 00:22
        Aha, jakbym miała "zmuszać się dla dobra dzieci" to bym się nie zmuszała, bo to bez sensu. Najęłabym sobie nianię, która bawić się lubi. I tyle.
      • ciociacesia ja nie cierpie spiewac 11.06.13, 21:45
        słuch mam fatalny, głos jeszcze gorszy, do tego opuszczałam mnostwo dni w zerówce swojej i nie znam zadnych piosenek. chwała niech bedzie yt, chomikowi i przedszkolu, bo dziecko spiewac umie i lubi
        • mama_kotula Re: ja nie cierpie spiewac 12.06.13, 08:42
          ciociacesia napisała:
          > słuch mam fatalny, głos jeszcze gorszy, do tego opuszczałam mnostwo dni w zerów
          > ce swojej i nie znam zadnych piosenek. chwała niech bedzie yt, chomikowi i prze
          > dszkolu, bo dziecko spiewac umie i lubi

          Ja śpiewać mogę, lubię, grać na gitarze do tego czy na bongosach... Niekoniecznie piosenki dla dzieci, głównie harcerskie, turystyczne, poezję śpiewaną.

          Natomiast po konsultacji ze znajomymi jednak widzę, że - mimo polubienia zabaw z dzieckiem małym - są zabawy, do których się nie będę mogła przemóc i na bank wyślę do koleżanek tongue_out
          Jedna znajoma wspomniała o zabawie w ciotkę Kena, która przyjeżdża do niego w odwiedziny, albo o jednej polipoketce, która przychodzi do drugiej polipoketki i razem szykują się na imprezę (ucieka w panice, nie oglądając się za siebie).
          • ciociacesia u mnie jest gorzej 13.06.13, 11:39
            zabawa mka dokładny scenariusz, jak usiade czy odezwe sie nie wtedy co scenarzysta i rezyser sobie zyczył jest płacz ryk i rozpacz. wypaczyłam dziecko, rozpusciłam i zepsułam. a i tak fajne wyszlo. szok
            • mama_kotula Re: u mnie jest gorzej 13.06.13, 12:01
              ciociacesia napisała:
              > zabawa mka dokładny scenariusz, jak usiade czy odezwe sie nie wtedy co scenarzy
              > sta i rezyser sobie zyczył jest płacz ryk i rozpacz. wypaczyłam dziecko, rozpus
              > ciłam i zepsułam. a i tak fajne wyszlo. szok

              Ja tam mam z Syneczkiem, ale on jest aspergeryk i musi być wg jego planu wszystko.
              Niemniej go naprawiam, grając z nim w erpega (D&D). Gdzie nie zawsze jest tak, jak sobie pan zaplanował, rozpaczy nie ma już (słuszny wiek 10 lat), za to kreatywność zaczyna kwitnąć w dziedzinie elastyczności dopasowywania sie do sytuacji.

              Bo wcześniej to było "i ty wtedy powiesz: 'wezmę tego gana i go zamrożę' i pójdziesz tam w kąt pokoju, i będziesz do niego strzelać". Co jest nawet wygodne, jak się nie chce samemu myśleć.
              • ciociacesia ja wole bardziej spontanicznie 13.06.13, 13:46
                bo najmniejsze odstepstwo od scenariusza to ryk i obraza i histeria z zanoszeniem sie, wiec musze słuchac uwaznie, a toto jeszcze sie jąka wiec cierpliwosci trzeba miec ogromne pokłady
    • gemmi18 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 08:13
      Są zabawy, przez które przebrnę, ale ogólnie uczę dzieci, żeby bawiły się same. Niestety na początku wymaga to mojego zaangażowania, bo muszę im pokazać w co i jak się bawić.
      Lubię przebierać lalki, uwielbiam wszystkie formy plastyczne, puzzle, czasami klocki. Nie umiem się bawić np. w sklep, tzn. od razu włącza mi się ziewanie wink. To samo z zabawą w duchy (owinięta kocykiem muszę gonić i wyć jak duch) i innymi, do których trzeba obrać jakiś scenariusz. Moja córka zdecydowanie lepiej wymyśla kolejne punkty zabawy.
    • mw144 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 08:27
      Ja nie cierpię. Dlatego mam trójkę, bawią się ze sobą, a jak mam spokój;P
      • bbuziaczekk Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 08:39
        Oj znam ten bol! ja tez nie lubie bawic sie z dziecmi tymi wszystkimi dzieciowymi zabawkami i zabawami. Jestem przerazona jak musze sie z nimi pobawic. Dlatego unikam tego jak moge. Mam 2 dzieci ale one same sie nie bawia. Beda sie bawic jak ktos z nimi sie bawi. Sami zadko. Dlatego ciagle im cos podsuwam pod nos liczac na to ze sie dluzej zajma tym a sama uciekam.
    • camel_3d bylo juz.. 11.06.13, 08:43
      takie cos...

    • bluemka78 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 08:43
      Ja lubię sie bawić w wybrane zabawy, a w takie typowo dziecięce nie, tylko podsuwam pomysł i bawią sie same.
      Lubię budować z nimi z Lego, czytać im książeczki i tłumaczyć wszystko, rozmawiać i odpowiadać na 100 rożnych pytań, chodzić na podwórko, spacerować, podglądac przyrodę na dworze, bawić sie w chowanego (razem z psem, pies nas szuka, a my sie chowamy), grać w piłkę, śpiewać piosenki grając na pianinie, próbować grać razem itp.
      Nie lubię zabaw lalkami itp, chodzenia ludzikami, daje im pomysł i same sie bawią. Pokazuje np. ze dywan to plaża, podloga morze, daje lalki, kocyk i akcesoria, okulary słoneczne i bawią sie, ze pojechały na wczasy z dziećmi itp. Puzzle pomagam układać, ale już układanie po raz nty mi sie nei uśmiecha, jak coś lepia z plasteliny to robię coś swojego obok itp.
    • sirja Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 08:50
      To zależy. Jak mi się nic innego nie chce robić to nawet chętnie ;p Gorzej jak chciałabym coś konkretnego zrobić w domu, a tu trzeba ciuchcią jeździć ;] Najlepiej nam wychodzą łaskotki, robienie brzuszków z "13kg obciążeniem" i tańce. Uwielbiam jednak kiedy bawi się sama ale bez funkcji "rozpierducha".
      Marze o tym by jak najszybciej nauczyła się czytać ;p
    • naomi19 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 10:27
      nie lubię i nie robię tego.
    • upartamama Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 12:14
      Nie lubię zabaw w chowanego, berka itp. Mogę układać puzzle, lego. A najczęściej wyganiam na dwór on na rower ona na rolki a ja na stołek z książkąsmile
    • katriel Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 14:15
      A ja uwielbiam budować z klocków, ale nie znoszę gier planszowych.

      A swoją drogą - Elunia ma już prawie 4 lata, spokojnie już dorosła do prostych gier,
      nie masz na co czekać. A młodszy niech obserwuje i się uczy.

      (Dlaczego ja muszę wszystkie zdania zaczynać od "A"???)
      • kj-78 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 21:22
        Elunia niestety troche w tyle z niektorymi rzeczami i grac z nia mozna tylko w naprawde proste gry typu domino dla 2-latkow, czasem w memo. Tyle, ze braciszek tez chce aktywnie uczestniczyc, co sprawia, ze po 2 minutach jest ogolny ryk wink

        Tak sie musialam podbudowac tym, ze jeszcze ktos tak ma. Dzieci potrafia bawic sie same, ale po przedszkolu jestesmy razem te 3 godziny do kapieli i wypadaloby cos razem porobic... No wiec codziennie robie co moge, i staram sie zachowywac pozory, ale i tak najchetniej bym usiadla z kawa i ksiazka (dla doroslych).

        U mnie to wrodzone, nigdy nie lubilam malych dzieci, boje sie ich po prostu, jestem sztywna, sztuczna i bezradna wink z wlasnymi troche lepiej oczywiscie, ale z utesknieniem czekam, az wejda w wiek szkolny! A cudze o ile moge omijam z daleka wink
        • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 22:36
          Cytat
          Dzieci potrafia bawic sie same, ale po przedszkolu jestesmy razem te 3 godziny do kapieli i wypadaloby cos razem porobic...


          Aż 3 godziny razem? To rzeczywiście dramat uncertain
          • kj-78 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 12.06.13, 22:24
            mama_kotula napisała:

            > Aż 3 godziny razem? To rzeczywiście dramat uncertain
            >
            Wczesniej pisalas, ze ze starszymi tez nie lubilas sie bawic. Moze troche wyrozumialosci dla umeczonej duszy, ktora nie urodzila sie kreatywna i nie potrafi obudzic w sobie dziecka? I troche wspolczucia? tongue_out

            Widocznie nie wiesz jak to jest: siedzisz na podlodze, dwulatek kaze Ci sie bawic brumkami, no dobra, bierzesz autko, mowisz brum brum, uwaga jade... i kurcze nie wiesz, co masz dalej robic? Jakas krakse po raz enty? Trzeba wspolczuc ludziom bez wyobrazni, a nie sie wyzywac sad

            Tak, zabawa z takimi maluchami przez 3 godziny w domu (na dworze zdecydowanie latwiej, ale u nas non stop pada, poza tym dzieci sa przez wieksza czesc dnia na dworze w przedszkolu) baaardzo mi sie dluzy. i tak, nigdy bym sie nie zgodzila na pilnowanie cudzego dziecka przez kilka godzin dobrowolnie. Kocham moje dzieci, i mam nadzieje, ze mimo deficytu opisanego powyzej jestem wystarczajaco dobra matka, o!
            • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 12.06.13, 23:10
              Mnie po prostu dziwi _niechęć do spędzania czasu z własnym dzieckiem_, a nie niechęć do zabawy, niechęć do zabawy jak najbardziej rozumiem, bo - jak zauważyłaś - też tego kiedyś nie znosiłam.
              Ogólnie wychodzę z założenia, że do zabawy służą przede wszystkim inne dzieci (no ale to od +/- 3 roku życia), a nie starzy. Tyle, że wspólne spędzanie czasu nie musi sprowadzać się do animowania pluszaków i jazdy autem po podłodze, równie dobrze możesz z dziećmi sprzątać, iść na spacer, robić cokolwiek, co nie jest dla ciebie aż tak dyskomfortowe. Problem w tym, że dla ciebie dyskomfortowa jest interakcja z dziećmi - piszesz, że najchętniej położyłabyś się i w spokoju poczytała książkę. Nie, nie współczuję, bo i nie ma czego.
              Mam jeszcze jedną obserwację - po pracy jesteś bardzo zmęczona. I to też przekłada się na niechęć do spędzania czasu z dziećmi, to zupełnie normalne.

              Cytat
              Widocznie nie wiesz jak to jest: siedzisz na podlodze, dwulatek kaze Ci sie baw
              > ic brumkami, no dobra, bierzesz autko, mowisz brum brum, uwaga jade... i kurcze
              > nie wiesz, co masz dalej robic?



              Wiem jak to jest, jak półtoraroczne dziecko podaje mi traktor z rolnikiem i każe puszczać. No więc, puszczamy traktor. Gdzie jedzie traktor? yyy, przewracam oczami, do firanki, sruuu (puszczam traktor w stronę wiszącej firanki). Dziecko biegnie po niego. A teraz gdzie? matkobosko, do balkonu (traktor w stronę drzwi balkonowych). A teraz już nie jedzie, bo się popsuł (bo matce się pomysły skończyły i się nudzi), sama musisz gdzieś go zawieźć - i w tym momencie biorę kindla i czytam parę stron, podczas gdy dziecko wymyśla, gdzie puścić traktor, puszcza pod stół, a pod stołem znajduje <wpisz dowolnie>, co je zajmie przez chwilę. I tak, jest to kilka stron, są to 2 minuty, ale ziarnko do ziarnka...

              Dzisiaj rano włączyłam dziecku bajkę-grajkę i dałam mu na mały stolik przykryty ręcznikiem dwa pojemniki z wodą oraz gąbkę. Po pół godzinie przebrałam dziecinę i wytarłam podłogę, a przez te pół godziny jeździłam sobie na orbitreku i oglądałam film z tabletu położonego na pulpicie, co jakiś czas odpowiadając cokolwiek na poszczekiwanie latorośli (uhm, fajnie przelewasz, łał, jaka pyszna woda z gąbki, whatever).

              Po południu, jak młode się wyspało, nie chciało mi się z dziećmi bawić, więc najpierw poszliśmy na godzinę do babci (to, które wymaga zabawy, biegało po całym domu i eksplorowało teren, miałam spokój i mogłam pogadać z mamą), a potem zapakowałam najmłodsze na fotelik rowerowy i na kolejną godzinę pojechaliśmy się przejechać całą piątką, po wycieczce zostaliśmy na podwórku - były jakieś dzieciaki, to starsze biegały z nimi, najmłodsza łaziła sobie od piaskownicy do drabinek, czasem ciągnęła mnie abym jej babkę jakąś zrobiła czy powiesiła ją na drążku, ale ogólnie się snuła i naśladowała starszych, którzy biegali z kijami i udawali że strzelają.

              W sumie to ci miałam proponować - piszesz, że lubisz jeździć na rowerze, nie widzę, co stoi na przeszkodzie, aby kupić 2-osobową przyczepkę i jechać z dziećmi w plener za miasto. Nie do piaskownicy na podwórko robić babki, bo to jest nudne (niemniej jest szansa, że w piaskownicy będą inne dzieci, które wszak do zabawy służą - kilka minut wolnego = kilka stron przeczytanej ksiązki, lubisz czytać wszak). Ogólnie trzeba sobie tak wymyślić, aby robić to, co się lubi. W zimie na narty można wziąć w nosidło turystyczne - raczej na biegówki, niż na zjazdowe, ale lepszy rydz niż nic; przez godzinę - półtorej się porozgląda, potem zaśnie. I tak dalej.

              I wiesz co? może cię zmartwię, ale nie będzie lepiej, jak będą starsze i dorosną do planszówek i karcianek. Lubię grać w planszówki, ale z dorosłymi, latające plansze i fochy po przegranej mnie nie kręcą ;D.
              A teraz miłego wieczoru (miłej nocy?) życzę, wracam do pracy smile
              • kj-78 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 13.06.13, 21:46
                Na dworze nie mam problemu, co juz wczesniej napisalam - maly na biegowce, starsza na dwukolowym, a ja albo na rowerze, albo na nogach. Plac zabaw mam przed domem (wspolny dla 6 domkow, gdzie mieszka mnostwo dzieci), trampoline i cala reszte, wiec ogolnie w weekendy jest lepiej. Tylko te szare deszczowe popoludnia w tygodniu (u nas glownie takie, moje po calym dniu na deszczu w przedszkolu po poludniu juz nie chca wychodzic). Dzis kupilam nowa gre, probowalam starsza nauczyc, maly wskakuje na kolana i powtarza z duza czestotliwoscia: "bawic brumkami!". Wiec biore brumka, starsza wrzask, ze mam z nia grac. jakos chwile sie udalo. Potem malujemy farbami: starsza cos sobie maluje, maly moczy pedzel w jej wodzie - wrzask. Potem maly bierze miseczke i z luboscia wylewa na kartke, malujac ta woda pedzlem w upojeniu. Wycieram stol, podloge, malego przebieram, ryczacej starszej (zniszczyles moj obrazek!) daje nowa kartke. Malemu mowie, ze moze rysowac kredkami - wrzask. Starszej mowie, zeby sobie sama pomalowala, a ja sie pobawie z malym - wrzask (musisz tu ze mna malowac, mama tez ma malowac!). to moze poczytamy ksiazeczke? Maly ochoczo przynosi ksiazke o traktorach, starsza wpycha mi Kopciuszka - oboje chca przeforsowac swoja. Salwuje sie ucieczka do toalety, gdzie sprawdzam, ktora godzina i czy niedlugo juz czas na kapiel...

                Czasem ladnie sie sami bawia, zwlaszcza rano, jak robie sniadanie, maluje sie i wszystko szykuje (nie spieszymy sie, bo mam elastyczny czas pracy). Za to popoludnia probuje tylko przetrwac. Na dworze lubie spedzac czas z moimi dziecmi, w domu - tylko z jednym jakos to ogarniam.
                • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 13.06.13, 22:11
                  Dokładnie to przerabiałam, mam starsze dzieci rok po roku smile

                  Przeczytaj to, co napisałaś w tym poście.
                  Widzisz, w czym jest problem?
                  Problem nie jest w tym, że ty nie chcesz sie bawić. Tylko w tym, że bardzo męczące jest organizowanie czasu jednocześnie dla dwójki, której ciężko jest znaleźć wspólne zajęcie (o jak ja to doskonale znam!). I trzeba mózg wysilać, a mózg jest zmęczony. I nie zawsze się da. I non stop się drą, non stop rywalizują we wszystkim, non stop dopraszają się o uwagę, a człowiek się nie rozdwoi, zatem te człowieki dopraszające się drą japy na całego.

                  I w sumie nic się porzadnie nie robi, bo jak się jednocześnie gra w planszówke z jednym i bawi samochodami z drugim, to ma się poczucie, że nic się nie robi, a to budzi frustrację jak cholera. Nie mówiąc o tym, że bawisz się z jednym dzieckiem w poczuciu, że zaraz, zaraz przyjdzie drugie i będzie chciało czegoś (ja to nazywam siedzeniem na bombie zegarowej). Rację mam? wink

                  Dlatego tutaj w sumie praktyczne rady trzeba, choć głaskanie po głowie tez się przydaje.
                  Malowanie farbami - na podłodze, li i jedynie. Na podłodze jest na tyle dużo miejsca, że można dzieci usadzić w duzej odległości (i usiąść między nimi). Do tego taki kubek: allegro.pl/kubek-niekapek-z-blokada-wylania-astra-do-farb-i3251465357.html. Nie przebieraj od razu, jak się tylko zaleje. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, aby malowały na golasa. Czy tam w majtach/pielusze.

                  Serio, jak najbardziej cię rozumiem. Ja mam chwilami ochotę wiać do łazienki i tam się zamknąć z książką do rana. Bowiem gdyż: córka płacze, że nie umie odrobić zadania domowego, w tym samym czasie syneczek koniecznie musi mi opowiedzieć swoją nową wymyślona historię (I TY NIGDY NIE CHCESZ MNIE SŁUCHAĆ tongue_out), a najmłodsza przynosi mi książkę o Bincie i znacząco chrząka, bo mówić wszak nie umi suspicious. U la la.
    • mia_siochi Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 20:42
      Nie lubię i tego nie robię.
      A jeszcze bardziej nie lubię placów zabaw. Brrr...
      Ale na szczęście moje dziecko chodzi do żłobka i mam te tematy załatwione tongue_out
    • mamiczka_malucha Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 21:50
      Mi też się czasem nie chce big_grin Czasem nawet bardzo.
    • gato.domestico Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 22:11
      nie przepadam za wszystkimi zabawami, ale sie bawie z synkiemsmile osobiscie wspaniale wspominam zabawy z rodzicami (ciekawe czy tez sie nudzili ;D) zreszta rozesmiana mordka wszystko rekompensuje smile
      • fantomka44 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 22:28
        Nie lubię bawić się z synkiem w domu !!!!
        Lubię tylko aktywności na dworze: mogę pograć w piłkę, ścigać się na hulajnogach, wspólne wycieczki rowerowe, jazda na rolkach, spacery po lesie, łażenie po zoo, odwiedzanie ciekawych miejsc, różne wycieczki.
        • gato.domestico Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 12.06.13, 11:22
          ja mam to szczescie ze synek uwielbia wszelkie aktywnosci i wyjscia smile ciezko go utrzymac w domu smile zwlaszcza ze sam sobie potrafi pootwierac drzwi, okna na taras, teraz jest na etapie ucieczek wink
    • 18lipcowa3 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 11.06.13, 22:36
      Też nie przepadam.
      Lubie spacery, rozmowy, basen, kopanie piłki, sanki, nawet poskakać na placu zabaw czy plaży. Lubię klocki, kolorowanie, natomiast nie znosze wszelkich zabaw na podłodze, zabaw ktore no nie ukrywam wymagają wyobrazni i kreatywnosci, zabaw w sklepiki, domki, kucyki itp.
      Zlecam komuś innemu jak tylko moge.
    • koza_w_rajtuzach Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 12.06.13, 07:00
      również nie lubię.. a im dłużej mam dzieci, to tym ta niechęć do zabaw bardziej wzrasta.
      • gretchen184 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 12.06.13, 07:20
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > również nie lubię.. a im dłużej mam dzieci, to tym ta niechęć do zabaw bardziej
        > wzrasta.

        kozo-mogę się tylko podpisać pod twoimi słowami.
    • saguaro70 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 12.06.13, 11:54
      Moja córa ma ponad 6 lat i też nie lubię się z nią bawić. Bo wydziwia, płacze, krzyczy jak coś jest nie po jej myśli. Ma gry planszowe, ale taki jestem, że ze mną się wygra w uczciwej walce a mała kombinuje jak wygrać. Więc nie gram.
      Nie cierpię malować rysować, lepić masy solnej. Przerabiam to od kilku lat i już haftuję tymi zabawami.
      Ostatnio nauczyła się wreszcie jeździć na rowerze, więc jeździmy.
    • dziennik-niecodziennik Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 13.06.13, 11:14
      ja nie tylko nie lubie, ale tez - jak stwierdzilam - nie umiem. no nie umiem. nie wiem czy mi nie starcza wyobraźni (nie powiedzialabym, ale moze), czy cierpliwosci, czy po prostu "wewnętrznego dziecka". pobawic sie w np przygotowywanie podwieczorku mogę, przez jakies 15 minut. potem mnie szlag trafia. budowac z klocków i układać puzzle mogę o ile mi dziecko nie rozwala, bo jak rozwala to mi sie odechciewa. no, moge malowac, lepic i takie tam plastyczne prace. ale bawic sie zabawkami - ble.
      • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 13.06.13, 11:25
        Cytat
        pobawic sie w np przygotowywanie
        > podwieczorku mogę, przez jakies 15 minut. potem mnie szlag trafia.


        Ale 15 minut to całkiem sporo przecież. Powiedziałabym - bardzo dużo smile
    • ichi51e2 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 13.06.13, 11:39
      Nie moge wyjsc z podziwu. Uwielbiam zabawe z dziecmi. Zlaszcza w sklep dom indian pluszakami gry planszowe budowanie rakiety rozwalanie wiez z klockow i wywalanie zabawk z pudelka. no i spiew taniec i pokazywanie. Zajebista sprawa.
      • kj-78 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 13.06.13, 21:50
        Spiewac to i ja lubie. Bardzo duzo spiewamy! Casem biore spiewnik dla dzieci i lecimy od poczatku do konca, zwlaszcza starsza to uwielbia smile Bardzo lubie czytac dzieciom, ale jak nie przerywaja w co drugim zdaniu, co moje niestety czynia. Wtedy wkurza mnie to sad A bawic sie w sklep, dom itp - nie cierpie!
        • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 13.06.13, 22:16
          Cytat
          Bardzo lubie czytac dzieciom, ale jak nie przerywaja w co drugim zdaniu, co moje niestety czynia. Wtedy wkurza mnie to sad


          Jak przerywają? pytają o coś, co jest w książce? czy np. aby opowiedzieć, co się wydarzyło dzisiaj w przedszkolu?
          • kj-78 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 14.06.13, 22:47
            Wyglada to tak: czytam jedno zdanie np: byl sobie maly mis. Na to corka: "a ja mial na imie? A to ten mis na obrazku? A to obok to krolik? A jak ma na imie?" Na to ja: "posluchaj chwile, zaraz sie dowiesz". Czytam drugie zdanie: mis poszedl w odwiedziny do swojego przyjaciela krolika, z ktorym zawsze sie swietnie bawil. Corka: "a wiesz, kto jest moim przyjacielem w przedszkolu? Kira! A wiesz, co Kira powiedziala?" itd. Na to synek: "mis bawi brumkami?" Probuje przekrecic strone, na nastepnej widzi w pokoju misia na scianie mikroskopijny obrazek z samochodem. Podniecony krzyczy: "o, brum! mama, patrz, to moj brum!" Ja: "nie, to misia brum. Synek: nie, moj!" Pokazuje na obrazek: "i to tez moje, i ta pilka tez!". Corka: "a ta laleczka moja! i balon!"

            Mama zamyka ksiazeczke i proponuje inna zabawe, a jesli jest w dobrym humorze, mowi, ze balon jest jej...
            • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 15.06.13, 08:52
              Bo oni są mali, po prostu, bardzo mali. Małym dzieciom inaczej się czyta książki, niż dorosłym. Ale nie martw się, do Harry'ego Pottera jeszcze dorosną.
              Nota bene pytania, na które odpowiedzią jest "poczekaj, zaraz sie dowiesz" podczas głośnego rodzinnego czytania zadaje nawet mój 10-latek suspicious
            • ichi51e2 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 15.06.13, 09:11
              Masz zle zalozenia. To nie chodzi o to zeby dziecku przeczytac od strony 56 do 64 i miec odfajkowane. Dlaczego nie odpowiadasz na pytania tylko zbywasz? W czym problem zeby powiedziec ze mis mial na imie Jozef i byl najmlodszy w duzej rodzinie. Mial brata Stanislawa a potem juz same siostry i wszystkie mialy na imie Kazimiera bo rodzicom zabraklo wyobrazni a mieli bogata ciotke o tym imieniu. Wlasnie takie czytanie od deski do deski jest nudne...
              • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 15.06.13, 10:14
                Cytat
                czytanie od deski do deski jest nudne...


                Nie jest, po prostu jest dla starszych dzieci.
                Zresztą jak czytam starszym (tak, 10- i 9-latkowi) to też zadają pytania. Np. o słowa, których nie rozumieją, czasem wywiązuje sie dyskusja i przerywamy czytanie. Wolę tak, niż jakby słuchali, niewiele rozumiejąc.
                • kj-78 Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 15.06.13, 14:00
                  Alez ja sie z Wami zgadzam, nigdy nie czytam "od deski do deski", tylko glownie ogladamy obrazki i opowiadamy, co na nich jest. Tak czy siak czekam na dzien, kiedy dzieci wygodnie zasiada na kanapie, a ja bede im czytac... Chetnie wytlumacze nieznane wyrazy, ale zeby choc z jedna strone przeczytac bez tysiaca pytan wink

                  Wiec tak jak w pierwszym poscie: po prostu jak juz beda mialy po 6,7 lat, to zycie bedzie duzo latwiejsze wink Prosze nie pozbawiac mnie zludzen poki co!
                  • mama_kotula Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 16.06.13, 13:01
                    kj-78 napisała:
                    > Wiec tak jak w pierwszym poscie: po prostu jak juz beda mialy po 6,7 lat, to zy
                    > cie bedzie duzo latwiejsze wink Prosze nie pozbawiac mnie zludzen poki co!

                    Będzie, będzie, jasne, że będzie <nie pozbawia złudzeń, chichocząc w kułak>.
                    A jak pójdą do szkoły to w ogóle - BAJKA! ;D
    • mrs.t Re: A kto nie lubi bawic sie z dziecmi? 13.06.13, 22:25
      budowac z klockow, tory, to jeszcze lubie. lalkami tez..o i w piaskownicy siedziec lubie smile
      ale wlasnie gry planszowe brrr i ciastolina i rysowanie uncertain
      i czytac im nie cierpie ( na glos- sama sobie w ciszy - uwielbiam!)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka