one_vision
14.09.13, 16:01
Puściły mi dziś nerwy i uderzylam czteroletnią córkę w twarz. Czuje sie okropnie, mam wrażenie ze odniosłam straszna porażkę wychowawczą. Kocham ja nad życie, jest wspaniałym dzieckiem, życie bym za nią oddała, ale ma wrażenie ze zawodze jako rodzic. Córka od jakiegoś czasu stała sie bardzo niegrzeczna, robi na złość, drażni sie okropnie. Robi coś, czego jej nie wolno, patrzy mi w oczy i śmieje sie w twarz. Takie sytuacje wyprowadzają mnie z równowagi i dziś niestety nie wytrzymalam, czego strasznie żałuje. Wybieralismy sie dziś na działkę, mam w samochodzie dwa foteliki, z czego jeden jest ulubiony i córki i syna. W związku z tym ustaliliśmy zasadę, ze raz jedzie w nim ona, a raz syn. Syn, mimo, ze rok młodszy zawsze sie stosuje do tej zasady i pamięta czyja jest teraz kolej. No i dziś przy samochodzie syn chciał usiąść w tym foteliku, bo była jego kolej, a ona mimo, ze dobrze wiedziała, ze tak ma być, zaczęła sie awanturowac, ze ona chce w nim jechać i koniec. Zaczęła spychac brata z tego fotelika, nie dała sobie wytłumaczyć, ze teraz jego kolej. Prosiłam ja żeby usiadła w drugim, a ona zaczęła sie śmiać złośliwie i pyskowac. W końcu nie wytrzymalam i ja uderzylam. Nigdy w życiu mi sie to nie zdarzyło, mam straszne wyrzuty sumienia. Jak już ja przypielam pasami i ruszylam, po prostu rozplakalam sie z tego wszystkiego i do tej pory płakać mi sie chce. Obieecywalam sobie zawsze ze nigdy nie uderze swoich dzieci, bo sama bylam dzieckiem bardzo bitym przez ojca. Wiem, ze mnie pewnie zlinczujecie, ale moze znajdzie sie ktoś, kto doradzi jakie metody powinnam stosować w takich sytuacjach, gdy córka zachowuje sie w ten sposób, gdy tłumaczenie nie pomaga, a ona nie stosuje sie do ustalonych wcześniej zasad? Gdy jest taka złośliwa, harda? Czuje, ze jako matka trace grunt pod nogami. Nie chce wiecej dopuścić do takiej sytuacji, wiem, ze to straszne co zrobiłam. Dodam, ze zawsze z córka miałam dobry kontakt, bardzo sie kochamy, dużo rozmawiamy. Jej zachowanie uległo znacznemu pogorszeniu odkąd wróciła do przedszkola, nie wiem, czy odreagowuje w ten sposób jakieś stresy stamtąd? Ona bardzo chętnie tam chodzi, nie skarży sie na nic, panie zawsza ja chwala. Przepraszam za tak długi post, ale jestem tak wstrząśnięta tym, co dziś zrobiłam, ze muszę to z siebie wyrzucić.