Dodaj do ulubionych

Spoliczkowalam

14.09.13, 16:01
Puściły mi dziś nerwy i uderzylam czteroletnią córkę w twarz. Czuje sie okropnie, mam wrażenie ze odniosłam straszna porażkę wychowawczą. Kocham ja nad życie, jest wspaniałym dzieckiem, życie bym za nią oddała, ale ma wrażenie ze zawodze jako rodzic. Córka od jakiegoś czasu stała sie bardzo niegrzeczna, robi na złość, drażni sie okropnie. Robi coś, czego jej nie wolno, patrzy mi w oczy i śmieje sie w twarz. Takie sytuacje wyprowadzają mnie z równowagi i dziś niestety nie wytrzymalam, czego strasznie żałuje. Wybieralismy sie dziś na działkę, mam w samochodzie dwa foteliki, z czego jeden jest ulubiony i córki i syna. W związku z tym ustaliliśmy zasadę, ze raz jedzie w nim ona, a raz syn. Syn, mimo, ze rok młodszy zawsze sie stosuje do tej zasady i pamięta czyja jest teraz kolej. No i dziś przy samochodzie syn chciał usiąść w tym foteliku, bo była jego kolej, a ona mimo, ze dobrze wiedziała, ze tak ma być, zaczęła sie awanturowac, ze ona chce w nim jechać i koniec. Zaczęła spychac brata z tego fotelika, nie dała sobie wytłumaczyć, ze teraz jego kolej. Prosiłam ja żeby usiadła w drugim, a ona zaczęła sie śmiać złośliwie i pyskowac. W końcu nie wytrzymalam i ja uderzylam. Nigdy w życiu mi sie to nie zdarzyło, mam straszne wyrzuty sumienia. Jak już ja przypielam pasami i ruszylam, po prostu rozplakalam sie z tego wszystkiego i do tej pory płakać mi sie chce. Obieecywalam sobie zawsze ze nigdy nie uderze swoich dzieci, bo sama bylam dzieckiem bardzo bitym przez ojca. Wiem, ze mnie pewnie zlinczujecie, ale moze znajdzie sie ktoś, kto doradzi jakie metody powinnam stosować w takich sytuacjach, gdy córka zachowuje sie w ten sposób, gdy tłumaczenie nie pomaga, a ona nie stosuje sie do ustalonych wcześniej zasad? Gdy jest taka złośliwa, harda? Czuje, ze jako matka trace grunt pod nogami. Nie chce wiecej dopuścić do takiej sytuacji, wiem, ze to straszne co zrobiłam. Dodam, ze zawsze z córka miałam dobry kontakt, bardzo sie kochamy, dużo rozmawiamy. Jej zachowanie uległo znacznemu pogorszeniu odkąd wróciła do przedszkola, nie wiem, czy odreagowuje w ten sposób jakieś stresy stamtąd? Ona bardzo chętnie tam chodzi, nie skarży sie na nic, panie zawsza ja chwala. Przepraszam za tak długi post, ale jestem tak wstrząśnięta tym, co dziś zrobiłam, ze muszę to z siebie wyrzucić.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Spoliczkowalam 14.09.13, 17:31
      idz i nie grzesz wiecej...
    • b.bujak Re: Spoliczkowalam 14.09.13, 21:28
      rozmawiałaś z córką o tym?
      przeproś ją, wytłumacz, że jej zachowanie jest dla Ciebie trudne, że jesteś mamą i twoim ważnym zadaniem jest nauczenie dzieci trzymania się pewnych zasad i zachowań...

      to, że dzieci doprowadzają nas do kresu wytrzymałości to normalne... i normalne jest to, że brakuje nam cierpliwości - w zależności od sytuacji najlepiej takie momenty jest przeczekać, w miarę mozliwości odizolować się od dziecka (wyslać dziecko do innego pokoju albo samej wyjść np. do łazienki), gorzej poza domem, ale można chociaż usiąść na ławeczce czy odejść parę kroków i powiedzieć dziecku, że dopóki nie będzie spokoju nigdzie nie jedziecie...
    • feronique Re: Spoliczkowalam 14.09.13, 21:51
      Ja Cię nie potępiam. Jesteśmy tylko ludźmi. Dla mnie osobiście gorsze jest strzelanie focha albo izolowanie dziecka i karanie go wyrachowaną oziębłością czy "niezauważaniem" niż szybki i bezbolesny klaps w chwili utraty kontroli nad sobą. Ważne jest, że czujesz, że źle zrobiłaś i że wcale tego nie chciałaś - jeszcze ważniejsze, żeby córka też to wiedziała. To duża dziewczynka i musisz jej wytłumaczyć, że kochasz ją nad życie i w chwilach, kiedy tak się zachowuje, po prostu nie wiesz już, co masz zrobić, że jest Ci wtedy bardzo smutno i że ze złości i bezsilności straciłaś panowanie nad sobą. Że nie powinno było do tego dojść, że każda z Was zachowała się nie tak, jak powinna. Przeproś ją, niech ona Cię przeprosi, zapewnij, że bardzo ją kochasz i tyle. Myślę, że dla dziecka to też poniekąd cenna lekcja, że macierzyńska cierpliwość ma swoje granice, że rodzic ma granice wytrzymałości i że wyprowadzanie go z równowagi może się źle skończyć.
      • kanna Warsztaty "Świat bez klapsa" 17.09.13, 14:54
        Że nie powinno było do tego dojść, że każda z Was zachowała się nie tak, jak powinna.

        Hola! Czegokolwiek by czterolatka nie zrobiła, nikt nie ma prawa jej uderzyć.
        To matka podjęła dedycję (jej ciało podjęło, bo popłynęła na fali emocji) , ze uderzy dziecko - jego zachowanie nie ma z trym nic wspólnego. Nie można obwiniać dzieci za zachowania dorosłych.

        Mała powinna usłyszeć "Bardzo przepraszam, kochanie, zrobiłam coś bardzo niedobrego, obiecuję się starać, ze to się więcej nie powtórzy.

        Przypisywanie interwencji "złośliwości" małemu dziecku jest ślepa uliczką, dzieci w tym wieku nie bywają intencjonalnie złośliwe.

        Warto sobie przegadać sprawę z psychologiem i nauczyć się, jak inaczej można sobie radzić z bezradnością, która czujesz w kontakcie z córka.

        To MAŁE dziecko - nie przypisuj jej intencji dorosłych. Pomyśl o niej jak o szczeniaku - szczeniaki nie sikają nam do butów, bo są złośliwe, tylko dlatego, ze są szczeniakami. Z tego samego powodu Twoja córka robi różne rzeczy - bo nie potrafi inaczej, bo próbuje, bo ja coś przerasta. Nie odbieraj tego osobiście - nie śmieje się TOBIE w twarz, po prostu się śmieje.
        Jest dzieckiem.

        na szybko polecam ten film:

        fdn.pl/co-zamiast-klapsa-film-dla-rodzicow-0

        Wiele poradni prowadzi tez warsztaty Świat bez klapsa.
    • camel_3d no stalo sie... 14.09.13, 22:29
      wiezs jak sie czujesz i po porstu nie rob tego drugi raz...a przynajmniej nie staraj sie robic.

      znajdz jakis inny sposob na wyladowanie nerwow....albo na ukaranie jej.




      • angelsik Re: no stalo sie... 14.09.13, 22:53
        Feronique bardzo mądrze Ci doradziła. Popieram w 100%.
        Ja jako dziecko jeden jedyny raz dostałam od ojca( wkładałam uparcie gwoździa do kontaktu). Lekcję tą zapamiętałam na zawsze, choć miałam 3 lata. I powiem Ci, że ten jeden jedyny raz więcej mnie nauczył niż skrzywdził. Od zawsze od ojca i matki dostawałam dużo miłości, opieki i życzliwości. Mimo, iż pamiętam i zawsze pamiętałam to zdarzenie nigdy ono nie odcisnęło negatywnego piętna na moim dalszym życiu. Porozmiawiaj z córką. Jestem pewna, że nie będzie miała Ci kiedyś tego za złe. Nie zadręczaj się, jesteś na pewno wspaniałą matką. Już samo to,że żałujesz i wiesz, że tego nie chcesz powtarzać dużo mówi o Tobie jako o rodzicu.
    • annitka30 Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 00:46
      no stało się. nie dręcz się. dziecku powiedz jak dziewczyny radzą. myślę że u 4-latki można by wprowadzić system buziek czy plusów i minusów, u mnie działało w tym wieku. jak pogroziłam minusem, syn hamował się (za odpowiedni stosunek plusów do minusów była wybrana przez niego nagroda) na twoje pocieszenie powiem ci tylko, że ja od matki dostałam dwa razy. 1 - w wieku 7 lat od godz 19 do 22 nie reagowałam na komendy powrót do domu drugi raz rok później do 21. nie mam żadnej traumy, mam nienajgorsza samoocenę i radze sobie w życiu, z mama mam kontakt dobry i kocham ją i wcale nie mam jej za złe. po prostu te dwa razy nie wpłynęly na moje życie bo poza tym wszystko układało się w domu dobrze.
      ważne żeby był kontakt i rozmowa, żeby to się nie powtórzyło, a bedzie dobrze.
      ps mama mi powiedziała gdy byłam dorosła, że gdy mnie zbiła pierwszy raz, mało się nie pożygała. nie przeszkodziło jej to wyjśc z równowagi drugi raz, więc nawet przy wysokiej samoświadomosci może się zdarzyć. ważne, żeby się jednak kochać w tej rodzinie i generalnie szanować (ja mam wrażenie, że zawsze byłam szanowana, w domu, pytano się o moje zdanie zawsze itp) i taki incydent na niczym nie zaważy. jeśli będzie tylko incydentem.
      pozdrawiam was obie.
      • truscaveczka Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 07:49
        annitka30 napisała:
        > no stało się. nie dręcz się. dziecku powiedz jak dziewczyny radzą. myślę że u 4
        > -latki można by wprowadzić system buziek czy plusów i minusów, u mnie działało
        > w tym wieku. jak pogroziłam minusem, syn hamował się (za odpowiedni stosunek pl
        > usów do minusów była wybrana przez niego nagroda)

        Nie. Nie można. Co za pomysł w ogóle. Może jeszcze nagradzajmy dobry postępek psią chrupką?
        • one_vision Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 09:15
          Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Rozmawiałam z córką, nie widać, by miała żal, chyba w ogóle na szczęście nie pamięta już tego, bo jest radosna jak zwykle. My się dużo przytulamy, sporo spędzamy razem czasu, mam nadzieję, że moje dzieci czują, że są kochane. Jednak nie chciałabym, aby taki incydent miał znowu miejsce, a że jestem dość nerwową osobą, to sporo pracy muszę wkłądać nad panowanie nad sobą.
          annitka30 napisała o tablicy motywacyjnej, ja właśnie od paru dni myślę o czymś takim, bo odkąd rozpoczęło się przedszkole, córa naprawdę ma różne akcje i ciężko czasem nad nią zapanować. Mam tablicę korkową i zastanawiam się czy jej nie użyć w tym celu, muszę dokładnie zastanowić się nad systemem kar i nagród. Macie może jakieś doświadczenia w tym zakresie?
          • mruwa9 Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 09:25
            Tak.
            Tablice sa do dupy.
            Kary sa do dupy.
            Lepiej praktykowac system samych nagrod. Ale nie w postaci materialnej, ale w postaci uwagi i pochwal pod adresem dziecka. Wzmacniac i chwalic w dziecku to, co dobre. Koncentrowac sie na pozytywach. Starac sie ignorowac zle zachowanie.
            karanie jest niczym innym, jak nagradzaniem (uwaga rodzica) zlego zachowania. A jesli glownie zle zachowanie zwraca uwage rodzica (dopoki dziecko jest grzeczne, olewamy je, gdy narozrabia, zaczynamy na nie krzyczec), dzieko dostaje komunikat, ze oplaca sie byc niegrzecznym, bo wtedy wzbudza sie zainteresowanie mamy. I w ten sposob wzmacniamy to zle zachowanie.
          • mamameg Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 09:29
            Pomyśl sobie, że córka nie jest celowo złośliwa czy harda, tylko po przedszkolu zmęczona fizycznie i "byciem grzeczną", mój starszy syn podobnie odreagowywał przedszkole. Może jak tak na to spojrzysz, to będzie Ci łatwiej się opanować?
          • silje78 Re: Spoliczkowalam 20.09.13, 12:52
            u nas podstawowym plusem wdrożenia tablicy była nauka liczenia big_grin .
            najgorszy okres przypadł jak miała trzy lata i rozpoczęła przedszkole. WSZYSTKO było na nie, ale wtedy była za młoda na tablicę. wprowadziłam właśnie jak miała cztery lata. za zebranie 10 czerwonych kropek (pomysł zaczerpnięty z przedszkola, taki system mieli) dostawała kucyka filly. czy działało? trudno powiedzieć. choć dość mocno się buntowała jak miała dostać czarną kropkę, więc skutek był, ale jednorazowy. długoterminowego efektu brak. z drugiej strony czasami wystarczyło powiedzieć, że dostanie czarną kropę i przystopowywała.
            tak czy inaczej dużo zależy od dziecka. ze dwa razy wypróbowałam "karnego jeżyka" , ale uznałam, że córka nie zachowuje się na tyle źle żeby ją terroryzować poduszką, bardzo płakała, jak dla mnie za bardzo.
            ja po prostu nie ulegam, jak jest coś ustalone to się tego trzymam, zwłaszcza jeśli tyczy się to też innej osoby, choć córka jest po prostu mistrzem negocjacji. za każdym razem próbuje wywalczyć coś jeszcze big_grin .
            co do przedszkola to właśnie w ten sposób może odreagowywać, u nas najgorszy okres zbiegł się właśnie z początkiem przedszkola, tyle, że w wieku trzech lat. trwało to trzy miesiące i wówczas z ulgą wychodziłam z domu, współczując mężowi, który z córką zostawał. po tym czasie po prostu przeszło.
        • kanna Re: Spoliczkowalam 17.09.13, 15:03
          Może jeszcze nagradzajmy dobry postępek psią chrupką?
          Można nagrodzić przytulaskiem, całusem, lub nalepką.

          Zachowanie NAGRADZANE ma szansę powtarzać się w przyszłości.
          Tak, nagrody sprawdzają się bardziej niż kary w wychowaniu.
      • mruwa9 Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 09:18
        annitka30 napisała:

        > więc na
        > wet przy wysokiej samoświadomosci może się zdarzyć.


        Nie. Nie moze.
        Jak bys sie czula, gdyby twoj parner zlal cie po twarzy raz i drugi?
        Bo przeciez moze sie zdarzyc...

        Nie, nie moze sie zdarzyc. Ale sie zdarzylo i nie da sie cofnac czasu. Trzeba wyciagnac wnioski, odchorowac jak najbardziej sluszne wyrzuty sumienia i nigdy wiecej tego nie powtorzyc. Ani tez w nieskonczonosc nie wracac do tego tematu w rozmowach z dzieckiem.
        Zycie toczy sie dalej.
        • annitka30 Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 16:32
          źle mnie zrozumiałaś - może nie w sencie że ma pozwolenie, ale w sensie, że może, bo się zdarza, innymi słowy - sama świadomość, że to złe i nie chcę tego robić, nie wystarczy. trzeba jeszcze pracy nad sobą, żeby tak nie wybuchnąć.
          może się zdarzyć tak jak wypadek może się zdarzyć. potrzeba zatem prewencji (owa praca nad sobą).
          nie usprawiedliwiam tego, tylko chcę dziewczynie powiedzieć, że to nie koniec świata i szkody da się naprawić
    • beliska Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 09:23
      > jakie metody powinnam stosować w takich sytuacjach, gdy córka zachowuje sie w ten sposób, gdy tłumaczenie nie pomaga, a ona nie stosuje sie do ustalonych wcześniej zasad? Gdy jest taka złośliwa, harda? Czuje, ze jako matka trace grunt pod nogami.

      Pamiętać w takich sytuacjach, że przed nami jest małe dziecko. Jesli o tym pamiętam, sposoby na poradzenie sobie z dzieckiem same się znajdują. Gubię się, kiedy zapominam
      i podchodzę do dziecka, jak do dojrzałej osoby.
      Dorosły czlowiek jakim jestes nie potrafi zapanowac nad emocjami w trudnej sytuacji, co opisałaś, a co dopiero czterolatka. Wymagamy czasem cudów od dzieci-te zasady ustalone, których przeciez powinny zawsze przestrzegac, maja słuchać, wykonywac bez szemrania polecenia, nie wolno im pyskowac itd. Sami zaś zdolni jestesmy zachowac się kompletnie niedojrzale. Skoro my mamy prawo, szukamy usprawiedliwień dla siebie, to przeciez tym łatwiej powinno nam być zrozumiec dziecko. A to często takie trudne.
      Przedszkole może róznie wpływać. Oczywiście, że dziecko może, a nawet musi odreagować.
    • budzik11 Re: Spoliczkowalam 15.09.13, 18:13
      one_vision napisała:

      Prosiłam ja żeby usiadła w drugim, a ona
      > zaczęła sie śmiać złośliwie i pyskowac. W końcu nie wytrzymalam i ja uderzylam.

      moze znajdzie sie ktoś, kto doradzi jakie metody powinna
      > m stosować w takich sytuacjach, gdy córka zachowuje sie w ten sposób, gdy tłuma
      > czenie nie pomaga, a ona nie stosuje sie do ustalonych wcześniej zasad?

      Po 1. ogranicz do minimum takie sytuacje - czyli tu konkretnie wyznacz który fotelik jest czyj i tak ma zostać, bez dyskusji. Do tego mniej lubianego przyczep jakąś maskotkę czy coś, co sprawi, że będzie nie mniej atrakcyjny.
      Po 2 - tylko spokój nas uratuje. W tej konkretnej sytuacji siadłabym sobie na siedzeniu kierowcy, włączyła radio i ze stoickim spokojem oświadczyła córce, że nie pojedziemy nigdzie, póki nie siądzie w swoim foteliku.
      Po 3. generalnie to nie w zachowaniu dzieci jest problem, bo to tylko dzieci i zachowują się dziwnie i nieracjonalnie i na to najczęściej wpływu nie mamy, tylko w NASZYM zachowaniu i i w tym, jak na dzieci reagujemy. To MY mamy nad sobą panować, a nie oczekiwać, że dziecko nie będzie "złośliwe i harde". Może pomoże jakaś fajna książka, np. www.empik.com/wyzwoleni-rodzice-wyzwolone-dzieci-faber-adele-mazlish-elaine,12570,ksiazka-p
    • blue_romka Przeczytaj 15.09.13, 19:11
      "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" Ilg, Ames, Baker. Pomaga zrozumieć co się dzieje z dzieckiem, że jego zachowanie jest normalne, a nie wynika ze złośliwości, albo naszych błędów wychowawczych. Podnosi na duchu, że niedługo będzie lepiej.
    • nihiru Re: Spoliczkowalam 16.09.13, 10:15
      > ść, drażni sie okropnie. Robi coś, czego jej nie wolno, patrzy mi w oczy i śmie
      > je sie w twarz.

      Ooo, tego się zawsze najbardziej bałam i takie zachowanie właśnie najbardziej mnie denerwuje u mojego czterolatka.
      Wtedy albo go odsyłam do pokoju, żeby się wyciszył (bo najczęściej takie zachowania zdarzają się kiedy się za bardzo rozbryka i przestaje nad sobą panować. Dla niego to jeszcze zabawa, dla mnie już lekceważenie i brak szacunku) albo grożę karą i liczę do trzech. Dopiero później tłumaczę, że co innego przekomarzanie się w zabawie, a co innego nieposłuszeństwo. Chyba działa, bo dawno się coś takiego nie zdarzyło.

      > m stosować w takich sytuacjach, gdy córka zachowuje sie w ten sposób, gdy tłuma
      > czenie nie pomaga, a ona nie stosuje sie do ustalonych wcześniej zasad?

      Tak jak wyżej napisałam: przestać tłumaczyć. Córka nie dlatego się nie stosuje do zasad, bo ich nie zna, tylko dlatego, że chce porządzić. Trzeba je po prostu wyegzekwować, nawet jeśli prowadzi to do płaczu i awantur.
      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • marika012 Re: Spoliczkowalam 16.09.13, 10:46
      Wiesz, to straszne co napisałaś. Ja jestem nerwowa i mam dwoje dzieci które naprawdę potrafią z równowagi wyprowadzić. Ale uderzyć w twarz!!!To mi się w głowie nie mieści.
      • 1maja1 Re: Spoliczkowalam 16.09.13, 11:12
        marika012 napisała:

        > Wiesz, to straszne co napisałaś. Ja jestem nerwowa i mam dwoje dzieci które nap
        > rawdę potrafią z równowagi wyprowadzić. Ale uderzyć w twarz!!!To mi się w głowi
        > e nie mieści.

        jeszcze jakis madry komentarz? ulzylo ci???

        autorko watku, nie potepiaj sie za swoje zachowanie, jestesmy tylko ludzmi, dziewczyny daly Ci wiele cennych uwag, poczytaj troche, a tablice wyrzuc lub schowaj gleboko, nie tedy droga.
        Wiesz ze zle zrobilas, to najwazniejsze, macierzynstwo to najtrudniejszy zawod swiata i wiele jeszcze przed nami, mam nadzieje, ze masz wsparcie u swojego partnera.
        Pozdrawiam!
    • szamanta Re: Spoliczkowalam 16.09.13, 13:16
      Tutaj co niektóre komentarze (na szczęście pojedyncze) nie dostrzegają u autorki wyrzutowa sumienia i potępienia siebie samej za ten czyn, a to istotne!!
      Bardzo ważne ,ze autorka jest wobec siebie samokrytyczna, nie zwala winy na wszystkich dookoła robiąc z siebie niewinną nie widząc nic złego w swoim zachowaniu,,jak czasami zdarzają się takie osoby, nie potrafiąc przyznać się do błędu. Oni cacy pod każdym względem, ideały,, reszta bee
      One_vision potrafi dostrzec swoją omylność i błądzenie ,wiec ja się wstrzymuje od wirtualnej kamieniowania ,jeśli sama sobie już w myślach chłostę dostarczyła żałując tego incydentu i obiecując sobie z wszystkich sil ,że do tego NIE POWINNO dojść

      Klaps w policzek dany dziecku nie jest niczym przyjemnym dla żadnej strony , (mowa o normalnych psychicznie ludziach) ani dla odbiorcy ,ani dla nadawcy, mimo tego potrafi się niestety zdarzyć, ale wtedy nie wolno siebie wybielać, szukać miliona usprawiedliwień sypiąc nimi z rękawa jak leci ,robiąc z siebie tą niewinną ,a winę na wszystkich dookoła zwalać - to jest błąd.
      Dobrą drogą jest zweryfikowanie samej siebie i postanowienie ,że to nie powinno mieć miejsca ,ale jak już się stało to z wszystkich sil starać się, aby to się nie powtórzyło, mając świadomość że to nie jest dobra metoda wychowawcza.
      Nie będę tematu poruszać czy skuteczna czy nie, ważne że to jest fatalne zachowanie rodzica wobec dziecka (małego tym bardziej) za co wypada przeprosić i obiecać sobie ,że karcenie strzeleniem w buzie nie powinno się powtarzać, bo na dłuższą mete jest to zgubne .Więcej strat niż pożytku

      Sama będąc rodzicem popełniłam nie raz na pierwszym dziecku rodzicielskie przewinienia ,na które tolerancji nigdy nie miałam ,ale poprzez własną samokrytyczność i obiektywizm zawsze potrafiłam z tego wnioski wyciągnąć i nie brnąc w cos na co sobie zgody nie daje ,przynajmniej staram się wiedząc ,że nie jestem omylna ani bezbłędna i tym bardziej kontrować się trzeba ,jeśli wiemy że ideały z nas żadne
      • szamanta Re: Spoliczkowalam 16.09.13, 13:19
        ""....,że nie jestem omyln
        > a ani bezbłędna ""

        Popr...nie jestem NIEOMYLNA ..
    • kaja5 Re: Spoliczkowalam 17.09.13, 22:27
      Ja cię linczować nie będę, choć mi się to nigdy nie zdarzyło by uderzyć dziecko w twarz. Wiem jednak, że takie sytuacje (pyskowanie dziecka itp.) mogą wyprowadzić człowieka z równowagi, sama czasem mam chęć dać klapsa, ale przegryzam wargę i ewentualnie ścisnę mocniej za rękę i powiem stanowczo "uspokój się". Miałaś zły dzień i pewnie dużo stresów, twoje wyrzuty sumienia są dla ciebie najlepszą karą. Następnym razem gdy będzie taka sytuacja to policz do 10 albo przytrzymaj dziecko mocniej za rękę i stanowczo powiedz by się uspokoiło....u mnie działa.
    • toya666 Re: Spoliczkowalam 20.09.13, 23:27
      > moze znajdzie sie ktoś, kto doradzi jakie metody powinnam stosować w takich sytuacjach, gdy córka zachowuje sie w ten sposób, gdy tłumaczenie nie pomaga, a ona nie stosuje sie do ustalonych wcześniej zasad? Gdy jest taka złośliwa, harda? Czuje, ze jako matka trace grunt pod nogami.

      Wydaje mi się, że najlepiej działa pomyślenie, że dziecko jest z natury dobre, a tzw. "niegrzeczne zachowania" to pokazanie rodzicowi (niestety w nieudolny sposób), że dziecku czegoś brakuje. Zastanów się czego Twojemu dziecku brakuje.
      Może faktycznie coś się dzieje w przedszkolu? A może po południu spędzacie za mało czasu razem?

      Może następnym razem policz do 10 i przytul córkę. Z Ciebie uleci para, a ją zaskoczy na tyle, że zapomni o złym zachowaniu.

      POWODZENIA!
    • tatonka9 Re: Spoliczkowalam 24.09.13, 12:09
      Hej,
      zgadzam się ze zdaniem, że jakkolwiek czterolatka by się nie zachowała, nie wolno jej uderzyć, tak samo (a nawet bardziej) jak nie wolno nam uderzyć aroganckiej koleżanki, niezależnie od tego jak bardzo nas wkurzy. Wydaje mi się jednak, że Autorka postu ma podobne poglądy i problem nie leży w przekonywaniu jej.
      Mnie w tym poście zastanowiło, że Autorka napisała: "Gdy jest taka złośliwa, harda? Czuje, że jako matka tracę grunt pod nogami." Sama mam dziecko, rozumiem że brak posłuszeństwa i uznania naszej władzy rodzicielskiej jest trudny i przykry, ale Autorce jest więcej niż przykro, ona traci grunt pod nogami. Rozumiem to tak, że Autorka jest w jakimś sensie przerażona i musi się bronić (lub atakować). Nic dziwnego, że wtedy trudno o opanowanie. Zastanawiałabym się na miejscu Autorki, czemu krnąbrne zachowanie czterolatki aż tak ją dotyka, czemu bierze to tak do siebie, jako osobisty atak. To tylko dziecko, naturalne, że testuje granice. Widząc, że potrafi doprowadzić mamę do szału, może sprawdzać swoje poczucie wpływu. A gotowość Autorki do emocjonalnego wchodzenia w takie sytuacje skądś się wzięła, może ma korzenie w jej własnym dzieciństwie i relacjach z rodzicami, może w jej poglądach dotyczących macierzyństwa, hierarchii, szacunku, co jest dopuszczalne a co nie i dlaczego. Może warto tym poglądom się przyjrzeć, zastanowić się, skąd się wzięły, podważyć ich oczywistość. Moim zdaniem najbardziej pomocna może być refleksja nad sobą. Myślę, że warto ją podjąć, bo kwestionowanie władzy rodzicielskiej przez dzieci będzie się z wiekiem nasilać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka