Dodaj do ulubionych

dzieci i zwierzęta ( psy)

08.08.04, 11:05
mam wrażenie że to ja jestem jakaś nienormalna...
było tak:
musiałm wstapic w piątek popołudniu do firmy, zabrałam psa. Kiedy
dojechaliśmy na miejsce wysiadłam wypuściłam Brutusa - usiadł grzecznie i
czeka aż skończe grzebać w bagażniku. Fakt pies jest duży ale szkolony i na
wszelki wypadek chodzi w kagańcu- nie jest z ras bojowych to owczarek
francuski briard-więc grzebię w tym bagażniku ...nagle słysze straszny krzyk
normalnie jakby kogoś mordowali. Podskoczyłam, sprawdzam co robi pies- pies
siedzi cierpliwie przy tylnych drzwiach auta. Rozgladam, sie kto tak krzyczy
a to w odleglości ok 15 metrów na chodniku wrzeszczy dziewczynka lat moze 5 .
Obok dziewczynki stoi matka i jeszcze jakaś starsza kobieta. Dziecko sie
drze az jest sine... kurcze sobie myśle atak złości czy jakiejs nerwicy,
czekam co bedzie dalej
-Pani zabierze tego psa przejśĆ nie można ( pies siedzi obok auta z boku i
nie tarasuje przejścia) i wtedy juz wiedziałam ze to dziecko wrzeszczy z
powodu psa.
Chciałam zignorowac obie panie, ale gdzie tam zaczeły na zmiane wykrzykiwac
ze to skandal ze policja itd. ok. kazałam psu wlazic do auta- nawet sie
słowem do kobiet nie odezwałam i nagle sie okazuje ze z przeciwnej strony
chodnika idzie malutki jamnik - dziecko buch na chodnik i wrzeszczy, jakies
drgawki......... koszmar
efekt byl taki ze matka zadzwoniła po policje
przyjechali, zobaczyli, pani z jamnikiem wlepili mandat ze pies bez kagańca,
mnie usiłowali sie czepic ale ich pogoniłam i kazałam zadzwonic po karetke
zeby leczyli dziecko i rodzine
Ja wychowałam sie z psami, końmi i innymi zwierzatkami mimo iż nie jestem ze
wsi to nie boję sie zwierząt. Moze to wina rodziców ze straszą dzieci "pies
cie zaraz ugryzie" ale zeby taka szopka na widok psa który nawet nie zwracał
uwagi na przechodzace osoby.
Acha dodam ze ja sie boje psów bojowych- amstafff, pitbull itd. dla mnie to
psy mordercy i zdania nie zmienie.
Dziewczyny a moze ja jestem nienormalna i powinnam wozić psa w jakiejs
klatce??
Obserwuj wątek
    • mamamarka Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 11:14
      Zdecydowanie zwizręta trzeba owinięte siatką ochronną nosić smile
      Nie to nier Ty jesteś nienormalna tylko niestety ludzie i dzieci całkiem
      odizolowane od natury przez babcie mamy itp zwyczajnie boją się zwierząt bo ich
      nie znają.
      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 11:20
        chyba jednak jestem nienormalna, moj młody na widok kuca tak sie cieszy ze mało
        nie wypadnie z wózka. Przejażdzki na kucu uwielbia, usiłuje ujeżdzac psa....
        tylko nikt mu nie pozwala. Wiadomo pies ma granice cierpliwości mimo ze młody
        nie robi mu krzywdy.
        To co zobaczyłam przeszło moje wyobrażenie o strachu moze jak ja zobacze
        amstaffa to tez walne sie na chodnik i będę wrzeszczeć???
        Ale byłby ubaw.......
    • slimak13 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 11:27
      A może to nie był zwykły strach, tylko jakaś fobia. Ja też mam psa "od zawsze",
      ale kiedy przechodzę obok obcego - bez kagańca i smyczy - nie czuję się
      komfortowo.
      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 11:31
        Nie boję sie innych psów oprócz ras bojowych- psy do mnie lgnał nie ważne czy
        to kundel czy olbrzymi nastiff- a bojowych się boje i już
        Ale zeby dziecko tak reagowało mam wrażenie ze to wina rodziców i wkładania do
        głowy dziecka ze psy sa podłe okrutne itd.
        mam 2 4 letniego briarda i 7 mies. beagla- dla mnie sa słodkie i kochane .
        Rozumiem jednak ze inni moga sie bać, nie lubic i nalezy to szanowac ale zeby
        taka histeria

        jestem w szoku
    • ingutka Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 11:53
      Szkoda mi tej małej, nawet nie wie ile traci, ile radości i sczęścia może dać
      czworonożny przyjaciel, a taka utrwalana przez rodzinę fobia może być trudna do
      usunięcia. Sytuacja rzeczywiście chora, wzywać policję na jamnika???

      Rozumiem, że można bać się jakiś bojowych psów, ale bez przesady...trzeba
      nauczyć też dziecko, że obok człowieka zyje szereg innych zwierząt, które
      zasługują na szacunek, poza tym mają taką bezinteresowną miłość do
      zaoferowania. W dodatku wiele psów, co zauwazyłam wśród psiaków u rodziny,
      wyjątkowo traktuje dzieci - z respektem i z anielską cierpliwością.
      Ciekawe czy na widok kota ta mała też dostaje histerii? A na widok chomika? wink)
      Biedna mała i koszmarni rodzice!
    • erinaceus Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 12:09
      Skąd ja to znam...
      Mam dwa psy i kota - po prostu uwielbiam zwierzęta, ale ostatnio wydaje mi się,
      ze tylko ja żywię do nich takie uczucia.
      Historyjka: idę na spacer z mężem, dzieckiemi psami. Zbliżamy się do zabudowań,
      bierzemy je na smycze: jamnika i doga de bordeaux. Jaminka, bo wszędzie gania i
      boje się, że potrąci go samochód, a doga - najłagodniejsza chyba rasa na
      świecie - bo wygląda jak pół cielaka. Nagle widzimy na podwórku jednego z
      domów babcię i wnuczka. Babcia: takie bydlę to tylko na łańcuch i do budy.
      Wnuczek (z kijem w ręku) : Zabić go! Babcia: uśmiech na twarzy.
      Nie zdiwię sie, gdy małego ugryzie kiedyś pies. Nie zdziwię się, gdy wyrośnie
      na pozbawionego uczuć sadystę.
      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 12:12
        moj facet uwielbia zwierzeta za to nie znosi głupich ludzi...
        ostatnio jak poszedł z psem do sklepu to nawtykał jakies babci, która przylała
        psu parasole bo zanadto sie zblizył do wnuczki pies był w kagańcu a do wnuczki
        mał jeszcze z metr. Facet sie z kimś zagadał i nie poczuł ze psisko sie
        oddaliło ( odległosc smyczy)
        ale po ostatnim numerze i tak mam wrazenie ze jestem nienormalna
        • nicol.lublin Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 12:23
          nie przejmuj się, pewnie jakby na tym dziecku usiadła biedronka, to też by się
          darło wniebogłosy, tylko, że wtedy polic ja nie miałaby komu tych mandatów
          wlepiać
          • josik11 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 12:30
            Moja mama tez ma psa (wlasciwie jest on moj ale ze pracujemy do pozna a mama
            emerytka to jest u niej) zaklada mu kaganiec bo takie sa przepisy. Mieszka w
            wiezowcu gdzie 99% mieszkancow ma psy i TYLKO ona jedna ma psa z kagancem.
            Sasiedzi maja rozne psy od spokojnych do tych "mordercow". Sa agresywne i
            czesto zaczepiaja naszego Reksa (juz kilka razy byl szyty), mama dostaje
            nerwicy ale kaganca nie zdejmie, bo chce byc wporzadku.
            A ludzie sa rozni (nie sasiedzi). Jedni wspolczuja naszemu psowi ze taki
            biedaczek ze sie meczy w kagancu a inni na widok kaganca jeszcze mame
            opieprzaja ze ma agresywne zwierze. Dziwne skoro ma kaganiec to jkaby nawet byl
            zly to jak ugryzie?
            Dlatego uwzaam ze to niektorzy z nas powinni nosuc takie kagance, wtedy by nie
            potzrebnie "szczekali".
            Nie jestes nienormalna to matke tej dziewuchy tzreba leczyc!!!
            Ma core panikare to powinna udac sie z nia do psychologa!!!
            Pozdrawiam
            • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 12:38
              własnie te psy mordercy z tym to miałam jazde
              wczesniej juz pisałm ze mojego pieska beagla Bass zaatakowął amstaff -
              własciciel psychopata itd- policja afera i nic. pies dalej biegał luzem.Ja
              dostawałm nerwicy ja wychodziłam za nasze ogrodzenie z psami. Az trafił pies i
              własciciel na mojego tate i mojego faceta. amstaff rzucił sie do naszych psów-
              jego własciciel stał i nie reagował tylko sie usmiechał
              finał: dostał kilka szybkich ciosów a pies został potraktowany paralizatorem
              od tamatej pory własciel zajmuje sie pieseczkiem"
              ale mnie i tak telepie jak widze takiego psa

              • josik11 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 12:41
                dobrze ze facet dostal pare szybkich heheh mial nauczke i teraz wie jak
                postepowac z psem
                ja mimo ze lubie psy to jedak tych "mordercow" nie trawie. starsznie sie ich
                boje nawet jak sa w kagancu.
      • miska77 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:10
        > Wnuczek (z kijem w ręku) : Zabić go! Babcia: uśmiech na twarzy.

        Moja suka (mastiff neapolitanski) jak miala 10 miesiecy zostala obrzucona
        patykami przez dwoch szesciolatkow. Byla na smyczy ale pierwszy raz pokazala zeby...
        A babcie tych gownierzy do mnie z ryjem wyskoczyly, ze agresywny pies...
        Ja sie tak wk..., ze suchej nitki nie zostawilam na babach, ze nie pilnuja
        dzieci, niech partza co gowniarze robia...
        Potem mnie przeprosily i powiedzialy "ale my sobie z nimi rady nie dajemy" a ja
        do nich "to nalezy na smycz wziac smile"

        Od tamtej pory minely juz 4 lata a suka w dalszym ciagu nie lubi dzieci, bo
        KRZYWDZA !!!
        Moj synek ma teraz 6,5 miesiaca, na razie jest milosc, suka przychodzi do niego,
        lize... nie wiem co bedzie jak zacznie raczkowac...
        Troche sie boje ale psychiki juz nie zmienie...
        • michals241 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 22.08.04, 17:46
          Ja tez mam psa (suke), mówią,że zabójca, a to tylko niewielki bokserek. Wygląd
          chyba groźny, bo jest pręgowana. Już wiele raz nasłuchałam się od
          nadopiekuńczych mam i babć, że takiego morderce to powinno się trzymać na
          łańcuchu i to w dodatku jeszcze w kagańcu. Ale co tam. Ja swoje wiem. Pies
          porządnie wychowany, nawet muchy by nie skrzywdził, a dzieci wręcz ubóstwia.
          Choć nie była nigdy chowana z dziećmi i zawsze była zazdrosna o każdą
          pieszczotę w stosunku do innej istoty niż ona, to gyd urodził sie Sebastianek
          ona całkiem się zmieniła. Przestał być jak dziecko. Stała sięopiekuńccza. A gdy
          mały ( teraz raczkuje) naciąg ją , i to za bolące uszy, ona leży potulnie i
          czeka aż on skończy. Gdy się już jej znudzi to poprostu wstasje i idzie do
          siebie, a mały za nią i toak cały czas.

          Ponad to polecam wszystkim wychowanie dzieci z psaem . Stają się one (dzieci)
          wtedy bardziej otwarte na ludzi i świat.
    • halaby Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 18:24
      ja to mam szczeście
      pisałam wyżej o jamniku.
      no właśnie ... jamnik sąsiadów to strasznie rozdarty typ często przełazi przez
      szczebelki w ogrodzeniu na naszą strone i drażni moje psy.
      dzisiaj wyszłam przed dom i co widzę? ten jamnik wali w strone mojego
      Brutusa....
      biegne żebuy zapobieć bojce.. a ten drań dziab mnie za nogę !!
      normalnie rozdarł mi nogawke i slakeczył
      kudre zmieniam zdanie odnośnie jamników i tego ze są niegroźnie
      niegroźna to ja jestem
      • josik11 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 20:38
        jamniki sa wredne
        • erinaceus Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 22:46
          jamniki - te prawdziwie jamnicze - są kochane, zadziorne, zawadiackie,
          energiczne, czułe,impulsywne i absolutnie-nie-gryzace-i-spodni-nierozdzierające
    • agata309 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 22:03
      Witam, zgadzam się z Wami w 100%...ludzie izolują dzieciaki od jakichkolwiek zwierzaków, bo gryzą, przenoszą bakterie itd...i pożniej są tego takie konsekwencje,że dziecko dostaje histerii.....na widok psa, kota....
      Ale
      nie mogę się zgodzić z opinią,że amstaff to pies morderca....nazywając te psy w swoich postach mordercami, przywieszacie im nalepkę....i pozniej ja myślę,że ludzie są nienormalni, bo omijają mnie- idącą razem z psem......Mam 3-letnią córeczkę, suczkę amstaffa i kota persa w domu i wszyscy żyją w zgodzie.Pies jest cudownym zwierzakiem, wierny kompan do zabawy, pilnuje mieszkania itd..... a moja córka szaleje ze swoimi zwierzakami i nigdy nie została pogryziona czy podrapana, zwierzaki chodzą za nią krok w krok. Suka nie przejawia żadnych oznak agresji, jest spokojnym, dobrze ułożonym psem...my nazywamy ją przytulanką, bo tylko by się tuliła i lizała po rękach.
      Rozumiem,że masz uraz do tych psów, bo spotkała Cię nieprzyjemna sytuacja....ale nie wszystkie psy są take.....ja mam przykre doświadczenia z jamnikami i kundlami puszczanymi bez kagańca i smyczy...bo one ponoć nie gryzą...ale to tego rodzaju psy najczęściej łapią za nogawki, szczekają itp....a właściciela nie ma w pobliżu albo udaje,że nic się nie stało.
      Mój pies w miejscach publicznych chodzi na smyczy...ale nie zawsze z kagańcem.....cały czas czekam aż pozostali właściciele piesków zaopatrzą się w smycze i kagańce.....nie jestem w tym miejscu złośliwa....Znam swojego psa.... i przykro mi,że panuje taka opinia o tej rasie- w dużej mierze zasługą tego są tzw. dresiarze, którzy kupują te psy w celach szpanu i kompletnie nie mają pojęcia o tym, jak wychować takiego psiaka.....a to wcale nie jest takie proste...my mamy naszą sunię od 6 tygodnia i postepowaliśmy z nią tak jak z dzieckiem, stopniowo wprowadzali nowe rzeczy i udało nam się wychować ją na dobre psisko- duży w tym udział tego,że od małego wychowywała się przy dziecku.
      Pozdrawiam
      Aga
      • emi73 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 22:33
        Nic się nie przejmuj, niektórzy ludzie są po prostu nienormalni i tyle. Lepiej
        się nimi nie przejmować, bo można sobie tylko niepotrzebnie nerwy zszargać.
        Mnie też wczoraj jakiś wredny babsztyl zwymyślał od najgorszych, wyjątkowo
        ordynarnie, a te wyzwiska trwały jakieś 10 minut, ze mój pies załatwia się na
        trawniku. A gdzie do cholery ma się załatwiać? Na chodniku, czy w domu do
        toalety? Chętnie bym sprzatała po moim psie, ale zacznę robic to dopiero
        wówczas, kiedy będą specjalne kosze na zwierzęce odchody; przeciez trudno
        wrzucać psie kupy do normalnych koszy na smieci, to groziłoby jakąś epidemia;
        nie usmiecha mi się również przynoszenie kupki do domu...
        A wyzywający mnie babszyl nie miał nade mną litości - ani nad moim 40-
        tygodniowym brzucholem...
        Mam nadzieję, że uda mi się moje dziecko wychowac w miłości i szacunku do psów
        i wszelkich innych zwierząt i generalnie do całej przyrody.
        Pozdrawiam ciepło.
        • josik11 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 22:36
          emi73 napisała:

          > Nic się nie przejmuj, niektórzy ludzie są po prostu nienormalni i tyle.
          Lepiej
          > się nimi nie przejmować, bo można sobie tylko niepotrzebnie nerwy zszargać.
          > Mnie też wczoraj jakiś wredny babsztyl zwymyślał od najgorszych, wyjątkowo
          > ordynarnie, a te wyzwiska trwały jakieś 10 minut, ze mój pies załatwia się na
          > trawniku. A gdzie do cholery ma się załatwiać? Na chodniku, czy w domu do
          > toalety? Chętnie bym sprzatała po moim psie, ale zacznę robic to dopiero
          > wówczas, kiedy będą specjalne kosze na zwierzęce odchody; przeciez trudno
          > wrzucać psie kupy do normalnych koszy na smieci, to groziłoby jakąś epidemia;
          > nie usmiecha mi się również przynoszenie kupki do domu...
          > A wyzywający mnie babszyl nie miał nade mną litości - ani nad moim 40-
          > tygodniowym brzucholem...
          > Mam nadzieję, że uda mi się moje dziecko wychowac w miłości i szacunku do
          psów
          > i wszelkich innych zwierząt i generalnie do całej przyrody.
          > Pozdrawiam ciepło.


          mnie tez wkurzaja ludzie krotym przeszkadzaja psie kupki na trawnikach.
          Lepsze to niz na chodniku.
          ja bede sprzatac po swoim psie jak beda te kosze i jak wszyscy beda to robic bo
          co ja jedna mam psa?
          A baba jakas swirnieta jest, widzi ze kobieta wciazy to powinna zamknac pysk
          • mackowy4 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 11.08.04, 14:28
            Może drogie Panie, zaczęłybyście jednak sprzątać po swoich zwierzakach? Mnie
            szlag trafia, jak widzę psa załatwijącego swoje potrzeby na chodniku czy na
            trawniku. Wasze psy to Wasz problem, sprzątanie po Waszych milusińskich jest
            Waszym obowiązkiem. I nie ma co oglądać się na innych, tylko trzeba samemu dać
            dobry przykład. Lepiej wrzucić psie odchody do ogólnego kosza na śmieci (one
            przecież są opróżniane i na pewno nie będzie żadnej epidemii z tego powodusmile.
            Ale rozumiem, że zawsze można znaleźć jakąś wymówkę ....
            Ja nie pozwalam mojemu synowi podchodzić do psów, bo nigdy nie wiadomo jak
            zwierzę zostało wychowane i jakie miało doświadczenia z kontaktami z dziećmi w
            przeszłości. I nadal będę to robić, bo pies to zwierzę i nigdy nie można ręczyć
            za jego zachowanie. I nie pomogą tu idiotyczne zapewnienia właścicieli "Niech
            się pani nie boi, on nikogo jeszcze nie pogryzł"
            Wracając do opisu zachowania dziewczynki z pierwszego postu - może ona została
            kiedyś pogryziona przez psa i dlatego zareagowała na widok psa z takim
            przerażaniem?
            A wszystkich "psiarzy" proszę o zwrócenie bacznej uwagi na to, gdzie psy
            załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne, sprzątanie po nich i trzymanie
            waszych milusińskich na smyczy i w kagańcu.
      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 08:08
        lepiej nie czekaj az inni własciciele zaopatrza psy w kagance. Amstafy są
        groźne i nie wiadomo co i kiedy takiemu psu odbije. Nie znana jest do końca
        psychika psa.
        A jak twoj pies kogoś zaatakuje i zbierzesz albo ( nie daj Boże ) kilka
        szybkich albo parę brzydkich wyrazów to wtedy zaczniesz zakładac psu kaganiec.
        I takie będzie efekt twojego czekania
    • ala_mcota Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 23:09
      Ty jestes zupelnie normalna. Twoj pies tez.
      Jak ktos ma fobie, niech sie owinie filcem ( dla bezpieczenstwa ) i sam nosi
      sie w klatce ( tez dla bezpieczenstwa ).
    • wieczna-gosia Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 08.08.04, 23:12
      Wiesz co impala... a moze dziewczynka/ mama/ babcia mialy kiedys spotkanie 3
      stopnia z psina. To faktycznie wyglada na fobie, ale ja mysle ze fobie bardzo
      trudno wywolac tylko opowiadaniem tym bardziej ze jak twierdzisz kobiety tez
      zareagowaly histerycznie.
      Na moja Ole kiedys skoczyl pies. Chcial ja tylko polizac a maly byl jak nie
      wiem, taki kundelek wink Tylko ze Ola tez byla mala. A dodam ze u tesciow byl
      wtedy duuuzy owczarek niemiecki, dzieci w ogolw sie go nie baly. Ale sie
      zaczelo- na psa tesciow Ola reagowala jak zazwyczaj, ale na widok obcego psa
      dostawala wlasnie histerii. Moze nie siadala na chodniku ale rzycala sie mi w
      ramiona z rykiem. Ja psy uwielbiam kompletnie sie ich nie boje- tzn ras
      bojowych sie boje szczegolnie w polaczeniu z wlascicielem dresiarzem wink ale
      normalnie spokojnie reaguje na psy. Nasi znajomi maja psy wlasciwie bez
      wyjatku. Nic nie pomagalo. Pomogl czas i nasze usilne przekonywania ze piesek
      krzywdy nie chcial zrobic. Ale do tej pory Ola tezeje jak widzi ze pies biegnie
      w jej strone- moze byc jamnik. Mysle ze jedynym sposobem jest kupic psa i
      kiedys to zrobimy wink
    • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 08:15
      co do psów bojowych .... boję się i koniec. Tak jak napisała jedna z dziewczyn
      szczególnie w połączeniu z właścicielem dresiarzem> Takim osobnikom psy powinny
      byc odbierane i usypiane!! tak usypiane gdyż niewłaściwe wychowanie sprawia ze
      stają się śmiertelnie niebezpieczne.
      Jestem za takim ustawodastem jak w Anglii gdzie jest bezwzględny zakaz
      hodowania rozmnażania i posiadania takich psów. Za złamanie prawa grozi
      więzienie- bezwzględnie!!
      I dodam że za fobie i histerie dzieci na widok psów kotów itd winię rodziców!!
      jak sie wpaja dziecku ze gryzie kopie i tym podobe brednie to nic dziwnego ze
      dzieciak tak reaguje.
      pozdrawiam
      mauśki cieplutko z ranka.
      • malgosia87 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 10:27
        impala29 napisała:
        I dodam że za fobie i histerie dzieci na widok psów kotów itd winię rodziców!!
        > jak sie wpaja dziecku ze gryzie kopie i tym podobe brednie to nic dziwnego ze
        > dzieciak tak reaguje.

        Przykład mojej córki pokazuje, że nie masz racji; ona po prostu urodziła się z lękiem przed zwierzętami. Gdyby pies towarzyszył jej od niemowlęctwa pewnie ten lęk minąłby niezauważony, a tak przyszło nam się zmagać z nim przez kilka lat (no góra 3). Nie byłam co prawda w takiej sytuacji jak opisałas, tzn. nikogo nie wyzywałam ani nie wzywałam straży , za to kilka razy prosiałam właścieli o zabranie psa skaczącego na moje dziecko, zawsze były to psy małych ras albo szczeniaki. Ludzie widzac przerażenie dziecka przepraszali i pieska zabierali, tylko jedna paniusia zdobyła się na złośliwą uwagę. Myślę jednak, że gdyby moje dziecko miało jakieśtraumatyczne przezycie związane z psami moja reakcja byłaby dużo ostrzejsza. Być może, jak pisała wieczna-gosia, tak było w przypadku tej dziewczynki, która na pewno potrzebuje pomocy aby uporać się ze swoja fobią jakiekolwiek nie byłoby jej podłoże (tej fobii). Wyobrażasz sobie ich spacery po ulicy, parku, przeciez tak nie można żyć, o rany żal mi tego dziecka naprawdę, bo patrzę, na tę sytuacje przez pryzmat mojej córki, ktora miała wszelkie predyspozyjce aby być właśnie taką 5 latką..

        Pozdrawiam,
        Małgosia mama pawie 5 letniej Julki dumnej właścielki małego westa.
        • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 10:33
          sugerujesz ze w poprzednim wcieleniu miała traumatyczna przygodę z jakimś
          psem?? jak można sie urodzić z lekiem przed czymś?? no bzdura z całym szacunkiem
          rozumiem ze masz teriera w domku tak?? i co córce przeszedł lek??
          • malgosia87 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 10:46
            impala29 napisała:

            > sugerujesz ze w poprzednim wcieleniu miała traumatyczna przygodę z jakimś
            > psem?? jak można sie urodzić z lekiem przed czymś?? no bzdura z całym szacunkie
            > m
            > rozumiem ze masz teriera w domku tak?? i co córce przeszedł lek??

            He,he, no jasne (co do poprzedniego wcielenia)
            Córce lęk nie przeszedł, córka z moją pomocą ten lęk zwalczyła.
            A westik jest kochany.

            Pozdrawiam,
            Małgosia mama prawie 5-letniej Julki dumnej właścicielki małego westa
          • judytak Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 10:07
            impala29 napisała:

            > jak można sie urodzić z lekiem przed czymś?? no bzdura z całym szacunkiem

            niektóre lęki dość często bywają wrodzone, nie związane z żadnym traumatycznym
            przeżyciem, zapisane jakby "w pamięci genowej gatunku" (lęk przed ciemnością,
            upadkiem / wysokością, głośnymi dźwiękami, wężami, pająkami...)

            są też lęki "dziedziczone", czyli przejmowane w sposób podświadomy od rodziców,
            którzy "co prawda boją się psów, ale tego po sobie nie pokazują, bo już zdążyli
            swój lęk opanować"

            nie każdy ma tak proste, jesne i logiczne życie wewnętrzne, jakby chciał...

            pozdrawiam
            Judyta
            • malgosia87 Re: Hej Judytak :)) 10.08.04, 12:31
              judytak napisała:

              > impala29 napisała:
              >
              > > jak można sie urodzić z lekiem przed czymś?? no bzdura z całym szacunkiem
              >
              > niektóre lęki dość często bywają wrodzone, nie związane z żadnym traumatycznym
              > przeżyciem, zapisane jakby "w pamięci genowej gatunku" (lęk przed ciemnością,
              > upadkiem / wysokością, głośnymi dźwiękami, wężami, pająkami...)
              >
              > są też lęki "dziedziczone", czyli przejmowane w sposób podświadomy od rodziców,
              >
              > którzy "co prawda boją się psów, ale tego po sobie nie pokazują, bo już zdążyli
              >
              > swój lęk opanować"
              >
              > nie każdy ma tak proste, jesne i logiczne życie wewnętrzne, jakby chciał...
              >
              > pozdrawiam
              > Judyta


              No pewnie, że o takiej kategorii lęków myślałam, ino smile tłumaczyć mi się nie
              chciało.

              Pozdrawiam,
              Małgosia
    • elasz4 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 11:44
      Dla mnie nie ty jesteś stuknięta, tylka ta rodzinka, którą opisujesz.
      Ja też mam psa, z resztą zawsze wychowywałam się z psami i dla mnie takie
      zachowania nadają się do leczenia na oddziale zamkniętym.
      Nie zgodzę się z którąś z mam (chyba wieczną gosią), która powiedziała, że może
      to dziecko tak zareagowało bo kiedyś było pogryzione, ja niestety jako małe
      dziecko zostałam pogryziona przez psa, z własnej winy, bo wyciągnęłam rączkę i
      pies mnie ugryzł, ale wiem też od rodziców, że nigdy wtedy nie utwierdzali mnie
      w przekonaniu, że pies jest zły lub coś w tym stylu, po prostu wypadek przy
      pracy, ale uważam, że to wszystko zależy od rodziców.
      Miejsce gdzie obecnie mieszkam (od 5 lat) to dla mnie porażka, jest to dość
      specyficzne województwo i właśnie tutaj spotkałam się z takimi zachowaniami,
      dla mnie zupełnie niezrozumiałymi, jak ty opisujesz. Tutaj miałam będąc w
      zaawansowanej ciąży starcie z policją, która miała do mnie pretensje, że mój
      pies jest bez kagańca, ale oberwało mi się to dlatego, ze szłam w złym kierunku
      za kobietą, która też szła ze swoim psem i to właśnie ona na mnie ich napuściła.
      Przyznam, że coraz ciężej mi się tutaj mieszka, jak widzę ludzi którzy
      nastawiają swoje dzieci negatywnie kiedy idzie się z psem na smyczy to nie mogę
      tego przeboleć jakim można być głupcem.

      Jak napisał jedna z mam szpital przydałby się tej całej rodzince, bo włąsnie
      takie zachowania prowadzą później do tragedii, ale zazwyczaj w obliczu tragedii
      nikt nie patrzy się na to, że to może dziecko czy dorosły było agresywne w
      stosunku do psa a on się tylko bronił tylko zawsze słyszy się, ze pies był
      agresywny.
      • kasia_de Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:02
        Mnie też w dzieciństwie pogryzł pies i nie mam z tego powodu żadnej fobii.
        Wiem, ze każde dziecko przeżywa coś takiego inaczej, ale dużą winą za takie
        histeryczne zachowanie obarczałabym rodziców.
        Nie wiem skąd to się bierze ale panuje dziwny pogląd, ze jak w domu jest małe
        dziecko to absolutnie nie może być w nim zwierząt. To chore jakieś.
        jestem w 20 tyg ciąży, mam w domu kota. Fajnego burasa, z charakterkiem ale nie
        agresywnego. Od dnia kiedy poinformowałam znajomych o ciąży, stale wysłuchuję
        pytań, kiedy pozbędę się kota (mam go kur.. zabić, czy co?), bo przecież kot to
        na pewno dziecko udusi, przegryzie gardło, w najlepszym razie wydłubie oczka.
        Jezu, skąd u dorosłych inteligentnych ludzi takie zabobony?
        Żałuję że mamy małe mieszkanie bo jeszcze chciałabym bardzo mieć psa.
        Jak reagują takie izolowane od zwierząt dzieci pokazuje historia autorki wątku.
        Dodam, że moja koleżanka, jak się dowiedziała że jest w ciąży, to oddała ....
        papugę, którą ponoc uwielbiała i miała od lat, bo "jak to, papuga i dziecko?".
        Chore.
        Pozdrawiam
        Kasia
        • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:03
          ludzie sa nienormalni.........
          • aha44 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 11:28
            No właśnie. A ja nie lubię psów.Zasadniczo nie mam nic przeciw , szanuje je jak
            żywe istoty , ale nie mieszkam z psem , nie śpię z nim w łóżku itp. Czuję się
            teroryzowana , wszyscy lubią ,więc ja też muszę , zasadniczo nie uważam,żebym
            cokolwiek musiała.A według właścicieli powinnam lubić kiedy np.
            -pies sąsiadów sika w windzie(nie sprzątają)
            -na widok otwartych drzwi wbiega do mojego domu
            -moje dziecko bawi sie psią kupą, ponieważ jest wszędzie(kupa oczywiście)
            -na spacerze w lesie napada mnie wielki rozszczekany pies,a za nim właściciel
            krzyczący ,że nie ugryzie ze wzrokiem typu "o co ci chodzi babo!"
            -jak zaśliniony pies trzyma rękę mojego syna w pysku, bo on tak lubi dzieci
            -jak będąc w 8 m-cu ciąży staję oko w oko z pittbulem na drodze ,
            właściciel ,oczywiście z pretensjami pojawia się po 15 sekundach,wiadomo nie
            gryzie
            -jak pies przewraca moją 90 -letnią znajomą ,łamie jej biodro , po czym
            ucieka , bo panienka która go wyprowadzała właśnie gwizdnęła ,
            a wiadomo jak się fajnie zrasta biodro w tym wieku , po prostu się nie zrasta
            -jak zabraniam synowi sikania do jeziora pełnego dzieci , po czym przychodzi
            piesek i osikuje nam nogi , pani chyba przesadza?!
            Wystarczy , tak więc fajnie ,że macie psy , to bardzo sympatyczne stworzenia,
            tylko czemu muszę je lubić?!
            Jeszcze jedno,nie jestem nienormalna.
            Pozdrawiam
    • tolka3 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:05
      Ja mam boksera. owszem, można się ich bać (wygląd), mimo, że są to raczej takie
      przytulanki, psy kochające ludzi, zbyt ufne nawet (przynajmniej mój taki jest).
      Nigdy nie zapomnę krzyku jednej paniusi, która chyba rekord świata pobiła
      biegnąc do swojego dziecka, które chciało podejść do mojej psiny, wówczas
      trzymiesięcznej, wielkości trochę większej świnki morskiej (no może
      przesadziłam, ale malutki był wyjątkowo jak na boksera, wygląd wtedy:
      bynajmniej nie odstraszający, taka maskoteczka słodka). No więc szumu, krzyku
      ta pani narobiła co nie miara, kazała dziecku uciekać, bo pies go pogryzie, na
      mnie nawrzeszczała, że pies bez kagańca chodzi. Ręce mi wtedy opadły. Cóż,
      zgadzam się, może są dzieci, które z niewiadomych powodów chorobliwie boją się
      zwierząt i takim dzieciom należąłoby przezwyciężyć lęki, ale są też rodzice,
      którzy wyzwalają w dzieciach takie lęki, uczą wrogości i niechęci do zwierząt.

      ... cieszę się, że moje dziecko ma psa i ma normalną matkę smile
      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:19
        i po takich numerach jakie odwalaja rodzice nie dziwię się że dzieci cierpią
        na fobie..... powinno sie leczyć najpierw rodziców a poźniej dzieci
        • hankam Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:49
          To, co opisalas, to niewatpliwie fobia podsycana przez otoczenie. Takie fobie
          najczesciej sa nabyte.
          Od dziecka bylam uczona, zeby sie nie bac psow, i tak samo wychowywalam swoja
          corke. Jako malutkie dziecko uwielbiala psy. Gdy miala mniej wiecej dwa latka,
          jakis rozbrykany, wesoly pies, na dodatek mokry, przewrocil ja. Od tego czasu
          na widok kazdego psa sztywniala, kurczowo lapala mnie za reke, nie chciala
          przejsc obok, moze nie wrzeszala, ale chyba wydawala z siebie jakies piski,
          juz dokladnie nie pamietam. Kupilam psa i troche pomoglo - przed swoim nie
          czuje zadnego respektu, obce - o ile nie sa to ruchliwe szczeniaczki, ktore ja
          denerwuja, w zasadzie ignorowala, czasem byla sklonna poglaskac. Ale ostatnio,
          pod wplywem histerycznej, wychowywanej przez babcie przyjaciolki, znow zaczela
          sie bac psow, "bo moga ugryzc". I co ja moge z tym zrobic?
          Mam przyjaciol, zawsze mieli psa, kota, rybki, zolwia, wszystko klebilo sie w
          malym mieszkaniu. Ich mlodszy syn zostal koszmarnie pogryziony (cala twarz w
          szwach) przez znajomego psa. Na widok psow (obcych, bo przed wlasnym nie czul
          leku) dostawal histerii. Lata pracy sprawily, ze fobia troche ustapila i juz
          nie ucieka, traktuje je tylko nieufnie. Ale co jego Rodzice slyszeli od
          wlascicieli psow, nie da sie powtorzyc.
          To sa trudne sprawy.
          Mysle tez (niech tylko nikt sie nie obrazi), ze nasze spoleczenstwo ma w
          ogromnej czesci wiejskie korzenie, a na wsi psy traktuje sie bardzo zle i
          nieufnie.
    • pia_ Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:46
      Wiem jak wygląda briard, bo moja siostra ma 8 letniego psa tej rasy, a i sąsiad
      na naszym osiedlu też ma takiego psa. Wiem również, że widok tego psa budzi lęk
      nie tylko w dzieciach, ale u bardzo wielu dorosłych. Moja 11 miesięczna córka
      wychowywana jest od początku z naszą sunią bokserką (ze schroniska), przyjaźni
      się też ze wszystkimi okolicznymi psami sąsiadów: jazgoczącą jamniczką, groźną
      wilczurką i wiecznie oblizującym ją dogiem. Jedynym psem, który budzi w niej
      lęk jest właśnie ów briard sąsiada (który nigdy nic jej nie zrobił, chociaż
      jest to egzemplarz wyjątkowo niezrównoważony: skacze na przejeżdząjące
      samochody, ugryzł sąsiadkę i dziecko z którym się wychowuje). Briarda mojej
      siostry mała nawet nie oglądała, bo po pierwsze pies ten wyjątkowo nie lubi
      dzieci (chociaż jest tak świetnie wyszkolony, że i tak by jej nic nie zrobił),
      a po drugie to widząc jej reakcję na owego briarda sąsiada nie chcę jej
      wystraszyć.
      W historii, którą opisałaś nic nie można zarzucić Tobie, bo o ile zrozumiałam,
      to pies był w kagańcu. Jednak potrafię wczuć się także w osoby będące z tym
      dzieckiem (które ze strachu dostało chyba ataku padaczkowego), to, że
      zareagowały z krzykiem i wezwały policję jest oczywiście nieporozumieniem, ale
      w działając w wielkim stresie często robi się głupstwa. Ta cała sytuacja była
      dla Ciebie bardzo nieprzyjemna, ale tak na prawdę to jedyną "poszkodowaną"
      osobą była ta dziewczynka, i to jej mi najbardziej szkoda.
      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:52
        fakt duży jest i budzi respekt ale niezrównooważony....... oj to faktycznie
        straszna sprawa przy takiej wielkości
      • tolka3 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:54
        Ale one wezwały policję po spotkaniu z jamnikiem! To już chyba nie jest
        normalne. Zresztą mniejsza o rasę (chociaż zgadzam się, ze wygląd zewnętrzny
        psa może budzić strach). Zachowania ludzi są dla mnie czasami tak
        niezrozumiałe, że czasem się zastanawiam, czy to nie złośliwość i chęć
        uprzykrzenia życia innym przez nich przemawia. Niektórzy dla zasady są
        nieuprzejmi, wrogo nastawieni do właścicieli psów. Czy wzywanie policji do
        takich pierduł jest normalne?
        • elasz4 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 12:59
          tolka3 napisała:

          Czy wzywanie policji do takich pierduł jest normalne?

          Wiesz niektórym ludziom się cholernie nudzi.
          Na mnie kobieta nasłałą policję tylko dlatego, że szłam za nią. Więc uważam, że
          to jest choroba psychiczna, bo dla mnie to nie jest na pewno normalne.
          • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 13:03
            oj nudzi sie nudzi.
            moim sasiadom ( jak mieszakałam z rodzicami ) to przeszkadał moj piesio.
            zemsciłam sie ..... rozlałam duża ilośc walriany po balkonem i oknami........

            ale sie koty darły przez kilka dni zlazły sie z całego osiedla
            • tolka3 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 13:09
              smile
        • pia_ Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 13:10
          Ale jamnik był bez kagańca (i nie wiem czy na smyczy). Sama uwielbiam psy i nie
          znoszę "kneblowania" naszej bokserki, kiedy jesteśmy w mieście, ale takie są
          przepisy i dotyczą one zarówno wielkich, groźnych ras, jak i malutkich,
          przyjaznych kanapowców. I wkurza mnie, że ja przestrzegam przepisów, podczas
          gdy znakomita większość właścicieli czworonogów puszcza luzem swoich pupili,
          argumentując "on jest łagodny i jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł". Mnie niestety
          dziabnął w kostkę puszczony luzem pekińczyk, a kiedy zażadałam okazania
          dokumentów, że pies jest szczepiony, usłyszałam, że jestem walnięta, ugryzienie
          jest tak małe, że nic mi po nim nie będzie, a po za tym to jestem złym
          człowiekiem, bo tylko na takich ludzi "źle" reaguje Makso. Nic dodać, nic ująć.
          • jujka1 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 13:41
            Konia z rzędem dla tego, kto znajdzie kaganiec dla pekińczyka big_grinbig_grinbig_grin

            A swoją drogą... problem jest niestety bardzo złożony. Z jednej strony jest
            mnóstwo właścicieli psów, kompletnie ignorujących obawy innych ludzi. Nie
            zakładających psom kagańców, wypuszczających je na place zabaw. W nosie
            mających zafajdane trawniki... fuj!

            Z drugiej są rodzice/ludzie wściekli na właścicieli, przekładający lęki na
            psy... Dopóki jedni nie zrobią pół kroku w stronę drugich... będzie tak, jak
            jest...

            Jujka (mama dwuletniej Julii i właścicielka dwóch suk - berneńki i jamniczki)
            • malgosia87 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 13:57
              Pia, no to sie uśmiałam z tego jakich ludzi gryzie Maksio smile, chociaż pewnie Tobie nie było do śmiechu, ech ci właściciele...., dobrze, że taki ma pekińczyka a nie jakiegoś amstaffa albo rotka.
              Jujka1 czy Ty pisałaś na innym portalu o psich kupach, qrczę jeśli tak, to uświadomiłas mi, że narażam społeczeństwo na epidemię; no dzieki wink)) , a ja myslałam, że taka ze mnie pionierka.

              Pozdrawiam,
              Małgosia
          • tolka3 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 13:49
            Masz rację, to było tylko tak gwoli ścisłości. Przepisów, nawet tych durnych,
            niestety trzeba przestrzegać.
            Zgadzam się, że rasa i gabaryty psa mają się z reguły nijak do jego agresji, a
            te małe mogą być szczególnie upierdliwe. Sama miałam kiedyś upierdliwego małego
            kundelka. Starałam się jednak, by był upierdliwy tylko dla mnie (nie zawsze
            wychodziło, ale się starałam wink mała jeszcze byłam...)
            • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 13:57
              acha u rodziców piętro wyżej sąsiedzi mają psa - jakiś spaniel ( polujący)po
              mulitchampione. Zwierzę jest tak samo durne jak właściciele. Drze pysk o każdej
              porze dnia i nocy, a oni nawet nie zwrócą mu uwagi a co tam niech sobie płucka
              przewentyluje.
              Kilka lat temu mieli jamnika a one jak wiadomo maja bardzo donośny głos.
              Jednego wieczora połozyłam się spać wcześnie ( rano miałam ważny egazmin od
              którego zależala moje być czy nie byc w zawodzie)
              A medalista( tak nazywaliśmy jamnika) wypadł na balkon i piłuje ryja........
              wściekła wstała i dzwonię do sasiadów a ta fladra - Dobrze za chwilkę z nim
              porozmawiam ( to o jamniku) jak tylko wróci z balkonu.
              ręce mi opadły
              • tolka3 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 14:19
                No cóż, może z jamnikiem trzeba było pogadać a nie z sąsiadką? smile


                A jak już tak opowiadamy o ludzkiej głupocie, to jeszcze coś:

                Ja mieszkałam kiedyś w małym mieście. Niestety panował tam zwyczaj wypuszczania
                psiaków samych na spacer. Otwiera sobie właściciel drzwi, wypuszcza pieska
                (czasem zwiezie windą na dól, żeby piesek po schodach nie musiał biegać),
                wypuszcza na podwórko i piesek sobie biega po osiedlu (generalnie dotyczyło to
                mniejszych psów na szczęście, choć i większe się zdarzały). Pominę kwestię
                bezpieczeństwa, bo jakoś tak szczęśliwie się składało, że psiaki te niegroźne
                były, ale szczekliwe jak cholera. Gdy psu znudziło się siedzenie na podwórku,
                stawał przed blokiem i szczekał lub wył. Nie ważne, czy to niedziela 6:00 rano,
                czy jakikolwiek inny dzień 23:00. Pamiętam, że w dzieciństwie nie dane mi było
                się wyspać, bo ciągle jakiś psiak ujadał pod oknami. Koszmar! Troszkę władze
                miasta ukruciły to wyłapując takie pieski i wywożąc do schroniska, skąd można
                było je odebrać. Ale niektórym to zostało.

                Aha, po drodze, na klatce schodowej piesek zdążył często się załatwić. Rzadko
                kiedy właściciele to sprzątali (nikt nie wiedział, czyje to). No comments...

                • pola777 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 15:14
                  ja tez wam cos opowiem. Bylam ze znajomymi mojego mezczyzny na lunchu w
                  niedziele, oni z 9 miesiecznym synkiem, ja z naszym 4 miesiecznym. Rozmawiamy,
                  temat zszedl na temat dzieci nienormalnych: Panienka: "ja nigdy sie nie pozwole
                  mojemu dziecku baic z dzieckiem ktore wali naokolo rekami i nie rozroznia zlego
                  od dobrego, ma sie od wariatow trzymac z daleka" No comments. Drugie zdanie:
                  Psy smierdza i sa paskudne, slinia sie i zalatwiaja w domu. Nigdy nie pozwole
                  swojemu synowi miec psa, moze miec kota ale psy to bym wytepila. Juz widze jaki
                  maly sk.... synek wyrosnie z tego milego slodkiego dzieciaka. Prawie pod koniec
                  spotkania powiedzialam ze za poltora roku/dwa mysle o wzieciu psa ze schroniska
                  zeby moje dziecko wychowywalo sie ze zwierzeciem poniewaz jak powszechnie
                  wiadomo uczy to odpowiedzialnosci, wrazliwosci i milosci do zwierzat. Nie
                  bedzie sie tez bal byla jamnika chodzac po ulicy. Na to oni ze : ZE
                  SCHRONISKA?????????? I kpiaca mina, porozumiewawcze spojrzenie. Patrza sie na
                  mnie i pytaja: DLACZEGO??????????? tak jakbym conajmniej chciala slonia kupic i
                  w ogrodzie hodowac. Ja mowie ze pies rasowy z papierami zawsze znajdzie dom i
                  nikt go nie wyrzuci, dla mnie roznicy nie robi czy ma rodowod czy nie- chce
                  psa, uratuje go to i bedzie jednego bezdomnego psa mniej na tym swiecie.
                  Nastepne kpiace spojrzenie i uwaga o 'smrodzie w domu' . Mowie wam takie
                  cyniczne spojrzenie jakbym byla popieprzona. Spojrzalam na ta 'czysta' pania i
                  na jej grubego meza ktorzy zywia dziecko 9 miesieczne frytkami i powiedzialam :
                  zycze ci rebeko z calego serca abys w nastepnym wcieleniu byla psem bez
                  rodowodu, najlepiej z dlugim smierdzacym futrem. Nie musze powtarzac ze to bym
                  moj ostatni lunch z tymi ludzmi.
    • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 15:17
      no i tacy ludzie wychowuja podłe dzieci nie szanujące nikogo i nieczego . Nie
      mowiąc o zwierzętach......
      horror
    • m_l_o_d_y Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 16:03
      Mam problem. Dane są następujące. Mieszkam z żoną w bloku, żona jest w czwartym
      miesiącu ciąży, mamy dużego psa, ok.50 kg. prawie owczarek niemiecki. Zero
      agresji, przyjaciel wszystkich, ma 2,5 roku. Był na szkoleniu, wykonuje komendy
      typu noga, siad itd. Mamy go odkąd skończył 6 tygodni.Czasem się stawia,
      pyskuje, warczy, ale po prostu się zgrywa. Nigdy nie gryzie. Łoją go wszystkie
      psy. Problem polega na tym, że nikt nas nie może odwiedzać, bez różnicy czy to
      ktoś obcy, z rodziny czy znajomy, bo pies dostaje szału. Jego radość i emocje
      są nie do opanowania, nic sie nie da z nim zrobić - skacze po człowieku (tym co
      przyszedł), nie da usiąść, włazi na niego, szczeka, "każe" się głaskać itd. -
      po prostu koszmar. Użycie siły kończy się tym, że się stawia i i tak to nic nie
      daje. Jak jesteśmy sami jest cudownie, psa jakby nie było. Przy dziecku
      wiadomo, a to mamusia, a to dziadki, a to pielęgniarka środowiskowa. Rodzina
      nam radzi żebyśmy się go jakoś pozbyli ale jesteśmy z nim bardzo zżyci i po
      prostu sobie tego nie wyobrażam, żeby go komuś np. wydać (zresztą nie ma komu).
      On też jest do nas bardzo przywiązany, umarłby z tęsknoty. Może ktoś ma jakiś
      pomysł, co można zrobić żeby był w takich sytuacjach grzeczny, może ktoś miał
      podobny problem i jakoś sobie poradził? Dodam, że zamknięcie go w jakimś
      pomieszczeniu kończy się destrukcją tego pomieszczenia i ciągłym szczekaniem.
      Pod warunkiem, że się go tam uda zaciągnąć bo jak już ktoś zapuka do drzwi to
      już kaplica. Co byście na naszym miejscu zrobili?
      • malgosia87 Re: do m_l_o_d_y 10.08.04, 08:20
        Oj macie problem, z tego co napisałeś pies ma łagodny charakter, ba można
        powiedzieć, że jest bojaźliwy, ale w domu to on rządzi. Koniecznie przeczytaj
        książkę "mój pies świadczy o mnie" i "okiem psa" jest tam mówionych wiele
        problemow z niewłaściwym zachowaniem psów (skakanie na ludzi i domaganie się
        pieszczot również). Mała próbka:
        "Wielu moich klientów zarówno tych którzy maja problemy związane z nadmiernym
        instynktem dominacji u ich psów jak i też i ci, których psy są do nich
        nadmiernie przywiązane , stwierdza przy okazji, że nie odpowiada im sposób w
        jaki psy odnoszą się do gości. Są one albo zbyt agresywne albo WYLEWNIE
        PRZYJAZNE - tak czy inaczej muszą być zamykane na czas wizyty. To oczywuiście
        tylko POGARSZA PRZYSZŁE ZACHOWANIE PSA.Z ) jego punkt widzenia przyjscie gości
        jest rownoznaczne z zamknięciem . (...) W obu przypadkach rada jest taka sama -
        należy ustalić odpowiednią hierarchięw domu , aby pies nie miał cienia wątpli,
        że to właściciel decyduje, kogo i jak będzie przyjmował,łatwo będzie wówczas
        oduczyć go nieodpwiednich zachowań" (J. FIsher "Okiem psa")

        jest też fajne forum forum.dogs.pl , jesli masz jakieś konkretne pytania
        to pisz na priv w miarę możliwości pomogę (z użyciem oczywście literatury, bo
        nie ma nic gorszego od rad pseudoznawców).
        I koniecznie działaj, żebyscie nie musieli wybierać między psem a dzieckiem.

        Pozdrawiam,
        Małgosia
        • m_l_o_d_y Re: do m_l_o_d_y 10.08.04, 14:47
          Dzięki Małgosiu. Czytałem te książki ale niestety jak piesek był już duży, a
          powinienem to zrobić jak był malutki. Jak pies jest już dorosły (ma już 2,5
          roku)to wydaje mi się, że ciężko jest coś zrobić z tą hierarchią. A może się
          mylę? Jeśli tylko ktoś ma jakąś radę to proszę o pomoc!
          • malgosia87 Re: do m_l_o_d_y 11.08.04, 15:29
            m_l_o_d_y napisał:

            > Dzięki Małgosiu. Czytałem te książki ale niestety jak piesek był już duży, a
            > powinienem to zrobić jak był malutki. Jak pies jest już dorosły (ma już 2,5
            > roku)to wydaje mi się, że ciężko jest coś zrobić z tą hierarchią. A może się
            > mylę? Jeśli tylko ktoś ma jakąś radę to proszę o pomoc!

            Myslę, że jest to możliwe, jesli czytałeś wspomniane ksiązki to wiesz,że
            behawioryści pracują nie tylko ze szczeniakami ale także z psami dorosłymi; a
            propos mam dla Ciebie jeszcze jeden adres
            www.psycholog.zoologia.pl/omnie.htm
            Powodzenia
            Małgosia
          • mama_szefusia Re: do m_l_o_d_y 12.08.04, 11:59
            My też mamy nadpobudliwego owczarka niemieckiego. Nasz jest olbrzymem (ponad
            75cm w kłębie). Też był duży problem z gośćmi, zwłaszcza, że wielu z nich nie
            potrafi się odpowiednio zachować (dawali psu jedzenie ze stołu, chociaż
            prosilismy, żeby tego nie robili; przywoływali go gdy udało nam się wreszcie
            usadzić go na swoim miejscu i kazalismy zostać itp...). Po prostu u nas pomogło
            dużo cierpliwości i konsekwencji. Za każdym razem gdy ktoś dzwonił do drzwi to
            zanim je otworzylismy wysyłaliśmy psa na miejsce i nie otwieraliśmy dopóki pies
            nie posłuchał. Potem miał lezeć grzecznie i czekać aż sie przywitamy itd.,
            potem prosiliśmy gości żeby podeszli się z nim przywitali (pogłaskali itp.),
            ale miał byc cały czas na miejscu. Potem pozwalaliśmy mu podejść ale gdy tylko
            zaczynał być namolny (skakanie, pchanie się na siłe do człowieka, nachalne
            domaganie się pieszczot) to znowu wysyłalismy go na miejsce. Czasem strasznie
            długo to wszystko trwało ale w sumie sie udało.

            Jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Może wasz pies jest niewybiegany. Żeby dało
            się zapanować nad naszym to musiał regularnie się wymęczyć na parogodzinnym
            spacerze, bo inaczej był przeładowany energią. Teraz na szczęście mamy dom z
            olbrzymim ogrodem i problem się rozwiązał.

            Nasz wilczur skończył trzy lata i muszę powiedzieć, że w ciągu ostatnich paru
            miesięcy bardzo się poprawił.

            Pozdrawiam
    • aralit nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 09.08.04, 18:15
      Tylko parę odpowiedzi w tym wątku jest dla mnie do przyjęcia gdyz te dziewczyny
      piszą , że różnie to bywa, czasem dzieci boją się zwierząt (irracjonalnie),
      miały jakieś przykre przeżycia z nimi związane i nie należy zaraz o wszystkich,
      którzy omijają zwierzęta(psy w tym wypadku)lub reagują histerycznie pisać że są
      nienormalni. (choć wezwanie policji to przegięcie)Ja osobiście nie lubię psów-z
      wiekiem widać stałam się nienormalna-gdyż psy towarzyszyły mi od urodzenia aż
      do 19 lat. Ale bardzo nie lubię sytuacji, gdy idący pies (na smyczy lub bez)
      podchodzi do mojego dziecka, lub przechodzi bardzo blisko, szturchając je
      prawie nosem. A właściciel czworonoga nie widziw tym nic dziwnego i często
      zachęca do kontaktu-"mój pies nie gryzie, kocha dzieci ,jest malutki, itd".
      Zdażyło mi się wprost powiedzieć żeby ten ktoś zabrał swojego psa dalej.Róznie
      i dziecko i pies może się zachować (również te "doskonale" szkolone), nie
      jestem w stanie przewidzieć co mojemu dziecku "strzeli do główki" dlatego
      omijamy psy z daleka. I naprawdę nie mam nic przeciwko temu ,że moje dziecko
      odnosi się do psów z nieufnością. Dlaczego ktoś kto nie lubi psów i chce zeby
      właściciele trzymali je z dala od niego to zaraz nienormalny, idiota no i
      oczywiście cham bo nie kocha zwierząt.
      Ja nie będę tak określać włścicieli psów choć w moim mieście trawniki nie
      nadają się do wejścia dla dzieci, moje dziecko nie chodzi do piaskownic po
      znalezieniu tam wiadomo czego, w moim mieście jest piękny park (przypałacowy, w
      środku miasta, taki botaniczny trochę)jedyne nieobesrane miejsce w tym mieście
      i co, myślicie że nie chodzą tam z psami?pomimo zakazu chodzenia z psem bez
      smyczy, często widzę beztrosko lecącego psa luzem-wg mnie powinien być wogóle
      zakaz wprowadzania tam psów-niech będzie choć jedno miejsce czyste, na plaży
      gzie pełno ludzi, także z małymi dziećmi, również wchodzą ludzie z psami,
      pomimo zakazu, itd.
      Ale się rozpisałam. Nie lubię psów nie chcę żeby podchodziły do mojego dziecka
      i nie czuję się nienormalna.
      • impala29 Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 09.08.04, 18:34
        Każdy ma problemy, twoim problemem jest niechęć do zwierząt, pewnie ludzi też
        nie lubisz. Tych którzy zachwycaja sie twoim dzieciek też?
        A do tego parku pewnie chodzą ludzie pragnacy spokoju i ciszy. Wobec czego
        oprócz zakazu wstepu dla osób z psami powienien być zakaz wstępu dla matek z
        dziećmi. Ponieważ psy sraja i szczekaja a dzieci też sraja i śmierdzi oraz drą
        gęby bez przyczyny. A ludzie pragna ciszy i spokoju
        • renpul Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 09.08.04, 19:06
          Trzeba być nieufnym w stosunku do psów bo są tylko psami i do ludzi, którzy
          zachwycają się naszymi dziećmi bo mogą zauroczyć wink jak jednej koleżance z
          forum - i co wtedy?
          Ps. Jedni i drudzy robią kupy. Np. mój kolega skakał przez żywopłot "na
          tygryska" i wpadł biedaczek twarzą w kupę i bynajmniej nie była to kupa psia.
          Biedactwo aż się porzygał. Pozdrawiam
          • malgorzatorstwo Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 09.08.04, 19:33
            Ja chyba zgupiałam...po przeczytaniu wszystkich maili. Ja lubie zwierzęta,
            zawsze miałam psy teraz mam koty. I nie mam nic przeciwko temu, zeby ludzie sie
            bali zwierząt i chyba mogą sobie nie życzyć żeby obcy pies wskakiwał czy na
            nich, czy na ich dziecko. Ale wydaje mi się głupotą, żeby nie lubieć zwierząt
            bez powodu lub być wobec nich agresywnym.
            Mam w domu 2 koty. Dachowce, ale nie wychodzące na dwór, czyścutkie, mimo ze sa
            w domu regularnie je odrobaczam, szczepię , mają każda swoja kuwetkę,
            regularnie sprzątaną. I mam koleżankę, która jak do mnie przychodzi to krzyczy
            od progu żeby pozamykac koty, bo sie boi. Oki. Nie wiem czego, ale sie boi. A w
            szczególności, żeby koty nie dotykały jej córeczki. Nie wiem tylko czemu. Bo
            jeden z kotów w ogole arystokrata nie przychodzi nawet gdy goście przychodza a
            drugi to kot specjalnej troski, ktorego mój syn maltretuje (tzn nie pozwalam
            mu, ale wiecie jak to czasem trudno upilnować roczne dziecko tym bardziej, że
            kocica sama się o niego ociera, wchodzi mu do kojca, kładzie przed nim itp.)
            No i kiedys przyszedł sam mąż tej koleżanki z córeczką . To ja zostawiłam wolne
            koty. Mała kwiczała z radości. Wreszcie mogła dotknąc kotka, poobserwować, w
            ogóle pełnia radości. No ale nastepnego dnia miałam telefon od tej koleżanki,
            że córeczkę obsypało uczulenie. No to pomyslalam, no to bede musiala zamykac
            koty na przyszłość. Ale jej mąż mnie poiformował, że zadnego uczulenia nie było
            tylko żona sobie nie zyczy zeby dziecko było w jednym pomieszczeniem z kotem.
            Ale nie wiem do dzisiaj dlaczego??? Mnie sie wydaje, że to jest bez sensu. Aha,
            I jeszcze jedno. Gdy ci znajomi przychodzą do mnie, nawet jak są zamknięte
            koty, to ta kolezanka każe męzowi co 10 minut myć rece córci. Hm...mam taki syf
            czy znów o te koty chodzi????
        • elasz4 Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 10.08.04, 07:57
          impala29 napisała:

          > Każdy ma problemy, twoim problemem jest niechęć do zwierząt, pewnie ludzi też
          > nie lubisz. Tych którzy zachwycaja sie twoim dzieciek też?
          > A do tego parku pewnie chodzą ludzie pragnacy spokoju i ciszy. Wobec czego
          > oprócz zakazu wstepu dla osób z psami powienien być zakaz wstępu dla matek z
          > dziećmi. Ponieważ psy sraja i szczekaja a dzieci też sraja i śmierdzi oraz
          drą
          > gęby bez przyczyny. A ludzie pragna ciszy i spokoju

          Sama jestem matką, ale tutaj masz świętą racjęMy widzimy tylko to, że psy
          szczekają i przeszkadzają, ale nie nikt nie widzi palaczy, którzy wyrzucają
          niedopałki przez balkony na trawniki, gdzie ludzie wyrzucają różne śmieci,
          jedząc owoce nie idą wyrzucić ogruzka czy pestki do kosza tylko przez balkon. A
          jeśli chodzi o plażę to tak samo można znaleźć pełno palaczy, którzy nie liczą
          się z nikim. Ale to są ludzie i im wolno, zaś pies jest dla wielu nie wiadomo
          czym,a le na pewno zakłóca spokój.
        • aralit Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 10.08.04, 10:21
          No własnie...dlaczego ton Twojej odpowiedzi jest taki niemiły...Bo ośmielam się
          nie lubić psów. Ja nie mam nic przeciwko ich wielbicielom,tylko bez przesady -
          mam na myśli sytuacje, które opisałam w pierwszym poście.
          Nie uważam nie lubienia psów za problem. To, że ktoś nie lubi zwierząt, czy za
          nimi nie przepada nie świadczy, że jest złym człowiekiem-wiara w to jest dla
          mnie tym samym co wyśmiana tu sprawa "czerwonej kokardki przeciw zauroczeniu"
          Jak moje dziecko będzie starsze chcę wziąć do domu kota.Miałam zresztą kota
          przed zajściem w ciążę i uwielbiałam go poprostu (teraz jest kotem mojej mamy)A
          czy nie lubię ludzi-jak każdy jednych bardzo lubię, innych toleruję, nie ma
          takich których niecierpię.
          Co do zachwycania się moim dzieckiem - wiele razy mówiłam znajomym, że wisi mi
          co ktoś sądzi o moim dziecku-dla mnie ono jest najpiękniejsze na świecie i to
          jest dla mnie najważniejsze, opinia innych w tym temacie mało mnie interesuje.
          Co do parku - to nie jest właśnie taki zwykły park miejski- tylko piękny
          zadbany ogród, ogrodzony, zamykany na noc, gdzie ludzie z "zieleni miejskiej"
          ciągle pielą,sadzą podlewają. I dlatego szkoda że niektórzy mają to gdzieś.
          Naprawdę przyjemnie popatrzeć jak dzieci biegają alejkami(rzadko krzyczą-może
          miejsce na nich tak działa), karmią kaczki i mnóstwo starszych ludzi siedzi na
          ławkach.To na tyle.
        • judytak Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 10.08.04, 10:23
          impala29 napisała:

          > A do tego parku pewnie chodzą ludzie pragnacy spokoju i ciszy. Wobec czego
          > oprócz zakazu wstepu dla osób z psami powienien być zakaz wstępu dla matek z
          > dziećmi. Ponieważ psy sraja i szczekaja a dzieci też sraja i śmierdzi oraz
          drą
          > gęby bez przyczyny. A ludzie pragna ciszy i spokoju

          różnica jest taka,
          że psy srają na chodniku / trawniku, i rzadko kiedy właściciel po nich sprząta,
          a dzieci srają do ubikacji, a wcześniej w pieluchę, a opiekun je przewija
          i "produkt" wyrzuca, zawinięty w pampersa i w torebkę foliową...

          nie wiem, czy psy szczekają bez przyczyny, nie wiem też, jak inne dzieci, moje
          drą gębę, jak mają powód, w miejscu publicznym drą gębę sporadycznie, a i wtedy
          tylko przez chwilę (w domu, to się zdarza dłużej...)

          pozdrawiam
          Judyta
        • olimpianyc Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 11.08.04, 01:43
          wydaje mi sie ze porownywanie dzieci do psow to jednak przesada.Dziwie sie mama
          ktore uprzedzaja dzieci do zwierzat ale rowniez zasrane chodniki w Polsce to
          wielki problem!!!W USA kazdy idzie na spacer z reklamowka ktora pozniej wrzuca
          do smietnika. I nie ma zadnych epidemii a wszystkie parki sa czyste.
          pozdrawiam
        • mackowy4 Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 11.08.04, 14:44
          do cholery, co za bzdury wypisujesz!!!! Trawniki są pełne odchodów psich, a nie
          dziecięcych. Nie wiem, czy zauważyłaś, że małym dzieciom zakłada się pampersy i
          nie one srają (sorry) na potęgę na placach zabaw i chodnikach??
          A swoją może to jest wyjście z sytuacji? Pampersy dla Waszych piesków?
          • impala29 Re: nie lubię psów, czy mam się czuć nienormalna? 11.08.04, 14:50
            a dla krzyczacych i zdenerwowanych zimny okłada na głowe
    • bebejot Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 19:20
      No tak, psy sa śmiertelnie niebezpieczne, koty fałszywe, chomiki śmierdzą a
      króliki się je.

      To raczej standard z tego co się czasem słyszy. Najpierw się dzieciom wtłacza
      do główek, że "zwierzątka są beee", a potem mamusia z babcią sią dziwią,ze ich
      słodka dziecinaka maltertuje koty na podwórku.

      I gdzie tu w naszym katolickim kraju szacunek dla "braci mniejszych"?

      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 19:58
        tak katolicki kraj tylko dlaczego ci najgorliwsi katolicy zieją nienawiści a i
        pluja jadem naookoło???
    • kassik Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 09.08.04, 20:49
      Moje dzieci wychowują sie z psem. Starszy, dwuletni, (bo drugi ma dopiero 7 m-
      cy) kocha wszystkie zwierzaki ale wkładam mu w głowe, że miętosić itp może
      tylko własnego psa bo obce pieski mogą tego nie lubić. nie straszę go obcymi
      psami tylko nie chcę, żeby rzucał sie do nich z łapkami bo pies to tylko pies i
      nie ma na czole napisane czy lubi dzieci.
      A ponieważ ludzie boją sie psów, nie lubia ich itp to mój pies nie ma prawa
      podchodzić do obcych (chyba że sobie tego życzą), po osiedlu chodzi na smyczy
      (ale bez kagańca) i jak na razie nie miałam z ludźmi wiekszych problemów. Gdy
      jednak słyszę tekst "jak bedziesz niegrzeczny to cię piesek ugryzie" to
      komentuję to głośno i dobitnie.
      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 08:06
        moj pies również. Nie wszyscy psy lubia i mają do tego prawo.
        Ale nie pozwolę sie dyskryminować dlatego ze posiadam psa.
        A może ja nie lubie obcych dzieci . to co mam zrobić jak w restauracyjnym
        ogródku dzieciak drze mordę a matka nie reaguje??
        Może napisać dzieciom wstep wzbroniony??
    • judytak Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 10:41
      jeśli dziecko histerycznie się drze na widok psa,
      a opiekun dziecka wyrazi życzenie (możliwe do spełnienia),
      żeby zabrać psa na chwilę z przejścia,
      to bez dalszego wchodzenia w szczegóły (z jakiego powodu sie boi, czy babcia
      dziecka też się boi, czy to jest dobrze, czy źle, czy nalezałoby inaczej
      dziecko wychowywać, czy dziecko chodzi do psychologa itp. itd.)
      zabrać tego psa na chwilę z przejścia
      i sprawa skończona,
      szkoda na to dalszych słów
      nikt nie będzie miał okazji do wykrzykiwania, do wzywania policji itp. itd.

      czy ja zbyt prosto, że nie powiem, prymitywnie widzę świata?

      (dla równowagi: jeśli dziecko pod moją opieką np. kręci się w kółko na chodniku
      z szeroko rozstawionymi rękami,
      i ktoś wyrazi życzenie, żeby zabrać dziecko z przejścia na chwilę,
      to tak samo bez wnikania w dalsze szczegóły - czy ten ktoś zmieściłby się obok
      dziecka na chodniku, czy nie powinien tyle jeść, to by nie był taki gruby, czy
      na przykład choruje na stwardnienie rozsiane, i traci równowagę nawet po
      leciutkim potrąceniu, itp. itd. -
      należy dziecko po prostu zabrać na chwilę z przejścia, i tyle)

      pozdrawiam
      Judyta
      • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 10:45
        moj pies nie siedział na srodku chodnika tylko obok tylnych drzwi auta a auto
        nie stało na chodniku.
        płace podatki, pies miał kaganiec a jak matka i babka maja problem z psychika
        dziecka to do specjalisty- cała rodzina
        • judytak Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 12:44
          przy takim postawieniu sprawy, to jednak jest z tobą problem...
          bo jeśli prośba dotyczy rzecz nie sprawiającą dla ciebie trudności,
          i odmawiasz "dla zasady",
          i jeszcze mieszasz w to podatki...

          pozdrawiam
          Judyta

          P.S. skąd wiesz, czy rodzinka nie chodzi już od roku do specjalisty, i efektem
          wytężonej pracy nie jest to, że dziecko w ogóle dało się wyciągnąć na spacer,
          bo przedtem nawet w domu wyło i chowało się pod stołem, jak na dworzu pies
          zaszczekał?
          J.

          P.P.S.
          ludzie, którzy mają problemy, należą do naszego społeczeństwa
          i miarą dojrzałości, tak społeczeństwa, jak jednostki jest to, jak podchodzi do
          tych "z problemami"
          J.
          • jakubka1 do judytak 10.08.04, 12:56
            świetnie to ujęłaś - popieram w 100%
            • noico Re: do judytak 12.08.04, 21:27
              Ja też przeczytałam większość listów w tym wątku i odnosze wrażenie, ze jedyną
              normalną, zdrowomyślącą i nieograniczoną osobą na tym forum jest Judytak.

              Ja osobiście nie mam nic przeciwko psom (sama mam w domu pitbulla i 14 mies.
              córcię - miłość kwitnie), uczę Miśki nie bać się psów, nie zabraniam jej
              dotykać psów (pod warunkiem, ze są z właścicielem). Na temat srania i
              szczekania nie będę się wypowidać, bo to nie to miejsce.
          • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 13:40
            moj pies nie siedział w przejściu nikomu nie wadził gdyby siedział na środku
            chodnika zabrałbym go natychmiast. Nie bede go z powodu widzimisię jakiś
            rozhisteryzowanych kobiet trzymała w bagażniku.Pies mial ta rodzine w bardzo
            głębokim poważaniiu. Podatek za posiadanie psa płace i mam prawo wymagac dla
            mojego psa poszanowania. Nie lubisz zwierzat ok ale pozwól innym miec inne
            zdanie.
            • malgosia87 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 14:17
              Jasne impalo29 podatku od dzieci nikt nie płaci więc rozumiem że na Twój
              szacunek dla swoich lęków nie mają co liczyć.
              I skąd wiesz że judytak nie lubi zwierząt?

              Pozdrawiam,
              Malgosia
              • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 14:19
                jestem jasnowidze...hehehe
                wnioskuje po tonie wypowiedzi
    • triss_merigold6 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 12:53
      Ech też mnie skusiło żeby dopisać parę słów do tego wątku.
      Miałam niedawno sytuację kiedy starsza kobieta z dzieckiem z odległości jakichś
      50 m b. głośno krzyczała na mnie żeby zabrać psa. Był upał ze 30 stopni, pies
      wlókł się noga za nogą i panią oraz dzieciaka miał głęboko w d... Do obcych
      ludzi w ogóle się nie zbliża. Dla świętego spokoju zabrałam.
      Histeryczne reakcje obserwuję od czasu do czasu z nieśmiertelnym "piesek cię
      ugryzie włącznie". Psa obcym nie pozwalam dotykać, on sam się nie garnie ale
      jakoś na chodniku czasem muszę minąć jedną czy drugą matkę z dzieckiem.
      Rodzice straszący dzieci zwierzętami powinni być przymusowo leczeni IMO. Czym
      innym jest ostrzeganie "to obcy piesek i nie wiadomo czy lubi dzieci więc nie
      głaszcz" czym innym histeria w czystej postaci i wyrabianie fobii.
      A potem ludzie się dziwią, że podrośnięte dzieciaki rzucają kamieniami we
      wszystko co się rusza, wydłubują kotkom oczy itd.
    • triss_merigold6 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 12:53
      Ech też mnie skusiło żeby dopisać parę słów do tego wątku.
      Miałam niedawno sytuację kiedy starsza kobieta z dzieckiem z odległości jakichś
      50 m b. głośno krzyczała na mnie żeby zabrać psa. Był upał ze 30 stopni, pies
      wlókł się noga za nogą i panią oraz dzieciaka miał głęboko w d... Do obcych
      ludzi w ogóle się nie zbliża. Dla świętego spokoju zabrałam.
      Histeryczne reakcje obserwuję od czasu do czasu z nieśmiertelnym "piesek cię
      ugryzie włącznie". Psa obcym nie pozwalam dotykać, on sam się nie garnie ale
      jakoś na chodniku czasem muszę minąć jedną czy drugą matkę z dzieckiem.
      Rodzice straszący dzieci zwierzętami powinni być przymusowo leczeni IMO. Czym
      innym jest ostrzeganie "to obcy piesek i nie wiadomo czy lubi dzieci więc nie
      głaszcz" czym innym histeria w czystej postaci i wyrabianie fobii.
      A potem ludzie się dziwią, że podrośnięte dzieciaki rzucają kamieniami we
      wszystko co się rusza, wydłubują kotkom oczy itd.
    • triss_merigold6 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 10.08.04, 12:53
      Ech też mnie skusiło żeby dopisać parę słów do tego wątku.
      Miałam niedawno sytuację kiedy starsza kobieta z dzieckiem z odległości jakichś
      50 m b. głośno krzyczała na mnie żeby zabrać psa. Był upał ze 30 stopni, pies
      wlókł się noga za nogą i panią oraz dzieciaka miał głęboko w d... Do obcych
      ludzi w ogóle się nie zbliża. Dla świętego spokoju zabrałam.
      Histeryczne reakcje obserwuję od czasu do czasu z nieśmiertelnym "piesek cię
      ugryzie włącznie". Psa obcym nie pozwalam dotykać, on sam się nie garnie ale
      jakoś na chodniku czasem muszę minąć jedną czy drugą matkę z dzieckiem.
      Rodzice straszący dzieci zwierzętami powinni być przymusowo leczeni IMO. Czym
      innym jest ostrzeganie "to obcy piesek i nie wiadomo czy lubi dzieci więc nie
      głaszcz" czym innym histeria w czystej postaci i wyrabianie fobii.
      A potem ludzie się dziwią, że podrośnięte dzieciaki rzucają kamieniami we
      wszystko co się rusza, wydłubują kotkom oczy itd.
      • ahanutek Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 11.08.04, 18:47
        mam 2 latke szalenie zakochaną w psach kotach i innych zwierzaczkach sceny
        zabawy mojej małej z naszymi psami (8 letni kundel i 4 letni bokser) to widok
        jak z cyrku albo komedii niewyobrażam sobie życia bez tych chwil ale z innymi
        psami nie pozwalamy się bawić małej (nawet gdy jest to pies sąsiadow ,
        przyjaciół lub znajomych)bo to że pies jest super to mimowszystko nie musi
        znosić 2 latki i to obcej, nasze psy też nie przepadają za innymi dziećmi choc
        nie okazują tego inaczej jak ucieczką ............ kochajmy zwierzęta one nas
        też pokochają i wrogie sceny uliczne opisane powyżej przez inne użytkowniczki
        forum znikńą a jeżeli ich nie możemy pokochać to dajmy im spokój i nie
        panikujmy dopóki nic się nie dziejesmile))))))
    • ligia76 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 11.08.04, 19:18
      Uwielbiam wszelkie stworzenia duże i małe. Moje dzieciaki nie boją się psów,
      poprostu pilnuje aby nie podchodziły do obcych (psiaków).
      Mieszkam na dużym warszawskim osiedlu, ale raczej większość piesków prowadzana
      jest na smyczy i nie ma problemu. Jak pies "lata" luzem, rozumiem że jest to
      osobnik łagodny jak baranek (poprostu ufam właścicielom - ludziom).
      Jest tylko jedna Pani z rotweilerem (nie wiem czy tak się pisze) która wychodzi
      bez smyczy, a piesek powarkuje na dzieci (wielokrotnie miała zwracaną uwagę -
      bez skutku), jak ją widzę poprostu omijam szeeeeeeeeerokim łukiem smile

      Pozdrowienia
      Ligia
    • impala29 Re: dzieci i zwierzęta ( psy) 12.08.04, 11:04
      a moze troche tolerancji dla włascicieli 4nogów.
      Przeciez nikt nie szczuje psa na dzieci, to dziecko czesto krzywdzi psa

      Do moich rodziców przychodzili znajomi z rozbestwionym ponad wszelka miare
      bachorem. Nie reagował na uwagi zeby nie ciagnał psa za ogon czy uszy bo
      psieska tez boli. Jego Rodzice tez nie reagowali - wpatrzeni w synalka.
      Będac w innym pokoju ( moi rodzice pili kawe i rozmawiali z tymi znajomymi)
      usłyszałam skomlenie mojego psa. Niewiele myslac wpadłam do salonu.. i co
      widzę: Bachor ciagnie ile sił psa za ogon , niech chce puscic psa a moj tata
      jeszcze grzecznie go prosi zeby przestał bo psa boli.
      odepchnełam ojca złapałam dzieciaka za ramie i z całej siły przylałam w
      dupe .Puscił psa tylko swoja agresje usiłował wyładowac na mnie bo złapał mnie
      zebami za reke i ugryzł. Moze to dziwne ale cos we mnie wstapiło: zaliczył
      nastepnego klapsa i ja tez go ugryzłam
      Moi rodzice i jego zbaranieli- oprzytomnieli jak zaniósł sie płaczem.
      Znajomi zerwali sie i w pospiechu pokrzykuja ze skaldal itd opuscili nasz dom -
      na pozegnanie usłszeli ze moga nas odwiedzac jak bede przychodzili z bachorem w
      klatce albo nie beda nas odwiedzali.
      Obrazili sie i rodzice maja swiety spokoj podobnie jak pies
      • niezabutka Re: do impali 12.08.04, 11:51
        to nie jest forum gdzie dzieci nazywa si e BACHORAMI. Możesz tak zwać swoje
        dziecko (jesli je masz w co szczerze watpię. Znowu pomylilaś fora, idź robic
        zadyme gdzie indziej. A wiesz jakby ktoś na moje dziecko podnióśł rekę, to broń
        cię Panie Boże - lepiej żebys nie była w pobliżu..i szkoda że ten maly cie
        tylko ugryzł w rękę. Za malo jak za tak za wiele..od wyzwiska począwszy. A że
        ty go ugryzlaś - pierwszy raz ci wierzę..takie schiza powinny byc odizolowane
        od normalnych, kochających maleńkich ludzi...
        nie pozdrawiam
        • elasz4 Re: do impali 12.08.04, 11:58
          Sorki ale uważam, że akurat w tej sytuacji Impala nie jest schizo i nie powinno
          się jej izolować.
          Dla mnie to jest karygodne jeśli rodzice nie reagują na złe zachowanie swojego
          dziecka, a drudzy (rodzice Impali) są na tyle kulturalni, że próbują coś z tym
          zrobić w sposób delikatny. Może wtedy rzeczywiście potrzebny jest kubeł zimnej
          wody na głowę.
          Ja mimo, że sama jestem matką małego chłopczyka to nie wyobrażam sobie
          sytuacji, że w gościach moje dziecko zachowuje się karygodnie a ja udaję, że
          tego nie widzę. Dla mnie osobiście Impala postąpiła dość specyficznie ale
          skutecznie, a jeśli rodzice chłopca uważają, ze dziecko wychowa się samo no to
          życzę im dużo szczęścia. Według mnie nie ważne czy ktoś lubi zwierzęta czy nie
          ale nie można ich dręczyć i koniec.
          • impala29 Re: do elasz4 12.08.04, 12:03
            nie wtracam sie w wychowanie dzieci, ale skoro dziecko zachowuje sie okropnie a
            to ktos powninien powiedziec stop.
            Przeciez pies jest zywym stworzeniem odczuwa bol strach itd. czy to tak trudno
            wytłumaczyc 4 latkowi??
            A czy rodzice sa normalni pozwalajac na cos takiego dziecku?? mam wrazenie ze
            nie bardzo ale ponoć miłośc jest ślepa. Sczególnie matczyna - tylko pozniej z
            takich bezstresowo wychowanych dzieci wyrastaja wredni egoiśc nie znajacy zasad
            i umiwaru w niczym nie moiwac o szacunku dla ludzi i zwierzat
            • elasz4 Re: do elasz4 12.08.04, 12:06
              impala29 napisała:

              > nie wtracam sie w wychowanie dzieci, ale skoro dziecko zachowuje sie okropnie
              a
              >
              > to ktos powninien powiedziec stop.
              > Przeciez pies jest zywym stworzeniem odczuwa bol strach itd. czy to tak
              trudno
              > wytłumaczyc 4 latkowi??
              > A czy rodzice sa normalni pozwalajac na cos takiego dziecku?? mam wrazenie ze
              > nie bardzo ale ponoć miłośc jest ślepa. Sczególnie matczyna - tylko pozniej z
              > takich bezstresowo wychowanych dzieci wyrastaja wredni egoiśc nie znajacy
              zasad
              >
              > i umiwaru w niczym nie moiwac o szacunku dla ludzi i zwierzat
              >

              Masz w 100% rację, dlatego uważam, że to co zrobiłaś może nie jest powszechnym
              działaniem i nie często się to spotyka, ale ważna w tym momencie jest
              skuteczność. Dlatego jestem matką i równocześnie właścicielką psa, ale gdyby
              ktoś zrobił mojemu psu krzywdę, bo jest niewychowany to "fora ze dwora".

              A tak z ciekawości jak zareagowali twoi rodzice ?
              • impala29 Re: do elasz4 12.08.04, 12:13
                Moi rodzice sa z gatunku łagonych stworzen tylko ja jestem diablica haha..
                Mowiec co myśle jade po ludziach bez skrupułow jezeli im sie należy. I w ogóle
                mnie nie wzruszaja teksty jakiejs NIEZABUDY- uwazaj ja za osobe niestabila.
                Wszyscy sa beeeeeeee tylko ona jedna najmadrzejsza męczennica, jezeli ona tez
                bedzie dzieco wychowywała bezstresowo to serdecznie wspołczuje otoczeniu- nic
                dziwnego ze tatus uciekł a tesciowie sie wypieli
                Zdenerwowali sie i martwili ze tamci sie obrazili i napewno naopowiadaja innym
                znajomym o incydencie- szczerze powiem wisiało mi to> A nas piesek odzyskał
                spokój.Wiec jak zwykle rodzice martwili sie na zapas- oni juz do moich rodziców
                nie przychodza, a inni znajomi nas poparli bo tez mieli dośc wybryków tego
                stuknietego dziciaka i jego zaslepionych rodziców.
                Jak mozna tak wychowywac dziecko
          • niezabutka Re: do elasz 12.08.04, 12:16
            primo: naprawdę nie zuważyłas że to kolejna prowokacja? a teraz powiedz mi czy
            dla ciebie to jest normalne że któs obcy uderzy twoje dziecko albo co (!)
            gorsza je ugyzie? dorosły człowiek ugryzie małe dziecko? ciebie to intryguje?!
            mnie włosy się jeża na głowie jak słysze cos takiego..jesli jestes mama małego
            chłopczyka - a mnie zreszta spotkal tez ten zqaszczyt, to dobrze wiesz ze
            dzieci jak najlepiej wychowywane, bynajmniej nie bezstresowo nie zawsze daja
            sie przewidziec..jest jeszcze cos takiego jak genotyp, na co mamy wpływ tylko
            posledni, owszem duzy, ale nie stu procentowy..no nie zyczę ci żeby ktoś ukąsil
            twoje dziecko jak zdarzy mu się zachowac w sposób dla cibie zupełnie
            nieoczekiwany,,
            pozdrawiam, Kalina i Miko
            • impala29 Re: do elasz 12.08.04, 12:19
              Moze ta Kalinke jej chłopczyk złapie za włosy i bedzie ciagnał zcałych sił i
              nie bedzie chciał puścic - psa boli także . Ale ona moze tego nie rozumie mozg
              jak orzech laskowy bo spuchł
              • niezabutka Re: do elasz/impali 12.08.04, 12:27
                no spuchł mi spuchł..łapie mnie za wlosy..od jakichs czterych
                miesięcy..cuuuuudddowne uczucie mówię ci ..ale nie życze..na dzicko trzeba
                sobie zasłuzyc. ty nie masz czasu, skoncentruj sie na piesku..pozdrów go
                odemnie tak swoja droga, no do radia maryja mnie juz nie przyjma,
                przepoadlo..ale w zwiażku kynologicznym jakos mna nie pogardzili..hihi..i nzomu
                sie czegos o mnie dowiedzilam..bo ja o tobie jakos nic nowego..nuda wieje od
                ciebie dziewczyno (?)i rozgoryczeniem,,a na dodatek powiemci w sekrecie ze ja
                uwielbiam ba wrecz kocham jak mi sie mózg kurczy kiedy drobniutkie łapki mojego
                synka ciagna mnie za włosy,,bez wzgledu na czas i miejsce,,i nie gryze..
                pozdrwoka coraz serdeczniejsze
                • impala29 Re: do elasz/impali 12.08.04, 12:38
                  piszesz ze ja jestem chora i czepilwa a poczytaj swoje wypowiedzi...i
                  poanalizuj.

                  Nuda i rozgoryczniem wieje od ciebie bo chyba nie masz sie czym zajac tylko
                  piszesz i piszesz....- nie tesciowe podli , facet uciekł oni go kryja wszyscy
                  beeeeeeeeee ty jedna miła pokrzywdzona ... .Wielkie kondolencje
            • elasz4 Re: do elasz 12.08.04, 13:02
              niezabutka napisała:

              > primo: naprawdę nie zuważyłas że to kolejna prowokacja? a teraz powiedz mi
              czy
              > dla ciebie to jest normalne że któs obcy uderzy twoje dziecko albo co (!)
              > gorsza je ugyzie? dorosły człowiek ugryzie małe dziecko? ciebie to
              intryguje?!

              POczekaj, poczekaj, nie napisałam czegoś takiego, ze to mnie intryguje. Jedynie
              o czym wspomniałam to to, że wkurza mnie fakt, że ludzie czasami są tak
              bezmyślni w przypadku swoich dzieci, że zamiastaje wychowywać puszczają je
              samopas bo jakoś to będzie.
              Ja jak napisałam jestem nie tylko matką ale i właścicielką psa. Wybacz, ale
              wychowywanie dziecka beztresowo to największa tragedia jaką można temu dziecku
              zrobić. Jeśli zdarzyłaby się taka sytuacja, że moje dziecko robiłoby krzywdę
              psu, dziecku czy komukolwiek innemu a ja bym nie reagowała to uważam, że
              powinnam zostać sprowadzona na ziemię.
              Impala pisała, ze chłopiec męczył psa dłuższy czas, a rodzice tego malca mieli
              zlewkę, więc to nie jest jakiś tam incydent.
              Widzisz może ty masz inne metody, ale ostatnio mi zdarzyła się taka sytuacja,
              że mój mały synek został popchnięty celowo, tak, że upadł do tyłu. Na szczęście
              nie upadł na próg czy płytki na balkonie tylko na wykładzinę i pierwszą rzeczą,
              którą zrobił mój mąż to dał klapsa dziecku, które to zrobiło. A matka dziecka
              to poparła, bo takie nienormalne i zagrażające zdrowiu a nawet życiu innych
              sytuację trzeba tępić w zarodku, a nie patrzeć się i uważać, że to sprawa
              rodziców.
              To jest moje zdanie, ale wiem, że niektórzy mają inne i staram się to szanować.

              A z tym genotypem to trochę przesadzasz, bo dzieci mordercami się nie rodzą, ja
              przynajmniej w to nie wierzę. Dużo zależy od środowiska w którym się wychowują.
              I akurat uważam, że rola rodziców to nie tylko spłodzenie dziecka i wydanie go
              na świat, ale przede wszytskim wychowanie, które akurat tamtemu chłopcu
              brakowało. A może brakowało wychowania rodzicom.
              • impala29 Re: do elasz 12.08.04, 13:21
                uwazam ze rodzice robia krzywde dzieciom takim wychowaniem.
                Po wizycie tego dziecka mieszkanie wygladalo jak pobojowisko (pomijam psa który
                siedział skulony pod biurkiem i za nic nie chiał wyjsc)atrament wylany na nowy
                dywa, wywalona donica z kwuiatkiem wyrzucone poduszki przez okno. to chyba nie
                jest normalne.
                Ale najbardzoej mnie trafiało jak czepiał sie psa az dziwie sie ze go nie
                ugryzł bo dobrze by mu zrobił.
                Dodam ze watek który zaczełam nie jest prowokacja ale jak kros cierpi na manie
                przesladowcza to wszedzie widzi spiski prześladowania itd.
                mam nadzije ze w spokojnie powrócimy do dyskusji
              • niezabutka Re: do elasz 12.08.04, 13:23
                oczywiście że sie z toba zgadzam. mas zzupelna racje tylko mnie zupelnie o cos
                innego chodziło. ja wyrazilam swoja opinie w kontekscie rozwiazania sprawy
                przez osobnika o nicku impala. o to mi chodzilo..no chyba nie zrozumialas ze ja
                popieram takie zachowani? co to to nie. i rzecza oczywista jest ze nie ma mowy
                zebym nie zaregaowala gdyby moje dziecko postapilo niewlasciwie np wlasnie
                uderzylo czy popchnelo moje dziecko. no ale napewno nie wzielabym i popchnela i
                przewrocila w odwecie to drugie bo chyba nie o to chodzi? a kwestia wychowania
                rodziców toi juz temat na inna napewno dluga dyskusje, w ktorej rowniez sie
                przychylam do twojej opini. mam piecioro rodzenstawa, jest prawie dziesiecioro
                wnukow. wierz mi wiem cos o wychowaniu. co do pieska to obecnie nie posiadam,
                bo umarł, mowie o nim jak o czlowieku, bo był przez 15 lat czlonkiem naszej
                rodziny. i kontakt dzicko pies zdarzal sie czesto, czesto rowniez niemily dla
                psa rzecz jasna, ale wtedy nalezalo dzicko wziac wytlumaczyc i uswiadomic
                rodzicow, i zapewniam, zawsze dzialalo..sytuacja sie nie powtarzala. i nikt
                dziecka nie uderzyl czy ugryz dla mnie to zgroza.
                co do genotypu: gen przestepczosci, podobie jak alkoholizmu istnieje, jest to
                naukowo udowodnione, choc nie wszyscy podpisuja sie pod tą opinią. Ale od tego
                jest wychowanie żeby to korygowac, choć jednak nie zawsze sie da..
                pozdrwiam, Kalina
                • elasz4 Re: do elasz 12.08.04, 14:10
                  No to w takim razie się zrozumiałyśmy.
                  Może czasami użyłyśmy innych słów ale o to samo nam chodziło.

                  Podrawiam
                  • niezabutka Re: do elasz 12.08.04, 14:12
                    elasz4 napisała:

                    > No to w takim razie się zrozumiałyśmy.
                    > Może czasami użyłyśmy innych słów ale o to samo nam chodziło.
                    >
                    > Podrawiam

                    dokładnie mówilyśmy o tym samym tylko innymi słowy..
                    pozdrawiamy Was, Kalina z Mikołajkiem, 8 miesięcy
        • impala29 Re: do impali 12.08.04, 11:58
          Niezabudka nikt normalnego posłusznego dziecka nie nazwie bachorem.
          Wiec moze z łaski swoje zacznij czytac tekst ze zrozumieniem. i jak nie masz
          ochoty to siebie nie wypowiadaj. Bo jakos do tej pory dyskusja na temat toczyła
          sie w miare spokojnie i rzeczowo wiec nie usiłuj rozpetac burzy.
          moze zajmij sie praca to sie uspikoisz. Albo okład na głowe co??
        • impala29 Re: do NIezabudy 12.08.04, 11:59
          to ja załozyłam watek wiec nie bede nigdzie szła . Jak chcesz to ty sobie
          idz ... gdzie indziej ponarzekac na tatusia swoejgo dziecka albo na teśció bo
          sa beeeeee
          • niezabutka Re: do NIezabudy 12.08.04, 12:08
            impala29 napisała:

            > to ja załozyłam watek wiec nie bede nigdzie szła . Jak chcesz to ty sobie
            > idz ... gdzie indziej ponarzekac na tatusia swoejgo dziecka albo na teśció bo
            > sa beeeeee
            • impala29 Re: do NIezabudy 12.08.04, 12:17
              OK napisze "teściów" lepiej ci??
              Wole dogadywac sie ze swoim psem niz z osoba niestabila emocjonalnie i robiaca
              z siebie meczennice - proponuje zapisac sie do rodzin radia maryja
              zastosuje zasade Psy szczekają karawana idzie dalej a pozatym z tłumoka
              walizki sie nie zrobi
              • niezabutka Re: do NIezabudy 12.08.04, 12:22
                impala29 napisała:

                > OK napisze "teściów" lepiej ci??
                > Wole dogadywac sie ze swoim psem niz z osoba niestabila emocjonalnie i
                robiaca
                >
                > z siebie meczennice - proponuje zapisac sie do rodzin radia maryja
                > zastosuje zasade Psy szczekają karawana idzie dalej a pozatym z tłumoka



                nie wezmą mnie tam..straszna szkoda..a może tam tez masz chody? zrób cos prosze
                cie blllllaga,mmm..bom tłumok mna walizach..a jeszcze powiadaja że
                antyklerykal..co do tlumoka: czy ty rozumies co po polski oznacza
                słowo "teściowie" polecam słownik kopalińskiego...a pranik to by wiedzila o
                jaki rodzaj "zażyłości prawenj chodzi" heheheh
                > walizki sie nie zrobi
                • impala29 Re: do NIezabudy 12.08.04, 12:35
                  to dla równowagi pisz o ojcu swojego dziecka "konkubent"
                  bo skoro nie jest twoim mężem
                  • niezabutka Re: do NIezabudy 12.08.04, 12:44
                    no coz zgodnie ze slownikiem kopalińskiego w ktorym ponoc siedzisz odkryje ci
                    rąbek tajemnicy: slowo konkubent nie ma tutaj zastosowania. musz ecie zmartiwc
                    ale to slow raczej nie ma juz we wspolczesnym swieci zabarwienia pejoratywnego
                    bo to zwykly zwrot prawny..nie udalo sie. no i facet rzecz jasna nie
                    uciekł..znowu pudlo..ale nic to..rzecz dotyczy psow i dzieci i o tym wlasnie
                    dyskutuje. nie ZAUWAZYLEŚ? (wysypales sie ale to pospiech ja rozumiem)a plemike
                    konczysz bo niestety..ach szkoda słow..doberze konczymy bo nie wytrzymam do
                    smiechu, az musze do kobelka..rozbawiles mnie do łez..
                    a jednak..ja pozdrawiam..
                    i juz cie nie męcze..pa..
                    Iz wyprostowany, wśród tych co na kolanach...
                    • impala29 Re: do NIezabudy 12.08.04, 12:54
                      koncze polemike bo nie mam ochoty na dyskusje z tOba. Zwrot prawny tak . a co
                      nie byłas z tym facetem, przespałas sie z nim i wpadałas?? a pisałaś ze taka
                      jestes madra i wykształcona?? to jak to jest?? bo jezeli byliście para to jak
                      to inaczj nazwac według ciebie- ze byłas jego kochanka czy on twoim kochankiem.
                      a nie uciekł tylko co zrobił??
                      e tam idz lepiej idz do kibelka
                      • niezabutka Re: do NIezabudy 12.08.04, 12:59
                        oki już wrocilam..dobra już sobie ide pomogę ci tylko przekroczyc te magiczną
                        setke..no i masz..jestes wielki...
                        • impala29 Re: do NIezabudy 12.08.04, 13:43
                          i kto tutaj sie powinien leczyc.
                          chyba jednak powinnas zasiegnac porady specjalisty
                          acha i jestem wielka nie wielki
              • melka_x Re: 16.08.04, 14:53
                Psy lubię, wychowałam się z psami i nadal przy każdej wizycie u rodziny zanim
                zdąże wejść do domu już obszczekuje mnie całe stadkosmile.
                Mimo tego nie rozumiem w czym problem, żeby psa na chwilę przytrzymać na smyczy?
                Dziecko zareagowało histerycznie? A może miało powód, może zostało kiedyś
                pogryzione?
                Zresztą nawet jeśli takich doświadczeń nie miało, to i tak nie widzę powodu,
                dla którego nie można by psa przytrzymać.

                Ty Impalo boisz się psów bojowych. Nigdzie nie jest powiedziane, że ludzie mają
                mieć takie same lęki jak Ty, inni moga się bać wszystkich ras, lub jednej
                konkretnej. Równie dobrze spuszczając w Twojej obecności pitbulla ze smyczy i
                widząc Twoją spiętą twarz mogę wytoczyć tysiąc argumentów, że ułożony pies
                bojowy jest o wiele mniej niebezpieczny niż mieszaniec, i że Twoje lęki to
                histeria. Przełamię tym Twój strach? Wątpię. Pewnie jednak bardziej uspokoi
                Cię wzięcia psa na smycz.
                Masz prawo do tego strachu?
                Oczywiście.
                Tylko to samo prawo przyznaj innym.

                Ty jesteś pewna, że Twój pies nie zbliżyłby się do dziecka. Ale tej pewności
                owo dziecko nie musi podzielać. A duży pies nawet w kagańcu może zrobić krzywdę
                i można się bać. Minimum wysiłku jakim jest przytrzymanie psa za obrożę, czy
                założenie smyczy może zaoszczędzić dziecku stresu, więc niby czemu tego nie
                zrobić?
                • noico Re: 22.08.04, 22:20
                  No właśnie. Też już to chciałam wcześniej napisać.
                  Impala rzuca kamieniami na oślep, aż w końcu któryś trafił w nią.
          • paulawg DO IMPALA TROCHĘ NIE NA TEMAT 15.08.04, 14:41
            OD KILKU MIESIĘCY NOSZĘ SIE Z ZAMIAREM KUPNA PSA MAM JUŻ KILKA RAS KTÓRE BIORĘ
            POD UWAGĘ I NA TEJ LIŚCIE JEST TEŻ BRIARD.CHCIAŁABYM SIĘ OD CIEBIE DOWIEDZIEĆ
            CZEGOŚ O TEJ RASIE CZYTAŁAM JUŻ TROCHĘ ALE CO INNEGO WŁAŚCICIEL PSA.
            INTERESUJE MNIE WŁOS TYCH PSÓW JAKIEJ PIELEGNACJI WYMAGA I CZY SIĘ LENI.JAK
            KONTAKT Z DZIECKIEM MAM 2,5 LERNIE DZIECKO.CZY SĄ BARDZO SZCZEKLIWE ITP
            ITD.BĘDĘ BARDZO WDZIĘCZNA ZA TWOJĄ OPINIĘ NA TEMET TEJ RASY A MOŻE NA TEMAT
            SWOJEGO PSAsmile).
      • judytak no i potwierdziło się, 12.08.04, 15:44
        że z tobą jest coś nie tak...

        impala29 napisała:

        > Moze to dziwne ale cos we mnie wstapiło: zaliczył
        > nastepnego klapsa i ja tez go ugryzłam

        pozdrawiam
        Judyta
    • brazylka Re: do impali 12.08.04, 14:14
      impala, wspolczuje ogona w postaci niezabudki
      ale sie przyssala, zeby jeszcze miala cos ciekawego do powiedzenia, ale nie,
      byle sie przyczepic i wykazac swoimi "mozliwosciami yntelektualnym"

      no to teraz nas dwie bedzie sledzic wink

      • impala29 Re: do impali 12.08.04, 14:29
        tak mozliwosc tylko czyje ... bo chyba ktos jej dyktował.. a to była miła
        rzeczowa dyskusja.
        czepiła sie bo ktos miał inne zdanie na jej postepownie i osmielił sie jej to
        wytknac . ona jest chora
        • trautlusia Re: do impali i brazylki 12.08.04, 15:31
          jednoczycie siły przeciwko jednej? - nieładnie nieładnie tak we dwójke na jedną
          czyżby w pojedynkę brakło logicznych argumentów do dyskusji? oj widze ze tak-
          chyba nie zrozumiałyście dokładnie postu Niezabudki i pleciecie byle pleść a w
          kupie razniej. Tu nie chodzi o odmienność zdań tylko o fakt gryzienia i bicia
          dziecka-bez wzgledu na to co dziecko zrobiło wczesniej psu. Impala takie
          zachowanie wobec dziecka kwalifikuje sie pod chorbe vide psychiczna. Drogie
          Panie (tylko czy Impala to Pani czy Pan - oto jest pytanie?) Polecam ponowną
          lekture postu Niezabudki i życzę Obydwu by zasłona zawiści, nienawiści i
          innych - iści opadła z patrzałków i troche więcej kultury ponoć jesteście
          osobami intelYgenymi - jak same twierdzicie
          Pozdrawiam
          • impala29 Re: tarutlusia 12.08.04, 16:57
            my przeciwko niej to ona wlazla tutaj i siała ferment
            mam prawo miec inne zdanie niz ona
            a apropos dziecka terapia szokowa jets czasem bardzo skuteczna
            wiec moze moj post przeczytaj od nowa
            • trautlusia Re: tarutlusia 13.08.04, 08:52
              masz prawo do odmiennego zdania owszem ale widac ze inni nie maja, trzeba bylo
              w podtytule zaznaczyc osoby o odmiennym zdaniu proszone są o nie zabieranie
              glosu w "dyskusji", bylo by jasno i perzejrzyscie. Teraz juz wiem dlaczego
              twoj "domniemany" syn w wieku 2 lat jest taki grzeczny, układny i wogóle
              chodzący ideał jak uskuteczniasz na nim sowje watpliwe metody wychowawcze typu
              terapia szokowa to dzieciak pewnie jest cały czas w szoku BIDULEK pies pewnie
              tez w szoku. Zalecam Tobie terapię szokową może pomoże, chociaż wątpię.
              • dzindzinka Re:Ależ perfidia do kwadratu! 14.08.04, 17:39
                Osoba, która zieje nienawiścią do innych śmie rzucać kąśliwe uwagi o nienawiści
                panoszącej się w "katolickim kraju". Osoba, która podkreśla, że nie lubi dzieci
                ma za złe komuś, że nie lubi piesków, więc pewnie jest złym człowiekiem. Ktoś
                kto już na pierwszy rzut oka wydaje się być nienormalny, posądza o
                nienormalność innych. To jednak prawda, że szukamy w innych wad, które sami
                posiadamy.
                • verdana Niedopuszczalne zachowanie! 14.08.04, 20:51
                  Początkowo nawet zgadzałam się z autorka watku -rzeczywiście zachowanie tej
                  rodziny było co najmniej dziwne. Ale po przemysleniu - mam dwa psy. Gdy jakieś
                  dziecko przestraszy się mojego psa na podwórku (a są to mopsy, które nawet nie
                  mają technicznych możliwości ugryzienia kogokolwiek) oczywiscie biorę psa na
                  ręce i tłumaczę, ze są niegroźne. Do glowy by mi nie przyszło, aby na widok
                  płaczacego ze strachu dzieck pozostawić sprawę własnemu losowi. Ostatecznie
                  dzieci potrafią bać się dziwnych rzeczy, a strach przed psem znowu taki
                  irracjonalny nie jest. Natomiast brak reakcji włascicielki pasa w takim wypadku
                  to po prostu krańcowa bezduszność. Kocham moje psy, ale każde obce wredne
                  dziecko jest (choć wbrew moim najgłębszym uczuciom) niewątpliwie nieskończenie
                  bardziej ważne od mojego ukochanego psa.
                  Natomiast ugryzienie dziecka to po prostu niewyobrażalny skandal. Dorosły -
                  obcy - może skarcić dziecko, ma też chyba dostatecznie dużo siły, by podnieść
                  je, zabrać od psa, wynieść i pouczyć i jego i rodziców o niewłaściwym
                  zachowaniu. Ugryzienie obcego dziecka to zachowanie patologiczne.
                  Wygląda na to, że dla ciebie liczy się tylko to co własne - własny pies, własne
                  dziecko. Obcy powinni bezwzględnie się im podporzadkować. Nie sądzę, abyś
                  potrafiła wychować dziecko na porzadnego człowieka. Możesz się oburzyć i kląć,
                  ale przypomnij sobie to zdanie za 15 lat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka